rozwińzwiń

Przepis na fałszerza

Okładka książki Przepis na fałszerza autora Magda Omilianowicz, 9788394181536
Okładka książki Przepis na fałszerza
Magda Omilianowicz Wydawnictwo: Reporter reportaż
206 str. 3 godz. 26 min.
Kategoria:
reportaż
Format:
papier
Data wydania:
2020-05-03
Data 1. wyd. pol.:
2020-05-03
Liczba stron:
206
Czas czytania
3 godz. 26 min.
Język:
polski
ISBN:
9788394181536
Średnia ocen

7,2 7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Przepis na fałszerza w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Przepis na fałszerza

Średnia ocen
7,2 / 10
12 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Przepis na fałszerza

Sortuj:
avatar
1076
831

Na półkach: , , , ,

Magdę Omilianowicz poznałem w 2016 roku podczas naszej pierwszej wizyty na Targach Książki w Katowicach, przy okazji promocji książki wydanej w/w roku czyli Bestia. Studium zła. Niestety Magda zmarła 21 stycznia 2022 roku, mając niespełna 60 lat. Jej książki ciągle są wśród nas i o jednej z nich chciałbym Wam dzisiaj opowiedzieć. Mam na myśli reportaż "Przepis na fałszerza", która ukazała się 3 maja 2020 roku. Ja zacząłem ją czytać dopiero 13 lipca 2025 roku i bardzo żałuję, że tak długo zwlekałem z przeczytaniem tej pozycji.
Opowiada ona o Zdzisławie N. pseudonim "Matejko" czyli o człowieku, który uznany był za najlepszego polskiego fałszerza wszech czasów. Przed tym mężczyzną nie było rzeczy niemożliwych, gdyż potrafił sfałszować wszystko: czeki, prawa jazdy, dokumenty tożsamości i przede wszystkim pieniądze.
Autorka przedstawia całe jego życie od najmłodszych lat, a jego życie nie było usłane różami. I co ciekawe więcej ze swojego życia spędził w różnego rodzaju więzieniach niż poza nimi, chociaż zawsze próbował ułożyć swoje życie. Jednak bardzo często miał pecha trafić na niewłaściwych ludzi, którzy sprowadzali go na manowce a tym samym za więzienne mury.
Mimo ciekawego tematu trudno było mi się wciągnąć w lekturę tego reportażu, który zawarty został na 199 stronach, na przeczytanie których potrzebowałem pięciu dni oraz pięciu posiedzeń. Wynik taki plasuje tytuł ten na 228 miejscu wśród 348 książek Przeczytanych na tronie. Chociaż wynik nie powala na kolana to uważam, że książkę tę warto znać i by Magda nadal żyła w swej twórczości.

https://www.facebook.com/czytamnatronie/

Magdę Omilianowicz poznałem w 2016 roku podczas naszej pierwszej wizyty na Targach Książki w Katowicach, przy okazji promocji książki wydanej w/w roku czyli Bestia. Studium zła. Niestety Magda zmarła 21 stycznia 2022 roku, mając niespełna 60 lat. Jej książki ciągle są wśród nas i o jednej z nich chciałbym Wam dzisiaj opowiedzieć. Mam na myśli reportaż "Przepis na...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
54
34

Na półkach:

Interesująca i wciągająca historia, która działa się na naszych oczach, a niewielu z nas, w tym ja, ją znało.
Płynnie i dynamicznie napisane, aż żal było przewracać ostatnią kartkę.

Interesująca i wciągająca historia, która działa się na naszych oczach, a niewielu z nas, w tym ja, ją znało.
Płynnie i dynamicznie napisane, aż żal było przewracać ostatnią kartkę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1333
1333

Na półkach: , , , , , , , ,

Dziś przychodzę do Was z kolejnym reportażem autorstwa Magdy Omilianowicz. Po wstrząsających „Mistrzyniach kamuflażu…” autorka przybliża nam rozmowę zupełnie innego kalibru, poznajemy bowiem historię Zdzisława N. nazywanego m.in. „Matejką z Monte”, czy „Królem fałszerzy”.

Życie tego mężczyzny od najmłodszych lat nie należało do łatwych. Wychowywany w patologicznej rodzinie, gdzie alkohol lał się strumieniami, jako młody chłopak trafił do bidula dla trudnej młodzieży w Tarnowie, gdzie wcale, jak się dowiadujemy nie było mu lżej… Właściwie od zawsze przejawiał ogromny talent plastyczny, który był dla niego odskocznią od burej, brutalnej codzienności - kto wie jak potoczyłoby się jego życie, gdyby owe zdolności nie ukierunkowały się w stronę wszelakich fałszerstw, o których dowiecie się całkiem sporo z kart „Przepisu na fałszerza”.

Konwersacja Magdy Omilianowicz ze Zdzisławem N. jest słodko – gorzką opowieścią o meandrach ludzkiego losu. I chociaż w życiu „Matejki” nie brakowało wzlotów i upadków, jego wspomnienia osnute są wyczuwalną nutką nostalgii.

Opowieść ta jest tym ciekawsza, że Zdzisław N. uchyla rąbka tajemnicy dotyczącego różnorodnych sposobów i często wieloetapowych metod ich przeprowadzania w odniesieniu do podrabiania różnych rzeczy, jednocześnie nie zdradzając przy tym najbardziej newralgicznych szczegółów swojej „profesji”.

Książka ta jest ogromnie interesująca i pomimo swojej niewielkiej objętości niesie w sobie ogrom emocji. Jest to bowiem opowieść o losach człowieka, którego pasja, talent i ciągłe dążenie do maksymalnego perfekcjonizmu, zaprowadziły za mury krakowskiego więzienia na Montelupich, gdzie również zyskał pewnego rodzaju renomę.

Jest to opowieść mężczyzny, który nie stara się wybielać i całkowicie szczerze mówi o tym, że przysłowiowo w pewien sposób „ciągnie wilka do lasu” i dlatego z różnych powodów wielokrotnie wracał na przestępczą ścieżkę.

Historia Zdzisława N. jest też doskonałym przykładem na to, że nawet w środowisku, w którym obracał się bohater jest miejsce na miłość, przyjaźń i wzajemną pomoc, czy lojalność chociaż oczywiście nie brakuje też donosicielstwa etc.

„Przepis na fałszerza” to mocna, wciągająca i emocjonująca lektura, która z pewnością pochłonie Was bez reszty dlatego gorąco ją Wam polecam.

Jeśli zaś chodzi o obecną sytuację „Króla fałszerzy” to aktualnie po 40 latach (z przerwami) spędzonych za kratami przebywa on na wolności i po raz kolejny próbuje poukładać sobie życie na wolności oddając się swojej w pełni legalnej pasji, jaką nieodmiennie jest malarstwo.

Być może przyjdzie jeszcze taki moment, że usłyszymy o tym koneserze życia, bo taki właśnie portret Zdzisława N. wyłania mi się z kart tej opowieści, gdy będzie promował wystawę swoich obrazów - tak jak bywało to dawniej, za starych dobrych czasów :).

* https://www.facebook.com/Ksiazkowoczyta *
https://ksiazkowoczyta.blogspot.com/2020/08/poznajcie-krola-faszerzy.html

Dziś przychodzę do Was z kolejnym reportażem autorstwa Magdy Omilianowicz. Po wstrząsających „Mistrzyniach kamuflażu…” autorka przybliża nam rozmowę zupełnie innego kalibru, poznajemy bowiem historię Zdzisława N. nazywanego m.in. „Matejką z Monte”, czy „Królem fałszerzy”.

Życie tego mężczyzny od najmłodszych lat nie należało do łatwych. Wychowywany w patologicznej...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

42 użytkowników ma tytuł Przepis na fałszerza na półkach głównych
  • 27
  • 15
10 użytkowników ma tytuł Przepis na fałszerza na półkach dodatkowych
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Magda Omilianowicz
Magda Omilianowicz
Polska dziennikarka i autorka książek. Zajmowała się głównie tematyką społeczną, obyczajową i kryminalną. Pracowała m.in. w redakcjach takich dzienników, tygodników i czasopism jak "Fortuna", "Polityka", "Głos Koszaliński" czy "Gazeta Wyborcza". Jako pierwsza napisała książkę o seryjnym mordercy i gwałcicielu Leszku Pękalskim, zwanym "Wampirem z Bytowa". Wydała w Polsce książkę francuskiego pisarza, podróżnika i awanturnika Cizia Zykë pt "Tuan". Często odwiedzała małe miejscowości, w których organizowane są z nią spotkania autorskie. Laureatka III Regionalnego Kongresu Kobiet w Koszalinie w 2015 r. Przez 3 lata mieszkała na Wyspach Kanaryjskich. Wybrane publikacje książkowe: "Bestia. Największy morderca w powojennej Polsce" (pierwsze wydanie: Kantor Wydawniczt SAWW, 1995),"Fakt autentyczny" (Wydawnictwo Reporter, 2013),"Się jedzie" (Wydawnictwo Reporter, 2016),"Lanzarote. Witajcie w raju" (Wydawnictwo Reporter, 2017),"Procentowo" (Wydawnictwo Reporter, 2018).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dość. O zwierzętach i ludziach, bólu, nadziei i śmierci Dorota Sumińska
Dość. O zwierzętach i ludziach, bólu, nadziei i śmierci
Dorota Sumińska
Wybrałam tę książkę w postaci audiobooka do samochodu. To był błąd – cały czas prowadziłam przez załzawione oczy. Na początku zdziwiłam się, że jest taka krótka. Teraz już wiem, że tyle wystarczyło. Zaglądamy do różnych przybytków, które człowiek – korona stworzenia, najwyższy stopień na drabinie ewolucji – zbudował dla racjonalizacji cynicznego wykorzystywania tych, którzy nie umieją się przed nim obronić. Dostajemy krótkie migawki na życie krowy mlecznej i mięsnej, świni, gęsi, karpia, ale także ukochanego domowego chomiczka, śmiesznej małpki, pociesznego delfinka, słodkiego pieska z płaską mordką. I nagle wszystkie nasze problemy przestają być ważne – bo doświadczamy codzienności wypełnionej cierpieniem od pierwszych do ostatnich chwil życia, dzień i noc. Czy łudzę się, że ta książka kogoś przekona? Absolutnie nie. No może tego, kto i tak skłania się w stronę kotleta z ciecierzycy i kurtki z eko-skóry, więc potrzebuje tylko ostatniego utwierdzenia w tym wyborze. Ci, którzy uważają, że zostali powołani do czynienia sobie ziemi poddaną, nie zaryzykują dysonansu poznawczego. Nie chcę przy tym sprawić wrażenia, że kogoś potępiam – uważam, że wegetarianizm/weganizm czy po prostu wejście do ciuchlandu zamiast do markowego sklepu to wybór, do którego każdy musi dojść sam. Ta książka nie jest więc po to, żeby zmieniać czyjś pogląd na świat – raczej żeby utwierdzać ludzi takich jak ja w naszych wyborach, gdy w wielu miejscach spotykamy się z wyśmianiem i niezrozumieniem. Jeśli więc za nic nie oddasz przyjemności zjedzenia skwierczącej kiełbaski z grilla – odpuść sobie lekturę. Nie dlatego, że jesteś złym człowiekiem, tylko dlatego, że to jeszcze nie Twój czas. Z kwestii technicznych – bardzo mnie ucieszyło, że książkę czyta autorka. Lubię jej nieco zadziorny, sugestywny ton, a i do dykcji nie można mieć zastrzeżeń.
SagittariusA - awatar SagittariusA
oceniła na83 miesiące temu
Na saksy i do Bułgarii. Turystyka handlowa w PRL Jan Głuchowski
Na saksy i do Bułgarii. Turystyka handlowa w PRL
Jan Głuchowski
Pozycja bez wątpienia ciekawa, jeśli chodzi o poruszaną tematykę. Autor opisuje bardzo dokładnie i z całą masą szczegółów wakacyjne zagraniczne wyjazdy naszych rodaków w czasach PRL-u. Z tym, że owe wakacje najczęściej niewiele miały wspólnego z wypoczynkiem i relaksem, lecz nastawione były głównie na handel. Czasem wymienny, czasem za drogocenne dewizy. Ewentualne zwiedzanie zabytków, czy leżakowanie na plażach odbywało się tylko wówczas, gdy wszelkie transakcje handlowe przeprowadzono z lepszym lub gorszym skutkiem i „turyści” nie mieli już żadnego towaru na sprzedaż, albo brakło im kasy na kolejne zakupy. W czasach, kiedy handel zagraniczny był domeną państwową, a lokalne rynki były ubogie w towary, to pomysłowość i zacięcie handlowe polskich turystów wprost idealnie zapełniały lukę, z którą nie poradziły sobie duże instytucje państwowe. W większości przypadków transakcje kupna-sprzedaży przeprowadzano na stosunkową skromną skalę, ale zdarzały się też przypadki handlu hurtowego. Często gęsto problemem były jednak nie same transakcje, czy znalezienie klienta na swój towar (czy to w kraju, czy za granicą),ale wywiezienie, a potem wwiezienie dziesiątek, setek, a niekiedy nawet tysięcy kosmetyków, butelek alkoholu, butów, swetrów, futer, kryształów, sprzętów domowych i innych dóbr, których pożądali konsumenci zarówno w krajach komunistycznych, jak i tych spoza bloku wschodniego. I tutaj niektórym dopisało niewiarygodne wręcz szczęście, a niektórych spotkał pech. Szczęśliwcy zarabiali fortuny, pechowcy je potracili. Ponieważ należę do pokolenia, które nie specjalnie pamięta te czasy, a już na pewno nie mogło w żaden sposób aktywnie uczestniczyć w tego typu wyprawach, książkę przeczytałam z ogromnym zainteresowaniem, bo pokazała mi kolejne oblicze minionego ustroju, o którym raczej nie przeczyta się w żadnym podręczniku historii. Trochę zastrzeżeń mam natomiast do wykonania, bo autor miejscami zanadto skupił się na szczegółach (np. wymieniając dokładne liczby uczestników poszczególnych wycieczek, ich miejsca zamieszkania, czy zawody),które bardziej by pasowały do opracowania naukowego niż do książki popularnonaukowej. Również niektóre anegdoty wydały mi się mało zabawne, żeby nie napisać, że wcale. W mojej opinii styl narracji wymaga doszlifowania.
Elżbieta - awatar Elżbieta
oceniła na63 lata temu
Pandemia. Raport z frontu Paweł Kapusta
Pandemia. Raport z frontu
Paweł Kapusta
Gdybym przeczytała tę książkę w 2020, prawdopodobnie zrobiłaby na mnie większe wrażenie niż dziś. Pracy włożonej w ten reportaż było niewątpliwie sporo. W 2020, gdy o wirusie nie wiedzieliśmy tak naprawdę nic poza jego ogromną zjadliwością, zdobycie rzetelnych informacji i odwaga podania ich dalej były godne podziwu. Jednak był to czas doskonale dokumentowany i relacjonowany w social mediach czy mediach tradycyjnych przez wiele osób - pracowników służby zdrowia, branży hotelarskiej i gastronomicznej, sklepów, zawodowych kierowców... wszystko mieliśmy jak na tacy i spodziewałabym się, że taki reportaż poruszy więcej wątków, które nas wówczas otaczały. Uważam, że nie było to możliwe dlatego, że książka została wydana o wiele za wcześnie - tak naprawdę mamy tu sam początek pandemii, jej pierwsze kilka miesięcy, więc jest to nic w porównaniu z rzeczywistym czasem jej trwania. Wywiad z ówczesnym ministrem zdrowia to z perspektywy czasu śmiech na sali. Źle się zestarzało wiele słów, które w nim padły, a zapewnienia o panowaniu nad chociażby dostawami środków ochrony osobistej dla medyków nijak mają się do tego, jak to wyglądało w rzeczywistości - i to także widzieliśmy na żywo, obnażane przez pracowników medycznych we wspomnianych już wcześniej mediach społecznościowych. Jedyne, co było dla mnie nowością, to wątek związany z rolnikami i hodowcami świń. Nie miałam pojęcia o nakazach uboju zwierząt "na wszelki wypadek", utylizacji mięsa bez możliwości przebadania go i wielu innych problemach tej branży - jakoś to nie przebiło się do mainstreamu, nie dotarło do mnie i wielu osób, z którymi po lekturze rozmawiałam na ten temat. Pięć lat temu oceniłabym "Pandemię"na 8, dziś otrzyma ode mnie notę 6. To reportaż na pół gwizdka, opisujący zaledwie wycinek obiecanego przez tytuł tematu.
Viridianka - awatar Viridianka
oceniła na66 miesięcy temu
Ok, amen. Miłość i nienawiść w świecie nowojorskich chasydów Nina Solomin
Ok, amen. Miłość i nienawiść w świecie nowojorskich chasydów
Nina Solomin
Ta książka pochłonęła mnie w całości. Nie jest jednak wybitna pod względem literackim — czuć braki warsztatowe, a reportaż momentami mógłby być pogłębiony. Umówmy się: nie pisał tego Kapuściński. Mimo to autorka wykonała dobrą robotę. Nina Solomin opisuje życie zamkniętej enklawy ortodoksyjnych Żydów w Nowym Jorku. Robi to w sposób przystępny, momentami poruszający, momentami niewygodny. To książka, która wciąga treścią, nawet jeśli nie zawsze zachwyca formą. Największą siłą „Ok, amen” jest pokazanie codzienności świata rządzącego się surowymi zasadami, wyraźnie oddzielonego od reszty miasta — świata, który istnieje tuż obok, a jednocześnie funkcjonuje jakby w innym stuleciu. Autorka zagląda za mur społeczności chasydzkiej, pokazując mechanizmy kontroli, religijne rygory, role kobiet i mężczyzn oraz napięcie między wiarą a jednostkową wolnością. Czytanie tej książki bywa momentami trudne. Jako osoba z zewnątrz — „goj” — czytelnik zderza się z perspektywą ludzi, dla których świat poza wspólnotą jest nieczysty i moralnie gorszy. Solomin nie epatuje sensacją, raczej obserwuje i opisuje, zostawiając miejsce na własne emocje i refleksje odbiorcy. To reportaż, który skłania do pytań: jak to możliwe, że w samym sercu nowoczesnego Nowego Jorku funkcjonują społeczności żyjące według zasad sprzed dziesięcioleci? Jaką cenę płaci się za przynależność i bezpieczeństwo, a jaką za próbę wyrwania się poza narzucone ramy? „Ok, amen” nie jest książką doskonałą, ale jest ważna. Zostaje w głowie i zmusza do myślenia — a to w reportażu liczy się najbardziej.
ania020283 - awatar ania020283
ocenił na72 miesiące temu
Ja nie mam duszy. Sprawa Barbary Ubryk, uwięzionej zakonnicy, której historią żyła cała Polska Natalia Budzyńska
Ja nie mam duszy. Sprawa Barbary Ubryk, uwięzionej zakonnicy, której historią żyła cała Polska
Natalia Budzyńska
Reportaż Natalii Budzyńskiej „Ja nie mam duszy”stanowi fascynujące, a zarazem przejmujące spojrzenie na sprawę Barbary Ubryk – zakonnicy, której losy w XIX-wiecznej Polsce poruszyły opinię publiczną. Autorka nie tylko opisuje fakty – długoletnie odosobnienie Barbary Ubryk w klasztorze karmelitanek – ale także zagłębia się w to, jak media i społeczeństwo interpretowały tę sprawę, przekształcając ją w swoisty spektakl. Jednocześnie książka stawia wiele trudnych pytań o rolę Kościoła, prawa kobiet i znaczenie godności człowieka w kontekście religijnych zobowiązań. Ode mnie wielkie brawa dla autorki za pracę reasercherską jaką wykonała, a potem jak to wszystko złożyła do kupy. Dociekanie prawdy o wydarzeniach sprzed ponad dwóch wieków, szczególnie dotyczących zamkniętego środowiska klasztoru kontemplacyjnego, wymagało ogromnej pracy badawczej. Natalia Budzyńska musiała nie tylko przeszukiwać archiwa, ale także interpretować skąpe źródła i wypełniać luki w dostępnych informacjach. Autorce udało się zrekonstruować historię Barbary Ubryk, nie popadając w sensacyjność, a jednocześnie nadając jej głęboki wymiar społeczny i kulturowy. Reportaż ten zainteresuje osoby, które chcą poznać realia życia w klasztorach i funkcjonowania zamkniętych wspólnot. Książka idealna też dla tych, którzy interesują się historią psychiatrii. Ci związani z Krakowem znajdą w niej odniesienia do prawdziwych wydarzeń, miejsc i osób. To także pozycja dla tych, które cenią oszczędny w emocje, rzetelny reportaż, pozostawiający przestrzeń do własnych refleksji.
Katarzyna - awatar Katarzyna
oceniła na61 rok temu

Cytaty z książki Przepis na fałszerza

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Przepis na fałszerza