rozwińzwiń

Złote czasy

Okładka książki Złote czasy autora Wang Xiaobo, 9788381963343
Okładka książki Złote czasy
Wang Xiaobo Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy Seria: Proza Dalekiego Wschodu literatura piękna
280 str. 4 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Seria:
Proza Dalekiego Wschodu
Data wydania:
2021-11-18
Data 1. wyd. pol.:
2021-11-18
Liczba stron:
280
Czas czytania
4 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381963343
Tłumacz:
Katarzyna Sarek
Średnia ocen

7,0 7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Złote czasy w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Złote czasy

Średnia ocen
7,0 / 10
45 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Złote czasy

avatar
48
3

Na półkach:

Autor ciekawie opisuje życie Wang Era w trzech etapach życia, choc w dużej mierze np ostatni rozdział to wspominki protagonisty z jego przeszłości, i to właśnie ta ostatnia część podobała mi się najmniej i trochę mi się dłużyła. Natomiast część pierwsza była najciekawsza, akcja toczyła się szybko i ogólnie chciało się to czytać. Pomimo że książka ma jasną strukturę to bohater często cofa się do przeszłych wydarzeń które ukształtowały jego życie. Jeśli ktoś szuka pozycji niecodziennej o czasach kulturalnej rewolucji, z dozą humorku to myślę że to strzał w dziesiątkę, można się uśmiechnąć przy wielu rozdziałach ;)

Autor ciekawie opisuje życie Wang Era w trzech etapach życia, choc w dużej mierze np ostatni rozdział to wspominki protagonisty z jego przeszłości, i to właśnie ta ostatnia część podobała mi się najmniej i trochę mi się dłużyła. Natomiast część pierwsza była najciekawsza, akcja toczyła się szybko i ogólnie chciało się to czytać. Pomimo że książka ma jasną strukturę to...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1525
1164

Na półkach: ,

O chińskiej rewolucji kulturalnej napisana to książka ze swadą, pewną przewrotnością, a na pewno w sposób ukazujący głupotę i brutalność tejże. W trzech nowelach poznamy losy bohaterów w trzech światach po równo dotkniętych przez władzę, która stanowić chce nowy porządek i wtłoczyć go chce nie zważając na nic. A w szczególności na obywateli swoich. Wang Xiaobo choć barwnie opisuje świat, to groza nie umyka czytającym ani na moment.

W pierwszej noweli uwagę skradną sceny seksu, a konkretnie ich opis. W sposób przewrotny ów seks ma służyć krytyce czy nawet satyrze na władzę. Zresztą ten wątek jest także jedyną formą ratunku dla bohatera przed rzeczywistością, która chce go pożreć. W tej części Wang (nasz bohater) jest młodym intelektualistą, natomiast dalej – przeskakujemy o dziesięć lat – by trafić na uczelnię, w której nasz bohater ustawia się w roli małej części większej całości. Ogarnia go bierność wobec coraz brutalniejszej rzeczywistości.

Chyba najcelniejsze jest tu spostrzeżenie o tym, że wszyscy wiedzą jaki prawdziwy obraz ma rewolucja kulturalna, ale za wszelką cenę starają się go nie dostrzec. Mieliśmy podobne książki pisane o krajach bliższym nam, ale w epoce, gdy Chiny stają się potęgą warto zwrócić na nie uwagę. Szczególnie na rzeczy wymykające się oficjalnej propagandzie.

O chińskiej rewolucji kulturalnej napisana to książka ze swadą, pewną przewrotnością, a na pewno w sposób ukazujący głupotę i brutalność tejże. W trzech nowelach poznamy losy bohaterów w trzech światach po równo dotkniętych przez władzę, która stanowić chce nowy porządek i wtłoczyć go chce nie zważając na nic. A w szczególności na obywateli swoich. Wang Xiaobo choć barwnie...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
846
579

Na półkach: ,

„Gdy miałem dwadzieścia jeden lat, wysłano mnie na reedukację do Junnanu”. A później cytat Li Yinke, który o pisarstwie Wanga Xiaobo wypowiedział się tak: „Xiaobo stworzył dla nas groteskowy i różnobarwny świat, tak odległy od rzeczywistości, a równocześnie tak mocno związany ze światem, w którym żyjemy.”

Wysłany na wieś „wykształciuch” doświadcza absolutu maoistycznej myśli urzeczywistnionej utopijnym czynem. Opiekując się rogacizną łaknie i chce kochać, zmaga się z psychicznym wykastrowaniem (co zbliża go do losu byków, tyle że te w rzeczywistości są wykastrowane). Gdyby nie Cheng Qingyang i jej niezłomna oferta przyjaźni, realizująca się gdzieś w samotnym domku w górach, Wang Er samotnie zmagałby się z własnym pożądaniem, tłumacząc reedukowanej Cheng, że nie jest ona przechodzonym towarem...

Trzy opowieści, trzy czasy – wszystkie spaja poddańcza wierność idei. Czy to na odludnej wsi czy uniwersytecie, czy w chwilach, kiedy człowiekowi pozostaje już tylko wspominanie i godzenie się z życiowymi klęskami, przyjdzie Wangowi zmagać się z tym samym obłędem: psychozą utwierdzoną pracą milionów, wiernym poddaństwem, zaślepieniem i absurdem, który dostrzegają wszyscy i jednocześnie nikt. Kolejna zatem książka o totalitaryzmie, niby nic nowego, a jednak… Bywa ironicznie i prześmiewczo, bywa wisielczo i tragicznie. Dużo „antenowego czasu” Xiaobo poświęca namiętności, dzięki czemu „Złote czasy” nabierają specyficznego kolorytu – nieco się wstydzimy literackiemu podglądactwu, młodzieńczemu świntuszeniu, trochę nas ono kręci, nieco onieśmiela podwyższając temperaturę krwi, ale wreszcie wszystko okazuje się czytelniczą, spójną przyjemnością.

„I takie jest mój życie – mam czterdzieści lat, a dalej muszą odgrywać komedię” – mówi Wang. Trudno się nie zgodzić, czyż nie?

Mistrzowski przekład Katarzyny Sarek.

„Gdy miałem dwadzieścia jeden lat, wysłano mnie na reedukację do Junnanu”. A później cytat Li Yinke, który o pisarstwie Wanga Xiaobo wypowiedział się tak: „Xiaobo stworzył dla nas groteskowy i różnobarwny świat, tak odległy od rzeczywistości, a równocześnie tak mocno związany ze światem, w którym żyjemy.”

Wysłany na wieś „wykształciuch” doświadcza absolutu maoistycznej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

215 użytkowników ma tytuł Złote czasy na półkach głównych
  • 160
  • 55
33 użytkowników ma tytuł Złote czasy na półkach dodatkowych
  • 16
  • 3
  • 3
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 2

Inne książki autora

Wang Xiaobo
Wang Xiaobo
Chiński pisarz, który szczególnie uznanie zyskał po swojej śmierci. Wang urodził się i zmarł w Pekinie. W 1968, drugim roku rewolucji kulturalnej został zesłany najpierw na wieś do prowincji Junnan jako przedstawiciel "młodzieży inteligenckiej", a następnie do prowincji Szantung. W 1972 zezwolono mu na powrót do stolicy, gdzie znalazł zatrudnienie w lokalnej fabryce. Od 1978 do 1982 roku Wang odbył studia ekonomiczne na Chińskim Uniwersytecie Ludowym, a 6 lat później uzyskał tytuł magisterski na Uniwersytecie w Pittsburgu. Po powrocie do Chin rozpoczął nauczanie na wydziale nauk społecznych Uniwersytetu Pekińskiego oraz na wydziale rachunkowości Chińskiego Uniwersytetu Ludowego. Od 1992 zajmował się głównie pisarstwem.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dzień, w którym umarło słońce Yan Lianke
Dzień, w którym umarło słońce
Yan Lianke
To moja druga powieść Yana Lianke, pierwszą była "Sen Wioski Ding". To, co mnie urzeka w stylu pisania autora (oraz niesamowitym tłumaczeniu),to prostota, a jednocześnie ogromna zawiłość przekazywanych obrazów. Naturalistyczne wręcz podejście do rzeczywistości. Autor nie boi się pisać o rzeczach cielesnych, okrutnych, dla niektórych obrzydliwych. To wszystko jest jednakże pokazane z perspektywy dziecka, naiwnego, pochłaniającego życie takim, jakie jest, bez żadnych ukrytych znaczeń, co pozwala na spojrzenie na sytuację taką, jaką jest. Fascynująca jest sytuacja przedstawiona czytelnikowi. Niczym sen, niczym koszmar, mara, jakbyśmy sami niechcący trafili do Gaotian i lunatykowali razem z mieszkańcami. Jakbyśmy sami musieli obrać którąś ze stron, któreś z podejść bohaterów. Jest to powieść mocna przez tematy, jakie porusza. Yan Lianke po raz kolejny opowiada o śmierci, tym razem dobitniej, dosadniej, o tych brzydkich stronach, o tym, co społeczeństwo utraciło przez odebranie im dotychczasowej formy pożegnania ze zmarłym - pochówek został zamieniony w kremację, z czym nie mogli się pogodzić mieszkańcy miasta, ale też zdaje się członkowie społeczeństwa. W wielu książkach zauważyłam, jak ta zmiana wpłynęła na mentalność starszego pokolenia, jak mocno niezrozumiały był to postępek z perspektywy duchowej. I tu też to mocno odbija się echem w powieści Yana Lianke. Dla wrażliwych - nie polecam. Dla tych, którzy poszukują czegoś mocniejszego - myślę, że może się spodobać, aczkolwiek warto pamiętać, że książka jest długa, wiele sytuacji się powtarza i rozwleka, przez co może się dłużyć. Ale budowanie napięcia jest fenomenalne, za każdym razem łapałam się na tym, że stresowałam się - co będzie dalej? Czy bohater przeżyje?; żadnej z sytuacji nie dało mi się przewidzieć. Jest to lektura naprawdę dobra. Warto dotrzeć do końca.
Zuzanna Gieszcz - awatar Zuzanna Gieszcz
ocenił na81 rok temu
Tyll Daniel Kehlmann
Tyll
Daniel Kehlmann
Daniel Kehlmann, jeden z najzdolniejszych współczesnych pisarzy niemieckojęzycznych, w „Tyllu” dokonuje karkołomnego zabiegu: przenosi postać legendarnego psotnika, Tylla Ulenspiegla, z XIV wieku wprost w środek XVII-wiecznej pożogi. Efektem jest powieść totalna, która wymyka się sztywnym ramom gatunkowym, balansując między realizmem magicznym, powieścią historyczną a filozoficzną przypowieścią o kondycji człowieka w czasach ostatecznych. Tyll w ujęciu Kehlmanna nie jest jedynie jarmarcznym wesołkiem. To postać niemal metafizyczna – linoskoczek, który potrafi nie tylko balansować nad błotnistymi rynkami niemieckich miasteczek, ale także nad granicą życia i śmierci. Jego obecność w świecie zdominowanym przez głód, fanatyzm religijny i bezsensowne okrucieństwo wojny jest rodzajem buntu. Tyll wybiera wolność, która dla innych jest nieosiągalna, ale ceną za nią jest całkowite wykorzenienie i emocjonalny chłód. Autor z niezwykłą precyzją odmalowuje panoramę Europy Środkowej tamtego okresu. Nie szczędzi czytelnikowi opisów brudu, rozkładu i absurdów ówczesnej polityki. Spotykamy tu postacie historyczne, jak nieszczęsny „Zimowy Król” Fryderyk V czy uczony jezuita Athanasius Kircher, których losy splatają się z wędrówką Tylla. Każda z tych postaci jest nakreślona z sarkastycznym dystansem, co nadaje książce specyficznego, słodko-gorzkiego smaku. To książka wybitna pod wieloma względami, ale posiadająca cechy, które mogą stanowić barierę dla części odbiorców: Język i styl: Kehlmann pisze po mistrzowsku. Jego fraza jest lekka, a zarazem gęsta od znaczeń. Potrafi w jednym zdaniu przejść od wulgarnego opisu obozowego życia do wzniosłych rozważań o naturze wszechświata. Konstrukcja: Powieść nie jest liniowa. Autor żongluje planami czasowymi i punktami widzenia. Ta fragmentacja doskonale oddaje chaos wojny, ale sprawia, że lektura wymaga od czytelnika dużej uważności i cierpliwości w składaniu mozaiki zdarzeń. Chłód emocjonalny: Choć Tyll fascynuje, trudno go pokochać. Jest obserwatorem, katalizatorem zdarzeń, ale rzadko kimś, z kim można się w pełni utożsamić. Ten dystans sprawia, że książkę podziwia się bardziej intelektualnie niż sercem. Magia i błoto Największym osiągnięciem Kehlmanna jest to, jak sprawnie wplata elementy nadprzyrodzone w skrajnie brutalną rzeczywistość. Rozmowy z duchami czy przepowiednie nie wydają się tu tanim chwytem fantasy, lecz naturalnym elementem świata, w którym granica między tym, co racjonalne, a tym, co zabobonne, jeszcze nie istniała. „Tyll” to bolesna i piękna opowieść o tym, że sztuka i humor są jedynymi narzędziami, które pozwalają zachować zmysły w świecie, który oszalał. To lektura dla tych, którzy cenią prozę ambitną, wymagającą i nieoczywistą. Kehlmann stworzył pomnik dla figury błazna, przypominając, że czasem tylko ten, kto stoi z boku i drwi z możnych tego świata, ma szansę naprawdę przetrwać.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na719 dni temu
Uśmiechnięty wilk Yūko Tsushima
Uśmiechnięty wilk
Yūko Tsushima
🚆🐺 Uśmiechnięty Wilk autorstwa Yūko Tsushimy to powieść wymagająca, ale niezwykle poruszająca, jedna z tych książek, które czyta się powoli, z narastającym poczuciem niepokoju i zachwytu jednocześnie. Autorka zabiera czytelnika do powojennej Japonii, kraju zrujnowanego nie tylko fizycznie, lecz także moralnie i emocjonalnie. Już od pierwszych stron widać, że nie będzie to klasyczna narracja o odbudowie i nadziei, lecz opowieść o przetrwaniu w świecie, który stracił dawne reguły i poczucie bezpieczeństwa. 🚆🐺 Centralnym motywem powieści jest podróż dwójki młodych bohaterów przemierzających kraj pociągami, uciekających od Tokio i od własnych historii. Yūko Tsushima z niezwykłą wrażliwością pokazuje ich relację, opartą bardziej na wspólnym doświadczeniu straty niż na słowach. Każdy kolejny przystanek odsłania nowe oblicze powojennej rzeczywistości, pełnej biedy, przemocy i chaosu. To droga przez krajobraz, który momentami przypomina apokaliptyczne rumowisko, a momentami przestrzeń dziecięcej wyobraźni. 🚆🐺 Niezwykle istotnym elementem Uśmiechniętego Wilka jest motyw wilka jako symbolu istoty wypchniętej poza margines świata ludzi. Tsushima Yūko splata historię wymarcia japońskich wilków z losem bohaterów, sugerując, że okrucieństwo historii dotyka zarówno natury, jak i człowieka. Wilk staje się figurą samotności, niezrozumienia i prześladowania, a jednocześnie siły pozwalającej przetrwać w najbardziej niesprzyjających warunkach. 🚆🐺 Autorka eksperymentuje z formą, wplatając w narrację fragmenty prasowe opisujące autentyczne tragedie, zbrodnie i katastrofy. Ten zabieg burzy płynność lektury, ale właśnie w tym tkwi jego siła. Zderzenie fikcyjnej historii bohaterów z brutalną faktografią zmusza do refleksji nad granicą między jednostkowym losem a zbiorową traumą. Powieść staje się dzięki temu hybrydą literatury pięknej i dokumentu, która nie pozwala czytelnikowi pozostać obojętnym. ㅤ 🚆🐺 Szczególnie poruszające jest to, w jaki sposób Yūko Tsushima ukazuje dziecięcą perspektywę wobec śmierci, głodu i przemocy. Wspomnienia wojny i utraty bliskich pojawiają się fragmentarycznie, jak obrazy wyłaniające się z mgły. Autorka unika patosu, stawiając na prostotę i surowość języka. Dzięki temu emocje wybrzmiewają mocniej, a czytelnik odczuwa ciężar historii niemal fizycznie. ㅤ 🚆🐺 Uśmiechnięty Wilk to powieść o dojrzewaniu w świecie bez przewodników i jasnych zasad, o przyjaźni, która daje chwilowe schronienie, oraz o wyobraźni jako strategii przetrwania. Tsushima Yūko stworzyła dzieło nieoczywiste, wymagające skupienia, ale niezwykle nagradzające uważną lekturę. To książka, która rozsadza ramy tradycyjnej powieści historycznej i pozostawia czytelnika z pytaniami o cenę wojny, pamięć i granice człowieczeństwa. Tak oto kochani trafiłam na pierwszą pozycję z mojej topki tego roku. Oh musicie ją przeczytać.
KawkaNK - awatar KawkaNK
ocenił na82 miesiące temu
Agáta Denisa Fulmeková
Agáta
Denisa Fulmeková
Denisa Fulmeková weszła na słowiańską ziemię i napisała powieść, która przykleja się do duszy. wżera się w ciało i pozostaje w tobie na zawsze. To ksiązka z gatunku tych, które oplatają człowieka, delikatnie zaciskają owe pęta i trzymają... długo... ma zawsze. wspaniała i niebanalna. rani myślenie i serce i coś w tobie. jednoczysz się z tym tekstem i boisz jednocześnie, bo budzi się w tobie lęk przed kobietami i ich siłą a jednocześnie zatrważa cię tchórzliwość mężczyzn, którzy skryci za plecami kobiet udają cwanych i pyskatych. to oszczędna w słowach książka, którą chłoniesz cały, a tego, czego brakuje ci w tekście, dopowiadasz sobie sam. smutna, przerażająca historia ubogiej Agaty, zielarki, dobrej kobiety, której DOBROĆ została wykorzystana i która przez nią została skazana na śmierć - na stos. zioła, kobieta i dziwne zdarzenia na nią cedowane - myśl ludzka orzekła, usta ludzkie oczerniły, palce ludzkie ludzkie wskazały - CZAROWNICA, na stos. ksiądz też się cieszył na śmierć. na niesprawiedliwą śmierć i ofiarę. Bo gdyby pewnego wieczoru nie wpuściła do domu kobiety po połogu, gdyby kazała jej zabrać swe narodzone martwe dziecko, gdyby oddała jej ten kołtun łachmanów z zawiniątkiem, gdyby ją wygoniła z tym zawiniątkiem... to wszystko byłoby inne... niesamowita prawdziwa do dziś Denisa Fulmekova pisze o tym, co w ludziach tkwi do dziś i pewnie będzie tkwiło przez następne tysiąclecia. Brak mi słów, by oddać to, co ta niepozorna stronicowo książka ze mną zrobiła. by cokolwiek o niej napisać potrzebny jest czas na ciszę w sobie, na oddech i myśli. wszystko mi się w głowie kotłuje i boli mnie każdy milimetr wrażliwości, emocje nie usypiają, drgają.... AGATA zostanie ze mną na zawsze mało jest takich powieści - dlatego jest wyjątkowa #agaKUSIczyta
Agnesto - awatar Agnesto
ocenił na101 rok temu
Człowiek, który znał mowę węży Andrus Kivirähk
Człowiek, który znał mowę węży
Andrus Kivirähk
Moje zetknięcie z tym tytułem było pierwszym zetknięciem z literaturą estońską, które na dodatek okazało się dobrą jej reprezentacją. Jest to niesamowita opowieść o przemijaniu i walce nowego ze starym, słodko gorzka (może nawet z naciskiem na gorzka),ale naprawdę wyjątkowa i poruszająca, która już od pierwszych kartek po prostu mnie oczarowała. Bo w końcu jak lepiej można zacząć opisywanie świata niż oczami dziecka? Dziecka, które jeszcze dopiero go odkrywa, jest wszystkiego ciekawe, woli widzieć wszystko w jasnych barwach? Jest to bardzo dobry sposób, szczególnie jeśli chcesz później to dziecięce wyobrażenie zdeptać i pokazać jakim świat jest naprawdę. Autor wykazał się nie lada kunsztem planując całą linię fabularną. Wszystko jest tutaj przemyślane, kontrasty przyjemnie podkreślają to co powinny podkreślić, a przemiana która zachodzi w bohaterze pokazuje brutalność świata, który dla osób nie tępiących wszystkiego co inne jest wyjątkowo szorstki. Nie da się przechodzić przez tą książkę i nie być targanym przez emocje takie jak bezsilność, frustracja, poczucie niesprawiedliwości. Nie da się tego zrobić, bo towarzyszy się w nich również głównemu bohaterowi - człowiekowi, który przeciwstawia się otaczającego go głupocie, przemocy, który jest inny do tego stopnia, że nie pasuje do żadnego świata i z tą innością musi sobie poradzić. Znaleźć cel swojego życia, które jest wyrwane z kontekstu. Książka pokazuje również ważność powrotu do korzeni, przekazywanych pokoleniami mądrości i głupotę wchodzenia w role, które nie są zgodne z naszym ja. Udawania kogoś kim się nie jest związane z przemijającymi trendami. Jak łatwo zgubić w tym coś naprawdę ważnego. Jeden z ważnych przekazów to również to że głupocie przetrwać jest bardzo prosto. To zazwyczaj ona pozostaje na polu bitwy kiedy wszystko inne jest już w zgliszczach. Jednak książka ta jest manifestem walki z nią do końca. Jest manifestem gnicia z dumą. Z wiedzą że to kim jestem jest czymś z czego warto być dumnym. Nawet jeśli jestem ostatni i kiedyś to przeminie
Aleksander Wójcik - awatar Aleksander Wójcik
ocenił na93 miesiące temu
Pełnia nieszczęścia Peter Handke
Pełnia nieszczęścia
Peter Handke
To nie bezosobowy "ktoś" jest bohaterem tej krótkiej powieści ale kobieta, która zawsze musiała być silną a chciałaby zostać słabą. Odwagi! Można by zakrzyknąć w imię szeroko pojętego zagrzewania do utrzymania statusu w konformistycznym społeczeństwie. Jednak w chorobie duszy to nie jest takie proste. Trzeba pamiętać, że na umieranie dla świata nie ma lekarstwa i nawet zakładanie tysięcy masek wcale nie musi pomóc. Jednak właśnie dzięki takiemu ujęciu tematu Peter Handke dokonał tego, że w jego matce zobaczyłem człowieka a nie osobowość. Tym bardziej, że pomimo jej ogólnie znanego losu, cała powieść sprawiała wrażenie nieprzewidywalnej i zarazem niepokojącej. Taką ją uczynił Handke a jednocześnie na ten jeden raz zrezygnował ze swojej typowej i posiadającej bardzo abstrakcyjny charakter narracji. Do "Pełni nieszczęścia" należy nabrać dystansu i pomimo przemożnej potrzeby mówienia przez Handkego o doznanym wstrząsie, nie dać się wpędzić w jej nieuleczalny smutek. Chciałbym, żeby zakończenie tej historii było inne ale gdyby austriacki noblista nie przedstawił ludzi jako odczłowieczone rekwizyty, to zapewne ta książka nie byłaby pełna tak osobistych odczuć. Powstał nowy rodzaj rozpaczy. W pełni otwartości i szczerości ukazał się los, jaki mógł czekać też inne kobiety. Ponieważ Handke nie napisał biografii swojej matki ale opisał spragnione miłości ciało, pokazane przez pryzmat konfliktu aspiracji. Przedstawił nam konsekwencje tego, kiedy się nie ma odwagi do sprzeciwu wobec otaczającego świata. Czeka nas wtedy okropna samotność. Ciekawym doświadczeniem podczas lektury "Pełni nieszczęścia" może być poszukiwanie śladów ludzkiej indywidualności. Znajdziecie je zakamuflowane bo indywidualista jest wyzwiskiem. Towarzysząca temu zabawa w raj na ziemi zakończy się klęską. Łatwo można przewidzieć skutki szerokiej ingerencji społecznej w różnorodność ludzkich charakterów. Dlatego też Peter Handke porusza temat odwiecznych przegranych lub ludzi ograbionych z własnych uczuć. To właśnie tytułowa pełnia nieszczęścia domaga się ujawnienia. Bo wcale nie musimy traktować biedy jako uszlachetniającej życie. Ponieważ w topieniu w tym, co dla społeczeństwa jest typowe, tracimy swoje osobiste sprawy. Być może dopiero na koniec swojego życia matka Handkego powiedziała wszystkim "to właśnie ja". Zerwała z tradycją, wszechobecnym wtedy strachem przed seksualnością oraz udawanym poczuciem bezpieczeństwa. Po raz pierwszy z dużą dozą wolności sprowadziła ostatni akt życia do powszedniości a Handke nie kazał nam współczuć. Dzięki temu opisywanie przez niego jego stanu ducha jest formą terapii, budzeniem się dla świata, tak jak ostateczny akt życia matki stał się dla niego umieraniem. To wyjątkowe studium przypadku, który może się przydarzyć każdej rodzinie a w napominaniu o nim czujemy wstyd. Peter Handke do tego wrócił i skutecznie interpretując towarzyszące temu zachowania pokazał, że może nie warto stać z boku, kiedy proza przymierzania wielu życiowych masek staje się zabójczym nawykiem.
czytający - awatar czytający
ocenił na105 miesięcy temu

Cytaty z książki Złote czasy

Więcej
Wang Xiaobo Złote czasy Zobacz więcej
Wang Xiaobo Złote czasy Zobacz więcej
Więcej