Yakari. Więźniowie wyspy

Okładka książki Yakari. Więźniowie wyspy autorstwa Derib, Dominique, Job
Okładka książki Yakari. Więźniowie wyspy autorstwa Derib, Dominique, Job
JobDerib Wydawnictwo: Egmont Polska Cykl: Yakari (tom 9) Seria: Klub Świata Komiksu komiksy
48 str. 48 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Yakari (tom 9)
Seria:
Klub Świata Komiksu
Tytuł oryginału:
Yakari 9: Les prisonniers de l'île
Data wydania:
2020-11-12
Data 1. wyd. pol.:
2020-11-12
Liczba stron:
48
Czas czytania
48 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328198388
Tłumacz:
Maria Mosiewicz
PEŁNE HUMORU PRZYGODY MAŁEGO INDIANINA
KOMIKS DLA NAJMŁODSZYCH

Yakari, Tęcza i Mały Piorun wyruszają na wycieczkę. Gdy docierają na malowniczy półwysep, zaskakuje ich długotrwała ulewa, po której przychodzi powódź. Uwięzieni na małym skrawku suchego lądu bohaterowie nie wiedzą, jak wrócić do domu... Wtedy poznają rodzinę miłych zwierząt uciekających przed krwiożerczym wrogiem. Trójka przyjaciół postanawia im pomóc i stanąć do walki z podstępnym nieprzyjacielem. Czy Yakariemu i jego towarzyszom uda się pokonać nieznającego litości prześladowcę, a potem bezpiecznie wrócić do wioski?

Scenariusz: Job
Rysunki: Derib
Kolory: Dominique
Średnia ocen
7,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Yakari. Więźniowie wyspy w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Yakari. Więźniowie wyspy

Średnia ocen
7,4 / 10
20 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Yakari. Więźniowie wyspy

avatar
1764
1753

Na półkach:

Fajny komiks. Ładne ilustracje. Szybko się czyta. Polecam

Fajny komiks. Ładne ilustracje. Szybko się czyta. Polecam

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
820
743

Na półkach:

Bardzo prosta, przyjemna historia. Yakari to idealny przepis na początki przygody z czytelnictwem dla najmłodszych, i to nie tylko jeśli chodzi o komiksy. Duża przewaga ilustracji nad tekstem nie zrazi początkujących czytelników, a do tego fabuła jest naprawdę wciągająca. Tutaj Yakari wraz z przyjaciółmi zostaje uwięziony na malutkiej wyspie, gdzie musi ratować rodzinę łosi przed krwiożerczym rosomakiem. Wspaniała lektura dla dzieci.

Bardzo prosta, przyjemna historia. Yakari to idealny przepis na początki przygody z czytelnictwem dla najmłodszych, i to nie tylko jeśli chodzi o komiksy. Duża przewaga ilustracji nad tekstem nie zrazi początkujących czytelników, a do tego fabuła jest naprawdę wciągająca. Tutaj Yakari wraz z przyjaciółmi zostaje uwięziony na malutkiej wyspie, gdzie musi ratować rodzinę łosi...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1400
1351

Na półkach:

Serię Yakari promuję na blogu od kiedy została reaktywowana w Polsce w zeszłym roku. Bardzo lubię przygody młodego Indianina, będącego wielkim przyjacielem zwierząt. Pokazuje on, że warto się opiekować innymi, budować przyjaźnie oparte na wzajemnym szacunku oraz współpracy czy zachowywać równowagę w naturze. Jednak czasem przedstawia pewne aspekty w zbyt negatywnym świetle. I o tym będzie ten materiał.

Jeśli idzie o sam komiks, to jak zwykle stoi na wysokim poziomie. Mimo, że seria ma już swoje lata na karku, bowiem ten tom pierwotnie był wydany we Francji w 1985 roku, to nadal cieszy oko. Do tego zawiera ponadczasowe przesłanie, co tylko podnosi jej wartość, szczególnie w grupie docelowej, czyli u dzieci. Jednak przewija się tutaj motyw, który mnie denerwuje. W zasadzie denerwował już gdy byłem małym brzdącem i nie rozumiałem dlaczego twórcy komiksów, filmów czy książek, tak uparcie trzymają się pewnego schematu: Drapieżniki są złe.

Tutaj jest identycznie. Niby seria opowiada o równowadze w przyrodzie (patrz, tom z bizonami czy watahą wilków),ale finalnie zawsze to mięsojady dostają po tyłku. W tym konkretnym albumie rosomak. Zrobiono z niego wręcz bezdusznego demona, polującego na bezbronne zwierzęta, które są ranne lub stare. Atakuje z zaskoczenia, jest przebiegły i okrutny. Nawet jego rysunek przypomina demona z najgorszych koszmarów. Żółte ślepia, czarna z rdzawymi akcentami sierść czy długie, ostre białe zęby. Dla dziecka to prawdziwe monstrum. Cholera, nawet ja, mając 37 lat, odebrałem ten rysunek jakbym patrzył na pomiot Balroga.

Niestety kultura utrwaliła w ludziach błędny wizerunek drapieżników, w efekcie czego doszło do katastrofy ekologicznej. Ze strachu i bezmyślności, słuchając, czytając lub oglądając różne dzieła doprowadziliśmy do zagłady wielu drapieżników. Wystarczy sobie przypomnieć jakie spustoszenie sprowadził na rekiny film "Szczęki". Owszem, uważam go za arcydzieło kinematografii, jednak nie zmienia to faktu, że w dużym stopniu przyczynił się do masakry tych stworzeń. W przeszłości ze strachu wybijano wilki, niedźwiedzie czy lwy albo polowano na nie dla sportu.

Są też uczciwe wizerunki wielki drapieżników. Np. w filmowej adaptacji "Księgi Dżungli" z 1994 roku postać tygrysa jest zupełnie inna niż w animowanej adaptacji z 1967 czy filmu z 2016. Ogólnie tam wszystkie drapieżniki są przedstawione bardziej sensownie, a największym potworem jest człowiek. Chciwy, pragnący tylko bogactwa i nie liczący się z naturą, co ostatecznie sprowadziło na niego zgubę. Ogólnie uważam ten film za jedną z najlepszych i najdojrzalszych baśni jakie stworzyło studio Disneya.

Zatem widzicie, co mam na myśli. Z jednej strony nadal podoba mi się seria o małym Yakari i jego przyjaciołach, z drugiej zaś fałszuje ona wizerunek niektórych drapieżników. W dzisiejszym świecie jest to bardzo niebezpieczne, bowiem dzieci są uczone, że wszystko ma być słodkie, cukierkowe i doskonałe. A potem gdy zderzają się z brutalną rzeczywistością nieraz kończy się to depresją. Jak widać na przykładzie filmu z 1994 roku da się młodym odbiorcom przedstawić trudne oraz niewygodne tematy w łagodny sposób. Wyczulić na świat i nie demonizować pewnych zwierząt tylko dlatego, że polują aby przetrwać.

Serię Yakari promuję na blogu od kiedy została reaktywowana w Polsce w zeszłym roku. Bardzo lubię przygody młodego Indianina, będącego wielkim przyjacielem zwierząt. Pokazuje on, że warto się opiekować innymi, budować przyjaźnie oparte na wzajemnym szacunku oraz współpracy czy zachowywać równowagę w naturze. Jednak czasem przedstawia pewne aspekty w zbyt negatywnym świetle....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

25 użytkowników ma tytuł Yakari. Więźniowie wyspy na półkach głównych
  • 22
  • 3
18 użytkowników ma tytuł Yakari. Więźniowie wyspy na półkach dodatkowych
  • 8
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Yakari i niedźwiedź duch Derib, Dominique, Job
Ocena 7,5
Yakari i niedźwiedź duch Derib, Dominique, Job
Okładka książki Yakari i widłorogi Derib, Dominique, Job
Ocena 7,3
Yakari i widłorogi Derib, Dominique, Job
Okładka książki Yakari. Gniew nieba Derib, Dominique, Job
Ocena 7,9
Yakari. Gniew nieba Derib, Dominique, Job
Okładka książki Yakari i białucha Derib, Dominique, Job
Ocena 7,7
Yakari i białucha Derib, Dominique, Job

Czytelnicy Yakari. Więźniowie wyspy przeczytali również

Artysta malarz Morris
Artysta malarz
Morris Bob de Groot
No i mamy kolejny tom Lucky Luka nawiązujący do znanej w Ameryce postaci. Tym razem jest to malarz Frederic Remington, który zasłynął nie tylko swym artystycznym kunsztem, ale też skłonnością do bójek, ogromnym apetytem, mocną głową i tym, że niszczył własne obrazy, które mu się nie spodobały. W sumie spalił w ten sposób blisko 400 swoich dzieł. Jest to zatem postać wyjątkowo barwna, a zamieszczona na końcu albumu fotografia Remingtona nie pozostawia złudzeń, że był to człowiek wielki. W każdym znaczeniu tego słowa. Co mi się podobało :) 1. Zobrazowanie osoby Frederica Remingtona Seria bazuje na parodiowaniu osób i wydarzeń, co uważam robi wyśmienicie, i podobnie było tym razem. Mamy zatem słusznej postury gościa, lubiącego bójki, przeraźliwie gwiżdżącego gdy maluje oraz sparodiowanie wielu sytuacji z tym związanych. Szczególnie w odniesieniu do ogromnego apetytu artysty. 2. Wmontowanie prawdziwych obrazów Remingtona w komiks To zrobiono naprawdę zgrabnie. W zasadzie już od pierwszych stron mamy z tym zabiegiem do czynienia, a z każdą kolejną sceną otrzymujemy więcej takich smaczków. Każdy taki moment okraszono tez odpowiednią sceną humorystyczną. 3. Rysunek To jeden z ostatnich komiksów narysowanych przez Morrisa, niemniej na tym polu cała seria zawsze stała wysoko. PODSUMOWANIE Jak zwykle jest zabawnie, wesoło z duża dawką akcji. Satyra chyba zawsze rządziła tą serią i nie inaczej mamy w tym wypadku. Słowem: Czego chcieć więcej? :)
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu
Minecraft. Na pastwę mobów. Tom 1 Kristen Gudsnuk
Minecraft. Na pastwę mobów. Tom 1
Kristen Gudsnuk
Bardzo długo graficy gier starali się, aby stworzony świat był coraz bardziej wygładzony, piękny, oddający ten realny. A później nastał Minecraft i okazało się, ze w tym kanciastym świecie też można tworzyć. Baaa, że jest on atrakcyjniejszy. A wszystko przez możliwości jakie daje on uczestnikom. Za grą poszło wiele publikacji. Jedne informowały o potencjalnym wykorzystaniu narzędzi, inne zabierały nas w świat przygód wykreowanych przez graczy bohaterów. Właśnie do tych drugich należy seria komiksów „Minecraft” wydawanych przez Wydawnictwo Egmont. W pierwszym tomie zaprzyjaźniamy się z Tylerem, który po przeprowadzce w nowe miejsce próbuje odnaleźć się. Odskocznią od stresu związanego ze zmianą otoczenia jest ucieczka do świata Minecrafta, gdzie z przyjaciółmi przeżywa przygody. Gra jest sposobem utrzymania kontaktu z dawnymi znajomymi. Pozwala wypełnić początkowe uczucie pustki i zagubienia, bo ci, którzy byli ważni nadal są w pewien sposób blisko. Wchodzimy tu w świat specjalistycznego słownictwa zrozumiałego tylko dla graczy. Drugi tom był bardziej szczątkowy, bo składał się z kilku opowieści. Przeżywane przygody w wirtualnym świecie okazują się doskonałym sprawdzianem dla przyjaźni, a nawet miejscem gdzie kwitnie miłość. Mamy tu osoby, które się szanują i wspierają oraz są w stanie zrozumieć dylematy innych, dostrzec, że ich zachowanie może być wynikiem tego, że nie radzą sobie z emocjami. Drugi i trzeci tam mają ze sobą troszkę wspólnego. Pojawia się złe zachowanie. W przypadku drugiego tomu mamy do czynienia z dziewczyną, która w świecie gry dla zabawy rujnuje to, co stworzyli inni. Na szczęście w porę zrozumie, że nie jest to odpowiednie postępowanie. W tym tomie pojawia się problem polegania na przyjaciołach, stereotypów, szufladkowania oraz zbyt szybkiego oceniania innych oraz zachęta do szukania porozumienia. Trzeci jest piękną kontynuacją tych tematów. Bohaterzy odkrywają dziwny portal. Po przejściu okazuje się, że tam jest zupełnie inny świat, który można odkrywać, ale czyha w nim wiele niebezpieczeństw. Aby ich uniknąć trzeba mieć w swojej drużynie specjalistę od sytuacji kryzysowych i znawcę wszystkiego w Minecrafcie. Jedna z bohaterek właśnie za taką uchodzi. Nikt nie chce słuchać tego, że dla niej odkrycie też jest nowe. Przytłamszona wymogami otoczenia traci ochotę na grę, bo zamiast dobrej zabawy ma sporo stresu. Boi się, że będzie wyśmiana, a znajomi będą mieli do niej pretensje o to, że nie zdołała uchronić ich przed niebezpieczeństwami. Na szczęście ma świetnych przyjaciół i wszyscy pięknie skupiają się na relacjach, tworzeniu miłej atmosfery oraz partnerstwie, aby dobrze się bawić i wspierać. „Minecraft” to seria komiksów pokazujących pozytywne postawy młodych bohaterów. Uczą czytelników, że gra może i jest ważna, ale człowiek ważniejszy, a budowane przez wiele lat relacje bezcenne. Ilustracje w komiksie to taki troszeczkę misz masz minecraftowo-cartoonowy: z jednej strony kanciasty świat, a z drugiej realny, ale podkoloryzowany. Ładna kolorystyka skutecznie przyciąga uwagę. A na końcu komiksu czytelnicy dowiadują się jak można tworzyć ilustracje. Polecam.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na93 lata temu
Garfield. Tłusty koci trójpak. Tom 8 Jim Davis
Garfield. Tłusty koci trójpak. Tom 8
Jim Davis
Garfield ma wagę. W dwojakim znaczeniu tego słowa, bowiem oprócz masy ciała posiada w domu urządzenie, często drażniące się z tłustym kocurem. Ciekawie się robi, gdy owo urządzenie otrzyma oprogramowanie imitujące empatię. Wtedy nasz rudzielec często zostaje zripostowany w bardzo elokwentny sposób. Utarczki Garfielda z wagą towarzyszą czytelnikom od samego początku serii, choć niestety nie są one tak częste jakby się chciało. Dlatego ucieszył mnie album, gdzie Jim Davis, pomysłodawca i autor przygód grubego kocura, dał więcej pasków właśnie temu wątkowi. Oczywiście nie jest to jedyny motyw przewodni, bo ponownie nie zabrakło pasków świątecznych i noworocznych (są naprawdę obłędne),tych z nieudolnymi randkami Jona czy panią weterynarz próbującą spławić głupkowatego adoratora. Jednak to własnie utarczki Garfielda z Wagą, szczególnie gdy po raz kolejny i zapewne nie ostatni, boryka się z dietą, najbardziej mnie śmieszyły. Do ulubionych należy, gdy Jon stwierdza, że dziś wyjątkowo nie będzie ważył kocura. W tym momencie Garfield oraz zbolałe urządzenie pomyśleli jednocześnie "Uff... odroczenie". To było cudowne :) Ta seria nigdy mi się nie znudzi. Niby to tylko humorystyczne paski, ale cały czas śmieszą mnie równie mocno co kiedyś. Przy tych komiksach można się po prostu wyluzować, odstresować po ciężkim dniu i choć na chwilę zapomnieć o troskach codzienności. Nie trzeba przy tym czytać komiksu od dechy do dechy. Wystarczy otworzyć go na dowolnej stronie i przeczytać losowy pasek, aby poprawić sobie humor. Właśnie w tym tkwi siła tej serii.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na83 lata temu
Yakari. Wielka nora Derib
Yakari. Wielka nora
Derib Job Dominique
Przygody małego Siuksa imieniem Yakari, obdarzonego darem rozumienia mowy zwierząt, uważam za coraz ciekawsze. Co prawda seria jest bardzo stara i powstałą w 1973 roku, ale od tamtego czasu nadal jest rozwijana. Obecnie liczy 41 albumów (ostatni pojawił się we Francji w 2020),z czego 10 już wydano w Polsce. Najnowszy nosi tytuł Wielka nora i niesie z sobą bardzo mądrą naukę. Brzmi ona: Nie każdy żart jest bezpieczny i czasem wiąże się z poważnymi konsekwencjami. Każdy z nas lubi sobie stroić żarty z innych. Mamy całe kanały na You Tube poświęcone tak zwanym prankom, czyli żartowaniu z innych, wkręcając ofiary kawału w różne sytuacje, o których nie mają pojęcia. Czasem dla żartownisia kończy się to nieciekawie, szczególnie jeśli jego ofiarą jest osoba wybuchowa lub mundurowa. Pamiętam jak kiedyś, bodaj w Japonii, doszło do tragicznego w skutkach wydarzenia, gdy dwóch żartownisiów udawało napad. Jeden był ofiarą, a drugi napastnikiem z pistoletem. Trafili na policjanta będącego po cywilnemu i ten zareagował prawidłowo na widoczne zagrożenie - wyciągnął broń i oddał strzał do napastnika, nie wiedząc o tym, że ten strzela ślepakami. Właśnie przed takim nieprzemyślanym zachowanie przestrzega prezentowany tutaj komiks. Z jednej strony dzieci mają zabawę, dokuczają dorosłym, bawią się w podziemnych tunelach połączonych z ogromną norą, nie zważając na niebezpieczeństwo. Gdy sytuacja staje się krytyczna, nadal sobie żartują, aż mamy nieszczęście. Świetnie podsumowuje to w ostatnim kadrze jedna z bohaterek tego komiksu. Zatem lektura tego komiksu to dobra przestroga dla KAŻDEGO kto bez rozwagi bawi się w robienie głupich dowcipów. Czasem lepiej się zastanowić czy to co planujemy nie przyniesie kłopotów nie tylko nam, ale tez osobom postronnym. Może warto więc powstrzymać się od głupich wybryków na rzecz bardziej przemyślanej zabawy.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu
W cieniu wież wiertniczych René Goscinny
W cieniu wież wiertniczych
René Goscinny Morris
Dzisiejszy świat jest uzależniony od ropy naftowej, ale w połowie XIX wieku ten surowiec był uważany za nieprzydatny. Dopiero gdy odkryto jego właściwości i fakt, że nadaje się do tworzenia paliwa, szybko wzrosło na niego zapotrzebowanie. I tak na Dzikim Zachodzie koło gorączki złota oraz miedzi powstała gorączka na czarne złoto. Nic dziwnego, że nasz dzielny kowboj Lucky Luke został wezwany do miasteczka Titusville, aby zaradzić piętrzącym się tam kłopotom. Ten tom powstał pod okiem Goscinnego i Morrisa, zatem należy do klasyki serii. Mamy więc czarny charakter wzorowany na jednego z westernowych aktorów, dużo nawiązań do prawdziwej historii Stanów Zjednoczonych czy gościnne wystąpienie pewnych osobistości historycznych. Całość składa się na genialna komedię, gdzie Luke i Jolly Jumper namiętnie komentują wydarzenia. Tutaj Jolly ma już mocno rozwiniętą ludzką osobowość, stając się w zasadzie wierzchowcem naszego kowboja, znanym z seriali oraz filmów animowanych. Co zaś się tyczy miasteczka Titusville, gdzie rozgrywa się cała akcja, to zostało ono bardzo umiejętnie przerysowane. Szyby naftowe stoją niemal jeden na drugim, cała mieścina w zasadzie tryska ropą na wszystkie strony a walka o złoże jest zażarta. Jest tylko jedna niekonsekwencja - otóż gdy Luke przybywa do miasteczka jeden z górników zwraca mu uwagę aby nie palił, bo wszędzie jest ropa. Jednak później masa postaci pali cygara czy papierosy i nic się nie dzieje. Trochę szkoda, bo liczyłem na kilka eksplozji okraszonych satyrą. Mimo wszystko przy lekturze tego tomu bawiłem się świetnie. Nic się nie zestarzał przez te lata, a geniusz Morrisa i Goscinnego pokazuje, jak umiejętnie potrafili oni zaprojektować i poprowadzić historie swoich bohaterów.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu
Klondike Morris
Klondike
Morris Jean Léturgie
Rzeka Klondike. Miejsce znane mi z tylu opowieści, szczególnie kaczych, że wydaje mi się, jakbym spędził tam niejedną zimę w dzieciństwie. Tym razem jednak nie będziemy skupiać się na życiu Sknerusa McKwacza, który zdobył swą fortunę w Dolinie Białej Śmierci, a na osobie Lucky Luke'a. Wyruszył on bowiem do Klondike, wraz swoim towarzyszem, aby odszukać pewnego jegomościa. Lokaja Jaspera, znanego fanom serii z albumu "Żółtodziób". Jasper poinformował swego pana, że odnalazł złoto, po czym słuch po nim zaginął. Zatem dzielny kowboj i żółtodziób, który nie jest już żółtodziobem (teoretycznie) ruszają do Jukon w Kanadzie mieszając się po drodze, jak to mają w zwyczaju, w kłopoty. Jednym z symboli tej serii jest powszechne wplatanie do scenariusza postaci lub wydarzeń historycznych. Nie inaczej mamy w tym wypadku i poznajemy takie osobistości miasteczka Dawson, jak Soapy Smith i Mattie Silks. W samym albumie zostały one nieco szerzej omówione na samym końcu, jednak w przygodzie z naszym samotnym kowbojem oddano je bardzo wiernie. I nie mam tutaj na myśli rysunku, a charakter. Soapy Smith to szuler, oszust i rewolwerowiec, czyhający na łup poszukiwaczy złota. Mattie natomiast rabowała ludzi w bardziej subtelny sposób prowadząc saloon z swoją trzódką dziewczyn, które za swe usługi brały w złocie horrendalne sumy. Zdecydowanie ta dwójka była bardzo chciwa, tyle że Mattie potrafiła być obrotna, co zresztą trafnie ukazano na kartach komiksu. Tam też znacznie zmieniono jej rolę w Dawson, po to aby dopasować jej postać do scenariusza. Innym ważnym elementem gorączki złota w Jukonie są słynne Lodowe Schody znajdujące się na przełęczy Chilkoot. Masa osób straciła na nich życie próbując pokonać morderczą przełęcz. W komiksie również spotkamy cały epizod poświęcony temu miejscu oraz szlakowi dzielącemu przełęcz Chilkoot od miasteczka Dwason nad rzeką Klondike. Jednak pragnienie zdobycia złota pchało ludzi prosto w paszczę śmierci, a gdy już dotarli do celu, tylko nielicznym udało się zbić majątek. Większość zmarła z głodu, chorób, zimna lub wycieńczenia albo wrócili do domów z pustymi rękami. Dokładnie o tym mówi ten komiks. Niby w prześmiewczy sposób, ale jednak dobitnie ukazujący nam, jak mordercza dla wielu ludzi okazała się gorączka złota w Jukonie. Choć niektórzy potrafili na niej zarobić, nie dzięki pracy a oszustwu.
WPajęczejSieci - awatar WPajęczejSieci
ocenił na73 lata temu

Cytaty z książki Yakari. Więźniowie wyspy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Yakari. Więźniowie wyspy