rozwińzwiń

Zachłysnąć się tobą. Najpiękniejsze wiersze i piosenki

Okładka książki Zachłysnąć się tobą. Najpiękniejsze wiersze i piosenki autora Konstanty Ildefons Gałczyński, 9788383521978
Okładka książki Zachłysnąć się tobą. Najpiękniejsze wiersze i piosenki
Konstanty Ildefons Gałczyński Wydawnictwo: Prószyński i S-ka poezja
408 str. 6 godz. 48 min.
Kategoria:
poezja
Format:
papier
Data wydania:
2024-01-11
Data 1. wyd. pol.:
2016-11-17
Liczba stron:
408
Czas czytania
6 godz. 48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383521978
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zachłysnąć się tobą. Najpiękniejsze wiersze i piosenki w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zachłysnąć się tobą. Najpiękniejsze wiersze i piosenki

Średnia ocen
7,7 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Zachłysnąć się tobą. Najpiękniejsze wiersze i piosenki

Sortuj:
avatar
1642
1611

Na półkach: ,

Nie lubię tego momentu, kiedy udaję sama przed sobą, że rozumiem i że zupełnie nie jest dla mnie problemem to, że słowa są jakieś zmurszałe, konstrukcja dziwaczna, już niespotykana. Nie, nie podoba mi się taka literatura, niezależnie od tego, czy jest to poezja, czy proza. Nie będę też udawać, że bardzo mi się podoba, tylko z tego powodu, że to znane nazwisko i kanon klasyki. Słowacki i Mickiewicz względnie mi się podobają, ale Leśmian i Gałczyński nie. O ile w przypadku Leśmiana byłam w stanie wskazać kto mógłby polubić jego wiersze, o tyle Gałczyński to trudniejsza sprawa. Rymy są męczące, długość wierszy bardzo męcząca, sprawy nie ułatwia fakt, że to przeważnie zawiłe historie i jakakolwiek ucieczka wyobraźni w trakcie czytania zwiastuje całkowite niezrozumienie.
Jest wielu lepszych poetów, jest wiele osób z lepszym i gorszym gustem niż ja.

Nie lubię tego momentu, kiedy udaję sama przed sobą, że rozumiem i że zupełnie nie jest dla mnie problemem to, że słowa są jakieś zmurszałe, konstrukcja dziwaczna, już niespotykana. Nie, nie podoba mi się taka literatura, niezależnie od tego, czy jest to poezja, czy proza. Nie będę też udawać, że bardzo mi się podoba, tylko z tego powodu, że to znane nazwisko i kanon...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1583
1444

Na półkach: , ,

Przepięknie wydany zbiór twórczości Konstantego Ildefons Gałczyńskiego, który obejmuje wybrane wiersze i piosenki poety. Najstarsze z nich pochodzą z roku 1926, zaś najmłodsze z 1953 roku, czyli roku śmierci poety.

Tom stanowią dwa wcześniej wydane przez to samo wydawnictwo zbiory poezji: „Szarlatanów nikt nie kocha” oraz „Portret muzy”.
Wśród utworów znajdziemy takie wiersze jak „Ulica szarlatanów”, „Śmierć poety” czy „Piosenka o trzech wesołych aniołkach”.

Wszystkie wzbudzają wiele emocji, są piękne i na swój sposób wyjątkowe. Może nie dla każdego bo przecież nie każdy czyta poezję i ją rozumie, ale wszyscy Ci, którzy czytają, powinni być z tej pozycji zadowoleni. Obowiązkowa lektura dla tych, którzy czytają poezję :)

Na uwagę zasługuje również wydanie książki, które wzorowane jest na wzór starych księgozbiorów (podobne książki można kupić z wyd. Biblioteka Narodowa). Prosta jednokolorowa okładka ze złotymi zdobieniami i napisami - piękno i prostota w jednym. Pięknie prezentuje się na półce.

Przepięknie wydany zbiór twórczości Konstantego Ildefons Gałczyńskiego, który obejmuje wybrane wiersze i piosenki poety. Najstarsze z nich pochodzą z roku 1926, zaś najmłodsze z 1953 roku, czyli roku śmierci poety.

Tom stanowią dwa wcześniej wydane przez to samo wydawnictwo zbiory poezji: „Szarlatanów nikt nie kocha” oraz „Portret muzy”.
Wśród utworów znajdziemy takie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

69 użytkowników ma tytuł Zachłysnąć się tobą. Najpiękniejsze wiersze i piosenki na półkach głównych
  • 49
  • 19
  • 1
28 użytkowników ma tytuł Zachłysnąć się tobą. Najpiękniejsze wiersze i piosenki na półkach dodatkowych
  • 15
  • 5
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Zachłysnąć się tobą. Najpiękniejsze wiersze i piosenki

Inne książki autora

Konstanty Ildefons Gałczyński
Konstanty Ildefons Gałczyński
Polski poeta. Najbardziej znany za sprawą paradramatycznej serii podszytych absurdem humoresek Teatrzyk Zielona Gęś, w której pojawiła się galeria postaci takich jak Osiołek Porfirion, Piekielny Piotruś, Hermenegilda Kociubińska czy Zielona Gęś. Był synem Konstantego (technika kolejowego) i Wandy Cecylii z Łopuszyńskich (która była córką właściciela restauracji). Urodził się w kamienicy przy ul. Mazowieckiej 11 lub 14 w Warszawie. Później rodzina Gałczyńskich mieszkała krótko przy ul. Hortensji 6 i Chmielnej 72, skąd przeprowadziła się do mieszkania znajdującego się na pierwszym piętrze kamienicy przy ul. Towarowej 54, róg ul. Grzybowskiej. Tam Konstanty spędził swoje dzieciństwo i młodość. Po wybuchu I wojny światowej został wraz z rodzicami ewakuowany z Warszawy i w latach 1914–1918 mieszkał w Moskwie, gdzie uczęszczał do polskiej szkoły. Po powrocie do Warszawy studiował filologię angielską oraz klasyczną. Jego debiut literacki w prasie nastąpił w 1923 r. Związany był z grupą poetycką Kwadryga oraz pismami satyrycznymi i politycznymi stolicy, należał do bohemy artystycznej. Jego utwory publikowała także „Tęcza”, pismo społeczno-literackie wydawane w Poznaniu. 1 czerwca 1930 poślubił Natalię Awałow. Ślub odbył się w soborze metropolitalnym Świętej Równej Apostołom Marii Magdaleny w Warszawie. Świadkami na ich ślubie byli Stanisław Maria Saliński i Stanisław Ryszard Dobrowolski. W latach 1931–1933 przebywał w Berlinie na stanowisku attaché kulturalnego. W latach 1934–1936 Gałczyńscy mieszkali w Wilnie, na Zarzeczu (w domu przy ulicy Młynowej 2, obecnie Malunu 2) i tam w 1936 urodziła się ich córka Kira. W szeregu swoich utworów Gałczyński nawiązuje do atmosfery Wilna i śladów, jakie pozostawił w nim Adam Mickiewicz. W 1936 Gałczyńscy wrócili do Warszawy. Zamieszkali w Aninie, najpierw przez rok przy ul. Legionów (obecnie Homera),a później przy ul. Leśnej 18 (obecnie Trawiasta). W 1936 został opublikowany w „Prosto z Mostu”, wiersz Skumbrie w tomacie, gorzka satyra na Polaków, którzy nie troszczą się o jedność państwa. Wraz z początkiem II wojny światowej, powołany do wojska, brał udział w kampanii wrześniowej. Trafił do niewoli radzieckiej, z której został przekazany do niewoli niemieckiej. Okres okupacji spędził w stalagu XI A(niem.) (Altengrabow(niem.)) w Dörnitz(niem.). Podczas okupacji jego wiersze ukazały się w drukowanych konspiracyjnie antologiach poezji „Werble wolności” i „Słowo prawdziwe”. Po wojnie w latach 1945–1946 przebywał w Brukseli i Paryżu, w 1946 urodził się jego syn, także Konstanty Ildefons. Do Polski powrócił w 1946 i zamieszkał w Krakowie. W 1948 i w 1949 roku mieszkał w Szczecinie, gdzie założył (wspólnie z Heleną Kurcyusz i Jerzym Andrzejewskim) Klub 13 Muz. W Szczecinie napisał m.in. wiersze: Polskie gwiazdy, Satyra na bożą krówkę, Wiosna w Szczecinie, Przygoda w Szczecinie, Szczecin, Wesoły sierpień. 3 czerwca 1949 uległ zawałowi serca. Podjęto decyzję o leczeniu w Warszawie. Po leczeniu i rekonwalescencji pozostał w Warszawie (przeniosła się tu również żona, teściowa i córka). Zamieszkał na stałe przy alei Róż. Współpracował m.in. z tygodnikami „Bluszcz”, „Prosto z Mostu” (przed wojną),a po powrocie do kraju z „Przekrojem” i „Tygodnikiem Powszechnym” oraz krakowskim kabaretem Siedem kotów. Wiele z jego powojennych utworów – w tym Poemat dla zdrajcy (atak na Czesława Miłosza),czy panegiryk Umarł Stalin (1953) – napisanych zostało w konwencji socrealistycznej. W roku 1950 sam stał się obiektem walki ideologicznej – jego twórczość została potępiona na Zjeździe Literatów Polskich przez Adama Ważyka jako drobnomieszczańska. W ostatnich latach życia stworzył kilka większych form poetyckich: Wielkanoc Jana Sebastiana Bacha (1950),Niobe (1951),Wit Stwosz (1952),Kronika olsztyńska (1952). Wydał m.in. tomiki wierszy Zaczarowana dorożka (1948),Ślubne obrączki (1949),Pieśni (1953). Był autorem tłumaczenia (a właściwie parafrazy) Snu nocy letniej Williama Szekspira (1952) oraz Ody do radości Friedricha Schillera. W latach 1950‒1953 związany był z leśniczówką Pranie nad Jeziorem Nidzkim, gdzie napisał wiele utworów, m.in. Kronikę olsztyńską (1950). Tam też znajduje się obecnie jego muzeum. Zmarł 6 grudnia 1953 w Warszawie na skutek trzeciego zawału serca. Został pochowany na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie, gdzie spoczęła także jego żona Natalia (1908‒1976) (kwatera A2-10-18). Uchwałą Rady Państwa z 8 grudnia 1953 został odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi na polu literatury polskiej.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

„Niebo złote ci otworzę…”. Anioł biały. Wiersze Krzysztof Kamil Baczyński
„Niebo złote ci otworzę…”. Anioł biały. Wiersze
Krzysztof Kamil Baczyński
Krzysztof Kamil Baczyński „Niebo złote ci otworzę…” Niebo złote ci otworzę, w którym ciszy biała nić jak ogromny dźwięków orzech, który pęknie, aby żyć zielonymi listeczkami, śpiewem jezior, zmierzchu graniem, aż ukaże jądro mleczne ptasi świt. Ziemię twardą ci przemienię w mleczów miękkich płynny lot, wyprowadzę w rzeczy cienie, które prężą się jak kot, futrem iskrząc zwiną wszystko w barwy burz, w serduszka listków, w deszczów siwy splot. I powietrza drżące strugi jak z anielskiej strzechy dym zmienię ci w aleje długie, w brzóz przejrzystych śpiewny płyn, aż zagrają jak wiolonczel żal – różowe światła pnącze, pszczelich skrzydeł hymn. Jeno wyjmij mi z tych oczu szkło bolesne – obraz dni, które czaszki białe toczy przez płonące łąki krwi. Jeno odmień czas kaleki, zakryj groby płaszczem rzeki, zetrzyj z włosów pył bitewny, tych lat gniewnych czarny pył. 15 VI 1943. _________ "Dwie miłości" Więc pokochałeś kruche, ciepłe ciało, które się w formach słowiczych ustało, jak mleko płynie w szklanym smukłym dzbanie, skrzypiec ma smutek i roślin śpiewanie. Więc pokochałeś je. Jak ruczaj sobie przed oczy stawiasz, aby twarze obie: i ta odbita, i twoja prawdziwa, były jak jeden ruch, co poukrywa ziemię jak pożar i niebo jak jaśmin, na które jedno serce jest małe i ciasne. I pokochałeś jeszcze ziemię grozy z ognistym śladem wielkich kroków bożych, ziemię, gdzie bracia popieleją z tobą, gdzie śmierć i wielkość jak dwa gromy obok stoją u skroni i skrzydłami biją tym, co umarli, i tym, którzy żyją. Więc pokochałeś jej rzek bicz srebrzysty i białe pióra mazowieckiej Wisły, i góry cieżkie jak chmury na ziemi, i ludzi skutych - i tak żyjesz niemi. I kiedy z szablą rozpalona stoisz u huraganów ostatniego boju, i kiedy broń jak życie w dłoni ważysz, a nie masz łzy na sercu i na twarzy, gdy rzucasz ciało jak puchy świetliste, wiotkie jak śpiew, a z nim odbicie czyste, by mieć twarz jedną nie odbitą w ciszy, napiętnowana śmierci czarnym krzyżem, myślisz, że z Boga musi być ta miłość, dla której młodość w grobie się prześniło. 22 V 1943r. _________ Niełatwo czytać tak smutną lirykę - jedynie piękno słów ją łagodzi. Trudno nie czuć też podziwu wobec talentu człowieka, który musiał swoje życie zamknąć w 23 latach. Miał świadomość, że nikt i nic nie może pozbawić człowieka marzeń. Nawet jeśli są nieosiągalne, nie wolno przestać o nich myśleć.
Melissa Tygrys - awatar Melissa Tygrys
ocenił na91 rok temu
Muzyka płynąca z wierszy Jan Kochanowski
Muzyka płynąca z wierszy
Jan Kochanowski Jan Lechoń Artur Międzyrzecki Cyprian Kamil Norwid Julian Tuwim Wanda Chotomska Jan Twardowski Maria Konopnicka Jan Brzechwa Adam Mickiewicz Ludwik Jerzy Kern Czesław Janczarski Kornel Makuszyński Bolesław Leśmian Mikołaj Rej Edward Stachura Wisława Szymborska Zbigniew Herbert Tadeusz Różewicz Jerzy Harasymowicz Czesław Miłosz Stanisław Wyspiański Jarosław Iwaszkiewicz Juliusz Słowacki Artur Oppman Antoni Słonimski Janusz Nowosad Elżbieta Zechenter-Spławińska Wiktor Teofil Gomulicki Jerzy Liebert Maria Pawlikowska-Jasnorzewska Jonasz Kofta Joanna Kulmowa Marian Hemar Krzysztof Kamil Baczyński Leopold Staff Jacek Kaczmarski Konstanty Ildefons Gałczyński Ignacy Krasicki Emil Zegadłowicz Rafał Wojaczek Helena Bechlerowa Stanisław Grochowiak Tadeusz Nowak Kazimiera Iłłakowiczówna Kornel Ujejski Jerzy Ficowski Anna Kamieńska Adam Asnyk Władysław Broniewski Kazimierz Przerwa-Tetmajer Roman Brandstaetter Jan Kasprowicz Zbigniew Jerzyna Tadeusz Kubiak Franciszek Fenikowski Kazimierz Wierzyński Stanisław Baliński Jerzy Hordyński Aleksander Rymkiewicz Józef Czechowicz Stanisław Ryszard Dobrowolski Stanisław Swen-Czachorowski Jan Koprowski Teofil Lenartowicz Adam Jarzębski Marian Piechal Wespazjan Kochowski Leopold Lewin Włodzimierz Słobodnik Artur Maria Swinarski Edward Szymański Witold Hulewicz Jan Zych
Gdy poezja spotyka na swojej drodze muzykę, to czuję się poruszony podwójnie. Ponieważ, tak jak obie te dziedziny sztuki posiadają zdolność do oddziaływania na swoich odbiorców niezliczoną ilością środków przekazu, ja także nie pozostaję nieczuły na bodźce płynące z instrumentarium tego królestwa doznań. Nie potrafię się zdystansować od magii słów i dźwięków połączonych we wspólnym zdobywaniu serca, potrzebującego czegoś więcej niż dają czasy współczesne z ich szybkością i spłycaniem wzruszeń. Janusz Nowosad celnie to ujął w przedmowie, że zarówno poezja jak i muzyka przemawiają do nas swym pięknem. Ja bym jeszcze do tego dodał umiejętność poruszania najczulszych strun w ludzkiej duszy. Chyba tylko te dwie sztuki potrafią tak wyraźnie kreować nasze odczucia, aby stwarzać złudzenie zdobywania szturmem, tkliwej strony ludzkiej osobowości. Ta antologia jest niczym udane koncertowanie. Przypomina granie wierszy na fortepianie w Żelazowej Woli, wzrusza lirycznością przy dźwiękach skrzypiec na grobie Niccola Paganiniego w Parmie. Śladami poezji prowadzi nas Janusz Nowosad do historii towarzyszącej powstaniu "Pstrąga" Franza Schuberta. Ożywia architektów duchowych wrażeń o których w wielu przypadkach można by powiedzieć, że zostali dawno przysypani warstwami niepamięci. To w ich utworach zawarto swoisty konglomerat tonów w które uderzają mistrzowie. Odcieni smutku i radości, ukrytych pokładów pragnień od zawsze kierujących człowiekiem, pytań z których to zadane przez Ludwika Jerzego Kerna, wyznacza kierunek naszych zainteresowań: "Czym jest muzyka? Nie wiem. Może po prostu niebem Z nutami zamiast gwiazd". Już Jan Kochanowski pisał o mapach nieba, na których gwiazdozbiór Lutni rozczulał światową poezję tonami tego instrumentu. Jednak muzyka nie pochodzi jedynie z wytworów ludzkich rąk. I o tym też wspominają inni poeci, którzy słyszą tęsknotę w podmuchach wiatru i szumie liści, kołysaniu fal nadają takiego samego znaczenia jak najczulszym szmerom skrzypiec. To już cała łąka wygrywa do rytmu wersów, ptaki wyśpiewują ody do Ludwiga van Beethovena, "niedotykalne poruszy religia czysta, muzyka". Tak, "te pieśni wyszły z ziemi,z lasów i miedzy", dla przyrody muzykowanie staje się najlepszym sposobem na przetrwanie. Ludzkość miała potężną nauczycielkę muzyki w postaci natury. Chyba nie było większego malarza polskości w muzyce nad Fryderyka Chopina. Tworzone przez niego emocje emanują tęsknotą, w cudnych tonach fortepianu wyrywa się utracona wolność. Wielu poetów próbowało oddać czarowne chwile, podczas których na dźwięk nokturnów i mazurków mdleją serca. Myślę, że poeta bardziej rozumie kompozytora niż pozostali twórcy. Bo poeci i muzycy chadzają tymi samymi drogami. Dysponują podobnymi narzędziami przydatnymi do oddziaływania na ludzi, instrumentami zbudowanymi z podobnego tworzywa, którego podstawą jest wrażliwość. Zachęcam wszystkich tych, którzy chcą zobaczyć gwiazdy polskiej poezji na muzycznym niebie, do skosztowania bemoli na kartach tej antologii.
czytający - awatar czytający
ocenił na86 lat temu
Najpiękniejsze wiersze o kotach Franciszek J. Klimek
Najpiękniejsze wiersze o kotach
Franciszek J. Klimek
Mruczenie zapisane w wierszach – o tomiku „Najpiękniejsze wiersze o kotach. Koty na głowie. Tom 2” Franciszka J. Klimka Poezja Franciszka J. Klimka wydana przez Fundację Ars Restituta to hołd złożony kotom – ich nieuchwytnemu charakterowi, kaprysom, a także niezwykłej roli, jaką pełnią w ludzkim życiu. Tomik zatytułowany „Najpiękniejsze wiersze o kotach. Koty na głowie. Tom 2” jest nie tylko zbiorem lekkich i pełnych humoru wierszy, ale również pięknym przedmiotem – wzbogaconym o ilustracje Uliany Lyndy, które sprawiają, że kartki ożywają jakby wypełnione prawdziwymi mruczkami. Franciszek J. Klimek buduje swoje wiersze w duchu lekkości i wdzięku, operując językiem prostym, ale nasyconym błyskotliwymi spostrzeżeniami. W utworze „Dziewięć” przewrotnie odwraca znane powiedzenie o dziewięciu żywotach kota, wskazując, że to raczej człowiek powinien mieć dziewięć kotów, by życie było pełniejsze. Wiersz „Kotka” odsłania charakterystyczną, niezależną naturę kota – delikatną, ale stanowczą, przypominającą, że to człowiek należy do kota, a nie odwrotnie. Tomik pełen jest również błyskotliwych żartów słownych i lekkich filozoficznych refleksji. „To nie to samo” bawi zestawieniem idiomów „mieć kota” i „mieć świra”, a jednocześnie celnie komentuje nasze społeczne przyzwyczajenia i skłonność do etykietowania. W „Odkryciu” autor zamyka w czterech wersach całą prawdę o kocim świecie: „Błądzić, jest rzeczą ludzką, / mruczeć – rzeczą kocią.” Podobnie w „Sentencji” przekształca znane przysłowie, nadając mu miękkie, kocie brzmienie. Nie brakuje też miniaturowych scenek literackich, jak w „Kocurkach”, gdzie rymowane pytania o wybór między dwoma kotami kończą się zaskakującą puentą czy w zabawnym „Mój pies”, w którym okazuje się, że pies jest tak naprawdę… kotem. Wiersze te, choć krótkie, działają jak literackie mrugnięcie oka – sprawiają, że czytelnik uśmiecha się pod nosem, a jednocześnie dostrzega głębsze obserwacje codzienności i relacji ludzi z kotami. Na uwagę zasługują także ilustracje Uliany Lyndy – miękkie, sugestywne, czasem realistyczne, a czasem nieco baśniowe. Nadają tomikowi niezwykłej urody i sprawiają, że obcowanie z nim jest doświadczeniem nie tylko literackim, ale i estetycznym. Koty na rysunkach wydają się poruszać, mrugać oczami i gotowe są wskoczyć wprost na kolana czytelnika. Tomik Klimka jest propozycją lekką, pełną wdzięku, idealną zarówno dla dorosłych miłośników poezji, jak i dla dzieci, które z łatwością odnajdą w tych wierszach humor, rytm i ciepło. To literatura, która nie sili się na powagę, a jednocześnie odsłania to, co w poezji najcenniejsze – radość ze słowa i bliskość z codziennością. „Najpiękniejsze wiersze o kotach. Koty na głowie. Tom 2” to książka, którą warto mieć na półce, ale jeszcze bardziej warto trzymać ją pod ręką – aby sięgnąć po nią w każdej chwili, gdy potrzebny jest uśmiech, mruczenie i odrobina kociego ciepła.
Czytadło - awatar Czytadło
ocenił na93 miesiące temu
Wybór wierszy Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Wybór wierszy
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Okres przedświąteczny okazał się bardziej refleksyjny, a i czas nie pozwalał zagłębić się w większą lekturę, dlatego sięgnęłam, niejako wbrew sobie, do tomiku poezji, bo tu każdy wiersz jest osobnym tworem, dziełem. Można przeczytać dwa, trzy i wrócić do kolejnych za jakiś czas. Wiersze Marii Pawlikowskiej Jasnorzewskiej, a przynajmniej niektóre, nie są na pewno obce miłośnikom poezji polskiej. Osobiście nie jestem fanką poezji, nie zawsze jest ona dla mnie zrozumiała, nie zawsze umiem odczytać jej przesłanie. Ale ten "Wybór wierszy", dokonany przez Aleksandrę Klimkowską, zawarty na 120 stronach, okazał się wspaniałą przygodą, pięknym przeżyciem. W tej niewielkiej książeczce czytelnik ma możliwość prześledzić literacką ewolucję (wybrane wiersze pochodzą z okresu 1921-1941),jaką przeszła Maria Pawlikowska-Jasnorzewska na przestrzeni kilkudziesięciu lat swej twórczej pracy, w czasie których wydała liczne tomiki poezji. W wierszach podejmowała, jak się wydaje, zwłaszcza temat kobiecej miłości, pożądania, intymności, bolesnej straty, a także strachu przed starością i nieuchronnością śmierci, a w tych ostatnich także temat wojny . Maria Pawlikowska-Jasnorzewska była przede wszystkim mistrzynią krótkiej i precyzyjnej formy, czterowersowych wierszy, pełnych emocji, odczuć, wzruszeń. Przedstawiane w tych krótkich formach historie, wypowiedziane wrażenia czy refleksje, zawierają głębię uczuć, przemyśleń, czułości, a także szerokie postrzeganie świata. "Portret", "Miłość", "Fotografia", "Nike", "Laura i Filon" to chyba najbardziej znane mi i najbardziej lubiane przeze mnie wiersze, ale w tomiku są też takie, które powstały w latach 30-tych ub. wieku, równie piękne, wzruszające, refleksyjne.
Anna Lipińska-Czajkowska - awatar Anna Lipińska-Czajkowska
oceniła na72 lata temu

Cytaty z książki Zachłysnąć się tobą. Najpiękniejsze wiersze i piosenki

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zachłysnąć się tobą. Najpiękniejsze wiersze i piosenki