Kolonizacja 1. Kosmiczni rozbitkowie

Okładka książki Kolonizacja 1. Kosmiczni rozbitkowie autorstwa Vincenzo Cucca, Filippi Denis-Pierre
Okładka książki Kolonizacja 1. Kosmiczni rozbitkowie autorstwa Vincenzo Cucca, Filippi Denis-Pierre
Vincenzo CuccaFilippi Denis-Pierre Wydawnictwo: Amber Cykl: Kolonizacja (tom 1) komiksy
48 str. 48 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Kolonizacja (tom 1)
Tytuł oryginału:
Colonisation. Les naufragés de l'espace
Data wydania:
2021-11-04
Data 1. wyd. pol.:
2021-11-04
Liczba stron:
48
Czas czytania
48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324174676
Tłumacz:
Wojciech Birek
XXXIII stulecie. Ludzkość zdołała skolonizować liczne światy dzięki pomocy pokojowej i życzliwej pozaziemskiej cywilizacji Atilów i jej zaawansowanej technologii.

Ale wiele statków kosmicznych, które wyruszyły na podbój kosmosu kilka lat przed pierwszym kontaktem z kosmitami, zaginęło w przestrzeni. Zagubione w bezmiarze kosmosu statki stały się łupem i stawką w rozgrywce między wszelkiego rodzaju grabieżcami.

Aby odnajdować te statki pierwszych kolonistów, Agencja sformowała doborowe zespoły, a wśród nich zespół dowodzony przez Millę Aygon…
Średnia ocen
6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kolonizacja 1. Kosmiczni rozbitkowie w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kolonizacja 1. Kosmiczni rozbitkowie

Średnia ocen
6,3 / 10
34 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Kolonizacja 1. Kosmiczni rozbitkowie

avatar
33
9

Na półkach:

Ładnie zilustrowany, fabuła ciekawa. Przepiękny komiks.

Ładnie zilustrowany, fabuła ciekawa. Przepiękny komiks.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
21
8

Na półkach: ,

Komiks ładny, ale fabułą troszkę kulawa. Mimo wszystko, do przestudiowania kreski, światłocienia i kolorowania, doskonała. Brakuje mi więcej kosmitów po prostu. Mimo to, polecam dla ciekawskich. Na półce wygląda pięknie.

Komiks ładny, ale fabułą troszkę kulawa. Mimo wszystko, do przestudiowania kreski, światłocienia i kolorowania, doskonała. Brakuje mi więcej kosmitów po prostu. Mimo to, polecam dla ciekawskich. Na półce wygląda pięknie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
476
476

Na półkach:

Kolonizacja Tom 1 Kosmiczni Rozbitkowie. Zachęcony pięknymi ilustracjami szybko sięgnąłem po pierwszy tomik tej space opery. Sam pomysł na fabułę jest całkiem ciekawy. Mamy grupę kadetów, która wyrusza na misję przeczesywania galaktyki w poszukiwaniu zaginionych ludzkich statków kosmicznych. Oczywiście sprawy szybko się komplikują gdy na horyzoncie pojawiają się źli szabrownicy. Niestety o ile sam zarys historii jest ciekawy tak sposób w jaki ją przedstawiono woła o pomstę do nieba. Nie wiem czy to wina autora czy tłumaczenia ale bardzo ciężko się to czyta. Dziwne dialogi, urywane wątki i przeskoki akcji szybko zaczynają męczyć czytelnika. Dochodziło nawet do tego, że sprawdzałem numerację stron sądząc, że kilka pominąłem.
Szkoda ponieważ warstwa wizualna jest świetna. Kosmos, planety czy światy wirtualne, wszystko wygląda tutaj bardzo dobrze. Zdecydowanie jest na czym oko zawiesić.
Bardzo lubię klimaty sci-fi ale niestety tego komiksu nie mogę z czystym sercem polecić. Tylko dla największych fanów gatunku.
Recenzowany komiks możesz zobaczyć na moim Instagramie lukke_geek
https://www.instagram.com/p/C6Y35mwNzfS/?igsh=ejQwdHkzYXl0NWp1

Kolonizacja Tom 1 Kosmiczni Rozbitkowie. Zachęcony pięknymi ilustracjami szybko sięgnąłem po pierwszy tomik tej space opery. Sam pomysł na fabułę jest całkiem ciekawy. Mamy grupę kadetów, która wyrusza na misję przeczesywania galaktyki w poszukiwaniu zaginionych ludzkich statków kosmicznych. Oczywiście sprawy szybko się komplikują gdy na horyzoncie pojawiają się źli...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

53 użytkowników ma tytuł Kolonizacja 1. Kosmiczni rozbitkowie na półkach głównych
  • 36
  • 17
20 użytkowników ma tytuł Kolonizacja 1. Kosmiczni rozbitkowie na półkach dodatkowych
  • 6
  • 5
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Kolonizacja 1. Kosmiczni rozbitkowie

Inne książki autora

Okładka książki Kolonizacja 4. Pokuta Vincenzo Cucca, Filippi Denis-Pierre
Ocena 5,8
Kolonizacja 4. Pokuta Vincenzo Cucca, Filippi Denis-Pierre
Okładka książki Kolonizacja 3. Drzewo macierzy Vincenzo Cucca, Filippi Denis-Pierre
Ocena 6,7
Kolonizacja 3. Drzewo macierzy Vincenzo Cucca, Filippi Denis-Pierre
Okładka książki Kolonizacja 2. W opałach Vincenzo Cucca, Filippi Denis-Pierre
Ocena 6,2
Kolonizacja 2. W opałach Vincenzo Cucca, Filippi Denis-Pierre
Okładka książki Słodka Szarlotka Vincenzo Cucca, Ennio Ecuba, Vincenzo Lauria
Ocena 5,6
Słodka Szarlotka Vincenzo Cucca, Ennio Ecuba, Vincenzo Lauria

Czytelnicy Kolonizacja 1. Kosmiczni rozbitkowie przeczytali również

Diuna. Powieść graficzna. Księga 2. Muad'Dib Brian Herbert
Diuna. Powieść graficzna. Księga 2. Muad'Dib
Brian Herbert Frank Herbert Kevin J. Anderson Raúl Allén Patricia Martin
Diuna. Opowieść graficzna Tom 2 i 3 Czyli jak przypadkiem trafiłem do Miejskiej Biblioteki ;) Trochę czasu upłynęło od lektury tomu 1, bo jeśli dobrze pamiętam, przeczytałem ją chyba zaraz po seansie pierwszej części filmu Villeneuve. I jakoś nie mogłem się zebrać, żeby sprawdzić czy biblioteka wzbogaciła się o tom 2. A gdy już całkowicie w sposób nie planowany zajrzałem do dawno nie odwiedzanego przybytku, to ku mojemu lekkiemu zaskoczeniu byli już w posiadaniu 2 i 3 części komiksowej adaptacji Diuny. BRAWO JA :) Wrażenia? Było warto. Dostajemy porządne wydanie plus minus 180 stron graficznej opowieści otwierającego sage Herberta (Herbertów???) tomu historii planety Arrakis alias Diuny. Ciekawa kreska, wartka akcja, logicznie przedstawione wątki i wydarzenia przykuwają Naszą uwagę i pozwalają po raz kolejny zanurzyć się w ten niesamowity świat wykreowany przez autora (autorów) I mimo iż wiemy przecież doskonale jak to się kończy i do czego zmierza, to czyta się świetnie i z narastającą ekscytacją. Dla mnie, jako wielkiego fana komisów od lat, jest to kolejny przykład, jaka siła drzemie w graficznych małych perełkach, historiach rysowanych z pasją, wyczuciem i zaangażowaniem. Jeśli Kogoś z Was, moi Drodzy, ominęła jak dotąd przyjemność obcowania z taką adaptacją kultowej sagi to z całego swego małego serduszka polecam Waszej uwadze wspomniane wyżej tomy. Bo naprawdę warto poświęcić te kilka godzin na lekturę całego cyklu. Na podparcie swych słów, powiem tylko że z przyjemnością, poznał bym dalsze losy ludu pustyni i losy Paula Atrydy, przedstawione w taki właśnie sposób. 8/10 jak najbardziej zasłużenie. Ukłony i jak zawsze zapraszam do skomentowania jak Wasze wrażenia?
Tomasz Yetiy - awatar Tomasz Yetiy
ocenił na87 miesięcy temu
Conan z Cymerii - Tom 1 Jean David Morvan
Conan z Cymerii - Tom 1
Jean David Morvan Mathieu Gabella Anthony Jean Pierre Alary Vincent Brugeas Ronan Toulhoat
Po pierwszym epizodzie w zbiorczym wydaniu komiksu Conan z Cymerii trudno było się nie zrazić. ALE drugi epizod jest dobry, a trzeci bardzo dobry. Ogólnie więc jestem zadowolona. Ten tom to świetna rozrywka i do tego mega fajnie wydana. Postać Conana znam od dawna. Jeszcze w szkole średniej zaczytywałam się w opowiadaniach Howarda. Uwielbiałam prostotę, odwagę i bezkompromisowość tego bohatera. To takie typowe przygodówki, sporo się dzieje. Cymeryjczyk trafia w różne światy, także pełne demonów i magii, a więc jest wszystko to, co lubię. ⚔️ Dobrze napisane przygody Howard umie w opisywanie relacji damsko-męskich bez zbytniego patosu. Belit, z pierwszego epizodu w tym komiksie, a szóstego opowiadania, jest silną kobieta, która wie, czego chce i wie czego potrzebuje. Z Conanem łączy ją pożądanie, a nie romantyczne uniesienia. Bandytka choć pragnie bogactwa, to nie w zupełnym zaślepieniu. I to właśnie mi najbardziej przeszkadzało w pierwszym epizodzie obrazującym opowiadanie pt. Królowa Czarnego Wybrzeża. Scenariusz napisał Jean-David Morvan i jego interpretacja tej postaci jest specyficzna, sprzeczna z tym, co napisałam wyżej. Belit, silna i niezależna kobieta przedstawiona jest płytko i stereotypowo. Lekceważy niebezpieczeństwa, oraz na sam widok Conana miękną jej nogi i poddaje się mu bezwzględnie. Jest też zresztą kilka innych nadinterpretacji. (Nie mówiąc już, że rysunki Pierra Alaryego także mi się nie podobały, uważam, że są niechlujne). Aż sięgnęłam jeszcze raz po opowiadanie, żeby przypomnieć sobie, czy u Howarda też taka jest. Nie jest. Po przeczytaniu absolutnie nie zgadzam się z wizją autorów tego komiksu. Wkurzyła mnie. Ale cóż… Na szczęście nie poddałam się i dobrze, bo okazało się, że drugi epizod na podstawie opowiadania Czarny Kolos zrobili inni ludzie. ⚔️ Czarny Kolos i Za Czarną rzeką Vincent Brugeas i Ronan Toulhoat zdecydowali się sięgnąć po opowiadanie Czarny Kolos. Rysunki są zupełnie inne, ale i Conan i jego towarzysze są inni. Tu bohaterka jest księżniczką Shevatas – świata wzorowanego na starożytnym Egipcie. Jest kobieca, ale nie żałosna, jak w epizodzie poprzednim. Ale nieważne, bo tu Conan jest krwawy, taki jaki powinien być. Latają odcięte kończyny i wyprute flaki. Rysunki mi się podobały. To ciekawa przygoda. Trzecia zaś historia, Za Czarną rzeką, to coś zupełnie innego. Nie ma tu słabych, ani silnych kobiet, w ogóle właściwie ich nie ma. Conan jest osadzony w świecie przypominającym XV albo XVI wiek, w Ameryce niedługo po “odkryciu”. Klimat jest bardzo amerykański, chociaż Howard jako wrogów wykorzystuje plemiona Piktów, które historycznie zamieszkiwały Brytanię. ⚔️ Coś więcej niż komiks Żeby wyjaśnić konteksty wszystkich historii, wydawcy zdecydowali się dodać także krótkie artykuły z omówieniem. Te teksty nadają głębszego znaczenia nie tylko samym epizodom, ale także okolicznościom, w którym Howard je wydawał. W latach trzydziestych XX wieku fantastyczne historie w tym stylu dopiero zyskiwały popularność. Stąd też wiem, że celem Howarda w Za Czarną rzeką było właśnie oddanie czasów i sytuacji społecznej pierwszych Europejczyków osaczonych przez dzikie plemiona Indian. Autor dodał do tego jeszcze czarownika władającego potężną magią przywołującą demony. Ten epizod jest jeszcze bardziej krwawy i jeszcze lepiej narysowany. Mathieu Gabella i Anthony Jean zrobili dobrą robotę. W całości Conan z Cymerii jest świetny. Ciekawa postać wojownika – barbarzyńcy oraz dodatkowe materiały w postaci pogłębiających tekstów oraz galerii innych rysowników zapewniły mi parę godzin świetnej rozrywki.
PrzeCzytana - awatar PrzeCzytana
oceniła na82 lata temu
Czarny Młot - Tom 5 - Odrodzenie. Część 1 Jeff Lemire
Czarny Młot - Tom 5 - Odrodzenie. Część 1
Jeff Lemire
Wchodzenie dwa razy do tej samej rzeki nie zawsze jest dobrym pomysłem. Zdarza się, że twórca nie potrafi w porę przestać eksploatować wykreowanego przez siebie świata i bohaterów, a pomysły na dobrą opowieść powoli się wyczerpują. Tak było z Frankiem Millerem i jego serią o Mrocznym Rycerzu. Jeff Lemire zaprzeczył jednak teorii o wypaleniu w momencie wydania kontynuacji „Łasucha”, dlatego też przed lekturą kolejnej odsłony „Czarnego Młota” nie bałem się, że dostaniemy nikomu niepotrzebny komiks. Wiedziałem, że jeśli Lemire wespnie się na wyżyny swojego talentu, otrzymamy coś godnego zapamiętania. Lucy Weber odziedziczyła po ojcu miano Czarnego Młota i przez długie lata walczyła z przestępczością w Spiral City. Jakiś czas temu postanowiła jednak skupić się na rodzinie i odwiesić pelerynę do szafy. Obecnie wraz z najbliższymi mieszka na przedmieściach i mierzy się z problemami życia codziennego. Kiedy pewnego dnia w mieście zaczynają dziać się dziwne i przerażające rzeczy, Lucy musi zdecydować, czy pomoże jego mieszkańcom w wielkiej potrzebie. W „Czarnym Młocie” zawsze był widoczny obyczajowy sznyt. To nigdy nie był typowy komiks superbohaterski ukierunkowany wyłącznie na rozrywkę. Kolejne odsłony serii (mowa zarówno o głównej linii, jak i o spin-offach) bardzo często skupiały się na wnętrzu człowieka i jego uczuciach, dylematach. „Odrodzenie” idzie bardzo podobną drogą. Życie prywatne bohaterów po zdjęciu peleryny często bywa traktowane przez twórców po macoszemu, lecz Lemire tego błędu nie popełnia. Co znamienne, więcej ciekawych rzeczy dzieje się właśnie w zaciszu domu Lucy Weber. Ani ona sama, ani członkowie jej rodziny nie są idealni i na kolejnych kartach doskonale widać prozę codzienności. Wszyscy muszą mierzyć się z problemami, które czasami ściągają sobie sami na głowy, a to dodaje „Odrodzeniu” głębi. Lemire umiejętnie łączy dwie płaszczyzny czasowe – zabieg jest co prawda dość ograny, ale w tym przypadku sprawia wrażenie uzasadnionego. Pozwala czytelnikowi kompleksowo spojrzeć na okoliczności, jakie zmieniły Lucy w kobietę, jaką jest obecnie, dostrzec jej wrażliwość oraz zrozumieć motywy postępowania. Spodziewam się, że ten styl będzie kontynuowany w kolejnych odsłonach serii i nie ukrywam, bardzo się z takiej perspektywy cieszę. Okazało się bowiem, że Lemire nie stracił niczego ze swojej wrażliwości – Kanadyjczyk kocha swoich bohaterów i pisze o nich z wyczuwalną empatią. To duża zaleta jego twórczości. Najnowsza odsłona „Czarnego Młota” nie zawodzi na płaszczyźnie rozrywkowej. Bo jakkolwiek wykreowana przez Jeffa Lemire’a seria to często, jak ustaliliśmy, „coś więcej”, to jednak bez dobrze poprowadzonej akcji nie osiągnęłaby tego sukcesu, jaki jest obecnie jej udziałem. „Odrodzenie” jest pod tym względem angażujące, a zainteresowanie czytelnika stara się uzyskać dzięki ciekawemu wykorzystaniu nieco kampowych w wydźwięku motywów oraz umiejętnym graniu na wciąż aktualnej modzie na retro. Robi to, na szczęście, nienachalnie, dzięki czemu całość czyta się ze sporym zainteresowaniem. Rysunki to dzieło debiutującej w „Czarnym Młocie” młodej Amerykanki, Caitlin Yarsky. I muszę przyznać, że artystka weszła do serii z przytupem. Ilustracje są przejrzyste i dynamiczne – doskonale korespondują ze scenariuszem, błyskotliwie podkreślając wszystkie jego cechy – gdy trzeba jest to dobrze oddana akcja, innym razem zaś kadry świetnie wizualizują potyczki innego rodzaju – mowa o konfliktach życia rodzinnego. Efektywność miesza się z refleksyjnością w świetnie dobranych proporcjach. Jestem zdecydowanie na tak. Patrząc całościowo na pierwszy tom „Odrodzenia”, można być naprawdę zadowolonym. To uczucie będzie przede wszystkim udziałem fanów serii oraz miłośników twórczości Jeffa Lemire’a – ci wyłapią większość smaczków (choćby plakaty kinowego „Gideon Falls” – oglądałbym taki film jak szalony!) i będą mieli z czym porównać zaprezentowane tu wydarzenia. Może nie jest to poziom kontynuacji „Łasucha”, ale i tak mamy do czynienia z udanym komiksem. Na kolejne tomy będę czekał raczej spokojnie – widać, że Kanadyjczyk jest obecnie w niezłej formie twórczej. Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2023/05/czarny-mot-odrodzenie-czesc-1-recenzja.html oraz na łamach serwisu Szortal - https://www.facebook.com/Szortal/posts/pfbid0rq4cPzsiVq4uCWkLRcoNuHfRAHzZDzQUTwBoScCFTPMeULyguBhdivhEDfuYBeadl
Marek Adamkiewicz - awatar Marek Adamkiewicz
ocenił na72 lata temu

Cytaty z książki Kolonizacja 1. Kosmiczni rozbitkowie

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kolonizacja 1. Kosmiczni rozbitkowie