rozwińzwiń

Jak oddech

Okładka książki Jak oddech autorstwa Małgorzata Warda
Okładka książki Jak oddech autorstwa Małgorzata Warda
Małgorzata Warda Wydawnictwo: Prószyński i S-ka literatura piękna
341 str. 5 godz. 41 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2023-06-04
Data 1. wyd. pol.:
2013-04-02
Liczba stron:
341
Czas czytania
5 godz. 41 min.
Język:
polski
ISBN:
9788382953107
Jasmin i Staszek jeszcze w dzieciństwie obiecali sobie, że kiedyś się pobiorą. Jako nastolatki zostali parą, a po ukończeniu szkoły średniej postanowili razem zamieszkać. Kilka dni później Staszek zniknął…

Opowieść o miłości i przyjaźni zmienia się w mroczną historię… Wszyscy szukają Staszka na własny sposób. Policja podąża podrzuconym jej tropem: wstrząsającą fotografią chłopaka. Rodzina Staszka szuka odpowiedzi w przeszłości i zdarzeniach mogących mieć wpływ na jego zniknięcie. Natomiast Jasmin dociera o wiele dalej niż do rozwikłania tajemnicy. Otwiera się przed nią świat, w którym wszystko jest możliwe, gdzie czas można dowolnie naginać, a miłość nie ma końca.
Średnia ocen
7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Jak oddech w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Jak oddech



763 563

Oceny książki Jak oddech

Średnia ocen
7,0 / 10
691 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Jak oddech

avatar
129
60

Na półkach:

Niby dosyć ciekawa ale brakuje mi zakończenia. Mamy się domyślać, która przyczyna zaginięcia jest prawdziwa? Niby czemu to ma służyć? Postać Staszka czytelnik poznaje tylko z subiektywnej opinii Jasmin z jej wspomnień. Coś tu było jednak za bardzo pogmatwane, te obrazy z porwaniem i pobiciem niejasne jak dla mnie. Zakończenie nieudane jak dla mnie.

Niby dosyć ciekawa ale brakuje mi zakończenia. Mamy się domyślać, która przyczyna zaginięcia jest prawdziwa? Niby czemu to ma służyć? Postać Staszka czytelnik poznaje tylko z subiektywnej opinii Jasmin z jej wspomnień. Coś tu było jednak za bardzo pogmatwane, te obrazy z porwaniem i pobiciem niejasne jak dla mnie. Zakończenie nieudane jak dla mnie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
378
375

Na półkach:

Znaleziona wśród polecanych przez aplikację LC, zainteresował mnie temat zaginięcia i poszukiwań zaginionej osoby. Temat bardzo ważny i dla wielu ludzi, wielu rodzin bardzo bolesny. Niemniej, w przypadku tej opowieści nie umiałam polubić jej bohaterów, co mocno przeszkadzało w odbiorze fabuły i ograniczało możliwość wczucia się w ich sytuację oraz współczucia im. Komplet osób, które były głównymi bohaterami, został przedstawiony w taki sposób, że nie zdobyli mojej sympatii i to bardzo przeszkadzało mi podczas czytania. Jasmin i Staszek, niby normalna para młodych ludzi, a jednak coś nie pykło i ich historia bardziej mnie irytowała niż wciągała. Dodatkowo ich matki, Renata i Alicja, przyjaciółki z trudnym dzieciństwem w rodzinach zastępczych, też nie są przedstawione w sposób przysparzający im życzliwości.
Jednocześnie temat zaginięcia, pytań z jakimi pozostają bliscy zaginionej osoby, rozpaczy i poczucia bezsilności, przedstawiony został przez autorkę bardzo realistycznie i głęboko. Zdecydowanie, ta warstwa opowieści bardzo interesująca i dająca wgląd w emocje osób poszukujących. Bardzo ciekawe było też przedstawienie sposobów na prowadzenie poszukiwań oraz radzenie sobie z sytuacją na inny sposób przez każdą z dotkniętych tragedią osób. Zakończenie zaproponowane przez autorkę też bardzo intrygujące i chyba oddające rzeczywistość z policyjnych statystyk.

Znaleziona wśród polecanych przez aplikację LC, zainteresował mnie temat zaginięcia i poszukiwań zaginionej osoby. Temat bardzo ważny i dla wielu ludzi, wielu rodzin bardzo bolesny. Niemniej, w przypadku tej opowieści nie umiałam polubić jej bohaterów, co mocno przeszkadzało w odbiorze fabuły i ograniczało możliwość wczucia się w ich sytuację oraz współczucia im. Komplet...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
213
121

Na półkach:

Kolejna ksiazka pani Malgorzaty godna polecenia.

Kolejna ksiazka pani Malgorzaty godna polecenia.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1856 użytkowników ma tytuł Jak oddech na półkach głównych
  • 969
  • 863
  • 24
245 użytkowników ma tytuł Jak oddech na półkach dodatkowych
  • 131
  • 39
  • 22
  • 17
  • 13
  • 13
  • 10

Tagi i tematy do książki Jak oddech

Inne książki autora

Okładka książki Kolory życia: opowieści niosące nadzieję Katarzyna Enerlich, Liliana Fabisińska, Mag­da­ Knedler, Agnieszka Krawczyk, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Natasza Socha, Magda Stachula, Małgorzata Warda
Ocena 6,1
Kolory życia: opowieści niosące nadzieję Katarzyna Enerlich, Liliana Fabisińska, Mag­da­ Knedler, Agnieszka Krawczyk, Agnieszka Lingas-Łoniewska, Natasza Socha, Magda Stachula, Małgorzata Warda
Małgorzata Warda
Małgorzata Warda
Pisarka, malarka, rzeźbiarka - jest absolwentką Akademii Sztuk Pięknych. Laureatka kilku konkursów literackich. Jej prozatorski debiutem była książka "Dłonie" wydana w roku 2005. W 2005 roku wspólnie z malarzem Marcinem Kędzierskim założyła Grupę Miejską, która zajmuje się komentowaniem miasta. Napisała także kilka tekstów dla zespołu "Farba".
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Macocha Jadwiga Czajkowska
Macocha
Jadwiga Czajkowska
Nie jest łatwo związać się z mężczyzną, który ma dzieci. U rozwiedzionego partnera, nawet bardzo zaangażowanego, dzieci nie ma na stałe. Ale u wdowca wygląda to inaczej, wchodzi się do zżytej, scementowanej stratą, rodziny. Iza zarzekała się, że nigdy nie wyjdzie za wdowca. Jedno spotkanie na korytarzu i #coupdefoudre Sądząc po fabule szybki ślub, bo kochamy się, chcemy być razem, nie ma na co czekać. Przeprowadzka do nowego mieszkania. I nie było czasu, żeby się wzajemne poznać z jego dziećmi. Iza się budzi dzień po ślubie i uświadamia sobie, że została macochą pary nastolatków. Jakie negatywne emocje budzi to słowo, ona nie chce taka być jak te kobiety z bajek. Mimo dobrej woli z jej strony potrzeba pozytywnej odpowiedzi od drugiej. Tu na wsparcie męża nie może liczyć, jest naukowcem takim oderwany od życia, z głową w chmurach. Raz się uda zbudować dobrą relację, pięć razy nie. Łatwiej jej się porozumieć z pasierbem, który potrzebuje od niej pomocy w chemii i matematyce. I sobie budują płaszczyznę porozumienia. Jednak z jego siostrą, "córeczką tatusia" ma pod górkę. Dziewczynka, kiedy potrzebuje jest miła. Wybierze jej stylizację na wyjście na wywiadówkę, bo chce żeby Iza zrobiła dobre wrażenie. Kiedy przyjaciółka się obrazi Iza jest gotowa jej pomóc naprawić relacje. To tak jakby cieszyła się z obecności dorosłej kobiety, za chwilę przypomina sobie, że ona zajmuje "miejsce mamy" i budzi się "wredota". Iza i jej siostra za moment znajdą się w podobnej sytuacji, bo ich owdowiały ojciec znalazł życiową partnerkę, którą planuje ślub. Obie córki bardzo przeżywają tę wiadomość. I nieważne ile się ma lat, pierwsza reakcja to bunt i niechęć. Książka sympatyczna, choć przydługie rozkminy Izy momentami są denerwujące. Ale zniszczenie płyty z Kopciuszkiem jest takie symboliczne. Warto przypomnieć sobie własne rozmyślania w różnych sytuacjach. Zwłaszcza tych związanych ze związkiem, kiedy analizuje się najdrobniejszy gest. Ja nie byłam lepsza od bohaterki. Wciągnęłam się w losy w sumie sympatycznej rodziny. To też moje pierwsze spotkanie z autorką, podoba mi się styl pisania i będę zwracać uwagę na jej książki.
mag_rzska - awatar mag_rzska
oceniła na64 dni temu
Złodziejka mojej córki Rexanne Becnel
Złodziejka mojej córki
Rexanne Becnel
Wygląda na to, iż im mniej spodziewamy się po książce, tym bardziej może nas ona zaskoczyć. Becnel stworzyła dla czytelnika drogę emocjonalnie trudną i wyboistą, po której to wiedzie swoich bohaterów uwikłanych w moralne wybory. Można powiedzieć, że "Złodziejka mojej córki" jest fabułą naznaczoną ofiarami. Kroki podjęte przez jedną osobę zmieniają drogi życiowe przynajmniej kilku innych. Z bliskiej perspektywy poznajemy działania i myśli trzech żeńskich bohaterek. I tak kolejne części książki stają się głosem sumienia Diany, Bobbie i Lisy. Każda z nich, w różnym stopniu dopuszcza się złamania prawa i pomimo wszystko, niekorzystnego działania na rzecz innych, szczególnie bliskich im osób. Autorka podeszła do konstrukcji swej powieści bardzo konsekwentnie. Od początku do końca wyczuwa się jej miarowy rytm, spokojne przechodzenie do kolejnych etapów i rzeczowy sposób opisywania wydarzeń. Nie spotkałam tutaj patosu, ani zbędnej słodyczy. Nie ma rozckliwiania się nad sobą i trudami sytuacji, w jakich przyszło egzystować bohaterkom, za to odczuwa się determinację i strach, które motywują działanie dwóch matek. Kobiet bardzo różnych, począwszy od ich statusu społecznego po podejście do życia i spełniania się w macierzyństwie. Z jednej strony jest poczucie winny, z drugiej głębokie odczucie krzywdy oraz chęć zemsty. Kobiet, które na zawsze powiąże wypadek, w sposób nieodwracalny i wielce skomplikowany. Kobiet, które otrzymały możliwość wypowiedzenia się, każda w swoim imieniu, w postaci pierwszoplanowej narracji, budującej emocjonujący portret doznanych krzywd. W dodatku wyraźnie daje się odczuć, że każda z nich to odrębna osoba, niewypowiadająca się w specyficzny sposób, odpowiedni do ich wieku i statusu. Co tez zasługuje na podkreślenie. I pomimo całej otoczki, gdzie autorka umiejętnie gra na naszych emocjach byśmy mocniej reagowali na przedstawiane wydarzenia, to sama fabuła nie nosi znamion rozedrgania postaci, braku ich determinacji i w końcu chęci zmierzenia się z prawdą oraz podjęcia odpowiedzialności za własne czyny. Nie ma wprowadzania niepotrzebnej gry, tylko po to, byśmy zaczęli wylewać łzy. Ramy powieści są mocno zbudowane, kierunek akcji dobrze nakreślony, a konsekwentne podążanie bohaterów jest zgodnie z ich przekonaniami. Historia może wydać się nam nie do końca możliwa do zrealizowania w rzeczywistości, ale ja bym nie była tego taka pewna. Być może ze względów uczuciowych jest to trudniejsze do wyobrażenia, bo przecież mało która biologiczna matka podjęłaby tego typu decyzję odnoście przyszłości swojego dziecka. Ale w tym wypadku wydaje mi się, że ważniejsze jest pokazania, jak mogły by potoczyć się losy takich ludzi i jakich należałoby szukać rozwiązań prawnych, sposobu kontroli i zabezpieczeń, by ewentualnie nie zadziała się krzywda niewinnym dzieciom. Trzeba pamiętać, że Diana w cale nie musiała się okazać tak dobrą matką zastępczą. Ostatecznie do podjęcia przez nią takiego kroku zmotywowała ją chęć zemsty, a to przecież kwalifikator uniemożliwiający adopcję. Jest tu też poruszona kwestia adopcji w ogóle, czy i kiedy mówić swoim przysposobionym dzieciom o ich biologicznych rodzinach. Dla mnie to nieodzowny element budowania relacji rodzinnych, by posługiwać się prawdą i stworzyć dzieciom najlepsze miejsce do życia, teraz i na przyszłość. Każdy z nas potrzebuje możliwości identyfikacji z bliskimi, potwierdzenia swojej tożsamości i bez względu czy pochodzi się z rodziny rozbitej czy adopcyjnej, musi mieć możliwość poznania korzeni. Pod tym względem książka też dostarcza nie tylko sugestii, ale i oczywistości, że nic tak naprawdę nie da się ukryć. Tyle że prawda może przyjśc w najmniej oczekiwanym momencie, gdy zupełnie nie jesteśmy na nią gotowi. Rexanne Becnel mogła posłużyć się większym dramatyzmem sytuacji, mnożąc dziesiątki różnorakich kłopotów albo postawić przed bohaterkami przeszkody, których prawdopodobnie nie dałoby się obejść, tylko zastanawiam się w sumie po co. Wtedy mogłaby wyjść z tego przekombinowana fabuła naszpikowana akcją, a nie potrzebami i motywami bohaterów. Uważam, że gotowy produkt nie jest doskonały, ale jest bardzo dobry i przede wszystkim swoją treścią daje do myślenia.
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na87 lat temu
Adam i Ewy Monika Orłowska
Adam i Ewy
Monika Orłowska
Przeczytałam wcześniej dwie książki Moniki Orłowskiej i znów mnie poniosło do kolejnej, która wcale nie jest przyjemną lekturą o słodkim życiu, historią wymyśloną na potrzeby szerszej publiki dla ukojenia własnych nerwów. "Adam i Ewy" to wykładnia zmagań z życiem jakie sobie obrałyśmy. My, bo książka pisana z punktu bohaterki, pod którą może "podłożyć się" każda kobieta z własnym życiem. Powieść jest refleksyjna, dająca wiele powodów do dyskusji i to nie koniecznie w temacie przemyśleń, co do wyborów poruszanych przez Ewę, ale rozważań o własnych - mniej lub bardziej świadomych - decyzjach. Ktoś może powiedzieć, że ta książka jest nudna, mało w niej barw, mimo iż bohaterka wraca również do wspomnień, kiedy żyli na wyspie, w warunkach diametralnie innych niż w polskiej rzeczywistości krakowskich dzielnic. Ja powiem, że jest przyziemna, bo dotyka zwykłych problemów, codziennych spraw, drobiazgów, które nie mają w sobie nic z romantycznych uniesień bohaterów bajkowych scenerii. Ewa - macocha, Ewka - pasierbica, Karolina - córka oraz teściowa, to układ scalony opowieści Orłowskiej. Mężczyzna pojawia się tu na chwilę, choć trwa niejako na stałe w ich świadomości. One, chociaż niedoskonałe, popełniające błędy, startujące w życie, czy też u jego schyłku, mają w sobie więcej odwagi i godności niż ów mężczyzna, który na odległość wydaje dyspozycje i jeszcze czasem ma pretensje. Problem szeroki jak świat i od wielu lat aktualny, gdzie niejedna rodzina boryka się z rozłąką. Na ile można się odnaleźć przebywając większą część roku w oddaleniu od bliskich, w innym kraju, obcej kulturze, bez namacalnego wsparcia? Bo pytanie na ile jest się w takiej sytuacji rodziną jest dla mnie retoryczne, skoro już sześciolatka po zajęciach w przedszkolu raczyła mnie uświadomić, iż jej tatuś jest tatusiem, ale to nie rodzina, bo rodzina mieszka razem. Co uzmysławia, że nawet najmłodsi mają świadomość czym są więzi rodzinne, ze to bliskość i wzajemne wspieranie się buduje rodzinę. Jedyne, co w tej książce jest tandetne to okładka. To chyba syndrom obecnych czasów, żeby "zasłodzić" czytelniczkę przynajmniej poprzez okładkę, skoro autorka uwzięła się by opisać realistycznie żywot wcale nie jednej takiej Ewy, ale setek kobiet, które w imię dobra rodziny coś poświęcają, a do tego nie mają skłonności narzekać czy też egzekwować prawa do zaspakajania własnych potrzeb. Czasem bardzo łatwo zagalopować się w ogarnianiu rzeczywistości domowej kosztem samej siebie. Trzeba jakiegoś impulsu by przeorganizować to, co do tej pory tkwiło na głowie, czyli barkach żony, by i ten mężczyzna partycypował w obowiązkach i najtrudniejszych chwilach. A wracając jeszcze do okładki, która oczywiście przekłamuje co do zawartości, jaką możemy ujrzeć wewnątrz, to była ona czynnikiem, który odpychał mnie od zapoznania się z treścią. To tak, jakbym wyśmienitą czekoladkę zapakowała w szary papier, a krówkę w pozłotko. I na początku tylko czekałam, aż bohaterzy zaczną przeżywać słodkie chwile, będzie mdło, aż nie naturalnie, a tu okazało się, że dosięgła mnie bogata szara rzeczywistość. Oto kolejna książka, która przekonuje mnie do autorki, jak i rynku księgarskiego, gdzie nie muszą pojawiać się powielane historyjki snute na temat rozkosznie przeżywanych chwil pośród nagromadzonych katastrof spadających jedna za drugą na jedną bohaterkę/rodzinę. Nie ma potrzeby by polskie autorki budziły do życia sztuczne sytuacje, powoływały się kolejny raz na te same motywy, żeby tylko odegrać przed czytelnikiem niebywałe dramaty. Można prościej i przede wszystkim prawdziwie oddać sytuacje i emocje bohaterów.
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na78 lat temu
Skrywana przeszłość Anna Birger
Skrywana przeszłość
Anna Birger
"Cóż warte jest życie, kiedy w każdej chwili można je zdmuchnąć jak płomień? Podmuch wiatru, nagły przeciąg i już .... Nie ma cię! Przestajesz istnieć w jednej, nieoczekiwanej chwili. O niczym innym od dawna nie byłam w stanie myśleć. Zobojętniała na wszystko, odliczałam czas kolejnymi transportami, zrezygnowana, zniechęcona, nie wierzyłam już, że cokolwiek mnie jeszcze zaskoczy, że coś dobrego mnie jeszcze spotka". Początek książki to historia Laury. Po śmierci rodziców wychowuje ją babcia Irena. Jednak nie ma pomiędzy nimi miłości, babcia jest surowa i nie okazuje wnuczce uczucia. Laura dorasta, wychodzi za mąż za Niemca i i wyprowadza się do Berlina. Jorgen to bardzo dobry i opiekuńczy mężczyzna. Jednak babcia nie toleruje go i jest przeciwna temu związkowi. Nigdy go nie zaakceptowała. Pokłóciła się z wnuczką i zerwała z nią kontakt na długie lata. Kiedy starsza kobieta umiera, Laura wraca do Warszawy na jej pogrzeb. Dziedziczy po niej zielone pudełko pełne zeszytów, które okazują się być pamiętnikami babci z młodości. Dzięki nim kobieta dowiaduje się o wielkiej rodzinnej tajemnicy mającej swój początek w czasach II wojny światowej. Dopiero podczas czytania pamiętników budzą się w niej ogromne emocje i zrozumienie dla babci. Książka to debiut autorki i od tego czasu nie napisała już żadnej innej. Wątek współczesny i historia Laury niezbyt mi się podobała. Natomiast wątek przewodni czyli wspomnienia babci bardzo mnie poruszyły. Mamy tu obraz wojennej Warszawy, a także getta i obozu koncentracyjnego z jego tragiczną i bardzo realistyczną rzeczywistością. Głód, strach, ból, choroby, cierpienia i dymiące kominy krematoryjne poruszają do głębi. Jest też wiele momentów, gdzie autorka w bardzo realistyczny sposób opisuje doświadczenia wykonywane na więźniach, bicie, głodzenie i mordowanie dzieci. Ta bardzo smutna i wzruszająca historia, która poraża i chwyta za serca. Opis okrucieństw i bestialstwa jakich doznawali więźniowie obozów koncentracyjnych wywołuje wściekłość i łzy, ale daje też do myślenia. Przecież takie rzeczy działy się naprawdę i człowiek człowiekowi zgotował taki los.
Maria Manterys-Storma - awatar Maria Manterys-Storma
oceniła na71 rok temu
Kilka przypadków szczęśliwych Magdalena Zimny-Louis
Kilka przypadków szczęśliwych
Magdalena Zimny-Louis
Książka ma postać składanki jak kryminał, romans, powieść obyczajowa z odpowiednią dawką humoru, opasaną lekką ironią. Trzeba przyznać ,że robi wrażenie. Trafiłam na nią przez zupełny przypadek ,gdyż dostałam ją jako gratis przy zakupie większej ilości książek. Lektura zachwyca treścią, olśniewa i jest bardzo wciągająca. Wartka akcja i chce się naprawdę czytać aż do samego końca. Występują ciekawe postacie i bardzo kolorowe. Chwilami styl przypomina Joannę Chmielewską. Przynajmniej ja mam takie odczucie osobiste . Akcja toczy się w Anglii i w Polsce. Wszystkie zdarzenia są ze sobą powiązane jedną nicią i każde kolejne następujące, jest pociągane za sznurki poprzez poprzednie. Wszystko byłoby takie normalne powiecie ,ale właśnie nie jest. Chodzi o to ,że to jest forma zwykłego przypadku ,że losy bohaterów zaczynają się gmatwać i zależą od zwykłego zrządzenia losu czyli zakupu porcelanowego kubka przez Jose Torresa w Barcelonie. Niby mało ważny epizod ,ale lawina rusza w dół. Odtąd następuje dziwny łańcuch stochastyczny incydentów z morderstwem w tle. Wszystko jest genialnie nieprzewidywalne. Ma o to chodzić właśnie. Barwne postacie i nietuzinkowe jak Emma Duda, Florian Duda, Damian Rogalik, Monta Kolaczenko niejednym was zaskoczą. Na pewno nie wieje nudą ani trochę. Fabuła dzieje się w tempie błyskawicy. Do tego autorka przedstawiła zgrabnie obraz polskich emigrantów w Londynie jakby w krzywym zwierciadle. Udało jej się to niezmiernie. Książka jest świetna, nieprzeciętna. Dobrze się bawiłam, a przeczytałam przez zupełny przypadek, który można by potwierdzić tytułem ,, Kilka przypadków szczęśliwych’’. Spotkanie z lekturą uważam za szczęśliwie udane.
Anka - awatar Anka
oceniła na103 lata temu
Lustro czasu Anna Piega
Lustro czasu
Anna Piega
Daria miała swoją ścieżkę życia. Kroczyła po niej pewnie i prosto ku jasnej dla niej przyszłości, torowanej przez posiadany talent muzyczny. Była uparta, dumna i młoda. Tą młodością roszczącą sobie prawo do przychylnego losu, egoizmu i ignorancji wobec słabszych, mniej odpornych na życie. Jak ona mnie irytowała! Tą pewnością siebie, że stery leżą tylko i wyłącznie w jej rękach, a obrany kurs, zależy tylko od niej. Tym przekonaniem o jedynej słusznej prawdzie. Jej prawdzie. Może dlatego poczułam tę złośliwą przyjemność, gdy świat Darii runął. Nikt dziewczynie nie powiedział, że nic nie jest pewne, niezmienne i dane na zawsze. Że do życia, do jego przeżywania, gładkiego, długiego, ciekawego, szczęśliwego trzeba mieć talent. "Zdolny człowiek potrafi ze swego życia uczynić dzieło sztuki, wypełniając je – według klasycznej zasady – jednością prawdy, piękna i dobra." To nie żart! Chociaż mogło to zabrzmieć jak truizm albo banał, bo co z tymi, którzy rodzą się bez tego daru? Przecież talent jako taki to przywilej niektórych, wręcz wybranych! To prawda, dlatego tylko nieliczni mają w życiu bardzo dobrze. Nikt też nie obiecywał ludzkości sprawiedliwości w tym zakresie. Reszta musi po prostu nauczyć się żyć. Jedni to robią, wyciągając wnioski z lekcji życia, inni nie, miotając się w nim tak bardzo i powielając błędy, że jedynym rozwiązaniem okazuje się wyjście ostateczne. Przecięcie zamotanego i zbyt mocno zaciśniętego supła na delikatnej nitce życia. Są jeszcze pętle, które ci najbardziej cierpliwi i rozsądni mogą rozsupłać, ale odzyskana nić ma zupełnie inną jakość, która zależy od przeżytych doświadczeń podczas procesu rozplątywania. Pętlę na nici życia, pewnej siebie i swego głównej bohaterki powieści, zawiązała w ciągu jednej, krótkiej chwili, niedbale rzucona uwaga, której moc zawartej w niej informacji miała siłę apokalipsy niszczącej nie tylko jej przekonania, światopogląd i postawy, ale również fundament jej istnienia – tożsamość. Mogłabym w tym momencie powiedzieć sobie – No! Nareszcie! Stało się! I co teraz panno Wszystko Wiem? Ale nie zrobiłam tego, bo kiedyś też taka byłam i być może ta moja początkowa irytacja była niewygodnym przypomnieniem własnej ignorancji. Ostatecznie nie to jest ważne, bo nie urodziłam się z talentem do życia, ale to, czego nauczyłam się. A czego nauczyła się Daria? Nie tylko czego, ale i jak się tego uczyła, niezwykle ciekawie, obrazowo i, wbrew skomplikowanej fabule, prosto (to ogromna zaleta, gdy o trudnych i skomplikowanych sprawach potrafi pisać się w jasny i logiczny sposób) opowiada ta powieść, sama swoją konstrukcją przypominając pętlę czasu. Uwięziona w niej Daria, dzięki swojemu uporowi, powoli, mozolnie, na nowo odbudowuje zniszczoną tożsamość niczym zbite lustro, w którym do tej pory tak pewnie się przeglądała. Ten proces odnowy nie był łatwy i lekki, ponieważ kawałki potrzebne do sklejenia go na nowo, tkwiły w umysłach jej najbliższych członków rodziny, wywołując z mroków pamięci bolesne wspomnienia. Wyrywane wręcz z pamięci innych, przepełnione cierpieniem tajemnice rodzinne nawet po wielu latach, raniły i krwawiły tak samo. Odbijały też za każdym razem inny, subiektywny, niewielki wycinek większej całości, którego kształt i treść zależała od opowiadającego. Dopiero pozbierane w jedną całość dały obiektywne spojrzenie na przeszłość. Ta nowa jakość składowych i nowe doświadczenia przeżyte podczas ich zbierania sprawiły, że powstałe lustro nie mogło być takie samo, a przeglądająca się w nim Daria tą samą dziewczyną. Książka-tłumaczka, która niczym życzliwa, mądra, doświadczona życiem osoba opowiada dlaczego ci, którzy mając wszystko, są nieszczęśliwi, z uporem rwąc nić życia, a ci, którzy nie mając nic, niestrudzenie snują wiecznie zrywającą się osnowę. W niej cała tajemnica trudnej sztuki życia i koronkowe mistrzostwo jej opisania słowem. http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na76 lat temu
Dlaczego ona? Barbara Sęk
Dlaczego ona?
Barbara Sęk
Barbara Sęk nie jest już dla mnie obcą pisarką. Ostatnio przeczytałam inną jej powieść, a dokładnie "Miłość na szkle". Był to mocny tekst, dlatego tym razem także oczekiwałam czegoś nietuzinkowego. Cieszę się, że tak właśnie się stało. Nie jest to bowiem powieść mówiąca o zwykłym romansie i trudnym wyborze- zostać z żoną, czy odejść do kochanki? Nie, tutaj nie tylko o ten wątek chodzi. Krzysztof Nowak to człowiek o pospolitym nazwisku, ale sam pospolity nie jest. Pracuje w kancelarii swojego ojca, jest człowiekiem majętnym. Utrzymuje swoją żonę Małgorzatę, jak i czwórkę dzieci. Kiedy jednak w kancelarii pojawia się piękna Monika Strzelec, wszystko w jego życiu się zmienia. To ona chce usidlić Nowaka i początkowo jej to nie wychodzi. Krzysztof opiera się romansowi, ale nie na długo. Banał? Nie do końca. Odejście od żony to jedno, jednak już na zawsze byłe małżeństwo łączą dzieci. Krzysztof nie może nie interesować się dawną rodziną, co niesamowicie denerwuje Monikę. Ona chciałaby go mieć tylko dla siebie. Ci z tego, że jest już oficjalnie narzeczoną czy żoną, jeśli Krzysztof notorycznie spotyka się z Małgorzatą? Sytuacji niekomfortowych jest wiele- choroba nowotworowa byłej żony, ślub jednego z dzieci Nowaków, problemy wychowawcze. Owszem, Monika także urodziła córkę Krzysztofowi, ale to nie znaczy, że Nowak odsunie się od reszty swoich dzieci. Czy Monika w końcu to wszystko zrozumie? Czy przestanie mieć ciągłe żale, pretensje, uwagi? Przeczytajcie, bo warto. Autorka świetnie zagłębiła się w tematykę rozwodu i życia po nim. Nie napisała banalnej historyjki, co bardzo mi się spodobało. Jedyny minus to edycja książki, szczególnie druk- bardzo mały, bez interlinii, utrudniający czytanie. Rozumiem, że książka ma ponad 400, jednak drażnią mnie takie mikroskopijne litery. Na pewno zapoznam się z jeszcze innymi powieściami autorki.
FioletowaRóża - awatar FioletowaRóża
oceniła na65 lat temu

Cytaty z książki Jak oddech

Więcej

Potwory istnieją, żyją między ludźmi i wyglądają całkiem zwyczajnie, a najstraszniejsze w nich jest to, że na pierwszy rzut oka nie widać, że nimi są.

Potwory istnieją, żyją między ludźmi i wyglądają całkiem zwyczajnie, a najstraszniejsze w nich jest to, że na pierwszy rzut oka nie widać, ż...

Rozwiń
Małgorzata Warda Jak oddech Zobacz więcej

- Dlaczego nie mogę myśleć o sobie? - westchnęłam.
- Bo masz przyjaciela. I to jest cenniejsze niż wszystkie zabawki świata.

- Dlaczego nie mogę myśleć o sobie? - westchnęłam.
- Bo masz przyjaciela. I to jest cenniejsze niż wszystkie zabawki świata.

Małgorzata Warda Jak oddech Zobacz więcej

To, co nie do pomyślenia, jest wykonalne.

To, co nie do pomyślenia, jest wykonalne.

Małgorzata Warda Jak oddech Zobacz więcej
Więcej