Drop City

Okładka książki Drop City autora T. Coraghessan Boyle, 0670031720
Okładka książki Drop City
T. Coraghessan Boyle Wydawnictwo: Penguin Books literatura piękna
497 str. 8 godz. 17 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Drop City
Data wydania:
2004-01-01
Data 1. wydania:
2004-01-01
Liczba stron:
497
Czas czytania
8 godz. 17 min.
Język:
angielski
ISBN:
0670031720
Średnia ocen

5,0 5,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Drop City w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Drop City

Średnia ocen
5,0 / 10
2 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Drop City

avatar
304
14

Na półkach:

W tej książce nie ma nic. Nie ma wydarzeń, nie ma bohaterów. Są za to nic niewnoszące opisy przygotowywania posiłków.
Przez pierwsze czterysta stron nie dzieje się nic ciekawego po czym na ostatnich stu, gdy dochodzimy w końcu do wydarzeń opisanych na tylnej okładce, również nie dzieje się nic.
Narracja prowadzona jest z punktu widzenia pięciu osób, które prawdopodobnie mają być głównymi bohaterami, ale nie poznajemy żadnej z nich na tyle by nas cokolwiek obchodziły.
Przeczytałam dla zasady bo nie lubię odkładać zaczętych książek, ale musiałam się zmuszać za każdym razem by po nią sięgnąć.

W tej książce nie ma nic. Nie ma wydarzeń, nie ma bohaterów. Są za to nic niewnoszące opisy przygotowywania posiłków.
Przez pierwsze czterysta stron nie dzieje się nic ciekawego po czym na ostatnich stu, gdy dochodzimy w końcu do wydarzeń opisanych na tylnej okładce, również nie dzieje się nic.
Narracja prowadzona jest z punktu widzenia pięciu osób, które prawdopodobnie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2946
1830

Na półkach:

Otrzeźwiająca konfrontacja wyobrażeń o życiu wśród dzikiej przyrody z brutalną rzeczywistością Alaski. Trudy prób realizacji marzeń o stworzeniu utopijnej komuny dzieci kwiatów w miejscu, gdzie kwiaty można podziwiać tylko przez kilkanaście tygodni w roku. Ideały o życiu w miłości, pokoju i zgodzie ze światem szargane w obliczu konieczności walki o przetrwanie. Przy -40 stopniach weganin zmienia się w drapieżnika, uroczy Bambi staje się upragnionym źródłem pożywnego pokarmu. W wiecznym mroku nocy polarnej nuda, apatia i strach pokonują największe przyjaźnie.
Zaskakująco dobra książka.

Otrzeźwiająca konfrontacja wyobrażeń o życiu wśród dzikiej przyrody z brutalną rzeczywistością Alaski. Trudy prób realizacji marzeń o stworzeniu utopijnej komuny dzieci kwiatów w miejscu, gdzie kwiaty można podziwiać tylko przez kilkanaście tygodni w roku. Ideały o życiu w miłości, pokoju i zgodzie ze światem szargane w obliczu konieczności walki o przetrwanie. Przy -40...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
37
24

Na półkach:

Świetny pomysł na podejście do tematu - z jednej strony hipisi, dzieci z bogatych rodzin, którym znudziło się życie w domku jednorodzinnym i uciekli do komuny, by całymi dniami jarać trawkę i uprawiać seks, co uważają za "powrót do natury". Z drugiej strony - Pamela i Sess, którzy żyją na Alasce i naprawdę realizują hasła życia zgodnie z przyrodą, nie robiąc z tego filozofii - po prostu ŻYJĄC. Mnie to zestawienie uderzyło. Sposób opowiedzenia tej historii jest już nieco mniej interesujący, niemniej jednak warto się pomęczyć i dobrnąć do końca. Można wiele sobie uzmysłowić na temat subkultury hipisów, z których popkultura zrobiła sobie maskotki w za szerokich spodniach w kwiaty. Gdyby przyjrzeć się bliżej, nie jest już tak kolorowo.

Świetny pomysł na podejście do tematu - z jednej strony hipisi, dzieci z bogatych rodzin, którym znudziło się życie w domku jednorodzinnym i uciekli do komuny, by całymi dniami jarać trawkę i uprawiać seks, co uważają za "powrót do natury". Z drugiej strony - Pamela i Sess, którzy żyją na Alasce i naprawdę realizują hasła życia zgodnie z przyrodą, nie robiąc z tego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

366 użytkowników ma tytuł Drop City na półkach głównych
  • 205
  • 160
  • 1
80 użytkowników ma tytuł Drop City na półkach dodatkowych
  • 59
  • 11
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

T. Coraghessan Boyle
T. Coraghessan Boyle
Urodzony jako Thomas John Boyle - amerykański powieściopisarz i autor opowiadań. Od połowy lat 70-tych opublikował 12 powieści i ponad 100 opowiadań. Otrzymał PEN/Faulkner Award w 1988 za swoją trzecią powieść "World's End", która opowiada o 300 latach okręgu Nowy Jork.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Biegając z nożyczkami Augusten Burroughs
Biegając z nożyczkami
Augusten Burroughs
Rodzice trzynastoletniego Augustena - znużony, wiecznie nieobecny alkoholik oraz niedoszła egzaltowana poetka - przechodzą przez rozwód. Ojciec w ogóle nie interesuje się chłopcem i odchodzi do nowej rodziny, matka zaś popada w kryzys psychiczny i postanawia oddać syna pod opiekę swojemu psychiatrze, doktorowi Finchowi, przy którym Timothy Leary mógłby uchodzić za eksperta z Radia Maryja. Rodzina Finchów żyje w brudzie, bez żadnych reguł, dzieci nie muszą chodzić do szkoły, sprzątać, myć się, mogą za to palić trawkę, upijać się i uprawiać seks z dorosłymi. Dr Finch uważa, że trzynastolatek jest już dorosłym, więc nie należy przeszkadzać mu w zażywaniu narkotyków ani w "związku" z ponad połowę starszym chłopem. Zamiast zająć się dziećmi, woli szukać znaków od Boga we własnym stolcu albo oddawać się masturbacji w specjalnie przeznaczonym do tego pokoju. Z kolei Deirdre Burrougs oddaje się pasji pisarskiej, wypierdując swoje żenujące poematy, albo wdając w romanse, o których opowiada synowi prosząc, by mówił jej na "ty". W takich warunkach spragniony stabilizacji i normalności Augusten będzie musiał spędzić kolejną dekadę swojego życia. Nie wiem jakim cudem ta pozycja znalazła się w bibliotece dla dzieci i młodzieży - owszem, autor opowiada o byciu nastolatkiem, jednak w książce roi się od ostrych scen erotycznych, gdzie czytamy co kto komu i w jaki sposób robi, np jak Augusten widzi swoją matkę uprawiającą seks oralny z inną kobietą. Opisano także seksualną relację trzynastoletniego Augustena z trzydziestoletnim mężczyzną - nie potrafię zrozumieć, czemu osoby piszące o książce nazywają to "związkiem" i "romansem", nie można mówić o żadnym związku, gdy stary dziad uprawia seks z chłopcem, który jest jeszcze w podstawówce. Już sama ta zawartość mogłaby być zrozumiałym powodem, dla którego Biegając z nożyczkami była głośną książką. Kolejny jest pozew sądowy, który autorowi wytoczyła rodzina doktora Rodolpha H. Turcotte'a - przedstawionego w książce jako dr Finch. Rodzina Turcotte uważa, że Burroughs większość scen ze swojego pamiętnika zmyślił i nie miały one miejsca. Co gorsza, mieli pretensje, że przez książkę (a potem również przez adaptację filmową) byli szykanowani i atakowani. Jako bohater-narrator Burroughs stara się pokazać swoją przemianę na przestrzeni lat. Opowieść zaczyna zagubione dziecko spragnione reguł, porządku i stabilizacji, potem kontynuuje są nastolatek zafascynowany rzeczami, które może odkrywać dzięki zaniedbaniu przez dorosłych i które go pochłaniają - kończy dorastający młody mężczyzna, powoli zaczynający rozumieć, że to, co przeżył, nie było miłością, tylko przemocą i szukający swojego miejsca w świecie. Z jednej strony Augusten wciąż tęskni za jakimś porządkiem i normalnością, z drugiej ma poczucie, że nie pasuje do tego, co uchodzi za normalne (np. szkoła) i że nie umie dostosować się do tego, jak żyją inni. Przypominały mi się wspomnienia Christiane, berlińskiej narkomanki, której również rodzice pozwalali na wszystko w imię uszanowania jej "wolności" i której tak samo przyniosło to więcej szkody niż pożytku - zresztą Burroughs ostatecznie został osobą uzależnioną tak samo jak Christiane. Augusten stwierdza w pewnym momencie, że "gdy nikt nie mówi ci co masz robić, nikt też nie mówi ci czego masz nie robić". Biegając z nożyczkami odbieram jako krytykę całego pokolenia lat 60., które nie potrafiło dorosnąć i zmusiło swoje dzieci do tego, by wychowywały się same. Książka Burroughsa jest ciekawa, ale momentami tak niesmaczna, że nie wzruszył mnie nawet znaleziony między stronami zasuszony gryzek. Raczej nie będę do niej wracać, nastomiast mogę z czystym sumieniem polecić film na jej podstawie, gdzie na szczęście oszczędzono widzowi oglądania genitaliów w akcji. Jedyna wada jest taka, że filmowy Augusten wygląda na dorosłego chłopaka, a w rzeczywistości miał zaledwie trzynaście lat.
Renegi Grene - awatar Renegi Grene
ocenił na61 rok temu
Cudowne życie Edgara Minta Brady Udall
Cudowne życie Edgara Minta
Brady Udall
Cudowne życie Edgara Minta wcale do najcudowniejszych nie należy, bo chłopcu szczęście zdecydowanie nie dopisuje, a jeśli już, to jest to szczęście w nieszczęściu, zrządzenie losu pozwalające wyjść cało z różnych opresji. Dość powiedzieć, że powieść zaczyna się od wypadku, z którego Edgar nie miał prawa wyjść żywy - listonosz wozem pocztowym miażdży mu czaszkę, wszyscy myślą, że drobny siedmiolatek zmarł na miejscu, ale nie, po odratowaniu przez młodego doktora Barry'ego - który odegra w tej opowieści znaczącą role - i wybudzeniu ze śpiączki poza amnezją, małymi problemami z motoryką i nieco zniekształconą czaszką z Edgarem jest wszystko okej. A to dopiero początek, bo potem jest jeszcze ciekawiej: od rekonwalescencji w szpitalu i zawieranych tam przyjaźni, przez pobyt w szkole dla Indian, gdzie pełno rozmaitych młodocianych łajdaków znęcających się nad słabszymi (najokrutniejsza część książki, ałć!),po rodzinę zastępczą borykająca się z własnymi problemami i menażerią zwierząt. Bywa zabawnie, ale przede wszystkim boleśnie i przejmująco, bo mimo zdumiewającego nawału nieszczęść spadających na bohatera (nosz kurka, w pewnym momencie można pomyśleć, że pisarz stwierdził: "zrzucę na ciebie chłopcze wszystko co najgorsze przyjdzie mi na myśl i zobaczę ile wytrzymasz". Drań ;) wszystko opisane jest przekonująco i z psychologicznym wyczuciem. Dobry pisarz z tego Udalla, nie ma to tamto :) Co ciekawe, całość poznajemy z punktu widzenia Edgara, ale od czasu do czasu narracja zmienia się nagle na trzecioosobową, by chwilę później powrócić do pierwotnej, pierwszoosobowej. Interesujące i zastanawiające zarazem, bo zabieg wydaje się najzupełniej celowy. Książka pożyczona od przyjaciela (dzięki, chłopie!),ale chyba kiedyś sprawię sobie własny egzemplarz :) Napisana w 2001 roku, a polskie wydanie datowane jest na rok 2004 (Znak).
Piotr - awatar Piotr
ocenił na88 lat temu
Marzyciele Gilbert Adair
Marzyciele
Gilbert Adair
Historia trojga „niewinnych czarodziei” – rodzeństwa młodych Francuzów i amerykańskiego studenta szkoły filmowej – jest opowiedziana w sposób finezyjny, ale mało angażujący emocjonalnie. Gilbert Adair formuje swą narrację z długich, czasem niemal Proustowskich zdań, nasyconych poetyckimi metaforami i odniesieniami do rozmaitych tekstów kultury. Ma to być w założeniu proza subtelna i erudycyjna. Miejscami jednak autor ociera się o pretensjonalność czy wręcz literackie efekciarstwo. Mami nas estetycznymi błyskotkami, nie oferując ani przekonującej fabuły, ani wyrazistych bohaterów. Rzecz dzieje się głównie w Paryżu, w zapuszczonym domu poety-outsidera, który na pewien czas wybywa z żoną poza miasto. W stolicy zostają jego dorastające dzieci: Danielle i Guillaume. Wcześniej, jako bywalcy paryskiej Kinoteki, zaprzyjaźniają się z dzielącym ich pasję Amerykaninem Matthew. Kiedy z powodów politycznych kino zostaje zamknięte, odnajdują wspólny azyl w tajemniczym zaciszu powierzonego ich opiece mieszkania (a ściślej w przeznaczonym dla siebie skrzydle, zwanym quartier des enfants). Tam izolują się od świata, początkowo oddając się swym filmowym fascynacjom (sztuczki aktorskie, zabawy w skojarzenia),by stopniowo wciągnąć nieśmiałego Matthew w ryzykowną erotyczną grę, której czarowi wszyscy bez reszty ulegną. Uwikłani w miłosny trójkąt przyjaciele spędzający większość czasu w wielkiej wannie, ignorujący tabu, z marzycielską beztroską dokonujący kolejnych aktów transgresji… Wreszcie wyrwani z tego snu na jawie przez kamień zbijający szybę w oknie… kamień ulicznej rewolucji. Jest bowiem maj 1968 roku i fala lewicowych protestów przetacza się przez Europę… W swej końcowej fazie powieść z psychologicznej przekształca się w społecznie zaangażowaną i niebezpiecznie dryfuje w stronę tendencyjnego patosu. Intymny mikrokosmos trojga owładniętych perwersją nastolatków przenosi się w wymiar politycznego makrokosmosu, na którego sztandarach widnieją Marks, Che Guevarra czy Ho Szi Min. Sztandary wznoszą zaś takie persony jak Daniel Cohn-Bendit. Ten zabieg zupełnie nie przekonuje, niekorzystnie wpływa na odbiór całej książki. Pozostajemy z wrażeniem scenograficznego efekciarstwa, choć przyznajmy – częściowo zamierzonego – jako że Adair kreował swój tekst na utwór filmowy (co zresztą znalazło wyraz w adaptacji wyreżyserowanej przez Bertolucciego w 2003 r.). Opowieść ma pewien urok, nie można jej także odmówić walorów językowych. Jednak długimi fragmentami nuży. Brak w niej czegoś poruszającego, jakiegoś wewnętrznego ognia, który powinien przecież emanować z zachowania bohaterów. Trudno wczuć się w ich przeżycia i konflikty, trudno wreszcie sympatyzować z neomarksistowską rewolucją, pomyślaną jako puenta utworu. Wybrane cytaty 1) – Nigdy się nie zabiję – odpowiedział bez ogródek Matthew. – Wierzę (…) że jeśli człowiek odbiera sobie życie, idzie do piekła (…) – Człowiek odbiera sobie życie, bo rodzi się w piekle (Danielle). 2) Gdyby słowo amour nie rymowało się z toujours, być może nigdy nie odczuwalibyśmy potrzeby utożsamiania miłości z wiecznością (Danielle). 3) Zgnilizna, mój drogi Matthew, jest interesująca, tylko dopóki nie zerwiesz jej skorupy i nie przyjrzysz się uważnie temu, co tkwi pod spodem (Danielle). 4) Jego skrzydła były bezużyteczne niby skrzydła mewy uwięzionej w plamie rozlanej ropy (narrator o Matthew). 5) Śmierć czasami nokautuje człowieka, czasem zaś wygrywa z nim na punkty. Tak czy inaczej, pośmiertnie wznosi przeciwnikowi pomnik (narrator).
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na63 lata temu
Vernon D.B.C. Pierre
Vernon
D.B.C. Pierre
Jeden z lepszych tegorocznych zakupów. Są powieści, które pachną prochem, potem i telewizyjnym popcornem. I choć przewracasz ich strony, czujesz, jak kleją ci się palce od cukru, kłamstw i smogu współczesności. Debiutancka powieść DBC Pierre’a, jest właśnie takim doświadczeniem. To proza jak reality show zmontowane z potłuczonego lustra Ameryki, w którym każdy z nas (nawet jeśli nie przyznaje się do tego głośno),rozpoznaje własny cień. Pierre dokonuje wiwisekcji współczesnego świata,z chirurgiczną precyzją i sarkastycznym uśmiechem. Główny bohater, Vernon, to nastolatek wrzucony w medialne piekło po tym, jak jest świadkiem szkolnej masakry. Społeczeństwo, łase na winnych jak hieny na krew, błyskawicznie znajduje w nim idealnego kozła ofiarnego. Od tego momentu fabuła toczy się jak szalona, między absurdem a tragedią, między CNN a konfesjonałem. Autor pisze językiem, który przypomina nielegalny miks Marka Twaina i Huntera S. Thompsona po nocnej libacji z kulturą memów. Jego styl jest brudny, błyskotliwy, przesterowany. Każde zdanie iskrzy desperacją i czarnym humorem. Pod tą warstwą satyry bije autentyczne, ludzkie serce – chłopięce, naiwne, przerażone codziennością, która potrafi zniszczyć człowieka szybciej, niż zmontuje materiał do wiadomości o siedemnastej. To powieść o publicznym ukrzyżowaniu. O zdegenerowanym świecie, który potrzebuje ofiar, by utwierdzić się w przekonaniu, że wciąż jest moralny. Vernon staje się symbolem tego, jak łatwo opinia publiczna potrafi stworzyć potwora z kogoś, kto po prostu nie miał szczęścia. Pierre z okrutnym wdziękiem przedstawia Amerykę jako krainę, gdzie religia miesza się z reklamą, a współczucie z telewizyjnym show. Każda postać jest zarazem karykaturą i człowiekiem z krwi i kości... Może właśnie w tym tkwi siła narracji. Nie jest to jednak lektura łatwa. Niektórym może wydać się zbyt krzykliwa, zbyt cyniczna, zbyt „amerykańska”. Ale właśnie w tym nadmiarze tkwi jej prawda. Autor nie moralizuje. Stawia nas przed lustrem, które powiększa każdy pryszcz naszej cywilizacji. Kiedy w finale Vernon — już niemal mityczny w swojej niewinności, konfrontuje się z groteskowym światem dorosłych, czytelnik doświadcza czegoś rzadkiego: katharsis wymieszanego z obrzydzeniem. Vernon nie oferuje pocieszenia. Zdziera z nas komfortowe złudzenia, że wiemy, czym jest zło, i że zawsze mieszka gdzieś indziej.DBC Pierre stworzył debiut, który można kochać lub nienawidzić, ale nie sposób przejść obok niego obojętnie. To literacka prowokacja. Jest bluźniercza, dzika, a przy tym boleśnie prawdziwa. Po lekturze zostaje w człowieku niepokój, jakby dopiero co zobaczył siebie w kamerze transmitującej wszystko na żywo. Może wszyscy jesteśmy Vernonami. Tylko jeszcze nikt nie skierował kamery w naszym kierunku. Nagroda Bookera, przyznana w 2003 roku, była dla świata literackiego zaskoczeniem, co mnie kompletnie nie dziwi, patrząc na mnogość zastosowanych wulgaryzmów i odniesień do upadku człowieczeństwa. DBC Pierre, do tamtej pory kompletny outsider, człowiek o reputacji rozrzuconej między Meksykiem, Londynem i ruiną własnej przeszłości, pojawił się z powieścią, która wyglądała jak zadrukowana kaseta VHS z końca wieku. W momencie, gdy brytyjska proza tonęła w melancholii postimperialnej, a amerykańska literatura szukała sensu po 11 września, Pierre zaproponował coś innego: czarną satyrę na amerykański sen po medialnej apokalipsie.Warto nadmienić, że rok 2003 był czasem globalnego kaca. W powietrzu unosił się strach, patriotyczna gorączka i nowa forma hipokryzji. Ta, która usprawiedliwia wszystko, o ile można to pokazać w telewizji. W takiej rzeczywistości Vernon brzmiał jak bunt, jak śmiech na pogrzebie bliskiego. To opowieść o tym, jak kultura spektaklu pożera własne dzieci – dosłownie. Pierre, z całą swoją bezczelnością, dotknął czegoś, czego wielu autorów wówczas unikało: amerykańskiego pocieszenia przez pogłębiającą się przemoc. U niego nikt nie zostaje uratowany przez prawdę. Prawda, jeśli się pojawia, jest raczej wirusem niż objawieniem. W epoce TikToka, fake newsów i publicznych linczów w sieci powieść Pierre’a brzmi wręcz niepokojąco aktualnie. Jego świat to przecież nasz świat: tylko z początku XXI wieku, zanim wszystko przyspieszyło. Wtedy internet dopiero stawał się narzędziem, które zrównuje winę z widzialnością. Pierre wyczuł tę zmianę intuicyjnie albo w narkotykowym transie. Vernon to nie tylko ofiara zbiorowego osądu, lecz także pierwszy święty ery postprawdy – chłopiec, którego niewinność zostaje zniszczona przez potrzebę narracji. W tym sensie Vernon nie jest już tylko satyrą, ale moralitetem o świecie, w którym prawda i spektakl są nierozłączne. Warto przypomnieć, że DBC Pierre przyznał później, iż napisał debiut „z resztek własnego upadku” — z długów, uzależnień i poczucia wstydu. Może właśnie dlatego jego ironia ma w sobie tak dużo egzystencjalnego bólu. W przeciwieństwie do wielu pisarzy satyrycznych Pierre nie śmieje się z dystansu, śmieje się z wnętrza katastrofy.Ta powieść w mojej ocenie nigdy się nie zestarzeje, choć opowiada o świecie sprzed smartfonów. Dopóki istnieje potrzeba potępienia, dopóty Vernon – ten młodociany kozioł ofiarny w baseballówce,będzie w nas żył.
Efemerycznoscchwil - awatar Efemerycznoscchwil
ocenił na94 miesiące temu

Cytaty z książki Drop City

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Drop City