Hajda. Beskid bez kitu

Okładka książki Hajda. Beskid bez kitu autora Maria Strzelecka, 9788396928962
Okładka książki Hajda. Beskid bez kitu
Maria Strzelecka Wydawnictwo: Libra literatura dziecięca
144 str. 2 godz. 24 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Data wydania:
2023-10-12
Data 1. wyd. pol.:
2023-10-12
Liczba stron:
144
Czas czytania
2 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788396928962
Inne
Średnia ocen

8,8 8,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Hajda. Beskid bez kitu w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Hajda. Beskid bez kitu

Średnia ocen
8,8 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Hajda. Beskid bez kitu

Sortuj:
avatar
325
324

Na półkach:

Książka łączy tekst o wartościach kulturowych, historycznych, przyrodniczych z pięknymi ilustracjami. Zawartość jeżeli chodzi o treść nie jest łatwa, natomiast warta przemyśleń, przedyskutowania. To mogłaby być lektura szkolna.

Książka łączy tekst o wartościach kulturowych, historycznych, przyrodniczych z pięknymi ilustracjami. Zawartość jeżeli chodzi o treść nie jest łatwa, natomiast warta przemyśleń, przedyskutowania. To mogłaby być lektura szkolna.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
418
418

Na półkach:

Dziś pora na kolejną książkę dla tych nieco młodszych czytelników, choć uważam, że i tych starszych naprawdę zainteresuje ta pozycja.

"Hajda. Beskid bez kitu" to znakomita lektura, w której autorka przywołuje łemkowskie legendy i kulturę oraz historyczne fakty dotyczące Łemków - wschodniosłowiańskiej grypy etnicznej, która zamieszkiwała Beskid Niski i część Beskidu Sądeckiego. Poznajemy ich kulturę, elementy języka, którym na co dzień się posługiwali i strach, który odczuwali podczas wojny czy przymusowej wywózki w czasie trwania akcji "Wisła" .

Autorka głównym bohaterem uczyniła małego chłopca Kolę, który wraz ze swoim nowym przyjacielem, psem Hajdą, eksploruje okoliczne lasy i pagórki. Smutne są losy wszystkich mieszkańców wioski, zło czai się wszędzie, a strach z każdej strony zagląda w oczy..

W książce znajdziemy piękne ilustracje i sporo wiadomości dotyczących żyjących w Beskidach zwierząt, owadów czy roślin. Poznajemy także łemkowski alfabet, który znacząco różni się od polskiego.

"Hajda. Beskid bez kitu" została nominowa do Nagrody Literacka Podróż Hestii i mimo, iż tego lauru nie zdobyła, zdecydowanie warta jest uwagi. To ważne, by historia Łemków nie została zapomniana, a Pani Maria w bardzo przystępny i niezwykle ciekawy sposób nam ją przybliża.

Polecam Wam więc gorąco zapoznać się z tą naprawdę wartościową i przepięknie wydaną książką, która z pewnością wciągnie Was w odmęty historii tak samo jak i mnie 💪📚😉

Dziś pora na kolejną książkę dla tych nieco młodszych czytelników, choć uważam, że i tych starszych naprawdę zainteresuje ta pozycja.

"Hajda. Beskid bez kitu" to znakomita lektura, w której autorka przywołuje łemkowskie legendy i kulturę oraz historyczne fakty dotyczące Łemków - wschodniosłowiańskiej grypy etnicznej, która zamieszkiwała Beskid Niski i część Beskidu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1454
1428

Na półkach: , , , , , , , , , , , , ,

„Hajda. Beskid bez kitu” został uhonorowany nagrodą literacką i wyróżnieniem graficznym w konkursie Książka Roku 2023 Polskiej Sekcji IBBY. Rzeczywiście jest to prześliczna książeczka dla dużych i małych. Format większy.
Twarda oprawa. Kolorowe piękne ilustracje. Śliczna okładka zewnętrzna, a wewnętrzna trochę przypomina mi kryminał ,, Robaki w ścianie’’, tyle że tu spacerują sobie mróweczki a nie karaluchy. Kolejny tom książki , po przeczytaniu poprzednich ,,Beskid bez kitu’’ oraz ,,Beskid bez kitu. Zima’’.

Dedykacja autorki książki jest następująca: ,, Dla wszystkich dzieci, które musiały opuścić swoich przyjaciół, oraz dla zwierząt, które zostały’’.

Trzeba przeczytać całość i zrozumieć , skąd to się wzięło.

W poprzednich tomach minęło lato, zima, nastała wiosenka. Z tym, że od razu mówię to ,że pory roku się zmieniają , nie oznacza ,że zachowana jest chronologia w latach. Absolutnie nie. Mała skakanka, a nawet większa.

Miejsce akcji - Beskid Niski.
Czas akcji – ok. 1947 roku.

Prześliczna książka i to nie jest stereotypowy przewodnik po Beskidach. Tu toczy się historia w pełnym tego słowa znaczeniu.

Spotykamy się po latach z niektórymi bohaterami z tomu zimowego i letniego.
Przedstawię o co chodzi na jednej bohaterce Tekli.
Zima - Tekla była małą dziewczynką i córką batiuszki z cerkwi.
W tomie letnim w 1960 roku jest starszą kobietą, a nawet przyszywaną babcią.
W tej książce wiosennej ,,Hajda . Beskid bez kitu’’. Jest dojrzałą, zamężną kobietą, nauczycielką w szkole. Są to lata czterdzieste powojenne.

I to samo dzieje się z innymi bohaterami.

Książka jest tak różnorodna pod względem wątków, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.

Mamy historię – ta jest najważniejsza i bazowa. Powojenny świat .
Nie wiadomo gdzie wróg , gdzie przyjaciel? Bandy UPA, masa oszustów kryjących się po lasach, złodzieje, żołnierze. Wszechogarniający strach trzymający w napięciu wszystkich okolicznych mieszkańców.
Pokazano świat oczami tych , którzy w Beskidach mieli swoje domy, zwierzęta, groby bliskich i musieli nagle wszystko zostawić. A przecież mieszkali tam od wielu dziesiątek lat.
Niestety nie tylko jedna narodowość uzurpowała sobie prawo to tego kawałka ziemi. Następowało wyludnienie wsi przez rozkazy wyżej stojących władz.
Akcja Wisła – masowa deportacja pod przymusem, akcja pacyfikacyjna o charakterze polityczno-wojskowym przeprowadzona w latach 1947–1950 , wysiedlanie całych wsi, rozproszenie ludności cywilnej z terenów Polski południowo-wschodniej. Objęła Ukraińców, Bojków, Dolinian i Łemków.
Część z kolei rodzin wyjeżdżała skuszona przez agitatorów, rzekomo lepszym życiem w ZSRR ,,z biletem w jedną stronę’’ bez możliwości powrotu.

Poznajemy przyrodę Beskidów i to bardzo szczegółowo. Rozległe opisy przyrody – roślinności, zwierząt. Całe opowiadania o zwierzętach i ich rodzinach – rysie, wilki, niedźwiedzie, sarny, bobry, czajki, mrówki itd.
Kolorowe tablice ptactwa, kwiatów, roślinności, owadów, chrząszczy, motyli, gryzoni , nawet odchodów zwierząt potrzebne przy rozpoznawaniu gatunków itp. Całe multum.
Do tego pełne duże ilustracje z życia zwierząt – sarna, wilki, rysie itd.

Część obyczajowa – życie bohaterów z poprzednich tomów, elementy etnograficzne ,kulturowe, zwyczajowe – święta/ Zielone Świątki/, z historią w tle tuż po wojnie.

Część moralizatorska szkolna bezcenna i ponadczasowa - ,, Pochodzenie, wiara czy narodowość nie są niczyją zasługą ani winą’’.
,, Natomiast to jak będziemy się zachowywać, jest już naszym wyborem, i dlatego nie możemy dopuścić, żeby zakiełkowała w nas nienawiść i pogarda do innych ludzi’’.
,,Zabraniam wam nienawidzić, mścić się i wierzyć w politykę, która tylko dzieli ludzi’’.
Znajdziecie dużo, dużo takich nauk dla waszych dzieci.

Część naukowa – najmniejsza , alfabet cyrylicy, krótkie teksty w języku rosyjskim dla dzieci, zagadki i testy szkolne. Wytwarzanie ręczne tkanin. Haft krzyżykowy.

Część bajkowa – bajki i legendy ,niektóre z nich mająca głębsze dno, inne punkty odniesienia, odnajdujące się w historii.

Tytułowa HAJDA, ma dwa znaczenia. Nawoływanie na zwierzęta gospodarskie krowę, kozę itp.
Drugie znaczenie jest to imię psa, pseudonim , którego ukrywa przed światem mały dziewięcioletni chłopiec Kola.

Dlaczego Kola tak nazwał psa , a nie Łatek czy Ciapek, czy Browko jak na początku?
Dlaczego musiał go ukrywać w szopie?
Dlaczego uczył go , by nie szczekał?

O tym przeczytacie w książeczce. Myślę, że o tej pięknej przyjaźni chłopca z psem posłucha każde dziecko.

Jeszcze raz podkreślam, że to jest piękna, mądra, rzetelna, prawdziwa książka, zawierająca wiele faktów historycznych, ciekawostek przyrodniczych i krajoznawczych.
Lektura dla rodziców i starszych dzieci, 10+.
Duże kolorowe obrazki zwierząt zaciekawią dzieci żłobkowe. Bajek i legend bez podtekstu posłuchają chętnie przedszkolaki. Dzieci wczesnoszkolne zaciekawi przyroda, opisy i historie o zwierzakach , trochę obyczajowości z życia dzieci .
Natomiast z historii to młodsze dzieciaki już nic nie zrozumieją.

Polecam wszystkie trzy książeczki pani Marii Strzeleckiej . Są cudowne i tak realistyczne jakbyśmy przenosili się w czasie i przestrzeni tu i teraz.
Czekamy jeszcze na jesień, pewnie ostatnią część, nie wiadomo.

„Hajda. Beskid bez kitu” został uhonorowany nagrodą literacką i wyróżnieniem graficznym w konkursie Książka Roku 2023 Polskiej Sekcji IBBY. Rzeczywiście jest to prześliczna książeczka dla dużych i małych. Format większy.
Twarda oprawa. Kolorowe piękne ilustracje. Śliczna okładka zewnętrzna, a wewnętrzna trochę przypomina mi kryminał ,, Robaki w ścianie’’, tyle że tu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

66 użytkowników ma tytuł Hajda. Beskid bez kitu na półkach głównych
  • 42
  • 22
  • 2
10 użytkowników ma tytuł Hajda. Beskid bez kitu na półkach dodatkowych
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Hajda. Beskid bez kitu

Inne książki autora

Okładka książki Mo Maria Strzelecka, Marcin Szczygielski
Ocena 7,3
Mo Maria Strzelecka, Marcin Szczygielski
Maria Strzelecka
Maria Strzelecka
absolwentka Warszawskiej ASP, najpierw studiowała na Wydziale Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki, później na Wydziale Grafiki. Dyplom z animacji w pracowni profesora Hieronima Neumanna, aneks z malarstwa w pracowni profesora Adama Styki. W 2019 roku obroniła pracę doktorską na tym samym wydziale. Kiedyś wokalistka punkowych kapel, teraz czas dzieli między malarstwo, animacje, Beskid Niski oraz samotne wyprawy na północ. Mama dwójki dzieci, Kaja i Jagny.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Beskid bez kitu. Zima Maria Strzelecka
Beskid bez kitu. Zima
Maria Strzelecka
Prześliczna książeczka dla dużych i małych. Format większy. Twarda oprawa. Na okładce zastosowano dominujący akcent kolorystyczny czerwieni w czarno-białym rysunku oraz wytłoczenia , które czuje się bardziej pod palcami niż na widoku. Na śnieżnym za to obiekcie wyciśnięcia jako ślady na śniegu są widoczne i stwarza to bardzo realistyczny pofalowany krajobraz . Wewnątrz czarno-białe ilustracje okraszone barwami takimi jak niebieski, brązowy, czerwony, beżowy. Nigdy bym nie przypuszczała ,że trafię na tak cudowną książkę. Zaczęłam czytać dzieciom lekturę w formie przewodnika, a się rozczarowałam na plus. To nie tylko kompendium wiedzy o zimowych Beskidach ,ale cudowna wzruszająca historia z lat 20 XX wieku. Na tle powieści , która porusza i wywołuje emocje autorka opisała kulturę , zwyczaje, religię, obchody świąteczne, wierzenia Łemków, którzy w tym czasie mieszkali na tych terenach. Cudownie przedstawione opisy przyrody, krajobrazy, zwierzęta, ptactwo. Zadymka, zawierucha, mróz w górach jest tak urealniony, jakby człowiek znalazł się w samym środku tych zimowych zjawisk. Książkę czyta się jednym tchem z wypiekami na twarzy, obojętnie czy to będzie dorosły człowiek czy dziecko. Historia dotyczy zaginięcia w górach ojca dziewczynek, który pojechał po odłamy skalne do kamieniołomu. Wrócił tylko koń. Na poszukiwania rusza małoletnia ekipa, bez wiedzy dorosłych. Czy udało im się odnaleźć ukochanego tatę? Jakie przygody po drodze spotkały dziewczynki? Czy wszyscy wyszli z tego bez szwanku? Tego dowiecie się czytając to artystyczne dzieło literackie. W książce jest wiele ilustracji również w postaci tablic , z których można się wiele się nauczyć jak wyglądał dom łemkowski nie tylko na zewnątrz, jakich sprzętów domowych używano, jak wyglądały ubrania ,ozdoby świąteczne, rodzaje szyszek na drzewach iglastych, gatunki nietoperzy beskidzkich, rodzaje śnieżynek mroźnych i w jakich sposób powstają, stroje kolędników itd. Są też obrazki zwierzątek i ptaszków. Polecam! Zakochacie się w tej książce , jeżeli ktoś trochę chociaż interesuje się etnografią i uwielbia śnieżne krajobrazy. Mój synek , pod wpływem lektury zdecydował ,że chce być w przyszłości właśnie etnografem.
Anka - awatar Anka
oceniła na102 lata temu
Marius, magia i Wilkołaczka Liisi Reeli Reinaus
Marius, magia i Wilkołaczka Liisi
Reeli Reinaus
Marius wraz z rodziną przeprowadza się do małej estońskiej wsi na skraju lasu. Dwunastoletniemu chłopcu niełatwo odnaleźć się w nowym środowisku. Nieznajome twarze, nazwiska oraz otoczenie rozsianych przysiółków sprawiają, że chłopiec czuje się zagubiony i osamotniony. Szwenda się po okolicy, z ciekawością zachodzi do lasu. Spotyka tam dziewczynkę – Liisi, z którą wymienia kilka zdawkowych zdań, a która na odchodne zapewnia go, iż nigdy nie zostaną przyjaciółmi. Gdy zaintrygowany spotkaniem opowiada o nim znajomym w klasie, ci nabierają wody w usta tłumacząc się, że dziewczynka nie chodzi do szkoły, że jest dziwna jak i miejsce, w którym mieszka. Jaką tajemnicę skrywa? Czy Mariusowi uda się przełamać tabu i zmowę milczenia, ciążące nad wioską? Co wyniknie z tych prób? Marius, magia i wilkołaczka Liisi to porywająca opowieść o odmienności, której się boimy. Reeli Reinaus kreuje dwa odmienne światy: realistyczny i fantastyczny, których to zderzenia bohaterowie się najbardziej obawiają. Przedstawicielami świata realnego jest grono szkolnych przyjaciół wraz z nowoprzybyłym Mariusem. Świat fantasmagorii reprezentuje strażniczka lasu – Liisi. Paczka szkolnych kamratów żywi się plotkami dotyczącymi zarówno dziewczynki jak i otoczenia, które jest jej bliskie. Przepełniony fantastycznymi stworami, groźny las stanie się murem nie do przebicia, a pogłoski, niesprawdzone fakty tylko pogłębią niechęć oraz oziębłość dzieci w stosunku do dziewczynki. Tak jak jej odmienność okaże się jednak iluzoryczna, tak i jej wykluczenie stanie się zupełnie niepotrzebne, by nie orzec, że dla dzieci zgubne. Autorka przepięknie kreśli kolejne etapy ewoluowania relacji zachodzących pomiędzy bohaterami, od początkowej niechęci wobec siebie po stopniowo rodzące się zaintrygowanie sobą po przyjaźń, przywiązanie i odpowiedzialność za siebie. To wspaniała lekcja pokory, zaufania pokładanego w drugiej osobie, przede wszystkim zaś tolerancji i otwarcia się na inność drugiego człowieka. Inność ta podkreślona zostaje w książce w sposób szczególnie interesujący młodego czytelnika – Reinaus garściami czerpie ze świata estońskich mitów. Zabieg ów jest idealnym zaproszeniem do świata odmiennych kultur i wierzeń. Lista postaci fantastycznych jest tutaj pokaźna, na łamach kart powieści spotkać można zarówno duchy leśne jak elfy, topielicę, trolle, mamuki czy wilkołaki. Wszystkie wymienione i scharakteryzowane zostają na końcu książki, co zdecydowani ułatwia odbiór powieści. Wydanie wzbogacone zostało licznymi ilustracjami autorstwa Marji-Liisy Plats. To skreślone oszczędną kreską ryciny, które idealnie wkomponowują się w powieść, dobrze odzwierciedlają jej ideę, przede wszystkim zaś fantastycznie pobudzają wyobraźnię. W połączeniu z baśniową fabułą (często z zastosowaniem cliffhangerów) tworzą naprawdę interesującą całość. To powieść z przesłaniem i żywiołowo prowadzoną akcją, która zainteresuje nawet najbardziej wybrednego odbiorcę. Przeczytana z zapartym tchem przez siedmiolatka, dziesięciolatka oraz ich mamę.
Dominika Rygiel - awatar Dominika Rygiel
ocenił na73 lata temu
Lisek Edward van de Vendel
Lisek
Edward van de Vendel
„Lisek” to książka napisana przez niderlandzkiego autora Edwarda van de Vendela, który zdobył wiele najwyższych nagród dla literatury dziecięcej w Holandii, w tym Złoty Pocałunek (nagroda dla beletrystyki YA) i Srebrny Ołówek (nagroda dla książek obrazkowych i MG). Tym, co zachwyca nas na pierwszy rzut oka, są przepiękne ilustracje przedstawiające fotografie wykonane na wydmach w Hadze. Ilustratorka, Marije Tolman, zamieściła na tych zdjęciach bohaterów książki. Pierwszy raz zetknęłam się z takim połączeniem i jestem absolutnie nim zachwycona. Koniecznie obejrzyj rolkę od początku do końca — tam prezentuję najpiękniejsze, moim zdaniem, obrazki. O czym opowiada „Lisek”? Jak pewnie się domyślasz, głównym bohaterem książki jest mały, uroczy lisek. Zwierzątko beztrosko bawi się na łące, goniąc dwa fioletowe motyle. Zabawa powoduje, że maluch przestaje być ostrożny i nie zauważa, że grunt się kończy — spada ze skarpy. Upadek powoduje utratę przytomności, a w jej trakcie pojawia się sen. Lisek wraca myślami do wspomnień, kiedy mieszkał jeszcze w norce z mamą i rodzeństwem, gdy stawiał pierwsze kroki poza lisią jamką. Czytamy o spotkaniach ze zwierzętami mieszkającymi w okolicy, ale też o ludzkim dziecku. Ciekawość małego lisa pięknie odzwierciedla tu zainteresowania małego dziecka, które zaczyna poznawać świat. Niestety nie każda próba zbadania nowej przestrzeni czy rzeczy dobrze się kończy i taką sytuację przeżywa lisek. Z pomocą przychodzi mu właśnie dziecko. “Lisek” to historia przeznaczona dla przedszkolaków (wg wydawnictwa),choć ja mam wrażenie, że im człowiek jest starszy, tym więcej z tej historii jest w stanie zrozumieć. Opowieść wypełniona jest licznymi metaforami, które wywołują równie liczne refleksje na temat dzieciństwa i dorastania. To idealna propozycja do rozmowy z dzieckiem na temat drogi, jaką musimy pokonać, aby nauczyć się nowych rzeczy, o trudnościach jakie na swojej drodze spotykamy, oraz o tym jak ta droga do dorosłości nas kształtuje. Język, jakim jest napisana ta historia, jest dość specyficzny. Niekiedy ilustracje zastępują tekst, musimy się więc skupić, aby między słowami odnaleźć bardzo wartościowy sens tej książki. Serdecznie polecam 🤎
365dni_bibliotekarki - awatar 365dni_bibliotekarki
ocenił na810 miesięcy temu
Szalik. O Wisławie Szymborskiej dla dzieci Michał Rusinek
Szalik. O Wisławie Szymborskiej dla dzieci
Michał Rusinek Joanna Rusinek
Urocza opowieść wspomnieniowa o poetce, widzianej oczami jej wieloletniego sekretarza. Wisława Szymborska po otrzymaniu Nagrody Nobla w 1996 roku, zatrudniła Michała Rusinka, młodego doktoranta polonistyki. Poetka, żyjąca samotnie w malutkim mieszkanku i zupełnie nieprzygotowana na cały ten splendor, który na nią spadł razem z prestiżową nagrodą, potrzebowała na gwałt kogoś, kto jej pomoże ogarnąć cały galimatias. Zatrudniła więc młodego polonistę, Michała Rusinka, w roli sekretarza. Jego obowiązki były rozległe i niedookreślone, najogólniej rzecz biorąc – miał być buforem między Wisławą a całym światem, organizował jej kalendarz, odpowiadał na listy, telefony i faksy, umawiał i odmawiał wywiadów. Przepisywał na komputerze wiersze, jeszcze w wersji surowej, a następnie po korekcie wysyłał je do wydawnictw. Słowem, stał się jej prawą i lewą ręką. Było to dla niego, jak sądzę, bardzo ciekawe i prestiżowe zajęcie. Dziś Rusinek jest prezesem zarządu Fundacji Wisławy Szymborskiej, opiekującej się spuścizna literacka noblistki i wspomagającej literaturę polską i literatów czy tłumaczy w potrzebie. Rusinek, można powiedzieć, szczerze zaprzyjaźnił się z poetką i napisał - reportaż? Pamiętnik? Wspomnienia? Biografię? Żartobliwą relację z czasów swojego 15-letniego sekretarzowania? Myślę, że wszystkiego po trochu. Przekazał czytelnikowi portret poetki bardzo osobisty, nawet intymny, z humorem relacjonując mnóstwo szczegółów, szczególików, reakcji na wydarzenia i osoby, komentarzy do bieżącej sytuacji wszelakiej, zachwytów i irytacji, marzeń i cierpień. Bez odrobiny patosu, bez wszelkiej hagiografii, ciepło, serdecznie i dowcipnie. Czyta się to z prawdziwą przyjemnością, tak, jakby zajrzało się do ogródka czy saloniku poetki, osoby dość skrytej i zdystansowanej. Nie zajmował się w żadnym wypadku ploteczkami i odbrązawianiem Szymborskiej, która zresztą nigdy nie miała pomnika z brązu. Wprost przeciwnie, od chwili otrzymania Nobla towarzyszyło jej grono krytyków, hejterów i lustratorów. O tempora! o mores! Napisał o niej jak o osobie najbliższej, o babci, o ukochanej cioci, a przy tym wykazał się wielką bystrością, darem obserwacji i umiejętnością, by, jak pisał niegdyś inny poeta, „odpowiednie dać rzeczy słowo”. Czytałam to już dawniej, a teraz przypomniałam sobie, bo kilka dni temu byłam na spotkaniu autorskim Rusinka z dziecięcą widownią, gdzie prezentował on m. in. biografię „Szalik. O Wisławie Szymborskiej dla dzieci”. I porównanie obu tych książek to prawdziwa uczta dla ducha. Żadnej sprzeczności. Biografia pisana językiem zrozumiałym dla nieletnich czytelników również ukazuje Szymborską z jej radościami, smutkami i słabostkami, a przede wszystkim z jej poczuciem humoru, ironii i dystansem do świata, z jej niechęcią do tzw. wielkich słów i kategorycznych sądów. Z jej umiejętnością przyznania się do niewiedzy i pragnieniem, żeby się dowiedzieć, sprawdzić, zrozumieć, przemyśleć. Dość przytoczyć jedno, najbardziej znane, bo zamieszczone w jej wykładzie noblowskim: wszyscy naukowcy i naukowczynie, pisarze i pisarki powinni umieć powiedzieć sobie dwa małe, ale mocno uskrzydlone słowa „nie wiem”. Za te słowa zresztą Szymborska była również hejtowana przez tych, którzy są pewni, że wiedzą wszystko. Prawdziwe mistrzostwo świata! Umieć przekazać istotę twórczości wielkiej poetki tak, by trafiła do najmłodszych. Rusinek potrafi pisać wspaniale i interesująco zarówno dla małych, jak i dla dojrzałych czytelników. Dlatego zamieszczam tę samą recenzję pod obiema książkami. Polecam. Najbardziej obie naraz!
Ewa Szulc - awatar Ewa Szulc
ocenił na104 miesiące temu
Pies, który rozweselił smutki Rūta Briede
Pies, który rozweselił smutki
Rūta Briede
Pewnego dnia w mieście pojawiają się czarne chmury. Zapytasz – w jakim mieście? W każdym – odpowiem. Wyobraź sobie, że nagle każde miasto na mapie zostaje spowite czarnym dymem, który wychodzi ze wszystkiego. Ze wszystkiego, co smutne, porzucone i niczyje. Wychodzi z kanałów, z kratek ulicznych, z koszy na śmieci. Czarne kłęby oblepiają wszystko, bo tyle jest tych niepotrzebnych rzeczy, że dym gęstnieje z minuty na minutę. Ten dym zamienia wszystko w czerń, odbiera zapachy i poczucie bezpieczeństwa. Ten dym zatrzymuje się między czarną ziemią, a niebieskim dotąd niebem. Jest jak żeliwna patelnia. I wszystko mogłoby się samo naprawić, bo przecież samo się zepsuło, ale ile trzeba będzie czekać? Aż znajduje się psiak, odważny, który postanowił temu zaradzić. Sam siebie w tym dymie nie poznawał. Kiedyś był biały, teraz brudno szary. Wszystko i wszyscy zostali odmienieni, lecz nie tak, jakby tego chcieli. I ten wszędobylski czarny dym... Pies i zmókł i sczerniał całkowicie i mało brakowało, a rozpłakałby się... przy smutkach. Bo to były one, płaczące smutne smutki. Smutki? - zapytasz zdziwiony – Czyje? Może na nasze, ludzkie, może zwierzęce, może te mieszkające w pluszakach wyrzuconych na śmietnik lub tkwiących samotnie w kącie od dłuższego czasu... może te skryte w zielonych liściach drzew? One wszystkie, nagromadzone przez lata całe. Smutki, które znalazły ujście i wypłakiwany się na świat. To smutne łzy naszych dusz – wszystkich. „Pies, który rozweselił smutki” Ruty Briede jest książką dla dzieci i dorosłych, która wymyka się jednoznacznej interpretacji. Odbiór jej wielorakości zależy od czytającego. Sześciolatek odnajdzie w niej co innego, niż sześćdziesięciolatek. Ktoś skojarzy czarny dym z tym wydobywającym się z krematorium w Auschwitz, ktoś inny z kominem z pobliskiej kopalni węgla, czy ogniskiem, do którego powrzucano byle co i dym wielkim tumanem wzbija się w niebo. Wyobraźnia podsuwa różne obrazy, a te pociągają za sobą różne myśli i odczucia. A może ta książka to obraz tego, co nas czeka już w niedalekiej przyszłości? Może smutki oceanów już płaczą? Może drzewa – i te duże i malutkie – też spowijają chmury smutków? A my? W nas też kłebią się czarne myśli, złe czyny, złe słowa, czy gesty... Wszystko ma w sobie smutek, który ukrywa. Czas też... Ta książeczka jest niby czarna, niby osnuta dusznym kurzem, szarością i brzydotą i tak kartka za kartką – bez przejaśnień. Szarość i szarość, aż mierzi i nie ma czym oddychać. Ta dymna atmosfera mami wzrok i węch i myli kierunki. Wszystko w jej obliczu traci sens. A jednak – ta czarna książeczka daje nadzieję. Tak rozumiem tą historię ja. Ile czytelników, tyle będzie rozumowań, a te dziecięce niejednokrotnie zaskoczą bardziej, że te dorosłe. Dzieci widzą więcej i ich myśli biegną innym torem niż tych, których życie zdążyło doświadczyć. A jak ty ją odbierzesz? Co o niej powiesz, gdy skończysz czytanie? Co dostrzeżesz w tym czarnym, książkowym dymie? I co zrobisz? - bo coś musi być zrobione. Mądra, wspaniała, zmuszająca do rozmów, do niekończących się rozważań i przypuszczeń z kategorii „Co gdyby...” – i to stanowi jej sedno i wartość samą w sobie - bezcenną. za ucztę literacką dziękuję SZTUKATER #agaKUSIczyta
Agnesto - awatar Agnesto
ocenił na81 rok temu

Cytaty z książki Hajda. Beskid bez kitu

Więcej
Maria Strzelecka Hajda. Beskid bez kitu Zobacz więcej
Więcej