Niektórzy odchodzą z Omelas

Okładka książki Niektórzy odchodzą z Omelas autora Ursula K. Le Guin,
Okładka książki Niektórzy odchodzą z Omelas
Ursula K. Le Guin Wydawnictwo: Klubówka Seria: Z Pikiem fantasy, science fiction
32 str. 32 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Seria:
Z Pikiem
Data wydania:
1986-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1986-01-01
Data 1. wydania:
1993-02-01
Liczba stron:
32
Czas czytania
32 min.
Język:
polski
Średnia ocen

8,5 8,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Niektórzy odchodzą z Omelas w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Niektórzy odchodzą z Omelas

Średnia ocen
8,5 / 10
101 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Niektórzy odchodzą z Omelas

avatar
16
7

Na półkach:

Krótka, lecz straszna książka. Lepi się do czerbu po przeczytaniu...

Krótka, lecz straszna książka. Lepi się do czerbu po przeczytaniu...

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
270
263

Na półkach:

To jeden z tych klasycznych tekstów, o których tyle słyszałam, do których tyle osób się odwołuje, że nie byłam pewna czy już go czytałam czy po prostu popkultura jest nim tak przesiąknięta, że dokładnie wiem o czym jest. No to teraz przeczytałam już w pełni świadomie i odhaczam, żeby mieć na to dowody jak za parę lat znowu zapomnę. Małe, a mocarne przemyślenia o moralności i odwracaniu wzroku od cudzej krzywdy dla własnych korzyści.
Króciutkie, a, jak to u Le Guin, świetnie napisane, więc w sumie nie ma wymówek, żeby tego nie przeczytać.

To jeden z tych klasycznych tekstów, o których tyle słyszałam, do których tyle osób się odwołuje, że nie byłam pewna czy już go czytałam czy po prostu popkultura jest nim tak przesiąknięta, że dokładnie wiem o czym jest. No to teraz przeczytałam już w pełni świadomie i odhaczam, żeby mieć na to dowody jak za parę lat znowu zapomnę. Małe, a mocarne przemyślenia o moralności...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
235
79

Na półkach:

Bardzo ciekawe opowiadanie. Krótki format tego dzieła dodatkowo podsyca tajemniczość opisywanej historii. Moim zdaniem jest to warte przeczytania.

Bardzo ciekawe opowiadanie. Krótki format tego dzieła dodatkowo podsyca tajemniczość opisywanej historii. Moim zdaniem jest to warte przeczytania.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

291 użytkowników ma tytuł Niektórzy odchodzą z Omelas na półkach głównych
  • 151
  • 136
  • 4
28 użytkowników ma tytuł Niektórzy odchodzą z Omelas na półkach dodatkowych
  • 8
  • 6
  • 4
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Okładka książki Czarnoksiężnik z Archipelagu. Powieść graficzna Fred Fordham, Ursula K. Le Guin
Ocena 7,9
Czarnoksiężnik z Archipelagu. Powieść graficzna Fred Fordham, Ursula K. Le Guin
Okładka książki Mistrzowie opowieści o morzu. Z głębin do brzegu Hans Christian Andersen, Alhierd Bacharewicz, Wolfgang Bauer, Lucia Berlin, Italo Calvino, Rimantas Černiauskas, Petros Charis, Chen Chuncheng, Thórdís Helgadóttir, Tove Jansson, Konstandinos Kawafis, Andrus Kivirähk, Mychajło Kociubynski, Yanick Lahens, Ursula K. Le Guin, Clarice Lispector, Luigi Malerba, Peter Mickwitz, Sharon Millar, Edo Popović, Mercè Rodoreda, Maria Elizabeth Rothmann, Judith Schalansky, Adania Shibli, William Somerset Maugham, Tomas Tranströmer, John Updike, Deborah Vogel
Ocena 6,7
Mistrzowie opowieści o morzu. Z głębin do brzegu Hans Christian Andersen, Alhierd Bacharewicz, Wolfgang Bauer, Lucia Berlin, Italo Calvino, Rimantas Černiauskas, Petros Charis, Chen Chuncheng, Thórdís Helgadóttir, Tove Jansson, Konstandinos Kawafis, Andrus Kivirähk, Mychajło Kociubynski, Yanick Lahens, Ursula K. Le Guin, Clarice Lispector, Luigi Malerba, Peter Mickwitz, Sharon Millar, Edo Popović, Mercè Rodoreda, Maria Elizabeth Rothmann, Judith Schalansky, Adania Shibli, William Somerset Maugham, Tomas Tranströmer, John Updike, Deborah Vogel
Ursula K. Le Guin
Ursula K. Le Guin
Amerykańska pisarka, autorka książek SF i fantasy, z których wiele weszło do klasyki gatunku. Stworzyła cykle Ziemiomorze i Ekumena. Wielokrotnie wyróżniana nagrodami Hugo i Nebula. Wyraźnie widoczne w jej twórczości było zainteresowanie antropologią kulturową. Le Guin nie ukrywała swoich fascynacji ideą anarchistyczną, co przejawia się również w jej dziełach. Spośród opublikowanych przez nią książek do kręgu utopii społecznej można zaliczyć przede wszystkim opowiadania: Ci, którzy odchodzą z Omelas, Dzień przed rewolucją oraz powieści Wracać wciąż do domu i najsłynniejszą, Wydziedziczeni (nagrody w 1975: Nebula, Hugo). Urodziła się w Berkeley w Kalifornii, jako córka antropologa Alfreda L. Kroebera i pisarki Theodory Kroeber. W 1901 jej ojciec zdobył doktorat w dziedzinie antropologii w Stanach Zjednoczonych na Uniwersytecie Columbia; objął także drugie stanowisko na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley. Theodora Kroeber była autorką biografii swojego męża, Alfred Kroeber: A Personal Configuration, która jest również dobrym źródłem wiedzy o młodych latach Ursuli, a także na temat motywów biograficznych występujących w jej późniejszych dziełach oraz o jej zainteresowaniach antropologią społeczną. W 1951 otrzymała stopień licencjata (będąc członkiem Phi Beta Kappa Society) w Radcliffe College, a w 1952 dyplom magistra na Uniwersytecie Columbia. Później studiowała we Francji, gdzie poznała męża, historyka Charlesa Le Guina. Pobrali się w 1953. Le Guin interesowała się literaturą od wczesnej młodości. W wieku jedenastu lat posłała swoje pierwsze opowiadanie do magazynu „Astounding Science Fiction”, jednak zostało ono odrzucone. Jej najwcześniejsze utwory, z których kilka w przetworzonej formie znalazło się w Opowieściach orsiniańskich (Orsinian Tales),oraz Malafrena były niefantastycznymi opowieściami o fikcyjnych krainach wyobraźni. Na początku lat 60. powróciła do swych wczesnych zainteresowań fantastyką naukową i zaczęła regularnie pisać i publikować. Pierwszym jej szeroko znanym utworem stała się powieść Lewa ręka ciemności (The Left Hand of Darkness),która w 1970 otrzymała nagrody Hugo i Nebula. W późniejszych latach Le Guin interesowała się również filmem i muzyką. Współpracowała przy filmowej adaptacji (1980) swojej książki Jesteśmy snem (The Lathe of Heaven, 1971) pod oryginalnym tytułem powieści. W 1985 współpracowała z angielskim kompozytorem awangardowym Davidem Bedfordem nad librettem do space opery Rigel 9. Od 1958 mieszkała Portlandzie w stanie Oregon, gdzie zmarła. Miała troje dzieci i czworo wnucząt. Pradziadkiem Ursuli Le Guin był Ludwik Stanisław Kraków, który wyemigrował do Stanów Zjednoczonych po powstaniu styczniowym. Jego matką, a praprababką pisarki była Paulina Krakowowa (z domu Radziejowska),pisarka, nauczycielka, redaktorka czasopisma „Pierwiosnek”. W prawie wszystkich utworach naukowofantastycznych Le Guin widać silny wpływ nauk społecznych, głównie socjologii i antropologii kulturowej, co lokuje je w subkategorii znanej jako soft science fiction. Autorka często używa motywu kultur pozaziemskich, by wypowiedzieć komunikat o kulturze ludzkiej w ogólności. Przykładem jest zagłębienie się w istotę tożsamości płciowej poprzez użycie motywu androginicznej rasy w powieści Lewa ręka ciemności (The Left Hand of Darkness). Takie zabiegi pozwalają umieścić jej prace w kategoriach feministycznej fantastyki naukowej. Jej prace również często posiadają przesłania ekologiczne. Z drugiej strony nie brak opisów zwykłych czynności i spraw codziennego życia. Na przykład w powieści Tehanu centrum historii stanowią postacie zaprzątnięte codziennymi sprawami opieki nad zwierzętami, pielęgnowania ogrodów czy wykonywania obowiązków domowych. Podczas gdy Le Guin często używa szerokiej perspektywy patrzenia na tematy polityczne czy kulturalne, pisała też rzeczy osadzone raczej bliżej domu. Wiele z jej krótkich opowiadań osadzonych jest w naszym świecie, w teraźniejszości lub bliskiej przyszłości. Niektóre utwory naukowofantastyczne, w tym powieści Wydziedziczeni (The Dispossessed) i Lewa ręka ciemności, należą do cyklu haińskiego (Hainish Cycle),którego bohaterowie żyją w odległej przyszłości, gdzie kilkadziesiąt planet zostało luźno powiązanych w Ligę Wszystkich Światów, a później w Ekumenę. Wiele z tych utworów mówi o następstwach kontaktu pomiędzy różnymi od siebie światami i kulturami. Powieści Lewa ręka ciemności lub Opowiadanie świata (The Telling) opowiadają o tym, co się dzieje, gdy wysłannicy Ekumeny (znani jako „mobile”) przybywają na odległe planety i wywołują tam kulturowy szok. W odróżnieniu od sporej części głównego nurtu hard science fiction żadna z opisywanych przez autorkę cywilizacji nie posiada realnej możliwości podróżowania z prędkością większą od światła, gdyż żywe organizmy nie mogą jej przetrwać. Le Guin wymyśliła ansibl – urządzenie umożliwiające natychmiastową komunikację na dowolną odległość. Ów termin i pomysł wszedł do kanonu techniki fantastycznej i był później zapożyczany przez kilku innych znanych autorów.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Nauka chodzenia Dolki Min
Nauka chodzenia
Dolki Min
„Nauka chodzenia” to książka dziwadło – dziwne i straszliwe to. Koreańskie. Budzi obrzydzenie. Wielokrotnie chciałam ją szurnąć do kąta, bo to zdecydowanie literatura nie dla mnie, ale doczytałam. Ciekawość, mimo obrzydzenia, gnała mnie dalej. Zamieszkały na naszej planecie stwór ze zbójeckiej planety wiedzie normalne życie. Rano wstaje, komunikuje się przez internet z ziemianami, potem toaleta, buszuje w lodówce w poszukiwaniu czegoś pysznego, co sam wcześniej przyrządził, wreszcie wychodzi z domu, wsiada do metra, jedzie zdobyć coś pysznego i wraca do domu. I tak codziennie. Nuda, czyż nie? No nie. Bo mimo tej codziennej rutyny, mimo powtarzalności i obrzydliwości, coś w tym świecie wciąga. Ten dziwaczny rytuał, pełne niepokoju i groteski życie, w którym zwykłe czynności – jedzenie, podróż metrem, logowanie się do internetu – stają się dramatem i teatrem jednocześnie. Stwór absolutnie nie jest bohaterem sympatycznym, wręcz przeciwnie – irytuje, wkurza, obrzydza, ale nie można oderwać od niego oczu. Bo w tej dziwacznej codzienności kryje się coś przewrotnego, co zmusza do patrzenia na świat z zupełnie innej perspektywy. Na przykład to o ludziach: „Jak można coś, co różni się pod tak wieloma rozmaitymi względami, dzielić tylko na dwie kategorie” - kobiety i mężczyzn? Coś w tym jest, nieprawdaż? To literatura, która szokuje i odpycha, wcale nie bawi, nie jest łatwa, nie jest „przyjemna”, ale daje poczucie, że przeczytało się coś innego, choć szokującego i że autor był odważny. Czy zostanie w głowie długo po jej odłożeniu, to już inna sprawa. Tak, tak. „Nauka chodzenia” to dziwadło. I w dodatku fuj-fuj.
Ewa Kowalska - awatar Ewa Kowalska
oceniła na63 dni temu
Góra pod morzem Ray Nayler
Góra pod morzem
Ray Nayler
Czasem zastanawiam się, co kryją podmorskie tonie. Wiecie, że według różnych szacunków zbadane zostało mniej niż 5% całego światowego oceanu? Ray Nayler zadaje kilka zasadnych pytań w swojej książce. Po pierwsze – czy istoty rozumne i mające możliwość komunikacji mogłyby rozwinąć się w oceanie? Pomysł zasadza się na rozwoju ośmiornic, które powszechnie znane są ze swojej inteligencji i próbie kontaktu korporacji DIANIMA z zamieszkującymi u wybrzeży Wietnamu głowonogami. Świat przedstawiony przez autora to jednocześnie wizja postapokaliptyczna – kraje zostały strawione przez wojnę, jednocześnie do tego dochodzi szybki postęp technologiczny – przede wszystkim związany z cybernetyką i androidami. I to drugi problem, który jest w centrum zainteresowania. Pojawiają się powszechnie spotykane w literaturze sf pytania: czy androidy śnią o elektrycznych owcach? Kiedy tworzy się świadomość? Jak ją określić? Chociaż wiele pomysłów, które przedstawia autor są ciekawe, to potknął się w kilku miejscach i trochę odebrało mi to przyjemność z odbioru tej lektury. Po pierwsze – stateczność akcji. Nayler de facto bawi się kilkoma konwencjami – thrillerem, hard sf, elementami szpiegowskimi – ale nie potrafi tego amalgamatu złożyć w jedno. W książce występują trzy wspólne wątki, które tylko pobieżnie się ze sobą schodzą i chociaż wszystkie są rozwiązywane, to równie dobrze mogłyby funkcjonować oddzielnie. Mało tego, usuwając którykolwiek z nich nie stracimy w zasadzie płynności narracji. Po drugie – płytkość zadanych pytań. Nie zrozumcie mnie źle, wiele z aspektów poruszonych przez autora jest ciekawych i istotnych, tylko były one już realizowane przez wielu autorów w wielu książkach na przestrzeni kilkudziesięciu lat – ale przede wszystkim było to robione lepiej. I po trzecie – strasznie mi się ta książka dłużyła.Nie wiem, czy wynikało to z tłumaczenia czy z formy oryginału. W ostatecznym rozrachunku książka była po prostu ok. Kilka pytań było istotnych ale wykonanie było poprawne. Czy to źle? Nie. Ale trochę za mało na zachwyt.
StrongSilentType__ - awatar StrongSilentType__
ocenił na62 miesiące temu
Przypowieść o siewcy Octavia E. Butler
Przypowieść o siewcy
Octavia E. Butler
Oczekiwania mogą zepsuć nawet najlepszą książkę. Kierując się nimi i biorąc do ręki "Przypowieść..." w mojej głowie zrodził się obraz emocjonującej i poruszającej do głębi dystopii o katastrofie Ameryki. Sam tytuł w tym przypadku już wyznacza kierunek, w którym będziemy się poruszać, a mianowicie mnóstwo tu treści o charakterze religijnym. Fabularnie to przygoda dla czytelników łaknących kontentu filozoficznego, lubiących się zastanowić i co nieco porozmyślać. A co za tym idzie połączenie rozważań biblijnych z wątkiem katastroficznym czyni tę historię niezwykle wartościową i oryginalną. Pachniało mi tu odrobinę "Drogą" McCarthy`ego, szczególnie w drugiej połowie, która skupia się na wędrówce w poszukiwaniu lepszego miejsca do życia. Nie jest to powieść idealna, dostrzegłam w niej dużo zgrzytów fabularnych, zaliczam ją do tych trudniejszych w odbiorze. Dlaczego nie porwała mnie jakbym tego oczekiwała? Winię tu słabą kreację świata przedstawionego, który aż się prosi o więcej. Nie wiemy co było przyczyna katastrofy, łaknęłam więcej szczegółów o funkcjonowaniu w tej rzeczywistości, a dostałam wyłącznie strzępy. Dla mnie za mało bym mogła się w pełni zaangażować. Dominują w niej przede wszystkim rozważania. Przede mną jeszcze kontynuacja tej historii i liczę po cichu, że drugi tom zrekompensuje mi niektóre braki.
ilona_001 - awatar ilona_001
ocenił na611 dni temu
Włócznia rozcina wodę Simon Jimenez
Włócznia rozcina wodę
Simon Jimenez
Są takie książki, o których trudno się opowiada mimo tego, że po lekturze towarzyszą czytelnikowi bardzo pozytywne odczucia. “Włócznia Rozcina Wodę” to właśnie jeden z takich tytułów. Jest to na pewno jedna z najoryginalniejszych powieści fantasy, jaką przyszło mi czytać. Co ważne, zabawa słowem oraz formą jest elementem urozmaicającym opowieść, a nie funkcją nadrzędną, wobec tego treść jest równie interesująca co opakowanie. Fabuła czerpie sporo z kultury azjatyckiej oraz mitu. Mamy do czynienia z fikcyjnym światem pełnym legend oraz ciekawie zaprezentowanej magii. Da się wyczuć tę “japońskość” niektórych pomysłów, gdyż część z nich jest naprawdę dziwna, karykaturalna, ale w taki pozytywny nie popadający w przesadę sposób. Jak już wspomniałem wyżej, losy bohaterów których śledzimy są całkiem zajmujące, a stopniowe odkrywanie tajemnic świata ciekawym elementem całości. Końcowo składa się to w przemyślaną, zamkniętą, pełną powieść co w czasach gdy autorzy mają tendencję pisania nieskończonych cykli bądź nie w pełni domkniętych historii, niezwykle doceniam. Jimenez pokazuje, że da się napisać jednotomową książkę upchaną po brzegi w interesującą treść. Książka narracyjnie przypomina nieco baśń dla dorosłych, tudzież legendę. Styl Jimeneza jest bardzo liryczny i tutaj chłonięcie każdego słowa i każdego zdania sprawia po prostu przyjemność. Nie brak tutaj również i scen brutalnych, jednakże autor potrafi opisać je w taki sposób, że paradoksalnie jest i w tym jakieś piękno. Ogólnie rzecz biorąc styl powieści trudny jest do uchwycenia słowami, tego trzeba osobiście doświadczyć, by się przekonać. Bardzo ciekawym zabiegiem narracyjnym jest również pisanie w formie drugiej osoby: “Ty widzisz”, “Ty słyszysz” i tak dalej. Stanowi to również elementem zagadki kim jest ów narrator zwracający się do czytelnika/bohatera. Motywy jakie przewijają się we “Włóczni…” to chociażby miłość, czy pamięć pokoleniowa. Formalnie rzecz biorąc jest tutaj homoseksualny wątek romantyczny, jednakże na tych 478 stronach nie sprawia w ogóle wrażenia dominującego, choć wiążę się z nim zakończenie. Odnosząc się więc do komentarzy, które piszą o jakimś “homo-erotyzmie” albo “marksistowskiej narracji” - trzeba mieć wyjątkową złą wolę oraz łagodnie rzecz ujmując ograniczony i zamknięty umysł, żeby całą książkę sprowadzać do tego typu podsumowania. Jeżeli doszukiwać się w tejże powieści potencjalnych mankamentów, to istotnie może ona niekiedy nużyć ze względu na swój narracyjny styl, może niektóre etapy podróży bohaterów są przeciągnięte, może momentami wymaga większego skupienia. Ale czy to istotnie wady? Raczej w tym wypadku kwestia preferencji. Dla mnie takim papierkiem lakmusowym wybitnej lektury jest często pytanie - czy chcę do danej opowieści wrócić raz jeszcze? W przypadku “Włóczni…” moja odpowiedź jest jednoznaczna - planuję to uczynić i to prawdopodobnie nie jeden raz. Świetna rzecz.
Witcher-Dunyain - awatar Witcher-Dunyain
ocenił na95 dni temu
PoznAI przyszłość. Opowiadania o umyśle i nauce Magdalena Salik
PoznAI przyszłość. Opowiadania o umyśle i nauce
Magdalena Salik Rafał Kosik Michał Protasiuk Janusz Cyran Aleksandra Zielińska Michał Cetnarowski Wojciech Gunia Radek Rak Olga Niziołek Justyna Hankus
Antologia opowiadań fantastycznych poruszających tematykę edukacji i sztucznej inteligencji. Szkoda, że tekst Radka Raka otwiera antologię. Rozumiem, że jest oczkiem w głowie wydawnictwa, szczególnie po otrzymaniu nagrody Nike, jednakże jego opowiadanie jest najgorsze z całego zbioru i obawiam się, że po jego przeczytaniu łatwo się zniechęcić do reszty. Do tego stworzył bardzo irytującą główną bohaterkę, najprawdopodobniej świadomie, więc o tyle fajnie, że pokazał o tej patologii wśród nauczycieli, jakiej sam doświadczyłem podczas edukacji - że ci nie pomagają uczniom, której tej pomocy potrzebują, tylko wręcz stają przeciwko im. Na szczęście im dalej w antologię, tym lepsze teksty. „SPONAR” Protasiuka według mnie z wykorzystaniem motywu szkolenia modeli sztucznej inteligencji przez uczniów sugeruje, że lepsza jest nauka myślenia i samodzielnego wyciągania wniosków niż wtłaczanie wiedzy w puste głowy. Miałem tak na historii w szkole średniej - historyczka wymagała od nas nie znajomości suchych danych, a opisywania wydarzeń: co je spowodowało, jaki był ich przebieg i skutek. Bardzo dobre podejście. „Latimeria, latimeria” z kolei między innymi pokazuje, że zachowanie kolejnego pokolenia może odbiegać od tego, co znamy. Już zresztą się tak dzieje - trudniej jest nawiązać szkolne czy uczelniane znajomości, jeśli nie ma się ze sobą kontaktu fizycznego. Brat koleżanki ze studiów miał tak, że przez lockdown swoich „kolegów” zobaczył dopiero na trzecim roku, więc byli dla siebie kompletnie obcymi ludźmi. Justyna Hankus wspomina o ćwiczeniach i zwrotach face-to-face, o smalltalku. Oczywiście zdalnie. ;') To nie jest motyw przewodni opowiadania, jednakże dało mi dużo do myślenia. Mimo że wychowałem się w świecie z internetem, do którego dostęp miałem od najmłodszych lat (mama była wtedy pasjonatką nowych technologii),to jednak internet stanowił dla mnie substytut i ciągnęło mnie do znajomości realnych. Dopiero w latach nastoletnich stał jedynym miejscem, w którym mogłem znaleźć osoby chociaż trochę podobne do mnie. Trudno sobie wyobrazić, jak to wygląda w przypadku dzieci, dla których TikTok czy Instagram to coś normalnego, a nie nowinki. I trudno je też oceniać. W „Kodeksie Umysłu” Kosika mamy do czynienia z dość ciekawym zabiegiem - wypowiedzi sztucznej inteligencji cytującej tytułowy kodeks zostały wygenerowane przez sztuczną inteligencję. To może budzić kontrowersje, ale mnie zaintrygowała taka decyzja. Ponadto opowiadanie przekazuje dość brutalną prawdę, że nie mamy równych szans i nigdy tak nie będzie. Bogatsi będą coraz bardziej się oddalać od biednych - jak masz pieniądze, możesz zapewnić dziecku najlepszą edukację, lepszy start w życiu et cetera, powodując, że już na początku dorosłości będzie „o wiele dalej” względem rówieśników, którzy dopiero muszą zarobić na swoje pierwsze mieszkanie. Oczywiście bohaterowie nie mają tej pewności - dziewczyna głównego bohatera podejrzewa to, jest wręcz przekonana, że tak właśnie się dzieje, że niektórzy otrzymują lepszą edukację od innych. Tu mały spoiler, ale autor bardzo mnie zaskoczył pod koniec opowiadania. „Portret Emilii Wierzbanowskiej” zachwycił mnie ideą wykorzystania bakterii z zaszczepionym genem bioluminescencji do oświetlania miast przyszłości. Intrygujący pomysł, bardzo mi się spodobał. Dodatkowo przypomniał mi opowieść mamy, że przedszkolaki potrafią dopiero w przedszkolu po raz pierwszy w życiu trzymać kredki, o takiej plastelinie nawet nie wspominając. Co jest dla mnie niewyobrażalne, ponieważ odkąd pamiętam, męczyłem mamę o kupowanie różnych kredek i innych takich, chociaż do dzisiaj nie przejawiam talentu artystycznego. ; ) No ale obecne dzieciaki mają znacznie ciekawsze pokusy niż bazgranie po kartce. „Cięcie nici babiego lata” Wojciecha Guni otworzyło mi oczy na możliwe inne zastosowania VR, w który „zanurzamy się pełnym ciałem”. Państwo czy ktokolwiek inny mógłby wykorzystać takie doświadczenia do szkolenia i zaszczepiania odpowiedniej postawy w obywatelach na wypadek kolejnej wojny. Wszystko w ramach pozornie nieszkodliwych lekcji historii. „Atlas chwastów” to dla mnie historia o tym, że w dorosłym życiu często zapominamy o rzeczach, które sprawiały nam przyjemność w dzieciństwie. Głównie chodzi o różne działania artystyczne, jak chociażby kolorowanki. Zajmujemy się Bardzo Poważnymi Sprawami Dla Dorosłych, nie dbając o wewnętrzne dziecko, które potrafi się cieszyć z byle czego. „Sposób nauki” Cetnarowskiego przypomina mi trochę „Linię oporu” Dukaja, ale tylko trochę. To kolejne opowiadanie, które dało mi do myślenia - w kontekście opinii o powieściowym „Łowcy androidów” piszę głównie o ludziach, którzy w odróżnieniu od androidów są w stanie odczuwać empatię, ale często zdarzają się osobniki, które jej nie okazują. Cetnarowski zasugerował, że jakby istniały w pełni doświadczalne symulacje, to moglibyśmy w ten sposób uczyć ludzi empatii właśnie. Pokazać, jak się czuje osoba niepełnosprawna, chora na coś, bita czy nawet gwałcona – spektrum jest ogromne i myślę, że jakby coś takiego było możliwe, to dobrze byłoby od czasu do czasu wczuć się w sytuację zupełnie innej osoby, żeby poznać jej perspektywę i odczucia. Myślę, że Magdalena Salik w opowiadaniu „Lenno wieczyste” chciała pokazać pewne patologie panujące w polskim (chociaż pewnie nie tylko u nas) świecie naukowym. Że mogą istnieć profesorowie, którzy będą utrudniać rozwój swoich podopiecznych z obawy, że ci mogliby ich kiedyś przewyższyć talentem, dorobkiem naukowym, sławą czy czymkolwiek. Spotkałem się z czymś podobnym na jednej akademii muzycznej: pani profesor miała konflikt z panem profesorem i podczas egzaminów z grania utworów zawsze gorzej oceniała jego podopiecznych. Nie była to jakaś drastyczna różnica, ale gdy inni egzaminatorzy przykładowo dawali piątki, to ona oceniała wykonania na cztery z plusem, przez co ocena końcowa nie mogła wynosić pięć. A to utrudniało chociażby zdobycie stypendium. Najlepsze na koniec. Chciałbym umieć znaleźć słowa odpowiednie do opisania „Lectio Divina” Janusza Cyrana. Ten tekst trzeba po prostu przeczytać. ; )
cyberpunkowy neuromantyk - awatar cyberpunkowy neuromantyk
ocenił na72 miesiące temu

Cytaty z książki Niektórzy odchodzą z Omelas

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Niektórzy odchodzą z Omelas