Londyńskie Zasady

Okładka książki Londyńskie Zasady autorstwa Mick Herron
Okładka książki Londyńskie Zasady autorstwa Mick Herron
Mick Herron Wydawnictwo: Insignis Cykl: Slough House (tom 5) kryminał, sensacja, thriller
440 str. 7 godz. 20 min.
Kategoria:
kryminał, sensacja, thriller
Format:
papier
Cykl:
Slough House (tom 5)
Tytuł oryginału:
London Rules
Data wydania:
2023-04-26
Data 1. wyd. pol.:
2023-04-26
Data 1. wydania:
2018-01-01
Liczba stron:
440
Czas czytania
7 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788367323819
Tłumacz:
Anna Krochmal, Robert Kędzierski
Nie przestajesz być szpiegiem tylko dlatego, że wypadłeś już z gry.

W siedzibie brytyjskiego wywiadu przy Regent’s Park Claude Whelan – nowe Pierwsze Biurko – boleśnie zaznajamia się z tajnikami swojej roboty.

Whelan ma chronić premiera znajdującego się w ogniu krytyki, co nie przychodzi mu łatwo, bo sam jest atakowany ze wszystkich stron: przez kontrowersyjnego deputowanego, który doprowadził do referendum w sprawie Brexitu, a teraz ma chrapkę na Downing Street 10; przez żonę tego polityka, felietonistkę tabloidu, pogrążającą go w swoich artykułach; a już najbardziej przez Lady Di Taverner, swoją zastępczynię, która czyha na jego najmniejsze potknięcie. Na domiar złego krajem wstrząsa seria pozornie niepowiązanych ze sobą zamachów terrorystycznych.

Tymczasem Slough House – ostatni przystanek dla szpiegów w odstawce – zmaga się z własnymi problemami: nieprzepracowaną żałobą, uzależnieniami, paraliżem decyzyjnym i niepokojącymi podejrzeniami, że nowy kolega jest psychopatą. A już niedługo kulawe konie po raz kolejny odkryją swoją największą moc: sprawianie, by każda zła sytuacja stawała się o wiele, wiele gorsza.
Średnia ocen
7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Londyńskie Zasady w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Londyńskie Zasady



1870 1552

Oceny książki Londyńskie Zasady

Średnia ocen
7,3 / 10
273 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Londyńskie Zasady

avatar
85
37

Na półkach:

No cóż, muszę przyznać, że z każdą następną książkę czyta mi się coraz ciężej. Absurd goni absurd a puszczane co chwila przez Lamba pierdy śmieszą coraz mnie. Przed następną częścią zrobię sobie dłuższą przerwę... O ile w ogóle wrócę do lektury....

No cóż, muszę przyznać, że z każdą następną książkę czyta mi się coraz ciężej. Absurd goni absurd a puszczane co chwila przez Lamba pierdy śmieszą coraz mnie. Przed następną częścią zrobię sobie dłuższą przerwę... O ile w ogóle wrócę do lektury....

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
15
9

Na półkach:

Jeszcze lepsza niż poprzednie części, a one już wydawały się genialne

Jeszcze lepsza niż poprzednie części, a one już wydawały się genialne

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
202
150

Na półkach:

Niesamowity jest ten Herron. I z tomu na tom coraz lepszy. Fabuła, napięcie, bohaterowie - mistrzostwo świata:) Ale chcę zwrócić Waszą uwagę na osobliwości tej powieści. Język przede wszystkim - zdania rzeźbione jak marmurowa szata świętego, liryczne opisy tego co nieożywione i brutalne portrety macherów u władzy. A dla polityków nie ma grama litości. Co zrozumiałe, bo ten plankton miernot zajmuje się tylko sobą, kryciem własnych tyłków, bez przerwy nurzajacych się w g... Herron nazwał to " Londyńskimi zasadami". Ale my wiemy, że takie same obowiązują w innych stolicach:)

Niesamowity jest ten Herron. I z tomu na tom coraz lepszy. Fabuła, napięcie, bohaterowie - mistrzostwo świata:) Ale chcę zwrócić Waszą uwagę na osobliwości tej powieści. Język przede wszystkim - zdania rzeźbione jak marmurowa szata świętego, liryczne opisy tego co nieożywione i brutalne portrety macherów u władzy. A dla polityków nie ma grama litości. Co zrozumiałe, bo ten...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

572 użytkowników ma tytuł Londyńskie Zasady na półkach głównych
  • 323
  • 239
  • 10
122 użytkowników ma tytuł Londyńskie Zasady na półkach dodatkowych
  • 68
  • 17
  • 11
  • 10
  • 6
  • 5
  • 5

Inne książki autora

Mick Herron
Mick Herron
Mick Herron’s six Slough House novels have been shortlisted for eight CWA Daggers, winning twice, and shortlisted for the Theakston Old Peculier Crime Novel of the Year three times. The first, Slow Horses, was picked as one of the best twenty spy novels of all time by the Daily Telegraph, while the most recent, Joe Country, was a Sunday Times top ten bestseller. Mick Herron was born in Newcastle upon Tyne, and now lives in Oxford.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Londyńskie Zasady przeczytali również

Rozkład. O niedemokracji w Ameryce Piotr Tarczyński
Rozkład. O niedemokracji w Ameryce
Piotr Tarczyński
Drobiazgowa analiza współczesnego stanu systemu politycznego w USA. Dla mnie, całkowitego laika, miejscami było zbyt szczegółowo - nie byłam w stanie spamiętać wszystkich nazwisk, nazw aktów prawnych itp. Z drugiej strony ta szczegółowość jest siłą książki, której autor stawia sobie za cel ukazanie korzeni współczesnego kryzysu. A korzenie, na ile rozumiem, sięgają schyłku XVIII wieku. Tarczyński koncentruje się na różnych mechanizmach funkcjonowania władzy w Stanach, a także na systemie wyborczym w tym kraju. Próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie o to, jak doszło do wyboru Trumpa na prezydenta. Jest przy tym wyraźnie krytyczny wobec zmian zaszłych w ostatnich latach w partii republikańskiej. Ta stronniczość trochę mi przeszkadzała. Wiem, że da się napisać dobry reportaż, nie ujawniając swoich poglądów, czego dowodem jest czytane przeze mnie w ubiegłym roku "Cokolwiek powiesz, nic nie mów". Takie książki budzą u mnie większe zaufanie do opinii formułowanych przez autora. Jednocześnie wydaje się, że pewne diagnozy Tarczyńskiego trochę się zdezaktualizowały - na plan pierwszy w amerykańskiej konserwatywnej polityce wysunęły się inne nazwiska niż przytaczane w książce sprzed trzech lat. Trudno tu winić autora, boć to wróżenie z fusów, niemniej jednak trzy lata, to dość krótki termin przydatności do spożycia jak na książkę. Mimo wszystko "Rozkład..." pozwala zrozumieć wiele skomplikowanych mechanizmów wpływających na kształt amerykańskiej sceny politycznej, takich jak sposób wyznaczania okręgów wyborczych, amerykańskie liberum veto, czyli filibuster, system legislacyjny i osobliwa rola, jaką odgrywa w nim... Sąd Najwyższy. Za to cenię tę książkę, a kolejnej: "Oślizgłe macki, wiadome siły" jestem jeszcze ciekawsza. Interesującym odkryciem był dla mnie fakt, że kraj o nie do końca demokratycznych zasadach wyborczych boryka się z podobnymi problemami jak Polska: kulejący system sądownictwa podległy bardzo silnym politycznym wpływom, próby kwestionowania wyników wyborów prezydenckich, postępująca polaryzacja światopoglądowa i polityczna. Wszystko to przerabialiśmy i przerabiamy nadal na naszym podwórku. Czyli to chyba nie kwestia szczegółowych zasad panującego systemu, a jakaś ogólna tendencja współczesnej kultury?
anodder_chapter - awatar anodder_chapter
ocenił na61 miesiąc temu
Wielka ucieczka Robert Harris
Wielka ucieczka
Robert Harris
To było moje pierwsze spotkanie z prozą Roberta Harrisa, do tej pory o twórczości tego pisarza coś tam wiedziałem, znałem też ekranizację książki "Vaterland" z Rutgerem Hauerem ale przygodę z jego pisarstwem zacząłem dopiero od jednej z jego najnowszych książek tj. "Wielkiej ucieczki". Jest to opowieść dziejąca się w XVII w. Anglii oraz Ameryce Północnej, głównie w środowisku purytanów. Na przestrzeni wielu lat śledzimy losy dwóch oficerów z otoczenia dyktatora Oliwera Cromwella, którzy byli uczestnikami skazania na śmierć króla Anglii Karola I Stuarta pojmanego po przegranej wojnie domowej. To swojego rodzaju powieść "drogi", życia dwóch oficerów, teścia i jego zięcia oraz ich ukrywania się na przestrzeni lat i dekad. Jest to też powieść o więzach rodzinnych, fanatycznej religijności, zemście. Utwór napisany jest lekko, jednak liczne, mało znane fakty dla kogoś kto nie jest historykiem zaznajomionym z XVII w. historią Anglii powodują, że książka może być skomplikowana w odbiorze. Jako fan historii i tak musiałem poszukać poza książkowych informacji o purytanach, wojnie domowej w Anglii i jej następstwach. Być może dla kogoś mogą być także ciężkostrawne całe fragmenty Biblii cytowane przez bohaterów, dla mnie to wszystko było raczej plusem więc czytałem powieść w każdej wolnej chwili. Polecam z całego serca, do Harrisa na pewno jeszcze wrócę ale dla większości czytelników "Wielka ucieczka" z racji umiejscowienia historii i pewnej specyfiki może nie być najlepszym utworem do rozpoczęcia przygody z tym autorem. Natomiast jeśli ktoś już zna tego pisarza lub nie przerazi go purytańska rzeczywistość to powieść ta będzie bardzo przyjemnym przeżyciem.
waldek1982 - awatar waldek1982
ocenił na83 miesiące temu
Arcydzieło Tom Hanks
Arcydzieło
Tom Hanks
Książka o robieniu filmu jest jak robienie filmu - ciekawie jest tego doświadczyć, choć to jednocześnie nudne. Tom Hanks w kwestii kinematografii jest nieskończonym autorytetem, więc to właściwa osoba do opowiedzenia o tym, jak tworzy się film. Dla fanów aktora z pewnością ciekawe będzie odnajdywanie w „Arcydziele” nawiązań do rzeczywistości oraz odgadywanie, które z opisanych historii bazują na życiorysie autora. Akcja jednak nie jest zbyt wartka, co w sumie można traktować jako atut, bo dobrze oddaje mozolną pracę przy tworzeniu filmu. Autor bardzo szczegółowo opisuje wprowadzane postaci, zajmuje to wiele stron, dzięki czemu czytelnik dobrze zapamiętuje kim jest dany bohater. Jednocześnie bywa to nużące i opóźnia właściwą akcję. Ciekawym zabiegem jest zawarcie w jednej książce wielu gatunków literackich. Jest to oczywiście powieść, ale znajdują się w niej także komiksy, scenariusze, a także elementy wywiadu. Te ostatnie zaskakiwały najbardziej, były niespójne z resztą, ale ogółem nie było czuć przerostu formy nad treścią. Wśród recenzji książki pojawiają się opinie, iż jest to hołd dla całej ekipy filmowej, która zwykle pracuje w cieniu. Owszem, nie tylko o reżyserze i aktorach traktuje „Arcydzieło”, ale jednak są oni głównymi postaciami powieści. Wspominanych jest wiele osób z cienia, lecz to nadal tylko ułamek ludzi pracujących przy filmie. To oczywiste, że trudno opowiedzieć o wszystkich bez szkody dla dynamiki fabuły, ale jeśli książka ma ponad pół tysiąca stron, to możnaby się tego spodziewać. Opis ekipy filmowej jest też mocno naiwny, jeżeli spośród kilkuset osób pracujących przy tworzeniu obrazu tylko jedna jest rozwydrzoną gwiadeczką, a pozostali współpracują w przyjaźni. Bardziej realistycznie byłoby odwrócenie proporcji, choć to zrozumiałe, że Tom Hanks nie chciał kalać własnego gniazda. „Arcydzieło” w polskim wydaniu ma dobry tytuł (lepszy od oryginału),ładną okładkę i niewiele literówek. Małym problemem jest, że kod QR na końcu powieści zamiast do scenariusza prowadzi do pustej strony. Podsumowując, debiutancką powieść Toma Hanksa warto przeczytać głównie dlatego, że jest debiutancką powieścią Toma Hanksa. Ot, z ciekawości, żeby samemu sprawdzić, czy geniusz aktorski może być geniuszem literackim. Ostatecznie czyta się nieźle, nie żałuję.
SineCere - awatar SineCere
ocenił na67 miesięcy temu
Intuicjonistka Colson Whitehead
Intuicjonistka
Colson Whitehead
Połowiczny sukces. Z jednej strony Colson Whitehead już w swoim debiucie pokazał, że jest jednym z najlepiej piszących współczesnych Amerykanów. Ulubieńcy opiniotwórczych elit w rodzaju Jonathana Franzena to przy nim pretensjonalni półamatorzy. Językowo facet od początku gra w tej samej lidze co choćby śp. David Foster Wallace czy Thomas Pynchon. Jest jednocześnie wnikliwym i błyskotliwym obserwatorem, na dodatek bardzo po amerykańsku cynicznym. Zresztą perfekcyjne panowanie na językiem to nie jedynym, co łączy go z tymi dwoma mistrzami. Podobnie jak oni, Whitehead perfekcyjnie diagnozuje społeczeństwo i jego słabości, te wszystkie mechanizmy rządzących nim patologii. No i doskonale zdaje sobie sprawę, że ludzie nigdy się z tego nie wyleczą, zaś jedyną receptą na ich szaleństwo jest pozostawanie w zdrowym dystansie od źródeł ich choroby. Na dodatek, tak jak najwięksi za Oceanem, jednocześnie czerpie i z wielkiej, i z tandetnej amerykańskiej tradycji literackiej, zwłaszcza pulpowego noir tworząc wielkie metafory, którym trudno odmówić trafności. Językowo „Intuicjonistka” waha się między ósemką a dziesiątką. To rzemiosło najwyższych lotów. Olimp. Niestety, fabularnie – choć widać już zaczątki wielkości – Whitehead jeszcze nie staje tu na podium. Jasne, ta historia to już kawał tekstu, jednak można odnieść wrażenie, że chwilami pisarz gubi się w narracji lub chce wycisnąć z tej opowieści zbyt wiele. „Intuicjonistka” to jednocześnie satyra obyczajowa, kolejne badanie mechanizmów władzy, wielka dystopijna analiza rozwoju cywilizacyjnego oraz odrobina gangsterki. No i oczywiście – w końcu żyjemy w takich czasach, a na dodatek Whitehead jest Czarny – więc mamy w tu także rozkminkę problemów rasowych. Zresztą nie tylko rasowych, bo przez chwilę pochylamy się także nad losem kobiet w połowie XX wieku. Na szczęście to wątki bardzo tu poboczne. No i mamy do czynienia z Panem Pisarzem, a nie szukającym łatwego poklasku wyrobnikiem, dlatego poszukujący łatwych opozycji i czarno–białego obrazu rzeczywistości mogą się poczuć rozczarowani. U Whiteheada wszyscy unurzani są w systemie i skłonni do brudzenia rąk – niezależnie od koloru skóry. Problematyka społecznej nierówności płci nie jest pokazana już tak wieloznacznie, ale na pewno bohaterek nie można nazwać aniołami. Doskonale wkomponowują się w ten świat. Tyle, że jest im ciężej niż panom. Tematów więc Whitehead chciał ugryźć wiele. Niestety, był zbyt niedoświadczony literacko i/lub zachłyśnięty swoją sprawnością językową. Dlatego kolejne akapity to slalom bohaterki przez bliskie doskonałości zdania oraz stojące gęsto tyczki kolejnych problemów, z którymi musi się mierzyć. Tyle, że biorąc kolejne zakręty traci z oczu, podobnie zresztą jak my, kierunek. Co prawda nie wywraca się lub nie rozbija o stojące zbyt blisko trasy drzewo, ale zaczyna kręcić się w kółko. Bo finał „Intuicjonistki”, choć logicznie uzasadniony, intelektualnie rozczarowuje. Aż prosi się o pytanie: I po co ta cała szalona jazda? Na szczęście była na tyle przyjemna, że trudno mieć do Whiteheada pretensje, że nas na nią zaprosił.
Tomek - awatar Tomek
ocenił na71 miesiąc temu
Wartka śmierć Robert Galbraith
Wartka śmierć
Robert Galbraith
 "Tak jak dobre czasy się kończą, tak i trudne chwile dobiegają końca" "Sukces nie wynika z siłowego narzucania swojej woli, lecz z harmonii z siłami nieba i naturalnymi cyklami" Historycznie sekty powstawały w momentach rozłamu instytucji religijnych lub z potrzeby radykalniejszego przeżywania wiary. Słowo "sekta" pochodzi od łacińskiego seco, secare(odcinać, odrąbywać),(z łac. sequi – iść za kimś, lub secare – odcinać). Najstarsze z nich pojawiały się już w starożytności, często łącząc elementy religijne z politycznymi i ekonomicznymi. Od zarania dziejów sekty towarzyszą ludzkości. Grupy wyodrębnione z przestrzeni religii lub ideologii, często o charakterze zamkniętym i przywództwie charyzmatycznym, towarzyszą ludzkości od wieków. Zjawisko to ewoluuje, przybierając różne formy w zależności od epoki. Sekty na przestrzeni dziejów: Starożytność i początki chrześcijaństwa otworzyły w pierwszych wiekach naszej ery powstawanie grup uznawanych za heretyckie, takie jak zaczątki gnozy. Gnostycyzm (I-II w. n.e.) uważany za jedną z pierwszych „alternatywnych” interpretacji chrześcijaństwa. Gnostycy wierzyli w zbawienie poprzez ukrytą wiedzę (gnozę),a nie tylko wiarę. "Arianizm" (IV w.): początkowo był traktowany jako schizma (sekta) odrzucająca bóstwo Jezusa Chrystusa.  "Asasyni" (Nizaryci) (od XI -XIIIw.): Powstali w wyniku rozłamu wewnątrz islamu szyickiego, działająca głównie w Persji i Syrii. Znani z radykalnych metod działania, fanatyzmu i politycznych skrytobójstw. "Katarzy" (XI–XIII w.): Średniowieczna sekta chrześcijańska w Europie Zachodniej (głównie we Francji). Głosili dualizm (walkę dobra ze złem) i surową ascezę. "Fraticelli " i "Henrykanie"(Franciszkanie duchowi) (XI-XII w.) Grupy wewnątrz zakonu franciszkanów, które radykalnie interpretowały nauki św. Franciszka, odrzucając bogactwo kościoła i wchodząc w konflikt z papieżem. Reformacja i czasy nowożytne. Reformacja to radykalne grupy, takie jak anabaptyści, purytanie, a w XVII wieku diggerzy i seekersi. "Anabaptyści "(XVI w.): Ruch odrzucający chrzest dzieci na rzecz chrztu świadomych dorosłych, prześladowany zarówno przez katolików, jak i protestantów. Purytanie, Diggerzy, Seekersi (XVII w.): Powstałe w Anglii, które dążyły do „oczyszczenia” kościoła lub tworzenia wspólnot opartych na specyficznych interpretacjach Biblii.  W XVII-wiecznej Rosji szokowały ruchy staroobrzędowców grupowymi samospaleniami. Nowożytne sekty (XVIII-XIX w.) "Koło Sprawy Bożej" zwani Towiańczycy powstało w 1842 r. Ruch religijno-moralny założony przez Andrzeja Towiańskiego w Paryżu. Założenie łączenia mesjanizmu z charyzmatycznym przywództwem, mając istotny wpływ na polską emigrację(Adam Mickiewicz, Juliusz Słowacki).  Wiek XX i XXI W ubiegłym stuleciu sekty często przybierały formy destrukcyjne. „Rodzina” (The Family) (Australia, lata 60.XXw.). Sekta założona przez Anne Hamilton-Byrne, znana z porywania dzieci. "Świątynia Ludu" założona przez Jima Jonesa, w Jonestown zbiorowe samobójstwo około 900 ofiar w 1978 r. "Zakon Świątyni Słońca" założony w 1984r. Organizacja działająca w Kanadzie i Europie, która zasłynęła zbiorowymi morderstwami/samobójstwami w latach 90.XXw. "Aum Shinrikyō", odpowiedzialne za zamach w metrze w Tokio w 1995 r. Współcześnie obserwuje się też rozwój tzw. „Zabawnych religii” (humorystycznych, fanowskich). Sekty działające w Polsce, często powiązanych z kontrowersyjnymi liderami, były m.in. Zbór Leczenia Duchem Świętym „Niebo” .Wspólnota kierowana przez Bogdana Kacmajora w Majdanie Kozłowieckim, znana z kontrowersyjnych metod "uzdrawiania".  Sekty często odwołują się do jednostek, które przejawiają "osłabienie i odstawanie" od grupy przez zaniżoną samooceną, trudnymi i traumatycznymi przeżyciami, kryzysem, ale i osobowości naiwne, chętne na poznanie nowego. Odwołanie do: -podstawowych, niezaspokojonych potrzeb człowieka, -potrzeby przynależności i akceptacji, -poszukiwania sensu życia, -chęci rozwoju osobistego, -potrzeba silnego autorytetu. Mechanizmy działania sekty destrukcyjne opierają się na głębokiej psychomanipulacji, totalitaryzmie i presji psychicznej. Wykorzystują techniki werbunku, stopniowo izolując członka od dotychczasowego środowiska i rodziny. Współcześnie termin ten jest używany rzadziej w kontekście teologicznym, a częściej socjologicznym do opisu grup stosujących kontrolę nad członkami. I tutaj wkracza Rowling vel Robert Galbraith z ekipą Cormorana Strike'a i Robin Ellacott. Powszechny Kościół Humanitarny (PKH) wykazuje cechy wspólne dla wielu znanych organizacji tego "sekta" z technikami manipulacji w zawoalowanej formie buddyzmu i działań humanitarnych. W książce opisano klasyczne metody "prania mózgu", takie jak deprywacja snu, głodzenie, wielogodzinne indoktrynujące wykłady oraz izolacja od bliskich i świata zewnętrznego. Sekta opiera się na charyzmatycznych liderach i ścisłej kontroli członków z dyscyplinowaniem, karami cielesnymi, niewolniczą pracą fizyczną i seksualną, ograniczeniem praw i środków do podstawowych form życia. Doskonale wpleciono w fabułę motywy z chińskiej księgi wróżb I-Ching, co nadaje grupie mistyczną przestrzeń. Wprowadzenie 64 heksagramów, z których każdy składa się z sześciu poziomych linii (ciągłych-yang lub przerywanych-yin)i taoistycznej filozofii do struktur sekty, pozwala Papie J wykorzystuje starożytną mądrość, by manipulować członkami i nadawać swoim decyzjom wymiar „kosmicznego przeznaczenia”. Elementy wschodniego mistycyzmu połączone z zachodnim stylem życia tworzą typową dla synkretyzmu „mieszankę wybuchową”, która przyciąga zagubione jednostki szukające głębszego sensu. Rozdziały książki są poprzedzone cytatami z I-Ching, które wprowadzają do bieżących wydarzeń i śledztwa Cormorana Strike’a i Robin Ellacott. Majstersztyk fabuły było przeniknięcie Robin Ellacott do grupy, by poznać jej mechanizmy od środka. Księga tradycyjnie wykorzystywany do wróżenia (np. za pomocą monet lub łodyg krwawnika),a współcześnie jako narzędzie do samorefleksji, medytacji i analizy sytuacji życiowych. Spektakularny temat z mocno rozbudowaną fabułą, rozwarstwienie wątków głównych i pobocznych, barwną plejadą bohaterów i postaci, które dobrze wpisują się w narrację. Poziom napięciu trzyma jak u Hitchcocka, pierwsze bomba a potem dopiero napięcie rośnie. Najlepsza cześć serii.
Edyta Zawiła - awatar Edyta Zawiła
oceniła na86 dni temu
P.S. Dzięki za zbrodnie Elly Griffiths
P.S. Dzięki za zbrodnie
Elly Griffiths
Lekki, cosy-crime. Znakomity na długi, jesienny wieczór. Opowiada historię kilkorga znajomych, powiązanych ze sobą dzięki jednej postaci-staruszce Peggy, która pewnego dnia umiera, wydaje się, że z przyczyn naturalnych. Znajduje ją jej ukraińska opiekunka Natalka, która jest z natury bardzo ciekawską osobą. Młoda dziewczyna słuchając głosu swojej intuicji, zwraca się do detektyw harbinder ze swoimi wątpliwościami dotyczącymi zgonu swojej podopiecznej. Podejrzewa ona, że Peggy ktoś zamordował a do tego nie była ona tym za kogo się podawała. W rozwiązywaniu tej intrygi pomagają: właściciel kawiarni na plaży Benedykt, który po wystąpieniu z klasztoru zakłada swój interes i zmaga się z różnymi rozterkami osoby porzucającej stan duchowny. Po cichu podkochuje się też w Natalce lecz nie ma śmiałości żeby jej to okazać. Kolejną osobą z tej paczki jest Edwin, starszy pan, typowy angielski dzentelmen, który w młodości pracował w BBC a dziś próbuje odnaleźć sie w roli emeryta. W toku śledztwa, trójka znajomych wraz z detektyw Harbinder, znajduje coraz więcej poszlak na potwierdzenie teorii Natalki, ale też trupów. Gdy giną kolejni pisarze a czas goni, każdy staje się podejrzany. Powieść w której miesza się przeszłość z teraźniejszością, temat wojny w Donbasie ze środowiskiem wydawniczym kryminałów. Jest w niej może kilka wątków za dużo i nie do końca zostają one pod koniec wyjaśnione, ale jako całość czyta sie bardzo sprawnie i przyjemnie.
Magdalen - awatar Magdalen
ocenił na77 miesięcy temu
Stacja Jakub Szamałek
Stacja
Jakub Szamałek
Książki Jakuba Szamałka różnią się kierunkiem patrzenia. W jednych patrzymy wstecz, ku starożytności, w innych w ekran komputera, a w jeszcze innych w kosmos. Łączy je to, że w każdej patrzymy przede wszystkim w drugiego człowieka. To on jest źródłem tajemnicy, problemów, napięć, przeciwności, przygód i niebezpieczeństw. Nie inaczej jest w „Stacji”. Tak naprawdę mamy tu do czynienia ze starym i dobrze wszystkim znanym motywem bezludnej wyspy albo innej zamkniętej przestrzeni, w której wąskie grono ludzi zdane jest tylko na siebie. Zagadka to tylko pretekst, aby ukazać napięcia, dynamikę grupy, wzajemne tarcia, animozje i przeszłość. Zazwyczaj jest to trup, gdyż motyw „zapewne zastanawiacie się, dlaczego was tu zebrałem” najczęściej przewija się w kryminałach, ale za gwóźdź, na którym wisi fabuła, może posłużyć właściwie dowolne nietypowe zdarzenie, wytrącające akcję z utartych kolein. W tym przypadku jest to rutynowa wymiana amerykańskiej załogi na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej oraz zupełnie już nierutynowy tajemniczy wyciek amoniaku. W ten mały, wiszący nad naszymi głowami, a nabrzmiały konfliktem światek dostaje się troje astronautów przybyłych do ISS na pokładzie „Dragona”, w tym nowa dowódczyni misji Lucy Poplaski. Już od pierwszego dnia musi mierzyć się z tarciami wśród amerykańsko-rosyjskiej załogi oraz z zewnętrznym zagrożeniem w postaci rozbłysku słonecznego, który zapoczątkowuje serię fatalnych zdarzeń. Atmosfera wzajemnych podejrzeń, oskarżeń, animozje wynikłe z dawno, zdawałoby się, minionej przeszłości oraz ze spraw skrzętnie zamiecionych pod dywan, a także wisząca nad tym wszystkim napięta atmosfera międzynarodowa (jest rok 2021 i Rosjanie zbierają już siły do ataku na Ukrainę) i wielka polityka składają się na nieustające poczucie zagrożenia i braku zaufania. Wspaniale poprowadzona fabuła trzyma w niepewności prawie do ostatnich stron książki, bohaterowie wydają się zbudowani z krwi i kości, choć należy odnotować, że nawet w tak szczupłym gronie występują postacie pierwszo- i drugoplanowe, przez co im dalszy plan, tym ich rysy są grubiej, mniej skrzętnie naszkicowane. Wielką zaletą książki jest gruntowne przygotowanie autora. Mnie, jako laikowi, wydaje się, że Jakub Szamałek świetnie odrobił pracę domową, dzięki czemu nie serwuje nam ogólników, przypudrowanej czy wykreowanej przez science fiction wizji kosmosu, ale szarą codzienność naukowców na ISS, odmalowaną tak udatnie, że nietrudno ją sobie wyobrazić; być może specjaliści znajdą coś, do czego mogliby się przyczepić, ja natrafiłem tylko na jakiś nieistotny drobiazg, który zresztą wcale nie musi być błędem. Drugim plusem jest rozstrzygnięcie całej zagadki, napięcia wzbierającego przez wszystkie stronice książki – ale ćśś, nie zdradzam nic więcej. Podsumowując, mamy tu świetnie napisany, trzymający w napięciu całkowicie ziemski sensacyjny kryminał w kosmicznej oprawie. Bez niedociągnięć – stąd moja ocena.
meerkat - awatar meerkat
ocenił na82 miesiące temu

Cytaty z książki Londyńskie Zasady

Więcej

To była kwestia równowagi. Albo żyje się w demokracji i akceptuje fakt, że pewne swobody wiążą się z konkretnymi niebezpieczeństwami, albo decyduje na system polegający na opresji na pełną skalę, która znacznie ogranicza okazje do nieoficjalnych rzezi, ale może w sposób istotny zwiększyć szanse na te oficjalne.

To była kwestia równowagi. Albo żyje się w demokracji i akceptuje fakt, że pewne swobody wiążą się z konkretnymi niebezpieczeństwami, albo d...

Rozwiń
Mick Herron Londyńskie Zasady Zobacz więcej

- Myślałeś kiedyś o tym, żeby wpoić swoim ludziom jakąś dyscyplinę?
- Cały czas o tym myślę. Najbardziej odpowiada mi metoda kija i marchewki.
- Chyba kija albo marchewki?
- Nie. Kijem wpycham im marchewkę w dupę. Ogólnie to przynosi efekty.

- Myślałeś kiedyś o tym, żeby wpoić swoim ludziom jakąś dyscyplinę?
- Cały czas o tym myślę. Najbardziej odpowiada mi metoda kija i m...

Rozwiń
Mick Herron Londyńskie Zasady Zobacz więcej

- Tak, ale zanim popełnimy hare kriszna, zobaczmy, czy w ogóle mamy otwartą furtkę, jeśli chodzi o zwalanie na kogoś winy.
- Harakiri.
- Nie ma za co.

- Tak, ale zanim popełnimy hare kriszna, zobaczmy, czy w ogóle mamy otwartą furtkę, jeśli chodzi o zwalanie na kogoś winy.
- Harakiri....

Rozwiń
Mick Herron Londyńskie Zasady Zobacz więcej
Więcej