rozwińzwiń

Wszystkie twoje winy

Okładka książki Wszystkie twoje winy autora Maja Kołodziejczyk, 9788326844997
Okładka książki Wszystkie twoje winy
Maja Kołodziejczyk Wydawnictwo: Ale! Cykl: Wszystkie twoje ślady (tom 2) literatura obyczajowa, romans
470 str. 7 godz. 50 min.
Kategoria:
literatura obyczajowa, romans
Format:
papier
Cykl:
Wszystkie twoje ślady (tom 2)
Data wydania:
2024-04-24
Data 1. wyd. pol.:
2024-04-24
Liczba stron:
470
Czas czytania
7 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788326844997
Średnia ocen

7,9 7,9 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wszystkie twoje winy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Wszystkie twoje winy



książek na półce przeczytane 739 napisanych opinii 581

Oceny książki Wszystkie twoje winy

Średnia ocen
7,9 / 10
155 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wszystkie twoje winy

avatar
44
40

Na półkach: ,

Ciężko ocenić drugą część, bo dosłownie w perfekcyjny sposób uzupełnia pierwszą. Cudownie zakończone wątki z pierwszej części, wszelkie nawiązania i niuanse, rozbudowane o dość mocne nowe historie. Autorka posiada niesamowicie lekkie pióro, mimo 470stron lektura nie przytłacza, wręcz ciężko odpuścić "jeszcze jeden rozdział" mimo że powinno się spać od 4 godzin 😅

Ciężko ocenić drugą część, bo dosłownie w perfekcyjny sposób uzupełnia pierwszą. Cudownie zakończone wątki z pierwszej części, wszelkie nawiązania i niuanse, rozbudowane o dość mocne nowe historie. Autorka posiada niesamowicie lekkie pióro, mimo 470stron lektura nie przytłacza, wręcz ciężko odpuścić "jeszcze jeden rozdział" mimo że powinno się spać od 4 godzin 😅

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
159
55

Na półkach:

Skończyłam "Wszystkie twoje ślady", zaraz sięgnęłam po "Wszystkie twoje winy". W tej części mamy dwa wątki - Adama i Vincenta, którzy z paczką przyjaciół pojechali nad jezioro oraz Tiny i Gabriela, którzy ruszyli śladami brata Tiny.

Ogolnie na temat stylu pisania Mai oraz kreacji bohaterów napisałam komentując pierwszą część tej dylogii i tu zdania nie zmieniłam - druga część trzyma poziom. Aczkolwiek podobnie jak we "Wszystkich twoich śladach" i w "Czerwonym Ptaku" drażniło mnie skakanie po perspektywach bohaterów, nawet jeżeli narracja była trzecioosobowa. Nie mam nic przeciwko zmianom perspektyw, ale wolę jak one są wyraźnie rozdzielone i nie w ramach jednej sceny.

W drugiej części mamy możliwość bliżej przyjrzeć się bliżej Gabrielowi i Tinie. On - spięty, wbity w cudze oczekiwania, ale skubany potrafi zaskoczyć, ona - śmiała, ale też z lekka zagubiona - ciekawie dobrany duet, natomiast brakuje im tej chemii, która jest w drugiej relacji. Nie czaję trochę działania Tiny, no ale ok - różni ludzie bywają.
Adam i Vincent jeszcze bardziej zbliżają się do siebie, niestety muszą ukrywać się przed światem i to buduje napięcie, które czuję. Chwyciło. Ten wątek podoba mi się bardziej.

Nie pasowały mi różnice czasowe między perspektywami... W jednej perspektywie (A) mamy wieczór, po czym przeskakujemy do drugiej perspektywy (B),a tam jedzą śniadanie, dzień zleciał, po czym wracamy do dwójki poprzednich bohaterów (A) i cały czas trwa ten sam wieczór... Trochę mnie skołował ten brak spójności czasowej.

Nie chcę spoilerować za mocno, ale też nie przekonuje mnie, że jeden gość walnął drugiego dość poważnie i potem tak sobie dalej pojechali. Że policja nie drążyła nic... Niby to zostało jakoś rozegrane, ale... mało przekonująco.

Szczerze? Pierwsza część podobała mi się bardziej. Nie twierdzę, że ta jest zła, bo miała poruszające zakończenie, mimo wszystko pierwsza lepsza.

Skończyłam "Wszystkie twoje ślady", zaraz sięgnęłam po "Wszystkie twoje winy". W tej części mamy dwa wątki - Adama i Vincenta, którzy z paczką przyjaciół pojechali nad jezioro oraz Tiny i Gabriela, którzy ruszyli śladami brata Tiny.

Ogolnie na temat stylu pisania Mai oraz kreacji bohaterów napisałam komentując pierwszą część tej dylogii i tu zdania nie zmieniłam - druga...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
22
19

Na półkach:

Świetna kontynuacja pierwszej części. Historia intrygująca.

Świetna kontynuacja pierwszej części. Historia intrygująca.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

258 użytkowników ma tytuł Wszystkie twoje winy na półkach głównych
  • 179
  • 75
  • 4
66 użytkowników ma tytuł Wszystkie twoje winy na półkach dodatkowych
  • 36
  • 8
  • 7
  • 5
  • 4
  • 4
  • 2

Inne książki autora

Maja Kołodziejczyk
Maja Kołodziejczyk
Absolwentka Dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim (studia I stopnia) i Dziennikarstwa i medioznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim (studia II stopnia). Dziennikarka, pisarka i podróżniczka. O swoich książkach opowiada na TikToku (@_majakolodziejczyk),Instagramie (@_majakołodziejczyk) i grupie facebookowej (die rote Vögel). Wychodzi z założenia, że nawet za z pozoru prostą historią, może kryć się głębsza myśl.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Zanim wybuchnie słońce Józefina Płotka
Zanim wybuchnie słońce
Józefina Płotka
Choć zazwyczaj nie jestem fanką motywu fake dating i raczej staram się go unikać, to ta książka naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła. Mimo pewnych przewidywalnych wątków, związanych właśnie z głównym motywem, czytało mi się ją naprawdę dobrze i świetnie bawiłam się podczas lektury. Szybko zmieniałam strony, a po każdym rozdziale miałam ochotę na kolejny i kolejny. Nawet spokojniejsze fragmenty wcale nie wiały nudą i były po prostu interesujące. Styl autorki jest bardzo ładny, choć dosyć prosty. Naprawdę dobrze radzi sobie z pokazywaniem emocji i prowadzeniem nawet kilku postaci na raz. Niezwykle podobały mi się wszystkie te porównania do malowanych dzieł sztuki czy filmów. Były idealnie wpasowane i brzmiały po prostu całkowicie naturalnie. Jedyną rzeczą, która odrobinę mnie kłuła, były niektóre fragmenty, które sprawiały wrażenie przyspieszonych. W moim odczuciu, były trochę za krótkie i zbyt suche. Momentami miałam wręcz wrażenie, że coś zostało wycięte lub skrócone. Brakowało mi choć trochę dłuższych akapitów i bardziej rozbudowanych opisów. Przez to pewne sceny były trochę poszatkowane i zdecydowanie zbyt szybkie. Jeśli chodzi o bohaterów, absolutnie uwielbiam Daniela. Cała otoczka wokół jego osoby była dla mnie intrygująca i muszę przyznać, że rzeczywiście miał w sobie coś pociągającego. Zderzenie legend i plotek z rzeczywistością było ciekawym zabiegiem i zdecydowanie spodobało mi się to, co skrywało się pod jego skorupą, pod maską "złoczyńcy", niebezpiecznego i agresywnego człowieka, od którego lepiej trzymać się z daleka. Cały jego świat, choć rzeczywiście wydawał się trochę mroczny, wcale nie był taki zły. Natomiast Leon? Był trochę naiwnym dzieciakiem z ładną buzią. Czasem irytowało mnie jego zachowanie, ale mimo to żywię do niego głównie pozytywne uczucia. Zaś jeśli chodzi o przyjaciół Leona, cóż... nie jestem fanką Weroniki. Nie jestem pewna, czy chciałabym przyjaźnić się z osobą, która na każdym kroku mnie krytykuje i podważa moje decyzje. Rozumiem, że mogła raz czy dwa zwrócić Leonowi uwagę, kiedy zachował się głupio. Ale nie więcej, serio. No bo bez przesady, to że ty zrobiłabyś inaczej, nie znaczy, że pozostali też muszą... Natomiast, generalnie bohaterowie w tej książce są przedstawieni świetnie. Są wielowarstwowi i zwyczajnie ludzcy. Łatwo mi było uwierzyć w ich emocje i zachowanie, a tym bardziej polubić ich i przywiązać się do nich. Uważam, że autorka zrobiła kawał dobrej roboty kreując swoje postaci. Co również bardzo spodobało mi się w tej książce, to rozwój relacji Damiana i Leona. Zmieniała się powoli i w bardzo naturalnym, swobodnym tempie. Od nieufności, przez przyjaźń i dopiero po miłość. A cały proces został przedstawiony tak gładko, że właściwie różnica między poszczególnymi etapami zupełnie się zatarła. Co, oczywiście jest bardzo dobre. Zakończenie było dla mnie pozytywną niespodzianką. Było jednocześnie bardzo komfortowe i ciepłe, jak i nieco przykre. Zostawiło po sobie taki słodko-gorzki posmak, lecz także nadzieję.
teczowe_ksiazki - awatar teczowe_ksiazki
ocenił na85 miesięcy temu
Pieśń serca TJ Klune
Pieśń serca
TJ Klune
Mam coraz więcej problemów z tą serią. Pierwsza książka była naprawdę niesamowita i szczerze mówiąc mam wrażenie, że spokojnie mogła pozostać jednotomówką, zamiast rozrastać się do całej serii. Była w niej pewna magia, napięcie i naturalność w budowaniu relacji, które sprawiały, że historia działała idealnie w swojej zamkniętej formie. Liczyłam, że w tej części znów będziemy mogli obserwować bohaterów powoli zbliżających się do siebie, tak jak w pierwszym tomie. Tymczasem w kolejnych książkach znowu dostajemy przeskoki czasowe. To już trzeci tom, w którym relacja musi przetrwać jakiś przeskok czasowy. Zamiast obserwować rozwój uczuć, dostajemy gotowy etap relacji po kilku latach. Problem polega też na tym, że mimo upływu czasu bohaterowie właściwie się nie zmieniają. Mentalnie często brzmią jak osiemnastolatkowie, co bardzo trudno pogodzić z ich wiekiem. Chris, Tunner i Rico mają przecież ponad czterdzieści lat, a tylko jeden z nich jest w jakimkolwiek związku. Ich sposób myślenia, wypowiedzi i zachowanie często sprawiają jednak wrażenie bardzo niedojrzałych, przez co trudno mi ich sobie wyobrazić jako dorosłych mężczyzn w tym wieku. Z jednej strony lubię to, ale z drugiej mnie to irytuje. Uważam, że niepotrzebnie autor ciągle skacze w czasie. Dodatkowo zaczęło mi przeszkadzać to, że każda historia jest prowadzona właściwie w identyczny sposób. Relacje są do siebie bardzo podobne i zaczynają się zlewać w jedną schematyczną opowieść.
Firaru - awatar Firaru
ocenił na61 miesiąc temu
Skok do gwiazd Bartosz Brzeziński
Skok do gwiazd
Bartosz Brzeziński
Panie Bartoszu co pan mi uczynił? Zostałam pobłogosławiona, a do tego otrzymałam diamentowy pałac. Ranyyy jakie to było dobre! Potrzebowałam czegoś takiego lekkiego po “Zniewolonym księciu” i to był strzał w dziesiątkę. Świetnie się bawiłam słuchając tej książki. Już od samego początku historia mnie wciągnęła i to na tyle, że chciałam ją poczuć w swoich żyłach, bo to było niewystarczające uczucie. Chciałam na już i na teraz widzieć wszystko. Ta historia uderzyła we mnie bardzo mocno na płaszczyźnie emocjonalnej. Oprócz tego, że jest ona o siatkówce i widać tutaj ogromny reaserch autora to podczas czytania sama chciałam wskoczyć na boisko i zagrać. Nie potrafiłam usiedzieć w miejscu. Historia jest świetnie napisana, ponieważ emocje czy entuzjazm jaki odczuwa bohater podczas gry wręcz się wylewa z książki, aż sam czytelnik może to poczuć. Coś genialnego. Jednakże, najważniejszym elementem tej historii jest własna tożsamość. Obserwujemy losy Kamila, który jest zagubiony i powoli uczy się o własnej seksualności. Po tej książce dopiero zauważyłam jak trudne jest określenie swojej orientacji. To naprawdę się czuło, jakbyśmy my sami byli głównym bohaterem tej książki. Wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy, że coming out nie jest taki prostym, jak pokazują w serialach czy filmach. Też ciężej mi to zrozumieć, bo jako osoba hetero nie musiałam nigdy z niczym się ukrywać i żyć w ciągłym strachu, że ktoś mnie wyśmieje za to jaka jestem. W Skoku do gwiazd jest bardzo dobrze pokazany hejt na osoby innej orientacji i to jest naprawdę przykre, że żyjemy w społeczeństwie, gdzie takie rzeczy mają miejsce. Brak tolerancji i przemoc w stosunku do nich nie usprawiedliwia tych osoby do tego typu zachowania. To są normalni ludzie i to, że wolą dziewczynę/chłopaka jest okej. Orientacja nie definiuje ciebie tylko charakter. Wywoływało to we mnie smutek, gdy słuchałam, bo takie działania mają ogromny wpływ na drugiego człowieka przez co takiego osoby zaczyna twierdzić, że są dziwadłem lub próbują się na siłę zmienić przekonując samych siebie, że są chore i to minie 🙁. Oprócz tego każdy znajdzie w tej książce coś dla siebie. Strach przed niepewną przyszłością, trud w wchodzeniu w dorosłość, strata przyjaciół czy nawet wiara w podążaniu za marzeniami, nadzieję na lepsze jutro. Jeden zły czyn nie oznacza, że cała reszta będzie taka sama. To tylko mały procent tego, że cała reszta życia może być szczęśliwa. Jeden czyn nie definiuje wieczności. Moja ulubiona postacią jest Kornel, absolutnie uwielbiam jego odpowiedzi i inteligencję. A Sergiusz dawał mi vibe tego Matthew z Big mouth Polecam ogromnie każdemu z całego serca te książkę. Cozy, śmieszna i momentami smutna. Może dzięki temu pomoże osobą, które się boją i uświadomi im, że nie są same. A tym samym więcej osób zobaczy, jakie cudowne książki pisze Pan Bartosz. To na pewno nie jest moja ostatnia przygoda z nim i koniecznie muszę kupić te książkę w fizycznej wersji. Chciałabym wesprzeć jego twórczość. Pod koniec chciałam dodać, że życzę każdej osobie zmagającej się ze swoją tożsamością dużo szczęścia i osoby, która was szczerze pokocha. Życzę wam kogoś takiego kto dostrzeże wasza wartość. Mam nadzieję, że ta książka otuli was jak ciepły kocyk i pozwoli sięgnąć do gwiazd 🏳️‍🌈❤️
Gerayrixa - awatar Gerayrixa
oceniła na917 dni temu
Powiedz, żebym został Hannah Bonam-Young
Powiedz, żebym został
Hannah Bonam-Young
To była naprawdę kreatywna historia. Chloe i Warren mają wiele wspólnego – oboje dorastali bez wsparcia rodziców, którzy wypadli z ich życia z powodu uzależnień lub porzucenia. Wychowani w systemie opieki zastępczej, teraz starają się zapewnić lepszą przyszłość młodszemu rodzeństwu. Problem polega na tym, że każde z nich nie spełnia formalnych wymagań do samodzielnej opieki. Razem jednak chcą stworzyć bezpieczne i pełne miłości środowisko dla swoich młodszych bliskich. Chloe, choć młoda, bez wahania decyduje się przejąć opiekę nad Willow i dać jej dom pełen ciepła. Podobało mi się, że nie udaje bohaterki, która poradzi sobie ze wszystkim sama – gdy potrzebuje wsparcia, potrafi o nie poprosić. Chloe zachwyca tym, jak stopniowo otwiera się na innych, gdy wreszcie czuje się bezpieczna. Jej rozwój jest naturalny i wiarygodny. Warren to postać warta uwagi. Chodzi na terapię, pracuje nad sobą i potrafi przyznać się do błędów, przepraszając bez wymówek. Już pierwsze spotkanie Chloe i Warrena wywołało uśmiech na mojej twarzy. Warren początkowo trzyma dystans, ale Chloe powoli przełamuje jego rezerwę. Początkowo oboje nie wiedzą, jak odnaleźć się w tej nietypowej sytuacji – szczególnie Warren, który stara się ustalać granice, by nie przywiązać się zbyt mocno. Para świetnie się uzupełnia – ona wnosi spokój, on burzę. Ich kontrast działa idealnie. Nawzajem dają sobie to, czego całe życie im brakowało, tworząc przestrzeń, w której można pokazać zarówno swoje piękne, jak i trudne strony. To książka, która naprawdę chwyta za serce. Sprawia, że czytelnikowi robi się cieplej na duszy. Mogła być idealną pięciogwiazdkową lekturą, gdyby tempo było nieco lepsze, a całość trochę mniej przesłodzona. Głównym problemem była zbyt szybka dynamika – relacja Chloe i Warrena rozwijała się nagle, a wyznania miłości pojawiły się niemal znikąd. Choć były drobne gesty i cicha miłość, głębokie deklaracje po kilku tygodniach znajomości brzmiały odrobinę niewiarygodnie. Chciałam też poznać więcej szczegółów dotyczących adopcji, prawdziwej matki Chloe oraz wychowania Luke’a i Warrena – niestety te wątki nie pozostały wystarczająco rozwinięte. Chciałam pokochać tę książkę, bo pomysł był naprawdę ciekawy i uroczy, ale wyszło trochę zbyt ckliwie i kompletnie nierealistycznie. tempo opowieści zupełnie nie pasowało, przez co nie poczułam żadnego prawdziwego połączenia z bohaterami. Gdyby autorka poświęciła więcej czasu na rozwinięcie bohaterów i logiki wątków, a relacje między postaciami budowała stopniowo, książka mogłaby być dużo lepsza.
ztejstronyksiazka - awatar ztejstronyksiazka
oceniła na62 miesiące temu
Wszyscy byliśmy za młodzi Maria Lichoń
Wszyscy byliśmy za młodzi
Maria Lichoń
❤️‍🩹Recenzja książki ,,Wszyscy byliśmy za młodzi"❤️‍🩹 🩵Autor: Maria Lichoń🩵 🌙Wydawnictwo: @moondrive.books 🌙 🌌Ocena: ♾️/⭐️5🌌 🌠Ograniczenie wiekowe: 16+🌠 📚Opis od wydawcy:📚 🌔Wszystko stało się bardzo szybko. Nagle staliśmy się dorośli – choć nie całkiem. Nie byliśmy już dziećmi, ale nie byliśmy też w pełni dojrzali. Zaczęliśmy rozumieć, że dorastanie polega na podejmowaniu decyzji, których nie chcemy podejmować, na wybieraniu, co dla nas cenne, a co nie, na życiu z nadzieją, że tym razem nie popełnimy błędu, że tym razem się uda... Bo w końcu kiedyś musi się udać.🌔 🌒A jeśli wcale nie chcemy dorastać? Jeżeli chcemy zatrzymać czas – trwać w beztrosce, zakochać się i bawić, nie musieć wybierać między dobrem a złem? Ale czas się nie zatrzyma. Lata nie przestaną płynąć. Miesiące nie staną się dłuższe. A my musimy wiedzieć już, mimo że nie rozumiemy…🌒 ☀️Moja opinia:☀️ 🫶🏻Ta książka złamała mi serce, ale mimo tego nie mogę przestać o niej myśleć. Jest w niej zawarte tyle emocji, że aż szok. Pierwszy raz czytałam książkę, gdzie aż tak można było odczuć takie emocje. ,,Wszyscy byliśmy za młodzi" opowiada o zagubionych w swoim życiu nastolatkach. Sądzę, że każdy może znaleźć takiego kogoś w sobie. Powieść pokazują nam realnie życie, że nie zawsze jest kolorowo, i każdy może mieć problemy. Że mimo tego, jak wygląda człowiek na pierwszy rzut oka, jego wnętrze może się zupełnie różnic. Przez rozdziały z różnych perspektyw dowiadujemy się o różnych realiach życia bohaterów, a każdy ma praktycznie tak samo równo. Książka pokazuje nam, że nie można mówić ,,że ktoś ma gorzej", ponieważ każdy inaczej przeżywa. Cała ta opowieść bardzo mnie wzruszyła i zostawiłam w niej moje serce❤️‍🩹🥹🫶🏻
Bookssoul - awatar Bookssoul
ocenił na103 miesiące temu

Cytaty z książki Wszystkie twoje winy

Więcej
Maja Kołodziejczyk Wszystkie twoje winy Zobacz więcej
Więcej