Ciekawe czasy

Okładka książki Ciekawe czasy autora Terry Pratchett,
Okładka książki Ciekawe czasy
Terry Pratchett Wydawnictwo: Ringier Axel Springer Polska Cykl: Świat Dysku (tom 17) Seria: Wielka Kolekcja Terry Pratchett fantasy, science fiction
384 str. 6 godz. 24 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Świat Dysku (tom 17)
Seria:
Wielka Kolekcja Terry Pratchett
Tytuł oryginału:
Interesting Times
Data wydania:
2022-04-27
Data 1. wyd. pol.:
2022-04-27
Liczba stron:
384
Czas czytania
6 godz. 24 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Piotr W. Cholewa
Średnia ocen

7,5 7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Ciekawe czasy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Ciekawe czasy



książek na półce przeczytane 2208 napisanych opinii 1477

Oceny książki Ciekawe czasy

Średnia ocen
7,5 / 10
18 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Ciekawe czasy

avatar
1146
1146

Na półkach: , ,

„Ciekawe czasy” to dla mnie bardzo udany powrót do jednego z najbardziej charakterystycznych bohaterów Świata Dysku czyli Rincewinda. To postać skrajna w najlepszym możliwym znaczeniu — z jednej strony kompletny pechowiec, który jak magnes przyciąga wszelkiego rodzaju katastrofy, nieporozumienia i kłopoty, z drugiej zaś niewiarygodny szczęściarz bo z każdej opresji wychodzi cało w sposób zupełnie niepojęty. Terry Pratchett po raz kolejny doskonale wykorzystuje ten kontrast czyniąc z Rincewinda centrum wydarzeń pełnych chaosu, humoru i absurdu.

Tym razem los — tradycyjnie dla bohatera wyjątkowo złośliwy — rzuca go do odległego, obcego kraju na innym kontynencie gdzie oczekuje się od niego rzeczy co najmniej osobliwych. Bardzo spodobało mi się to, że autor wziął na warsztat Daleki Wschód a konkretnie wyraźnie inspirował się Chinami i Japonią. Mamy tu cesarza, szogunów, feudalny porządek i walkę o władzę a cały ten świat do złudzenia przypomina Chiny i Japonię sprzed kilku wieków. Pratchett robi to jednak po swojemu — z przymrużeniem oka, w prześmiewczym, ironicznym stylu, dzięki czemu całość czyta się z ogromną przyjemnością.

Szczególnie przypadło mi do gustu to jak z typowych dla tej kultury elementów wyłuskał to, co najciekawsze i przekuł w znakomitą fabułę. Walka o tron cesarski staje się jednym z głównych motywów powieści a zderzenie dwóch zupełnie różnych kultur zostało opisane wręcz fenomenalnie — absurdalnie, błyskotliwie i bardzo zabawnie. To właśnie w takich momentach najlepiej widać geniusz Pratchetta: potrafi jednocześnie rozbawić do łez i celnie sparodiować rzeczywistość.

Ogromną frajdę sprawił mi również powrót starych, dobrze znanych bohaterów. Dwukwiat, Cohen Barbarzyńca wraz ze swoją wiekową, ale nadal groźną ekipą wojowników a także pojawiający się epizodycznie Śmierć sprawiają, że książka ma jeszcze więcej uroku dla fanów cyklu. Bawiłem się przy tej lekturze setnie i zdecydowanie uważam „Ciekawe czasy” za jeden z przyjemniejszych tomów z Rincewindem w roli głównej.

„Ciekawe czasy” to dla mnie bardzo udany powrót do jednego z najbardziej charakterystycznych bohaterów Świata Dysku czyli Rincewinda. To postać skrajna w najlepszym możliwym znaczeniu — z jednej strony kompletny pechowiec, który jak magnes przyciąga wszelkiego rodzaju katastrofy, nieporozumienia i kłopoty, z drugiej zaś niewiarygodny szczęściarz bo z każdej opresji wychodzi...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
82
43

Na półkach:

„Ciekawe czasy” Terry’ego Pratchetta to jedna z tych powieści, które pokazują, jak bardzo satyra i humor mogą współgrać z dobrze skonstruowanym światem fantasy. Świat Dysku jest już sam w sobie fascynujący, a w tym tomie Pratchett skupia się na polityce, konfliktach społecznych i absurdach biurokracji, pokazując je z taką błyskotliwością, że nie sposób nie docenić jego wyobraźni.

Najbardziej urzeka sposób, w jaki autor łączy humor z refleksją. Gagi i żarty są inteligentne i przewrotne, czasem przewidywalnie absurdalne, czasem całkiem zaskakujące. Trzeba przyznać, że nie wszystko do mnie przemawiało — niektóre żarty i gry słowne miejscami wydały mi się zbyt przerysowane albo mniej trafione, przez co momentami śmiech był wymuszony, a nie naturalny.

Fabuła jest dynamiczna, a postacie dobrze wykreowane — zarówno nowi bohaterowie, jak i stali bywalcy Dysku mają swoje charakterystyczne cechy i motywacje. Pratchett potrafi sprawnie prowadzić równoległe wątki, dzięki czemu książka nie nudzi, a jednocześnie pozwala zauważyć subtelne niuanse w społeczeństwie Dysku.

Mocną stroną powieści jest też zdolność autora do wprowadzania poważnych tematów w lekki, przystępny sposób. Historia daje do myślenia o polityce, władzy i konfliktach społecznych, a jednocześnie bawi i nie przytłacza ciężarem moralizatorskiej narracji.

Dlatego ostatecznie oceniam „Ciekawe czasy” na 8/10 — to inteligentnie napisana, zabawna i błyskotliwa powieść, w której humor i refleksja idą w parze, choć nie każdy żart i gag trafia w punkt tak, jak bym chciała.

„Ciekawe czasy” Terry’ego Pratchetta to jedna z tych powieści, które pokazują, jak bardzo satyra i humor mogą współgrać z dobrze skonstruowanym światem fantasy. Świat Dysku jest już sam w sobie fascynujący, a w tym tomie Pratchett skupia się na polityce, konfliktach społecznych i absurdach biurokracji, pokazując je z taką błyskotliwością, że nie sposób nie docenić jego...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
18
13

Na półkach: ,

Druga personalnie najzabawniejsza książka z cyklu o magu Rincewindzie. Przyjemnie mi się czytało, a i treść była odważniejsza niż dotychczas, bo pojawiły się... trupy. W sensie, że ktoś dostał z topora. Do tej pory, autor takich jawnych aktów przemocy raczej unikał w swoim kunszcie piśmienniczym.

Druga personalnie najzabawniejsza książka z cyklu o magu Rincewindzie. Przyjemnie mi się czytało, a i treść była odważniejsza niż dotychczas, bo pojawiły się... trupy. W sensie, że ktoś dostał z topora. Do tej pory, autor takich jawnych aktów przemocy raczej unikał w swoim kunszcie piśmienniczym.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

8524 użytkowników ma tytuł Ciekawe czasy na półkach głównych
  • 6 589
  • 1 879
  • 56
2305 użytkowników ma tytuł Ciekawe czasy na półkach dodatkowych
  • 1 430
  • 252
  • 201
  • 128
  • 121
  • 97
  • 76

Tagi i tematy do książki Ciekawe czasy

Inne książki autora

Terry Pratchett
Terry Pratchett
Brytyjski pisarz fantasy i science fiction, najbardziej znany jako autor cyklu Świat Dysku. Inne jego dzieła to m.in. Trylogia Johnny’ego Maxwella i Trylogia Nomów. Współpracował także przy adaptacjach swojej twórczości na potrzeby sztuk teatralnych i gier komputerowych. Jego pierwsza powieść Dywan została opublikowana w 1971. Pierwsza książka z serii Świat Dysku – Kolor magii – ukazała się w 1983 i od tego momentu autor kończył średnio dwie książki rocznie. Książki Pratchetta były w latach 90. najlepiej sprzedającymi się książkami w Wielkiej Brytanii. Do lutego 2007 roku sprzedał na całym świecie ok. 50 milionów książek, a jego dzieła zostały przetłumaczone na 33 języki. Obecnie jest drugim najchętniej czytanym pisarzem w Wielkiej Brytanii, a w USA siódmym najchętniej czytanym pisarzem niepochodzącym ze Stanów Zjednoczonych. Terry Pratchett w 1998 „za zasługi dla literatury” został odznaczony Orderem Imperium Brytyjskiego w klasie Officer. Jego powieść Zadziwiający Maurycy i jego edukowane gryzonie zdobyła w 2001 nagrodę Carnegie Medal za najlepszą książkę dla dzieci. Książki Pratchetta są często określane jako „kultowe”. W 2008 otrzymał tytuł honorowy Sir. Terry Pratchett urodził się w 1948 w Beaconsfield, jako syn Davida i Eileen Pratchett z Hay-on-Wye. Jego wczesne zainteresowania obejmowały m.in. astronomię, zbierał karty herbaty Brooke Bond o kosmosie, posiadał teleskop i pragnął zostać astronomem, nie miał jednak wystarczających zdolności matematycznych. Ta pasja spowodowała, że zainteresował się brytyjską i amerykańską prozą science fiction, co z kolei doprowadziło go do uczestnictwa w konwentach science fiction od około 1963/1964. Przestał w nich brać udział parę lat później, gdy dostał pierwszą pracę. Początkowo czytał prace H.G. Wellsa i Arthura Conana Doyle’a i „każdą książkę, którą powinno się przeczytać”. W wieku 13 lat Pratchett opublikował w gazetce szkolnej swoje pierwsze opowiadanie – The Hades Business. Pierwsza komercyjna publikacja jego pracy nastąpiła, gdy miał 15 lat. W wieku 17 lat Pratchett opuścił szkołę i zaczął pracować jako dziennikarz Bucks Free Press. W tym czasie ukończył także kurs dziennikarstwa. Około 1968 roku, podczas swojej pracy jako dziennikarz, Pratchett przeprowadzał wywiad z Peterem Banderem van Durenem, współdyrektorem niewielkiego wydawnictwa. Podczas spotkania Pratchett wspomniał, że napisał powieść Dywan. Bander van Duren i jego partner biznesowy, Colin Smythe, opublikowali książkę ilustrowaną obrazami autorstwa pisarza w 1971 roku. Powieść otrzymała kilka bardzo dobrych recenzji. Kolejnymi dziełami Pratchetta były książki science fiction Ciemna strona Słońca i Warstwy wszechświata, opublikowane w 1976 i 1981 roku. Po kilku zmianach miejsca pracy, w 1983 roku Pratchett zatrudnił się jako rzecznik prasowy w Central Electricity Generating Board (CEGB – Centralnego Zarządu Elektroenergetyki),w oddziale, na obszarze którego znajdowały się trzy elektrownie jądrowe. Pisarz żartował później, że wybrał idealny moment na rozpoczęcie tej kariery – tuż po wypadku w elektrowni jądrowej Three Mile Island w Pensylwanii. Mówił także, że napisałby książkę o doświadczeniach z tej pracy, gdyby uważał, że ktokolwiek mu uwierzy. Pierwsza powieść ze Świata Dysku – Kolor magii – została wydana w 1983 roku przez Colina Smythe’a (w twardej oprawie) i przez wydawnictwo New English Library (w miękkiej oprawie). Prawa do wydań w miękkiej oprawie zostały wkrótce odkupione przez wydawnictwo Transworld, które publikuje książki Pratchetta do dziś. Pratchett zdobył popularność po tym, jak program Woman’s Hour nadawany w BBC Radio 4 wyemitował sześcioodcinkowy serial radiowy na podstawie Koloru magii. Stał się bardziej znany po wydaniu jego kolejnej powieści Blask fantastyczny w 1986 roku. W późniejszym czasie prawa do wersji w twardej oprawie zostały wykupione przez duże wydawnictwo Victor Gollancz, które publikuje Pratchetta do dziś, a Smythe został agentem literackim pisarza. Pratchett był pierwszym pisarzem fantasy wydawanym przez Gollancza. Okładki do obu tych książek namalował Josh Kirby, co zapoczątkowało wieloletnią współpracę obu artystów trwającą aż do śmierci malarza w 2001 roku. Pratchett rzucił pracę w CEGB w 1987 roku po publikacji czwartej powieści ze Świata Dysku – Morta, by całkowicie skupić się na pisarstwie. Sprzedaż jego powieści szybko wzrastała i wiele książek jego autorstwa okupowało szczyty list bestsellerów. Według „The Times” Pratchett był najlepiej sprzedającym się autorem z Wielkiej Brytanii w 1996. Niektóre jego książki były wydawane przez Doubleday, inne przez Transworld. Obecnie w USA Pratchett jest publikowany przez HarperCollins. Według raportu Bookseller’s Pocket Yearbook z 2005, w 2003 Pratchett zdobył 3,4% rynku wydawniczego fantastyki w twardych oprawach, jeśli chodzi o liczbę sprzedanych egzemplarzy i 3,8% jeśli chodzi o ich wartość, co dało mu drugie miejsce po J.K. Rowling (odpowiednio 6% i 5,6%),podczas gdy na rynku książek z miękką oprawą Pratchett zajmuje piąte miejsce z 1,2% w liczbie i 1,3% w wartości sprzedanych książek (po Jamesie Pattersonie (1,9% i 1,7%),Alexandrze McCall Smisie, Johnie Grishamie i Tolkienie). W Wielkiej Brytanii jego książki sprzedają się w 2,5 miliona egzemplarzy rocznie. W 1968 Terry Pratchett poślubił Lyn. W roku 1970 przeprowadzili się do Rowberrow w hrabstwie Somerset, a w 1976 roku urodziła się tam ich córka Rhianna. W 1993 r. rodzina przeniosła się na południowy zachód do Salisbury w hrabstwie Wiltshire, gdzie żyli do śmierci pisarza. Rhianna Pratchett jest dziennikarką i „przypadkową kolekcjonerką kotów”, napisała także opowiadanie fantasy pod tytułem Child of Chaos, rozpowszechniane wraz z grą cRPG Beyond Divinity. Pracowała też przy scenariuszach do kilku gier, m.in. Mirror’s Edge, Heavenly Sword i Overlord. Jest członkiem Writers’ Guild of Great Britain. Pratchett opisywał swoje sposoby spędzania wolnego czasu jako pisanie, spacery, komputery, życie. Terry Pratchett był także znany ze swojego zamiłowania do noszenia czarnych kapeluszy. Jako dziecko chciał zostać astronomem i zrealizował to marzenie, budując obserwatorium astronomiczne w swoim ogrodzie. Pratchett był ateistą i stronnikiem British Humanist Association; był jednym z sygnatariuszy listu otwartego, który sprzeciwiał się nadawaniu honorów państwowych wizycie papieża Benedykta XVI w Wielkiej Brytanii. 31 lipca 2005 Pratchett skrytykował reportaże mediów o autorce Harry’ego Pottera J.K. Rowling, stwierdzając, iż niektórzy pracownicy mediów wydają się myśleć, że wywyższanie J.K. Rowling może być osiągnięte jedynie kosztem innych pisarzy. Jednakże nigdy nie wypowiedział się negatywnie o samych książkach tej pisarki. Zainteresowanie Pratchetta orangutanami, którego przejawem jest jedna z najpopularniejszych postaci ze Świata Dysku, Bibliotekarz, było związane z pracą pisarza jako zarządcy w Orangutan Foundation UK. Jego działalność obejmowała wizytę na Borneo, gdzie w 1995 wraz z ekipą telewizyjną z Channel 4, kręcącą epizod programu „Jungle Quest”, obserwował orangutany w ich naturalnym środowisku. Podążając za przykładem Pratchetta, grupy fanowskie, takie jak the Discworld Conventions, uznały Orangutan Foundation za preferowaną organizację dobroczynną.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Blask fantastyczny Terry'ego Pratchetta Terry Pratchett
Blask fantastyczny Terry'ego Pratchetta
Terry Pratchett Joe Bennet Steven Ross
Komiksowa adaptacja powieści Terry’ego Pratchetta. Pół roku temu Rincewind, mag nieudacznik, został zatrudniony jako przewodnik za horrendalne wynagrodzenie przez Dwukwiata, pierwszego turystę Dysku. Nieprzypadkowo od tamtej pory był terroryzowany, porywany, strzelano do niego, wieszano wysoko bez szans na pomoc. W ślad za Dwukwiatem, swym właścicielem, podąża wierny Bagaż na setkach małych nóżek, jak wiadomo nieobliczalny i niebezpieczny twór. Czy Rincewind przeżyje? W jakim stanie? Gdzie indziej poza Światem Dysku można przeczytać anegdoty takie jak ta: „podobno kiedyś na przyjęciu ktoś spytał słynnego filozofa Ly Tin Wheedle’a: „Po co tu przyszedłeś?” i odpowiedź zajęła trzy lata”? Dobra lektura, i prawie bez znaczenia są pokraczne ilustracje Stevena Rossa i Joe'a Benneta (ostatni rysownik ma wyraźne problemy z odwzorowaniem postaci kobiecych, na przykład biust Bethan może wyrosnąć z pleców lub ramienia, umie się zmniejszać i powiększać). Jeśli każde dzieło autora posiada niezniszczalną cząstkę, w której kryje się jego duch, pomysł i esencja, adaptacja powieści Pratchetta nie zdołała zupełnie zniszczyć tego, co napisał autor Blasku fantastycznego. Słowa Terry’ego Pratchetta można odczytać, o ile zignoruje się specyficzne rysunki. Fajnie przedstawiona graficznie jest tylko okładkowa Śmierć.
Melissa Tygrys - awatar Melissa Tygrys
ocenił na61 rok temu
Dobry omen Terry Pratchett
Dobry omen
Terry Pratchett Neil Gaiman
„Dobry omen” autorstwa Terry’ego Pratchetta i Neila Gaimana to powieść, która od początku zapowiadała się jak literackie trzęsienie ziemi. Dwóch pisarzy o niebywałej wyobraźni, z których jeden potrafi rozśmieszyć do łez a drugi urzeka klimatem i mroczną magią – cóż mogło pójść nie tak? Teoretycznie nic. A jednak efekt końcowy okazał się... po prostu dobry. Nie wspaniały, nie porywający, ale solidny, poprawny. Mimo że pomysł – apokalipsa w wydaniu humorystycznym, Antychryst wychowywany w spokojnym angielskim miasteczku, anioł i demon współpracujący, by zapobiec końcowi świata – brzmi jak przepis na arcydzieło, zabrakło w tym wszystkim tej iskry, która czyni książki Pratchetta niezapomnianymi. Owszem, jest zabawnie, momentami wręcz błyskotliwie. Ironia i absurd mieszają się z filozoficznymi obserwacjami, a narracja skrzy się dowcipem i aluzjami. Tyle że tym razem śmiech nie wybucha spontanicznie – zamiast tego pojawia się raczej lekki uśmiech, czasem ciepłe rozbawienie. Brakuje tej typowej dla Pratchetta kaskady żartów, które trafiają raz po raz a ich rytm wciąga w świat pełen inteligentnego szaleństwa. Gaiman wnosi tu więcej melancholii i refleksyjności, co samo w sobie nie jest wadą ale chwilami sprawia, że całość traci lekkość i tempo. W trakcie lektury wielokrotnie zastanawiałem się, który z autorów odpowiadał za poszczególne fragmenty. Czy błyskotliwe dialogi anioła Azirafala i demona Crowleya wyszły spod pióra Pratchetta? A może Gaiman wplótł swoje mroczniejsze tony w opisy świata i klimatyczne szczegóły? Ta mieszanka stylów jest fascynująca ale nie do końca harmonijna. Miejscami tekst wydaje się przekombinowany a finał – choć pomysłowy – nie przynosi satysfakcji na miarę wcześniejszych obietnic. Jakby autorzy mieli znakomite składniki ale przepis nie do końca zadziałał. Ostatecznie „Dobry omen” to powieść, którą czyta się z przyjemnością ale bez zachwytu. To książka dobra, momentami bardzo dobra – lecz nie wybitna, mimo że napisana przez duet, który teoretycznie powinien stworzyć coś wyjątkowego. To trochę jak wspólna piosenka Whitney Houston i Mariah Carey – dwie wspaniałe artystki, których głosy same w sobie potrafią wznieść słuchacza w niebo. Każda z nich osobno jest zjawiskiem – Whitney z potęgą emocji, czystością i ciepłem barwy, Mariah z techniczną precyzją, rozpiętością i czarującą lekkością. A jednak, gdy połączono te dwa olbrzymie talenty w utworze „When You Believe”, efekt okazał się... po prostu ładny. Poprawny, momentami poruszający, ale bez tej eksplozji, której wszyscy się spodziewali. Tak właśnie jest z „Dobrym omenem” – zamiast fajerwerków otrzymujemy rzecz porządną, dopracowaną, lecz pozbawioną tej magicznej chemii, która mogłaby uczynić ją wielką. Dwóch geniuszy stworzyło coś dobrego – tylko szkoda, że nie genialnego.
Queequeg - awatar Queequeg
ocenił na75 miesięcy temu
Nauka Świata Dysku II. Glob Terry Pratchett
Nauka Świata Dysku II. Glob
Terry Pratchett Jack Cohen Ian Stewart
Druga część „Nauki Świata Dysku” trochę mnie wymęczyła, choć końcówka mocno wynagrodziła trudności. Wymęczyła, bo jednak sporo wiedzy z nauk ścisłych przekazywanej w książce jest dla mnie jednak niezrozumiała. Powodowało to, że przez niektóre treści już zwyczajnie przeskakiwałam wzrokiem, próbując tylko załapać ogólny sens. Zdarzały się jednak także wątki historyczne, biograficzne i kulturowe, które czytało mi się dobrze, poza tym autorzy nawiązują czasami do pierwszego tomu „Nauki…”, co też trochę ułatwiało mi jej ogarnięcie. Kolejne pojęcia i zagadnienia są wprowadzane bardzo umiejętnie, tworząc logiczną całość. Tym razem autorzy skupiają się na określeniu, czym jest człowiek i jak to się stało, że staliśmy się Homo Sapiens (a nawet, czy ta nazwa właściwie nas określa). Magowie w Niewidocznego Uniwersytetu podróżują przez różne linie czasowe świata Kuli, walcząc równocześnie z elfami, a osią zmian okazuje się być sztuka Williama Shakespeare’a. Trochę brakowało mi tam kwestora, ale pojawiła się nawet babcia Weatherwax :) Styl oczywiście pratchettowski, dużo humoru, a para naukowców często nawiązuje do konkretnych powieści z cyklu, co też trochę naświetla ich znaczenie. Konkluzja dosłownie wbija w fotel i jest bardzo aktualna. Polecam, bo inaczej z Pratchettem i jego Światem Dysku postąpić nie mogę ;)
aredhela - awatar aredhela
oceniła na91 rok temu
Czarujące obiekty latające Terry Pratchett
Czarujące obiekty latające
Terry Pratchett Arthur C. Clarke Peter Haining Thomas M. Disch Piers Anthony Eric Knight praca zbiorowa C.S. Lewis Angela Carter Kurt Vonnegut Roald Dahl Robert Bloch Harry Harrison P.G. Wodehouse Mervyn Peake Robert Sheckley John Wyndham John Collier Fletcher Pratt L. Sprague de Camp Nelson Bond Stephen Leacock Cordwainer Smith William F. Nolan Fredric Brown
Ogólnie zbiorek ciekawy, pomysły aż kipią, choć nie rozumiem zamysłu redaktora w kwestii wyboru tych konkretnie opowiadań do antologii. Kilka z nich wydaje się być podpięte na siłę do podgatunku humoru fantastycznego, a u części z nich na próżno doszukiwałam się elementu latającego ;) Niemniej opowiadania są w większości całkiem przyjemne. Najbardziej podobała mi się część dotycząca istot nadprzyrodzonych, choć też nie cała. Subiektywna ocena: • „Wirujące kręgi nocy” – 10, znane mi z innego zbioru opowiadań, ale jedno z najlepszych w tym wydaniu, • „Samo życie” – 3, takie jakieś nieudane… • „Udoskonalona pułapka na myszy” – 3, i to również… • „Lepsza połowa Sama Smalla” – 6, zabawne zakończenie :) • „Danse macabre” – 9, i na pewno nie jest to humoreska, za to jest bardzo melancholijna i przerażająca, • „Świat bylejaki” – 10, choć powinnam się trochę obrazić na autora ;) • „Harrison Bergeron” – 8, absurdalny świat rodem z Orwella, równie absurdalnie przedstawiony, • „Od folkloru do horroru” – 5, takie małe coś, które nie zapada w pamięć, • „Właściwa strona” – 9, super opowiadanie o kuszeniu z zaskakującym zakończeniem, • „Wredny” – 5, takie sobie, krótkie i na raz, • „Dusza człowiek” – 10, świetne, zabawne i niecodzienne :) • „Karaluchy” – 8, trochę zniesmaczające, ale dobrze napisane, • „Władczyni domu miłości” – 9, bardzo smutne i takie jakby poetyckie w wyrazie, • „Z kamienia” – 4, krótka parodia, która też nie zostawia śladu… • „Kozetka” – 6, pikantne i niebanalne… • „O cudowno tajemnico życia! – 8, z humorem opowiedziany przesąd dotyczący krów ;) • „Człowiek w azbeście” – 9, pomysł i wykonanie przednie, choć początek ciut słaby, • „Samica gatunku” – 8, absurdalne i dobrze napisane, • „Z planety Gustible’a” – 7, też trochę niesmaczne, ale niecodzienne, • „Specjalista” – 10, choć z początku mnie trochę odstraszył, • „Przygoda z marsjańskimi księżycami” – 4, nieciekawa przeróbka z Sherlockiem Holmesem… • „Złote lata Stalowego Szczura” – 8, świetny pomysł i wykonanie, • „Nie będzie jutra” – 8, jakże prawdziwe.
aredhela - awatar aredhela
oceniła na711 lat temu
Folklor Świata Dysku Terry Pratchett
Folklor Świata Dysku
Terry Pratchett Jacqueline Simpson
Każdy czytelnik książek Terry’ego Pratchetta wie, że jego proza jest naszpikowana wieloma znaczeniami i odniesieniami do świata rzeczywistego w różnych aspektach: kultury i popkultury, historii, filozofii, a także obyczajów i wierzeń. Dojrzały czytelnik jest w stanie wiele z nich wyłapać samodzielnie, ale też nie wszystko wie. Jak sam autor zauważa – coś, o czym wszyscy wiedzą, nie zawsze jest tym, o czym wszyscy wiedzą. I dla takich właśnie czytelników jest ta książka. W „Folklorze Świata Dysku” zaprzyjaźniona z autorem cyklu znawczyni folkloru w kolejnych rozdziałach z humorem wyjaśnia i opisuje źródła inspiracji, z jakich Terry Pratchett czerpał tworząc postaci, miejsca, dialogi, a czasami cały zarys fabuły. William Shakespeare, H.P. Lovecraft, dziecięce rymowanki, legendy o zatopionych miastach, bóstwa greckie, a nawet miejsce kobiet w wojsku przed czasami współczesnymi – to tylko niektóre mniej lub bardziej znane motywy, które w książkach Pratchetta się pojawiają. Wiele miejsca autorka poświęca czarownicom, zarówno z Lancre, jak i Kredy, a także samym tym krainom, które wchłonęły całkiem sporo brytyjskiego folkloru i obyczajowości. Nawet Bagaż znalazł swoje odzwierciedlenie w naszej kulturze ;),a Śmierć zamyka ten okołodyskowy tomik, jak należy. Podczas czytania nie nudziłam się ani przez chwilę, a i wiele się dowiedziałam. Nie ma tak, że to coś, co wszystko wiedzą ;) W książce wiele rzeczy zostało wyjaśnionych, a dla niektórych po prostu znalazłam potwierdzenie. Lektura obowiązkowa dla fanów cyklu, ale dopiero po przeczytaniu wszystkich tomów (uwaga na spojlery).
aredhela - awatar aredhela
oceniła na1010 miesięcy temu
W hołdzie królowi Terry Pratchett
W hołdzie królowi
Terry Pratchett Robert Silverberg Andre Norton Emma Bull Patricia A. McKillip Mike Resnick Dennis L. McKiernan Stephen R. Donaldson Martin H. Greenberg Poul Anderson John Brunner Harry Turtledove Gregory Benford Peter S. Beagle Karen Anderson Charles de Lint Karen Haber Barry N. Malzberg Elizabeth Ann Scarborough Judith Tarr Jane Yolen
T. Pratchett, Trollowy most, [w: ] Praca zbiorowa, pod red. M. H. Greenberg, W hołdzie królowi Ciekawa książką jest ten zbiór opowiadań poświęcony Tolkienowi, zatytułowana jest "W hołdzie królowi". Opowiadań jest 20, wypowiadają się różni znani autorzy fantastyki, nie tylko fantasy. Jednym z nich jest Terry Pratchett i z tego co kojarzę twórczość tego autora to opowiadanie jest raczej wyjątkowe. Bo klimatem rzeczywiście jakoś tam pasuje do klimatu Tolkiena, bo tam są między innymi trolle. Pasuje też, może nawet bardziej do klimatu twórczości Sapkowskiego, bo jak wiemy trolli i całej armii dziwnych stworów w twórczości polskiego mistrza fantasy nie brakuje. Pod względem samych trolli gry Wiedźmin 2 i Wiedźmin 3 są niesamowite. W dwójce w parze trollowej była drama, bo facet troll znalazł czarodziejkę Triss, jak wyleciała z portalu, a jego samica, była okropnie zazdrosna. A trójka to już w ogóle cała masa genialnych questów z tymi sympatycznymi i wielkimi stworami, bywa, że groźnymi. Na porządku dziennym były teksty typu "takie duże bum i nie ma torfuna" są świetne. Albo jak Talar uczy trzy trolle Oga, Poga i Roga przeklinać, a te go przetrzymują, bo "my być wielkie pany i chcemy mieć buty jak człowieki", wzięło się to stąd, że przykrywką szpiegowską Talara był wóz z warsztatem szewskim i trafił na trollowe towarzystwo. Był też troll patriota, który służył w redańskim wojsku, wysyłał Geralta po farby, żeby namalować białoczerwonego redańskiego orła, który przypomina naszego, ale tego gracz/widz bez problemu się domyśla. To tak tytułem specyficznego, półżartobliwego wprowadzenia, bo o to też chodzi, żeby czasem wesoło było, przy okazji tego wirtualnego dyskursu o książkach. No ale zacznijmy, co tu się dzieje w tym opowiadaniu, które wybrałem do recenzji. Głównym bohaterem jest Cohen Barbarzyńca, właściwie nie ma konkretów kim on jest. Wiemy tylko, że jest awanturnikiem, charakternikiem, i jak napatoczą się jakieś potwory, to podobnie jak robią to wiedźmini w innym uniwersum, zabija je. Zapewne często bierze wynagrodzenie w jakiejś wartościowej walucie, za tego typu przysługi. Aż pewnego dnia w trakcie peregrynacji przez liczne fantastyczne krainy trafił na tytułowy trollowy most. Troll pilnujący mostu, był zachwycony, że taka wybitna osobistość się pojawiła, żeby go zgładzić. Kazał ściągnąć całą troll'ową rodzinę, żeby obejrzała tą batalię, której wynik był oczywisty do przewidzenia. No ale wydarzył się cud, troll otrzymał coś w rodzaju prawa łaski. Przeżył. No tutaj ten spojler jest konieczny, żeby wyjaśnić, co pojawiło się w głowie bohatera. Wynikło to w rozmowie z koniem, i tu mamy coś podobnego w Wiedźminie 3, a konkretnie w dodatku "Krew i wino". W polskim dubbingu Płotką był Wojciech Mann, znany dziennikarz radiowy i to zrobiło wrażenie jak się to oglądało. Nie ma wyjaśnienia jak to było z koniem Cohena, ale tak czy siak ten koń gadał ile wlezie. No ale wróćmy do tej pogaduszki z wiernym towarzyszem podróży Cohena, koniem. Obaj rozmawiali o tym, że świat się zmienia i duża w tym robota samego Cohena, że trolle, gobliny, z nim łatwego życia, nie miały, do tego stopnia że prawie wszystkie zostały uśmiercone. Cohen, mimo, że sam się do tego przyczynił, stwierdził, że ten świat się zmienił, stał się jakiś taki byle jaki. Pojawił się też motyw ekologiczny, bowiem było nie było potwory jako element ekosystemu świata fantastycznego broniły przyrodę przed nadmierną ekspansją ludzi, i co za tym idzie wyniszczenia przyrody. W prozie Sapkowskiego też było coś podobnego. Największy rwetes był o las Brokilon, bowiem driady nie dopuszczały okolicznych królów do tego, żeby zajmowali ich ziemie, a ludzie, którzy tam trafiali byli zabijani strzałami z łuku, bo driady były dobrze w tym wyszkolone. Upiekło się Geraltowi, został z poselstwem wpuszczony do lasu. Jak wiemy wiedźmin poznał tam Ciri i zaczęło się to całe zamieszenia z przeznaczeniem. Potwory, zarówno u Sapkowskiego, jak i Pratchetta były pożyteczne jak się okazuje, bo chroniły przyrodę przed niekorzystnymi zmianami klimatu. Szkoda, że tutaj w sensie dosłownym nie było mowy o jakiejś Ithlinie, no ale opowiadanie raczej jest krótkie i koncept autor miał cholernie intrygujący. No i dałem dowód na to, że jest ono cholernie treściwe. Czyta się je bardzo fajnie, daje do myślenia. Zaraz pojawiają się analogie do Tolkiena i Sapkowskiego. Bo przecież u Tolkiena też mamy drzewa entowe, z którymi czarodziej Saruman ma na pieńku. Czytelnik rozumiejąc te analogie literackie z pewnością docenia kunszt Pratchetta i innych twórców, którzy wzięli udział w projekcie jakim jest książka zatytułowana". W hołdzie królowi". Opowiadania są świetne, warto je przeczytać. Książka jest świetna.
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na73 lata temu
Chłopaki Anansiego Neil Gaiman
Chłopaki Anansiego
Neil Gaiman
Zanim przejdę do samej treści książki, czuję się w obowiązku zacząć od kwestii, której dziś nie sposób pominąć. Doniesienia i zarzuty wobec Neila Gaimana, które ujrzały światło dzienne, są – jeśli okażą się prawdą – po prostu potworne i obrzydliwe. Trudno przejść obok nich obojętnie i nie czuć głębokiego rozczarowania człowiekiem, który dla wielu był literackim autorytetem. Jednocześnie stoję na stanowisku, że nie powinniśmy oceniać dzieła wyłącznie przez pryzmat autora. Książka, raz wypuszczona w świat, zaczyna żyć własnym życiem, stając się własnością czytelników i ich interpretacji. Dzieło jest czymś niezależnym od moralnych upadków jego twórcy. Z takim właśnie nastawieniem, starając się oddzielić tekst od kontekstu biograficznego, sięgnąłem po książkę „Chłopaki Anansiego”. Głównym bohaterem jest Gruby Charlie Nancy – człowiek, którego całe życie to niekończący się ciąg drobnych upokorzeń i desperackich prób bycia „normalnym”. Wszystko pęka w szwach, gdy umiera jego ojciec, Pan Nancy, którego znamy z innej powieści Gaimana ,,Amerykańscy Bogowie”. Charlie nie tylko dowiaduje się, że staruszek był ludzką inkarnacją afrykańskiego boga-pająka, Anansiego, ale też, że ma brata, o którym nie miał pojęcia. Wtedy w jego uporządkowane, nudne życie wkracza Spider. I tu zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki. To, co w tej książce urzeka najbardziej, to dynamika między braćmi. Mamy tu genialnie nakreślony kontrast. Obserwowanie, jak te dwa światy się zderzają, a Spider powoli (i dość bezlitośnie) demontuje poukładaną egzystencję Charliego, dostarcza mnóstwo rozrywki. Gaiman z ogromnym wyczuciem balansuje między współczuciem dla głównego bohatera a czystym, absurdalnym humorem. W ,,Chłopakach Anansiego” afrykańskie legendy o tricksterze nie są zakurzonymi eksponatami w muzeum. One żyją w nowoczesnym Londynie i na słonecznej Florydzie, objawiając się w piosenkach, opowieściach i starych kobietach, które wiedzą o świecie znacznie więcej, niż mogłoby się wydawać. Mówiąc krótko: „Chłopaki Anansiego” to po prostu bardzo przyjemna książka. To jedna z tych lektur, które bez wysiłku mieszają wszystkie gatunki. Wszystko to podane jest w idealnie wyważonych proporcjach. Największą siłą tej powieści jest jej klimat. Czytelnik czuje go niemal fizycznie, podróżując wraz z bohaterem między deszczowym, Londynem a duszną, nasyconą magią Florydą. Gaiman jako narrator ma rzadki dar, przy jego stylu pisania bardzo ciężko się nudzić. Potrafi pleść zawiłe historie niczym pająk swoją pajęczynę i owinąć nas w swoją sieć. On nie tylko opisuje wydarzenia, on uwodzi czytelnika słowem, sprawiając, że każda kolejna strona przewraca się niemal sama. Trzeba być jednak szczerym: mimo całego mojego zachwytu, nie uważam, by była to najlepsza powieść w dorobku autora. Brakuje jej emocjonalnego ciężaru i epickości jaką znam z innych jego książek. Niemniej jednak, bawiłem się przy niej świetnie. To literatura rozrywkowa na wysokim poziomie, która udowadnia, że dobra opowieść potrafi obronić się sama i nie ważne kto ją napisał. Ocena końcowa: 7/10
Patryk Adamiec - awatar Patryk Adamiec
ocenił na711 dni temu

Cytaty z książki Ciekawe czasy

Więcej
Terry Pratchett Ciekawe czasy Zobacz więcej
Terry Pratchett Ciekawe czasy Zobacz więcej
Terry Pratchett Ciekawe czasy Zobacz więcej
Więcej