Chiny bez wzajemności

Okładka książki Chiny bez wzajemności
Grzegorz Kapla Wydawnictwo: Burda Media Polska Seria: Czuły punkt literatura podróżnicza
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
literatura podróżnicza
Seria:
Czuły punkt
Wydawnictwo:
Burda Media Polska
Data wydania:
2021-02-10
Data 1. wyd. pol.:
2021-02-10
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
9788380538511
Tagi:
literatura polska reportaż podróż Chiny
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,1 / 10
53 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
989
153

Na półkach: ,

Mogła być rewelacyjna, a jest zaledwie przeciętna. Biedny duży chłopiec zagubiony w wielkim kraju, którego nikt nie kocha i nikt nie rozumie, zapijający swe smutki tanim alkoholem. I te fatalnie wydrukowane zdjęcia, wstawione na chybił- trafił między rozdziały. Męczyłam się z autorem długo, zarzucałam czytanie i wracałam. Droga przez mękę. Nie polecam!

Mogła być rewelacyjna, a jest zaledwie przeciętna. Biedny duży chłopiec zagubiony w wielkim kraju, którego nikt nie kocha i nikt nie rozumie, zapijający swe smutki tanim alkoholem. I te fatalnie wydrukowane zdjęcia, wstawione na chybił- trafił między rozdziały. Męczyłam się z autorem długo, zarzucałam czytanie i wracałam. Droga przez mękę. Nie polecam!

Pokaż mimo to

1
avatar
3282
599

Na półkach: ,

Wybierając książkę staram się nie nastawiać do niej jakoś specjalnie, choć czasem zdarza mi się wcześniej coś tam o niej czy o jej autorze przeczytać. W tym przypadku nie wiedziałam nic, a zaintrygowała mnie ta szara okładka. No i co mogę powiedzieć... Szczerze, to sama nie wiem.

Z jednej strony wędruję z autorem i poznaję trudy samotnej wyprawy przez bardzo zróżnicowane, ale jednak w odbiorze takie często szare, jak ta okładka Chiny, a z drugiej strony mam do czynienia z problematycznym przynajmniej dla mnie stanem ducha i umysłu pana Kapli. Bardzo mi przeszkadzały w czytaniu wynurzenia osobiste autora, który nie poradził sobie z rozstaniem i praktycznie na każdym kroku w mniejszym lub większym stopniu nawiązuje do swoich problemów. Gdyby nie to, przypuszczam, że dużo przyjemniej i mniej męcząco czytałoby mi się ten reportaż.

Pomimo to, można dowiedzieć się kilku ciekawych rzeczy, jak to jest podróżować bez dostępu do internetu, bez zbyt wielkich oczekiwań, bez znajomości języka i bez innych udogodnień. Opisy niesamowitych miejsc i przygód, które spotkały po drodze autora, np. rywalizacja z innymi uczestnikami wyprawy (Włosi) czy nietypowe jedzenie, to tylko niektóre smaczki, które gdzieś tam przebijają przez jednak trudną opowieść pana Kapli. Na półce mam jeszcze jego reportaż o Kaukazie, ale chyba tak szybko po niego nie sięgnę, muszę się zresetować po tych Chinach.

Autor sam sobie trochę zrobił na złość, ale czytając o jego luźnym podejściu do wielu kwestii, to może wcale specjalnie nie zależy mu na pozytywnych opiniach. Natomiast mnie jako czytelnikowi zależy na własnym dobrym samopoczuciu i chcę, żeby książka, po którą sięgam była formą odskoczni czy relaksu od życia codziennego, a nie drogą przez mękę.

Wybierając książkę staram się nie nastawiać do niej jakoś specjalnie, choć czasem zdarza mi się wcześniej coś tam o niej czy o jej autorze przeczytać. W tym przypadku nie wiedziałam nic, a zaintrygowała mnie ta szara okładka. No i co mogę powiedzieć... Szczerze, to sama nie wiem.

Z jednej strony wędruję z autorem i poznaję trudy samotnej wyprawy przez bardzo zróżnicowane,...

więcej Pokaż mimo to

170
avatar
34
1

Na półkach:

Książka trudna, męcząca, jak samotna podróż z plecakiem, bez telefonu, bez internetu, bez znajomości języka i ze złamanym sercem. Trzeba ją czytać powoli, krok za krokiem, odpoczywając często i rozmyślając na przebytą drogą. Książka tak subiektywna jak emocje, przez pryzmat których obserwuje się miejsca i ludzi. To była długa podróż, po której w spokoju będę wspominać i zastanawiać się, czy uczyniła mnie ona lepszym człowiekiem.

Książka trudna, męcząca, jak samotna podróż z plecakiem, bez telefonu, bez internetu, bez znajomości języka i ze złamanym sercem. Trzeba ją czytać powoli, krok za krokiem, odpoczywając często i rozmyślając na przebytą drogą. Książka tak subiektywna jak emocje, przez pryzmat których obserwuje się miejsca i ludzi. To była długa podróż, po której w spokoju będę wspominać i...

więcej Pokaż mimo to

0
Reklama
avatar
1172
73

Na półkach: , ,

Autor wybrał się w podróż, aby leczyć złamane serce i niestety ten fakt przebija przez całą książkę.

Autor wybrał się w podróż, aby leczyć złamane serce i niestety ten fakt przebija przez całą książkę.

Pokaż mimo to

2
avatar
102
102

Na półkach:

Książka nie doczytana do końca. Proszę wziąć pod uwagę, że przez to recenzja może nie odzwierciedlać stanu faktycznego.

Zacznę od tego, że kraje dalekiego Wschodu i konfucjonizm są bardzo wysoko na liście moich ulubionych tekstów w literaturze faktu. Trzeba się naprawdę postarać abym nie dokończyła czytać czegokolwiek na te tematy.

Myślę , że ocena tej książki będzie wybitnie zależała od sytuacji osobistej czytelnika. Autor otwarcie i wielokrotnie (jak dla mnie zbyt otwarcie i zbyt często) podkreśla, że jego podróż do Chin i opis tejże podróży są efektem bycia zdradzonym przez ukochaną kobietę. Fakt smutny sam w sobie i rodzący współczucie, powtarzany jednak po raz setny wzbudza znudzenie i irytację. Tak to już jest, że tylko wybitni potrafią opisać ból rozstania czy uniesienia miłości w wysublimowany, taktowny i porywający sposób. To nie jest ten rodzaj pisarstwa. Nie jest to również książka o Chinach per se, ani o Konfucjoniźmie.

To jest książka o złamanym sercu autora. Smutne. Niemniej dowodzi niezbicie prawdy, że pewne słowo pisane, zwłaszcza pisane pod wpływem silnych emocji jako forma terapii przez niewprawioną dłoń...... powinno pozostać w szufladzie.

Książka nie doczytana do końca. Proszę wziąć pod uwagę, że przez to recenzja może nie odzwierciedlać stanu faktycznego.

Zacznę od tego, że kraje dalekiego Wschodu i konfucjonizm są bardzo wysoko na liście moich ulubionych tekstów w literaturze faktu. Trzeba się naprawdę postarać abym nie dokończyła czytać czegokolwiek na te tematy.

Myślę , że ocena tej książki będzie...

więcej Pokaż mimo to

14
avatar
46
13

Na półkach:

Myślę, że ocena książki sporo zależy od punktu w życiu w jakim sami jesteśmy. Autor już na początku zdradza, że do wyprawy przez tereny południowych Chin i zanurzenie się w totalnie obcą kulturę, aby uciec od wszystkiego co znane przywiodło go złamane serce i utrata ważnej w życiu relacji.

Mam wrażenie, że dla tych, którzy nie odczuwają akurat zbliżonych emocji, przemyślenia autora prawdopodobnie mogą się wydać pretensjonalne i całkiem niekiedy infantylne, podczas gdy dla innych zaskakująco potrzebne i przenikliwe. Mnie akurat przyszło być wśród tych drugich.

Najdłużej natomiast pozostanie we mnie zapewne przypadkowy cytat z Boba Marleya zapisany po angielsku gdzieś na ścianie hostelu w Guilin u podnóża Gór Południowochińskich: „Możesz być jej pierwszym, ostatnim lub jedynym. Ale jeśli ona cię teraz kocha, co jeszcze jest ważne? Może nie myśli o tobie w każdej sekundzie dnia, ale daje ci tę część siebie, o której wie, że możesz ją złamać - swoje serce. Więc nie krzywdź jej, nie zmieniaj jej, nie analizuj i nie oczekuj więcej, niż może dać. Uśmiechaj się, gdy cię uszczęśliwia, daj jej znać, kiedy cię denerwuje, i tęsknij za nią, kiedy jej nie ma”.

Myślę, że ocena książki sporo zależy od punktu w życiu w jakim sami jesteśmy. Autor już na początku zdradza, że do wyprawy przez tereny południowych Chin i zanurzenie się w totalnie obcą kulturę, aby uciec od wszystkiego co znane przywiodło go złamane serce i utrata ważnej w życiu relacji.

Mam wrażenie, że dla tych, którzy nie odczuwają akurat zbliżonych emocji,...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
181
163

Na półkach:

Osobista jak pamiętnik. Pod osłoną podróży stanowi próbę rozliczenia się autora ze swoim życiem. Subiektywna, bo każda wyprawa składa się przede wszystkim z odczuć, wrażeń, odbiorów, a te nie mają jednego właściwego wzorca. A jednocześnie tak uniwersalna, że każdy znajdzie tu zapiski ze swojego dziennika, rozczarowania i lekcje, które już odbył lub wciąż są przed nim.
Grzegorz Kapla zakłada plecak i rusza naprzód. Razem z nim stajemy pośrodku nieodgadnionego, bo właśnie taką aurę roztaczają wokół siebie Chiny. Z Lijiangu w Junnanie przez Kunming, Guilin, Kanton, Honkong, Makau i Szanghaj. Znajdziemy tu współczesność i zatłoczenie, przez które nie przeciśnie się żadna refleksja, ale i miejsca, w których zatrzymał się czas. Dalekie od znanej nam cywilizacji, bliskie naturze i prastarym prawdom. Chiny to jakby przestrzeń poza tym co znane - tu nasze kalendarze, rozkłady tygodni i grafiki na nic się zdadzą. Tu język nabiera innego wymiaru.
To literatura w drodze. Nie tylko w wymiarze materialnym, ale i metafizycznym. Przez poszczególne punkty na mapie prowadzą nas myśli Konfucjusza - już z nich można czerpać jak z oazy na pustyni. Celne. Mądre. Zawsze w punkt. Dla mnie to nie tylko książka podróżnicza, co książka - podróż, momentami niczym filozoficzna powieść o sensie. Tę lekturę się przeżywa, bo pełna jest emocji, przygód, niezaplanowanego. Są tu spojrzenia ludzi, subtelne gesty, przelotne spotkania, które odmieniają na zawsze, jest gorycz, ale i docenienie tego co jest. Są targi, na których można zjeść jaszczurkę, wędrówki przez górskie pasma, wyciskające ostatnie krople energii, są chińskie rozkłady jazdy i powściągliwość, które kryje często pogodne oblicze. Jest wreszcie Nowy Rok, który zwiastuje - nowe?
Język bardzo plastyczny z urzekającymi metaforami, daleki od typowego dla tego gatunku literackiego, co sprawia, że płynie się po stronach książki, ale i prywatnych przeżyciach autora, który niewątpliwie głodny jest miłości. Dopełnieniem tekstu jest tu fotograficzny, malowany czernią i bielą, reportaż - równie ważny co przekaz w tekście. Zatrzymuje nas w świecie bez Facebook'a i Google'a. Daje do myślenia, a tego wciąż jest zbyt mało.
Ta wyprawa do Chin była jednocześnie podróżą w głąb siebie. Idziesz, mozolnie stawiasz krok za krokiem, poszukujesz, tracisz, biegniesz i nagle się okazuje, że wszystko czego naprawdę potrzebujesz masz przy sobie. Ot co.
Ruszamy?

Osobista jak pamiętnik. Pod osłoną podróży stanowi próbę rozliczenia się autora ze swoim życiem. Subiektywna, bo każda wyprawa składa się przede wszystkim z odczuć, wrażeń, odbiorów, a te nie mają jednego właściwego wzorca. A jednocześnie tak uniwersalna, że każdy znajdzie tu zapiski ze swojego dziennika, rozczarowania i lekcje, które już odbył lub wciąż są przed...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
165
43

Na półkach:

spodziewałem się czegoś innego niż to co otrzymałem czytając tą pozycję. Myślałem, że biorę do ręki książkę o Chinach, poruszającą trochę aspektów społecznych, trochę gospodarczych i również nie gardzącą elementami podróżniczymi. Treść lektury od początku spowodowała, że moja uwaga i przemyślenia były raczej skierowane na przyswojenie sobie stanu umysłu narratora w każdej pojedynczej, opisywanej przez niego chwili. Generalnie mam poczucie, że to było sednem tej książki, a cała pozostała reszta to tło. Tło dość okazałe, czasem inspirujące i dość często pobudzające moją wyobraźnię by patrzeć oczami autora na mijane obrazy i czuć to co on w każdym momencie jego podróży.

spodziewałem się czegoś innego niż to co otrzymałem czytając tą pozycję. Myślałem, że biorę do ręki książkę o Chinach, poruszającą trochę aspektów społecznych, trochę gospodarczych i również nie gardzącą elementami podróżniczymi. Treść lektury od początku spowodowała, że moja uwaga i przemyślenia były raczej skierowane na przyswojenie sobie stanu umysłu narratora w każdej...

więcej Pokaż mimo to

4
avatar
356
174

Na półkach:

Ciężko wejść w tę książkę. Pan wielki podróżnik idzie w góry bez jedzenia, a po przyjeździe zaskakuje go, że nie może pomagać sobie aplikacją Bookingu i Google Maps. Mądrości jak u Coelho, plus „naród zdobywców Berlina i Moskwy”. Religijne odchyły z katolickimi zabobonami w newage’owym sosie („modliłem się, ale nie pomogło”). Podobno autora zwolnili z czasopisma, bo w pisaniu „za dużo krzyży” – też bym go zwolnił za to samo. Nie dziwię się, że celebrytka Wojciechowska na okładce poleca takie bzdury, to akurat dla ludzi szukających gwiezdnej harmonii i kupujących poradniki. Rozumiem, że to osobista książka, z bardzo subiektywnej perspektywy i pisana po załamaniu związku, ale czy konieczne jest opisywanie, że każda kolejna kobieta jest najpiękniejsza na świecie, wywody o pośladkach mijanych dziewcząt. Nie pamiętam, kiedy ostatnio naprawdę gardziłem autorem książki, którą czytam. Wiem, że nie powinienem, ale momentami gotowała mi się krew.

Jakby to wszystko zignorować, to robi się znośnie. Dużo o Chinach dowiedzieć się nie można, ale jest trochę ciekawych obserwacji z nieturystycznego podróżowania, trochę niegłupich przemyśleń o starzeniu się i samotności.

Ciężko wejść w tę książkę. Pan wielki podróżnik idzie w góry bez jedzenia, a po przyjeździe zaskakuje go, że nie może pomagać sobie aplikacją Bookingu i Google Maps. Mądrości jak u Coelho, plus „naród zdobywców Berlina i Moskwy”. Religijne odchyły z katolickimi zabobonami w newage’owym sosie („modliłem się, ale nie pomogło”). Podobno autora zwolnili z czasopisma, bo w...

więcej Pokaż mimo to

2
avatar
488
37

Na półkach: , ,

Za dużo smęcenia o złamanym sercu. A, i zdjęcia nie wiem dlaczego są czarno-białe. Może bardziej artystycznie, ale książka na tym traci.

Za dużo smęcenia o złamanym sercu. A, i zdjęcia nie wiem dlaczego są czarno-białe. Może bardziej artystycznie, ale książka na tym traci.

Pokaż mimo to

2

Cytaty

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Chiny bez wzajemności


Reklama
zgłoś błąd