Navola

Okładka książki Navola autorstwa Paolo Bacigalupi
Okładka książki Navola autorstwa Paolo Bacigalupi
Paolo Bacigalupi Wydawnictwo: Vesper fantasy, science fiction
672 str. 11 godz. 12 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Navola
Data wydania:
2025-06-18
Data 1. wyd. pol.:
2025-06-18
Data 1. wydania:
2024-07-02
Liczba stron:
672
Czas czytania
11 godz. 12 min.
Język:
polski
ISBN:
9788384080252
Tłumacz:
Maciej Grabski, Maria Grabska-Ryńska
W Navoli, tętniącym życiem mieście-państwie zdominowanym przez garstkę wpływowych rodów, biznes to władza, a władza to wszystko. Przez pokolenia kupcy z rodu di Regulai pielęgnowali swoje wpływy w najdalszych zakątkach znanego świata. I choć twierdzą, że nie są politykami, to ich oszałamiające bogactwo kupowało miasta oraz obalało królestwa.

Wkrótce Davico di Regulai obejmie władzę po swoim ojcu i będzie musiał zmierzyć się z intrygami i brutalną polityką innych możnych rodów. Ale za wspaniałą złotą fasadą Navoli kryją się też groźne i tajemnicze siły. Jedną z nich jest będące w posiadaniu rodu di Regulai oko smoka - potężny artefakt surowej mocy i talizman, który wydaje się wzywać młodego Davica do działania. Los młodzieńca zależy od tej starodawnej smoczej relikwii i od tego, co kryje się w sercu jego adoptowanej siostry, Celii di Balcosi, której rodzina została zniszczona przez pokrętną politykę Navoli.
Średnia ocen
7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Navola w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Navola



846 196

Oceny książki Navola

Średnia ocen
7,2 / 10
110 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Navola

avatar
394
61

Na półkach: ,

Sytuacja mogła wyglądać tak:
Mamy autora w miarę z nazwiskiem. Nie jakąś turbo pierwszoligową gwiazdę, ale w miarę znanego. Autor nie ma weny, ale ma warsztat. Zróbmy listę rzeczy, która powinna się znaleźć w książce parafantasy, żeby się ludziom spodobało. Wszystkim i młodym i średnim i grey-power. Wiemy co się ludziom podobało do tej pory w innych powieściach, więc jak wszystko wrzucimy do jednej książki zróbmy pewniaka hita. Czy na pewno w tej książce jest wszystko co być powinno? Czy wszystkie szablony mamy wypełnione?
- młody, lekko przytępawy protagonista, który przechodzi przemianę wewnętrzną - jest
- jego siostra, nie-siostra wyszczekana, pewna siebia, ale z ciemną stroną duszy - jest
- przyjaciel mól książkowy - jest
- przyjaciel lekkoduch - jest
- przyjaciel, który zdradził - jest
- mentor, mędrzec - jest
- mentor, mistrz fechtunku - jest
- mentor, zabójca od czarnej roboty - jest
- ojciec, surowy, ale sprawiedliwy - jest
- antagonista, bogaty i gardzący ludźmi - jest
- antagonista, marzący o władzy, jadący na plecach innych - jest
- antagonista - młody, butny, zakochany w sobie - jest
- zwierzak przyjaciel - jest
- tajemniczy artefakt - jest
- opisy przyrody z obowiązkowo wymyślonymi elementami flory i fauny - są

Do tego należy dodać, że sposób prowadzenia fabuły jest też dostosowany do współczesnego czytelnika. Jeden punkt widzenia, jeden wątek, chronologiczne, wręcz pamiętnikowe prowadzenie narracji

Ogólnie nie polecam

Sytuacja mogła wyglądać tak:
Mamy autora w miarę z nazwiskiem. Nie jakąś turbo pierwszoligową gwiazdę, ale w miarę znanego. Autor nie ma weny, ale ma warsztat. Zróbmy listę rzeczy, która powinna się znaleźć w książce parafantasy, żeby się ludziom spodobało. Wszystkim i młodym i średnim i grey-power. Wiemy co się ludziom podobało do tej pory w innych powieściach, więc jak...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
255
187

Na półkach:

„Navola” może być prologiem naprawdę dobrej serii i myślę, że dam autorowi kredyt zaufania – a jak to się skończy – zobaczymy...
Cała recenzja: https://trapped-in-book.blogspot.com/2026/04/recenzja-paolo-bacigalupi-navola.html

„Navola” może być prologiem naprawdę dobrej serii i myślę, że dam autorowi kredyt zaufania – a jak to się skończy – zobaczymy...
Cała recenzja: https://trapped-in-book.blogspot.com/2026/04/recenzja-paolo-bacigalupi-navola.html

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
83
83

Na półkach:

Niezwykła historia o chłopcu pełnym wrażliwości i honoru, który próbuje odnaleźć się w świecie naznaczonym intrygami i spiskami. Powieść, w której nigdy nie wiesz, co spotka bohatera na kolejnej stronie, bo fabuły w ogóle nie da się przewidzieć. Włosko-łacińskie wstawki, świat stylizowany architekturą i ustrojem politycznym na starożytny Rzym. Do tego Ogryzek, Leniuszka i smocza gałka oczna. Doprawdy, czego chcieć więcej?

Niezwykła historia o chłopcu pełnym wrażliwości i honoru, który próbuje odnaleźć się w świecie naznaczonym intrygami i spiskami. Powieść, w której nigdy nie wiesz, co spotka bohatera na kolejnej stronie, bo fabuły w ogóle nie da się przewidzieć. Włosko-łacińskie wstawki, świat stylizowany architekturą i ustrojem politycznym na starożytny Rzym. Do tego Ogryzek, Leniuszka i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

623 użytkowników ma tytuł Navola na półkach głównych
  • 484
  • 126
  • 13
128 użytkowników ma tytuł Navola na półkach dodatkowych
  • 80
  • 14
  • 13
  • 8
  • 5
  • 4
  • 4

Inne książki autora

Okładka książki Epopeja. Legendy fantasy Paolo Bacigalupi, Trudi Canavan, Orson Scott Card, Kate Elliott, Robin Hobb, Nora K. Jemisin, Mary Robinette Kowal, Ursula K. Le Guin, Juliet Marillier, Melanie Rawn, Patrick Rothfuss, Brandon Sanderson, Carrie Vaughn, Tad Williams, praca zbiorowa
Ocena 6,7
Epopeja. Legendy fantasy Paolo Bacigalupi, Trudi Canavan, Orson Scott Card, Kate Elliott, Robin Hobb, Nora K. Jemisin, Mary Robinette Kowal, Ursula K. Le Guin, Juliet Marillier, Melanie Rawn, Patrick Rothfuss, Brandon Sanderson, Carrie Vaughn, Tad Williams, praca zbiorowa
Paolo Bacigalupi
Paolo Bacigalupi
Książka Paolo Bacigalupi "Wodny nóż" została nominowana w Plebiscycie Książka Roku 2015 lubimyczytać.pl w kategorii Sci-fi. Paolo Bacigalupi - amerykański autor fantastyki, którego twórczość zalicza się do fantastyki ekologicznej. Laureat licznych nagród, m.in. Nebuli i Locusa. Pisarz urodził się w połowie lat 70. XX wieku; wychowywał się w hippisowskiej rodzinie w małym miasteczku Paonia w stanie Kolorado. W college w Oberlin w stanie Ohio uczył się języka chińskiego. Następnie wyjechał kontynuować studia do Chin, najpierw w mieście Kunming w południowo-zachodnich Chinach, a następnie w Pekinie. Tam przez jakiś czas pracował, a potem podróżował po krajach Południowo-Wschodniej Azji. Po powrocie do USA mieszkał w Bostonie, gdzie pracował w firmie, tworzącej strony internetowe, wtedy też zaczął pisać fantastykę. Na jakiś czas powrócił do Chin, zbierając materiały do książki, w końcu osiadł w rodzinnym stanie Kolorado. Ma żonę i syna. Pierwszym opublikowanym opowiadaniem było Pocketful of Dharma w 1999 r. Jego utwory ukazywały się w pismach: The Magazine of Fantasy & Science Fiction, Asimov's Science Fiction, a także w czasopismach głównego nurtu. W 2006 r. otrzymał Nagrodę im. Theodora Sturgeona za opowiadanie The Calorie Man, zaś w 2008 dwie nagrody Locusa, za zbiór Pump Six and Other Stories oraz za tytułowe opowiadanie. Jego debiut powieściowy, The Windup Girl, zdobył w 2009 Nebulę oraz nagrodę Comptona Crooka, został nominowany także nagrody Hugo. Wcześniej nominowane były także krótkie formy: The People of Sand and Slag, The Calorie Man, The Gambler, Yellow Card Man. W Polsce opublikowano opowiadania Hazardzista (The Gambler, Nowa Fantastyka 07/2009) oraz Ludzie piasku i popiołu (The People of Sand and Slag, antologia "Kroki w nieznane 2009").
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Navola przeczytali również

Zatruty kielich Robert Jackson Bennett
Zatruty kielich
Robert Jackson Bennett
Mam problem z oceną tej książki i jestem bardzo rozdarta. Z jednej strony Bennett stworzył przeciekawy świat (świetny motyw kirpisów - grzybów oczyszczających powietrze i pochłaniających wilgoć, albo wszczepy, które pozwalały na modyfikacje np. wzroku czy siły). Z drugiej strony w tekście pojawiło się tyle błędów, że skutecznie wybijało mnie to z rytmu. A były to nie tylko błędy składniowe czy interpunkcyjne, ale takie, gdzie redakcja powinna była zareagować od razu (trzykrotne powtórzenie niemal identycznego schematu sceny w jednym rozdziale, które wyglądało jak kopiuj-wklej z drobnymi poprawkami). Problemem dla mnie była też duża ilość specyficznych nazw, przez które trudno było przebrnąć. Z początku nie polubiłam się również z Dinem i Aną. Moglibyście podmienić ich na innych bohaterów i historia by na tym nie ucierpiała. Z czasem jednak zyskali odrobinę mojej sympatii. Sama zagadka kryminalna zaciekawiła mnie od początku. Niezbyt często trafia się połączenie fantasy z kryminałem - zdecydowanie był to powiew świeżości. Ale w końcu i tu poczułam rozczarowanie. Ana zbyt łatwo rozwiązywała wszystkie zagadki, łączyła dowody jakby trochę na siłę, bo „tak jej się wydawało”. Dopiero pod to tworzyła całą narrację. Gdyby to był kryminał nieosadzony w świecie fantasy, czytelnicy zjedliby autora żywcem za takie pójście na skróty. Prawdopodobnie sięgnę po drugi tom, ale bardziej żeby sprawdzić, czy Bennett potrafi lepiej.
zqczera - awatar zqczera
oceniła na610 dni temu
Wiatr i Prawda. Część 2 Brandon Sanderson
Wiatr i Prawda. Część 2
Brandon Sanderson
Pełne spoilery poniżej. Ok, druga połowa finału jest lepsza. Bez wątpienia. I to mimo, że główne mankamenty z poprzedniej połówki nadal pozostały, a i dodała ona nieco kolejnych do tego całego bałaganu. Jaki piękny bałagan, można by powiedzieć. Co do mankamentów: wrażenie retconowych, dopisanych wątków, w stylu wiodącej roli Wiatr (o Kamieniu tu już znowu zapomniano) nadal mnie mocno drażniło. Także bardzo często, główne postacie (ich większość) nie tylko nie przypominały już zbytnio siebie ale też nie bardzo przypominały postaci w ogóle. Funkcjonowały bardziej jako wysoko levelowe awatary prowadzące w swoich głowach eseje o najważniejszych wartościach, uniwersalnych prawdach z takim coachingowym vibem o potrzebie zrozumienia, akceptacji i tak dalej i tak dalej. Romantyczny wątek pewnych dwóch dalszych postaci został wymyślony aby pokazać, że przedstawiciele dwóch walczących tutaj od tysiącleci stron mogą się pokochać, ale że został on wprowadzony na wariata przed „sekundą” (a nie budowany organicznie od początku serii) to kłuje w oczy swoim naciąganiem, okropną lukrowatością i odarciem tych ciekawych wcześniej postaci z ich zniuansowania. Największym zaś mankamentem jest chyba tempo i cała struktura powieści. Jej podział na 10 dni miał wzbudzić w założeniu budowanie napięcia, intensywności i grania z czasem. Takiego tykającego zegara w tle, odliczającego do apokalipsy. W teorii super pomysł. Ale zupełnie nie działający kiedy w tych dniach nie wiele się dzieje – tu mam na myśli różnorodność, a śledzone punkty widzenia sztucznie skaczą między sobą jak szalone, nie pozwalając na większe wczucie się w jakikolwiek z nich. Po co robić taki podział gdy np. gro postaci spędza tu czas w wizjach Krainy Ducha gdzie czas jest rzeczą zupełnie abstrakcyjną, do tego przeżywają swoje wizje przez większość czasu akcji obu książek i to w oderwaniu od cykli dnia i nocy? Jedynie sprawdzając czasem na swoich magicznych zegarkach (wtf!) czy już aby nie po wszystkim. To są tak sprzeczne z sobą założenia, że aż absurdalne. Po co robić taki dniowy podział jak inne postacie, np. te skupione obok Adolina biorą udział w jednej przewlekłej bitwie, która trwa i trwa i trwa… i przez te 7-8 dni z 10 Adolin w zasadzie robi dokładnie to samo ( do tego pokazywany częściej w przerwach na grę w karty niż podczas bitwy). Dopiero może ostanie dwa dni przynoszą skok intensywności, jakieś mocne dramaty czy koszty dla bohaterów ale wtedy angażowanie się nadal jest utrudniane przez ciągłe, absurdalnie częste skakanie po POVach. To są problemy dotyczące warsztatowych założeń na strukturę książki i odbijają się one na wszystkich jej wątkach. Nie można symulować intensywności i wyścigu z czasem, kiedy tych kilka wątków jest po prostu bardzo, bardzo monotonnych. Nałożone na to skakanie i rwanie fragmentów zupełnie tego nie ukrywa, a jedynie wzmacnia ten słaby efekt i frustruje. Monotonia nie musi być zła. Ba ja nawet uważam, że ta wspaniała Droga Królów była też przecież dość monotonna, a działała doskonale. Gdy forma dobrze współgra z treścią może powstać coś wspaniałego. Ta sama monotonia moim zdaniem tutaj działałaby dużo lepiej gdyby była pokazana adekwatnie, na spokojnie, z wyczuciem dla każdego momentu. Bez udawania jakiegoś heist movie. Efekt jest taki, że mam wrażenie, że było to najdłuższe 10 dni o jakich czytałem. Na szczęście tym razem mamy tu dużo, dużo więcej zalet i atutów niż w poprzedniej połówce. Przede wszystkim dostajemy fascynującą zawartość wizji wyjaśniającą wszystkie zagwozdki dotyczące całej historii planety jak i sił, które nią rozporządzały. Wreszcie można było sobie całą historię Rosharu zgrabnie poukładać w głowie. Wszystko się do siebie ładnie dopasowało i wynikało z siebie nawzajem. Dokładnie zaczynamy teraz pojmować chronologię tego wszystkiego. Mało tego, od pewnego momentu, w ramach wizji dostajemy także perspektywy tutejszych bogów. Zwłaszcza, niejaką „spowiedź” Honoru, która także fascynuje. I pozostawia z myślą, że nie jest łatwo być bogiem w Cosmere. I właśnie, Cosmere. Konkluzje tego tomu jak i całej serii to już nie jest Archiwum Burzowego Światła. To jest wielki zwrot w Cosmere. I… tak jak narzekałem w moich wcześniejszych opiniach, że przez Cosmere ta seria traci swoją tożsamość to tutaj wreszcie to zaakceptowałem i spodobało mi się. Po prostu. Książki Cosmere to książki opisujące w gruncie rzeczy ogromny kosmiczny konflikt bogów czy sił łudząco do bogów podobnych. A Archiwum Burzowego Światła to po prostu wycinek tej kosmicznej historii, niezwykle ważny bo prowadzący do załamania historycznego status quo. I z tą myślą, rozumiejąc na koniec wszystko co zaszło na tutejszej planecie poczułem satysfakcję, poczułem pay-off. Choć z jednej strony faktycznie osobiste historie jednostek, na koniec tego wszystkiego, miały już niewielkie znaczenie to na koniec to właśnie człowiek w oparciu o swoje doświadczenia przechytrzył tutaj boga. Fajne to było. Ten wymiar powieści działa i dla niego warto ją przeczytać. Jednocześnie zakończenie jest odważne. Nie ma happy-endu, wręcz przeciwnie, wkraczamy wręcz w jakąś post-apo rzeczywistość, która jednak niesie nadzieję. Do tego zakończenie jest otwarte. Osobiste perypetie bohaterów można wręcz uznać za urwane. A pomysł z niejaką strefą dylatacji czasu, która wybuchła wokół planety pozwala na powrót do naszych bohaterów już niedługo ale za to już w zupełnie innym Cosmere. Naprawdę ciekawy pomysł. Wiem, że wielu narzeka na otwartość tego zakończenia ale ja je naprawdę doceniam, także gorzkość tego finału. Również kiedy postacie w swoich wątkach dostawały wreszcie coś do roboty, robiło się świetnie. Finalne segmenty np. podróży Adolina były super, podobnie z Shallan. Kaladina terapeutę w końcówce także zaakceptowałem i doceniłem. Historia Szetha była super od początku do końca, a wyjątkowo fajnie także poznawało się i wreszcie zaczynało rozumieć samych Heroldów. Podobał mi się też finał powiązany z Hoidem choć eh… znowu Scadrial. Na szczęści wygląda na to, że to ten Scadrial, który mam już za sobą. Podsumowując bawiłem się dobrze. Paradoksalnie rozbicie książki na dwa sub-tomy zadziałało dla mnie na plus bo kolosalne wady całości skumulowały się w tomie poprzednim i tam mogłem wylać na nie całe swoje rozczarowanie. Tutaj były one już mniej dotkliwe (czy to ten pełen lukrowego wzdychania do siebie romans z czapy, absolutnie nie trafiona struktura i tempo czy jakaś taka coachingowość tego wszystkiego). Wydaje mi się, że pozycja ta byłaby znacznie lepsza gdyby jakiś edytor wybił na czas z głowy Sandersona pomysł na tę właśnie eksperymentalną strukturę, zupełnie nijak nie pasującą do jego pisarstwa, zarówno w tej serii jak i w ogóle. Finalnie: 7 na 10 dla tego tomu oraz jako całości Wiatru i Prawdy. Pełne wad i mankamentów ale jednak satysfakcjonującego zamknięcie pewnego rozdziału w Cosmere, które dawno już porzuciło aspiracje jakie widzieli w nim fani w początkach serii. Piękny bałagan, choć do docenienia raczej tylko dla cosmerowych nerdów. I ludzi jak ja, którym aż tak nie przeszkadzają rozwlekłe książki.
Szychowaty - awatar Szychowaty
ocenił na71 dzień temu
Żelazny Złoty Pierce Brown
Żelazny Złoty
Pierce Brown
Nie będę ukrywać, że rozpoczynając czytanie IV tomu serii, która stała się jedną z moich ulubionych, miałam lekkie obawy: czy czar Żniwiarza nie pryśnie? Czy perspektywy nowych bohaterów mi się spodobają? Czy chcę sobie znowu fundować ten emocjonalny rollercoaster, skoro wszystko było już dobrze i teraz znowu się spieprzy? I wiecie co? Jest jeszcze lepiej niż zapamiętałam z poprzednich trzech części. Darrow dojrzewa, a pióra Pirce’a Browna staje się tylko lepsze. Orbitowałam w jego środkach stylistycznych jak bohaterowie książki w stanie nieważkości. Widziałam wydarzenia jakbym oglądał film. Ale warsztat byłby niczym, gdyby nie genialna, wielowątkowa fabuła i intrygi. Układ Słoneczny po dekadzie od obalenia Imperium bynajmniej nie jest utopią. Autor do bólu prawdziwie wykreował sytuację polityczną ze wszystkimi problemami, jakie mogłoby trafić Republikę po takim czasie, i nie oszczędza bohaterów, którzy już nie podbijają, lecz są u steru rządów. Wciąż pozwala im wątpić i popełniać błędy, a oglądani okiem nizin społecznych, są wręcz tymi złymi. Nie wytrzymam jeśli nie napiszę, że dzieciaki są absolutnie tym, czego można by się było spodziewać po zmieszaniu materiału genetycznego ich rodziców. Dzięki rozdzieleniu narracji na cztery postaci fabuła miała świetną dynamikę, a czytelnik wgląd na różne części Układu Słonecznego i poglądy skrajnie różnych osób. Odczucia, jakie żywiłam do bohaterów zmieniały się wraz z biegiem narracji - w jednych przypadkach na plus, w innych na minus - ale jedno je łączy: wszystkie były jednakowo angażujące i miały swoje momenty. Uwielbiam to uniwersum, jego patetyczny ton, rozdmuchaną do granic możliwości doniosłość opisów i dialogów, tytuły jakimi obnoszą się bohaterowie, legendy i przywiązanie do tradycji. I uwielbiam ciarki jakie miałam przy ostatnim zdaniu ostatniego rozdziału.
Rudzik Jacob - awatar Rudzik Jacob
ocenił na102 miesiące temu
Dwa ognie Christopher Buehlman
Dwa ognie
Christopher Buehlman
Fenomenalna jednotomówka dark fantasy. Nie spodziewałem się, że moje pierwsze spotkanie z twórczością Christophera Buehlmana okaże się aż tak udane. Autor w swojej powieści zabiera czytelnika do Francji połowy XV wieku, która jest wyniszczona wskutek szalejącej zarazy czarnej śmierci. Na domiar złego kraj staje się areną zmagań pomiędzy siłami nieba i piekła. W tych niewesołych okolicznościach poznajemy Thomasa, rycerza grasanta, który spotyka na swej drodze pewną dziewczynkę sierotę. Nie jest ona jednak zwyczajna i twierdzi, że przemawiają do niej anioły. Przede wszystkim pierwsze skrzypce gra w tej powieści klimat. Dwa ognie można moim zdaniem określić jako swoistego rodzaju post-apo i powieść drogi. Nasza drużyna przemierza Francję spustoszoną przez epidemię dżumy, co chwila napotyka się na wymarłe osiedla i masę ciał, których nie ma nawet kto pochować. Jednocześnie cały czas trwa angielska inwazja, a podróżnych napadają rabusie. Mroczny nastrój świetnie dopełniają pomysłowe sekwencje horrorowe. Dwa ognie klasyfikowałbym raczej jako dark fantasy, nie czystą grozę, ale makabrycznych, niepokojących lub zwyczajnie obrzydliwych scen tu nie brakuje. Jeśli chodzi o samą fabułę, to choć ma dość epizodyczny charakter, to mocno wciąga. Co uważniejsi zobaczą tu też dużo umiejętnie wplecionej religijnej symboliki. Wiele dobrego mam do napisania też na temat bohaterów. Są oni naprawdę dobrze wykreowani, widać jak przeszłe wydarzenia odcisnęły na nich piętno. Pod tym kątem muszę szczególnie pochwalić wątek Thomasa, który na kartach powieści przechodzi swoisty redemption arc. Świetnie wypadają również relacje między bohaterami, zwłaszcza ta dotycząca Thomasa i Delphine. Autor bardzo umiejętnie potraktował w powieści kwestię religijności. Choć niejednokrotnie na kartach książki księża są przedstawieni jako przeżarci korupcją i zepsuci, to zarazem u innych widzimy piękno czystej wiary, która podnosi na duchu człowieka w najtrudniejszych momentach. Mimo, że powieść przez większość czasu ma poważny charakter, to nie zabrakło tu też humoru. Świetnie pod tym kątem wypadają nieraz cięte dialogi między Thomasem a Delphine, ale nie zawodzi także humor sytuacyjny, przy scenie z potrawką i wróblem mocno parsknąłem śmiechem. Czy powieść ma jakieś wady? Na pewno nie jest dla każdego, duża ilość brutalnych scen wielu odrzuci. Niemniej mnie osobiście tytuł ten naprawdę zachwycił. Wszystko mi tu zagrało: historia, bohaterowie, klimat, styl i zakończenie, które mnie wzruszyło. To był ten szczególny przypadek powieści, kiedy tak cieszyłem się lekturą, że im bliżej było końca, tym bardziej nie chciałem, aby się skończyła. Ode mnie w pełni zasłużone 10/10.
Piotr - awatar Piotr
ocenił na1020 dni temu
Stara kobieta i smok Marcin S. Przybyłek
Stara kobieta i smok
Marcin S. Przybyłek
Twórczość Marcin S. Przybyłek to dla mnie przede wszystkim świetne serie Gamedec i Orzeł Biały. Dlatego nie mogłam sobie odmówić przyjemności przytulenia ostatniej powieści autora Stara kobieta i smok, by sprawdzić jego wizję świata, w którym dawna technologia wygląda dziś jak magia. Liana i Jazon. Na początku była Nologia. Wszechobecna, wszechwładna, wszechmocna. Tkwiła w ciele, umyśle i duszy wszystkiego, co żyło – ludzi, zwierząt, roślin. A potem przyszła Zagłada. Cywilizacja, która wznosiła się na ramionach kodów i algorytmów, upadła, pozostawiając po sobie świat pełen szczątków sieci i strzępów zapomnianej technologii. Minęło tysiąc lat. Nieliczni wciąż widzą ikony wiszące w powietrzu, czują ich działanie, potrafią używać widm Prastarych. Nazywają ich czarownikami. Wśród nich jest Stara Kobieta i jej Uczeń – wiedzący więcej, niż powinien. Są też Smoki – tajemnicze drapieżniki, których boją się nawet najodważniejsi. Razem wkraczają w wir wydarzeń, które mogą odmienić oblicze Uropy, sterroryzowanej przez tę, której imienia lepiej nie wymawiać. Draco Dei. Chyba spodziewałam się troszeczkę czegoś innego, ale w sumie nie mam z tym większego problemu, że książka poszła innym torem, niż ja sobie wcześniej w głowie zaplanowałam. Pomysł na fabułę od samego początku jest naprawdę intrygujący. Dzięki czemu bujałam się po świecie po upadku naszej cywilizacji, w którym dawna technologia zamieniła się w coś na pograniczu magii, a smoki pełnią dość… praktyczną funkcję w pilnowaniu równowagi. Główna bohaterka, Liana, która ma dobrze ponad siedemdziesiąt lat, jest łowczynią z charakterkiem i językiem ostrzejszym niż niejeden miecz. Towarzyszy jej Jazon – młody chłopak, który nie tylko uczy się, jak „tańczyć ze smokami”, ale też jak komplikować sobie życie w sposób mniej lub bardziej spektakularny. No i właśnie Jazon dość szybko odkrywa, że sama zabawa ze smokami wcale nie jest tu największym problemem. Bo o wiele trudniejsze okazują się polityczne intrygi, tajemnicza Gaja pilnująca porządku świata, mentorka, która postanawia zakończyć życie po swojemu i rosnąca liczba pytań o to czym właściwie są i skąd się biorą smoki. Jeśli chodzi o akcję, to niestety powieść jest dość nierówna, a początek jest wręcz ślimaczy. I choć klimat oraz kreacja świata robią naprawdę świetną robotę, to powolne tempo i cała lawina nowych pojęć potrafią nie tylko namieszać w głowie, ale też momentami zwyczajnie uśpić. Na szczęście w pewnym momencie wszystko zaczyna wskakiwać na właściwe tory. Słownik nowych terminów wreszcie się kończy, akcja przyspiesza, a ciekawie zbudowany świat i bohaterowie – którym bardzo łatwo zacząć kibicować – zaczynają naprawdę robić robotę. Dlatego mimo tego ciężkiego, bardzo powoli rozwijającego się początku czytając Starą kobietę i smoka bawiłam się po prostu dobrze. Z przyjemnością obserwowałam to nietypowe połączenie fantasy i science fiction, a przy okazji wyłapałam też kilka całkiem ciekawych refleksji o naturze człowieka. Jeśli lubicie takie mieszanki gatunkowe i nie boicie się początkowej dłużyzny, to ta powieść może być dla Was naprawdę całkiem przyjemną przygodą. https://unserious.pl/2026/03/stara-kobieta-i-smok/
Sylwka - awatar Sylwka
oceniła na71 miesiąc temu

Cytaty z książki Navola

Więcej

Just because you are a weak card in someone else’s hand, does not mean that they will not play you.

Just because you are a weak card in someone else’s hand, does not mean that they will not play you.

Paolo Bacigalupi Navola Zobacz więcej

Smoka trudno zabić, gdy żyje, a znacznie trudniej, kiedy jest martwy.

Smoka trudno zabić, gdy żyje, a znacznie trudniej, kiedy jest martwy.

Paolo Bacigalupi Navola Zobacz więcej
Więcej