Batman: Knightfall. Koniec Mrocznych Rycerzy

Okładka książki Batman: Knightfall. Koniec Mrocznych Rycerzy autora Jim Balent, Bret Blevins, Chuck Dixon, Alan Grant, Doug Moench, Graham Nolan, 9788328156241
Okładka książki Batman: Knightfall. Koniec Mrocznych Rycerzy
Alan GrantChuck Dixon Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Batman Knightfall (tom 4) komiksy
616 str. 10 godz. 16 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Batman Knightfall (tom 4)
Tytuł oryginału:
Batman: Knightquest The Search, Batman: Knightsend
Data wydania:
2023-01-25
Data 1. wyd. pol.:
2023-01-25
Liczba stron:
616
Czas czytania
10 godz. 16 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328156241
Tłumacz:
Tomasz Sidorkiewicz
Średnia ocen

7,7 7,7 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Batman: Knightfall. Koniec Mrocznych Rycerzy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Batman: Knightfall. Koniec Mrocznych Rycerzy

Średnia ocen
7,7 / 10
95 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Batman: Knightfall. Koniec Mrocznych Rycerzy

avatar
20
13

Na półkach:

Bardzo mi się podobała!

Bardzo mi się podobała!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
215
49

Na półkach:

Tomik naprawdę fajny, uwielbiam batmana z tamtych czasów, pomimo wielu niedoskonałości które widać w nim na pierwszy rzut oka. Komiks ma naprawdę fajna kreske i jest to tak wciągające i przyjemnie napisane, że ciężko oderwać się w trakcie czytania, płynie sie przez to bez poczucia czasu. Muszę jednak się przyczepić do wątku azraela który przez ok 100 stron tłucze sie z batmanem a wątek pozbycia sie azraela ze stołka batmana jest motywem w tle przez cały tom gdzie nagle na końcu batman stwierdza "no wsumie wybaczam Ci, mozesz sobie pójść..... echhh no cóż, jakby przymknąć oko na ta jedna rzecz oceniłbym komiks na 8/10 a tak to takie 6.5

Tomik naprawdę fajny, uwielbiam batmana z tamtych czasów, pomimo wielu niedoskonałości które widać w nim na pierwszy rzut oka. Komiks ma naprawdę fajna kreske i jest to tak wciągające i przyjemnie napisane, że ciężko oderwać się w trakcie czytania, płynie sie przez to bez poczucia czasu. Muszę jednak się przyczepić do wątku azraela który przez ok 100 stron tłucze sie z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2856
2854

Na półkach: , ,

Czytalem dawno temu, spoko!

Czytalem dawno temu, spoko!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

160 użytkowników ma tytuł Batman: Knightfall. Koniec Mrocznych Rycerzy na półkach głównych
  • 118
  • 42
83 użytkowników ma tytuł Batman: Knightfall. Koniec Mrocznych Rycerzy na półkach dodatkowych
  • 42
  • 16
  • 8
  • 4
  • 4
  • 4
  • 3
  • 2

Tagi i tematy do książki Batman: Knightfall. Koniec Mrocznych Rycerzy

Inne książki autora

Okładka książki Batman: Blind Justice Norm Breyfogle, Denys Cowan, Alan Grant, Sam Hamm
Ocena 6,0
Batman: Blind Justice Norm Breyfogle, Denys Cowan, Alan Grant, Sam Hamm
Okładka książki Batman - A Death in the Family Jim Aparo, Alan Grant, Jim Starlin, John Wagner, Bernie Wrightson
Ocena 0,0
Batman - A Death in the Family Jim Aparo, Alan Grant, Jim Starlin, John Wagner, Bernie Wrightson
Okładka książki Batman Arkham. Pingwin Jason Aaron, Norm Breyfogle, Paul Dini, Bill Finger, Alan Grant, Kelley Jones, Bob Kane, Don Kramer, Doug Moench, Sheldon Moldoff, Don Newton, John Ostrander, Joe Staton
Ocena 7,2
Batman Arkham. Pingwin Jason Aaron, Norm Breyfogle, Paul Dini, Bill Finger, Alan Grant, Kelley Jones, Bob Kane, Don Kramer, Doug Moench, Sheldon Moldoff, Don Newton, John Ostrander, Joe Staton
Okładka książki Sędzia Dredd - Kompletne Akta 6 Steve Dillon, Carlos Ezquerra, Alan Grant, Ron Smith, John Wagner
Ocena 7,0
Sędzia Dredd - Kompletne Akta 6 Steve Dillon, Carlos Ezquerra, Alan Grant, Ron Smith, John Wagner
Okładka książki Robin: Tim Drake Compendium 1 Norm Breyfogle, Chuck Dixon, Alan Grant
Ocena 7,0
Robin: Tim Drake Compendium 1 Norm Breyfogle, Chuck Dixon, Alan Grant
Okładka książki Lobo Big Fraggin Compendium Book One Simon Bisley, Keith Giffen, Alan Grant, Val Semeiks, praca zbiorowa
Ocena 8,3
Lobo Big Fraggin Compendium Book One Simon Bisley, Keith Giffen, Alan Grant, Val Semeiks, praca zbiorowa
Okładka książki Batman: Ziemia Niczyja. Walka o Gotham (Tom 3) Jim Aparo, Mark Buckingham, Chuck Dixon, Alan Grant, William Rosado, Greg Rucka
Ocena 6,6
Batman: Ziemia Niczyja. Walka o Gotham (Tom 3) Jim Aparo, Mark Buckingham, Chuck Dixon, Alan Grant, William Rosado, Greg Rucka
Alan Grant
Alan Grant
Szkocki scenarzysta komiksowy, znany z pisania Sędziego Dredda dla magazynu 2000AD, a także różnych tytułów związanych z Batmanem od lat 80. do lat 2000. Twórca takich postaci jak Anarky, Victor Zsasz i Brzuchomówca. Grant urodził się w Bristolu, ale mając rok przeprowadził się z rodziną do Newtongrange. Uczęszczał tam do szkoły podstawowej oraz liceum, z którym był wielokrotnie wyrzucany i przyjmowany ponownie. Po ukończeniu szkoły krótko pracował w banku. Rozpoczął karierę w przemyśle komiksowym w 1967, pracując jako redaktor dla wydawnictwa D.C. Thomson, gdzie poznał Johna Wangera, z którym przez wiele lat działali jako duet pisarski przy komiksach o "Dreddzie". W latach 80. Grant przeniósł się do Ameryki, żeby pracować dla DC Comics nad tytułami jak "Batman", a później "Demon", "Omega Men" i innymi. Grant wraz z żoną Susan mieszka w Moniaive w Dumfriesshire.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Batman: Knightfall. Krucjata Mrocznego Rycerza Alan Grant
Batman: Knightfall. Krucjata Mrocznego Rycerza
Alan Grant Chuck Dixon Graham Nolan Jo Duffy Barry Kitson Vince Giarrano Tom Grummett Doug Moench
Azrael dzięki "Sword of Azrael" był w przeszłości jednym z moim ulubionych bohaterów, dlatego zapoznanie się z przygodami Jean-Paula w kostiumie Batmana było dla mnie koniecznością. Przyznam się od razu że tomu drugiego Knightfall nie czytałem, a przygodę z Batmanem zakończyłem na pojedynku Bane z Brucem Waynem (Tm-Semic),który jakiegoś specjalnego wrażenia na mnie nie zrobił. Jak wypadł ciąg dalszy tej starej historii? Opasły tom 3 Knightquest podzieliłbył na dwie części. Cześć pierwsza, mniej więcej do połowy tomu, zrobiła na mnie naprawdę dobre wrażenie. Opowieść z Komornikiem jest przyjemna, a kreska Vince Giarrano przypadła mi do gustu. Równie dobrze wypadają zeszyty "Robina" z rysunkami Tomma Grummetta. Największym zaskoczeniem była dla mnie jednak Catwomen. Nie spodziewałem się niczego specjalnego, a wyszło ciekawie i sensownie. Relacja Seliny i jej badanie się z nowym Nietoperzem wypadło bardzo ciekawie i przekonująco. Druga część tego tomu podąża już głównie w kierunku uchwycenia mordercy zwanego jako Abattoir, a fabuła zahacza także o kilka innych postaci i wątków, czego kulminacją jest coraz większe zatracanie się Jean-Paula w chaosie. Jako przerywnik dostajemy narysowaną w stylu lat 50-tych historię o Gordonie i Pingwinie. Krótką i niewiele wnoszącą. Druga część tomu trzeciego jest nieco słabsza niż początek tego tomu, chociaż ma swoje momenty, co czyni ja wartą uwagi. Od strony graficznej też jest już trochę słabiej, ale wciąż jest to bardzo przyzwoity poziom. Czy warto sięgnąć po ten komiks ? Uważam że tak. Nie jest to dzieło wybitne, ale w moim mniemaniu jest to całkiem dobry kawał komiksu. To, że w tym tomie nie ma Bane jest dla mnie plusem, bo sam Bane jako antagonista nie był dla mnie zbyt ciekawy. Przygosy Jean Paula są zdecydowanie ciekawiej napisane. Całość czytało mi się przyjemnie i chętnie sięgnę po ciąg dalszy tej sagi. Jak na komiks, który został wydany 30 lat temu, uważam że jest naprawdę dobry, zarówno pod względem fabuły jak i rysunku. Całość ocenilbym na 6,5, ale to byłaby ocena nie uwzględniająca tego, że od debiutu Knightquest minęło już 30 lat.
mika_el - awatar mika_el
ocenił na72 lata temu
Batman: Knightfall. Prolog Dennis O'Neil
Batman: Knightfall. Prolog
Dennis O'Neil Joe Quesada Chuck Dixon Tom Grindberg Graham Nolan Jim Aparo Doug Moench
Pierwszy tom legendarnego „Knightfall" przenosi nas w czasy, które dla wielu fanów Batmana jawią się jako prawdziwie złote. Dla mnie były to ponadto chwile, w których kształtował się mój popkulturowy gust, a saga o upadku Nietoperza silnie oddziaływała na chłonny umysł kilkunastolatka. Wtedy taka fabuła była prawdziwym szokiem, ale czy możliwe jest, by miała taką samą siłę rażenia również po latach? Wydanie przez Egmont kompletnej (w końcu!) opowieści o tych wydarzeniach jest dobrym momentem, by to sprawdzić. Podczas swojej kariery jako pogromca zbrodni w Gotham City Batman mierzył się z wieloma groźnymi przeciwnikami. Nic jednak nie przygotowało go na starcie z kimś, kto zna wszystkie jego słabości i doskonale wie, jak je wykorzystać. „Knightfall” to komiks kultowy, który w końcu ukazuje się w Polsce w kompletnej formie. Tytuł albumu mówi jasno, czego możemy się po nim spodziewać. To faktycznie jest „Prolog”, który buduje tło pod sądne dni Zamaskowanego Krzyżowca. Album zawiera kilka historii, które poznaliśmy już dzięki bardzo ważnemu dla popularyzacji amerykańskiego komiksu w Polsce wydawnictwu TM-Semic. Te najbardziej rozpoznawalne opowieści to bez wątpienia „Venom” i „Miecz Azraela”. Czytane prawie trzydzieści lat temu robiły spore wrażenie. Teraz, w 2025 roku, trącą nieco myszką, ale nie tak, jak się tego obawiałem. Są dobrze poprowadzone, zachowały też wystarczająco dużo uroku i emocjonalnego ciężaru, by uznać je za klasyczne. Czym różni się obecne wydanie od tego, które trzy dekady temu czytaliśmy co miesiąc w zeszytach? Tym razem mamy okazję zapoznać się z kompletną historią, a nie z jej wycinkiem. Z jednej strony na pewno jest to doskonała wiadomość, ale trzeba przyznać, że takie rozwiązanie ma też pewne wady. W wydaniu zeszytowym otrzymaliśmy świetnie zbalansowaną esencję – zeszyty o największym ciężarze emocjonalnym. W wydaniu kompletnym wszystko jest zdecydowanie bardziej rozciągnięte. Dla mniej cierpliwych czytelników taki stan rzeczy może być wyzwaniem. Myślę jednak, że fani Nietoperza będą jednomyślni – to dokładnie taka forma, o jakiej marzyli od lat. Tempo rozwoju tej historii nie jest szczególnie szybkie, jednak w moim odczuciu nie jest to absolutnie żaden problem. Katharsis Batmana – Bane – wprowadzany jest powoli. Co więcej, na kartach tego tomu mamy okazję poznać jego przeszłość i dowiedzieć się, jakie wydarzenia wykuły w nim tę niesamowitą twardość, która go cechuje. To doskonale buduje postać tego niezwykle ważnego i charakterystycznego villaina. Jego plan, zakładający powolne zmiękczanie Mrocznego Rycerza, doprowadzenie go na skraj wytrzymałości, dopiero kiełkuje, ale scenarzyści udanie zarysowują jego kolejne etapy. Jego zwieńczenie nastąpi w kolejnych tomach, ale już tutaj jego skala robi wrażenie. Ilustracje są elementem, który ewidentnie zestarzał się najmocniej. Dziś już się tak nie rysuje, co jednak nie oznacza, że mamy do czynienia z graficznymi abominacjami. Chodzi mi po prostu o to, że rzecz jest rysowana dość monotonnie. Brakuje tu jakiegoś błysku – wszystko jest tworzone jakby od jednego szablonu. Jedynym wyjątkiem jest mroczna (także pod kątem graficznym) opowieść o uprowadzeniu syna Jamesa Gordona. To jednak ledwie dwuzeszytówka, która nie podnosi całości, jeśli oceniamy ją pod kątem plastycznym. Trzydzieści lat temu nie zwracałem na styl graficzny aż takiej uwagi, dziś jednak element ten miejscami dość mocno mi podczas lektury zgrzytał. Czy tyle czasu po premierze „Knightfall” nadal robi wrażenie? Oczywiście, że tak! Przeze mnie przemawia jednak wieloletni fan Nietoperza, obiektywnie rzecz biorąc (na tyle, na ile potrafię),owszem – mamy do czynienia z komiksem z poprzedniej epoki, jednak ewidentnie trzyma on poziom i proponuje czytelnikowi opowieść o naprawdę dużym kalibrze. Te wydarzenia naznaczyły Batmana i tkwią w nim do dziś – choćby dlatego warto się z nimi zapoznać. I choć prawdziwa jazda zacznie się w kolejnych tomach, to „Prolog” stanowi całkiem udane otwarcie tej monumentalnej opowieści. Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2025/08/batman-knightfall-tom-1-prolog-recenzja.html
Marek Adamkiewicz - awatar Marek Adamkiewicz
ocenił na87 miesięcy temu
Batman - Ziemia Jeden: Tom 3 Geoff Johns
Batman - Ziemia Jeden: Tom 3
Geoff Johns Gary Frank
Tom trzeci alternatywnych przygód Batmana, tak jak tomy poprzednie, trzyma wysoki poziom. Do połowy objętości sprawia nawet wrażenie lepszego niż wcześniej, bo za sprawą Kiler Croca dochodzi jeszcze humor. Ale historia o rodzinnych korzeniach Bruce Wayne'a zaniża ocenę, bo nastawiona jest bardziej na suspens, trącać przy tym na jakości i realiźmie, przez co trzeci tom nie jest już tak nieskazitelny jak tomy wcześniejsze i można się w końcu tu do czegoś doczepić :) Razi mnie w tym komiksie łatwość z jaką Bruce rozpowiada o swojej tajnej tożsamości. O ile pomysł z ujawniem się Kiler Crock'owi był świetny, o tyle ujawnianie się Czarnej Kotce... to jest już chyba przesada. Widoczny staje się też wpływ "woke" na fabułę, co nie prognozuje już tak dobrze na kolejne tomy. O ile by się one oczywiście pojawiły, na co się nie zapowiada. Bo autor, zamykając genezę Batmana, pozostawił sobie jednak furtkę do kontynuacji tej historii. "Ziemia Jeden" ma wiele plusów takich jak rysunki i realizm, ale na szczególną uwagę zasługuje to, jak dobrze rozpisane są tutaj postacie i ich wzajemne relacje; Batman - Alfred, Batman - Gordon, Gordon - Bullock, Gordon - Alfred, Alfred - Killer Croc. A to wcale nie wszystkie ze świetnie rozpisanych relacji. Geoff stworzył świat Batmana, który wydaje się być ciekawszy niż ten oryginalny z "Ziemi Zero". I zakończył serię tak, aby nie stała się ona konkurencją dla serii głównej. Jakby nie patrzeć, świetna robota!
mika_el - awatar mika_el
ocenił na71 miesiąc temu
Batman: Imposter Andrea Sorrentino
Batman: Imposter
Andrea Sorrentino Mattson Tomlin
Bruce stracił rodziców, ale zawsze mógł liczyć na Alfreda, a jako Batman miał po swojej stronie Gordona. Batman Imposter z linii DC Black Label oferuje odmienną historię Człowieka-Nietoperza. Na pierwszy rzut oka to niepozorne zmiany, a jednak nadaje jakże mroczny, pesymistyczny wydźwięk całej historii. Wyobraźmy sobie wspaniałomyślnego i pomocnego Alfreda, który ma dość rozkapryszonego i wiecznie wściekłego panicza! Jest zdesperowany do tego stopnia, że oczekuje od psychiatry przepisania leków Bruce’owi! W ostatecznym rozrachunku rezygnuje z pracy, bo w końcu nie jest niańką, tylko lokajem! Gdy czytałem ten komiks i widziałem samotnego Bruce’a w wielkiej pustej rezydencji, to wręcz ściskało mnie za serce. Batman zawsze był samotnikiem, głównie polegał na sobie, ale w tej odsłonie jest jeszcze bardziej osamotniony, w zasadzie opuszczony przez wszystkich. Do tego stopnia, że na samym początku widać, że nawet za bardzo nie zależy mu na życiu. Na dodatek wcale tak sprawnie sobie nie radzi z przestępcami. Ledwo co historia się zaczyna, a już w ramach jego interwencji kasjer obrywa kulkę, ginie kierowca, a on sam otrzymuje kilka strzałów w pierś, tak że prawie się wykrwawia. I w takim stanie trafia pod drzwi pani doktor Leslie. [...] Batman Imposter to jedna z niewielu komiksowych pozycji, o których mógłbym naprawdę bardzo wiele napisać. Nie wspomniałem co prawda o pani detektyw Blair Wong, która jest ważną postacią dla fabuły, a na dodatek wiele ją łączy z Bruce’em. Mało tego postacie epizodyczne są wręcz wybitne! Choćby niepozorny Otis Flannegan wypadł bardzo poruszającą. Podczas czytania tego komiksu kilka razy się wzruszyłem, a i nie raz serce mnie zabolało, ale co się dziwić, gdy Alfred wykrzykuje takie rzeczy. Wielokrotnie miałem poczucie, że Gotham w tym komiksie jest jeszcze mroczniejsze i bardziej przygnębiające, że nie ma tu nadziei. Wiele obiecywałem sobie po tym komiksie, a ostatecznie i tak zaskoczył mnie pod każdym względem! Nie wyobrażam sobie, aby w pierwszej dziesiątce mojej topki najlepszych komiksów wszech czasów nie znalazło się miejsce dla Batmana Impostera! Cała recenzja: https://ostatniatawerna.pl/w-cieniu-gotham-recenzja-komiksu-batman-imposter/
OstatniaTawerna - awatar OstatniaTawerna
oceniła na93 miesiące temu
Kingdom Come. Przyjdź Królestwo Alex Ross
Kingdom Come. Przyjdź Królestwo
Alex Ross Mark Waid
Co by było gdyby Superman zwątpił w to co dotychczas robił i gdyby przestał dostrzegać w tym sens? To pytania, które skłoniły autorów do napisania tej książki. "Przyjdź Królestwo" przedstawia nam świat niedalekiej przyszłości, gdzie pokryty już siwą brodą Clark Kent wycofuje się z roli strażnika świata i oddaje się swoim przyjemnościom na farmie. Podczas kilku, czy też kilkunastu następnych lat dochodzi na świecie do wysypu różnego rodzaju superbohaterów, a wraz z ich liczebnością, zmieniają się też ich priorytety. Bohaterowie nie przywiązują już tak dużej wagi do fundamentalnych zasad jakie charakteryzowały starych wyjadaczy i nie zważają zbytnio na bezpieczeństwo osób postronnych, skupiając się głównie na sobie i na swoim ego. I gdy dochodzi w końcu do punktu kulminacyjnego, starzy bohaterowie postanawiają przywrócić porządek. Główny ciężar tego przedsięwzięcia spoczywa na barkach Supermana, którego sława, pomimo upływających lat, wciąż jest niepodważalna, a który samą charyzmą potrafi podporządkować sobie niejednego buntownika. Zaprowadzenie porządku będzie jednak wymagało podjęcia trudnych decyzji, które będą miały swoje konsekwencje. "Przyjdź Królestwo" to opowieść wielowątkowa. O odpowiedzialności, wolności i granicach, których nie powinno się przekraczać i które przekroczyć jednak czasem trzeba, a także o współistnieniu razem ludzi i nadludzi. Utrzymana w klimacie mającej nadejść apokalipsy i posiłkująca się cytatami z "Apokalipsy św. Jana". Nazywana też przez niektórych współczesną Iliadą. Powieść której nie obcy jest patos, ale bez nadmiernej przesady. Autorzy bardzo profesjonalnie podeszli do swojej pracy. Fantastycznie dostosowali wizerunki ogromnej ilości superbohaterów do wizji świata niedalekiej przyszłości. Clark Kent jest już poważnym gościem w średnim wieku, Bruce Wayne całkowicie zmienił zarządzanie w Gotham i też jest już innym człowiekiem, a pozostali bohaterowie również przystosowali się do nowych czasów. Dodatkowe materiały zawierają mnóstwo informacji o nowych bohaterach, ich drzewach genealogicznych i świadczą o ogromnej pracy włożonej w ten komiks. Opowieść wyróżnia się też sporym realizmem, a obrazu tego dopełnia ostatecznie bardzo realistyczny rysunek Alexa Ross'a. Nie jest to mój ulubiony styl rysunku, ale tutaj sprawdza się doskonale. "Przyjdź Królestwo" to w moim odczuciu zdecydowanie lepszy komiks niż "Marvels". Oczekiwania co do niego miałem niewielkie, a jednak bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Jeśli macie więcej niż trzydzieści lat to zdecydowanie polecam, bo to komiks, który docenia się wraz z wiekiem. Dla młodzieży może być trochę za mało "rozrywkowy".
mika_el - awatar mika_el
ocenił na85 miesięcy temu
Batman: Ostatni rycerz na ziemi Greg Capullo
Batman: Ostatni rycerz na ziemi
Greg Capullo Scott Snyder
Ostatni? Widzieliście kiedyś kadry z komiksu, gdzie okazuje się, że Bruce nie był Batmanem, a był cały czas w Arkham? To początek Ostatniego Rycerze, który zagwarantuje nam jeszcze kilka podobnie zaskakujących plot twistów. A wszystko w elseworldowej otoczce, więc nie trzeba czytać innych komiksów (teoretycznie). Nie należy się jednak nastawiać, że początkowy premise utrzyma się długo. Jest on w sumie zwrócić uwagę czytelnika i jest dość życzeniowy, a także wiele innych chwytów, za które sięga Scott Snyder. Czy to źle? Nie, bo to wszystko składa się na jedną historię. W gruncie rzeczy tytuł sugeruje coś apokaliptycznego "Batman. Ostatni Rycerz na Ziemi". Komiks opowiada o tym, jak bardzo w takim apokaliptycznym świecie potrzebny jest idealizm. A w dodatku – na przekór Jokerowi z Zabójczego Żartu – udowadnia, że to co potrafi zmienić człowieka to jedna dobra rzecz albo dzień, jak kto woli. Fabułę tego komiksu i to, co spotkało świat, można interpretować w różnych rejestrach: współczesnej polityki, bardziej uniwersalnego dyskursu, albo po prostu z perspektywy osobistej. Pierwszy klucz to coś czego wszyscy wszędzie chyba starają się doszukać. Czasem jest to śmieszne, czasem bardziej trafne, a czasem dotyczy szerszego zjawiska. Aktualna polityka, czy chcemy, czy nie, krąży wokół Trumpa i jego populistycznych haseł o sprawczości. Nasz komiks ukazywał się pod koniec jego pierwszej kadencji, więc z pewnością mógł być to komentarz do tego prezydenta USA. Choć może to realny prezydent przypomina innego z komiksów? W końcu dziś czasem trudno stwierdzić, co jest bardziej przerysowane – rzeczywistość, czy fikcja. W bardziej uniwersalnym kluczu wchodzimy w dyskusję nad zagrożeniami demokracji. Nad konfliktem ludu i elity. Bo czy jeśli naprawdę dać ludziom bezpośrednią władzę, to czy nie zmieni się to w ochlokrację (rządy motłochu)? Z jednej strony istnieje realny strach, ale jak inaczej nauczyć ludzi rządzić się samemu? Gdy świat kontrolują elity złych i dobrych (tu super),czy jeśli dać ludziom szansę, to czy naprawdę go zniszczą? Czy jedynym wyjściem jest absolutna kontrola? W końcu gdyby dać ludziom wolną rękę to "się pozabijają! Rozerwą się na strzępy! Nigdy nie będą Cię słuchać...". Hobbowska idea wojny wszystkich ze wszystkimi, której jedyną alternatywą jest lewiatan, we współczesnej myśli liberalnej okazuje się niezwykle żywy w kontekście końca historii. Tyle że to fałszywa dychotomia. Rzeczywistość nie jest tak prosta, a zawsze jest nadzieja. To stara się przekazać nam omawiany komiks, a bardzo fajnie w podobne tony uderzają wydawane aktualnie (2025) Absolute i Ultimate Universe. Trzeci osobisty klucz krąży wokół dylematu jeża. Dylematu, który w pewnym sensie bardzo pasuje do Batmana. Jeśli dopuścić do siebie ludzi to przecież "złamią Ci serce. W końcu... Jeśli ich wpuścisz, zrobią to". Ale jeśli nie spróbujesz, to już przegrałeś. Nasz Rycerz w swojej podróży spotyka lub wspomina najróżniejsze postacie ze swojego życia. Nie jestem batmanologiem, ale możliwe i wszystkie. W tym sensie to komiks dla wszystkich, którzy twierdzą, że Batman to cool samotny wilk i chcą być jak on. Nic bardziej mylnego. Skoro Batman zawsze ma Batrodzinę i inne bliskie postacie z uniwersum DC, to czemu Ty nie miałbyś spróbować? A najwyżej mieć nadzieję? "Batman. Ostatni Rycerz na Ziemii" przypomina trochę "Chainsaw Mana". Nie jest jednak aż takim misery porn, a jest bardziej melancholijny. Ten natłok postaci miejscami dla osób niezaznajomionymi z mitologią Batmana może być przytłaczający. Ja nie znam jej, aż tak bardzo i udało mi się przeczytać ten komiks, więc chyba nie trzeba się bać. Warto jednak wpierw wiedzieć cokolwiek, bo można się rozczarować. Nie znaczy, że trzeba rozpoznać wszystkich postaci, ale Jim Gordon wyglądający jak Stan Lee był czymś, czego nie miałem w bingo na ten rok. Pierwsza strona komiksu ma dużo tekstu, więc go nie zamieszczę. Przedstawia, jednak ważną powracającą sprawę Batmana, która na koniec okazuje się esencjonalna dla fabuły komiksu. Pod koniec zaczynałem wątpić, ale mimo tego okazało się, że było warto zamieszczać tu ten w sumie poboczny wątek. Takie małe krążące wątki w mniejszej i większej skali zwyczajnie bardzo dobrze Scotowi Snyderowi wychodzą. Rysunek jest dość standardowy. Jedyną wyróżniającym się wizualnie elementem są czarne dymki antagonisty. Trudno je opisać, więc chyba najlepiej samemu zobaczyć w komiksie. Skoro jednak został wspomniany "Chainsaw Man", to trzeba pokazać coś dorównującemu dziwnością z naszego "Rycerza", a wyjętego wręcz rodem z odcinka "400 Boys" z serialu "Love, Death & Robots", choć to raczej komiks był tu inspiracją.  https://cdn.nakanapie.pl/FlSxAm8YU0DYR7YNIlRH1AEWPnM=/origxorig/010e780f1cff77e8a0d410bb842d1874 Początek części 3 komiksu Piękne zielone dzieci, a w lampionie adwentowym Batman trzyma głowę Jokera. Jeśli to was nie przeczyta do lektury, to nie wiem, co może. Mnie się czytało bardzo płynnie i przyjemnie. Ale przyjemność to nie wszystko, bo z tego komiksu zwyczajnie można co nieco wyciągnąć. I na pewno nie tylko to, co napisałem. Komiks czytany dzięki życzliwości Biblioteki na Koszykowej (Biblioteki Głównej Województwa Mazowieckiego).
Adam Słojewski - awatar Adam Słojewski
ocenił na84 miesiące temu
Animal Man. Omnibus Grant Morrison
Animal Man. Omnibus
Grant Morrison Brian Bolland Tom Grummett Chas Truog Doug Hazlewood
Co za cudowne, kompletne szaleństwo. Już wstęp bardzo mi się spodobał. Morrison to chyba spoko gość. Skromny, dowcipny, pełen dystansu do siebie gawędziarz. A sam komiks zaczyna się ciekawie, choć niepozornie - ot, zapomniany ciut Buddy postanawia wrócić do zawodu i stać się prawdziwym superbohaterem. Moce ma dość niedorzeczne: otóż umie przejmować umiejętności od zwierząt, które są w pobliżu. Sam zdaje sobie sprawę z tego, jak głupio to brzmi, ale cóż ma zrobić. Jasne, z początku wydaje się to pretekstem do rozmyślań o prawach zwierząt i o konsumpcji tychże. Ale jeśli spodziewacie się, że to po prostu eko-komiks, to jesteście w sygnifikantnym błędzie. Po pierwsze, jest tu od groma obyczaju i realizmu. Świetne wątki rodzinne i przyziemne traktowanie “zawodu” superbohaterskiego. Obserwujemy choćby jak żona Buddy’ego przyzwyczaja się do wizyt nadludzi: “jak widziałaś jednego, to jakbyś widziała wszystkich”. Ale po drugie, to jest totalnie meta-komiks. Z początku jest to niepozorne, na końcu natomiast mamy do czynienia z kompletnym meta-szaleństwem, bardzo rozrywkowym i udanym. Jest to z pozoru epizodyczna, ale ostatecznie cholernie spójna i przemyślana historia o bohaterach zapomnianych. O postaciach porzuconych. O strojach zbyt kiczowatych na dzisiejsze czasy. I jezu, jak to działa. W skrócie: trochę meta, trochę eko, trochę sympatyczny obyczaj skręcający momentami w dramat. Czasem kompletne szaleństwo. I sporo Moore’a. Jeśli powyższe jeszcze Was nie przekonało: jest tu też małpa, pisząca na maszynie do pisania kolejne dzieła Szekspira. Warto jak cholera. Po więcej recenzji zapraszam na Instagram: @traczytanko
Krzysztof Traczyk - awatar Krzysztof Traczyk
ocenił na86 miesięcy temu

Cytaty z książki Batman: Knightfall. Koniec Mrocznych Rycerzy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Batman: Knightfall. Koniec Mrocznych Rycerzy