Potargana w miłości. O Agnieszce Osieckiej

Okładka książki Potargana w miłości. O Agnieszce Osieckiej
Ula Ryciak Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie biografia, autobiografia, pamiętnik
452 str. 7 godz. 32 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Wydawnictwo:
Wydawnictwo Literackie
Data wydania:
2021-03-17
Data 1. wyd. pol.:
2015-04-22
Liczba stron:
452
Czas czytania
7 godz. 32 min.
Język:
polski
ISBN:
9788308070567
Tagi:
literatura polska Agnieszka Osiecka biografia PRL Ula Ryciak wspomnienia
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,5 / 10
219 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
445
145

Na półkach: ,

Próbowałam czytać inną biografię Osieckiej i się poddałam. Książka Uli Ryciak zdecydowanie mi bardziej podeszła. Dobrze się czytało, chociaż nieco bardziej podobała mi się biografia Kaliny Jędrusik od tej samej autorki, którą czytałam wcześniej. Obie książki są napisane w podobnym stylu i mają pewne punkty styczne. Może nie jest to najbardziej wyczerpująca pozycja, ale myślę, że dobrze oddaje ducha Osieckiej.

Próbowałam czytać inną biografię Osieckiej i się poddałam. Książka Uli Ryciak zdecydowanie mi bardziej podeszła. Dobrze się czytało, chociaż nieco bardziej podobała mi się biografia Kaliny Jędrusik od tej samej autorki, którą czytałam wcześniej. Obie książki są napisane w podobnym stylu i mają pewne punkty styczne. Może nie jest to najbardziej wyczerpująca pozycja, ale...

więcej Pokaż mimo to

avatar
49
17

Na półkach:

Doskonała narracja Uli Ryciak, w którą czytelnik wchodzi jak do ogrodu znaczeń, symboli i wydarzeń z życia Osieckiej. Jest tam i refleksja i życie chwilą i przyczyny poszukiwań tego o czym nie wiedziała bohaterka - kto nie był kochany w dzieciństwie -temu trudno kochać innych
Pełna, barwna biografia.

Doskonała narracja Uli Ryciak, w którą czytelnik wchodzi jak do ogrodu znaczeń, symboli i wydarzeń z życia Osieckiej. Jest tam i refleksja i życie chwilą i przyczyny poszukiwań tego o czym nie wiedziała bohaterka - kto nie był kochany w dzieciństwie -temu trudno kochać innych
Pełna, barwna biografia.

Pokaż mimo to

avatar
6
6

Na półkach:

Mam pod górkę z samym sobą. Wyznacznikiem dobrej biografii, choćby w formie zmyślonej, fabularyzowanej, wciąz pozostaje dla mnie "Moulin Rouge" Pierre'a La Mure'a. W tej opowieści o Henryku de Toulouse-Lautrec czuć zapach tanich knajp i jeszcze tańszych prostytutek, wilgoć paryskiego bruku, bezgraniczną miłość jego matki i również bezgraniczną niechęć ojca.
Aż boli od czytania, gdy z niskim, karłowatym Henrykiem przedzieramy się przez drwiny z jego wzrostu, przyzwyczajeń w ogóle nie drobnomieszczańskich i kpiny z prób malarskich. Skręca w dołku, gdy przyglądamy się, jak Henryk rozpaczliwie i bezowocnie pragnął miłości kobiety - nieważne prostytutki czy arystokratki.
Dobra biografia wywołuje emocje i cytaty, których z "Moulin Rouge" wynotowałem bez liku, a niektóre zamieściłem w odrębnym poście.

Ubolewając nad tym przydługim wstępem i przepraszając za niego, uzasadniam go tym, że o ile "Moulin Rouge" wzrusza, wyciska łzy, przywołuje wspomnienia z własnego życia, o tyle "Potargana w miłości - o Agnieszce Osieckiej" Uli Ryciak do emocji i notatek nie popycha. Poprzeczka świetnej biografii nadal pozostaje nienaruszona.

To nie jest zła książka. Autorka skrupulatnie jak myszka przebrnęła przez archiwa i biblioteki. Może nawet znalazła wszystko, co o Agnieszce Osieckiej napisano lub ona sama o sobie powiedziała. Dodatkowo,a może przede wszystkim, spotkała się z kilkoma, kilkunastoma ludźmi, którzy słynną mieszkankę Saskiej Kępy dobrze znali.
“Potarganą…” czyta się dobrze, ale styl krótkich zdań bardziej przypomina notatki z podróży niż biografię. Bingo! Przecież autorka napisała też "Clitoris erectus", dziennik z podróży po Ameryce Łacińskiej.
Ula Ryciak prowadzi nas przez sukcesy artystyczne i porażki osobiste Osieckiej. Nie można oprzeć się wrażeniu, co i Ryciak zauważyła, że rozterek miłosnych, bycia poniżaną i odpychaną lub porzucania i odpychania, podróży, setek spotkań z ludźmi Osiecka potrzebowała by, żyć i pisać. Pisała, by żyć. Żyła, żeby pisać. Przy bytowaniu rodzinnym - kościół na godzinę 9 lub 11, pierś z kurczaka na obiad, poobiedni spacer, przewijanie pociechy, "The Voice of Poland" wieczorem - epokowy “Niech żyje bal” by nie powstał.

Miała dwóch mężów, o jednym - jak to się mówi - powszechnie wiadomo, jedną córkę, dwa, trzy poważne związki. I pewnie kilka innych, które do definicji związku się nie zbliżają, nawet nie zahaczają o “z”. Miłości byłyby świetną pożywką dla nadania biografii dramaturgii. Jeremi Przybora pewnie długo się zbierał, nie inaczej Daniel Passent. Niestety - i to jest największa słabość biografii - Uli Ryciak nie udało się znaczących wydarzeń z życia poetki naładować dramaturgią. Może owa dramaturgia tkwiłaby już w warstwie wyobrażeń autorki, z biografii przeskoczylibyśmy do powieści. Ale czy na pewno aby?

Przy okazji zaskakująca ciekawostka z “Poraganej..”. Osiecka nie jest autorką tekstu o wsiadaniu do pociągu byle jakiego. "Wsiąść do pociągu" napisała w 1976 roku Magda Czapińska w odpowiedzi na konkurs Programu Trzeciego Polskiego Radia. Ktoś w radiu zauważył utwór, zaśpiewała go Grażyna Barszczewska. Piosenka przeszła jednak bez echa. W radiu tekst znalazła Osiecka, dała Sewerynowi Krajewskiemu, by skomponował muzykę. Maryla Rodowicz zaśpiewała. Osiecka przypisała sobie autorstwo.
Ula Ryciak nie drążyła sprawy, czy i w jakim kierunku potoczyły się roszczenia Magdy Czapińskiej. Szkoda.
Takich większych i mniejszych epizodów bez happy endu w biografii jest więcej. Ula Ryciak gna przez PRL i życie Osieckiej, a czasem warto byłoby się zatrzymać, by w zawodach miłosnych, porażkach podłubać chwilę dłużej. Aż wypłynie ropa.


Ula Ryciak zostawiła w sercu to, co Osiecka napisała: Nieutulony w piersi żal, bo za jedną siną dalą - druga dal.
Zamówiłem właśnie “Agnieszki - Pejzaże z Agnieszką Osiecką" Zofii Turowskiej. Nie mogę się doczekać, by zobaczyć obraz pierwszej tekściarki PRL-u spod jej pióra.

Niedawno TVP emitowała serial "Osiecka". Wygląda trochę tak, jakby scenarzyści pięćdziesiąt procent scenariusza oparli na "Potarganej w miłości". Wymyślili scenografię i dopisali dialogi, do tego, co u Ryciak wyczytali. Ach, oczywiście, że nie. To byłoby za proste. Wypada pochwalić Ryciak za kawał dobrej, rzemieślniczej roboty.

Daję czwórkę w sześciostopniowej skali.

Potargana w miłości - o Agnieszce Osieckiej, Ula Ryciak, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2015

Mam pod górkę z samym sobą. Wyznacznikiem dobrej biografii, choćby w formie zmyślonej, fabularyzowanej, wciąz pozostaje dla mnie "Moulin Rouge" Pierre'a La Mure'a. W tej opowieści o Henryku de Toulouse-Lautrec czuć zapach tanich knajp i jeszcze tańszych prostytutek, wilgoć paryskiego bruku, bezgraniczną miłość jego matki i również bezgraniczną niechęć ojca.
Aż boli od...

więcej Pokaż mimo to

Reklama
avatar
248
234

Na półkach:

Niesamowita książka! Nie jest to biografia w encyklopedycznym znaczeniu. Nie znajdziecie tu suchych faktów i chronologii życia. To książka wzbogacona. O co? No właśnie- o próbę (moim zdaniem bardzo udaną) uchwycenia ducha Agnieszki Osieckiej. Sama autorka używa pięknego, barwnego i chyba też troszeczkę poetyckiego języka. Pisze o bohaterce z takim... czułym podziwem i zachwyconym respektem. Ja już wcześniej bardzo interesowałam się życiem Osieckiej, ale dopiero ta książka wzbudziła u mnie to samo poczucie, co u autorki- bliskości z bohaterką. Sposób napisania książki z pewnością jest wyjątkowy. Czyta się ją, nie uświadamiając sobie tego czytania. Ma się wrażenie, jakby słuchało się opowieści. I to właśnie najbardziej cenię w książkach.

Polecam gorąco!

Niesamowita książka! Nie jest to biografia w encyklopedycznym znaczeniu. Nie znajdziecie tu suchych faktów i chronologii życia. To książka wzbogacona. O co? No właśnie- o próbę (moim zdaniem bardzo udaną) uchwycenia ducha Agnieszki Osieckiej. Sama autorka używa pięknego, barwnego i chyba też troszeczkę poetyckiego języka. Pisze o bohaterce z takim... czułym podziwem i...

więcej Pokaż mimo to

avatar
987
929

Na półkach: , ,

Ale się wynudziłem czytając tę książkę... Ula Ryciak popełniła kolejną biografię Osieckiej, czyli powieliła to, co zostało już napisane. Bo o Osieckiej niczego nowego napisać już nie można, wszystko zostało stworzone. Po co więc kolejna biografia poetki? Czytając natrafiałem co rusz na utarte frazesy, cytaty powielane po tysiąckroć; Ryciak nie chciało się nawet niczego napisać po swojemu, zerżnęła żywcem z "Agnieszek" Turowskiej, "Rozmów o zmierzchu i świcie" Umer, z książek samej Osieckiej lub o niej. Żenada. Nuda, reminiscencje, powtórzenia, kalki. I błędy. Ryciak twierdzi na łamach "swojej" książki, że "Neponset" Osieckiej nigdy nie wyszedł drukiem - wydano go w 2016, tak samo jak "Potarganą w miłości". Ryciak twierdzi też, że o prozie i dramacie Osieckiej nie napisano żadnych prac naukowych - totalna ignorancja! A co z całą poznańską "osieckologią" pod egidą prof. Izoldy Kiec? A gdańska katedra teatrologii i prof. Ciechowicz?
Poza tym książka jest napisana okropnym językiem. Nienawidzę krótkich, urywanych zdań, jak strzały z karabinu. Ryciak wygląda na dość młodą osobę i nie podejrzewam, że znała Osiecką osobiście. Nie rozumiem, czemu pisze o niej per ty, "Agnieszka to", "Agnieszka tamto". To bardzo pretensjonalne.
Uchowaj boże od takich "autorek" i takich "książek". Szkoda czasu. Jedna, dodatkowa gwiazdka za ładne wydanie.

Ale się wynudziłem czytając tę książkę... Ula Ryciak popełniła kolejną biografię Osieckiej, czyli powieliła to, co zostało już napisane. Bo o Osieckiej niczego nowego napisać już nie można, wszystko zostało stworzone. Po co więc kolejna biografia poetki? Czytając natrafiałem co rusz na utarte frazesy, cytaty powielane po tysiąckroć; Ryciak nie chciało się nawet niczego...

więcej Pokaż mimo to

avatar
797
755

Na półkach: , , , , ,

"...Charyzmatyczna. Niezależna. Rzucała się w oczy. A co z urodą? Owszem, miała ją. Ale nie można powiedzieć, że robiła z niej wielki użytek. Nie starała się być atrakcyjna. Nie kokietowała. Więcej w niej było stonowanej cioci niż wampa. Tak powiedzą o niej koledzy z filmówki. Nie miała w sobie nic z kociaka, którego zabiera się na niedzielną wycieczkę za miasto albo prowadzi pod rękę podczas spaceru nad "chodliwym" tratuarze. Nic z posągowej muzy, którą podrywa się pod pretekstem namalowania jej portretu. Reprezentowała typ obieżyświata. Kogoś, z kim wyrusza się w przestrzenie międzygwiezdne lub komu towarzyszy się w wyprawach w nieznane krainy. Te rzeczywiste i te wyobrażone. Koledzy szkolni nie nazwaliby jej femme fatale. Była raczej ścichapęk. Legendy o jej pojemnym i zmiennym sercu już rozchodziły się po świecie. Huczało o romansie z Hłaską. A magnetyzm osobowości oddziaływał na młodych wrażliwców i początkujacych geniuszy z różnych dziedzin..."

Była głosem młodego pokoleniowego i pierwowzorem blond dziennikarki, słynnej Agnieszki w którą wcieliła się Krystyna Janda - "Człowiek z marmuru" Andrzeja Wajdy. Filmówka łódzka i dyplom po pierwszej etiudzie rozdżwiękiem się rozejdą, wyruszy dalej, w poszukiwaniu nowych ladów i nowych inspiracji. Pomyśleć, że gdyby nie mała zmiana w tekście o "Okularnikach" z kwoty tysiąc dwieście na dwatysiące w utrzymaniu, to tekst by cenzura zatrzymała...A jednak w 1963 roku na festiwalu opolskim utwór "Okularnicy" wygra i Agnieszka kupi sobie motorówkę i nazwie ją "Mr. Paganini", drewniany ekskluzyw z siedzeniami czerwono - granatowymi i szybami z pleksi wywoływał kontrowersje. Liryczka siermiężnego peerelu podróżuje z nami bogatą dokumentacją fotograficzną m.in: na wozie w gospodarstwie pani Podjaskowej ze stanem Borysem i jego żoną pięknie pozują wpisując się w otoczenie natury i wsi (lata 70. XX wieku), z Janem Borkowskim, który ją na taczkach wiezie (lata 60. XX wieku), zdjęcia z udziałem Kabaretu Starszych Panów, w SPATiF-ie w czwartki i niedziele ślepy Włodek przygrywa na pianinie, a na parkiecie łysi, platynowcy, utapirowane koki, marynarki, fulary, kolorowe skarpetki, a przy stoliczku wyrocznia ówczesna, satyryk Janusz Minkiewicz słynnący ze zgryźliwości :" Słabe twe pióro i nędzny twój kałamarzyk, mistrzu imieniem Ważyk", Agnieszce dowali w sprawie garderoby, choć to nie dziwi, ale doceni jej opowieści i puentowanie, jazzowanie i młodziutka Urszula Dudziak z tekstem Agnieszki "Ulice wielkich miast" cudownie oddają tamten klimat, osobowości muzyczne z Ewą Demarczyk, Wojciechem Młynarskim i Marylka Rodowicz do obecnych czasów ze sceny zejść nie zechce...śpiewające aktorki: Elżbieta Czyżewska, Iga Cembrzyńska, Anna Prucnal, Kalina Jędrusik, Zofia Kucówna, z romansu, który po latach wyjdzie na jaw z Przyborą powstanie piękny utwór "Na całych jeziorach ty", epistolarny bzik na różnych surowcach oprócz papieru, biletów, serwetek, kory bananowca...fotografie bliskich, w tle świat nuci kawałki The Beatlesów, Catherine Deneuve zagra w musicalu "Parasolki z Cherbourga"1964, ale to jej siostra wtedy jest już uznaną gwiazdą i wielką aktorką Francoise Dorleac i gdyby nie jej przedwczesna śmierć, może gwiazdozbiór inaczej by wyglądał, z romansu i nie ślubie po Hłasku pozostały listy, maszyna do pisania, dalej niezwykłe zdjęcie rodzinne z Falenicy 1975 rok, Daniel Passent przy biurku z maszyną do pisania, obok Agnieszka na bujaku z maleńką Agatką...sielanka rodzinna nie potrwa długo...Saska Kępa i jej maszyna do pisania...plakat reklamowy Coca-Cola. To jest to ! zawdzięczamy Agnieszce Osieckiej w 1973 roku...

Hłaskoidzi już zawsze będa jej towarzyszyć, może nie wszyscy tężyzną czy sposobem bycia, twórczością, literaturą ale postrzeganiem świata i jego konsumpcją.

"...Maestria miejskich wędrówek z Agnieszką tkwiła w jej spostrzegawczości i dowcipie.Wyłapywała to, co przypadkowe, jakby miała w sobie tajemniczą latarkę, którą zapala się, by oświetlić coś z pozoru zwykłego. Potem dorabiała do tego nieoczywistą, zabawną historię. Drobiazg zmieniała w narracyjną miniaturę. Miała też zdolność przechodzenia od szczegółu do ogółu. Ciągle szukała. Podglądała. Wyławiała z ludzi rzeczy niebanalne.W tonie jej opowieści była czułość. Często też lekka pobłażliwość. Dla osoby czy zjawiska, które opisywała. Miała dystans. Defekt ludzkiej natury obracała w żart. Zahaczała o ironię, ale nie popadała w szyderstwo. Na trasie wędrówek Agnieszki pojawiały się przystanki. Ktoś przystawał, dosiadał się, odchodził. Uważnie obserwowała.Wsłuchiwała się w rozmówcę. Zamieniała czasem tylko kilka słów. Potem ubierała to w historyjkę. Dekodowała postać. Wychwytywała jej cechy charakteru. Robiła się z tego nowelka, najczęściej z zabawną puentą. Kochała anegdoty. Umiała je łowić, lubiła opowiadać..."

Niebywała umiejętność wpuszczania światła w mgłę czyniła ją największą liryczką siermiężnego peerelu...
"...Szare ulice, szare balkony z widokiem na inne szare balkony.
Szare żony, szare spódnice z widokiem na nowe szare spódnice.
Gdzieniegdzie jeszcze kocie łby,
a w kocich łbach - kocie sny.
Ulica japońskich wiśni
niech ci sie przyśni co jakiś czas.
Ulica japońskich wiśni
niech się wymyśli w purpurze gwiazd.
Purpurą do góry, purpurą w dół,
na końcu purpury - Kanada i księżyc na stół..."

Wciąż o Agnieszce piszą i napisać nie przestaną...to dobry czas by przypomnieć sobie jej przygodę z filmem, czas gdy powstało dziewięć etiud pomiędzy 1958 a 1961 rokiem, gdy zapowiadała się na filmowca a została poetką, ocierającą się pomiedzy oparami alkoholu, dymem papierosowym, bólem egzystencjalnym a onieryzmem...zawartym w jej twórczości.

Trzeci film Agnieszki Osieckiej reżyseria i scenariusz, zdjęcia Marek Nowicki - CZARNE I BIAŁE z roku 1958 z świetnie zagraną niemą rolą Mirosławy Lombardo. Lekkość tematu na zasadzie kontrastu czarne-białe. Biały pokój wypełniony elementami czarnymi, z których każdy gra swoją rolę np. telefon z wiadomością, fortepian grający, tajemnicza pończocha wprowadzająca nas w fantazyjną opowieść spotkania dziewczyny i kominiarza....

Czwarty film Agnieszki Osieckiej reżyseria i scenariusz, muzyka Piotr Hertel, zdjęcia Andrzej Kondratiuk.Na podstawie opowiadania Sławomira Mrożka powstał SŁOŃ z roku 1959 .Małe miasteczko socrealizmu ma Ogród zoologiczny z trzema tysiącami królików ....ale bez słonia. Dyrektor Zoo postanawia zmienić ten fakt i ściągnąć zwierze - "słonia na skalę naszych możliwości", co za tym idzie gumowy pojawia się oddający nasz poprzedni ustrój z paradoksami...

STS"58 zapis dokumentalny Agnieszki Osieckiej dotyczący działalności Studenckiego Teatru Satyryków. Poznajemy wykonawców wśród nich Andrzej Jarecki, Krystyna Sienkiewicz, Jerzy Markuszewski, sama Agnieszka Osiecka, Andrzej Drawicz, Wojciech Solarz, Marek Lusztig i Elżbieta Czyżewska.Elżbieta Czyżewska zwana "polską BB" interpretuje piosenkę A.Osieckiej - Kochanków z ulicy kamiennej. Towarzyszący klimat, przygotowania do premiery i odmowę cenzury, zbliżający się koniec odwilży październikowej.....Z STS Agnieszka Osiecka była związana od 1954 roku, pisząc teksty piosenek.

Ta etiuda jest szczególna, utrzymana w konwencji kina niemego i oddająca duszę Agnieszki Osieckiej , która jest zaklęta w jej tekstach.Do baru "Listopad" cieszącego się sławą miejscowych opryszków, gdzie wśród klienteli siedzą drobny element społeczny,dawno przebrzmiała śpiewaczka i jej zasypiający akompaniator na pianinie,wróżbiarka, młoda dziewczyna czekająca na kawalera...Pojawia się tajemniczy gość z tajemniczym dziurawym parasolem, za sprawą którego odmieni na kilka chwil los tych wszystkich osób,spełniając ich najskrytsze marzenia.....Świetna rola Leszka Biskupa.Muzyka nostalgiczny klimat oddaje kwintesencji kina niemego Edward Pałłasz, zdjęcia cudowne Zofia Nasierowska....Polecam cudowna, zaczarowana podróż z duszą Agnieszki Osieckiej.....

Wsłuchać się w "Kochanków z ulicy Kamiennej" w wykonaniu Elżbiety Czyżewskiej...

"...Charyzmatyczna. Niezależna. Rzucała się w oczy. A co z urodą? Owszem, miała ją. Ale nie można powiedzieć, że robiła z niej wielki użytek. Nie starała się być atrakcyjna. Nie kokietowała. Więcej w niej było stonowanej cioci niż wampa. Tak powiedzą o niej koledzy z filmówki. Nie miała w sobie nic z kociaka, którego zabiera się na niedzielną wycieczkę za miasto albo...

więcej Pokaż mimo to

avatar
39
16

Na półkach:

Rewelacyjna książka. Pochwycony duch poetki, przełamanie konwencji klasycznej biografii, czuć niezwykłą i złożoną postać Osieckiej nie tylko w historii, ale i w jezyku, sposobie opowiadania, trudno sie oderwać. Polecam wszystkim.

Rewelacyjna książka. Pochwycony duch poetki, przełamanie konwencji klasycznej biografii, czuć niezwykłą i złożoną postać Osieckiej nie tylko w historii, ale i w jezyku, sposobie opowiadania, trudno sie oderwać. Polecam wszystkim.

Pokaż mimo to

avatar
179
15

Na półkach:

To moja pierwsza książka o Osieckiej i wydaje mi się że to dobry początek

To moja pierwsza książka o Osieckiej i wydaje mi się że to dobry początek

Pokaż mimo to

avatar
255
223

Na półkach:

Nie, to zdecydowanie nie jest moja pierwsza biografia Osieckiej, więc co by nie powiedzieć - się znam :) obiektywnie, rzeczowo, czyta się samo a bonusem są cudne fotografie.

Nie, to zdecydowanie nie jest moja pierwsza biografia Osieckiej, więc co by nie powiedzieć - się znam :) obiektywnie, rzeczowo, czyta się samo a bonusem są cudne fotografie.

Pokaż mimo to

avatar
13
13

Na półkach:

Bardzo lekko i przystępnie napisana książka. Tylko nigdy nie zrozumiem tych zdrobnień imienia.. " Ula"- czy autorka jest dzieckiem i ma 10 czy 12 lat?? A jakby była mężczyzną i miała na imię Adam to podpisywałaby się " Adaś Ryciak"??

Bardzo lekko i przystępnie napisana książka. Tylko nigdy nie zrozumiem tych zdrobnień imienia.. " Ula"- czy autorka jest dzieckiem i ma 10 czy 12 lat?? A jakby była mężczyzną i miała na imię Adam to podpisywałaby się " Adaś Ryciak"??

Pokaż mimo to


Cytaty

Więcej
Ula Ryciak Potargana w miłości. O Agnieszce Osieckiej Zobacz więcej
Ula Ryciak Potargana w miłości. O Agnieszce Osieckiej Zobacz więcej
Ula Ryciak Potargana w miłości. O Agnieszce Osieckiej Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd