rozwińzwiń

Gild

Okładka książki Gild
Raven Kennedy Wydawnictwo: Independently Published Cykl: Saga o Złotej Niewolnicy (tom 1) romantasy
402 str. 6 godz. 42 min.
Kategoria:
romantasy
Format:
papier
Cykl:
Saga o Złotej Niewolnicy (tom 1)
Data wydania:
2020-10-01
Data 1. wydania:
2020-10-01
Liczba stron:
402
Czas czytania
6 godz. 42 min.
Język:
angielski
ISBN:
9798691989070
Średnia ocen

6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Gild w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Gild



książek na półce przeczytane 2232 napisanych opinii 253

Oceny książki Gild

Średnia ocen
6,3 / 10
38 ocen
Twoja ocena
0 / 10
avatar
298
190

Na półkach:

Z opisu książki, myślałam że to będzie taki typowy schemat biednej zamkniętej księżniczki czekająca na ratunek wspaniałego rycerza. Z tego powodu miałam mieszane uczucia z podejściem do tej pozycji, ale jak dobrze że mnie koleżanki namówiły !!!
Autorka stworzyła osobowości, które mają dużo większą głębię niż bym się spodziewała. Motywy, uczucia, relacje międzyludzkie są naprawdę intrygujące. Każdy z bohaterów zachowuje się według własnych zasad moralnych i punktu widzenia, co bardzo doceniam. Jesteśmy w stanie trochę zrozumieć każdego, autorka nie próbuje na siłę stworzyć „tych złych” i „tych dobrych”.
Jeżeli chodzi o główną bohaterkę, widzę ogromny potencjał na jej ewolucję i nie mogę się doczekać, żeby być z nią w trakcie tej metamorfozy!

Z opisu książki, myślałam że to będzie taki typowy schemat biednej zamkniętej księżniczki czekająca na ratunek wspaniałego rycerza. Z tego powodu miałam mieszane uczucia z podejściem do tej pozycji, ale jak dobrze że mnie koleżanki namówiły !!!
Autorka stworzyła osobowości, które mają dużo większą głębię niż bym się spodziewała. Motywy, uczucia, relacje międzyludzkie są...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
55
54

Na półkach:

Gild to książka, która ma ciekawy, trochę inny pomysł niż większość romantasy, ale nie wszystko tutaj zagrało tak, jak powinno.
Jeśli ktoś rozważa audiobooka, to ostrzegam momentami jest naprawdę słaby i potrafi zepsuć odbiór historii. Na szczęście z każdym kolejnym tomem jest pod tym względem lepiej.
Sama fabuła rozkręca się bardzo wolno, przez co trudno się od razu wciągnąć. Do tego zdarzają się błędy językowe, które potrafią wybijać z czytania. Największym minusem jest jednak główna bohaterka wypada dość irytująco i momentami wręcz naiwnie.
Mimo wszystko książka ma w sobie coś na tyle innego, że można dać jej szansę, choć zdecydowanie nie jest to historia bez wad.

Gild to książka, która ma ciekawy, trochę inny pomysł niż większość romantasy, ale nie wszystko tutaj zagrało tak, jak powinno.
Jeśli ktoś rozważa audiobooka, to ostrzegam momentami jest naprawdę słaby i potrafi zepsuć odbiór historii. Na szczęście z każdym kolejnym tomem jest pod tym względem lepiej.
Sama fabuła rozkręca się bardzo wolno, przez co trudno się od razu...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
8
8

Na półkach:

Czyta się bardzo szybko (nie wiem kiedy, a już skończyłam pierwszy tom),weszłam w historie gładko, ale nie powiem... miejscami zastanawiałam się, czy aby trochę nie jest za nudno... Gdzie jest to WOW, o którym słyszałam? Ale przeczytałam bez męczenia się, choć fabuła nie jest bez wad. Jednak jak to piszę, jestem już po lekturze kolejnych tomów i widzę tą szerszą perspektywę. Pod koniec trzeciego tomu stwierdziłam, że warto było, pomimo wad w fabule. Dalej w końcu dostałam te emocje, które powinny wywoływać dobre historie.

Niektórzy narzekają na język sagi... Może ogólnie nie jest on jakiś wyszukany, jednak jednego autorce nie mogę odmówić - niesztampowego doboru słów przy porównaniach - bardzo fajnie maluje słowem brzmienie głosów, faktury, zjawiska pogodowe. Mówiąc już ogólnie, nie tylko do 1 tomu.

*** Specjalnie wracam tu po przeczytaniu 5tego tomu już, bo muszę powiedzieć to wszystkim zaczynającym serię: Jeśli złapały was wątpliwości... chrzanić je. Tom 4 jest serio bardzo fajny, AALLEE tom 5... tom 5 jest obłędny, a wszystko co prowadziło wcześniej do niego, było tego warte. Na niektóre niedociągnięcia warto przymknąć oko. Poza tym w 5tym tomie widać też, jak bardzo poprawił się warsztat autorki ***

Czyta się bardzo szybko (nie wiem kiedy, a już skończyłam pierwszy tom),weszłam w historie gładko, ale nie powiem... miejscami zastanawiałam się, czy aby trochę nie jest za nudno... Gdzie jest to WOW, o którym słyszałam? Ale przeczytałam bez męczenia się, choć fabuła nie jest bez wad. Jednak jak to piszę, jestem już po lekturze kolejnych tomów i widzę tą szerszą...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

2864 użytkowników ma tytuł Gild na półkach głównych
  • 1 437
  • 1 399
  • 28
434 użytkowników ma tytuł Gild na półkach dodatkowych
  • 245
  • 61
  • 34
  • 26
  • 24
  • 23
  • 21

Inne książki autora

Raven Kennedy
Raven Kennedy
Raven Kennedy jest autorką międzynarodowych bestsellerów, która pisze w różnych gatunkach, w tym fantasy, paranormal, czy dark romance. Niezależnie od tego, czy rozśmiesza, czy płacze, uwielbia tworzyć światy i postacie, którym można kibicować. Jest urodzoną i wychowaną w Kalifornii dziewczyną, pijącą herbatę i kochającą gorzką czekoladę. Kiedy nie pisze, można ją znaleźć oglądającą "The Office" i "The Great British Baking Show" lub z nosem utkwionym w książce.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Glint Raven Kennedy
Glint
Raven Kennedy
Drugi tom lepszy od pierwszego, czyta się równie płynnie, ale choć byłam zainteresowna co dalej, to nie "zagryzałam przy tym paznokci z emocji". Było po prostu ciekawie... . Może dlatego nie zagryzałam tych paznokci, bo było tez trochę przewidywalnie. Czasem drażniły mnie zachowania głównej bohaterki, chwilami dość dziecinny tok myślenia, choć doszukałam się tam co autorka chciała jak mniemam nam tym pokazać (wspominany przez poprzedniczki syndrom, wyparcie, takie tam - myślenie oparte na lęku i to nie tylko tym uzależnieniowym, może wydawać się innym głupie. Tak juz po prostu jest),ale da się przymknąć na to oko. Chwilami powiało mi seriami Sary J. Maas, aż sprawdzałam rok wydania sagi Gild i tylko się uśmiechnęłam w duchu... . (tym fajnym, ma być mroczny facet fae u władzy, panujący nad znienawidzonym przez pozostałe królestwem. Król i marszałek wojsk jednocześnie... władający mocą niosącą śmierć, wszyscy się go boją i zle o nim mowia... na dokladke ma w okół siebie troje totalnie oddanych przyjaciół, wojowników w tym jedną dziewczynę... Iiiiii ci uważani za najgorszych, okazują się w sumie być ci dobrzy i wyrozumiali ---> no przepraszam bardzo, czy to nie trąca dworami? :D). Nie mniej jednak, widząc potencjał w rozwijającej się historii i jej inne oryginalne elementy (biorę też poprawkę, że niektórzy autorzy robią dłuższe rozbiegówki),chętnie sięgnęłam po kolejny tom. Zwłaszcza, że w końcu pojawił się jakiś intrygujący On. *** Czytajcie dalej, tom 5 jest absolutnie wart naszego czasu ;) ***
Zuza - awatar Zuza
oceniła na66 dni temu
Baśń o złamanym sercu Stephanie Garber
Baśń o złamanym sercu
Stephanie Garber
"Baśń o złamanym sercu" to powieść, w której wyraźnie widać rozwój warsztatu autorki w porównaniu do serii Caraval. Oprócz samych kilku pierwszych stron, widać różnicę w prowadzeniu narracji – historia jest bardziej spójna, a wydarzenia układają się w logiczną i wciągającą całość, tworzenie świata przedstawionego też mam wrażenie, że jest pisane w nieco inny sposób, ale tutaj nie jestem w stanie stwierdzić co dokładnie się zmieniło. Autorka zabiera nas w baśniową rzeczywistość pełną magii, tajemniczych portali, klątw oraz dworskich intryg. Podoba mi się to, że pisarka nie starała się z tej serii robić drugiego "Carvalu" i nie powtarzała cyrkowego schematu. Bohaterowie również wypadają lepiej niż w poprzedniej serii. Nie pojawia się tutaj problem postaci, która byłaby aż tak irytująca, że utrudniałaby czytanie – jak to miało miejsce w przypadku Donatelli. Główna bohaterka, Evangelina Fox, jest postacią łatwą do polubienia: piękna, romantyczna, ale jednocześnie nieco naiwna i łatwowierna. Jej charakter dobrze wpisuje się w baśniową konwencję opowieści. Ciekawym elementem jest także powrót Jacksa. W poprzedniej serii nie wzbudzał on mojej sympatii, jednak tutaj cieszę się, że dostajemy go więcej – jego obecność dodaje historii dynamiki i intrygującego napięcia. Fabuła opiera się na dość prostym schemacie i łatwo przewidzieć, w jakim kierunku potoczą się wydarzenia. Nie jest to jednak duży minus, ponieważ książkę czyta się szybko i bardzo przyjemnie. Podsumowując – z przyjemnością sięgnę po kolejną część.
Sara - awatar Sara
oceniła na72 dni temu
Gleam Raven Kennedy
Gleam
Raven Kennedy
Cóż... trzeci tom dostaje ode mnie jedną gwiazdkę więcej, za przemianę bohaterki i ostatnie sto, emocjonujących stron. To było coś. Od tych ostatnich stron nie mogłam się oderwać. *** Uwaga, spojlery *** Z perspektywy całości... trochę za dużo było tego powtarzajacego się błąkania się po zamku w te i z powrotem jak dla mnie. Już w którymś momencie za połową, jak znowu uciekała przez balkon wywróciłam oczami, mimo że przecież za każdym razem coś tam nowego odkrywała, ale jednak... ileż razy podawać czytelnikowi ten sam kotlet? Fabuła mimo wszystko idzie naprzód. Jest ciekawie, ale dłuższy czas bez szału. Dużym rozczarowaniem w tym tomie był dla mnie moment, który miał byc przełomowy między bohaterami. Jak ona w koncu podjęła w sobie decyzje, że wybiera Slade'a i idzie do niego do komnat. Szczerze uśmiałam się z zachowania jej wstęg i całej tej sceny, to było b.fajne rozluźnienie atmosfery :) Potem ona sie przed nim otwiera, obrazując mu dlaczego zachowywala sie dotad jak sie zachowywała, żeby lepiej ja zrozumiał, co wydaje sie mieć na niego mocny wpływ, że przejął się tym co usłyszał o jej przejściach. Jak dotąd idzie świetnie... On zadaje jej pytania naprowadzające, zeby powiedziała czego od niego chce... I tu pierwszy zgrzyt, bo ona z jednej strony deklaruje ze chce z nim być, chce wszystkiego, jego całego, a zaraz zaprzecza, coby go kochała (WTF?!) No dobra, on to jakoś dzielnie zniósł, wiedząc, że to przez przebyte traumy gada takie spzreczności, a on na szczescie swoje wie, słyszy i czuje - uff....... ale poootem... Pfff... Potem się popsuło do reszty. Szczęka mi opadła, na to jak gwałtownie zmienił się sposob jego wypowiedzi... o 180stopni. Jakby go ktoś podmienił. Nagle, jak pies, który poczuł kiełbasę, z nienacka, po delikatnych wyznaniach i balansowaniu na krawędzi bycia i nie bycia ze sobą, pada suche coś w stylu - "rozbierzesz sie dla mnie?". Tak po prostu. No bardzo to "romantyczne" i "delikatne" :/ Niby pyta, ale nie pyta. Aż przeczytałam to dwa razy dla pewnosci, czy się nie pomyliłam, tak to mi tam nie pasowało. Na czas tych scen stał się prostacki, a jej.... jej sie to podobało. Tu przeciez On wie, ze była wykorzystywana i seksualnie i w ogóle, że była niewolona przez króla Midasa, manipulowana i wie jakimi słowami i na jakim tle... a za chwilę sam gwałtownie zamienia się w rozkazującego, napalonego, władczego... króla i wprost domaga się od niej spełniania jego wizji i mówienia, ze jest jego (oczywiscie wiadomo co miał na mysli, że w innym sensie niz wlasnosc Midasa, ale mówi to do kobiety, która kurde przecież tyle co mówiła, że ma z tym problem po 10 latach bycia w klatce..., ze nie chce juz wiecej być czyjas wlasnoscia.). W każdym razie on do niej mówi te podnoszące temperaturę teksty, z czego część nie powinna paść.... A ona się cała cieszy. No i konsternacja. Ona nie ma żadnych wzdrygnięć, że to zbyt podobne, do tego co już tyle razy słyszała. Że ocho - dostał od niej zielone światło i zaczał gadac jak poprzednicy. Nie miala watpliwości, zawahania, przebłysku krotkiej refleksji na ten temat, żadnego red flaga na tle swoich traum... no NIC kompletnie. Tu jakby jej traumy i trudna przeszłosc spadły ze sceny, jakby autorkę rozpraszały, bo chciała koniecznie już pisać te gorące sceny.... Cały traumatyczny bagaż Auren, wywlekany nam dotąd non stop pod nos... nagle znikł, stał sie nieistotny. Może autorka liczyła, ze uwierzymy że to przez zakochanie, ale mmmmm.... no jednak to było trochę rażące uchybienie. Także tak - w tej scenie zabrakło mi autentyczności, tej psychologicznej jak i tej magii bliskosci miedzy nimi... tej duchowej... . Oni w końcu naprawde niewiele się widzieli przez te wszystkie dni, także to powinno w ogóle wyglądać inaczej. Niestety, ale w świetle tego wszystkiego, nie podobało mi się jak Rip/Slade się do niej zwracał. Może w innych okolicznosciach, w pozniejszych scenach intymnych by to przeszło, ale nie na tym etapie. Wszystkie te sceny przez to stały sie stricte mechaniczne w moich oczach i zaczęłam sie zastanawiać przez chwilę nad jego motywacjami. Ale to nie "jego" wina. Tu wiem, ze to akurat błąd autorki podczas pisania tych konkretnie scen. Także istnieje pewność, ze już zaraz w kolejnych Rip/Slade odzyska w naszych oczach i powróci taki, jakiego lubimy. Nadal podobają mi się opisy autorki. To nie są wyświechtane zwroty, a ich spontaniczne alternatywy: "Histeryczny śmiech natychmiast ustaje jak zakręcony strumień wody" - idzie namacalnie usłyszeć tą nastającą nagle ciszę. "Jego spojrzenie jest jak kojący cień podczas spiekoty" (od razu poczułam tą ulgę, jak się ze skwaru wchodzi w cień i umiałam sobie dzięki temu wyobrazić dokładnie stan emocjonalny Auren. Jakby było napisane np.: "jego spojrzenie przyniosło ze sobą poczucie ulgi", to by było takie... zwykłe. z tym cieniem jest o wiele bardziej obrazowo) "Akwarelowe szarości zmierzchu" " (...) i pod jasnym niebem, które nagle pękło nawałnicą jak przekłuty pęcherz" - i wszystko jasne. Nie "oberwanie chmury", nie "lunęło jak z cebra", nie "rozpętała się nawałnica", tylko to samo podane w ciekawszy sposób. Wielkim atutem tego tomu jest poprowadzenie akcji gdzieś od około 440 strony (pi razy drzwi). No tu się tak rozkręciło, że hej... i były momenty zaskoczenia, choć akurat takiego losu Midasa trochę się spodziewałam, ale i tak wyszło super. I wybór, którego na koniec musiał dokonać Slade... aaaj.... . Tak, to było dobre. Zacierałam po tym ręce na kolejny tom... choć zostało mi takie lekkie ukłucie, że taka akcja, a rozegrała ją właściwie sama Auren, a gdzie ta wielka potęga Slade'a i Gniewnych? Nie było nam dane tego jak dotąd porządnie posmakować. *** Czytajcie dalej, tom 5 jest tego absolutnie wart ;) ***
Zuza - awatar Zuza
oceniła na76 dni temu
Następca tronu Holly Black
Następca tronu
Holly Black
Powrót do świata stworzonego przez Holly Black to dla mnie zawsze ogromna frajda, ale przy "Następcy tronu" mam dosyć mieszane uczucia, choć ostatecznie bawiłam się dobrze. Co mi "zagrało"? Przede wszystkim postać Dęba. Holly Black idealnie oddała to, kim stał się ten chłopak: czarujący, nieco manipulujący, taki "mini-Cardan", który potrafi owinąć sobie każdego wokół palca. Czytanie o nim to czysta przyjemność i zdecydowanie najmocniejszy punkt tej książki. Suren (Wren): Bardzo miło było do niej wrócić. Pamiętam ją doskonale jako tę małą królową z serii Okrutny książę – już wtedy zapadła mi w pamięć. To ciekawa, niejednoznaczna postać. Sam klimat Elfhame wciąż zachwyca – jest mrocznie, brudno i magicznie zarazem. Czego mi zabrakło? Niestety, muszę zgodzić się z głosami krytycznymi – w tej relacji zabrakło mi namiętności. Między Suren a Dębem niby coś iskrzy, ale w porównaniu do ognia, jaki płonął między Jude a Cardanem, tutaj mamy zaledwie letnią temperaturę. Czekałam na większe napięcie, na ten charakterystyczny dla autorki "pazur" w relacjach, a dostałam dość powolną wędrówkę, która momentami mi się dłużyła. Werdykt Fabuła rozkręca się powoli, ale zakończenie... wow! Ten plot-twist na końcu totalnie ratuje sprawę i sprawia, że mimo braku tej chemii, o którą aż się prosiło, chcę natychmiast sięgnąć po drugi tom.
Karolina Celia - awatar Karolina Celia
oceniła na725 dni temu
Dom bijących serc Olivia Wildenstein
Dom bijących serc
Olivia Wildenstein
🧐Macie taką bohaterkę, która działa Wam na nerwy, ale i tak kochacie jej historię? Drugi tom Królestwa wron to po raz kolejny świetnie poprowadzona fabuła. Autorka ma naprawdę bardzo przyjemny styl pisania, który pochłania czytelnika lekkością tekstu, świetnymi dialogami i wartką akcją. Dodatkowo pojawiają się nowi bohaterowie, nowe historie i tajemnice. Może to wywołać natłok informacji, jednak warto przez to przebrnąć, bo końcówka to... totalny cliffhanger! Co do bohaterów naszej wspaniałej historii... Ktoś mi napisał, że w drugim tomie Fallon jest głupia, ale Lore nadrabia za ich dwoje. Totalnie się z tym zgadzam, choć łudziłam się, że być może czytelnicy się mylą. Teraz już rozumiem, dlaczego Fallon zyskała taką, a nie inną opinię. Jej zachowanie i impulsywne podejmowanie decyzji było wręcz niewiarygodne. Dziewczyna nie ma żadnej magii, a jedynie „plecy” w postaci Lore’a i swojego taty. Do tego doszły żenujące sytuacje (węgorz!),które tylko ugruntowały jej nową klasyfikację w moich oczach. Mam nadzieję, że tom trzeci pomoże jej choć trochę wygrzebać się z tego dołka. Za to Lorcan... Co tu dużo pisać, gość jest typowym shadow king/daddy. Trzeba mu przyznać, że nie jest nachalny, natarczywy ani naiwny. Oczywiście nie mam tu na myśli tylko jego podejścia do Fallon, lecz całą jego postać. Jest bardzo stabilnym charakterem, który mimo nowo odkrytego przywiązania pozostaje sobą - po prostu z nową partnerką u boku. Ta część pozwoliła mi poznać go nieco lepiej niż poprzednia i jestem zachwycona tą postacią. Pomimo tych kilku minusów związanych z Fallon, historia nadal bardzo mi się podobała. Zostałam wciągnięta i oczarowana każdym z wątków. Dostałam więcej pikantnych scen, ale nadal w klimacie mocnego slow burnu, który świetnie buduje emocje i napięcie pomiędzy tą dwójką. Polityczne intrygi i kłamstwa oraz zaskakujący sojusznicy. Czy Fallon mnie denerwowała? Tak. Czy Lore to mój nowy książkowy mąż? Zdecydowanie tak. Czy polecam tę książkę? Absolutnie! Moje serce bije teraz w rytmie wron! 🐦‍⬛ A wy czytaliście już ta historię ? Pozdrawiam V 💜
Romans_z_książką - awatar Romans_z_książką
ocenił na91 miesiąc temu

Cytaty z książki Gild

Więcej
Raven Kennedy Gild Zobacz więcej
Raven Kennedy Gild Zobacz więcej
Raven Kennedy Gild Zobacz więcej
Więcej