Strach o suwerenność. Nowa polska polityka

- Kategoria:
- nauki społeczne (psychologia, socjologia, itd.)
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- The new politics of Poland: A case of post-traumatic sovereignty
- Data wydania:
- 2025-05-07
- Data 1. wyd. pol.:
- 2025-05-07
- Data 1. wydania:
- 2023-11-28
- Liczba stron:
- 560
- Czas czytania
- 9 godz. 20 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788383673790
- Tłumacz:
- Tomasz Bieroń
Pierwszym przykazaniem polskiej polityki jest od ponad 100 lat zasada: nie daj się znów wymazać z mapy.
Dochodzenie do głosu populistów, kryzys demokratycznego państwa i zaufania do władz, rosyjska agresja w Ukrainie i niepewność wsparcia sojuszników skutkują niepokojem. Militarne próby usuwania krajów z powierzchni Europy przestały być dla nas ledwie wspomnieniem, ale stały się rzeczywistością. Tym bardziej wybory polityczne Polek i Polaków są ważne, bo to od nich zależy egzystencja naszego państwa. Jeśli będziemy podzieleni, to przegramy.
Jarosław Kuisz w przenikliwej analizie ostatniej dekady polskiej polityki wskazuje na głębokie procesy, które jasno pokazują, że „wakacje od Historii” już się skończyły. Przestrzega przed ich konsekwencjami i szuka odpowiedzi na najważniejsze dla Polski pytanie:
„Jak zachować suwerenność?”
Lektura obowiązkowa dla wszystkich zainteresowanych przyszłością populizmu w Polsce, Europie i poza nią. Anne Applebaum
Jeśli chcesz zrozumieć, co dzieje się w największym państwie wahadłowym we wschodniej części UE, to jest to miejsce, od którego powinieneś zacząć. Timothy Garton Ash
Kup Strach o suwerenność. Nowa polska polityka w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Strach o suwerenność. Nowa polska polityka
Poznaj innych czytelników
165 użytkowników ma tytuł Strach o suwerenność. Nowa polska polityka na półkach głównych- Chcę przeczytać 136
- Przeczytane 28
- Teraz czytam 1
- Posiadam 6
- Historia 1
- Politics & Geopolitics 1
- Kupić 1
- Kupione 1
- Filozofia i Polityka 1
- Do Zdobycia 1




































OPINIE i DYSKUSJE o książce Strach o suwerenność. Nowa polska polityka
Gdybym nie był Polakiem, to prawdopodobnie dałbym wyższą ocenę. Widać, że pozycja była tworzona z myślą o zagranicznym czytelniku i jej znacząca część traktuje o rzeczach z naszej perspektywy oczywistych. Muszę jednak docenić pisarski kunszt autora oraz kilka bardzo interesujących tez (np. dotyczących katolicyzmu). Podsumowując - lekturę polecam, ale można ją zacząć gdzieś od połowy.
Gdybym nie był Polakiem, to prawdopodobnie dałbym wyższą ocenę. Widać, że pozycja była tworzona z myślą o zagranicznym czytelniku i jej znacząca część traktuje o rzeczach z naszej perspektywy oczywistych. Muszę jednak docenić pisarski kunszt autora oraz kilka bardzo interesujących tez (np. dotyczących katolicyzmu). Podsumowując - lekturę polecam, ale można ją zacząć gdzieś...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolskość - chochoły czy lawa?
Polak piszący o krajowych sprawach po angielsku dla wyspiarzy i następnie przetłumaczony na rodzimy język, to karkołomna technika. Dopiero jednak treść tworzy z tego projektu zasadniczą zawiłość. Jak opisać przemiany społeczno-polityczne ostatnich lat, by ująć wszystko co najważniejsze, bez uprzedzeń, symetryzmu, banałów czy mędrkowania? W dużym stopniu ta szuka Jarosławowi Kuiszowi udała się. Uzmysłowienie Anglikowi, że u nas patriotyzm wiąże się z katolicyzmem pozornie nas jeszcze nie uformuje. Jeśli jednak zbudować zupełnie nieoczywisty ciąg pogłębionych hipotez o państwie zapasowym, to „Strach o suwerenność. Nowa polska polityka” staje się odkrywczy i nad Wisłą. O historii pisano różnie, zapewne konstrukcyjnie niewiele da się dołożyć nowego. Jednak doktor porusza sumienia ‘zabańkowanych Polaków’ wpisując naszą politykę wewnętrzną i zagraniczną XXI-ego wieku w kilkupoziomowy krajobraz relacji.
Podstawowe pytanie – jaka jest kondycja Polski i Polaków – prowadzi historyka do rozpatrzenia wprost zdarzeń z lat 2015-2023 (*). Wartością ogólną z tej propozycji czytelniczej jest rozbudowany kontekst. Zderzenie idei (i ideologii),napięcia polityczne i społeczne spory wpisał Kuisz w trzy interwały czasowe – ostatnie kadencje sejmowe, ostatnie dekady od upadku PRL i ostatnie trzy wieki od upadku I RP. Przekonał mnie autor naświetlonymi zgrabnie argumentami, dlaczego niezbędne jest odwoływanie się jednocześnie do tych ‘trzech czasoprzestrzeni’ by dotknąć istoty współczesności polskiej w zobiektywizowany sposób. W związku z tym wysławia główną hipotezę roboczą – żyjemy w kraju ‘suwerenności postraumatycznej’ (SP),uwikłanym w historycznie uformowane wzmocnienia i uprzedzenia, który zależność od sąsiadów profilował w specyficzne postawy ciążąc na wyborach najnowszych. Sama polaryzacja ideowa pojawia się w książce jako wielobarwny refren ( czyli buduje narracyjne echo: ‘taki a taki kontekst wzmacnia wspomniane wcześniej tarcia’). W sondowaniu populizmu ostatnich lat, skupia się autor na czynnikach politycznych, kulturowych i historycznych, mniej uwagi poświęca na ekonomiczne, choć i te się pojawiają.
Ukute pojęcie SP z jednej strony warunkuje nasze akcentowanie geopolityki środkowoeuropejskiej, z drugiej wymaga wydobycia z historii wielu klęsk, z których mniej lub bardziej wyciągaliśmy wnioski. Początkowo broniłem się przed ‘wyjaśnianiem wszystkiego historią’. Szybko jednak przekonał mnie autor, że jest to konieczne, bo jesteśmy w profilowaniu XXI-wiecznym uwikłani w martyrologię, w specyficzny dystans do państwa prawa, w traumę walki na dwa fronty i w pamięć zdrady sojuszniczej. Choćby nasza osobnicza wyjątkowość te fakty wypierała, negowała, to statystycznie ‘płyniemy w tej rzece historii’. Każdy element jest w nas (jako bagaż). Czym innym jest analiza sensowności każdego z tych składników, bo ich żywy wkład w relacje społeczne to fakt. W tym odczytaniu naszej kondycji, doktor ostatecznie sprowadza rządy PiS do pretekstu. Chodzi bowiem o ogólny antyliberalny zwrot, który nasza lokalność powiela z pewnymi odstępstwami. Przywołane konkretne wybory polityczne, których jest dużo (a Polakom mogą się wydawać niepotrzebnym naddatkiem do analizy) interferują z wspominanymi trzema ‘kotwicami czasowymi’. Doktor sugeruje, że musimy zwerbalizować strach Kaczyńskiego przed wielokulturowością, sedno sporu Dmowski-Piłsudski, napięcie pozytywizm-romantyzm, itd. Piękne w publikacji jest to, że nie ciąży czytelnikowi światopoglądowe nacechowanie autora. Kuisz w sposób wręcz wyrachowany i na zimno (**) opisuje proces formowania się prądów myślowych, ważkich decyzji politycznych, populistycznych narracji.
Rządy najnowszej prawicy, czerpiąc z różnych źródeł, osiągają w tym dziedzictwie historycznym sukcesy, których podglebia może nie rozumieć Zachodni czytelnik bez tła. Stąd wybrzmiewa kolejna odsłona godnościowej opowieści, którą PiS reaktywuje, tym razem z zaprzęgniętymi cyfrowymi narzędziami. Z psychologicznego punktu widzenia, taka zbiorowa terapia przynosi ulgę:
„Wielu Polaków przyjęło politykę godnościową z zadowoleniem. Po ćwierćwieczu domagania się od nich powściągliwości w imię liberalizmu kulturowego niektórzy obywatele – mówiąc bez ogródek – najwyraźniej wolą, żeby uważano ich za dobrych ludzi bez żadnych dodatkowych starań z ich strony.”
Trochę rozwijając wstrzemięźliwość Kuisza, dopowiem historycznie-hasłowo, że otoczona osmańskim islamem, pruskim protestantyzmem, rosyjskim prawosławiem, czeskim ateizmem – gdzieś frustracja Polaka musiała szukać remedium. Tym czymś, był specyficzny katolicyzm – w opozycji, swojski i dożynkowo-parafialny. (***)
Jeśli ktoś od lat śledzi polską politykę uważnie, to zbiór faktów nie będzie mu obcy. Wart jest jednak przypomnienia, bo tu ujęty został w specyficzną, pogłębioną analizę, o czym było wyżej. Nowością zdecydowanie najciekawszą u doktora jest płodna wizja roli kościoła katolickiego w chorobie SP. Samo jego oczywiste uwikłanie w politykę, to zaledwie wstęp do czegoś głębszego. Zatrzymanie się na mesjanizmie, materialnej sile instytucji walczącej o zwrot mienia, wojnie z sanacją i komunistami – wszystko to kurczy się do zaledwie ilustracji istotniejszej obserwacji. Kościół w Polsce dopracował się roli ‘państwa zastępczego’ z całą litanią konsekwencji dla pokoleń obywateli. W takim ujęciu Unia Europejska jest czymś tymczasowym, co promowanym liberalizmem konfrontuje się z metafizycznością trwałą, czyli kościołem. Nie było państwa formalnego, ale od wieków była jedność wokół nadrzędnej idei egzystencjalnej. To dwa przykłady wdrukowanych w nas zderzonych tropów rozpisanych w publikacji. Długa ich lista u Kuisza dopełnia kryzysowej kondycji społecznej, gdzie LGBT musi walczyć z ideologizacją, szkoły publiczne zamiast historii religii serwują młodzieży katechezę, a czarny marsz musiał wytracić impet. Im gorzej dla państwa (słabego, z obcego nadania, uwikłanego w progresywny postmodernizm, wiążącego ducha prawa z ideami liberalizmu),tym lepiej dla ‘zapasowego państwa’:
„W Polsce antyliberalizm poślubił nacjonalizm i tradycjonalistyczne interpretacje nauk Kościoła rzymskokatolickiego. Populistyczne menu urozmaica modny obecnie eurosceptycyzm i ogólniejsze wątpliwości co do światowego przywództwa Zachodu. Wątłą ideologię populistyczną uzupełnia ideologiczny pakiet ‘lewicowo-prawicowy’.”
„Strach o suwerenność” jest uwierającą opowieścią. Opowiada o neurotycznej suwerenności, która jak traumy z dzieciństwa, determinuje wybory i ‘trzyma nas za gardło’. Nikt nie jest od SP wolny, choć nakładając na ten bagaż własne predyspozycje, formalną edukację, środowisko kulturowe, można uodparniać się na powikłania. Formalnie jest to książka mocno osadzona w polityce. Jednak wpisana została w bardzo ogólny zestaw ważnych hipotez które sukcesywnie doktor przedyskutował. Pojawiający się w niej aktorzy sceny politycznej są wciąż aktywni jako decydenci. Ale i oni zostali tu sprowadzeniu do konstrukcji, środka do celu jakim jest poszukiwanie odpowiedzi na kondycję Polski i Polaków. Pewne powtórzenia, dość nieczytelny wątek z końcówki pracy o Grupie Wyszechradzkiej i orientowanie się przede wszystkim na intelektualistów brytyjskich (ukłon w stronę pierwszego wydawcy i finansowej strony projektu) pozycjonowałyby tekst jako ‘dobry’. Na szczęście świetne analizy z ożywczymi wnioskami oraz analityczna i zdystansowana narracja windują całość w rejony ponadprzeciętne. No i jest zupełnie odkrywcza dla mnie obserwacja o roli kościoła, z etykietą ‘państwo zapasowe’.
BARDZO DOBRE – 8/10
=======
* Na podstawie zasygnalizowanej we wstępie skomplikowanej historii publikacji, trzeba dodać, że powstała książka na rynek brytyjski jako projekt badawczy przybliżający zawiłości polskie za rządów PiS, które obserwatorów na zachodzie wprawiają czasem w konsternacje. Poza walorem czysto poznawczym na nie nasz rynek, książka w tłumaczeniu na polski została rozbudowana o nowe elementy z okresu od wyborów w 2023 do początku 2025. Tylko pedant wyłapie te wstawki i wytknie pewne przeskoki i nieciągłości. Sam widzę zdecydowanie więcej atutów w tej aktualizacji niż negatywów.
** Znając prywatne poglądy autora, łatwo zbudować sobie opowieść – ‘aha znowu pisze tak i tak, bo jest z tej a tej opcji’. Choć sam nie mogłem uciec od patrzenia na autora przez pryzmat Jego publicystyki, to podtrzymuję ocenę o pilnowanym ‘badawczym dystansie’. Przykładowo, warto się wczytać w analizy motywacji polskiej prawicy, której postawę opisuje i czasem rozumie w tym sensie, że wybierając pewną optykę, nieuchronnie musi ona pozycjonować się na scenie politycznej. Przy okazji warto czytać przypisy – chociażby krytykę Jeffrey’a Sachsa, czy przypomnienie dylematu moralnego – co jest gorsze, pozostawienie imperializmu rosyjskiego w izolacji czy uznanie zniewolonych narodów do samostanowienia.
*** Kontynuując moją stylistykę, która z bardzo poważnych i subtelnych analiz doktora zrobiła karykaturalny ekstrakt, dopowiem, że pasuje mi tu zdanie pijanego i załamanego Siary z „Kilera”: ‘Jestem sam na tym świecie, jak palec. Nikogo nie mam. W koło sami kryminaliści.’
Polskość - chochoły czy lawa?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPolak piszący o krajowych sprawach po angielsku dla wyspiarzy i następnie przetłumaczony na rodzimy język, to karkołomna technika. Dopiero jednak treść tworzy z tego projektu zasadniczą zawiłość. Jak opisać przemiany społeczno-polityczne ostatnich lat, by ująć wszystko co najważniejsze, bez uprzedzeń, symetryzmu, banałów czy mędrkowania? W...
Książka jest próbą behawioralnego ujęcia współczesnych zjawisk społecznych, uwzględniając potencjał i ciężar naszej burzliwej historii.
BODZIEC – REAKCJA – SUWERENNOŚĆ, czyli WZMOCNIENIE.
Społeczne reakcje jednostkowe bywają czasem niezrozumiałe, ale w kontekście sumy bodźców stają się jasne.
To ciekawe opracowanie, oferujące świeże, historyczno-behawioralne spojrzenie.
Książka jest próbą behawioralnego ujęcia współczesnych zjawisk społecznych, uwzględniając potencjał i ciężar naszej burzliwej historii.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBODZIEC – REAKCJA – SUWERENNOŚĆ, czyli WZMOCNIENIE.
Społeczne reakcje jednostkowe bywają czasem niezrozumiałe, ale w kontekście sumy bodźców stają się jasne.
To ciekawe opracowanie, oferujące świeże, historyczno-behawioralne spojrzenie.
Należy na wstępie podkreślić, że publikacja jest już nieco nieaktualna. Była ona przeznaczona dla zagranicznego czytelnika i została opublikowana jeszcze przed wyborami parlamentarnymi z 2023 roku. Ogółem znalazł się w niej cały zestaw typowych dla liberałów połajanek pod adresem złowrogiego "narodowego populizmu". Na łamach publikacji Jarosław Kuisz zajmuje więc wpływami polskiego Kościoła, "zamachem na praworządność", polityką gospodarczą rządów PiS i w końcu tytułową suwerennością.
Pisze w końcu, ponieważ po pewnym czasie czytając książkę nie wiadomo, o co tak naprawdę chodzi autorowi. Historyczne odniesienia przeplatane z bieżącą polityką tworzą duży chaos, a niektóre fragmenty publikacji są zbyt ogólnikowe i chyba raczej nie rozjaśniły wielu kwestii zagranicznym odbiorcom.
Na pewno zgadzam się z Kuiszem w jednej sprawie: jest jednym z niewielu autorów w Polsce, którzy nie boją się kwestionować zbyt uległej polityki polskich elit względem Stanów Zjednoczonych. Problem polega na tym, że proponuje przejście z deszczu pod rynnę, bo wyraźnie krytycznie odnosi się do kwestionowania przejawów federalizacji Unii Europejskiej. Tymczasem konieczne jest zachowanie równego dystansu zarówno do USA, jak i UE.
Podsumowując: jest to tak naprawdę niewiele wnosząca i momentami niezwykle męcząca dla polskiego czytelnika lektura, nie wspominając już o jej jednoznacznie ideologicznym sprofilowaniu.
Należy na wstępie podkreślić, że publikacja jest już nieco nieaktualna. Była ona przeznaczona dla zagranicznego czytelnika i została opublikowana jeszcze przed wyborami parlamentarnymi z 2023 roku. Ogółem znalazł się w niej cały zestaw typowych dla liberałów połajanek pod adresem złowrogiego "narodowego populizmu". Na łamach publikacji Jarosław Kuisz zajmuje więc wpływami...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to