rozwińzwiń

Czy Chiny zbawią świat?

Okładka książki Czy Chiny zbawią świat? autora Grzegorz W. Kołodko, 9788381232623
Okładka książki Czy Chiny zbawią świat?
Grzegorz W. Kołodko Wydawnictwo: Prószyński i S-ka biznes, finanse
Kategoria:
biznes, finanse
Format:
papier
Data wydania:
2018-05-15
Data 1. wyd. pol.:
2018-05-15
Język:
polski
ISBN:
9788381232623
Średnia ocen

6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Czy Chiny zbawią świat? w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Czy Chiny zbawią świat?

Średnia ocen
6,3 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Czy Chiny zbawią świat?

avatar
227
132

Na półkach: ,

Można wyczuć że autor jest zafascynowany Chinami i nawet tego nie ukrywa. Ciekawa pozycja z przytaczanymi faktami, wykresami i danymi

Można wyczuć że autor jest zafascynowany Chinami i nawet tego nie ukrywa. Ciekawa pozycja z przytaczanymi faktami, wykresami i danymi

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
151
102

Na półkach:

Widać zafascynowanie autora gospodarką chińską, jak stała się jedną z prężniejszych gospodarek w świecie. Brakowało mi całościowego podejścia, przecież Chiny są na bakier np. z prawami człowieka czy ekologią. Później przyszła refleksja, że autor to ekonomista i pisze o tym, na czym się zna.
Najbardziej przemówiły do mnie analizy nt., demografii.

Widać zafascynowanie autora gospodarką chińską, jak stała się jedną z prężniejszych gospodarek w świecie. Brakowało mi całościowego podejścia, przecież Chiny są na bakier np. z prawami człowieka czy ekologią. Później przyszła refleksja, że autor to ekonomista i pisze o tym, na czym się zna.
Najbardziej przemówiły do mnie analizy nt., demografii.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
316
193

Na półkach:

Choć lubię słuchać prof. Kołodki mimo moich liberalnych gospodarczo poglądów, to ta książka jest irytująco jednostronna. Praktycznie zdanie po zdaniu miałem wrażenie, że jest to opłacana przez Chiny płatna propaganda opiewająca w sposób bezkrytyczny mniej lub bardziej prawdziwy sukces gospodarczy Chin. Prof. Kołodko znany jest ze swojego ogromnego krytycyzmu co do wydatków na zbrojenia. Praktycznie ciągle gani poprzednie i obecne władze Polski za wydatki zbrojeniowe. Na 200 stronach książki nie ma nawet jednego zdania na temat ogromnych wydatków Chin na zbrojenia!! Autor nie pisze nic o zaanektowanym Tybecie , o 1mln Ujgurów więzionych w obozach koncentracyjnych dla niepoznaki nazywanych edukacyjnymi, nie pisze nic o wsparciu Chin dla budowy broni nuklearnej przez Pakistan itp itd. Książka ta to tak naprawdę niewyszukana intelektualnie apoteoza Chin i pogardliwa krytyka USA i całego Zachodu. Tylko jakoś dziwne, że globalna imigracja kieruje się do tych upadających gospodarek Zachodu, a nie do Chin. Widać imigranci lepiej dostrzegają złożoną rzeczywistość świata i lepiej potrafią ocenić czy ich przyszłość lepiej będzie się miała na Zachodzie czy w dzisiejszych Chinach.

Choć lubię słuchać prof. Kołodki mimo moich liberalnych gospodarczo poglądów, to ta książka jest irytująco jednostronna. Praktycznie zdanie po zdaniu miałem wrażenie, że jest to opłacana przez Chiny płatna propaganda opiewająca w sposób bezkrytyczny mniej lub bardziej prawdziwy sukces gospodarczy Chin. Prof. Kołodko znany jest ze swojego ogromnego krytycyzmu co do wydatków...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

79 użytkowników ma tytuł Czy Chiny zbawią świat? na półkach głównych
  • 50
  • 28
  • 1
20 użytkowników ma tytuł Czy Chiny zbawią świat? na półkach dodatkowych
  • 9
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Grzegorz W. Kołodko
Grzegorz W. Kołodko
Grzegorz Witold Kołodko jest jednym z największych światowych autorytetów w dziedzinie ekonomii, a zarazem doświadczony polityk, podróżnik i popularyzator wiedzy.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Społeczeństwo zerowych kosztów krańcowych Jeremy Rifkin
Społeczeństwo zerowych kosztów krańcowych
Jeremy Rifkin
Zafascynowała mnie ta książka! Wgląd w następną erę gospodarczą i jednocześnie rzut oka na głównych graczy – przywódców państw, prezesów globalnych korporacji, liderów organizacji pozarządowych – którzy w różnych częściach świata już dziś kładą podwaliny wielki przełom technologiczno-ekonomiczny. W mojej opinii jest to świetny, nowy paradygmat gospodarczy, który pomaga odnaleźć się człowiekowi w XXI wieku. Amerykański ekonomista, politolog i publicysta, autor wielu interesujących teorii myślowych, opartych na ciekawych obserwacjach społeczno-gospodarczych, zgrabnie wykazuje różnice między kolejnymi rewolucjami przemysłowymi. Pierwsza i druga rewolucja przemysłowa (czyli wiek XIX - wiek pary oraz wiek XX - wiek elektryczności) były scentralizowane, odgórne, skupione na własności oraz przebiegały wertykalnie, co oznacza, że ich infrastruktura energetyczna, komunikacyjna i transportowa, musiały sprzyjać scentralizowanym, własnościowym, zamkniętym i wertykalnie zintegrowanym formom organizacji (na poziomie politycznym, gospodarczym i społecznym). W odróżnieniu od nich trzecia rewolucja przemysłowa pozwoli w pełni wykorzystać swoją produktywność, musi być rozpowszechniana na zasadzie otwartości i współpracy (w sposób horyzontalny). Jest to zupełnie inny model, który sprawdza się najlepiej, gdy rozpoczyna się w regionach, a nie na poziomie państwa narodowego. Rząd oczywiście może ustalać prawo, wprowadzać regulacje i standardy, ale działa przede wszystkim jako instytucja ułatwiająca i wspomagająca. Kluczowymi aktorami są regiony, a pieniądze z wybranych programów (np. Komisji Europejskiej) muszą je skutecznie zasilać. Śmiałe pomysły Rifkina nie są bynajmniej utopijne. Specjalizując się w sprawach ekonomii, zmian klimatycznych i bezpieczeństwa energetycznego, Rifkin był doradcą Romano Prodiego, kanclerz Niemiec Angeli Merkel, premiera Portugalii Jose Socratesa, premiera Słowenii Janeza Janša. Był też doradcą rządu francuskiego w czasie, gdy Francja przewodniczyła pracom Unii Europejskiej. Obserwacje Rifkina poczynione po obu stronach Oceanu Atlantyckiego, skłoniły go do wniosku, że obecna era przemysłowa, oparta na ropie i innych paliwach kopalnych, na naszych oczach zbliża się ku końcowi. Ceny benzyny i żywności nieubłaganie idą w górę, bezrobocie sięga rekordowych rozmiarów, rynek nieruchomości (na którym doszło już do dramatycznego kryzysu) nadal z trudem utrzymuje się na skraju przepaści, zadłużenie rządów i ich obywateli powiększa się z dnia na dzień, a odbudowa nadszarpniętej przez recesję gospodarki zamiast przyspieszać – zwalnia. Rifkin stawia na fuzję technologii internetowych i odnawialnych źródeł energii, która będzie wytwarzana i dzielona przez ludzi, tak jak informacja jest tworzona i dystrybuowana przez użytkowników Internetu. Autor mocno akcentuje zmiany, które dotykają kwestii społecznych. Dzięki pojawieniu się internetu, zaczęły rozwijać się usługi o których nie śniono w poprzednich epokach: Wikipedia w miejsce encyklopedii, taksówki wypierane przez carsharing, serwisy aukcyjne zastępujące wyprzedaże garażowe o znikomym zasięgu, couchsurfing jako alternatywa noclegu hotelowego. Masowość rozproszonych usług, które świadczą i dystrybuują członkowie społeczeństwa. Trudno powiedzieć na ile wizje rysowane przez Rifkina miałyby szanse zadziałać wdrożone na skale globalną. W wywiadach autor powołuje się na przykład Hauts-de-France, przemysłowego regionu w północnej Francji, wcześniej opartego na górnictwie, produkcji stali i produkcji samochodów. To miejsce pogrążone w kryzysie od 30 lat, z rzeszami młodych bezrobotnych, pozbawionych nadziei i równie bezradnych seniorów, wydawało się nie mieć najmniejszych szans w dzisiejszym innowacyjnym świecie. Prezydent Hauts-de-France oraz prezes lokalnej izby handlowej zgłosili się do TIR Consulting Group (kierowanej przez Rifkina) z prośbą o pomoc. Otrzymali wsparcie najlepszych firm inżynierskich, przedsiębiorstw naukowych, ekspertów ds. rozwoju miast, a w zamian musieli spełnić jeden warunek: zmobilizować wszystkich mieszkańców regionu. Wszystkie partie polityczne, izby handlowe, uniwersytety i organizacje pozarządowe przez 10 miesięcy angażowało się w ten projekt. Ostatecznie wdrożono model trzeciej rewolucji przemysłowej i w regionie działa 950 projektów, inicjatyw i start-upów. Powstały tysiące miejsc pracy.Wszystko to przy stosownym wsparciu UE i rządu Francji. To podejście pokazuje zresztą głęboką wiarę Rifkina w sens i celowość istnienia Unii Europejskiej: konieczne jest istnienie cyfrowej infrastruktury na poziomie całych kontynentów (vide program „Smart Europe”, łączący miasta i regiony w ramach ponadnarodowej architektury). Trzecia rewolucja przemysłowa - wzorem sieci wi-fi - nie lubi granic, przełamuje bariery geograficzne i kontynentalne. Państwo narodowe nie stanie się mniej ważne, ale jego funkcje ulegną zmianie – od inicjowania budowy infrastruktury do bycia generatorem praw i regulacji oraz moderatorem łączności transgranicznej. Jednak zadanie budowy infrastruktury ponad granicami przypadnie regionom. Rifkin podkreśla, że im bardziej wykorzystujemy paliwa kopalne, w tym większym stopniu uśmiercamy swoją gospodarkę. Konieczna jest zmiana myślenia i modelu energetycznego. Podobne zmiany znamy z branży muzycznej, wydawniczej czy telewizyjnej. Cyfrowa rewolucja zredukowała koszty krańcowe produkcji muzyki, newsów, filmów i wiedzy prawie do zera. W efekcie kilku graczy musiało odejść, a w ich miejsce pojawiły się nowe przedsiębiorstwa oparte na technologiach cyfrowych. Autor wyraża pogląd, że podobne przeobrażenia czekają energetykę: firmy i przedsiębiorstwa użyteczności publicznej zmienią model z rynkowego na sieciowy. W efekcie firma energetyczna, razem z przedsiębiorstwem informatycznym i np. jakimś telekomem, będzie zarządzać przepływami danych. Podmioty te za pomocą narzędzi analitycznych będą analizować dane związane z przepływami energii i tworzyć algorytmy i aplikacje, dzięki czemu wzrośnie ich całkowita produktywność, spadnie negatywny wpływ na środowisko, a koszty krańcowe zbliżą się do zera. Później różne przedsiębiorstwa dzięki zwyżkom produktywności podzielą się zyskami z firmami energetycznymi na zasadzie umów opartych na wynikach. Dlaczego model sieciowy miałby być lepszy niż rynkowy? Głównie dlatego, że w sieci przepływ (energii, informacji) jest stały, ciągły, podczas gdy na rynku mamy do czynienia z transakcją pomiędzy sprzedawcą a kupującym, po której następuje przerwa. Co prawda marże – a zatem i zyski – są niskie, ale dzięki nieprzerwanej aktywności nie ma powtarzającego się mechanizmu rozpoczynania i kończenia transakcji, niższe są zatem koszty transakcyjne. Nawet tacy giganci z branży energetyki jak RWE, E.ON czy EMBW idą w kierunku opisywanym przez Rifkina. W kontekście dramatycznych zmian klimatycznych proponowany model wydaje się jedyna szansą dla Ziemi. Wybór zasobów nieodnawialnych, już na etapie wydobycia jest degradujący dla środowiska. Spalanie tych surowców, wpływa na zmiany klimatyczne i stan powietrza, wody i gleby, nieodwracalne zniszczenia w świecie roślin i zwierząt. Skupione w pojedynczych punktach wydobycie surowców owocuje nieuchronną centralizacją władzy, umieszczająca ją w rękach pojedynczych koncernów paliwowych i decyduje o gospodarce wielu krajów. Przyczyniło się też do niejednej wojny. Tymczasem farmy słoneczne czy wiatrowe, spalarnie biomasy, energia geotermalna - dostępne są praktycznie w każdym punkcie globu. Zamiast skupiać produkcję energii w jednym miejscu, trzeba tworzyć kontynentalne sieci energetyczne. Każdy budynek (istniejący i nowoprojektowany) należy wyposażyć w urządzenia służące do produkcji energii elektrycznej z jej odnawialnych źródeł. Budynki połączone w inteligentną sieć, umożliwią przesyłanie energii tam, gdzie jej brakuje. Pięć filarów Trzeciej Rewolucji Przemysłowej, jakie sformułował Rifkin to: Przestawienie się na odnawialne źródła energii Przekształcenie budynków w mikroelektrownie, wytwarzające energię ze źródeł odnawialnych Zastosowanie odpowiednich nośników energii (np. wodorowe) Utworzenie sieci łączącej wszystkie budynki w energetyczny Internet; Wykorzystanie pojazdów elektrycznych (i transport energii za ich pomocą). Zasadniczym warunkiem działania tego programu jest konieczność zmiany systemu wartości – zamiast prawa do posiadania i sprzedawania dóbr, ważniejsze stałoby się prawo do dostępu (w tym przypadku do usług energetycznych). Stąd padające w książce określenie: energetyczny internet. Rifkin opisuje, w jaki sposób pięć filarów Trzeciej Rewolucji Przemysłowej przyczyni się do powstania tysięcy nowych przedsiębiorstw i milionów miejsc pracy, przyniesie fundamentalną zmianę w strukturze relacji międzyludzkich, odejście od systemu opartego na hierarchii i zwrot w kierunku lateralnego modelu sprawowania władzy. Nie pozostanie to bez wpływu na pozostałe aspekty naszego życia (praca, aktywność społeczna i obywatelska, edukacja). Sieciami objęte zostałyby całe kontynenty, co umożliwiłoby wymianę wiedzy i technologii pomiędzy poszczególnymi państwami. W 2011 r. w UE istniało ponad 191 milionów budynków i każdy z nich mógłby zostać przekształcony w mikroelektrownię. Nowe obiekty budowane i projektowane by były już jako dwu-funkcyjne – obok podstawowego programu mieszkalnego, usługowego czy kulturalnego budynek planowano by od początku jako jedno z ogniw energetycznego internetu. Oczywiście wielkie korporacje chętnie nie oddadzą swojego monopolu, a zwykli ludzie mają zbyt wiele własnych problemów, aby zwrócić uwagę na sprawy ogólnoświatowe - nawet jeśli poprzez degradację środowiska wpłyną one na nasz dobrostan. Trzecia rewolucja zmusza jednak do myślenia i stanowi wezwanie do działania dla mocodawców oraz przywódców biznesowych, aby wykorzystali możliwości społeczeństwa i gospodarki opartej na przyjaznych dla środowiska innowacjach.
Telksinoe - awatar Telksinoe
ocenił na66 lat temu
Punkt odniesienia. Rzecz o motywacyjnych i poznawczych inklinacjach w ekonomii behawioralnej Piotr Zielonka
Punkt odniesienia. Rzecz o motywacyjnych i poznawczych inklinacjach w ekonomii behawioralnej
Piotr Zielonka
„Punkt odniesienia” Piotra Zielonki to pozycja, z której dowiadujemy się, jak u człowieka działa mechanizm odczuwania zysku i straty, a także dlaczego decydując się na niektóre inwestycje działamy irracjonalnie. Książka jest podzielona na dwie części opisujące sferę motywacyjną i sferę poznawczą. Sfera pierwsza porusza takie tematy jak odkrycie, że kolejne zyski cieszą większość ludzi coraz mniej, podobnie jak kolejne coraz wyższe straty bolą również mniej. Drugie odkrycie dotyczy tego, że straty bolą o wiele bardziej niż zyski cieszą. Z kolei teoria perspektywy zakłada, że w momencie podejmowania decyzji ludzie przyjmują jakiś punkt odniesienia. Ten punkt właśnie stanowi rozgraniczenie pomiędzy obiektywnymi zyskami a stratami. Nasz umysł lub okoliczności wpływają na to, że wyniki decyzji są właśnie oceniane jako zyski lub straty w stosunku do tego punktu. Umiejscowienie tego punktu również wpływa na podejmowanie decyzji. W części dotyczącej sfery poznawczej Autor opisuje takie efekty jak nadmierna pewność przekonań, złudzenie korelacji, heurystyka zakotwiczenia, pułapka potwierdzenia czy np. efekt aureoli. Druga część, pomimo, że krótsza jest zdecydowanie bardziej przystępna i ciekawa. Być może dlatego, że w pierwszej części znajduje się wiele wykresów. Sama książka nie jest długa, jednak jej odbiór utrudnia mocno akademicki język. Szkoda, bo temat książki jest bardzo ciekawy.
jaannuszka - awatar jaannuszka
oceniła na63 lata temu
Wśród rekinów. Cała prawda o świecie finansów. Joris Luyendijk
Wśród rekinów. Cała prawda o świecie finansów.
Joris Luyendijk
W 2008 roku świat dotknął wielki kryzys finansowy. Nie ostała się żadna z gospodarek światowych. Wartości zasobów naturalnych, ceny ropy, wytworów, czy płynności finansowe największych i dotychczas najgospodarniejszych instytucji finansowych zmieniły się, w zastraszającym tempie. Kryzys finansowy okazał się spustoszeniem. Wszystkie kraje starały się i nadal to robią, by "odnaleźć" pomyślne wiatry w "odbudowywaniu" rodzimej gospodarki. W Polsce może odczuliśmy ten kryzys ciut mnie, ale to już dlatego, że w momencie kulminacyjnym nie znajdowaliśmy się we wspólnej, z innymi krajami EU-strefie euro. Ale nie jestem tu, by rozważać, na temat tego, jak polski rząd zapobiegał finansowemu chaosowi. Jestem tu dziś po to , by przedstawić Wam pozycje książkową, w której autor-Joris Luyendik . Joris Luyendijk jest holenderskim dziennikarzem śledczym oraz antropologiem. Za książkę "Szokujące fakty z życia reportera" otrzymał liczne nagrody. Joris Lutendijk w swojej kolejnej książce wziął sobie za cel dotarcie do pracowników "krainy" londyńskiej finansjery, tzw. City . NIe jest to proste. W londyńskim City obowiązuje twarda zasada-wszechobecna dyskrecja. Dziennikarz jednak się nie poddał . O wynikach jego dociekań oraz starań, by pracownicy City złamali klauzule poufności i zmowę milczenia możecie przeczytać w tejże , prezentowanej dziś pozycji. To, z czym zderzy się czytelnik zaskoczy, zdziwi i spowoduje, że zrozumie , jakimi prawami rządzą się instytucje finansowe oraz jak bardzo ich realia są odległe od "szarego, zwykłego" konsumenta. "Wśród rekinów" pobudza do przemyśleń. Z każdą kolejną stronę byłam coraz bardziej przerażona. Czy bankierzy naprawdę są naszymi wrogami? Przekonajcie się sami.
figlarna24 - awatar figlarna24
ocenił na78 lat temu
Naród start-upów. Historia cudu gospodarczego Izraela Dan Senor
Naród start-upów. Historia cudu gospodarczego Izraela
Dan Senor Saul Singer
Ciekawe studium przypadku areny venture capital i przyczyn spektakularnych sukcesów biznesowych oraz militarnych Izraela. Jest to taki "list miłosny" dla Kraju Żydowskiego i jego transformacji ze spalonego słońcem piaszczystego pustkowia do potęgi technologicznej i militarnej. Daje się to odczuć w szczególności w momentach analizy komparatywnej między Izraelem a Stanami Zjednoczonymi, Ligą Arabską i Europą (zbudowanej na frazie "My mamy to, czego nie ma w żadnym z tych regionów"). Niektóre obserwacje były ciekawe i odkrywcze, ale momentami wiało truizmami. O ile nie kwestionuję efektywności bojowej i przewagi technologicznej IDFu, tak momentami autor przedstawia służbę w tej armii w tak iście tęczowych barwach, że trochę zakrawa o propagandę. Dodatkowo autorzy dość często odnosili się do ówczesnych czasów, przez co spora część faktów przestała być aktualna. Mam też kolejny, mniejszy już problem, czyli sama treść i stylistyka. Są w tej książce momenty, które nie są zredagowane w sposób, którego oczekiwałbym od "książki roku". Sporo powtórzeń i zdań, które budzą wiele do życzenia pod kątem stylistycznym. Nie wiem czy to kwestia tłumaczenia, czy oryginalnej treści, ale momentami trąciło prostactwem. Reasumując - ciekawa pozycja, na pewno warta przeczytania choćby dla poznania samej historii tego małego, ale aż nazbyt potężnego państwa. Gdyby historia i fakty przedstawione byłyby w sposób neutralny emocjonalnie, bez tego ciągłego lukrowania i koloryzowania, to książka byłaby zdecydowanie lepsza i wartościowsza. Obraz przedsiębiorczego sukcesu Izraela jest zarysowany. W licznych momentach brakuje mu jednak wykończenia.
Maverick - awatar Maverick
ocenił na67 miesięcy temu
Chiny, Stany Zjednoczone i świat w oczach Wielkiego Mistrza: Lee Kuan Yewa Kuan Yew Lee
Chiny, Stany Zjednoczone i świat w oczach Wielkiego Mistrza: Lee Kuan Yewa
Kuan Yew Lee
Założenie jest ciekawe: to nie wywiad z Lee Kuan Yew, a cytaty z innych, przeprowadzonych na przestrzeni lat rozmów, ułożone tak, by dawały odpowiedzi na interesujące autorów pytania. Pewną wadą jest to, że źródła obejmują wypowiedzi byłego premiera Singapuru z długiego okresu: głównie z lat 1990-2013, ale zdarzają się nawet te z lat 60. Wątpliwe, by ktoś we wszystkich kwestiach zachował takie samo zdanie. A tym bardziej Lee Kuan Yew, który stanowił wzór pragmatyzmu. Jeśli chodzi o rozwiązania gospodarcze, propagował liberalizm i zachęcał zagraniczne firmy do inwestowania w Singapurze, jednocześnie prowadząc od lat 60 różnego rodzaju państwowe inwestycje, takie jak szeroko zakrojony program publicznego budownictwa mieszkaniowego w ramach Housing and Development Board. W swoich wypowiedziach kładł nacisk na łagodzenie nierówności majątkowych, w przeciwieństwie do zachodnich polityków nie motywując tego rodzaju dążeń sprawiedliwością społeczną, a raczej koniecznością utrzymania stabilności. Jeśli chodzi o kwestie polityczne, Lee Kuan Yew przejawiał szacunek wobec anglosaskiego systemu demokratycznego, wskazując też jego wady i utrzymując w Singapurze ustrój raczej autorytarny. Partia Akcji Ludowej sprawuje niepodzielne rządy od samego początku, wygrywając w zeszłym tygodniu (3 maja 2025) swoje szesnaste z rzędu wybory. Singapur może być źródłem poważnego dysonansu poznawczego dla dogmatycznych zwolenników demokracji liberalnej, bo jak widać nie stosuje się do jej zasad i funkcjonuje, do tego o wiele lepiej od niejednej demokracji. Społeczne poglądy Lee Kuan Yew były moim zdaniem ukształtowane przede wszystkim przez dwa czynniki. Pierwszy to wychowanie w środowisku, które ze względu na konfucjańskie korzenie kładło nacisk na ciężką pracę i odpowiedzialność za wspólnotę, a jednocześnie nie było mocno osadzone w chińskiej kulturze - sam zaczął uczyć się mandaryńskiego dopiero po trzydziestce. Drugie to specyfika wielonarodowego Singapuru, zamieszkanego przez Chińczyków, Malajów, Hindusów, Tamilów oraz inne grupy, a do tego posiadającego w spadku brytyjski system prawny i powszechną znajomość angielskiego. Uwarunkowało to pozornie paradoksalną sytuację, w której partia raczej prawicowa musiała włączyć do swojej ideologii multikulturalizm - choć odmienny od swojego europejskiego wydania akcentem na konieczność przestrzegania miejscowego prawa. Przejawia się tu również akceptacja wolnego handlu i globalizmu jako jedynej dopuszczalnej możliwości. Przewidywania na temat dalszych losów Chin w większości wydają się sprawdzać. Jest od tego parę wyjątków: Lee Kuan Yew nie spodziewał się, że Chiny tak szybko zaczną kwestionować rolę USA jako światowego hegemona oraz przecenił szybkość ich wzrostu gospodarczego w drugiej i trzeciej dekadzie XXI wieku (choć znów, jak wspomniałem, formuła książki sprawia, że w niektórych wypowiedziach jego zdanie wydaje się być przeciwstawne). Nie jestem pewny, ile z wypowiedzi Lee Kuan Yew przedstawiało jego rzeczywiste poglądy, a które miały na celu budowanie dobrych relacji z poszczególnymi krajami i grupami. Choć od 1990 nie pełnił już funkcji premiera, wciąż stanowił liczący się autorytet jako de facto ojciec założyciel państwa i wątpię, by decydował się publicznie wyrażać swoje prywatne opinie, gdyby były sprzeczne z bieżącymi interesami Singapuru. Myślę, że stąd ugodowe i przychylne wypowiedzi zarówno o USA, jak i o Chinach. Tłumaczenie ma pewne niedociągnięcia. Gdzieś w tle ciągle przebija się angielski oryginał. Przykładem jest użycie słowa „skorumpowana” w kontekście, do którego bardziej pasowałoby „zepsuta”, co, jak przypuszczam, w oryginale brzmiało „corrupted”(str. 87). Poza tym szyk zdania i ogólne odczucie bardzo mocno kojarzy się z angielskim. Tłumaczenie nie stoi na najwyższym poziomie i sprawia wrażenie amatorskiego, co nie zmienia faktu, że jest stuprocentowo zrozumiałe. Rzucając małą dygresją, na początku uśmiechnąłem się widząc chyba zbyt fanatyczny entuzjazm autorów wobec byłego premiera: „Kim jest Lee Kuan Yew? Strategiem strategów. Przywódcą przywódców. Mentorem mentorów”. Brzmiało to trochę jak wstęp do biografii Kim Ir Sena. Już parę stron dalej okazało się na szczęście, że to żadna laurka, a bardzo zajmująca i skłaniająca do przemyśleń praca.
twujstary8 - awatar twujstary8
ocenił na811 miesięcy temu

Cytaty z książki Czy Chiny zbawią świat?

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Czy Chiny zbawią świat?