Children of Ruin

Okładka książki Children of Ruin autora Adrian Tchaikovsky, 1509865837
Okładka książki Children of Ruin
Adrian Tchaikovsky Wydawnictwo: TOR Cykl: Dzieci czasu (tom 2) fantasy, science fiction
576 str. 9 godz. 36 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Dzieci czasu (tom 2)
Tytuł oryginału:
Children of Ruin
Data wydania:
2019-05-16
Data 1. wydania:
2019-05-16
Liczba stron:
576
Czas czytania
9 godz. 36 min.
Język:
angielski
ISBN:
1509865837
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Children of Ruin w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Children of Ruin



książek na półce przeczytane 1489 napisanych opinii 563

Oceny książki Children of Ruin

Średnia ocen
7,3 / 10
15 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Children of Ruin

avatar
384
313

Na półkach:

Podobnie jak w przypadku pierwszej części, najbardziej podobały mi się opisy rozwoju nowego gatunku. Mamy tutaj trochę inny schemat oraz inną historię (dobrze, że to nie jest powtórka),ale cały czas było ciekawie. Podobały mi się też wątki związane z lingwistyką i próbami komunikacji międzygatunkowej.

Nie jestem tak mocno przekonany do bardziej abstrakcyjnych wątków z drugiej części powieści, związanych z Kern i jej przygodami. Trochę w tym miejscu autor mnie zgubił. Zakończenie było w porządku.

Uważam, że to jest dobra powieść science-fiction, może trochę mniej wciągająca niż część pierwsza, ale cały czas warta uwagi.

Podobnie jak w przypadku pierwszej części, najbardziej podobały mi się opisy rozwoju nowego gatunku. Mamy tutaj trochę inny schemat oraz inną historię (dobrze, że to nie jest powtórka),ale cały czas było ciekawie. Podobały mi się też wątki związane z lingwistyką i próbami komunikacji międzygatunkowej.

Nie jestem tak mocno przekonany do bardziej abstrakcyjnych wątków z...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
19
13

Na półkach:

Trochę słabsza niż Dzieci Czasu, trochę mi się dłużyła ta książka, ale nadal dobra. Również polecam.

Trochę słabsza niż Dzieci Czasu, trochę mi się dłużyła ta książka, ale nadal dobra. Również polecam.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1
1

Na półkach:

Świetna książka! Uwielbiam te szalone głowonogi - ich rozbrajający przypływ braku zainteresowania tym co właśnie robią, opisy "mocowania" się z różnymi przyrządami i ogólnego chaosu jaki panuje w ich "cywilizacji". Ale najbardziej polubiłem te małe "pasożyty", których głównym celem istnienia jest przygoda. "Wyruszamy na przygodę" stało się moim motto i za każdym razem wywołuje uśmiech na twarzy. Z chęcią przeczytałbym książkę o ich przygodach!

Świetna książka! Uwielbiam te szalone głowonogi - ich rozbrajający przypływ braku zainteresowania tym co właśnie robią, opisy "mocowania" się z różnymi przyrządami i ogólnego chaosu jaki panuje w ich "cywilizacji". Ale najbardziej polubiłem te małe "pasożyty", których głównym celem istnienia jest przygoda. "Wyruszamy na przygodę" stało się moim motto i za każdym razem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

471 użytkowników ma tytuł Children of Ruin na półkach głównych
  • 350
  • 110
  • 11
136 użytkowników ma tytuł Children of Ruin na półkach dodatkowych
  • 102
  • 7
  • 7
  • 6
  • 6
  • 4
  • 4

Inne książki autora

Adrian Tchaikovsky
Adrian Tchaikovsky
Adrian Tchaikovsky (prawdziwe nazwisko - Adrian Czajkowski),syn polskich emigrantów, zanim zajął się prawem, studiował psychologię i zoologię w Reading. „Imperium Czerni i Złota” to jego debiut powieściowy. Jego twórczość porównywana jest z osiągnięciami Patricka Rothfussa, Scotta Lyncha, Joe Abercrombiego czy Davida A. Durhama.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Poranek dnia zagłady C. L. Moore
Poranek dnia zagłady
C. L. Moore
Powieść napisana w 1957 roku a jakoś tak niepokojąco dziś się ją czytało... Zasadniczo, mamy tu do czynienia z koncepcją podobną do orwellowskiej ale ze swego rodzaju dawką sztucznej inteligencji. Ekspozycja nie wyjaśnia nam wiele o przyczynach stanu rzeczy ani technicznych aspektach w rodzaju "jak to wszystko działa", jednak wiemy, że działa i wiemy, że są ludzie, którym wszechobecna kontrola nie odpowiada. A główny bohater - były aktor cierpiący (jakże literacko pięknie) po stracie ukochanej i kojący ból w alkoholu - wbrew swojej woli staje pomiędzy dwiema stronami barykady. Oszczędność w ekspozycji świata przedstawionego (mało wiemy o tym jak działa Komus, nic o tym jak powstał, nic o wojnie która poprzedziła jego powstanie, nic o sytuacji politycznej, geopolitycznej etc) równoważy nam ogromna głębia introspekcji głównego bohatera. Jego zmienna postawa, nieraz oportunistyczna aż do obrzydzenia a nieraz bohaterska oraz przekonująco ukazana trauma po utracie życiowej partnerki to główny motor całości. Intryga rozwija się powoli, aby pod koniec osiągnąć zawrotne tempo uniemożliwiające odłożenie książki niezależnie jaka jest pora i co mamy jeszcze do zrobienia. Muszę jednak wspomnieć o momentami topornym tłumaczeniu - w początkowych fragmentach nieco odbierało przyjemności. Co tu jednak dużo mówić, nie bez powodu uznaje się tę pozycję za klasykę a chyba jest to dopiero pierwsze wydanie w Polsce. Polecam nadrobić.
Kriz - awatar Kriz
ocenił na92 miesiące temu
Księżycowy pył Arthur C. Clarke
Księżycowy pył
Arthur C. Clarke
"Księżycowy pył" to opowieść o nietypowej akcji ratunkowej, która ma miejsce na Księżycu. W Morzu Pyłu zniknął statek - Selene, w którym uwięzionych zostało ponad 20 osób. Problem polega na tym, że pył zachowuje się inaczej niż to, co znamy na Ziemi. W porównaniu do ciała stałego - zachowuje się jak ciecz, lecz w porównaniu do cieszy... jak ciało stałe. Odnalezienie statku, to jeden kłopot, a wydobycie go, to zupełnie inna sprawa. Ratownicy nie mają więc łatwego zadania, ani odpowiedniej technologii. To jednak nie wszystko, gdyż na pokładzie Selene bohaterowie muszą zmierzyć się z serią innych trudności. Zegar tyka, czy ekipa ratunkowa zdąży ma czas? Tego możecie dowiedzieć się z książki, mam nadzieję, że tym krótkim opisem Was do niej zachęciłam 😃 Jest to dobre scifi, porządnie napisane i przystępnie podane, mimo dużej ilości spraw technicznych. Autor niezwykle umiejętnie snuje swoją opowieść, przedstawia ją z wielu perspektyw, a walka z czasem i samym księżycowym pyłem podkręca napięcie i emocje. Bardzo lubię takie historie, które potrafią tak mocno mnie zaangażować, że z niecierpliwością czekam na finał. Myślę, że ten wyścig z czasem jest elementem, który przyciągnie czytelników, ale na uwagę zasługują też różne ciekawe koncepcje zarówno fizyczne jak i technologiczne. Autor dobrze sobie wszystko przemyślał i stworzył naprawdę wiarygodną historię oraz jej realia, czerpiąc z wielu źródeł i wnikliwie przykładając się do opracowania tego tematu. Na uwagę zasługuje też wiek tej powieści, gdyż ma oba ponad 60 lat, a przy czytaniu niemal się tego nie odczuwa. Bardzo podobała mi się ta propozycja z serii wydawniczej Wehikuł czasu, była to książka ciekawa, intrygująca, dobrze przemyślana, niezwykle klimatyczna, a przede wszystkim angażująca! Autor wykonał tu kawał dobrej roboty przybliżając tej książce i cieszę się, że do tej pory mamy możliwość po nią sięgnąć. Naprawdę warto, bo to dobre science fiction ✨️
brave_book - awatar brave_book
ocenił na824 dni temu
Mickey7 Edward Ashton
Mickey7
Edward Ashton
O tym czy śmierć jest problemem, gdy człowiek nie może umrzeć. Akcja dzieje się w bliżej nieokreślonej przyszłości, w której ludzkość zaczęła kolonizować inne planety. Mickey pracuje na jednej z nowych kolonii jako "wymienialny", czyli osoba, która zajmuje się najbardziej niebezpiecznymi pracami, a w razie śmierci jego DNA wraz ze świadomością zostanie skopiowane do kolejnego klona. Wskutek zbiegu różnych okoliczności, pewnego razu na kolonii znajdują się jednocześnie dwie wersje Mickeya, co jest z wielu względów wielce niepożądane. Sytuacja, w której bohater występuje naraz w dwóch wersjach mogłaby być paliwem dla wielu potencjalnie ciekawych scen i interakcji, być może też jakichś bardziej komediowych momentów. Niestety autor niemal zupełnie tego nie wykorzystuje, a można wręcz mieć wrażenie, że niemal wszystko mogłoby się potoczyć dokładnie tak samo, gdyby Mickey był pojedynczy - jego relacja z klonem sprowadza się właściwie wyłącznie do kłótni o racje żywnościowe. To zdecydowanie największy minus. Wszystko tutaj rozwiązuje się bardzo łatwo i szybko, a retrospekcje zajmują chyba więcej miejsca (i wypadają przy tym dużo ciekawiej) od właściwej fabuły. Książka próbuje też podejmować bardziej filozoficzne tematy - znajdziemy tu trochę rozważań na temat nieśmiertelności czy etyki klonowania ludzi, ale wszystko to mogłoby być zdecydowanie bardziej pogłębione. Z pomysłu z naprawdę sporym potencjałem wyszła niestety książka dość przeciętna.
niedź - awatar niedź
ocenił na66 miesięcy temu
Włócznia rozcina wodę Simon Jimenez
Włócznia rozcina wodę
Simon Jimenez
Są takie książki, o których trudno się opowiada mimo tego, że po lekturze towarzyszą czytelnikowi bardzo pozytywne odczucia. “Włócznia Rozcina Wodę” to właśnie jeden z takich tytułów. Jest to na pewno jedna z najoryginalniejszych powieści fantasy, jaką przyszło mi czytać. Co ważne, zabawa słowem oraz formą jest elementem urozmaicającym opowieść, a nie funkcją nadrzędną, wobec tego treść jest równie interesująca co opakowanie. Fabuła czerpie sporo z kultury azjatyckiej oraz mitu. Mamy do czynienia z fikcyjnym światem pełnym legend oraz ciekawie zaprezentowanej magii. Da się wyczuć tę “japońskość” niektórych pomysłów, gdyż część z nich jest naprawdę dziwna, karykaturalna, ale w taki pozytywny nie popadający w przesadę sposób. Jak już wspomniałem wyżej, losy bohaterów których śledzimy są całkiem zajmujące, a stopniowe odkrywanie tajemnic świata ciekawym elementem całości. Końcowo składa się to w przemyślaną, zamkniętą, pełną powieść co w czasach gdy autorzy mają tendencję pisania nieskończonych cykli bądź nie w pełni domkniętych historii, niezwykle doceniam. Jimenez pokazuje, że da się napisać jednotomową książkę upchaną po brzegi w interesującą treść. Książka narracyjnie przypomina nieco baśń dla dorosłych, tudzież legendę. Styl Jimeneza jest bardzo liryczny i tutaj chłonięcie każdego słowa i każdego zdania sprawia po prostu przyjemność. Nie brak tutaj również i scen brutalnych, jednakże autor potrafi opisać je w taki sposób, że paradoksalnie jest i w tym jakieś piękno. Ogólnie rzecz biorąc styl powieści trudny jest do uchwycenia słowami, tego trzeba osobiście doświadczyć, by się przekonać. Bardzo ciekawym zabiegiem narracyjnym jest również pisanie w formie drugiej osoby: “Ty widzisz”, “Ty słyszysz” i tak dalej. Stanowi to również elementem zagadki kim jest ów narrator zwracający się do czytelnika/bohatera. Motywy jakie przewijają się we “Włóczni…” to chociażby miłość, czy pamięć pokoleniowa. Formalnie rzecz biorąc jest tutaj homoseksualny wątek romantyczny, jednakże na tych 478 stronach nie sprawia w ogóle wrażenia dominującego, choć wiążę się z nim zakończenie. Odnosząc się więc do komentarzy, które piszą o jakimś “homo-erotyzmie” albo “marksistowskiej narracji” - trzeba mieć wyjątkową złą wolę oraz łagodnie rzecz ujmując ograniczony i zamknięty umysł, żeby całą książkę sprowadzać do tego typu podsumowania. Jeżeli doszukiwać się w tejże powieści potencjalnych mankamentów, to istotnie może ona niekiedy nużyć ze względu na swój narracyjny styl, może niektóre etapy podróży bohaterów są przeciągnięte, może momentami wymaga większego skupienia. Ale czy to istotnie wady? Raczej w tym wypadku kwestia preferencji. Dla mnie takim papierkiem lakmusowym wybitnej lektury jest często pytanie - czy chcę do danej opowieści wrócić raz jeszcze? W przypadku “Włóczni…” moja odpowiedź jest jednoznaczna - planuję to uczynić i to prawdopodobnie nie jeden raz. Świetna rzecz.
Witcher-Dunyain - awatar Witcher-Dunyain
ocenił na94 dni temu
Błękitny Mars Kim Stanley Robinson
Błękitny Mars
Kim Stanley Robinson
Zamykająca trylogię marsjańską powieść, która ma ostatecznie przedstawić czytelnikowi obraz "ukształtowanego" przede wszystkim społecznie i ekonomicznie Marsa. Planeta już w niczym nie przypomina typowo surowego krajobrazu jaki zastali jej pierwsi koloniści. Powierzchnia geograficznie a właściwie - areograficznie jest mocno zmieniona, proces terraformacji przebiega w coraz większym tempie. Pozostają jednak niezmienione problemy kolejnej generacji kolonistów, chcących w dużej mierze całkowicie uniezależnić się od Ziemi (nota bene ciągle pogrążonej w olbrzymim kryzysie niemal na każdej płaszczyźnie egzystencji planety). Mimo drastycznej zmiany politycznej ludzie nadal są podatni na kłótnie, na wieczne różnice zdań. Nadal gdzieniegdzie tli się zarzewie chęci dalszej walki pomiędzy frakcjami chcącymi całkowitej niezależności - niepodległości Marsa a ziemskimi wojskami ONZ, które desperacko chcą utrzymać swoje przyczółki na (nie do końca już) Czerwonej Planecie. Ponadto mimo tylu zmian, które w międzyczasie zaszły na Marsie, jedna wydaje się nie mieć końca - proces polityczny, proces, w którym nadal trwa napięcie pomiędzy "Czerwonymi i "Zielonymi" - zwolennikami dwóch skrajnych frakcji i tym samym metod zarządzania planetą. Porozumienie zawarte niedanego czasu pomiędzy frakcjami marsjańskimi a metanarodowcami jest ciągle naginane i jednocześnie jest jedynym, które jeszcze stanowi cienką nić porozumienia, a sytuacji nie poprawia nawet sformowana treść Konstytucji Marsjańskiej. Wreszcie zostaje przybliżona również sytuacja na Ziemi, pokłosie katastrof klimatycznych będących wynikiem nieprzemyślanej działalności człowieka. Jest to przeciwwaga do rozkwitającego cywilizacyjnie Marsa i jednocześnie przestroga przed złymi decyzjami. Autor wybiega zresztą dalej, zaznacza wyraźnie coraz szerszą obecność człowieka w Układzie Słonecznym, wraz z upływem lat kolonizacja zahacza o ciała niebieskie położone w systemach Jowisza, Saturna a nawet Urana. Robinson nie zmienia w tej książce stylu narracji oraz konstrukcji powieści. Kartki nadal obfitują w bardzo dokładne opisy marsjańskiej topografii terenu czy miast kolonizatorów. Obrazy te są często przywoływane pomiędzy scenami opisującymi pokłosie dramatycznych wydarzeń w przeszłości, również tych związanych z katastrofalną sytuacją na Ziemi. Rozbudowana jest polemika nad przyszłością Marsa. Autor w dalszym ciągu porusza szereg różnych kwestii związanych z przyszłością miast i społeczeństwa marsjańskiego. Na kartach powieści autor równie często (co w poprzednich odsłonach) sięga po wiedzę z różnych dziedzin nauki. Wszelkie zjawiska czy to pogodowe, czy obejmujące florę czy wreszcie społeczne a także filozoficzne przemyślenia oparte są na szerokich wywodach w oparciu o niemal encyklopedyczną bazę danych. Robinson stara się również przybliżyć i wyjaśniać zasadę funkcjonowania wszelkiego typu urządzeń, tłumaczy zagadnienia stricte fizyczne, objaśnia rozwiązania techniczne, które pozwalają człowiekowi w coraz większym stopniu zmieniać klimatycznie Marsa na podobieństwo Ziemi. W dalszym ciągu, powieść jest opasłym omnibusem tłumaczącym niezwykły poziom skomplikowania całego procesu przemian z wyraźnym focusem na problem egzystencjalny człowieka. Tej części sagi z pewnością można zarzucić pewną powtarzalność, wreszcie mocne wyhamowanie akcji i stosunkowo niedużą liczbę często bardzo krótkich dialogów i wymian zdań nie wnoszących nic do bardzo wolno, chociaż równolegle na paru frontach, toczącej się fabuły. Spowolnienie tempa wydarzeń tłumaczyć można faktem, że terraformacja Czerwonej Planety mocno zmieniła jej wygląd i osiągnęła pewien stopień stabilności i dojrzałości, a większość interplanetarnego społeczeństwa chce coraz większej niezależności mieszkańców tego globu. Powieść niestety również mocno się rozmywa, zwłaszcza gdy autor więcej uwagi zaczyna poświęcać sytuacji pozamarsjańskiej, na innych ciałach Układu Słonecznego. "Niebieski Mars" w zasadzie podsumowuje miejsce człowieka nie tylko na bardzo już przekształconym na podobieństwo Ziemi - Marsie, ale również w Układzie Słonecznym, a nawet poza nim. Pokazuje wpływ nowej rzeczywistości na postawę i zachowanie ludzi i odwrotnie - wpływ tych ostatnich na nieubłagane zmiany środowiska kosmicznego. "Błękitny Mars" spaja trylogię nie tyle o Marsie ile o człowieku stale wędrującym w kosmosie i o bezwzględnym czasie, który rządzi losem wszystkich ludzi.
station - awatar station
ocenił na72 miesiące temu

Cytaty z książki Children of Ruin

Więcej
Adrian Tchaikovsky Dzieci ruiny Zobacz więcej
Więcej