ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać436
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać16
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać13
Dying of the Light

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Seria:
- Gollancz SF Masterworks (II)
- Tytuł oryginału:
- Dying of the Light
- Data wydania:
- 2015-09-01
- Data 1. wydania:
- 2015-09-01
- Liczba stron:
- 365
- Czas czytania
- 6 godz. 5 min.
- Język:
- angielski
- ISBN:
- 9781473212527
A whisperjewel from Gwen Delvano calls Dirk t'Larien across space and beyond the Tempter's Veil to Worlorn, a dying Festival planet of rock and ice. Warlorn is slowly drifting through twilight to neverending night; as the planet sinks into darkness, so its inhabitants face annihilation. Seven years ago, on Avalon, Gwen was Dirk's lover, his Guenevere; now she wears the jade-and-silver bond of Jaantony Riv Wolf high-Ironjade Vikary, a barbarian visionary, an outcast from his own people for his acts of violence. And Garse Janacek, Jaan's *teyn*, his shieldmate, is also bound to Gwen -- in hatred. Dirk, a rogue and a wanderer, is called to be saviour of the three who are bonded together in love and hate. But in breaking their triangle, he could lose all . . .
Kup Dying of the Light w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Dying of the Light
"Imiona zawierają w sobie całą prawdę i wszystkie kłamstwa, gdyż nic nie zniekształca rzeczywistości skuteczniej niż fałszywe imię, które zmienia ją jednocześnie z jej obrazem." Frapujące spojrzenie na fabułę budowaną z perspektywy umierającego świata, przemijającej wielkości, gasnącego blasku, zanikających jednostek życia i wyniszczonych upływem czasu relacji. Jednak nie jest to przygnębiająca perspektywa, wręcz odwrotnie, ukazująca, że choć nic nie jest trwałe i wieczne, to jednak cudownie komponuje się z pozostałymi elementami cyklu istnienia i egzystencji. Owszem, przyglądamy się losom pojedynczych jednostek, lecz patrzymy z pejzażu kosmosu, galaktycznych wędrówek, powstałych cywilizacji i definiujących jednostek czasu. Fascynujące, z jednej strony bezmiar i nieskończoność, z drugiej intensywna, choć błyskawicznie ulotna, obecność. Coś się kończy, choćby żywot planety, a coś zaczyna, jak nowe możliwości. Oko lunety wymierzone jest w gigantyczne formy, ale ogniskuje się na pojedynczym punkcie. George R.R. Martin wprowadza czytelnika w niezwykle uszczegółowiony świat, co się z nim działo na przestrzeni wielu wieków, jakie przechodził przeobrażenia, w którym miejscu obecnie się znajduje, a nawet podaje wskazówki, jak dalej wiele rzeczy może się potoczyć. Umiejętnie oddane kreacje bohaterów, mocno różniące się osobowością i przynależnością kulturową, zajęte swoimi sprawami do momentu, kiedy nieznana siła pcha ich ku stycznym punktom. Początkowo spodziewamy się określonego kierunku scenariusza zdarzeń, przyzwyczajamy do panującej atmosfery, by za chwilę spojrzeć na nią z drugiej strony lustra. Czytając powieści tego pisarza zawsze mam wrażenie, że postaci żyją na swój sposób, tak jakby i ich twórca też nie do końca w zamysłach uwzględniał ścieżki, którymi przyjdzie im się przemieszczać w walce o dobro, życiowe sukcesy, czy w realizacji niebezpiecznych misji. Okazuje się, że ta szczególna cecha od początku towarzyszy stylowi pisania George R.R. Martina. Ma to szczególny urok, gdyż trudno przewidzieć rozwinięcie akcji i jej rozgałęzienia, a zatem z większą uwagą przykuwa do historii. Mniej przekonujący okazał się wątek miłości, ale niewątpliwie potraktowany w nietuzinkowy sposób. Liczyłam na większe napięcie przy poznawaniu powieści, nie można odmówić obecności intrygujących incydentów, to jednak materiał, z którego są utkane czasem bywa poprzecinany. Podsumowując, dobrze bawiłam się przy tej przygodzie, miło spędziłam czas, frapująca wprawka po długiej przerwie od fantastyki, choć obciążona znamionami debiutu sprzed wielu lat. bookendorfina.pl
Oceny książki Dying of the Light
Poznaj innych czytelników
1045 użytkowników ma tytuł Dying of the Light na półkach głównych- Chcę przeczytać 578
- Przeczytane 457
- Teraz czytam 10
- Posiadam 146
- Fantastyka 20
- Science Fiction 11
- 2014 10
- Chcę w prezencie 9
- Z biblioteki 6
- Ulubione 5
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki Dying of the Light
Szczęście jest wczoraj albo jutro, ale nigdy dzisiaj [...]. Nie może być dzisiaj, ponieważ jest jedynie złudzeniem, a złudzenia wydają się rzeczywiste wyłącznie z oddali.
Szczęście jest wczoraj albo jutro, ale nigdy dzisiaj [...]. Nie może być dzisiaj, ponieważ jest jedynie złudzeniem, a złudzenia wydają się r...
Rozwiń ZwińW śmierci nie ma spokoju. Tylko nicość. Nicość. Nicość.
W śmierci nie ma spokoju. Tylko nicość. Nicość. Nicość.
- Gwen, to jest idiotyczny pomysł, który ma ze mnie zrobić bohatera w moich własnych oczach. Twoje oczy...przestały już być ważne.
- Gwen, to jest idiotyczny pomysł, który ma ze mnie zrobić bohatera w moich własnych oczach. Twoje oczy...przestały już być ważne.















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Dying of the Light
Epicka!
Epicka!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdpadłem w połowie książki. Wizja była interesująca, wspaniale wykreowany świat: mroczny, wyobcowany. Realizacja bardzo zmęczyła, podobnie nijacy bohaterowie.
Odpadłem w połowie książki. Wizja była interesująca, wspaniale wykreowany świat: mroczny, wyobcowany. Realizacja bardzo zmęczyła, podobnie nijacy bohaterowie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNaiwna i płytka międzygwiezdna ballada o niespełnionej miłości. Idealna na urlop.
Naiwna i płytka międzygwiezdna ballada o niespełnionej miłości. Idealna na urlop.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo nietypowa powieść. Nie spodziewałem się tak poprowadzonej fabuły i samego pomysłu. George nie daje się zaszufladkować.
Bardzo nietypowa powieść. Nie spodziewałem się tak poprowadzonej fabuły i samego pomysłu. George nie daje się zaszufladkować.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFabuła początkowo powolna i mało wciągająca. Później, zupełnie ni spodziewanie, akcja się rozkręca i aż chce się czytać. Na koniec autorowi chyba zabrakło pomysłu i czuć lekki niedosyt.
Fabuła początkowo powolna i mało wciągająca. Później, zupełnie ni spodziewanie, akcja się rozkręca i aż chce się czytać. Na koniec autorowi chyba zabrakło pomysłu i czuć lekki niedosyt.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzez całą książkę strasznie męczyła (drażniła) mnie bliżej niezrozumiała dla mnie postawa głównego bohatera. Z jednej strony przybywa z pomocą ukochanej, z drugiej strony sam tej pomocy nieustannie wymaga. Moje skojarzenia głównej postaci z Konradem Wallenrod-em co bardziej jest tu na minus. Jedyny atut jaki posiada do nawet nie miłość a wspomnienie jej, choć i to okazuje się ... . PS. Książka pozwala przekonać się jak często, nieświadomie, przez pryzmat miejsca w jakim się wychowujemy możemy niewłaściwie oceniać innych i wyciągać błędne wnioski, jak bardzo jesteśmy zaszufladkowani, choć w stosunku do innych kultur uważamy się za tolerancyjnych. Złapałem się niestety w tę pułapkę i ta książką pozwoliła mi to sobie uświadomić, wiec warto doczytać do końca.
Przez całą książkę strasznie męczyła (drażniła) mnie bliżej niezrozumiała dla mnie postawa głównego bohatera. Z jednej strony przybywa z pomocą ukochanej, z drugiej strony sam tej pomocy nieustannie wymaga. Moje skojarzenia głównej postaci z Konradem Wallenrod-em co bardziej jest tu na minus. Jedyny atut jaki posiada do nawet nie miłość a wspomnienie jej, choć i to okazuje...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJestem bardzo zadowolony z przeczytania Światła…. Książka ta porusza wiele ważnych zagadnień, takich jak konflikty międzykulturowe, odwieczne starcie tradycji i nowoczesności, rolę kobiet w społeczeństwie, język wraz z władzą i odpowiedzialnością, którą on z sobą niesie, nawet to, jak nasza własna kultura nas kształtuje, czego często nie jesteśmy świadomi.
Odnośnie akcji – znajdziemy tu intrygę, niebezpieczne sytuacje, nawet wątek miłosny, wszystko to na umierającej planecie, która powoli ucieka z galaktyki. Czasem będzie ostro, innymi razy smutno i melancholicznie. Zawsze jednak będzie ciekawie i pięknie.
Nie mam praktycznie żadnego zastrzeżenia odnośnie tej książki i polecić ją mogą każdemu, kto lubi sci-fi.
Popełniłem także dłuższą recenzję Światło się mroczy na moim blogu książkowym. Gdyby ktoś chciał się zapoznać, oto link: https://libridisimone.wordpress.com/2021/01/17/4-swiatlo-sie-mroczy-george-r-r-martin-recenzja/
Jestem bardzo zadowolony z przeczytania Światła…. Książka ta porusza wiele ważnych zagadnień, takich jak konflikty międzykulturowe, odwieczne starcie tradycji i nowoczesności, rolę kobiet w społeczeństwie, język wraz z władzą i odpowiedzialnością, którą on z sobą niesie, nawet to, jak nasza własna kultura nas kształtuje, czego często nie jesteśmy świadomi.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdnośnie akcji...
Raczej powieść przygodowa z miłosnym trójkątem i nieporozumienia na tle kulturowym. Wątek SF to tło akcji, czyli upadła planeta na peryferiach galaktyki.
Raczej powieść przygodowa z miłosnym trójkątem i nieporozumienia na tle kulturowym. Wątek SF to tło akcji, czyli upadła planeta na peryferiach galaktyki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzeczytałam z ciekawością ten debiut znanego pisarza. Książka opiera się w głównej mierze na historii umierającej w galaktyce planety. Rozbudza wyobraźnię i przenosi nas w ogrom różnych wydarzeń. Jak to często bywa z debiutami - mogą one być przełomowe lub takie, które zaakceptujemy czekając na coś lepszego. Tak właśnie było przy tej książce - autor wyprodukował później coś jeszcze lepszego i chyba nikt nie zawiódł się jeśli zaufał temu debiutowi. Dla mnie jeśli mam oceniać książkę na podstawie kolejnych - udany debiut pisarza.
Przeczytałam z ciekawością ten debiut znanego pisarza. Książka opiera się w głównej mierze na historii umierającej w galaktyce planety. Rozbudza wyobraźnię i przenosi nas w ogrom różnych wydarzeń. Jak to często bywa z debiutami - mogą one być przełomowe lub takie, które zaakceptujemy czekając na coś lepszego. Tak właśnie było przy tej książce - autor wyprodukował później...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowieściowy debiut Martina z roku 1977 (opowiadania publikował od 1970) osadzony w uniwersum "Tysiąca Światów".
Przed laty, kiedy swobodna planeta Worlorn (w przeszłości na przemian odkrywana i zapominana przez ludzkość) przelatywała w pobliżu gorących słońc, okoliczne ludzkie kolonie częściowo oswoiły ten samotny, chwilowo odtajały glob. Zbudowały na nim wystawowe miasta i zorganizowały huczny Festiwal Krawędzi, promując swoje kultury. Z końcem gwiezdnego lata skończył się festiwal i tłumy turystów opuściły planetę. Worlorn, na którym pozostało niewielu ludzi, opuszcza galaktykę, kierując się w mroczną, zimną pustkę. Dni są coraz mniej ciepłe i pogodne.
Na wezwanie swojej dawnej miłości, przybywa tam Dirk t’Larien. Zastaje ją w towarzystwie ludzi pochodzących ze światów o burzliwej i trudnej historii, skrajnie różniących się (i zdrowo popapranych...) kultur, uwikłaną w dziwny związek.
Martin wplątuje bohaterów w sieci skomplikowanych, emocjonalno-kulturowych więzi, zależności i uwikłań. Żaden sposób ich przerwania i uwolnienia się nie jest oczywisty, każdy wydaje się zły. Dirk, pogubiony w swoim życiu, relacjach z byłą (?) ukochaną Gwen i jej towarzyszami, ze skrajnie nasilonym "syndromem ostatniego rozmówcy", nieustannie waha się nie wiedząc co robić i irytuje czytelnika.
Ale tu pokazuje się przebłysk pisarskiego geniuszu Martina. Tak, jak w późniejszej PLiO, w miarę rozwoju akcji, zmusza nas do rewizji i odrzucenia początkowych wyobrażeń, nastawienia do kluczowych postaci, ich postaw i motywów działania. Oceny, którzy są "dobrzy", którzy "źli" i do czego dążą, w trakcie lektury będą się zmieniać i komplikować. Jednoznaczni pozostają tylko trzeciorzędni statyści.
Gamoniowaty t’Larien także – nie mając wyjścia – w przyspieszonym tempie musi dorosnąć i przystosować do raptownie zmieniającej się sytuacji. Staje się celem westernowego pościgu, w którym stawką jest życie.
To może niezupełnie dla miłośników hollywoodzkich Happy Endów. Ale dla mnie ten nieco zapomniany i niedoceniany debiut jest jedną z lepszych książek w całym dorobku Martina.
Jeszcze długo po przeczytaniu zostawia w pamięci melancholijny nastrój przemijania, narastającego chłodu i nadciągającego zmierzchu ostatniej jesieni umierającej planety, na której nigdy nie będzie już wiosny*. Świetnie ukazaną niejednoznaczność bohaterów i powoli odsłaniane motywy działania. Niepokojący stan beznadziejnego uwikłania i decyzyjnego lejka, w który można zabrnąć niepostrzeżenie, ale nie da się wydostać bez szwanku.
Polecam.
____________
* "Winter is coming!" - już wtedy...
Powieściowy debiut Martina z roku 1977 (opowiadania publikował od 1970) osadzony w uniwersum "Tysiąca Światów".
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzed laty, kiedy swobodna planeta Worlorn (w przeszłości na przemian odkrywana i zapominana przez ludzkość) przelatywała w pobliżu gorących słońc, okoliczne ludzkie kolonie częściowo oswoiły ten samotny, chwilowo odtajały glob. Zbudowały na nim wystawowe miasta...