rozwińzwiń

Proszę krwawić gdzieś indziej. Opowieści szpitalne

Okładka książki Proszę krwawić gdzieś indziej. Opowieści szpitalne autora Zuzia Wojciechowska, 9788383733975
Okładka książki Proszę krwawić gdzieś indziej. Opowieści szpitalne
Zuzia Wojciechowska Wydawnictwo: Novae Res reportaż
236 str. 3 godz. 56 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2024-12-17
Data 1. wyd. pol.:
2024-12-17
Liczba stron:
236
Czas czytania
3 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383733975
Średnia ocen

6,1 6,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Proszę krwawić gdzieś indziej. Opowieści szpitalne w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Proszę krwawić gdzieś indziej. Opowieści szpitalne



książek na półce przeczytane 777 napisanych opinii 373

Oceny książki Proszę krwawić gdzieś indziej. Opowieści szpitalne

Średnia ocen
6,1 / 10
76 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Proszę krwawić gdzieś indziej. Opowieści szpitalne

avatar
1513
1480

Na półkach: , ,

Straszna rzeczywistość.

Straszna rzeczywistość.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
178
107

Na półkach:

Książka wciąga, czyta się ją szybko, chociaż czasami za dużo jest zbędnych opisów. Mając do czynienia parę razy ze szpitalami cieszę się, że spotykałam na swojej drodze lepszych lekarzy. Jak już zostało wspomniane we wcześniejszej opinii czytelniczki, zastanawia mnie tylko po co ta książka powstała?

Książka wciąga, czyta się ją szybko, chociaż czasami za dużo jest zbędnych opisów. Mając do czynienia parę razy ze szpitalami cieszę się, że spotykałam na swojej drodze lepszych lekarzy. Jak już zostało wspomniane we wcześniejszej opinii czytelniczki, zastanawia mnie tylko po co ta książka powstała?

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
324
99

Na półkach:

Polecam bez zastanowienia się. Pokazuje jak system nie działa, gdy pojawia się coś bardziej ambitnego do zdiagnozowania. A NFZ to jest jakiś nieśmieszny żart. Podziwiam autorkę za cierpliwość i siły psychiczne. No i zgadzam się, że bez pieniędzy i znajomości to się nie da po prostu.

Polecam bez zastanowienia się. Pokazuje jak system nie działa, gdy pojawia się coś bardziej ambitnego do zdiagnozowania. A NFZ to jest jakiś nieśmieszny żart. Podziwiam autorkę za cierpliwość i siły psychiczne. No i zgadzam się, że bez pieniędzy i znajomości to się nie da po prostu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

146 użytkowników ma tytuł Proszę krwawić gdzieś indziej. Opowieści szpitalne na półkach głównych
  • 91
  • 53
  • 2
30 użytkowników ma tytuł Proszę krwawić gdzieś indziej. Opowieści szpitalne na półkach dodatkowych
  • 12
  • 6
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

24 razy dożywocie. Rozmowy twarzą w twarz Zbyszek Nowak
24 razy dożywocie. Rozmowy twarzą w twarz
Zbyszek Nowak
Książka "24 razy dożywocie" autorstwa Zbyszka Nowaka to reportaż, który robi ogromne wrażenie swoją szczerością i bezpośredniością. Autor oddaje głos osobom skazanym na dożywotnie pozbawienie wolności, pokazując ich historie, motywacje oraz sposób patrzenia na własne czyny i karę. Dzięki temu czytelnik ma okazję zajrzeć w świat, który na co dzień pozostaje zamknięty za murami więzień i często jest upraszczany do krótkich nagłówków w mediach. Zaletą tej książki jest jej autentyczność. Każdy rozdział to rozmowa z innym skazanym, poprzedzona krótkim opisem jego sprawy, co pozwala lepiej zrozumieć kontekst i skalę popełnionych czynów. Jednocześnie autor nie próbuje szokować ani budować taniej sensacji – zamiast tego skupia się na człowieku i jego historii, co sprawia, że lektura jest poruszająca i skłania do refleksji nad naturą zbrodni oraz systemem kar. To jednak nie jest książka łatwa ani lekka. Opisywane historie są trudne, często wstrząsające, a sama forma wywiadów sprawia, że czytelnik musi zmierzyć się z bardzo różnymi postawami – od skruchy po jej całkowity brak. Właśnie ta różnorodność pokazuje, że osoby skazane na dożywocie nie są jednorodne i nie da się ich sprowadzić do jednego schematu. „24 razy dożywocie” to bardzo dobra i wartościowa książka, szczególnie dla osób zainteresowanych tematyką true crime i reportażem. Nie tylko przybliża historie najcięższych przestępstw, ale przede wszystkim zmusza do zastanowienia się nad tym, czym jest kara, czy resocjalizacja ma sens i gdzie przebiega granica między potępieniem czynu a próbą zrozumienia człowieka.
Patrycja - awatar Patrycja
oceniła na67 dni temu
Współuzależnione Marek Sekielski
Współuzależnione
Marek Sekielski
Marek Sekielski WSPÓŁUZALEŻNIONE  Reportaż czy też seria rozmów. Autor jest znany większości ludzi w Polsce, a wśród uzależnionych słyszał o nim chyba każdy. Wiem, bo o to pytam.  Wciągające rozmowy głównie z kobietami, bo ich ten problem najczęściej dotyczy. Na dziesięć współuzależnionych nowe życie zacznie jedna. Reszta żon, partnerek, matek tkwi w patologicznej sytuacji, która wyniszcza całą rodzinę. Nie można ich za to winić. Może dla patrzących z zewnątrz sprawa jest klarowna i prosta. Tymczasem problem współuzależnienia jest nie tylko złożony, ale stanowi właściwie całą grupę nieprawidłowości, zaburzeń, to rodzaj jednostki chorobowej. W związku z tym, że w Polsce alkoholizm i inne nałogi są bardzo częste, kobiet które utkwiły w tej patosytuacji jest tysiące. Warto zrozumieć, skąd i na czym to polega, bo to wcale nie jest proste ani oczywiste.  Zachęcam do przeczytania, żeby zrozumieć i wiedzieć. Poza tym może tym sposobem uda się komuś pomoc. Pomyślałam,  że będę polecać tę książkę innym, bo czasem taki tekst i uświadomienie sobie problemu może pomóc poszukać dla siebie terapii i wyjść z na prostą.  Pamiętam wiele takich kobiet i kiedyś nie umiałam ich zrozumieć. Teraz jest mi łatwiej,  bo lata doświadczenia w pracy robią swoje, choć wciąż zdarzają się sytuacje, gdy brakuje mi słów.  Wspominam panią, która bała się o męża. Nie chciała, żeby wychodził z domu, bo mógł spotkać kolegów, z którymi zacząłby pić i w związku z tym zniknąć z domu na jakiś czas. Dlatego robiła wszystko, żeby pozostawał z nią, pod jej kontrolą, w ich mieszkaniu. Kupowała mu alkohol, żeby pił go w domu sam, a nie gdzieś z kolegami. W sklepie, do które chodziła na zakupy każdego dnia myślano, że to ona jest alkoholiczką. Pamiętam też młodą kobietę ślepo zakochaną w swoim mężu. Mąż stracił ogromne sumy pieniędzy w grach hazardowych. Okradł ojca, z którym prowadził interes. To były naprawdę duże pieniądze. Do tego był alkohol i imprezy. Ta kobieta była "oporna"na wszystko, co złego zrobił jej mąż. Nawet to, że zaraził ją kiłą niczego nie zmieniło. Klapki na oczach. Nie wiem, jak potoczyły się jej losy.  Pamiętam też, jak kiedyś uniosłam się mówiąc "co pani wyprawia!". Głupio mi potem było, ale początkowałam w zawodzie. Przyszła do mnie z mężem, żeby go leczyć z alkoholizmu. Z naszej trójki wszyscy chcieli jego zdrowienia za wyjątkiem jego samego. Pił ciągami, a wtedy nie chodził do pracy. Był "cieciem" i sprzątał na osiedlu. Jego żona chodziła do pracy za niego, gdy wpadał w kolejny ciąg picia. Współuzależnienie nie ma związku ze statusem społecznym, wykształceniem czyli jest "bardzo demokratyczne". Nie należy go kojarzyć z "patologią", biedą, brakiem wiedzy. Kobieta może być prezesem korporacji, adwokatem czy lekarką i też wpadnie. Rzecz w deficytach wyniesionych z dzieciństwa, braku umiejętności w stawianiu granic, często też poczuciu osamotnienia w chorobie uzależnienieniowej partnera. Nie twierdzę,  że po przeczytaniu książki można stać się specjalistą od tematu, ale jeśli uda się choć trochę go zrozumieć, to nie będzie to zmarnowany czas.  
xymenka - awatar xymenka
oceniła na821 dni temu
Polska na prochach Arkadiusz Lorenc
Polska na prochach
Arkadiusz Lorenc
Czy Wy też macie wrażenie, że żyjemy w kulturze „tabletki na każdą okazję”? Ten post będzie o książce, która sprawia, że po jej zamknięciu zaczynasz inaczej patrzeć na szafkę z lekami w domu swojej mamy czy babci. Przeczytałam „Polskę na prochach” dawno i do teraz mam w uszach echo rozdziału o „babciach chodzących po ścianach”. ​ ​To nie są historie z mrocznych zaułków. To cicha epidemia w kapciach, historie staruszek, które leki przepisane na 2 tygodnie... biorą od 20 lat. Często w tajemnicy przed rodziną, często dzięki lekarzom, którzy wypisują recepty „pod stołem”, dla świętego spokoju. Prawda wychodzi na jaw dopiero w szpitalu, gdy odstawienie pigułek powoduje bezsenność i tak silne objawy odstawienne, że lekarze od razu wiedzą, że mają do czynienia z uzależnieniem. ​Już na studiach patrzyłam na wizyty specjalistów, m.in. psychiatrów, z przerażeniem. Widziałam i widzę mechanizm „szybkiego plastra”. ​15 minut- tyle czasami trwa diagnoza depresji czy zaburzeń lękowych. ​Totalny brak planu- leki są wprowadzane i odstawiane bez należytej opieki. Lata na chemii- to, co miało być wsparciem doraźnym, staje się „protezą” na dekady. ​ ​Oglądałam serial Zabić ból o kryzysie opioidowym w USA i chociaż był dobry, to mnie nie zaskoczył. Utwierdził mnie tylko w decyzji, dlaczego od lat nie mam w domu kablówki. Nie chcę patrzeć na bloki reklamowe, gdzie w każdej przerwie serwuje się nam „lek na wszystko”. Na smutek, na nogi, na brak energii, na wątrobę. Ciekawe, co musiałoby się stać, żeby ludzie się obudzili. Przemysł farmaceutyczny ratuje życie, wiem i szanuję to wielkie osiągnięcie nauki. Jednak dokładnie ten sam przemysł jest też gigantycznym biznesem, który nie zawsze ma na celu nasze dobro. To bolesna lekcja, że świat nie zawsze jest dobry (to mój odwieczny ból duty i rozkmina dlaczego ludzie po prostu nie mogą być dobrzy),a intencje tych, którzy sprzedają nam „szczęście w kapsułce”, bywają różne.
mom_the_reader - awatar mom_the_reader
ocenił na724 dni temu
Udupione przez matki Natasza Socha
Udupione przez matki
Natasza Socha
Czy każda książka tego typu musi być poradnikiem? Otóż absolutnie nie! W dobie deficytu zaufania, to nie lada wyzwanie móc zaufać autorce i powierzyć jej trudne historie życia. Każda z nich zbudowana na fundamentach bólu, w tym nieobecności, nieuważności, krytyki, przesadnego pedantyzmu, narcyzmu i wielu innych. Czytając te wszystkie historie od kobiet, które są już dojrzałe, często same zostały matkami, babciami, a rana wciąż jest świeża poczułam ogromne współczucie dla obu stron. Świadome rodzicielstwo jest bardzo ważne, dlatego ten temat nie jest już tabu. Macierzyństwo to wiele wyrzeczeń, samotności, łączenia mnóstwo różnych ról, a często idzie to w parze z zarabianiem i pozostawaniem samej sobie. Dlatego z tekstu głównie wypływa temat pewnego rodzaju biedy, materialnej, ale i także dorobku traumatycznego z pokolenia na pokolenie. Kiedyś przeczytałam takie powiedzenie, że w wioskach indiańskich przy wychowaniu jednego dziecka brała udział cała wieś. Studiowałam resocjalizację i mieliśmy taki przedmiot historia wychowania- Sparta - Grecja ? To wszystko ewoluowało w innym wymiarze i obrazie, ale wciąż jest. Mało w książce jest opisów relacji kobiet z ojcami, snułam domysły, czy te kobiety wychowywały się tylko z matkami, ale oczywiście tylko w przypadkach, gdzie kobiety o tym po prostu nie wspomniały. Nie potrafię i nie nalegam na ocenę tej książki kto jaki był, bo każdy zagrał kartami, jakie rozdał los. I pozostaje mi na koniec przytoczyć cytat psychiatry doktora Karola Meingera:" Postawa człowieka jest ważniejsza od faktów". A postawą kobiet , które opowiedziały tutaj swoją historię było przede wszystkim nie powielanie tych schematów i walka, jeśli już zaczął się proces wdrażania zachowań krzywdzących własne dzieci. Książka lekko napisana, choć trudny temat, ale jakże potrzebny.
Elizabeth - awatar Elizabeth
ocenił na106 dni temu
I już nigdy nie nazwę cię tatą. Gdy przemoc farmakochemiczna niszczy rodzinę. Dziennik córki Gisele Pelicot Caroline Darian
I już nigdy nie nazwę cię tatą. Gdy przemoc farmakochemiczna niszczy rodzinę. Dziennik córki Gisele Pelicot
Caroline Darian
Zainteresowała mnie ta książka, bo historia matki autorki jest jakoś blisko innego popularnego fetyszu... Książka historię tej sprawy faktycznie przybliża (umyślnie nie czytałem zbyt wiele wcześniej, by zapoznać się z nią z książki),choć nie jest to jakiś szczyt pisarskich osiągnięć i narracja nie jest zbyt dobra. Przyznam też, że autorka momentami mnie irytowała. Oczywiście miała prawo być zszokowana i rozgoryczona, a nawet dotknięta osobiście skoro jej zdjęcia też zostały znalezione... Ale to przede wszystkim jej matka była ofiarą, dużo częściej, dużo brutalniej i z większymi konsekwencjami, a mimo to radziła sobie dużo lepiej niż córka i zachowała pozytywne nastawienie do życia. A to co mnie razi to takie nastawienie autorki: "jak ona śmie nie być tą sytuacją aż tak zbulwersowana jak ja?!" - no takie mi wybrzmiewało, może nie każdy to tak odbierze. Książka uświadomiła mi jednak, że tu nie chodzi tylko o akty seksualne, ale że również odurzanie kogoś w taki sposób i z taką intensywnością, też mogło być bardzo niebezpieczne i jest w sumie kolejnym przestępstwem. Ale co - znowu - irytujące jest w autorce, to że mnie się wydaje, iż ją bulwersuje nie to że jej ojciec wykorzystywał matkę, praktycznie prowokował gwałty itp., nie, ją bulwersuje cuckold. Takie można odnieść wrażenie (choć może nadinterpretuję). A mnie... cóż, ja mam niechęć do każdego, kogo bulwersują formy seksualności które nie muszą być zrozumiałe dla wszystkich ale są ok, są neutralne jeśli się rozgrywają pomiędzy dorosłymi świadomymi (świadomymi!) i chętnymi osobami. I tak mi się wydaje, że to jest druga strona tej historii... Ja myślę, że cała ta sytuacja się stała, bo się dorośli ludzie nie potrafią dogadać: słuchaj, mam taki fetysz, możemy go jakoś realizować? Jeśli możemy jakoś - ja się nagnę, ty się nagniesz - stworzymy udany związek. Albo żadne z nas się nie nagnie, rozstajemy się i układamy sobie życie z kimś innym, kto będzie miał ten sam fetysz (to nie tragedia przecież, czemu ludziom się wydaje, że jak już są w jakimś związku, to koniecznie muszą w nim pozostać nawet, jak czegoś brakuje i się z nim nie realizują?) No ale o czym ja mówię w sumie, dość już się naczytałem książek o mózgach, żeby wiedzieć, że mózgi wielu ludzi tak nie funkcjonują ;) a zamiast tego idą od razu w przestępstwa. Jest to smutne i nie wiem czy można to zmienić. Ale im więcej o tym mówić, tym większa szansa, że może jednak... Ogólnie książka jest krótka, do przeczytania/przesłuchania w kilka godzin i dość łatwo skupić się na treści. I może jestem powyżej troszkę zbyt krytyczny co do osoby autorki, w sumie książka jest jej i o niej, więc może nie ma co mieć pretensji, że więcej pisze o sobie i swoich uczuciach niż o ojcu czy matce... (przeczytana/przesłuchana: 16.12.2025) 3+/5 [6/10]
lex - awatar lex
ocenił na63 miesiące temu
Szpital. Jak przetrwałam tajne eksperymenty na dzieciach w Aston Hall Barbara O'Hare
Szpital. Jak przetrwałam tajne eksperymenty na dzieciach w Aston Hall
Barbara O'Hare
Aston Hall, XVII-wieczna posiadłość, która po wojnie została zamieniona w państwowy szpital. W latach 60. i 70. autokratyczne rządy sprawował tam dr Kenneth Milner. Dla świata – wybitny psychiatra specjalizujący się w leczeniu „trudnych” dzieci, w rzeczywistości – sadysta, p*dofil i psychopata. Jedną z „metod leczenia” opracowaną przez doktora Milnera było podawanie dzieciom leków kosmicznych dawek odurzających i zwiotczających, by można było bez problemu molestować je w zamkniętym pokoju. W razie gdyby któreś z dzieci mimo wszystko coś zauważyło, Milner wmawiał im, że były molestowane przez członka rodziny i że podczas „terapii” po prostu dogrzebały się do ukrytych wspomnień. Bezczelne, ale skuteczne, do tego stopnia, że eksperymenty doktora Milnera trwały ponad dekadę i nikt nie podjął interwencji w tej sprawie. Najbardziej dołujące było dla mnie chyba nie to, że taki człowiek jak Milner robił złe rzeczy (bo zboczeńcy zawsze istnieli i istnieją),ale fakt, że poza samym Milnerem w procederze brały udział inne osoby, przede wszystkim personel szpitala, pielęgniarki, sanitariusze itp., i NIKT nic z tym nie zrobił, nie zgłosił tego wyżej. A że, jak większość p*dofili, Milner wybierał na swoje ofiary dzieci zaniedbane, niechciane, opuszczone, nie było też opcji, by interweniowali ich rodzice, których albo nie było, albo generalnie mieli to gdzieś. Bo przecież dzieci kłamią i konfabulują. O sprawie Aston Hall słyszałam już przedtem, chyba było to przy okazji podcastu Sommer Sanchez, gdzie opowiadała ona o wspomnieniach innego pacjenta doktora Milnera – był to chłopiec. Chciałam przekonać się, czy to, co opisuje Barbara O’Hare jest zgodne z zeznaniami chłopca, ale w sumie od razu pożałowałam, że tę książkę wypożyczyłam. Są takie fabuły, przy których zastanawiamy się, czy autor naprawdę nie ma litości, skoro nęka swojego bohatera tak ogromną ilością nieszczęść, że wydaje się to już w sumie mało prawdopodobne. Kręcimy wtedy nosem i mówimy „ile można?”. Takie same myśli miałam w głowie podczas czytania książki Barbary O’Hare – problem w tym, że to nie jest fikcja, tak po prostu wyglądało życie tej kobiety od samego początku do momentu, gdy dorosła. Chociaż pisana językiem prostym, nie jest to książka łatwa, przede wszystkim przez bezmiar cierpienia dziecka, który musimy znosić. To opowieść nie tylko o szpitalu, ale także o przemocy ze strony ojca, porzuceniu przez matkę, zaniedbaniu przez państwo, koszmarze rodziny zastępczej i domu dziecka… Za każdym razem, gdy mamy nadzieję, że los Barbary w końcu się odmieni i że dorośli wreszcie się o nią zatroszczą, przeżywamy frustrujące, bolesne rozczarowanie. Widać, że O’Hare nie jest ani dziennikarką ani pisarką, ale też czuć, że ma talent i być może gdyby nie okoliczności, w jakich spędziła swoje dzieciństwo, mogłaby zrobić karierę jako autorka poczytnych książek. Mogę sobie tylko wyobrazić, jak trudne dla niej było napisanie tych wspomnień, ale też dobrze, że to zrobiła. W literaturze i filmie wciąż pokutuje obraz dziecka krzywdzonego jako dickensowskiej ofiary z oczkami jelonka Bambi – a przecież oprawca w realnym świecie najczęściej skrupia się na dzieciach uważanych za agresywne, źle wychowane, które kradną, biją się, szukają ucieczki w używkach, robią różne rzeczy zbyt wcześnie. Takie dzieci bywają przez ludzi ignorowane, spychane na margines, i przez to nikt im nie pomaga.
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na63 miesiące temu
Zbrodnia i śmierć z miłości. Historie zakochanych morderców i kanibali Renata Kuryłowicz
Zbrodnia i śmierć z miłości. Historie zakochanych morderców i kanibali
Renata Kuryłowicz
Zbrodnia z miłości od lat jest romantyzowana – pojawia się w literaturze, muzyce, filmach… Łatwiej nam ją zrozumieć, czy nawet usprawiedliwić. Renata Kuryłowicz w swojej książce „Zbrodnia i śmierć z miłości. Historie zakochanych morderców i kanibali” pokazuje, że nawet prawo przez wieki patrzyło na takie czyny z przymrużeniem oka i sama próbuje pokazać, że nie ma nic pięknego w takich przestępstwach. Opisy poszczególnych spraw są dosyć pobieżne (czego można się było domyślić po zobaczeniu rozmiaru publikacji),jednak pełne szczegółów, czyli tego, co fani true crime lubią najbardziej. Choć trzeba przyznać, że autorka sięgnęła po takie sprawy, które mogą być niekomfortowe do czytania. Na szczęście całość jest napisana naprawdę dobrze i zaskakująco (zważywszy na temat) lekko i z elementami humorystycznymi, które doskonale równoważą ciężki kaliber opowieści. Oczywiście, jeżeli o sprawach kryminalnych czytacie, to sporo tu opisanych już zapewne znacie, ale być może poznacie jakieś dodatkowe szczegóły. Z wstydem przyznaję, że wcześniej nie słuchałam podcastów autorki (ale obiecuję to nadrobić),więc nie wiem, czy o opisywanych zbrodniach już na swoim kanale opowiadała - jeśli tak, to pewnie będzie to świetnie uzupełnienie książki. A jeśli nie, a któryś rozdział was szczególnie zainteresował, to jestem przekonana, że ktoś inny już nagrał o tym odcinek, który w pełni zaspokoi waszą true crime’ową ciekawość. „Zbrodnia i śmierć z miłości” ląduje na mojej kryminalno-reportażowej półce, a teraz czekam na kolejną książkę Renaty Kuryłowicz – „Jeffrey Dahmer bez cenzury. Narodziny mordercy i kanibala”. Więcej recenzji na profilu https://www.instagram.com/sczytalim/
Ania - awatar Ania
oceniła na711 dni temu

Cytaty z książki Proszę krwawić gdzieś indziej. Opowieści szpitalne

Więcej
Zuzia Wojciechowska Proszę krwawić gdzieś indziej. Opowieści szpitalne Zobacz więcej
Zuzia Wojciechowska Proszę krwawić gdzieś indziej. Opowieści szpitalne Zobacz więcej
Zuzia Wojciechowska Proszę krwawić gdzieś indziej. Opowieści szpitalne Zobacz więcej
Więcej