Broniewski. Miłość, wódka, polityka

Okładka książki Broniewski. Miłość, wódka, polityka autora Mariusz Urbanek, 9788367769679
Okładka książki Broniewski. Miłość, wódka, polityka
Mariusz Urbanek Wydawnictwo: Estymator Cykl: Pasjonujące biografie (tom 3) biografia, autobiografia, pamiętnik
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
audiobook
Cykl:
Pasjonujące biografie (tom 3)
Data wydania:
2023-06-16
Data 1. wyd. pol.:
2011-11-05
Język:
polski
ISBN:
9788367769679
Długość:
14 godzin 8 minut
Lektor:
Dominik Mironiuk
Średnia ocen

7,4 7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Broniewski. Miłość, wódka, polityka w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Broniewski. Miłość, wódka, polityka



książek na półce przeczytane 1146 napisanych opinii 271

Oceny książki Broniewski. Miłość, wódka, polityka

Średnia ocen
7,4 / 10
402 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Broniewski. Miłość, wódka, polityka

avatar
20
20

Na półkach:

„Broniewski. Miłość, wódka, polityka” - biografia sprawnie napisana przez Urbanka. Nadworny poeta Polski „ludowej”, legionista, kawaler VM.

Urbanek, pisząc z lewicowych pozycji, stara się zrozumieć ten „rewolucyjny zapał” – nie rozgrzesza, pokazuje złożoność.

Broniewski to tragiczna postać: wybitny poeta, patriota, szlachcic, birbant, a przy tym „czerwony”.
„Polak, katolik, alkoholik” - tak się przedstawiał, choć był ateistą.

Pół życia mieszkałem przy ulicy Broniewskiego, a wiedziałem o nim tylko tyle, co ze sztampowych lekcji w szkole. Wciągająca biografia, odsłaniająca człowieka za mitem.

„Broniewski. Miłość, wódka, polityka” - biografia sprawnie napisana przez Urbanka. Nadworny poeta Polski „ludowej”, legionista, kawaler VM.

Urbanek, pisząc z lewicowych pozycji, stara się zrozumieć ten „rewolucyjny zapał” – nie rozgrzesza, pokazuje złożoność.

Broniewski to tragiczna postać: wybitny poeta, patriota, szlachcic, birbant, a przy tym „czerwony”.
„Polak,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1566
1432

Na półkach: , ,

To, co dotychczas wiedziałam o Broniewskim, nie było nieprawdą – było po prostu zaledwie cząstką prawdy. Biografia autorstwa Mariusza Urbanka boleśnie tę wiedzę uzupełnia.
Nie miałam pojęcia, że autor „Bagnetu na broń” zmagał się z tak potężnym uzależnieniem od alkoholu, który zawładnął jego życiem do samego końca. Z jednej strony podziwiałam jego niemal nadludzką kondycję – miłość do gór, pasję taternicką i niesamowity wyczyn z września 1939 roku, gdy na rowerze pokonał 500 km w 5 dni, by dotrzeć do wojska. Z drugiej strony patrzyłam na upadek człowieka, który po śmierci córki Anki – bezradny wobec nałogu i tragedii – trafia do zakładu dla nerwowo chorych w kaftanie bezpieczeństwa.
Urbanek świetnie pokazuje te kontrasty: od lwowskich perypetii i więzienia na Łubiance, po dramat kogoś, kto uwierzył w Stalina i nie potrafił udźwignąć prawdy o jego zbrodniach. To lektura o człowieku pełnym skrajności. Z jednej strony wielka siła i hart ducha, z drugiej – tragiczny upadek. Pozycja obowiązkowa dla chcących poznać całą prawdę o poecie.

To, co dotychczas wiedziałam o Broniewskim, nie było nieprawdą – było po prostu zaledwie cząstką prawdy. Biografia autorstwa Mariusza Urbanka boleśnie tę wiedzę uzupełnia.
Nie miałam pojęcia, że autor „Bagnetu na broń” zmagał się z tak potężnym uzależnieniem od alkoholu, który zawładnął jego życiem do samego końca. Z jednej strony podziwiałam jego niemal nadludzką kondycję...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
5
0

Na półkach:

Taka sobie biografia bardzo ciekawego człowieka. Więc i tak warto. Ale drażni. Nie wiem jak autor mógl nawet przez chwilę nie próbować poważnie rozważyć tego co pchneło Broniewskiego do socjalizmu. Ten (kluczowy) brak bardzo drażni w lekturze.

Taka sobie biografia bardzo ciekawego człowieka. Więc i tak warto. Ale drażni. Nie wiem jak autor mógl nawet przez chwilę nie próbować poważnie rozważyć tego co pchneło Broniewskiego do socjalizmu. Ten (kluczowy) brak bardzo drażni w lekturze.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1015 użytkowników ma tytuł Broniewski. Miłość, wódka, polityka na półkach głównych
  • 516
  • 490
  • 9
205 użytkowników ma tytuł Broniewski. Miłość, wódka, polityka na półkach dodatkowych
  • 138
  • 20
  • 13
  • 13
  • 7
  • 7
  • 7

Inne książki autora

Mariusz Urbanek
Mariusz Urbanek
Autor wielu poczytnych biografii, m.in. generała Bolesława Wieniawy-Długoszowskiego – Wieniawa. Szwoleżer na Pegazie (1991),Leopolda Tyrmanda – Zły Tyrmand (1992),Stefana Kisielewskiego – Kisiel (1997),Władysława Broniewskiego – Broniewski. Miłość, wódka, polityka (2011) i Juliana Tuwima – Tuwim. Wylękniony bluźnierca (2013),Stefana Banacha, Hugo Steinhausa, Stanisława Ulama, Stanisława Mazura, Antoniego Łomnickiego – Genialni. Lwowska szkoła matematyczna (2014) oraz wyboru felietonów publikowanych w miesięczniku „Odra” - Przecieki niekontrolowane (2001). Jest także autorem bajek – Mostek czarownic. Baśnie wrocławskie (1996) i Baśnie dolnośląskie (2005),satyrycznej historii Wrocławia – Zrób sobie Wrocław (1997, z ilustracjami Tomasza Brody) oraz subiektywnego przewodnika – Dolny Śląsk. Siedem stron świata. Jest dziennikarzem „Odry” i kierownikiem Gabi­netu Świad­ków Historii w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich, gdzie sprawuje pieczę m.in. nad archiwum Jana Nowaka-Jeziorańskiego i Władysława Bartoszewskiego.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Błazen-wielki mąż. Opowieść o Tadeuszu Boyu-Żeleńskim Józef Hen
Błazen-wielki mąż. Opowieść o Tadeuszu Boyu-Żeleńskim
Józef Hen
Autorzy biografii nie zawsze mają szansę na polubienie swoich bohaterów, a w niektórych przypadkach jest to wręcz niemożliwe. Tadeusza Boya Żeleńskiego z jego erudycją, dowcipem i inteligencją trudno jest nie obdarzyć sympatią i, jak można się było spodziewać, biograf - Józef Hen, ma do niego właśnie taki - serdeczny i pełen uznania - stosunek. To nie jest powieść biograficzna, a starannie przygotowana biografia o cechach pracy popularno-naukowej. Poświęcona niezwykłemu człowiekowi, któremu przyszło żyć i tworzyć w trudnych czasach, dużo miejsca i uwagi oddaje historycznym uwarunkowaniom jego działalności. Autor wyznaje, że przed laty pojawiła się szansa na prawdziwe spotkanie obu panów - przeszło sześćdziesiecioletniego Boya i czternastoletniego Hena. Było to we Lwowie podczas pierwszych lat wojennych, nie udało się jednak Henowi dotrzeć na jeden z otwartych odczytów pisarza. To pozycja dla osób zainteresowanych Tadeuszem Żeleńskim i jego twórczością, która jest nie tylko bardzo dokładnie opisana, ale również skomentowana. Szczególnie praca recenzencka, działalność teatralna i środowisko literackie skupione wokół teatru zostały wnikliwie rozpoznane. Myślę, że przed przeczytaniem, dobrze jest mieć już za sobą przynajmniej lekturę felietonów lub innych mniejszych form literackich, bo biografia tej postaci bez znajomości twórczości lub jakiegoś szczególnego zainteresowania literaturą okresu Młodej Polski i Międzywojnia, może okazać się dla laika zbyt drobiazgowa i nużąca. Oczywiście, poza pracą nad felietonami, tłumaczeniami, recenzjami i działalnością społeczną poznamy również prywatne życie bohatera, ale to, chociaż bogate i szeroko komentowane, zostało przez Hena pokazane bardzo taktownie i dyskretnie. Romanse pisarza i wieloletni związek z Ireną Krzywicką, komentują właściwie tylko relacje pochodzące od niej samej lub zachowane fragmenty korespondencji. To było dla mnie bardzo udane spotkanie z jednym z ulubionych autorów Józefem Henem, tym razem w roli życzliwego i dociekliwego biografa. Tadeusza Boya Żeleńskiego zobaczyłam w nowym świetle, nie tylko jako krytyka, skandalistę, autora prześmiewczych tekstów i sprawnego tłumacza literatury francuskiej, ale przede wszystkim bezkompromisowego, upartego, odważnego wyraziciela swoich poglądów i opinii o teatrze, literaturze, sztuce, często wbrew panujacym trendom i zwyczajom, nie stosujących taryfy ulgowej nawet dla przyjaciół. Szczególnie teraz, w czasach bezkrytycznego zachwycania się banałem i twórczością (delikatnie mówiąc) mało wartościową (często z powodów wyłącznie merkantylnych) wydaje mi się to niezwykle cenne.
Iksja - awatar Iksja
oceniła na94 miesiące temu
Tyrmandowie. Romans amerykański Agata Tuszyńska
Tyrmandowie. Romans amerykański
Agata Tuszyńska
„Tyrmandowie. Romans amerykański” to interesująca opowieść o związku i małżeństwie Leopolda Tyrmanda i jego trzeciej żony, Mary. Oprócz wspomnień książka zawiera wiele listów i unikatowych zdjęć. Poznali się w roku 1970. Ona miała zaledwie 23 lata, on – 50. Ona jeszcze robiła doktorat z iberystyki i szukała życiowych wzorców. On, mimo że przebywał w Stanach Zjednoczonych dopiero od czterech lat, miał już tam ugruntowaną pozycję jako dziennikarz i pisarz antykomunistyczny. Zaczęło się od listu, który Mary Fox napisała na adres redakcji. Tak naprawdę wszystko zaczęło się między nimi właśnie od korespondencji, która trwała nieprzerwanie do śmierci Leopolda, bo pisali do siebie podczas każdej rozłąki, jeśli nie listy, to chociaż kartki pocztowe. Po latach wdowa udostępniła te cenne pamiątki Agacie Tuszyńskiej, a także w rozmowach opowiedziała o swoim życiu ze znanym pisarzem. Całość układa się tu w miłosną historię, która początkowo mogła zapowiadać się jako romans, przelotny związek, z których Tyrmand był znany. Okazało się, że spędzili ze sobą 15 lat. Pobrali się, mieli dwoje dzieci i – jak podkreśla Mary – nigdy nie nudzili się w swoim towarzystwie, bo zawsze dużo rozmawiali. Na każdy temat, Dowodem tych rozmów są właśnie listy (to też rodzaj komunikacji). Oboje piszą w nich właściwie o wszystkim, od codziennych drobiazgów i zakupów po wrażenia z przeczytanych książek i obejrzanych filmów. Dużo dowiadujemy się też z książki o żydowskich przodkach obojga małżonków. Bardzo ciekawa jest historia rodziny Foxów, zwłaszcza matki Mary, która prowadziła ekscentryczny tryb życia. Całość napisana i skomponowana jest bardzo ciekawie. Trudno oderwać się od lektury nawet jeśli zna się biografię Tyrmanda. I emocjami czyta się listy. Dziś już mało kto prowadzi taką korespondencję. A szkoda.
allison - awatar allison
ocenił na71 rok temu
Brzechwa nie dla dzieci Mariusz Urbanek
Brzechwa nie dla dzieci
Mariusz Urbanek
Któż z nas nie zna, może i na pamięć „Kaczki dziwaczki” czy „Sójki” (tej co się za morze wybrać nie mogła 😊) autorstwa Jana Brzechwy? A czy autora znamy dobrze (nie osobiście ) tak jak jego wiersze? Ja, jak się okazało już na początku lektury, o autorze powszechnie znanych bajek i wierszy dla dzieci wiedziałem niewiele. „Brzechwa nie dla dzieci” to kolejna udana biografia autorstwa Mariusza Urbanka. Przesłuchana przeze mnie w formie audiobooka, ale i z czytaniem by poszła dobrze. Napisana jest bowiem bardzo interesująco, odkrywając szczegóły jego poetyckiej kariery oraz, co bardziej było ciekawe, burzliwe czasem kontrowersyjne meandry jego życiorysu. Jan Brzechwa to w rzeczywistości Jan Wiktor Lesman, stryjeczny brat Bolesława Leśmiana (to było największe moje zaskoczenie, ale nie jedyne),który to wymyślił mu pseudonim aby dwaj autorzy poezji nie mylili się na rynku wydawniczym. Dzieciństwo spędził na Kresach Wschodnich, uczył się w gimnazjum w Kijowie, Ww Petersburgu zdał maturę. Początkowo studiował weterynarię ale to mu „nie podeszło” , po przyjeździe do Warszawy rozpoczął studia na kierunku filologia polska, by na koniec przenieść się na wydział prawa i go ukończyć. Był adwokatem, radcą prawnym ZAIKSu – to było moje kolejne zaskoczenie. Nie ostatnie. Był też autorem tekstów kabaretowych o pseudonimie „Szer-szeń” i wreszcie był poetą ale nie tylko twórcą poezji dziecięcej, która przyniosła mu sławę. Tworzył też dla dorosłych ale tu nie znalazł takiego uznania. Jest też ciemniejsza strona twórczości i życia Brzechwy gdy po wojnie został twórcą propagandowych utworów (część zacytowanych w biografii może nie jednego zaskoczyć),które przeciwnicy będą mu wypominać jeszcze wiele lat po śmierci (szerzej opisane w książce przypadki z okresu lat dwutysięcznych walki o nadanie jego imienia przedszkolu i szkole). Dzięki lekturze poznamy jak ciekawe miał życie Brzechwa, burzliwe (trzykrotnie żonaty) ale nie pozbawione wątków dramatycznych… Poznamy go jako prawnika, satyryka, poetę, męża, ojca i nade wszystko jako człowieka. Warto sięgnąć po tę biografię. Mnie bardzo zaciekawiła. I tak "na deser". Teraz po lekturze zaskakuję moją żonę, która jest polonistką, faktami z życia Brzechwy, o których ona nie miała pojęcia 😊
Artur Bo - awatar Artur Bo
ocenił na820 dni temu
Gajos Elżbieta Baniewicz
Gajos
Elżbieta Baniewicz
Konstantin Stanisławski mówił o takich ludziach, że należą do aktorów, którzy lubią sztukę w sobie, a nie siebie w sztuce. Tacy byli i pewnie będą – najwięksi. Taki jest Janusz Gajos. Aktor, który nie eksponuje nachalnie swoich warsztatowych możliwości, raczej stosuje je powściągliwie, w myśl zasady: lepiej nie dograć, niż przegrać. Nie eksponuje też siebie w roli, nie nagina postaci do swojej osobowości, tylko absolutnie podporządkowuje jej charakterowi swoje zachowania.  Nie raz udowodnił, że jest w stanie zagrać wszystko: „prymitywa i zagubionego inteligenta, prostaka i subtelnego intelektualistę, wspaniałego króla i kanalię, bandytę i szlachetnego zwykłego człowieka, schizofrenika i świętego, księdza i pederastę – wszystko, każdą postać”. Gajos wierzy w sztukę metamorfozy, a jego naczelnym dążeniem od lat pozostaje uwiarygodnienie przedstawianego przez niego człowieka. Głośno mówi o tym, że nie traktuje aktorstwa jako specjalnej misji, jako posłannictwa społecznego. Uważa je raczej za zestaw rzemieślniczych umiejętności, które czasem stają się sztuką i znaczą więcej niż tylko sprawnie wykonane zadanie.  O nim samym, o „Gajosie prywatnym” trudno zaś powiedzieć cokolwiek, poza tym, że wydaje się być skromny, pracowity i przyzwoity. I wystarczy, w dzisiejszym świecie to i tak aż nadto. P. S. „Niedzielnych czytelników” niech nie zmyli mnogość obrazków w tej publikacji. ;) To nie jest książka dla wielbicieli komeraży i wątpliwej klasy smaczków towarzyskich. Plotkarze, sensaci i poszukiwacze zakulisowych ciekawostek mogą tę pozycję omijać szerokim łukiem. Miłośnicy rozbudowanych analiz warsztatowych, teatralnych recenzji oraz szeroko pojętych intelektualnych dyskusji będą zaś w pełni usatysfakcjonowani.
Mignatka - awatar Mignatka
oceniła na77 miesięcy temu
Pamiątkowe rupiecie. Biografia Wisławy Szymborskiej Joanna Szczęsna
Pamiątkowe rupiecie. Biografia Wisławy Szymborskiej
Joanna Szczęsna Anna Bikont
W październiku 1996 roku wyjechałam na studia do Niemiec i zamieszkałam u niemieckiej pisarki. Regularnie dopytywała mnie o naszą świeżutką noblistkę, Wisławę Szymborską. I dziś trochę wstyd się przyznać, ale wtedy nie wiedziałam właściwie nic. Nie znałam jej wierszy, nie umiałam o niej opowiedzieć ani jednego sensownego zdania. Trzydzieści lat później postanowiłam nadrobić to niedopatrzenie. „Pamiątkowe rupiecie” okazały się czymś znacznie więcej niż klasyczną biografią. To opowieść utkane ze wspomnień, listów, zdjęć, prasowych doniesień, uważnego researchu i oczywiście poezji. Portret kobiety niezwykłej, a przy tym zaskakująco zwyczajnej. Skromnej, potrzebującej samotności i smutku, zawstydzonej nagłą sławą. Czytelniczki nawet najgorszych książek. Miłośniczki szuflad, które uważała za jeden z najważniejszych wynalazków ludzkości. Zbieraczki kiczowatych bibelotów, kuriozalnych gadżetów, chińskiego termosu. Autorki kartek, kolaży wyklejanek, wielbicielki loteryjek i drobnych absurdów codzienności. Autorki stworzyły niezwykle ciekawą opowieść o poetce, która nie chciała mówić o sobie wprost. Zamiast tego pisała zbereźne limeryki, wyklejała własne pocztówki i podrzucała do ogrodów przyjaciół figurki owiec. Jej marzeniem było mieć sobowtóra, który pozowałby do zdjęć, jeździł, udzielał wywiadów, a ona by sobie pisała. To biografia pełna humoru, anegdot i czułej ironii, nasycona poezją, a przy tym podszyta przekorą i delikatną nadzieją. Przyznam, że początkowe lata i fascynacja młodej Szymborskiej komunizmem momentami mnie nużyły. Dopiero po Noblu narracja nabrała dla mnie wyraźniejszego rytmu i lekkości. Szczególnie poruszająca jest opowieść o jej relacji z Kornelem Filipowiczem. Wspólne biwaki, ryby, grzyby i oglądanie „Niewolnicy Isaury” składają się na cichą, nieoczywistą historię miłości, bez wielkich deklaracji, za to z ogromną bliskością. Czytajcie wiersze i felietony Szymborskiej. I czytajcie jej biografię. Zostawiła nam naprawdę wiele do czytania i jeszcze więcej do myślenia.
WybornaCzytelniczka - awatar WybornaCzytelniczka
oceniła na72 miesiące temu
Wspomnienia z niepamięci Gustaw Holoubek
Wspomnienia z niepamięci
Gustaw Holoubek
To jest właśnie ta książka, którą warto przeczytać, jeśli naprawdę interesuje nas osoba Gustawa Holoubka. „Wspomnienia z niepamięci”, będące zbiorem luźnych reminiscencji i rozlicznych przemyśliwań na bliskie aktorowi tematy, czyta się szybko, z niesłabnącym zainteresowaniem i – w moim przypadku – z rosnącym zadziwieniem. Że Holoubek to wielki artysta, że na zawsze wpisał się w historię polskiego kina i teatru, że to legenda naszej kultury – to wszystko jest oczywiste. Ale wcale nie było dla mnie oczywistym to, jak bardzo zajmującym, dobrym i inteligentnym był on człowiekiem. Owszem, nie sposób było nie widzieć i nie cenić jego kindersztuby; szacunku, z jakim zwracał się do ludzi, jego dbałości o język ojczysty, wybitnej erudycji, pełnego profesjonalizmu oraz ogólnej życzliwości i widocznej pokory w stosunku do życia, ale w jego „oficjalnym” wizerunku zawsze brakowało mi nutki jakiejś takiej … bo ja wiem… normalności? naturalności? Czegoś, co czyniłoby go mniej księżycowym, a bardziej przyziemnym. Ciągle wydawał mi się bowiem nieco … oddzielny, nieprzystępny, irytująco emfatyczny. A tu szok! „Wspomnienia z niepamięci” pozwoliły mi odkryć Gustawa Holoubka. Tak… dla siebie. Na użytek własny. Książka zaczyna się od pięknego wstępu napisanego przez Jana Holoubka, syna aktora, a dalej czeka na nas siedem wypełnionych po brzegi treścią i okraszonych licznymi zdjęciami rozdziałów, opowiadających o najważniejszych dla Gustawa Holoubka osobach, o przełomowych momentach w jego życiu, o dzieciństwie, o Krakowie, o początkach w teatrze, o religii, kościele, także o wojnie i polityce (ot, choćby rozdział OKUPACJA: traktuje ogólnie o władzy, ale i bardziej szczegółowo, np. o Rosji; o tej nieuzasadnionej, nie dającej się wytłumaczyć tęsknocie Rosjan za ZSRR, nawet – w skrajnych przypadkach – za łagrami [syndrom sztokholmski się kłania]; również o naszej, polskiej, niezrozumiałej, a nawet niezauważanej przez nas państwowości, o jedynych słusznych drogach rozwoju kraju, o odpowiedzialności za kraj… wspaniały wywód). Z autentyczną radością i rosnącą z każdą przeczytaną stroną ekscytacją zaczęłam pojmować, jakim ciekawym człowiekiem był Holoubek, jak nieprzeciętne miał poczucie humoru, jak wiele w życiu przeszedł, na jak wiele tematów miał do powiedzenia nie coś, ale coś autentycznie głębokiego i przemyślanego. Jego gra nie rusza mnie może tak, jak rusza mnie gra moich ulubionych aktorów, czyli Świderskiego, Łapickiego czy Zapasiewicza, ale jego człowieczeństwo, sposób bycia i podejście do życia otworzyło we mnie wiele ukrytych do tej pory „szufladek” i skierowało moje myślenie na wiele nowych ścieżek. I za to jestem cholernie wdzięczna. I także dlatego polecam tę książkę z całego serducha.
Mignatka - awatar Mignatka
oceniła na72 miesiące temu
Elka Iza Komendołowicz
Elka
Iza Komendołowicz
Według mnie jest to książka dla pokolenia, które już odchodzi, dla których Elżbieta Czyżewska była taką ówczesną prekursorką dzisiejszej celebrytki, która rozjaśniała swoim blaskiem ponurą gomułkowską rzeczywistość. Wtedy nie było salonów, błyszczała więc na scenach teatralnych, kabaretowych, na ekranie telewizyjnym, a przede wszystkim na dużym ekranie kinowym. A pod koniec lat sześćdziesiątych w szczycie swoich aktorskich i towarzyskich sukcesów zrobiła - zdawało się tak wtedy wszystkim - bajeczną na tamte czasy karierę. Wyszła za mąż za sławnego dziennikarza i wyjechała do Stanów Zjednoczonych. Wydawało się, że hollywoodzką sławę ma w kieszeni. A tu klops. W Stanach kariery nie robi się po znajomości i nawet sławny mąż nie mógł jej w tym pomóc. Nie umiała angielskiego, miała zły akcent, a według mnie też okropny tembr głosu. Z pewną taką dozą nieufności przystąpiłam do czytania tych wspomnień znajomych o Elżbiecie Czyżewskiej. Wszak obowiązuje u nas zasada, że o zmarłych mówi się dobrze, albo nie mówi się wcale. No i większość rozmówców mówiła same dobre rzeczy o aktorce, że była piękna, zdolna, inteligentna, błyskotliwa, oczytana, życzliwa, ale też i niekiedy złośliwa. No i że piła. To był powszechnie znany fakt. Czy dlatego nie zrobiła w Stanach kariery na miarę jej talentu? Nikt z rozmówców tego wprost nie powiedział. Wyczułam za to, w niektórych rozmowach, taki rodzaj złośliwej satysfakcji z tego, że jej się tam nie udało. Paru jej znajomych pozwoliło sobie na stonowany krytycyzm jej osoby, a paru wręcz odmówiło wypowiedzi. Książka wciąga, pochłania się ją błyskawicznie. Podejrzewam jednak, że wśród młodych nie wzbudza większego zainteresowania.
Elżbieta - awatar Elżbieta
oceniła na76 lat temu
Smoleńsk Teresa Torańska
Smoleńsk
Teresa Torańska
Smoleńsk Teresy Torańskiej to książka niedokończona — i to się czuje od pierwszych stron. Pracę nad nią przerwała nagła śmierć autorki, jednej z najwybitniejszych polskich reporterek i mistrzyń rozmowy. Sięgnęłam po ten tytuł, bo katastrofa smoleńska to pierwsze wydarzenie historyczne, które pamiętam tak wyraźnie. Było w tym coś bardzo osobistego — i może właśnie dlatego lektura tej książki była dla mnie tak poruszająca. To nie jest książka o teorii zamachu czy o politycznych przepychankach — choć niestety nie da się od nich całkowicie uciec. To książka o ludziach: tych, którzy stracili najbliższych, tych, którzy byli blisko wydarzeń jako zawodowi uczestnicy — dziennikarze, tłumacze, dyplomaci — oraz tych, którzy próbowali nadać tej tragedii znaczenie polityczne. Torańska, jak zawsze, słucha z uważnością i spokojem, nie narzuca się swoim rozmówcom. Jej styl jest pełen klasy, powściągliwości i dociekliwości. Nie ma tu agresji, niepotrzebnych emocji — a jednocześnie wszystko, co najważniejsze, wybrzmiewa boleśnie i wyraźnie. Najpiękniejsze i najbardziej poruszające są rozmowy z rodzinami ofiar. W szczególności zapadła mi w pamięć rozmowa z Ewą Komorowską. To w tych wywiadach bije serce tej książki. Są szczere, czułe, często bolesne. Pokazują dramat jednostki w obliczu ogromnej tragedii narodowej. Ciekawe są też perspektywy osób zaangażowanych zawodowo — dziennikarzy, konsulki, tłumaczy. Ich wspomnienia to opowieść o chaosie, lęku i odpowiedzialności. To inna perspektywa — równie ważna, choć często zapominana. Niestety, dużo trudniej czytało mi się rozmowy z politykami — zwłaszcza z przedstawicielami PiS-u. Ale też nie tylko oni rozmijają się z prawdą czy manipulują. Politycy obu stron barykady pokazują, jak bardzo katastrofa smoleńska stała się narzędziem walki, a nie momentem wspólnotowego przeżywania żałoby. I właśnie to jest największym bólem, który zostaje po tej lekturze. Torańska nie mówi tego wprost, ale jej rozmówcy pozwalają nam to zobaczyć: że Smoleńsk nam ukradziono. Że nie dano narodowi przeżyć tej traumy razem. Zamiast ciszy i refleksji — był taniec nad grobami. Ta książka pokazuje, jak głęboko sięgają podziały w Polsce — podziały, które być może zaczęły się właśnie wtedy, 10 kwietnia 2010 roku, i które z roku na rok pogłębiają się coraz bardziej. To obraz Polski, w której ludzie nie potrafią ze sobą rozmawiać, nie mają do siebie szacunku, w której ambicje i kompleksy często wygrywają ze współczuciem i rozsądkiem. Mimo że książka została wydana kilka lat po katastrofie, wiele z zawartych w niej historii wciąż wzrusza i boli. Smoleńsk to książka niedokończona — ale potrzebna. Daje przestrzeń, by wczuć się w losy tych, którzy byli najbliżej dramatu z 10.04. I może dzięki temu, choć na chwilę, spróbować spojrzeć na Smoleńsk nie przez pryzmat polityki, a człowieczeństwa.
Ola K - awatar Ola K
ocenił na711 miesięcy temu

Cytaty z książki Broniewski. Miłość, wódka, polityka

Więcej
Mariusz Urbanek Broniewski. Miłość, wódka, polityka Zobacz więcej
Mariusz Urbanek Broniewski. Miłość, wódka, polityka Zobacz więcej
Mariusz Urbanek Broniewski. Miłość, wódka, polityka Zobacz więcej
Więcej