Pustynna Włócznia. Księga II

Okładka książki Pustynna Włócznia. Księga II autora Peter V. Brett, 9788379647200
Okładka książki Pustynna Włócznia. Księga II
Peter V. Brett Wydawnictwo: Fabryka Słów Cykl: Cykl Demoniczny (tom 2.2) fantasy, science fiction
657 str. 10 godz. 57 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Cykl Demoniczny (tom 2.2)
Tytuł oryginału:
The Desert Spear
Data wydania:
2022-03-25
Data 1. wyd. pol.:
2010-08-06
Data 1. wydania:
2012-07-01
Liczba stron:
657
Czas czytania
10 godz. 57 min.
Język:
polski
ISBN:
9788379647200
Tłumacz:
Marcin Mortka
Średnia ocen

8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Pustynna Włócznia. Księga II w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Pustynna Włócznia. Księga II

Średnia ocen
8,0 / 10
8109 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Pustynna Włócznia. Księga II

avatar
678
112

Na półkach: , , ,

Początek spokojny, wręcz obyczajowy. Wojownicy pustyni, ludy północy. Wszystko zmierzające do konfrontacji. Intrygi dworskie, pałacowe - słowem, fajne ale bez szaleństw. Za to później, kiedy na scenę wkraczają Książęta Otchłani, to już nawet nie wieje grozą tylko wir Otchłani wciąga czytelnika/słuchacza z taką mocą, że oderwać się nie można i tylko dzięki suchości w gardle konstatujesz, że czytasz/słuchasz z rozdziawionymi ustami 😈

Początek spokojny, wręcz obyczajowy. Wojownicy pustyni, ludy północy. Wszystko zmierzające do konfrontacji. Intrygi dworskie, pałacowe - słowem, fajne ale bez szaleństw. Za to później, kiedy na scenę wkraczają Książęta Otchłani, to już nawet nie wieje grozą tylko wir Otchłani wciąga czytelnika/słuchacza z taką mocą, że oderwać się nie można i tylko dzięki suchości w gardle...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
885
24

Na półkach: ,

Słabo się to rozwija. Postaci bardziej irytują, biegając bez ładu i składu.

Słabo się to rozwija. Postaci bardziej irytują, biegając bez ładu i składu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
961
766

Na półkach: ,

Recenzja dotyczy części 1 i 2 książki.

Pustynna włócznia to drugi tom Cyklu Demonicznego napisanego przez Petera V. Bretta. Książkę w Polsce wydało Wydawnictwo Fabryka Słów. Ten tom został podzielony na dwie książki.

Po moim zachwycie Malowanym Człowiekiem przyszła pora na Pustynną włócznię, gdzie… niestety nie jest już tak dobrze. Akcja dalej śledzi losy Arlena, Rojera oraz Leeshy, w tym tomie dochodzi jednak potężnie rozbudowany wątek Jardira. Fabuła skupia się na najeździe pustynnych plemion na zielone krainy, co ma być początkiem wojny ludzi z demonami. Tylko że w tym wszystkim trochę zabrakło mi demonów.

Praktycznie cała druga część tego tomu skupia się na polityce i wątkach matrymonialnych, które po powtórzeniu się po raz setny stały się strasznie monotonne. Przewracałam na nich oczami i szukałam sobie innego zajęcia przy audiobooku lub wertowałam książkę, by sprawdzić, ile jeszcze będą gadać o tym samym. Byłam zmęczona ciągłym krążeniem wokół tematu, z którego, co było oczywiste dla mnie jako czytelnika znającego perspektywę obu stron, od samego początku.

Wątek wojny też sam w sobie się bardzo szybko zatrzymał. Był ciekawy i prędko wprowadził akcję, ale potem fabuła skupiła się mocniej na drobniejszych rzeczach o mniejszych skutkach. Bardzo dużo uwagi dostała Renna, która tylko zamajaczyła w poprzednim tomie. Tutaj z kolei jej postać urosła do rangi jednej z głównych bohaterek, a sytuacja życiowa została opisana bardzo wyraźnie. Trudno mi jednak powiedzieć, bym polubiła ją jako postać – mam wrażenie, że autor poświecił zbyt wiele czasu na pokazanie, jak paskudne jest jej życie, że ona sama jako osoba jakoś w tym wszystkim zniknęła. Tak jakby trauma miała stanowić całą jej osobowość.

Mówiąc o traumach, autor funduje ich postaciom mnóstwo, z czego większość wydaje się wręcz niepotrzebna. Ciągłe powracanie do tematu gwałtu było nie tylko koszmarne, ale i męczące. A co gorsza, w pewnym momencie przestało kompletnie uderzać jako coś złego, a stało się czymś powtarzalnym i tylko czekało się, aż się skończy i liczyło, że już więcej się nie pojawi, bo stało się nudne.

Ten tekst powstaje ponad dwa tygodnie po mojej lekturze książki i prawda jest taka, że w mojej głowie po tym tomie zostawała głównie frustracja i zmęczenie wątkami małżeństw, które do niczego nie doprowadziły – zwłaszcza że do podobnych konkluzji mogłyby doprowadzić także rozmowy między bohaterami, a nie dziwne podchody miłosne. Dopiero po naprawdę długim czasie przypomniałam sobie, że ten tom wprowadził także nowy rodzaj demonów, które przy czytaniu naprawdę mi się podobały.

Demony umysłu stanowiły naprawdę pożądaną nowość i trochę uzupełniały lukę, która powstała w świecie bohaterów po tym, jak zwykłe demony przestały być katastrofalnym zagrożeniem. Po genialnym początku cyklu tylko ten jeden element drugiego tomu sprawia, że mam ochotę dalej czytać. Co nie wróży zbyt dobrze mojemu odbiorowi kontynuacji.

Recenzja dotyczy części 1 i 2 książki.

Pustynna włócznia to drugi tom Cyklu Demonicznego napisanego przez Petera V. Bretta. Książkę w Polsce wydało Wydawnictwo Fabryka Słów. Ten tom został podzielony na dwie książki.

Po moim zachwycie Malowanym Człowiekiem przyszła pora na Pustynną włócznię, gdzie… niestety nie jest już tak dobrze. Akcja dalej śledzi losy Arlena, Rojera...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

13946 użytkowników ma tytuł Pustynna Włócznia. Księga II na półkach głównych
  • 11 267
  • 2 595
  • 84
3513 użytkowników ma tytuł Pustynna Włócznia. Księga II na półkach dodatkowych
  • 2 210
  • 631
  • 256
  • 189
  • 97
  • 65
  • 65

Inne książki autora

Peter V. Brett
Peter V. Brett
Autor najbardziej błyskotliwego fantastycznego debiutu ostatnich lat. Powieścią „The Painted Man” rozpoczął inwazję na księgarskie rynki całego świata. Ledwie sie ukazała, a prawa do wydania książki mają już m.in. kraje Ameryki Północnej, Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Grecja, Japonia, Rosja, Polska, Czechy i Hiszpania. W toku negocjacji są Chiny, Węgry, Serbia, Włochy i Turcja. Podkreśla, że jego pierwszą znaczącą lekturą – pozaszkolną i bez obrazków – był „Hobbit”. Po starszym bracie odziedziczył też komiksy X-Man. Pisarz uważa, że te dwa, z pozoru mało znaczące fakty, ukształtowały jego dorosłe życie. Studiował na uniwersytecie w Buffalo. Zdobył licencjat z j. angielskiego, krótko zgłębiał historię sztuki. Prowadził sklep z komiksami. Nastepnie pracował w wydawnictwie medycznym, gdzie, jak dziś ocenia, siedząc w biurowym boksie roztrwonił 10 najlepszych lat swego życia. Pisał książki, z których nie miał nadziei żyć.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Droga Cienia Brent Weeks
Droga Cienia
Brent Weeks
Miałem ochotę na dark fantasy i dostałem dark fantasy. Co prawda poczucie beznadziei nie jest tutaj na jakimś kosmicznym poziomie, koncepcja świata jest całkowicie sztampowa, postacie nie są najwspanialszymi o jakich przeczytałem, ale wszystko jest jak najbardziej poprawne i budujące absolutnie brudny klimat. Miałem okazję zacząć czytać „Czarny Pryzmat” tego samego autora i różnica jest diametralna. Tamtej powieści jest aczytalna, a od tej nie mogłem się oderwać. Jej największą zaletą w moich oczach jest to, jak autor traktuje czytelnika i swoje postacie. To, co dzieje się „poza kardem” dzieje się tam nie bez przyczyny. Nasza wiedza jest kwestionowana na każdym kroku, tak samo jak kwestionowana jest wiedza bohatera, którego aktualnie śledzimy. Plot twist goni plot twist, wszystko to formuje się w jakieś chore szachy 5D, które co najlepsze działają, mając ręce i nogi. Pod koniec książki podważałem już wszystko co się działo, wszędzie widziałem spisek w spisku, w czym swój udział ma też mordownia, jaką pan Brent Weeks funduje swoim postaciom. Wystarczą pierwsze dwa rozdziały, żeby się o tym przekonać. To jest właśnie dark fantasy w pełnej krasie, sprawiające, że ma się ochotę krzyczeć na książkę, jakby można tym próbować powstrzymać bieg fabuły. Nie oznacza to oczywiście, że ta przemoc jest tu ciągle i ciągle konieczna. Z dwa razy miałem poczucie, że można by tę konkretną sytuację rozwiązać trochę inaczej, niekoniecznie doprowadzając do tego, że główny bohater nokautuje bezbronną kobietę i wstrzykuje jej truciznę. Na szczęście w większości przypadków brutalność była uzasadniona antypatycznością bohaterów. Antypatyczność to też duże słowo, bo Durzo Blint jaki by nie był, w całym swoim byciu mentorem/substytutem postaci ojca jest po prostu ciężki do znienawidzenia. Chociaż się stara, przez całą powieść i należy zaznaczyć, że zaledwie garstka jego grzechów na sam koniec otrzymuje wyjaśnienie. Znienawidzić o wiele łatwiej jest głównego antagonistę, który skrupulatnie podąża krokami Ramseya z „Pieśni Lodu i Ognia”, ale na szczęście w mniej graficzny sposób. I właśnie, chociaż nie jest to postać, której jeszcze nie widziałem w żadnej powieści, spełnia swoją rolę w zupełności i jest dokładnie taki, jaki miał być. Pochwalić muszę jeszcze dialogi. Bywają co prawda skrajnie edgy, ale nie widziałem jeszcze powieści, w której aż tak by to pasowało. Durzo straszący innych po prostu działa, już przez samo to co mówi i o czym mówi. Szczególnie w pierwszej połowie powieści niezłe są także wszelkie potyczki słowne, brzmiące tak, że można to kupić. Z nielicznych minusów, chociaż w tym co najważniejsze się nie gubiłem, to jednak momentami powieść staje się niejasna. Opisy tego co się dzieje bywają ciężkie, niestety myliłem też postacie, które naprzemiennie przywoływano z pomocą ich imienia i nazwiska. Dokładając tu ponownie fakt, że dosłownie wszystko mogło się tu zdarzyć z każdym, często musiałem wracać po kilka stron i upewniać się, że czegoś nie pominąłem. Nie wiem też kto wpadł na pomysł, żeby przetłumaczy „wetboy” na „siepacz”. Zupełnie mi nie pasowało, ale na tłumaczenie w żadnym wypadku nie można narzekać, bo naprawdę czytanie „Drogi Cienia” zapewniło mi dużo emocji, nie zawsze pozytywnych, ale w pozytywnym sensie, bo w sumie na to właśnie liczyłem.
Nidhogg - awatar Nidhogg
ocenił na91 miesiąc temu
Na krawędzi Cienia Brent Weeks
Na krawędzi Cienia
Brent Weeks
Mam bardzo duży problem z uczciwą ocena ksiązki. Z jednej strony zarwalem ze dwie nocki bo za nic nie moglem odmówić sobie poznania historii do końca, z drugiej jednak czułem ten rodzaj zażenowania, gdy oglądasz jakis film niskich lotów i nie chcesz sie przed sobą przyznać, ze Ci sie podoba. 1. Mrok, zepsucie, zgnilizna - niby wszystko tutaj jest, az w nadmiarze, krew sika, gwałty, pogromy, ale w ogole sie tego nie czuje, nie wzbudza to takiej odrazy, jaką teoretycznie powinno. Nie wiem czy to przez indolencje pisarską, czy tak własnie miało być. 2. Postacie - ja rozumiem, ze głowni bohaterowie to wykastrowane emocjonalnie dzieciaki które dopiero uczą sie swoich emocji i uczuć, ale są przy tym tak płytcy, bezmyślni i trywialni, ze usprawiedliwanie tego grupą docelową nastolatków nie usprawiedliwia tego. Dodatkowo poświecono bardzo dużo tuszu na opisywanie ich wewnętrznego życia, ale za duża ilościa słów nie idzie duza ilość treści. Ksiazka moglabyc o połowe krótsza bo w moim odczuciu te wewnętrzne eseje nie wnoszą nic wiecej, ponad to czego nie daloby sie opisać w kilku zdaniach. I tutaj własnie mam dylemat, bo sama historia jest dobrze poprowadzona i trudno oderwać sie od czytania, wiec ksiązka jest chyba dobra, z drugiej strony odczucie po przeczytaniu jest jak po fast foodzie - musi minąc troche czas az zabiore sie za kolejną część. Ale na pewno to zrobie - w końcu musze sie dowiedzieć jak sie skończy wątek romantyczny :-)
CruciSan - awatar CruciSan
ocenił na616 dni temu
Imię wiatru Patrick Rothfuss
Imię wiatru
Patrick Rothfuss
Pół żartem, pół serio. Jest tylko jedna rzecz gorsza od źle napisanej książki - książka napisana tak dobrze, że co jakiś czas musisz się zatrzymywać i zachwycać nad tym, jak wspaniale układają się słowa, jak wyjątkowym wyczuciem wykazał się autor, jak świetne rozwiązania wybrał. Tak nie można robić, to wytrąca z immersji. A teraz na poważnie. To książka, która nie śpieszy się. Płynie powoli, pozwala nam złapać oddech, odpocząć, wczuć się w szum wiatru. Nie wiemy, dokąd zmierzamy, ale po prostu ufamy, że to właściwy kierunek. Na pochwałę zasługuje niemalże wszystko. Rothfuss ma niezwykłą lekkość w tworzeniu pamiętnych postaci, zarówno na pierwszym, jak i na drugim, a często nawet na trzecim planie. To w sporej mierze zasługa dialogów, które brzmią swobodnie i naturalnie. Autor pokazał nam jedynie dość niewielki skrawek świata, ale za to zrobił to wiarygodnie i skrupulatnie. Wiemy tyle, ile potrzebujemy i ani grama więcej. To, rzecz jasna, w sporej mierze konsekwencja narracji pierwszoosobowej, którą pisana jest większość książki. To zaleta - pozwala nam zrozumieć i wczuć się w skórę głównego bohatera, Kvothe, który jest postacią ciekawą, rozbudowaną i niejednoznaczną. Jeśli do czegoś mogę się przyczepić, to tylko do końcówki, w której fabularnie Rothfuss zagrał parę złych nut i pewne wydarzenia wybrzmiały nieodpowiednio. Trochę wyglądało to, jakby autor miał problemy z zamknięciem powieści i poszedł na skróty. To jednak za mało, by zmienić mój odbiór tej książki.
Kanver - awatar Kanver
ocenił na104 dni temu
Wojna w blasku dnia: Księga I Peter V. Brett
Wojna w blasku dnia: Księga I
Peter V. Brett
Rok temu obiecałam sobie, że przeczytam do końca tę serię w 2025. Jak mogliście zauważyć - nie udało mi się, ale mam dla Was recenzję dwóch części "Wojny w Blasku Dnia", które towarzyszyły mi w grudniu. Powrót do świata stworzonego przez Bretta ponownie wywołał we mnie pozytywne uczucia. W końcu nie ma to jak czytelnicza nostalgia, a tę czuję za każdym razem, gdy zanurzam się w to uniwersum. Autor w tym tomie rozwinął historię Inevery - żony Jardira, która przewijała się nieco w poprzednich częściach. Zabieg ten był przydatny, bo nadał jej postaci i niektórym wydarzeniom głębi, ale niestety zdawał się być rozwleczony na siłę, szczególnie, gdy po przedstawieniu jej dzieciństwa, pokazane były po raz 3 te same wydarzenia z kolejnego POV. Szkolenie na dama'ting, intrygi, które plecie bohaterka i tajemnice jakie skrywa, rekompensowały momenty znudzenia. Dużo ciekawsze były wydarzenia kontynuujące fabułę po 2 tomie, w których pełno było napięć, dylematów i wrogów - tych z Otchłani po zmroku ale i ludzkich, w tytułowej wojnie w blasku dnia. Nie mogłam się doczekać rozdziałów poświęconych "pierwszemu" trio: Arlenowi, Leeshy i Rojerowi, oraz osobie Jardira - wroga, który nie cofnie się przed niczym, by wypełnić misję, do której czuje powołanie. Perspektywa książąt z Otchłani była czymś dodającym dreszczyku, a równocześnie niesamowicie intrygującym. Doszliśmy do takiego momentu, że Otchłańce to już nie tylko bezmyślna sfora, a bohaterom grożą ogromne konsekwencje odważnych walk z nimi. Podsumowując, "Wojna w blasku dnia" była dobrą kontynuacją, ale mogłaby by być zdecydowanie bardziej konkretna, więc nie przebija mojego zachwytu pierwszym, a nawet drugim tomem. Świetne światotwórstwo, klimat i wielowymiarowi, charakterni bohaterowie sprawiają, że z pewnością będę kontynuować tę serię. Zresztą po zakończeniu, jakie zaserwował autor, nie mam innej opcji! Myślę, że Brett ma jeszcze niejednego asa w rękawie...
Pisane_Myślami - awatar Pisane_Myślami
ocenił na73 miesiące temu
Pan Lodowego Ogrodu - księga I Jarosław Grzędowicz
Pan Lodowego Ogrodu - księga I
Jarosław Grzędowicz
FABUŁA========= Vuko wyrusza na planetę Midgaard. Jego cel? Zmierza na ratunek ekspedycji naukowej, która została tam wcześniej wysłana. Nasz samotny wilk nie może ingerować w rozwój tej nieznanej, człekopodobnej cywilizacji. Czy jest to w ogóle możliwe? Zwłaszcza, gdy na planecie trwa wojna bogów? KILKA SŁÓW======= Nie wiedziałem, w co się pakuję. Po książkę sięgnąłem z dwóch powodów: chciałem wyjść ze swojej warhammerowej strefy oraz była mi polecana przez Corvereofbooks i Wiedzmaka. Pierwszy rozdział, widzę przygotowanie i podróż na obcą planetę... Mówię sobie "no dobra, to będzie scifi... Może się do niego przekonam", a Potem dostaję na twarz kubeł zimnej wody. Okazuje się, że Vuko trafił na planetę, na której istnieje magia i nagle wbijamy się w dark fantasy. Nowoczesna technologia w zestawieniu ze światem na etapie średniowiecza. Mam takie "co jest?", ale mimo wszystko brnę w to dalej z zaciekawieniem. W książce pojawiły się dwa wątki, zacznę od tego, który dotyczy Vuko Drakkainena Jego historia skupia się na poszukiwaniu zaginionych naukowców, gdyż po przybyciu na Midgaard dowiaduje się, że z całej ekspedycji została tylko czwórka. Przemierzamy lasy, pustkowia, zdobywamy konia (przypadkowo również kruka),zwiedzamy miasta i ładujemy się na łajbę. Vuko idzie z jedną myślą w głowie: "misja jest najważniejsza!". W międzyczasie walczy z wieloma przeciwnikami i pokazuje swoją potęgę. A... no i nasz bohater ma zboostowane statystyki dzięki Cyfralowi. Vuko jest Wiedźminem! (nawet audiobooka czyta Jacek Rozenek!) Czułem się, jakby Geralt opowiadał mi historię w karczmie xD Drugi wątek dotyczy Tochimona, przyszłego władcy jednej z krain. Mamy pokazane jego szkolenie z przeróżnych zakresów. W jednym momencie dostał on w ramach ćwiczeń wyspę ze zwierzątkami, którą miał za zadanie jak najlepiej zarządzać. Jego wątek wydaje się spokojniejszy, niż ten Vuko (do czasu) Co zasługuje na wyróżnienie? Klimat, zbudowanie świata i sposób jego przedstawienia. Czytelnik zapoznaje się z perspektywą Tochimona oraz Vuko, którzy również podczas akcji poznają ten świat. Dzięki temu czytelnik nie ma takiego poczucia, że zostaje wrzucony bez wyjaśnień w zawiłe uniwersum. Jednocześnie te wytłumaczenia są płynnie wprowadzone w narracje. Mówię sobię... Przesłucham książkę w audio i będzie git. No... tak było do połowy xD Audiobook jest mega, ale musiałem kupić książkę w wersji fizycznej. Potrzebowałem jej na półce! No i książkę dokończyłem w wersji fizycznej, a później... skończyłem audiobooka xD Wydanie książki jest na wysokim poziomie! Mamy tu mapy, ilustracje oraz piękną okładkę. Chciałbym skompletować całą serię w tym wydaniu. No ten... Recenzja, a o książce gadam tylko dobrze i dobrze. No tak, bo autentycznie nie ma tu rzeczy, które mi się nie podobały. Niektórzy mogą odebrać zakończenie jako trochę drewniane, ale mi się serio podobało... bo zachęciło mnie od razu do przeczytania kolejnego tomu!
Berylek - awatar Berylek
ocenił na911 dni temu
Nieświadomy mag Karen Miller
Nieświadomy mag
Karen Miller
Bardzo przyjemnie się to czytało, książka jest lekka i mam wrażenia że się przez nią płynie. Nie jest to typowe zawiłe fantasy w którym musisz się skupić by zrozumieć co się dzieje i na jakiej podstawie działa świat. Nie jest to też książka w której zaciskasz zęby z emocji. Jest fajną odskocznią od cięższych pozycji. Kilka razy nawet mnie rozbawiła. Pióro fajne przystępne, dobrze opisane wydarzenia ich przyczyny oraz skutki. Bardzo podobało mi się to że zmiana perspektywy z bohatera na innego bohatera odbywała się nie co rozdział a jeśli zaszła taka potrzeba to nawet co kilka zdań, dzięki temu unikneło się powtarzania opisu tych samych wydarzeń od nowa ale z innej perspektywy. Po prostu podczas trwania jednego opisu, perspektywa zmieniała się kilka razy dzięki temu od razu znaliśmy odczucia bohaterów czy ich myśli, na szczęście jest to na tyle dobrze zrobione, że szybko idzie się połapać w tym kto mówi. Książka w mojej opinii straciła niestety dwie gwiazdki ze względu na zbytnią idealność przedstawionego świata. Czytając ją odnosiłam trochę wrażenia że jest to utopia, zachowania mieszkańców, decyzje króla czy społeczeństwa są zbyt idealne żeby były prawdziwe. Żadnych spisków, prób zabójstwa rodziny królewskiej czy odebrania korony. Nawet rodzina konkurencyja do aktualnie rządzącej, nigdy przeciwko niej nie spiskowała, a przez myśl im nawet nie przeszło by przypadkiem dodać kropelkę trucizny do herbatki króla. Drugi minus który mi przeszkadzał to objawiający się w niektórych miejscach brak logiki lub logicznej ciągłości wydarzeń lub nawet ich skutków. Jak wcześniej pisałam wszystko jest zbyt idealne i cukierkowe. Ja wiem że to państwo w zamyśle miało być idealnym schronieniem i miejscem do życia chroniącym przed złem całego świata, ale zamysł to tylko zamysł a ludzie to ludzie, nie dogodzisz wszystkim ani wszystkich nie upilnujesz. Podsumowując książka warta przeczytania ale nie polecam jej osobą które lubią bardziej realistyczne podejście do świata.
Nisane - awatar Nisane
ocenił na84 miesiące temu
Uczennica maga. Trylogia Czarnego Maga. Prequel. Wydanie IV Trudi Canavan
Uczennica maga. Trylogia Czarnego Maga. Prequel. Wydanie IV
Trudi Canavan
Jest to prequel popularnej serii fantasy autorstwa Trudi Canavan, rozgrywający się przed wydarzeniami znanymi z „Gildii Magów”. Powieść przedstawia losy Tessii - młodej dziewczyny z odległej wioski Mandryn, która pomaga swojemu ojcu w pracy uzdrowiciela. Mimo że Gildia Uzdrowicieli niechętnie przyjmuje kobiety, Tessia marzy o tym, by pójść w jego ślady. Niespodziewany splot wydarzeń sprawia jednak, że jej życie zmienia się diametralnie i zamiast ścieżki uzdrowicielki trafia na drogę magii. Autorka zabiera czytelnika do świata Trylogii Czarnego Maga, rozbudowując jego historię i pokazując początki niektórych instytucji oraz mechanizmów funkcjonowania Gildii. Pod względem konstrukcji świata książka prezentuje solidny poziom - realia społeczne, hierarchie i ograniczenia wobec kobiet zostały zarysowane wyraźnie, a wątek walki o własne miejsce w świecie może zainteresować niektórych czytelników. Niestety, mimo rozbudowanego tła i imponującej objętości, fabuła nie wnosi wiele świeżości. Historia Tessii opiera się na dość przewidywalnych schematach fantasy: odkrycie talentu, szkolenie pod okiem mistrza, pierwsze trudne decyzje i konfrontacje z zagrożeniem. Bohaterka jest sympatyczna, ale nie wyróżnia się na tle wielu podobnych postaci w literaturze gatunku. Również tempo narracji bywa nierówne - momentami akcja rozwija się zbyt wolno, a niektóre wątki sprawiają wrażenie rozwleczonych. „Uczennica maga” to powieść poprawna, momentami interesująca, lecz ostatecznie przeciętna. Dobrze spełnia funkcję wprowadzenia do uniwersum i może stanowić ciekawy dodatek dla fanów serii, jednak jako samodzielna historia nie zachwyca oryginalnością ani dynamiką.
Eufrozyna - awatar Eufrozyna
oceniła na61 miesiąc temu
Przebudzony mag Karen Miller
Przebudzony mag
Karen Miller
Kolejna pozycja z hałdy wstydu, która wreszcie doczekała się swojej chwili. Przyznaję się, że nie sprawdziłam dokładnie od którego tomu zacząć i najpierw przeczytałam sequel (Dzieci Rybaka),a później dopiero prequel i główną serię. W niczym to jednak nie przeszkadzało (nie licząc tego, że wiedziałam jak skończy się główna seria.. xD). No ale przejdźmy do rzeczy, akcja dzieje się w królestwie Lur, w którym mieszkali spokojni Olkowie. Żyło im się dobrze, do czasu aż nastały susze i zaczęło brakować jedzenia. Do ich krainy dotarli Doranie - blond magowie o potężnej mocy, którzy byli zmuszeni uciekać z własnego kraju. Zaoferowali Olkom pomoc w zamian za możliwość zamieszkania między nimi. Kraina Lur została otoczona olbrzymim magicznym Murem, który wraz z magią pogody, miał dbać o dobrobyt wszystkich. Strażnikami stali się Doranie, a jak wiadomo - magowie często są aroganccy i chętnie sięgają po władzę. Olkowie zostali trochę zepchnięci do roli mieszkańców gorszej kategorii. Czy jednak życie za murem zawsze będzie bezpieczne? Jakie zło czeka za nim i stara się dostać do środka? Jest to typ fantasy-obyczajowego, w którym akcja płynie powoli, coraz bardziej Cię intrygując, chcesz poznać historię bohaterów i odkrywać ten wspaniały świat. Nie ma tu szalonych zwrotów akcji, nie spodziewaj się zdrad i mordów na każdym kroku (nie mówię też, że się nie zdarzają). Jest to fantasy starego typu, rozumiem dokładnie, że nie wszystkim się będzie podobało. Większość osób stwierdzi - "nuuudy" i rzuci książką w kąt. Mnie jednak ten świat oczarował i wciągnęłam wszystkie 5 tomów. Cieszę się, że kiedyś coś mnie natchnęło, żeby kupić tę serię, z pewnością zostaje na mojej półeczce.
kanique - awatar kanique
ocenił na71 miesiąc temu

Cytaty z książki Pustynna Włócznia. Księga II

Więcej
Peter V. Brett Pustynna Włócznia: Księga II Zobacz więcej
Peter V. Brett Pustynna Włócznia: Księga II Zobacz więcej
Peter V. Brett Pustynna Włócznia: Księga II Zobacz więcej
Więcej