Tryzna. Antologia słowiańska
Tadeusz Oszubski Maciej Szymczak Magdalena Zawadzka-Sołtysek Artur Grzelak Flora Woźnica Olaf Pajączkowski Piotr Barej Jacek Pelczar Paweł Famus E. Raj Camille Gale Franciszek M. Piątkowski Małgorzata Lewandowska Jarosław Dobrowolski Silke Brandt Krzysztof Dzieniszewski
Antologia, więc oceniam każde opowiadanie osobno, bo potrafią się różnić dość mocno między sobą.
Plus dodałem, czy dzieje się współcześnie, bo to też trochę wpływa na klimat (chociaż niektóre opowiadania pokazują, że współcześnie też może być bardzo dobrze i czuć słowiańskość).
- Potępieńczy Poemat (Krzysztof Dzieniwszewski) - Jak tytuł wskazuje - to jest poemat, mowa wiązana a nie proza. ;-) Fajne. Można się przyczepić do tego czy ona powinna umieć pisać, pisać w taki sposób i mieć na to czas, ale ... licentia poetica. Bo poza tym bardzo fajnie napisane.
- Czarne Żagle Wolina (Silke Brandt) - bardziej tu wyszedł klimat wikingów niż słowiański moim zdaniem. Fajnie pokazane trzy "stronnictwa": wikingów, słowian i chrześcijan. Może gdyby to była dłuższa forma to byłoby lepiej. Jak mi wpadnie coś w ręce od tego autora to sprawdzę.
- Anus Mundi (Piotr Barej) - (współczesne) Moim zdaniem złe. Może by się broniło pomysłem, gdyby to nie był pomysł żywcem wzięty z np. "Życie Pi" tylko przeniesiony w inne realia - usprawiedliwianie swojego złego postępowania przez odczłowieczenie kogoś (zrobienie z niego słowiańskiego potwora). Tylko w "Życiu Pi" to był sposób na poradzenie sobie później z całą sytuacją, a tutaj nie czułem jakiejś refleksji, końcówka bez puenty. A dodatkowo napisane moim zdaniem bardzo słabo. Dzieciak słuchający historii kompletnie niewiarygodny - jego myśli czasami w ogóle nie pasują do 8 latka. Poza tym - przecież tu można było zrobić o wiele więcej, lepiej dobrać kto jest tym złym - wtedy dostalibyśmy jeszcze więcej niejednoznaczności. Jedno z tych opowiadań w których "słowiańskość" jest doczepiona trochę "na siłę".
- Jędza (Maciej Szymczak) - nie ogarniam tej kuwety. Nie potrafię sobie wyobrazić np. tego rycerza wspinającego się po drzewie. Tak samo jak zachowania woźnicy, ani nawet tego kapłana który uwierzył w swoją misję. Mam wrażenie, że tu się nic "nie klei". Może "nie jestem targetem" dla takiego pisania, bo to zdecydowanie bardziej horror, mimo, że umieszczenie w słowiańskich realiach akurat całkiem sensowne. Trochę się czułem jakby czytał zapis sesji rpg w którym gracze zakładają się "kto zrobi większą głupotę". Pomysł dobry, czasy dobre do takiego pisania, ale realizacja mi nie siadła.
- Wodnik (Camille Gale) - (współczesne) pomysł dobry, napisane trochę gorzej, miałem wrażenie że po prostu "po łebkach". Tym bardziej, że w ogóle nie mamy wytłumaczonej motywacji tej "wiedźmy". Rozumiem znak zodiaku, ale to jest tylko sposób, a nie motywacja.
- Czarny, Bardzo Czarny Bór (Tadeusz Oszubski) - fajne, ale gdzie jest dalszy ciąg? Bo tu nie furtka, tylko ogromna brama do dalszego ciągu jest otwarta, jeden wątek który się ciągnie przez większość tekstu jest nie rozwiązany a zdecydowanie o rozwiązanie się prosi. To przez Oszubskiego sięgnąłem po tę antologię i widzę, że trzeba sięgnąć po więcej.
- Puste Oczy (Małgorzata Lewandowska) - (współczesne ... chyba ;-) ) Bardzo fajnie napisane. podobało mi się to pisanie jakby to były opisywane kolejne kadry z komiksu/filmu. Bardzo ładne budowanie klimatu w ten sposób. Może samo rozwiązanie trochę za proste. Możliwe, że nie każdemu się spodoba, bo opiera się mocno na niedopowiedzeniach. Ale ja bym polecił do przeczytania.
- Zakochani na Zabój (Jacek Pelczar) - fajne, chociaż trochę przewidywalne, trochę naiwne, początek sugerował inny klimat. Podobnie jak z pierwszym opowiadaniem (nie poematem) - jeśli mi coś innego autora w ręce wpadnie to sprawdzę, ale jakoś mocno szukać nie wiem czy będę.
- Szkodniki (Flora Woźnica) - (współczesne) przepraszam, ale co to jest? Ktoś po znajomości wcisnął to do tego zbiorku? Gdybym napisał, że to poziom wattpada, to bym ludzi piszących na wattpadzie obraził. Polecam ominąć szerokim łukiem. Horror i to taki z klasy G. Gdyby wymienić nazwy potworów to nic by w opowiadaniu się nie zmieniło - słowiańskość właściwie tu nie istnieje. Jeśli to miała być jakaś parodia, to jej nie wyłapałem.
- To Złożona Kwestia (Magdalena Zawadzka-Sołtysek) - fajne, bardzo fajne, można by się pewnie do czegoś przyczepić, ale po co skoro dobrze się czyta. Tu też z chęcią bym poczytał więcej. Autorka ląduje na liście do poszukania. Furtka jest, a właściwie po prostu nie rozwiązany główny wątek.
- Powrót (Franciszek M. Piątkowski) - (współczesne) Trochę zaskakujące, bo to nie fantasy i nie horror, tylko sensacja, ale na moje oko całkiem zgrabnie napisane, motyw słowiański sensownie wpleciony i fajna klamra spinająca całość. Widać że autor miał pomysł na to opowiadanie.
- Co Kryje Toń? (Artur Grzelak) - chyba najbardziej fantasy w całym zbiorku i mocno zalatujące wiedźminem. Żadne arcydzieło, ale przeczytałbym coś więcej.
- Liszec (E. Raj) - (współczesne) Dobrze napisane, słowiańskość mocno trzymająca się w treści, nie wsadzona na siłę. Nie tego się spodziewałem po tej antologii, ale dobre.
- Drzewa (Olaf Pajączkowski) - (współczesne) Takie trochę nie wiadomo co. Słowiańskości jako takiej mało, spokojnie można by wymienić "potwora" i nic by w treści nie zmieniło. Końcówka jakby autor chciał już szybko zakończyć. IMHO można pominąć.
- Siedlisko Dariusa (Paweł Famus) - (współczesne) Bardzo czuć że to jest wyrwane z większej całości, bo autor napisał już całą powieść. Nie przekonało mnie. Jakieś takie mocno chaotyczne. Możliwe, że gdyby przeczytać tę powieść to się lepiej broni. Ale nie mam przekonania czy chcę.
- Ona o Dwóch Duszach (Jarosław Dobrowolski) - (współczesne) Dobrze napisane, znowu nie spodziewałem się czegoś takiego w tej antologii. Tylko to nie mój klimat. Bo to właściwie jest czysty horror i to taki bardziej gore.
Podsumowując.
Jak to bywa w antologiach - teksty mocno zróżnicowane. Przy czym mam wrażenie, że więcej horroru niż tej słowiańskości.
Jeśli ktoś oczekiwał klimatów średniowiecza, albo i wcześniej, fantasy itp, to jest tego realnie mało.
W niektórych opowiadaniach wyglądało, jakby słowniańskość była dodana na siłę. Ale jest kilka tekstów dobrych i na pewno sprawdzę sobie inne utwory tych autorów.
OPINIE i DYSKUSJE o książce Obrońcy
W końcu akcja wymknęła się poza Lubelszczyznę, bo już myślałem, że nigdy to nie nastąpi i że tylko w tamtych stronach dzieje się coś wartego uwagi Widzącego ( przepraszam adwokata Marka Lichockiego ). Historia sama w sobie jest naprawdę bardzo ciekawa i wszystko co się dzieje w niej jest warte przeczytania i poznania, ale sam bohater jest niczym Superman i nie ma z niczym problemu, a wszystko czego się dotknie wychodzi mu dość łatwo jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki i jest aż nazbyt pewny siebie wręcz momentami irytujący, a to że każdy mu wierzy we wszystko co on powie i zrobi jest wręcz podejrzanie naiwne, że ludzie są tak naiwni i skorzy do współpracy tylko dlatego, że ktoś powie iż jest adwokatem :/
Sam bohater w książce porównywany jest do Wiedźmina i jest to całkowicie słuszne porównanie, bo i Wiedźmin miał swoje dwa miecze jak i tutaj główny bohater, ale Gerard walczył ze słowiańskimi stworami choć w większości to z niegodziwymi ludźmi, ale za to miał on również za znajomego wampira Regisa, a tutaj mamy Radosława Vege wompierza, więc w książce można znaleźć wiele porówna do Wiedźmina tylko, że dla usprawiedliwienia tego uniwersum akcja tego dzieje się w czasach obecnych.
No i koniec książki dostajemy mały plot twist odnośnie żony głównego bohatera ( cóż za niespodzianka 😱),ale może w ostatnim tomie główny bohater będzie miał w końcu swojego Robina do brudnej roboty w postaci własnej żony.
W końcu akcja wymknęła się poza Lubelszczyznę, bo już myślałem, że nigdy to nie nastąpi i że tylko w tamtych stronach dzieje się coś wartego uwagi Widzącego ( przepraszam adwokata Marka Lichockiego ). Historia sama w sobie jest naprawdę bardzo ciekawa i wszystko co się dzieje w niej jest warte przeczytania i poznania, ale sam bohater jest niczym Superman i nie ma z niczym...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiele się dzieje w tej części. Czytelnik nawet na chwilę nie może odetchnąć i się wyłączyć 😉
Wiele się dzieje w tej części. Czytelnik nawet na chwilę nie może odetchnąć i się wyłączyć 😉
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna część,mnóstwo akcji pełno emocji. Bardzo podobało mi sie podzielenie opowieści na pierpsektywy kilku osób. Nie mogę się doczekać kolejnej części
Świetna część,mnóstwo akcji pełno emocji. Bardzo podobało mi sie podzielenie opowieści na pierpsektywy kilku osób. Nie mogę się doczekać kolejnej części
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzeci tom cyklu o Marku Lichockim, "Obrońcy" autorstwa Franciszka M. Piątkowskiego, to dowód na to, że seria nie tylko trzyma poziom ale wręcz nabiera rozpędu. Historia bohatera obdarzonego niezwykłą zdolnością widzenia istot niewidocznych dla innych – stworów, bogów i demonów znanych ze słowiańskich wierzeń – wchodzi tu na wyraźnie wyższy bieg. To już nie tylko intrygująca opowieść o przenikaniu światów ale pełnokrwista, dynamiczna walka o los całej ludzkości.
Autor kontynuuje wątki z poprzedniego tomu ale robi to z rozmachem. Tempo wydarzeń jest wyraźnie podkręcone, atmosfera gęstnieje z rozdziału na rozdział a zagrożenie staje się coraz bardziej realne. Zło, które przedostało się do naszego świata, rośnie w siłę i przestaje być jedynie cieniem czającym się na obrzeżach rzeczywistości. Marek ma coraz mniej czasu a momentami także pomysłów, co czyni go bohaterem jeszcze bardziej ludzkim – zmęczonym, przytłoczonym odpowiedzialnością ale wciąż walczącym.
Na szczególne uznanie zasługuje wyobraźnia autora. Piątkowski po raz kolejny udowadnia, że potrafi tchnąć życie w to, co dotąd funkcjonowało jedynie jako mit i legenda. Słowiańskie wierzenia nie są tu jedynie tłem – stają się integralną częścią fabuły, żywą i nieprzewidywalną siłą. Historia jest przemyślana, spójna i pełna nowych, ciekawych wątków, które naturalnie splatają się z tym co już znamy z poprzednich części.
Zakończenie rozpala ciekawość i nie pozwala przejść obok tej książki obojętnie. Pozornie wygrana walka ze złem okazuje się jedynie etapem większej gry a przed Lichockim rysują się kolejne, jeszcze trudniejsze wyzwania. Jestem zachwycony sposobem w jaki autor prowadzi tę serię i mam przeczucie, że jeszcze niejeden raz zdoła mnie zaskoczyć. Jeśli kolejne tomy utrzymają ten poziom – szykuje się jedna z ciekawszych polskich serii fantasy ostatnich lat.
Trzeci tom cyklu o Marku Lichockim, "Obrońcy" autorstwa Franciszka M. Piątkowskiego, to dowód na to, że seria nie tylko trzyma poziom ale wręcz nabiera rozpędu. Historia bohatera obdarzonego niezwykłą zdolnością widzenia istot niewidocznych dla innych – stworów, bogów i demonów znanych ze słowiańskich wierzeń – wchodzi tu na wyraźnie wyższy bieg. To już nie tylko...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPasuje mi ten świat.
Pasuje mi ten świat.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWalka z bogiem w całej Polsce.
Walka z bogiem w całej Polsce.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna świetna cześć sagi o Powierniku. Dodatkowo po raz pierwszy w serii książka miała (w końcu!) porządną korektę, która wyeliminowała pewne irytujące maniery pisarza. Ogółem bardzo dobra cześć, chyba jak dotąd najlepsza.
Kolejna świetna cześć sagi o Powierniku. Dodatkowo po raz pierwszy w serii książka miała (w końcu!) porządną korektę, która wyeliminowała pewne irytujące maniery pisarza. Ogółem bardzo dobra cześć, chyba jak dotąd najlepsza.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiątkowski zabiera nas do świata jaki mógłby istnieć gdyby chrześcijaństwo do nas nie przyszło.
Fajna lekka lektura, która ocieka słowiańskimi klimatami.
Piątkowski zabiera nas do świata jaki mógłby istnieć gdyby chrześcijaństwo do nas nie przyszło.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFajna lekka lektura, która ocieka słowiańskimi klimatami.
Ta część to szok!!!!! Najlepsza!!!!
Ta część to szok!!!!! Najlepsza!!!!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzeci tom za mną więc czas go podsumować. Na plus opowiadanie z perspektywy innych bohaterów — to naprawdę dobry zabieg pozwalający patrzeć na akcję z różnych perspektyw. Niestety główny bohater jest do bólu idealny, a przez to po prostu nudny. Wszystko mu się udaje. Każdy stwór mu pomaga i jest super. Jakoś to do mnie nie trafia i psuje odbiór tego ciekawego świata ze stworami.
Trzeci tom za mną więc czas go podsumować. Na plus opowiadanie z perspektywy innych bohaterów — to naprawdę dobry zabieg pozwalający patrzeć na akcję z różnych perspektyw. Niestety główny bohater jest do bólu idealny, a przez to po prostu nudny. Wszystko mu się udaje. Każdy stwór mu pomaga i jest super. Jakoś to do mnie nie trafia i psuje odbiór tego ciekawego świata ze...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to