
Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach
Nie ma jednej prawdy o pegeerach, mimo że wszystkie powołano do życia jednym dekretem i zamknięto jedną ustawą. Miały gwarantować wydajność, stabilne zatrudnienie i postęp techniczny wsi. Na niemal pół wieku zdominowały jej pejzaż, choć tworzono je również na terenie miast. Jednak rzeczywistość zweryfikowała wielkie plany i propagandowe postulaty władzy. Jak się okazało, każde państwowe gospodarstwo rolne było osobnym organizmem, zarządzanym lepiej lub gorzej.
Poszukując prawdy o codzienności ich mieszkańców, Bartosz Panek zadaje pytania: ile naprawdę wiedzieli rządzący o funkcjonowaniu kombinatów? Jak wyglądało życie ludzi, którzy wzięli udział w tym wielkim projekcie? Jak od środka wyglądał proces prywatyzacji? Jakie są materialne i niematerialne ślady po pegeerach? I wreszcie – czy popegeerowskie pochodzenie wciąż jest stygmatem? Rozmawia z dyrektorami wzorcowych kombinatów, którzy czasy postępu, usystematyzowanej pracy i zorganizowanego życia po godzinach wspominają z nostalgią. O ciężką pracę w często spartańskich warunkach pyta tych, którzy – zmęczeni okupacją i tułaczką – z różnych zakątków Polski przyjeżdżali w poszukiwaniu zatrudnienia. Wczytuje się w artykuły, opracowania naukowe, śledzi relacje mediów, które otwarcie mówiły o rzekomo wyuczonej bezradności mieszkańców pegeerów. Sprawdza też, co zostało z kombinatów trzydzieści lat od ich likwidacji.
"Zboże rosło jak las" to reporterska próba odpowiedzi na pytanie – czy wszędzie było aż tak źle?
Kup Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach
Bartosz Panek przywraca pamięć o ludziach i miejscach, z którymi historia obeszła się okrutnie i kazała wstydliwie ukryć się w zakamarkach przeszłości, a najlepiej do niej nie wracać. PGR-y i ich pracownicy z rodzinami, niegdyś ważny element rzeczywistości Polski Ludowej, dziś ta część przeszłości, która naznacza często na całe życie, determinuje przyszłość. Autor podejmuje w swoim reportażu dyskusję z głośnym dokumentem Ewy Borzęckiej „Arizona”, w którym wsie popegeerowskie ukazane zostały jako miejsca powszechnego upadku, rozpadu i bezradności, a ich mieszkańcy jako nieco egzotyczny element spędzający większość życia na piciu tanich win. Według Panka reżyserka wyrządziła tym filmem wielką krzywdę ludziom, którzy przez wiele lat pracowali w państwowym rolnictwie. Film o pijaczkach spod wiejskiego sklepu wycisnął stygmaty i spowodował, że określenie „pegeerowiec” przesiąkło pogardą, drwiną i lekceważeniem. „Zboże rosło jak las” składa się z dwóch części ukazujących PGR-y w dwóch planach czasowych: wtedy, gdy były oczkiem w głowie komunistycznych władz i łożono na nie dużo pieniędzy i po przemianie ustrojowej, gdy zaczęła się ich likwidacja jako instytucji nierentownych i generujących niepotrzebne koszty. W części pierwszej autor opisuje proces tworzenia PGR-ów w powojennej rzeczywistości i realia życia ich pracowników, których wraz z rodzinami było ponad 2 miliony. Przygląda się zarówno gospodarstwom pokazowym, które wizytowali ważni notable i które miały być dowodem na wyższość upaństwowionego rolnictwa nad indywidualnym, jak i tym o słabej wydajności i infrastrukturze. Analizuje powody, które zachęciły chłopskich synów do rezygnacji z gospodarowania na własnej ziemi i najęcia się do pracy w państwowym przedsiębiorstwie. Władza zarzuciła wiele przynęt, by skusić ludzi do osiedlania się w budynkach stawianych w szczerym polu, gdzie oprócz chlewni, obór i mieszalni pasz nie było nic innego. Mieszkania na pół darmo, deputaty ziemniaków i mleka, darmowe kolonie dla dzieci, posiłki ściągnęły do tych miejsc tych, którzy nie odnaleźli się gdzie indziej, albo młodych, którzy chcieli szybko mieć coś swojego, a nie latami czekać na mieszkanie. Dzięki pieniądzom płynącym szeroką strugą z państwowej kasy pegeerowcy nie musieli się o nic martwić, a to spowodowało, że często stawali się bezradni wobec życia, co okazało się w momencie zmiany ustroju i likwidacji PGR-ów i konieczności zatroszczenia się o siebie o rodzinę. Bardziej poruszyła mnie właśnie ta druga część reportażu, bo skupia się na ludziach i ich dramatach. Ci, którzy przywykli do opieki państwa i oduczyli się samodzielności zostali po 1989 roku zostawieni na pastwę losu przez brutalny kapitalizm i plan Balcerowicza. Bartosz Panek oddaje głos właśnie takim ludziom. Po latach wspominają tamten czas jako okres paraliżującej niemocy i biedy, z którą musieli się zmagać. Już samo zamieszkanie na osiedlu wśród pól, skąd daleko do miasta, ograniczyło tym ludziom możliwości zmiany swojego życia. Nie chcieli porzucać mieszkań, ogródków, komórek, gdzie hodowali świnie lub króliki. Uderzyło mnie przede wszystkim upokorzenie ich dzieci, nierozumiejących jeszcze dramatu, jaki rozgrywał się w ich rodzinach, ale boleśnie odczuwających pogardę rówieśników w szkołach, wynikającą z tego, że nie miały markowych rzeczy, nie stać ich było na kanapki w fast foodach, a w torbie miały zrobioną w domu bułkę z pasztetową. Dorosłe dziś kobiety też wspominają, jak trudno było im wyrwać się z pegeerowskiego impasu i odnaleźć w mieście, uwierzyć w siebie. Choć niektóre z nich jednak po latach z sentymentem wracają do swoich wsi, by odnaleźć je zupełnie odmienione. Doceniam w tym reportażu, że autor nie pisze pod z góry ustaloną tezę, ale pokazuje rzeczywistość PGR-ów z różnych stron- jako miejsce beztroskiego życia pod stałą opieką państwa i jako kamień u szyi, znak wypalony na czole, który utrudnia ruszenie w drogę i podjęcie decyzji o jakichkolwiek zmianach w życiu. Bartosz Panek kończy swoją książkę rozdziałem, w którym opisuje swoją wyprawę na teren dawnego PGR-u wraz z chłopakiem zajmującym się miejską eksploracją, czyli tzw. urbexem. Jego refleksja o tym, że miejsce tętniące niegdyś życiem dziś wzięła w posiadanie natura i bezceremonialnie rozpanoszyła się na terenie dawnych stodół i gorzelni jest najlepszym podsumowaniem tego reportażu, który też jest jak wyprawa speleologiczna w zakamarki świata już nieistniejącego. Polecam miłośnikom reportażu społecznego. Ciekawa rzecz.
Oceny książki Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach
Poznaj innych czytelników
1008 użytkowników ma tytuł Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach na półkach głównych- Chcę przeczytać 613
- Przeczytane 378
- Teraz czytam 17
- Posiadam 53
- 2024 29
- 2025 13
- Reportaż 12
- E-book 11
- Chcę w prezencie 6
- Legimi 6













































OPINIE i DYSKUSJE o książce Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach
Książka na bardzo interesujący i ważny społecznie temat. Ale pozostawia spory niedosyt. To bardziej ciekawe migawki i historie niż skrupulatna monogamia. Jak dla mnie trochę za mało danych i rozmów z ekspertami, decydentami. Ale czyta się dobrze. Warto.
Książka na bardzo interesujący i ważny społecznie temat. Ale pozostawia spory niedosyt. To bardziej ciekawe migawki i historie niż skrupulatna monogamia. Jak dla mnie trochę za mało danych i rozmów z ekspertami, decydentami. Ale czyta się dobrze. Warto.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to“Na mnie i podobnych do mnie przyszłość kraju dziś spoczywa!
Czy wy chociaż wiecie na wsi co to jest egzekutywa?!
Mnie tu męczą, że mam ojca, który ziemi źle używa!
Weź ty się skolektywizuj! Nie ma to jak w kolektywach!” - Jacek Kaczmarski “Korespondencja klasowa”
Krzysztof Panek w publikacji “Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach”, nie tylko próbuje odpowiedzieć na pytanie, jak było w Państwowych Gospodarstwach Rolnych, ale również jak sytuacja wygląda dzisiaj, w następstwie przemian ustrojowych.
Nie jest to temat nowy, liczni autorzy podchodzili do problematyki w różnoraki sposób, od reporterskich, przez socjologiczne, po publicystyczne. Lecz pomimo tego książka Panka obiła się szerokim echem, co wskazuje na zapotrzebowanie poruszania
tematu pegeerów.
Pierwsza część skupiająca się na czasach PRL-u, zaczyna się krótką wstawką stricte historyczną, pozwalającą zrozumieć kontekst wydarzeń, choć moim zdaniem zbyt skrótowo, oczekiwałem większej ilości statystyk, żeby na starcie mieć pewną obiektywną wiedzę. Uważam, że można było treściwiej opisać dzieje pegeerów, na przykład Panek tylko wspomina o wzroście dobrobytu na początku rządów Gierka, a potem o upadku, bez większego rozwinięcia.
Następnie autor przenosi czytelnika po wsiach i miastach, rozmawiając z ludźmi o ich historii, pod kolektywnym butem. Panek dociera do ludzi z różnych grup społecznych, od robotnicy, przez artystę, po dyrektora. Pozwala to na zrozumienie różnych perspektyw na temat pegeerów. Bohaterowie mówią o rzeczach sobie bliskich, swojskich, ludzkich, dlatego łatwo jest utożsamić się z nimi. Lecz problemem według mnie jest zbyt chaotyczne skakanie przez autora z postaci na postać. Czytamy o artyście, a wtem o biednej kobiecie ciężko pracującej. Brakuje w książce bardziej płynnego przechodzenia między bohaterami. Tak samo tematy poruszane przez bohaterów, rozwijane ewentualnie odrobinę przez autora, nagle ucinane, na przykład temat kobiet na stanowiskach kierowniczych, nie został należycie doprowadzony do
końca.
Treść książki liczne zdobią fotografie, przedstawiające, na przykład prace w polu czy “Plener Malarski Garbno” z 1974 roku. Ilustracje oraz prosty język, niewymagający zaglądania do słownika w trakcie lektury, dobrze dopełniają i umożliwiają
skuteczniejsze zagłębienie się w opowieści bohaterów.
Przemiany systemowe, rozpoczęte w roku 1989 r. zmieniły drastycznie życie
mieszkańców pegeerów, o czym opowiada druga część książki. Pegeerom są ucinane dotacje, ludzie muszą brać kredyty na duży procent, a niedługi czas później są zupełnie likwidowane. Autor buduje wizję brutalnego planu Balcerowicza, który nie miał litości. Rozumiem założenie autora, iż oddaje głos ofiarom, lecz traci się w taki sposób pełne spektrum obserwacji, nie ma dobrze opisanego stanowiska chroniącego reform gospodarczych, z którymi czytelnik mógłby samodzielnie ocenić ówczesne wydarzenia.
Same tragedie ludzkie są przedstawione w sposób dobry, tym bardziej, że nie jest to odległa przeszłość, tylko wręcz współczesność. Krzysztof Panek w świetny sposób przypomina, iż dramatyzm pegeerów trwa obecnie, nie jest jeszcze historią.
Pomimo wad, jak chaotyczna konstrukcja czy stronniczość, uważam, iż jest to książka warta uwagi, szczególnie ludziom niezaznajomionym w temacie. Jest to publikacja popularnonaukowa, która wzięła sobie za cel, ukazanie tragedii ludzi, nie jako historię w podręczniku, a jako rzeczywistość, moim zdaniem ten cel spełnia. Liczę, iż dzięki tej pracy temat pegeerów wróci do debaty publicznej, gdzie wszelkie sprawy dyskusyjne będzie można wyjaśnić
“Na mnie i podobnych do mnie przyszłość kraju dziś spoczywa!
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy wy chociaż wiecie na wsi co to jest egzekutywa?!
Mnie tu męczą, że mam ojca, który ziemi źle używa!
Weź ty się skolektywizuj! Nie ma to jak w kolektywach!” - Jacek Kaczmarski “Korespondencja klasowa”
Krzysztof Panek w publikacji “Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach”, nie tylko próbuje odpowiedzieć na...
Sam temat ciekawy, przedstawiony w sposób różnorodny - od tego jak było w biednych PGRach i w tych najlepszych, jak kierownictwo mogło być skrajnie źle do tego że byli na tych stanowiskach ludzie rozsądni. Jedno jest pewne - konsekwencje PGRow nadal są obecne. Dla mnie jednak problemem przede wszystkim był niezgrabny styl i dziwna składnia - czasem to samo zdanie czytałam po 3 razy żeby zrozumieć co autor miał na myśli. Ogółem - temat bardzo ciekawy jednak niewyczerpany, a sama książka przez styl autora nieco męcząca.
Sam temat ciekawy, przedstawiony w sposób różnorodny - od tego jak było w biednych PGRach i w tych najlepszych, jak kierownictwo mogło być skrajnie źle do tego że byli na tych stanowiskach ludzie rozsądni. Jedno jest pewne - konsekwencje PGRow nadal są obecne. Dla mnie jednak problemem przede wszystkim był niezgrabny styl i dziwna składnia - czasem to samo zdanie czytałam...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa duży plus ode mnie dla autora, że to chyba jest pierwsza pozycja, która w jakikolwiek sposób ogólny przedstawia losy PGR-ów zarówno w PRL-u jak i później w III RP (jeśli w ogóle o jakimś losie można tu pisać już w czasach Polski kapitalistycznej). Niestety, ale na prawdziwą książkę o PGR-ach będziemy musieli jeszcze trochę poczekać.
Na duży plus ode mnie dla autora, że to chyba jest pierwsza pozycja, która w jakikolwiek sposób ogólny przedstawia losy PGR-ów zarówno w PRL-u jak i później w III RP (jeśli w ogóle o jakimś losie można tu pisać już w czasach Polski kapitalistycznej). Niestety, ale na prawdziwą książkę o PGR-ach będziemy musieli jeszcze trochę poczekać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ciekawa, dobrze i przejrzyście napisana, nieprzegadana. Dobrze odmalowuje genezę, trwanie i upadek PGR-ów. Ma jednak stereotypowe przesłanie: bieda i wykluczenie popegieerowskich wsi to wyłącznie wina systemu, a nie ludzi. To system kazał im popadać w alkoholizm i marazm. Dla mnie to absolutna nieprawda.
Książka ciekawa, dobrze i przejrzyście napisana, nieprzegadana. Dobrze odmalowuje genezę, trwanie i upadek PGR-ów. Ma jednak stereotypowe przesłanie: bieda i wykluczenie popegieerowskich wsi to wyłącznie wina systemu, a nie ludzi. To system kazał im popadać w alkoholizm i marazm. Dla mnie to absolutna nieprawda.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBartosz Panek przywraca pamięć o ludziach i miejscach, z którymi historia obeszła się okrutnie i kazała wstydliwie ukryć się w zakamarkach przeszłości, a najlepiej do niej nie wracać. PGR-y i ich pracownicy z rodzinami, niegdyś ważny element rzeczywistości Polski Ludowej, dziś ta część przeszłości, która naznacza często na całe życie, determinuje przyszłość. Autor podejmuje w swoim reportażu dyskusję z głośnym dokumentem Ewy Borzęckiej „Arizona”, w którym wsie popegeerowskie ukazane zostały jako miejsca powszechnego upadku, rozpadu i bezradności, a ich mieszkańcy jako nieco egzotyczny element spędzający większość życia na piciu tanich win. Według Panka reżyserka wyrządziła tym filmem wielką krzywdę ludziom, którzy przez wiele lat pracowali w państwowym rolnictwie. Film o pijaczkach spod wiejskiego sklepu wycisnął stygmaty i spowodował, że określenie „pegeerowiec” przesiąkło pogardą, drwiną i lekceważeniem.
„Zboże rosło jak las” składa się z dwóch części ukazujących PGR-y w dwóch planach czasowych: wtedy, gdy były oczkiem w głowie komunistycznych władz i łożono na nie dużo pieniędzy i po przemianie ustrojowej, gdy zaczęła się ich likwidacja jako instytucji nierentownych i generujących niepotrzebne koszty.
W części pierwszej autor opisuje proces tworzenia PGR-ów w powojennej rzeczywistości i realia życia ich pracowników, których wraz z rodzinami było ponad 2 miliony. Przygląda się zarówno gospodarstwom pokazowym, które wizytowali ważni notable i które miały być dowodem na wyższość upaństwowionego rolnictwa nad indywidualnym, jak i tym o słabej wydajności i infrastrukturze. Analizuje powody, które zachęciły chłopskich synów do rezygnacji z gospodarowania na własnej ziemi i najęcia się do pracy w państwowym przedsiębiorstwie. Władza zarzuciła wiele przynęt, by skusić ludzi do osiedlania się w budynkach stawianych w szczerym polu, gdzie oprócz chlewni, obór i mieszalni pasz nie było nic innego. Mieszkania na pół darmo, deputaty ziemniaków i mleka, darmowe kolonie dla dzieci, posiłki ściągnęły do tych miejsc tych, którzy nie odnaleźli się gdzie indziej, albo młodych, którzy chcieli szybko mieć coś swojego, a nie latami czekać na mieszkanie. Dzięki pieniądzom płynącym szeroką strugą z państwowej kasy pegeerowcy nie musieli się o nic martwić, a to spowodowało, że często stawali się bezradni wobec życia, co okazało się w momencie zmiany ustroju i likwidacji PGR-ów i konieczności zatroszczenia się o siebie o rodzinę.
Bardziej poruszyła mnie właśnie ta druga część reportażu, bo skupia się na ludziach i ich dramatach. Ci, którzy przywykli do opieki państwa i oduczyli się samodzielności zostali po 1989 roku zostawieni na pastwę losu przez brutalny kapitalizm i plan Balcerowicza. Bartosz Panek oddaje głos właśnie takim ludziom. Po latach wspominają tamten czas jako okres paraliżującej niemocy i biedy, z którą musieli się zmagać. Już samo zamieszkanie na osiedlu wśród pól, skąd daleko do miasta, ograniczyło tym ludziom możliwości zmiany swojego życia. Nie chcieli porzucać mieszkań, ogródków, komórek, gdzie hodowali świnie lub króliki. Uderzyło mnie przede wszystkim upokorzenie ich dzieci, nierozumiejących jeszcze dramatu, jaki rozgrywał się w ich rodzinach, ale boleśnie odczuwających pogardę rówieśników w szkołach, wynikającą z tego, że nie miały markowych rzeczy, nie stać ich było na kanapki w fast foodach, a w torbie miały zrobioną w domu bułkę z pasztetową. Dorosłe dziś kobiety też wspominają, jak trudno było im wyrwać się z pegeerowskiego impasu i odnaleźć w mieście, uwierzyć w siebie. Choć niektóre z nich jednak po latach z sentymentem wracają do swoich wsi, by odnaleźć je zupełnie odmienione.
Doceniam w tym reportażu, że autor nie pisze pod z góry ustaloną tezę, ale pokazuje rzeczywistość PGR-ów z różnych stron- jako miejsce beztroskiego życia pod stałą opieką państwa i jako kamień u szyi, znak wypalony na czole, który utrudnia ruszenie w drogę i podjęcie decyzji o jakichkolwiek zmianach w życiu. Bartosz Panek kończy swoją książkę rozdziałem, w którym opisuje swoją wyprawę na teren dawnego PGR-u wraz z chłopakiem zajmującym się miejską eksploracją, czyli tzw. urbexem. Jego refleksja o tym, że miejsce tętniące niegdyś życiem dziś wzięła w posiadanie natura i bezceremonialnie rozpanoszyła się na terenie dawnych stodół i gorzelni jest najlepszym podsumowaniem tego reportażu, który też jest jak wyprawa speleologiczna w zakamarki świata już nieistniejącego.
Polecam miłośnikom reportażu społecznego. Ciekawa rzecz.
Bartosz Panek przywraca pamięć o ludziach i miejscach, z którymi historia obeszła się okrutnie i kazała wstydliwie ukryć się w zakamarkach przeszłości, a najlepiej do niej nie wracać. PGR-y i ich pracownicy z rodzinami, niegdyś ważny element rzeczywistości Polski Ludowej, dziś ta część przeszłości, która naznacza często na całe życie, determinuje przyszłość. Autor podejmuje...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttps://kasiek-mysli.blogspot.com/2025/11/zboze-roso-jak-las-pamiec-o-pegeerach.html
https://kasiek-mysli.blogspot.com/2025/11/zboze-roso-jak-las-pamiec-o-pegeerach.html
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKażdy rozdział stanowi dość autonomiczną całość, chociaż wszystkie krążą wokół tematu PGR-ów i zostały podzielone na dwie główne części - PRL i III RP. Niektóre rozdziały są analityczne, inne bardzo opisowe, jeszcze inne są praktycznie transkrypcją wypowiedzi mieszkańców. Z jednej strony ta różnorodność może się podobać, z drugiej może doskwierać brak spójności stylu i jakości.
Najbardziej przypadł mi do gustu rozdział „Hierarchia upokorzeń”. Ogólnie drugą połowę oceniam wyżej niż pierwszą.
Każdy rozdział stanowi dość autonomiczną całość, chociaż wszystkie krążą wokół tematu PGR-ów i zostały podzielone na dwie główne części - PRL i III RP. Niektóre rozdziały są analityczne, inne bardzo opisowe, jeszcze inne są praktycznie transkrypcją wypowiedzi mieszkańców. Z jednej strony ta różnorodność może się podobać, z drugiej może doskwierać brak spójności stylu i...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietny reportaż.
Świetny reportaż.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach
Autor: Bartosz Panek
Moja ocena: 8/10
W mojej ocenie jest to niezwykle wartościowy reportaż podejmujący temat Państwowych Gospodarstw Rolnych – zjawiska, które przez dziesięciolecia było integralną częścią polskiego krajobrazu społecznego i gospodarczego, a dziś bywa wspominane z nostalgią, niezrozumieniem lub krytyką.
Największym atutem książki jest perspektywa, jaką przyjął autor. Bartosz Panek unika skrajności i jednostronnych ocen, wybierając środek – pokazuje zarówno biedę, jak i okresy względnego dobrobytu, możliwości, jakie dawały PGR-y, jak i problemy, które w nich narastały. Dzięki temu powstaje wielowymiarowy obraz, który daleki jest od uproszczeń.
Reportaż nie przedstawia jednolitej, schematycznej wizji pegeerów. Wręcz przeciwnie – ukazuje różnorodność doświadczeń ludzi, którzy tam żyli i pracowali. Znajdziemy tu historie sukcesów i awansu społecznego, ale także dramaty, poczucie bezradności i rozczarowania. Autor zostawia czytelnikowi przestrzeń do refleksji, nie narzucając jednoznacznych ocen.
Na szczególną uwagę zasługuje konstrukcja książki. Pierwsza część przybliża życie codzienne w czasach funkcjonowania PGR-ów, druga zaś skupia się na ich rozpadzie po przemianach ustrojowych w Polsce i skutkach, jakie ten proces wywołał w życiu konkretnych ludzi oraz całych społeczności. Ten kontrast pozwala lepiej zrozumieć, jak wielkie piętno odcisnęła likwidacja pegeerów i dlaczego pamięć o nich do dziś budzi tyle emocji.
To reportaż, który nie tylko dostarcza wiedzy, ale także skłania do namysłu nad mechanizmami społeczno-ekonomicznymi, które kształtowały polską rzeczywistość po II wojnie światowej i po roku 1989. Jest to książka rzetelna, dobrze napisana i niezwykle potrzebna.
Serdecznie polecam.
** 19:16 * 26.08.2025 * 76/2025 *
Zboże rosło jak las. Pamięć o pegeerach
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor: Bartosz Panek
Moja ocena: 8/10
W mojej ocenie jest to niezwykle wartościowy reportaż podejmujący temat Państwowych Gospodarstw Rolnych – zjawiska, które przez dziesięciolecia było integralną częścią polskiego krajobrazu społecznego i gospodarczego, a dziś bywa wspominane z nostalgią, niezrozumieniem lub krytyką.
Największym...