Kwantowy świat. Jak nauka kwantowa wyjaśnia miłość, śmierć i sens życia

Okładka książki Kwantowy świat. Jak nauka kwantowa wyjaśnia miłość, śmierć i sens życia autorstwa Amit Goswami
Okładka książki Kwantowy świat. Jak nauka kwantowa wyjaśnia miłość, śmierć i sens życia autorstwa Amit Goswami
Amit Goswami Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece reportaż
320 str. 5 godz. 20 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Tytuł oryginału:
The Everything Answer Book: How Quantum Science Explains Love, Death, and the Meaning of Life
Data wydania:
2024-02-28
Data 1. wyd. pol.:
2019-06-12
Liczba stron:
320
Czas czytania
5 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788383217956
Tłumacz:
Maciej Lorenc
Jesteś pasjonatem nauki i niemal każdego dnia przebiegają ci przez myśl pytania na temat wszechświata?

Jeżeli intryguje cię sposób, w jaki fizyka kwantowa wpływa na naszą codzienność i chcesz poznać niesamowite spojrzenie na życie doktora Amita Goswamiego, koniecznie zajrzyj na strony “Kwantowego świata”.

Świat składa się z setek tajemnic, które dla wielu ludzi są kompletnie niezrozumiałe. Doktor Amit Goswami przekazuje nam klucz, abyśmy mogli tak jak ON pojąć fizykę kwantową. Tłumaczy ON w niezwykle przystępny sposób, jak ta dziedzina nauki wpływa na wszechświat i nasze życie, a co więcej, pokazuje, jak w codzienności można wykorzystać pewne założenia. Po tej lekturze twoje spojrzenie na takie sprawy jak sny, intuicja, świadomość czy też śmierć już nigdy nie będzie takie samo. Rozumienie tych pojęć odwróci się o 180 stopni. Nawet jeżeli nie należysz do osób, które rozwodzą się nad sensem życia, to ta książka zdecydowanie sprawi, że twoje myśli zaczną zaprzątać nieco głębsze przemyślenia. Jest to idealna pozycja dla ludzi, których zastanawia, jaki mają związek ze wszechświatem.

“Kwantowy świat” prezentuje stanowisko doktora Goswamiego, że fizyka kwantowa jest naszą przyszłością, jak również głównym kluczem do odkrycia i zrozumienia świadomości oraz tajemnicy życia i śmierci. Autor postarał się nie tylko o to, aby książka prezentowała naukowo udowodnione fakty, ale również o to, aby była zrozumiała nie tylko dla profesorów, lecz także dla prostego człowieka, który z fizyką nie ma zbyt wiele styczności.
Średnia ocen
5,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kwantowy świat. Jak nauka kwantowa wyjaśnia miłość, śmierć i sens życia w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kwantowy świat. Jak nauka kwantowa wyjaśnia miłość, śmierć i sens życia

Średnia ocen
5,4 / 10
25 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Kwantowy świat. Jak nauka kwantowa wyjaśnia miłość, śmierć i sens życia

avatar
517
407

Na półkach:

Całkiem dobrze się czytało, parę cytatów rarytasik, przydadzą się w wojnach internetowych

Całkiem dobrze się czytało, parę cytatów rarytasik, przydadzą się w wojnach internetowych

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
782
497

Na półkach: , ,

Nie dokończyłam. Nużyła mnie. Nie oceniam

Nie dokończyłam. Nużyła mnie. Nie oceniam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
121
61

Na półkach:

Tytuł jest mylący. To jest bardziej o hinduizmie i wschodniej medycynie.

Tytuł jest mylący. To jest bardziej o hinduizmie i wschodniej medycynie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

148 użytkowników ma tytuł Kwantowy świat. Jak nauka kwantowa wyjaśnia miłość, śmierć i sens życia na półkach głównych
  • 112
  • 34
  • 2
19 użytkowników ma tytuł Kwantowy świat. Jak nauka kwantowa wyjaśnia miłość, śmierć i sens życia na półkach dodatkowych
  • 12
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Amit Goswami
Amit Goswami
Profesor, fizyk kwantowy, pionier paradygmatu nauki zwanej "nauką w obrębie świadomości"; autor wielu popularnych książek na temat fizyki kwantowej i świadomości; praktyk na polu duchowości i transformacji; sam siebie nazywa aktywistą kwantowym. "Dr Amit Goswami jest jednym z najbardziej błyskotliwych umysłów w świecie nauki. Jego spojrzenie na związek fizyki i duchowości jest wyjątkowo głębokie. Jestem mu głęboko za to wdzięczny. Lektura "Fizyki duszy" jest wyzwaniem i zetknięciem z geniuszem" – Deepak Chopra "… Jeden z najbardziej oryginalnych współczesnych myślicieli i pisarzy w dziedzinie fizyki i świadomości – doktor Goswami – sprawia, że trudne koncepcje stają się dostępne i ekscytujące" – Stanley Krippner
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Kwantowy świat. Jak nauka kwantowa wyjaśnia miłość, śmierć i sens życia przeczytali również

Łzy walki Brigitte Bardot
Łzy walki
Brigitte Bardot
Los zwierząt nie jest mi obojętny. Tak samo jak i ludzi, jednak fakt, że to właśnie my - jako ludzie - jesteśmy szczególnie odpowiedzialni za cierpienie zwierzaków jest okropny ponad wszelką miarę. Brigitte Bardot zna chyba każdy, jednam mam wrażenie, że wciąż większość kojarzy ją przez jej młodzieńcze życie, częste romanse i porzucenie syna i nie ukrywam, że sama sięgnęłam po tę książkę z nadzieją, że i te kwestie wyjaśni i właściwie po trochę to tu otrzymałam. Jednak czy w to wierzę to wciąż inna kwestia. W każdym razie Brigitte to osoba o wielkim sercu dla zwierząt. Korzystając ze swojej sławy i majątku podjęła się wielu akcji, których celem była ochrona zwierząt dzikich i towarzyszących, przez co obdarzam ją ogromnym szacunkiem. Książka choć wydaje się obszerna, to jest do przeczytania w ciągu jednego dnia. Brak tu jakiś zawiłych formuł prawnych, jest to po prostu "pamiętnik" Bardot przez dekady jej życia, w prostej i zwięzłej formie opowiada o początkach swojej walki o prawa zwierząt, jej trwaniu i trochę też już końcu, bo jednak swoje lata ma, jednak wie, że nawet po jej odejsciu, jej inicjatywy będą kontynuowane, dopóki tylko zwierzęta będą tego potrzebować. Porusza wiele tematów, jak polowanie na dzikie zwierzęta, mordowanie młodych, o fermach futrzarskich, o bezdomności i porzucaniu zwierząt domowych, o nielegalnych hodowlach, o całym przemyśle mięsnym, o wpływie kulturowym i religijnym na sposób w jaki traktujemy zwierzęta, o transporcie żywych "towarów" i właśnie o clou całej sprawy - że pomimo XXI wieku wciąż odbieramy zwierzętom prawo do odczuwania. Że wciąż chcemy by były produktami, rzeczami gorszegp sortu, zamiast traktować je jak pełnoprawne czujące istoty żyjące w pełni zasługujące na szacunek. Z perspektywy obecnych wydarzeń w Polsce, ciekawym doświadczeniem jest poznanie francuskiej perspektywy Brigitte, która o prawa zwierząt walczy już od 1973 roku. Szmat czasu. I choć widać zmiany... to wciąż jest ich za mało. A sam przemysł mięsny poszedł nawet w gorszą stronę niż był...
Anett - awatar Anett
ocenił na75 miesięcy temu
Inteligencja sztuczna, rewolucja prawdziwa. Chiny, USA i przyszłość świata Kai-Fu Lee
Inteligencja sztuczna, rewolucja prawdziwa. Chiny, USA i przyszłość świata
Kai-Fu Lee
18/2026 Śmiało można powiedzieć, że o ile już chyba nie ma ludzi, którzy nie doceniają Chin o tyle niezrozumienie tego państwa, czy wręcz cywilizacji jest powszechne. A także bije się w tym aspekcie w pierś. Dla nas, czyli ludzi wychowanych w kulturze Zachodu takie zjawisko jak kopiowanie czy naśladowanie po kimś jest postrzegane bardzo źle. Abstrahując już od pojęć dobre—złe, to kopiowanie konkurencji jest czymś głęboko osadzonym w chińskim DNA. To dlatego chińscy informatycy nie mieli w okolicach 2010 roku najmniejszego problemu przed kopiowaniem zachodniej konkurencji, ale osadzania ich twórów w chińskich realiach. Bardzo znamienny jest przykład Wang Xing, który na początku swojej działalności zawodowej był wyśmiewany za bezrefleksyjne kopiowanie Facebooka, Twittera oraz Grouponu (amerykańska platforma zakupowa),ale to Wang śmiał się jako ostatni, bo po kilku latach jego klon platformy zakupowej — Meituan zdystansował jeśli chodzi o wartość rynkową swój pierwowzór. Przykłady takie można by mnożyć. Skokowy wzrost chińskich start-upów i rozwijająca się baza internetowa w Kraju Środka powoduje, że Chiny są na najlepszej drodze do prześcignięcia Stanów Zjednoczonych w kwestii sztucznej inteligencji, która w kolejnych dyscyplinach radzi sobie lepiej od konkurentów z Doliny Krzemowej. Bardzo pomocne w tym wyścigu jest państwo, które ochoczo subsydiuje rozwijanie tej technologii, co stoi często w sprzeczności z podejściem rządu Stanów Zjednoczonych w analogicznej sytuacji. Sam się przekonałem podczas swojego wyjazdu do Chin, jak bardzo technologicznie ten kraj odjeżdża szeroko pojętemu Zachodowi. Dość powiedzieć, że nie widziałem Chińczyka, który płaciłby gotówką, a płatności za pomocą AliPay czy We Chatu trwają ułamki sekund. Książka Lee jest o tyle ważna, że autor jest zaangażowany w pracę nad sztuczną inteligencją od 40 lat. Tajwańsko-amerykański badacz zwraca uwagę na szanse, ale i zagrożenia dla ludzkości niosące rozwój sztucznei inteligencji. Ludzkość stoi przed najbardziej przełomowym momentem w dziejach. Ja osobiście z jednej strony czuję sporą ekscytację odnośnie sztucznej inteligencji, ale z drugiej nie potrafię wymazać z głowy szeregu książek, gier i filmów katastroficznych, w których ludziom przychodzi się mierzyć ze swoim dziełem w postaci superzawansowanej AI, która dąży do unicestwienia człowieka. Jednak jak zauważa autor potencjalne ryzyko groźnego „wyrwania” się AI spod kontroli człowieka to pieśń zdecydowanie dalszej przyszłości. O wiele szybciej ludzkość zmierzy się z masową automatyzacją pracy, co będzie oznaczało, że ogromna część społeczeństw straci pracę. Ten fakt będzie największym wyzwaniem dla państw, które coś z mniejszym zapotrzebowaniem na zatrudnienie będą musiały zrobić. Samo przez się nasuwa się pomysł gwarantowanego dochodu podstawowego, ale czy na pewno lekiem na ten problem będzie proste zasypanie go pieniędzmi? Książka Lee to swoisty testament, bo autor w pewnym momencie swojego życia usłyszał wyrok w postaci raka chłoniaka. Na szczęście Tajwańczyk wyzdrowiał. Te wydarzenia jednak rzuciły na niego taki cień, że postanowił się trochę zdystansować od informatycznego „wyścigu szczurów” i na kwestie rozwoju AI patrzy z boku, co w połączeniu z ogromną wiedzą i przyjemnym piórem jest świetnym wprowadzeniem w tematykę sztucznej inteligencji i wyścigu technologicznego pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chińską Republiką Ludową.
Ahura Mazda - awatar Ahura Mazda
oceniła na89 dni temu
Ciemność. W obronie mroku Sigri Sandberg
Ciemność. W obronie mroku
Sigri Sandberg
"Niestraszna już mroku noc, gdy gwiazdy jaśnieją. Ojciec nasz rozświetli noc, wszelki strach rozwieje. - Christian Richardt (s.101) "Ciemność.W obronie mroku" to przemyślanie zbudowana książeczka przywodząca na myśl notatnik czy pamiętnik przedstawiający raptem 5 dni z życia Sigri Sandberg, która postanawia spędzić samotnie trochę czasu w ciemnościach w górach, w Finse, na dalekiej Północy (Norwegia). Tu gdzie mieszka dziennikarka na co dzień widzi fiord, ma w pobliżu las, jednocześnie w nocy nie może obserwować gwiazd, gdyż światła miasta pochłaniają mrok nocy, stając się barierą uniemożliwiającą dostrzeżenie tego, co naturalne. A mnie zawsze wydawało się, że właśnie w krajach nordyckich nie brakuje miejsc, gdzie mieszkańcy mogą delektować się zarówno ciszą, jak i magią nieba upstrzonego bogactwem naturalnych "świetlówek". Błoga naiwności. "Mówią, że powrót do natury to ucieczka od tego, co ważne. Uważam, że wyjazd w dzicz, zbliżenie się do natury jest czymś wręcz przeciwnym, jest jak powrót do domu, do tego, czego jesteśmy ważną częścią, do tego, o czym naprawdę musimy porozmawiać. O planecie i o tym, czy mamy jeszcze jakieś szanse." (s.66) Jednak ta niewielka książeczka przynosi mi ukojenia, jakbym czytając jednocześnie doświadczała magi ciemności, tej samej, której czasem w dzieciństwie się bałam, czasem przeszkadzała mi, gdy jasność dni skracała się do kilku godzin i to akurat tych godzin spędzanych w szkole. Jednocześnie sprzyjała wyobraźni i poczuciu bezpieczeństwa, bo w moim dziecięcym umyśle dawała schronienie. Nie każde dziecko boi się każdej ciemności. Pamiętam podekscytowanie, gdy wchodziło się do jakiegoś ciemnego pomieszczenia, chodzenie na wyczucie po klatce schodowej albo - co bardziej ekscytujące - nagle gaśnie światło, gdy jesteśmy w piwnicy. Obecnie ze względu na ograniczenia fizyczne (znacząca wada wzroku) to już nie jest tak podniecające, nie ucieszę się z każdego nowo nabitego guza. Według Autorki "ciemność to postrzegana nieobecność światła" (s.103),więc postanowiłam zrobić doświadczenie w pobliskim lesie koło północy. Niestety, las mocno wycięty, obecnie ważniejsze są obwodnice, więc nazwa zostaje, a teren ma takie prześwity, widoczne są już dalsze oświetlone domostwa, brakuje już tylko żeby jeleń czy dzik z lampionem wyskoczył, nam latarki nie były potrzebne. Nawet w tak niewielkiej miejscowości, okolicach otoczonych przez niby-lasy nie ma mowy o ciemności, również w nocy. Na pocieszenie, widoczny był księżyc. Surowy klimat w połączeniu ze snuciem osobistych refleksji przez Autorkę daje przyjemne odprężenie. Budzi się moja nostalgia za czymś minionym, bo w nowoczesnym Zachodnim świecie brak światła to ewenement, trudniej się schować przed tym sztucznym blaskiem, trudno odpocząć od ekranów dominujących zarówno w naszej pracy, jak i w czasie przewidzianym do relaksu. Ciemność staje się upragniona i w pełni coraz mniej osiągalna. "Chociaż żarówka i elektryczne światło istnieją od 130 lat, ich światło jest bardziej czerwone, żółte i przyjemne. W większości lamp LED światło jest niebieskie, a używa się ich masowo, nie tylko w lampach ulicznych i w tunelach, ale także w otaczających nas zewsząd ekranach: komputerach, telefonach, iPadach... Niebieskie światło ma nie tylko inna temperaturę długość fali, ma także inna częstotliwość.Mruga, zamiast płynąć. Niektórzy uważają, że to temperatura najbardziej nam przeszkadza, inni winią właśnie częstotliwość." (s.121) A przecież ciemność jest nieodzowna każdemu człowiekowi, zwierzęciu czy roślinie. To ona decyduje o naszym biologicznym przetrwaniu. Zaburzenia cyklu mają wpływ na zaburzenia komórkowe, prawidłowy wzrost i rozwój. "Kiedy robi się ciemno, źrenice się powiększają, by wpuścić więcej światła. Receptory w oku rejestrują zmniejszoną ilość światła i przesyłają sygnał "nadeszła noc" do szyszynki(...) Gdy mózg przestaje odbierać sygnały dnia, szyszynka produkuje hormon melatoninę." (s.119/120) Sandberg przez kilka dni próbuje oswoić swoje lęki odnośnie nadciągającej całodobowej nocy. Przygląda się szybko zapadającemu zmrokowi, wychodzi na spacery, obserwuje niebo bez świetlnych zanieczyszczeń, napawa się tym, co niedostępne w mieście. W swoich notatkach wspomina również postać Christiane Ritter, która spędziła ponad rok (1934r.) w podobnych warunkach, co potem opisała w książce. I wtedy pomyślałam, że kilka dni? Tak, bardzo chętnie. Ale kilka miesięcy?! Przypuszczam, że nie dałabym rady nawet jako tzw. dziecko nocy. Dla mnie późne wieczory i dużo późniejsze nocne godziny to ten szczególny czas ciszy, który leczy mnie z hałasu dnia. Często doświadczam ambiwalencji: cieszyć się tą błogością na jawie, czy jak najszybciej ruszyć w objęcia nocy. Jednak wystawienie się na niewielkie doświadczanie światła dziennego oraz wielodniową nieprzerwaną ciemność dobową już nie jest tak ekscytujące. Być może bym przywykła.. Teraz mogę sobie wyobrazić jedynie, jak kopię w śniegu próbując zyskać ośnieżoną, otulającą światłość. Ciemność pokazuje jaką ma władzę nad człowiekiem. Może przytłoczyć, zaniepokoić, odebrać jasność myślenia, pogrążyć w apatii, ale może przeciwnie - stać się wyzwalająca, dająca ukojenie i odpoczynek, uzdrawiać, ekscytować, uczyć. Nie ma ciemności bez światła. Kiedy zaś jest za wiele tego światła, szczególnie sztucznego, nasza ciemność staje się zanieczyszczona, daje zaledwie pozorny relaks. Nie wyobrażam sobie Ziemi bez ciemności. Jej brak jest dla nas taką samą konsekwencją jak każde z możliwych zanieczyszczeń środowiska.
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na72 miesiące temu
Witajcie na cholernej Arktyce Blair Braverman
Witajcie na cholernej Arktyce
Blair Braverman
#Wyzwanie czytelnicze na styczeń 2024r. - przeczytam książkę, której akcja dzieje się zimą. Ciekawy REPORTAŻ/AUTOBIOGRAFIA młodej Amerykanki opowiadającej o tym jak spełniła swój "amerykański sen". Blair urodzona i wychowywana w słonecznej Kalifornii od dziecka marzyła o zamieszkaniu na zimnej Północy i powożeniu psimi zaprzęgami w Arktyce. W swojej książce opisuje jak się jej to udało, jaką drogę przeszła, co przeżywała zanim nabyła umiejętności, aby przetrwać na lodzie i śniegu, aby spełnić swe marzenia. Niestety książka napisana jest nieco chaotycznie, gdyż autorka miesza treści reporterskie (relacje z podróży) z autorefleksją i wspomnieniami z różnych okresów życia i z wielu miejsc swego pobytu. Rozpisuje się na temat swoich lęków, samopoznania i kształtowania charakteru. Bardzo dokładnie opisuje relacje łączące ją z ludźmi z Północy, w tym z przyjaciółmi z Norwegii, sprawiając, że książka staje się bardzo intymna i równocześnie ciekawsza. Autorka przedstawia czytelnikowi cała drogę życiową od niepewnej nastolatki do zdecydowanej i odważnej kobiety, która wie co chce robić w życiu i tym się zajmuje. Reportaż daje też wyobrażenie o warunkach życia w Arktyce, trudach i wyrzeczeniach oraz poświęceniu, aby żyć w Arktyce i czerpać z tego radość. Poznajemy też mentalność i sposób życia Norwegów z dalekiej Północy. Książka warta uwagi i poznania. POLECAM!
Wileta - awatar Wileta
oceniła na62 lata temu
Nowy Dziki Zachód. Zwycięzcy i przegrani Doliny Krzemowej Corey Pein
Nowy Dziki Zachód. Zwycięzcy i przegrani Doliny Krzemowej
Corey Pein
Może tytuł nie idealnie oddaje o czym ta książka jest, natomiast naprawdę warto ją przeczytać, zwłaszcza jeżeli ktoś interesuje się Doliną Krzemową albo ma w głowie założenie własnego startupu. Książka bowiem opowiada o mechanizmach stojących za sukcesem niektórych przedsiębiorstw technologicznych zlokalizowanych w Kalifornii. Ukazuje historię zarówno z perspektywy zwycięzców, jak i tych, którym się nie udało, przy czym mniej wchodzi w detale techniczne, a bardziej skupia się na filozofii funkcjonowania startupów oraz myślach towarzyszących początkującym przedsiębiorcom. Podobało mi się to, że autor nie pisał tej książki zza biurka czy z biblioteki, ale zrealizował coś na kształt dziennikarskiego eksperymentu – sam wszedł w świat Doliny Krzemowej, wymyślił pomysł na własne przedsięwzięcie, wynajął pokój w tzw. hacker house, uczestniczył w konferencjach i spotkaniach z inwestorami. Dzięki temu opisywana treść nabiera realizmu i autentyczności. Fajnie pokazane jest, w jaki sposób founderzy podkręcają wartości i wskaźniki swoich przedsięwzięć, czym podszyta jest chciwość ze strony inwestorów oraz to, że wszyscy wydają się szczęśliwi, grając wspólnie w tę grę pozorów. Autor świetnie obrazuje, co dzieje się, gdy rynek tylko rośnie – sumarycznie wszyscy są wygrani. Naprawdę polecam przeczytać tę książkę, aby uzmysłowić sobie, co człowiek jest w stanie zrobić dla pieniędzy i jak wygląda codzienność w świecie innowacji, ryzyka i niepewności.
Arek - awatar Arek
ocenił na83 miesiące temu
Korposzczury. Jak kultura korpo zrobiła z naszej pracy piekło Dan Lyons
Korposzczury. Jak kultura korpo zrobiła z naszej pracy piekło
Dan Lyons
Przedstawia w tej książce Lyons opis działania współczesnych korporacji, koncentrując się głównie na startupach z Doliny Krzemowej w Kalifornii, ale myślę, że jego wywody dotyczą masy innych firm na całym świecie, także w naszym kraju. Wyłania się z książki ponury obraz, oto współczesne korporacje w pogoni za zyskiem fatalnie traktują swoich pracowników, wpędzając ich w stresy, depresje i inne schorzenia. Wyróżnia Lyons cztery przyczyny takiego stanu rzeczy. Po pierwsze pieniądze, pokazuje Lyons, że korporacje starają się za wszelką cenę płacić jak najmniej pracownikom (a wymagać jak najwięcej) i często im się udaje. Zmniejszanie kosztów pracy prowadzi bowiem do zwiększenia zysków, co jest głównym celem firm. To podejście bazuje na koncepcji noblisty Miltona Friedmana, który twierdził, że „szefom firm powinien przyświecać tylko jeden cel, którym jest maksymalizacja zysków z myślą o inwestorach.” W szczególności dyrektorzy firm nie muszą się przejmować swoim pracownikami ani społeczeństwem, a ci, którzy to robią: „głoszą socjalizm w najczystszej postaci” (cytat z Friedmana). Dodajmy, że koncepcje Friedmana są wciąż podstawą nauczania w szkołach biznesu, na wydziałach ekonomii czy zarządzania. Zatem w korporacjach stosuje się różne triki, m.in. umowy śmieciowe czy zatrudnianie firm zewnętrznych. W efekcie straszliwie rosną dysproporcje w zarobkach i majątku. Obecnie dyrektorzy firm zarabiają około 350 razy więcej od szeregowych pracowników, czterdzieści lat temu zarabiali około 40 razy więcej, czyżby stali się lepsi 10 razy? Następny czynnik to ciągłe zmiany wewnątrz firm: zmienia się technologie, koncepcje zarządzania, nawet architekturę biur czy pracowni. Przy okazji znakomicie wykpiwa Lyons tzw. nauki o zarządzaniu, twierdząc, że to jakaś wydmuszka. Opisuje zmieniające się mody na nowe sposoby zarządzania: najpierw jakaś metoda staje się niezmiernie popularna, po jakimś czasie odchodzi do lamusa, a pojawia się nowa i tak dalej. Autor omawia dwie metody zarządzania: 'agile' i 'lean startup', pokazując, że często ich stosowanie prowadzi do kompletnego bałaganu w korporacjach. A królikami doświadczalnymi, na których testuje się zmieniające koncepcje, są oczywiście pracownicy. Przy okazji, ciągłe zmiany fatalnie wpływają na załogę: prowadzą do permanentnego stresu. Inny czynnik to niepewność: pracownicy żyją w ciągłym lęku przed utratą posady. Pisze tu Lyons o manifeście Hoffmana, właściciela Netflixa; ów dokument zdobył wielką popularność w biznesie. Hoffman stwierdził, że w korporacji załoga jest zespołem, a nie rodziną, oznacza to, że nie można liczyć na gwarancję zatrudnienia: „niczym w drużynie sportowej w każdej chwili możesz wylecieć.” I tak się dzieje, podaje autor wiele przykładów, jak pracowników zwalniano z dnia na dzień pod byle pretekstem, było to dla nich bardzo traumatyczne doświadczenie. I wreszcie uprzedmiotowienie, kiedyś to my wykorzystywaliśmy technologię, teraz coraz częściej to technologia wykorzystuje nas. Na przykład w magazynach Amazona pracuje dużo robotów, niemniej i tak potrzebni są ludzie, ale: „Rzecz w tym, że Amazon oczekuje od nich, żeby sami zachowywali się jak roboty. Mają ograniczoną liczbę przerw i z trudem nadążają z wyrobieniem narzuconych norm. Wykonują monotonne zadania monitorowani nieustannie przez oprogramowanie, które ocenia ich wydajność i nakłada kary za wykroczenia.” Ludzie traktowani jak roboty... W efekcie powstaje głęboko toksyczne środowisko pracy. Co ciekawe, firmy bezkarnie monitorują pracowników elektronicznie, czego (teoretycznie) nie mogą robić władze w stosunku do obywateli, ale te ograniczenia prawne nie obowiązują pracodawców: „Szefostwo może podglądać cię, ile tylko chce. A z każdym rokiem robi to na coraz większą skalę.” Masakra... Maluje zatem Lyons przerażający obraz, może przesadzony, ale coś jest na rzeczy, faktem jest, że w korporacjach obserwuje się wyraźnie malejącą satysfakcję z pracy i rosnący poziom stresu. Książka jest przegadana i zbyt amerykańskocentryczna, ale to ważny głos w dyskusji na temat naszych warunków pracy i rosnącej władzy wielkich korporacji.
almos - awatar almos
ocenił na83 lata temu

Cytaty z książki Kwantowy świat. Jak nauka kwantowa wyjaśnia miłość, śmierć i sens życia