rozwińzwiń

Wojna i pokój

Okładka książki Wojna i pokój autora Grzegorz W. Kołodko, 9788301225902
Okładka książki Wojna i pokój
Grzegorz W. Kołodko Wydawnictwo: Wydawnictwo Naukowe PWN publicystyka literacka, eseje
260 str. 4 godz. 20 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Data wydania:
2022-10-11
Data 1. wyd. pol.:
2022-10-11
Liczba stron:
260
Czas czytania
4 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788301225902
Średnia ocen

7,1 7,1 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wojna i pokój w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wojna i pokój

Średnia ocen
7,1 / 10
22 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wojna i pokój

Sortuj:
avatar
14
11

Na półkach:

Ciekawy punkt widzenia konfliktu na Ukrainie. Autor opisuje co spowodowało agresje Rosji. Inny punkt widzenia na ten konflikt niż prezentowany w masmediach. Można się zgadzać lub nie zgadzać z autorem ale warto poznać mniej emocjonalny opis geopolityki, która zawitała za naszą wschodnią granice

Ciekawy punkt widzenia konfliktu na Ukrainie. Autor opisuje co spowodowało agresje Rosji. Inny punkt widzenia na ten konflikt niż prezentowany w masmediach. Można się zgadzać lub nie zgadzać z autorem ale warto poznać mniej emocjonalny opis geopolityki, która zawitała za naszą wschodnią granice

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

71 użytkowników ma tytuł Wojna i pokój na półkach głównych
  • 40
  • 30
  • 1
10 użytkowników ma tytuł Wojna i pokój na półkach dodatkowych
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Grzegorz W. Kołodko
Grzegorz W. Kołodko
Grzegorz Witold Kołodko jest jednym z największych światowych autorytetów w dziedzinie ekonomii, a zarazem doświadczony polityk, podróżnik i popularyzator wiedzy.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pauza Strategiczna. Polska Wobec Ryzyka Wojny Z Rosją Marek Budzisz
Pauza Strategiczna. Polska Wobec Ryzyka Wojny Z Rosją
Marek Budzisz
Co z pewnością przy tej książce robi ogromne wrażenie, to niesamowita ilość przypisów, przywołań, cytatów, co świadczy niezaprzeczalnie o erudycji autora i obeznaniu w nowych ideach o strategii, działaniach państw. Pierwszy obszerny rozdział dotyczący sfery wojskowości, obrony cywilnej, nowinek technologicznych czy taktyki wojskowej, był dla mnie nieco męczący. Ledwo przebrnąłem przez te nowości, bowiem z kwestiami wojskowymi jestem na bakier. Natomiast później zaczyna się analiza polityczna, społeczna, gospodarcza, jak one wpływały, wpływają i wpłyną na potencjalną przyszłość konfliktu. Różne warianty zakończenia wojny, próby ukazania interesów państw, ich decyzje taktyczne, błędy, wizje przyszłych rywalizacji. Na koniec zaś taki rozdział dotyczący naszego kraju, lekcji dla polityków, choć uważam, że sporo mogliby jeszcze wziąć dla siebie z poprzednich rozdziałów. Co gryzie w oczy to na pewno redakcja i forma. Zdarzały się drobne literówki, raz nawet jakieś dziwne urwanie rozdziału w pół zdania. I co ważne, z perspektywy komfortu czytania, więcej akapitów, ponieważ taka ściana tekstu jest na wskroś męcząca po prostu dla samych oczu. Wygląda to, tak nieco pół żartem, jak długi monolog autora, któremu nie wolno i nie sposób przerwać. Jednakowoż pozycja warta przeczytania, choćby z powodu mnóstwa myśli, które na pewno pomogą inaczej spojrzeć na niektóre kwestie. I jestem przekonany, że jakieś idee, hipotetyczne scenariusze zawarte w niniejszej publikacji, za pewien czas zobaczymy wdrażane w życie na naszych oczach.
Krzysztof1993 - awatar Krzysztof1993
ocenił na81 rok temu
Nowy porządek globalny. Mocarstwa, średniacy i niewidzialne siły kierujące światem Bartłomiej Radziejewski
Nowy porządek globalny. Mocarstwa, średniacy i niewidzialne siły kierujące światem
Bartłomiej Radziejewski
Audiobook. To bardzo ciekawe studium polityczne nad obliczem ówczesnego i dawnego świata. Autor wskazuje jak na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci odmieniło się oblicze geopolityczne naszego globu. Nastąpił zmierzch unipolarnego, mocarstwowego przywództwa USA, na rzecz zwiększenia się wpływu Rosji oraz Chin. Nie bez znaczenia jest również sytuacja Indii. Radziejewski wskazuje, że sytuacja świata pod prymatem 4 potężnych mocarstw nie musi być wcale taka zła. Jest to bowiem sytuacja ze wszech miar "zdrowa". Gdy w tle poruszone zostają sprawy o charakterze nuklearnym to tym bardziej nie można dopuścić do nieograniczonego wpływu żadnej z sił. Autor wskazuje również na rolę krajów drugiej i trzeciej kategorii. Taka klasyfikacja nie jest wcale obraźliwa, jest jedynie realnym oddaniem panującej sytuacji. Kraje takie jak Tajwan, Indonezja, Niemcy, Francja czy Brazylia również na arenie międzynarodowej mają do spełnienia określone funkcje. Nasz kraj - Polska - choć zaliczany do 3 ligi również ma swoje szanse, które autor z dużą dokładnością opisuje. W książce mamy poruszony również temat obecnej wojny Ukrainy z Rosją i jej możliwych następstw. Reasumując - to bez wątpienia, pod wieloma względami ciekawa książka. Warto po nią sięgnąć by dostrzec nieco szerszy kontekst. Myślę, że słowo globalny jest dobrym określeniem. Polecam tę książkę dla ludzi ciekawych świata, ciekawych polityki, stosunków międzynarodowych i historii. Każdy z was znajdzie w niej coś dla siebie.
maly1394 - awatar maly1394
ocenił na81 rok temu
Wielkie złudzenie. Liberalne marzenia a rzeczywistość międzynarodowa John Mearsheimer
Wielkie złudzenie. Liberalne marzenia a rzeczywistość międzynarodowa
John Mearsheimer
Niesamowita książka, co zresztą mnie nie zdziwiło, bo po przeczytaniu dwóch innych pozycji tego autora (“Lobby izraelskie a polityka zagraniczna USA” i “Tragizm polityki mocarstw”) spodziewałam się dokładnie tego: męczącej, często zaskakującej i trudnej intelektualnej uczty. Rozważania o liberalizmie, realizmie i nacjonalizmie (autor dokładnie omawia każdy z nich) i relacjach pomiędzy nimi, wciągnęły mnie jak narkotyk, gdyż przez cały czas miałam w uszach to co wszędobylska propaganda “głównego ścieku” od lat sączy nam do głów, a co Mearsheimer świetnie wyjaśnia i jeszcze lepiej obala żelazną, bazującą na faktach argumentacją. Szczególnie spodobał mi się spory fragment na temat PRAWDZIWYCH przyczyn i PRAWDZIWYCH sprawców wojny na Ukrainie. Trochę może “zaspojleruję”, ale, wg autora (którego przecież nie bardzo można jako “ruską onucę” zakwalifikować, choćby ze względu na jego wiedzę i międzynarodową pozycję uznanego eksperta w dziedzinie geopolityki) - nie jest to Putin:). Gdyby ktoś chciał zapoznać się z tym akurat fragmentem bez zgłębiania calutkiej cegły (bo książka jest opasła),dla ułatwienia podaję strony: 266-278. Na stronie 328 natomiast znajdujemy dokładne wyjaśnienie, dlaczego Rosja nie może pozwolić Ukrainie na przyłączenie się do Zachodu – dla mnie bardzo przekonujące. Szkoda ,że nie ma tam nic o tym dlaczego również Polska powinna być temu przeciwna, czego niestety rządzące nami głąby w ogóle zdają się nie pojmować :(. “Wielkie złudzenie” to kolejna książka, która przydatna jest do zrozumienia mechanizmów które działają (lub nie działają – jak w przypadku liberalizmu właśnie) w polityce międzynarodowej. Polecam, mimo, że lektura jest trudna i męcząca...
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na85 miesięcy temu
Tresowany mężczyzna Esther Vilar
Tresowany mężczyzna
Esther Vilar
Czy kobiety rządzą światem i owinęły sobie mężczyzn wokół palca? Czy mężczyźni są tylko utrzymywani w błogiej niewiedzy odnośnie swojego „miejsca w stadzie”? Esther Vilar rozważyła wszystkie pytania tego typu w jednej książce i odpowiedź na nie brzmi TAK. Nietypowo opowiada o codzienności każdego z nas, z naciskiem na różnicę między podziałem na płcie. Wiadomo, przesadza i ironizuje, ale czy napewno nie ma w tym wszystkim ziarna prawdy, które niechętnie musimy przyjąć jako „prawdę objawioną”? Kobiety to stworzenia pełne intryg, przebiegłości i stanowczości, które dobrze odnajdują się w sytuacjach niestandardowych, czy mężczyźni też to potrafią, czy wolą polegać na wiedzy i doświadczeniu „płci pięknej”? Pierwszy raz, aż tak trudno było mi wybrać cytat, który najbardziej do mnie trafia. Poziom przesady i mimo to prawdziwości niektórych sytuacji był wręcz niebotyczny. Nie jestem przekonana czy, aż tak mężczyźni są „uwikłani” w intrygi kobiet. Napewno w dużym stopniu jest to prawdą. Obie płcie mają „coś za uszami”, co pięknie pokazują przykłady, aktualne również dzisiaj, mimo, że minęło już ponad 50 lat od pierwszej publikacji. Postrzeganie kobiet jako jednostek słabych skończyło się wraz z wojną i uświadomieniem społeczeństwu jak ważną rolę podczas niej pełniły kobiety - jako pielęgniarki, łączniczki i agentki. W dużej mierze kobiety to manipulatorki - z tym się zgodzę, ale to jak naginają świat do własnych potrzeb powinno być moim zdaniem wiedzą ogólnodostępną. Nie dziwie się, że autorka była piętnowana przez napisanie tej książki, ale podziwiam jej odwagę i dystans do rzeczywistości. Uśmiałam się co nie miara z niektórych porównań i trafności stwierdzeń, co nie zmienia faktu, że nawet w tym czasem wole zwykły umiar i tego właśnie mi brakowało.
beforebookgetcold - awatar beforebookgetcold
ocenił na77 miesięcy temu
Chiny według Leszka Ślazyka Leszek Ślazyk
Chiny według Leszka Ślazyka
Leszek Ślazyk
Do przeczytania „Chin według Leszka Ślazyka” pośrednio zachęcił mnie Piotr Napierała. To dzięki jego krytyce dowiedziałem się o założycielu strony Chiny24. Zastanawiając się, co następnego przeczytać na temat Państwa Środka, naturalnie zwróciłem uwagę na znajome nazwisko. Omawiając niniejszą książkę, kilkukrotnie będę zestawiał ją z „Chinami 5.0” Kaia Strittmattera, którą omawiałem niedawno. W obu przypadkach mamy do czynienia z publikacjami dziennikarskimi czy też popularnonaukowymi, nie z pracami naukowymi. Przypuszczalnie i jedna i druga jest wybierana jako wprowadzenie do tematu przez czytelników nieszczególnie interesujących się Chinami. Styl sprawia, że książkę Ślazyka czyta się lepiej, niż nadętą perorę Strittmattera. Obie są subiektywnym spojrzeniem na Chiny, mocno nacechowanym takimi lub innymi poglądami autorów. Niemiec próbował zachować pozory obiektywizmu, Polak postawił sprawę jasno: sam tytuł mówi, czego mamy się spodziewać. W przypadku „Chin 5.0” pewną niezamierzoną korzyścią, jest to, że, jak pisałem, dostarczają one wiedzy na temat postrzegania świata, w tym Chin, przez określoną część mieszkańców Zachodu. U Ślazyka sprawa nie wygląda tak prosto, bo trudno zaszufladkować go do konkretnego obecnego u nas politycznego stronnictwa. Jest to raczej spojrzenie Polaka, który dał się przekonać do sporej części chińskich argumentów i często występuje w naszej przestrzeni publicznej jako ich popularyzator. Ślazyk pisze w sposób mocno prowokacyjny, zapewne świadomy, że wiele z jego opinii będzie wywoływać emocjonalny sprzeciw czytelników. Z częścią jego argumentów się zgadzam, z częścią nie, w każdym razie cieszę się, że podważa, choćby i niesłusznie, powszechne opinie, dając pożywkę rozważaniom. Jest to biegunowo przeciwny kierunek, niż ten obrany przez autora „Chin 5.0”, który skupia się na przekonywaniu już przekonanych, powielając wszystkie poglądy swojego otoczenia. Wydaje mi się, że wszystko w „Chinach według Leszka Ślazyka” należy z zasady brać z przymrużeniem oka. Przebijającym się przez całą książkę motywem jest apologia Chin: niektóre rozdziały w całości poświęcone są obalaniu zakorzenionych wśród opinii publicznej mitów. Autor już na początku odnosi się do kwestii swojego stosunku do Chin, odpowiadając zgrabną metaforą, że badacz wulkanów niekoniecznie musi wulkany kochać lub bać się ich. W dalszym biegu książki dość wyraźnie można jednak zauważyć wyraźną sympatię do przedmiotu badań: deklaracje chińskich władz z góry uznaje za prawdziwe, a zachodnie zarzuty deprecjonuje. Jednym z moich ulubionych momentów był ten z początku książki, gdy twierdzi, że Chiny są takie, a nie inne, bo tak jest napisane w konstytucji. Coż, PRL według konstytucji z 1952 roku był państwem demokratycznym, jego prawa były wyrazem interesów i woli ludu pracującego, a jego siły zbrojne stały na straży suwerenności i niepodległości. Główną bolączką książki obok stronniczości jest zupełny brak bibliografii. Gdy sprawa tyczy się osobistych przeżyć i opinii, żadne źródła nie są tu rzecz jasna potrzebne - ot, publicystyka - ale autor wielokrotnie wchodzi na tematy polityczne, naukowe, gospodarcze, w których odnośniki nie tylko pozwoliłyby zweryfikować, ile z tego wszystkiego to prawda, ale też pogłębić swoją wiedzę w konkretnych zagadnieniach. Dodatkową kwestią rzutującą niekorzystnie na rzetelność autora jest prowadzenie biznesu w Chinach w trakcie pisania książki. Nie spodziewałbym się szczerej krytyki od kogoś, kto może ponieść jej konsekwencje. Dzięki gawędziarskiemu stylowi książkę czyta się szybko i przyjemnie - zazwyczaj. Chwilami autor gubi się w narracji i nie wiadomo do końca, co chce przekazać. Przychodzi mi na myśl „Mój dżihad” Aukaia Collinsa, o którym pisałem parę miesięcy temu. Nie wystarczy mieć ciekawe przygody i lekkie pióro. Opowiadanie historii to umiejętność i trzeba ją wyćwiczyć jak każdą inną. Gdyby Ślazyk popracował nad tym aspektem, myślę, że wstawki podróżniczo-fabularne czytałoby się nie gorzej, niż Cejrowskiego. Szczególnie polecam rozdziały poświęcone przemysłowi, gospodarce i łańcuchom dostaw. Czuć, że Ślazyk pisze na temat, o którym ma duże pojęcie. Poza tym wartościowe są fragmenty dotyczące nowych technologii, w tym tych, które mają na celu kontrolę społeczeństwa. Mogę zaryzykować stwierdzenie, że tematy te są omówione lepiej, niż w „Chinach 5.0”, które z założenia miały się na nich skupiać. Długi na 60 stron dodatek o chińskiej szkole negocjacji sprawdziłby się jako samodzielna książka, szczególnie gdyby został trochę rozszerzony. Odróżnia się od poprzedzającej go reszty znacznie bardziej wyważonym charakterem i dostarcza wielu informacji z pogranicza kultury i gospodarki, których prawdopodobnie nie dowiedziałbym się gdzie indziej. Myślę, że to całkiem niezła książka, pod warunkiem, że czyta się ją w zestawieniu z pozycjami krytycznymi wobec Chin. Jako samodzielne źródło wiedzy nie sprawdza się ze względu na zupełny brak obiektywizmu.
twujstary8 - awatar twujstary8
ocenił na711 miesięcy temu
Naprawić przyszłość. Dlaczego potrzebujemy lepszych opowieści, żeby uratować świat Marcin Napiórkowski
Naprawić przyszłość. Dlaczego potrzebujemy lepszych opowieści, żeby uratować świat
Marcin Napiórkowski
🚀 Opowieść, która łata dziury w jutrze 🚀 📖 Napiórkowski przekonuje, że przyszłość nie zaczyna się od danych ani od technologii – zaczyna się od opowieści. To one mobilizują albo paraliżują, nadają sens i kształtują decyzje. Czytając, miałem wrażenie, że autor nie tyle „opisuje świat”, co aktywnie uczy, jak przejąć nad nim narracyjną kontrolę. 🎭 Styl - ironia, kpina, drobne szyderstwa – to narzędzia, które czasem ocierają się o przesadę, ale trudno inaczej mówić o naszych zbiorowych iluzjach. Taki język działa jak bezpiecznik: zamiast nudnego wykładu, dostajemy żywą, rytmiczną opowieść. ⚖️ Co zagrało ⚖️
 🔹 Rozbicie wielkiej opozycji: technooptymizm kontra technopesymizm. Oba skrajne, oba zbyt proste.
 🔹 Świetny pomysł fact-tellingu – bo same fakty to za mało, potrzebujemy faktów splecionych z narracją.
 🔹 Uświadomienie, że „jutro” może być równie obce jak „wczoraj”. 🪓 Ale… 🪓
 🔸 Ironia bywa nachalna i czasem podcina wagę argumentu.
 🔸 I jeszcze to słowo „humaniści”… Ja bym ich raczej nazwał filozofami. To brzmi szerzej i bardziej uniwersalnie – pokazuje, że chodzi nie o strażników przeszłości, ale o tych, którzy potrafią łączyć naukę ścisłą z refleksją o sensie i przyszłości. Humanista brzmi jak archiwista, filozof – jak most między danymi a znaczeniem. 🌍 Wniosek 🌍
 To książka nie tyle o przyszłości, co o prawie do jej opowiadania. Kto pisze scenariusz jutra, ten realnie zmienia świat. Dlatego warto czytać Napiórkowskiego – żeby nauczyć się rozpoznawać cudze narracje i pisać własne. 📚 Ocena: 9/10 – kupuję ten kierunek, choć z poprawką na nadmiar ironii. A zamiast humanistów – filozofowie. 💡 Napiórkowski mówi ‘humaniści’, ja słyszę ‘filozofowie’. Bo w moim odczuciu chodzi nie tylko o ludzi od literatury i pamięci, ale o tych, którzy potrafią połączyć sens z nauką i nadać przyszłości kierunek.
Endryou Poczopko - awatar Endryou Poczopko
ocenił na97 miesięcy temu
Tu jest Grecja! Antyk na nasze czasy Marek Węcowski
Tu jest Grecja! Antyk na nasze czasy
Marek Węcowski
Spojrzenie z dystansu faktycznie pomaga inaczej ocenić nasze bieżące bolączki - i to nie chodzi o dystans kilku czy kilkudziesięciu lat, ale cofnięcie się nawet do antyku, a nawet rzut okiem wstecz na całą historię ludzkości. Na przykład liczne pandemie, w porównaniu do których pandemia Covid-19 jawi się jako ledwie drobnostka. Tu autor odnosi się m.in. do bieżącego kryzysu demokracji, opowiadając o tym, jak wyglądała demokracja w swojej ojczyźnie, czyli starożytnej Grecji. Rozkłada też na czynniki pierwsze modną teraz "pułapkę Tukidydesa". Jest to trochę inne podejście do historii starożytnej, niż to klasyczne - od daty do daty, od wojny do wojny - i nie jest też celem tej pozycji przedstawianie historii starożytnej, ale właśnie odniesienie do niej naszych bieżących wydarzeń (co wynika zresztą z opisu książki). Trudno w takiej sytuacji zarzucać "jałowe wtręty o Ukrainie", skoro wojna za wschodnią granicą od 4 lat kształtuje sytuację na świecie i sprawia, że zadajemy sobie pytania o naszą przyszłość. Chyba że ktoś żyje pod kamieniem... A czy naprawdę "historia lubi się powtarzać", czy też tylko tak się nam zdaje? Często powtarzamy też tego typu frazesy, nie zdając sobie sprawy, o ile życie dawniej różniło się od obecnego. A poza tym chodzi o to, żeby się nie powtarzała... Najciekawsze wydało mi się pytanie "I my rozliczamy polityków, ale czy potrafimy rozliczyć samych siebie z katastrofalnego błędu ich popierania?".
joly_fh - awatar joly_fh
ocenił na71 miesiąc temu
Kilka miesięcy mojego życia Michel Houellebecq
Kilka miesięcy mojego życia
Michel Houellebecq
Bardzo trudno jest mi ocenić tę książkę. Twórczość Michela Houellebecqa darzę dużą sympatią, choć początkowo miałem do autora wyraźną niechęć — motywowaną głównie jego pozaliterackimi, prowokacyjnymi wypowiedziami. Z czasem jednak przeszedłem od dystansu do autentycznego uznania dla jego prozy. „Kilka miesięcy mojego życia” nie jest powieścią, lecz raczej formą autoterapeutycznego esejo-pamiętnika. Z jednej strony jest tu wszystko to, co charakterystyczne dla Houellebecqa – złośliwość, kąśliwość, prowokacyjność. Z drugiej jednak pojawia się coś zaskakującego – szczerość i wyraźna autorefleksja. Autor, jak to ma w zwyczaju, równie często bulwersuje co zaskakuje trafnością spostrzeżeń i niemalże prorocką wizją. Książka w pewnym stopniu odpowiada także na pytanie, gdzie przebiega granica między autokreacją a rzeczywistymi przekonaniami autora. I choć jest to momentami rozczarowujące — okazuje się bowiem, że Houellebecq faktycznie dzieli część poglądów ze swoimi bohaterami — to jednocześnie widać, jak wyolbrzymiony jest odbiór jego postaci przez wiele środowisk oraz świadoma autokreacja. Jednym z ciekawszych elementów książki jest sposób, w jaki autor odnosi się do własnych skandali, zwłaszcza głośnego incydentu związanego z filmem pornograficznym. Na pierwszy rzut oka wpisywałby się on idealnie w jego publiczną personę bezkompromisowego prowokatora, który nie cofa się przed niczym. Tymczasem Houellebecq pokazuje zupełnie inne oblicze: zamiast zdystansowania czy ironii pojawia się poczucie upokorzenia, realny dyskomfort, a nawet działania prawne. To z kolei odsłania jego bardziej wrażliwą stronę, podatną na presję opinii publicznej i prowadzącą momentami do stanów depresyjnych. Właśnie ta dwoistość czyni tę książkę interesującą. Autor nie brnie ślepo w swoje wcześniejsze wypowiedzi, potrafi przyznać się do błędu i zrewidować własne reakcje, jednocześnie nie rezygnując z poglądów tam, gdzie uznaje je za słuszne. Pokazuje się jako ktoś zdolny do autorefleksji i dialogu (nawet z osobami o skrajnie odmiennych przekonaniach),a zarazem jako człowiek, który silnie odczuwa ciężar własnej medialnej kreacji. Z tych względów uważam, że jest to książka ciekawa i wyraźnie różna od powieści Houellebecqa. Trzeba jednak zaznaczyć, że została napisana przede wszystkim „dla siebie”, jako próba uporządkowania pewnych doświadczeń i forma autoterapii. Mimo to daje czytelnikowi wgląd w sposób myślenia autora, który wcześniej — zwłaszcza dla polskiego odbiorcy — pozostawał dość ograniczony. Ocena: 6/10
Kuba - awatar Kuba
oceniła na610 dni temu

Cytaty z książki Wojna i pokój

Więcej
Grzegorz W. Kołodko Wojna i pokój Zobacz więcej
Więcej