rozwińzwiń

Wojna królów. Preludium

Okładka książki Wojna królów. Preludium autorstwa Dan Abnett, Bong Dazo, Paco Diaz Luque, Frazer Irving, Andy Lanning, Paul Pelletier, Andy Schmidt, Dustin Weaver, Christopher Yost
Okładka książki Wojna królów. Preludium autorstwa Dan Abnett, Bong Dazo, Paco Diaz Luque, Frazer Irving, Andy Lanning, Paul Pelletier, Andy Schmidt, Dustin Weaver, Christopher Yost
Paco Diaz LuqueBong Dazo Wydawnictwo: Egmont Polska komiksy
292 str. 4 godz. 52 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Secret Invasion. War of Kings
Data wydania:
2020-02-26
Data 1. wyd. pol.:
2020-02-26
Liczba stron:
292
Czas czytania
4 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788328197794
Gabriel Summers, mutant znany jako Wulkan, podbił kosmiczne Imperium Shi’ar, ogłosił się cesarzem i rozpoczął brutalną ekspansję. X-Men i gwiezdni piraci ze Starjammers wszczęli przeciw niemu rebelię, ale bratobójcza walka o tron wkrótce zblednie wobec zagrożenia, które czai się w mrokach galaktyki. Tymczasem królewski ród Inhumans prowadzi swój lud na poszukiwanie nowego domu po drugiej stronie kosmosu. Ich wyprawa na pewno przykuje uwagę cesarza Wulkana...

Oto kolejny rozdział pełnej rozmachu opowieści rozpoczętej w albumach „X-Men: Mordercza geneza” oraz „Uncanny X-Men: Powstanie i upadek Imperium Shi’ar”. Jego autorami są Christopher Yost (współtwórca scenariuszy do filmów „Thor: Mroczny świat” i „Thor: Ragnarok”),Dan Abnett i Andy Lanning (scenarzyści serii „Anihilacja” i „Strażnicy Galaktyki”) oraz Andy Schmidt. Rysunki stworzyli: Paco Diaz Luque („Thunderbolts”),Paul Pelletier („Strażnicy Galaktyki”),Bong Dazo, Frazer Irving („Uncanny X-Men”) i Dustin Weaver („Nieskończoność”).
Średnia ocen
7,2 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wojna królów. Preludium w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wojna królów. Preludium

Średnia ocen
7,2 / 10
31 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wojna królów. Preludium

Sortuj:
avatar
65
65

Na półkach:

Jeśli lubicie superhero i interesuje was chronologia uniwersum Marvela, a jednocześnie nie wymagacie przesadnych doznań estetycznych, to ubawicie się i będziecie mieli okazję przypomnieć sobie o kilku (no dobra) względnie ciekawych rezerwowych komiksowego molocha. Jeśli jednak nie siedzicie za bardzo w temacie albo preferujecie samodzielne i porywające dzieła autorskie, to zdecydowanie nie jest najlepsza opcja na rozpoczęcie przygody z Marvelem. Ja stoję w rozkroku między tymi poglądami i coraz bardziej zastanawiam się, czy mam jeszcze siłę na takie szpagaty w sferze zainteresowań.
Więcej: https://nerdheim.pl/post/recenzja-komiksu-wojna-krolow-preludium/

Jeśli lubicie superhero i interesuje was chronologia uniwersum Marvela, a jednocześnie nie wymagacie przesadnych doznań estetycznych, to ubawicie się i będziecie mieli okazję przypomnieć sobie o kilku (no dobra) względnie ciekawych rezerwowych komiksowego molocha. Jeśli jednak nie siedzicie za bardzo w temacie albo preferujecie samodzielne i porywające dzieła autorskie, to...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
4176
2164

Na półkach: ,

„Wojna królów” to event, którego nie ma za bardzo sensu czytać bez znajomości choćby „X-men” Brubakera, ale na szczęście można w nim znaleźć dość solidne streszczenie niezbędnych wątków. poza tym to po prostu kawal dobrego komiksu, dość typowego dla marvelowskich science fiction dziejących się w kosmosie, ale udanego. czy trzeba więcej?

O samym komiksie możemy przeczytać, że:
Gabriel Summers, mutant znany jako Wulkan, podbił kosmiczne Imperium Shi’ar, ogłosił się cesarzem i rozpoczął brutalną ekspansję. X-Men i gwiezdni piraci ze Starjammers wszczęli przeciw niemu rebelię, ale bratobójcza walka o tron wkrótce zblednie wobec zagrożenia, które czai się w mrokach galaktyki. Tymczasem królewski ród Inhumans prowadzi swój lud na poszukiwanie nowego domu po drugiej stronie kosmosu. Ich wyprawa na pewno przykuje uwagę cesarza Wulkana…

Chociaż może się wydawać, że to idealna lektura, dla wielbicieli kinowych hitów Marvela - wcale tak nie jest. Owszem - znajdą tutaj coś dla siebie, ale niestety brak tu tego, za co cenimy na ten przykład Deadpoola - humoru. I nieco większych gwiazd, bo nawet X - Men jakoś giną w kosmicznym tłumie. Graficznie jest nieźle. Dość realistycznie, ale i prosto. Niestety, w większości przypadków przejaskrawiony kolor znacznie psuje efekt. Zamiast być mrocznie i epicko wypada to dość kiczowato. Dzieje się tu sporo, ale póki co, nic z tego nie wynika. Można to przeczytać, jako samodzielne dzieło, ale lepiej zaczekać na kolejny tom i zapoznać się z całością. Bo przy drugim tomie i tak trzeba wrócić do pierwszego, aby przypomnieć sobie, o co w tym wszystkim chodzi.

„Wojna królów” to event, którego nie ma za bardzo sensu czytać bez znajomości choćby „X-men” Brubakera, ale na szczęście można w nim znaleźć dość solidne streszczenie niezbędnych wątków. poza tym to po prostu kawal dobrego komiksu, dość typowego dla marvelowskich science fiction dziejących się w kosmosie, ale udanego. czy trzeba więcej?

O samym komiksie możemy przeczytać,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
8356
7048

Na półkach: ,

Kolejna kosmiczna wojna Marvela

Marvel lubi kosmiczne eventy. Świetna Anihilacja, niezła Anihilacja: Podbój, udana Nieskończoność czy kultowa trylogia Rękawicy Nieskończoności to tylko niektóre spośród wielu podobnych wydarzeń wydanych nawet w naszym kraju. Teraz nadszedł czas na kolejne tego typu dzieło, jakim jest Wojna Królów. Opowieść, która nie zapowiadała się szczególnie dobrze, ale okazała się całkiem przyjemną lekturą, po jaką warto jest sięgnąć.

Fabuła koncentruje się na Gabrielu Summersie, bracie Scotta (Cyclopsa z X-Men),mutancie zwanym Vulcanem, który powrócił jakiś czas temu z jednym tylko pragnieniem: zemsty. Po latach niewoli w Imperium Shi’ar, uwolnił się a dzięki swojej mocy zdołał je podbić. Teraz rządzi nim silną ręką i stara się podbijać nowe tereny. Do walki z nim stają połączone siły X-Men i Starjammers. To jednak tylko początek tego, co się wydarzy. W tym samym czasie bowiem Inhumans poszukują dla siebie nowego domu gdzieś w kosmosie, a ich działania przykuwają uwagę Vulcana, co może doprowadzić do kolejnej wojny. Ale na tym nie koniec…

Całość mojej recenzji na portalu Planeta Marvel: https://planetamarvel.net/wojna-krolow-preludium-recenzja/

Kolejna kosmiczna wojna Marvela

Marvel lubi kosmiczne eventy. Świetna Anihilacja, niezła Anihilacja: Podbój, udana Nieskończoność czy kultowa trylogia Rękawicy Nieskończoności to tylko niektóre spośród wielu podobnych wydarzeń wydanych nawet w naszym kraju. Teraz nadszedł czas na kolejne tego typu dzieło, jakim jest Wojna Królów. Opowieść, która nie zapowiadała się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

48 użytkowników ma tytuł Wojna królów. Preludium na półkach głównych
  • 34
  • 14
42 użytkowników ma tytuł Wojna królów. Preludium na półkach dodatkowych
  • 18
  • 9
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Annihilation Modern Era Epic Collection. Conquest Prelude Dan Abnett, Sean Chen, Brian Denham, Keith Giffen, Timothy Green II, Andy Lanning, Mike Lilly, Christos N. Gage, Mike Perkins
Ocena 0,0
Annihilation Modern Era Epic Collection. Conquest Prelude Dan Abnett, Sean Chen, Brian Denham, Keith Giffen, Timothy Green II, Andy Lanning, Mike Lilly, Christos N. Gage, Mike Perkins
Okładka książki Era of Ruin - Siege of Terra Book 11 Dan Abnett, Aaron Dembski-Bowden, John French, Guy Haley, Nick Kyme, Gav Thorpe, Chris Wraight
Ocena 7,0
Era of Ruin - Siege of Terra Book 11 Dan Abnett, Aaron Dembski-Bowden, John French, Guy Haley, Nick Kyme, Gav Thorpe, Chris Wraight
Okładka książki Witamy w Badrock Dan Abnett, Phil Winslade
Ocena 7,5
Witamy w Badrock Dan Abnett, Phil Winslade
Okładka książki Annihilation Modern Era Epic Collection. Annihilation Day Dan Abnett, Renato Arlem, Mitch Breitweiser, Keith Giffen, Javier Grillo-Marxuach, Scott Kolins, Andy Lanning, Ariel Olivetti, Gregory Titus, Kev Walker
Ocena 0,0
Annihilation Modern Era Epic Collection. Annihilation Day Dan Abnett, Renato Arlem, Mitch Breitweiser, Keith Giffen, Javier Grillo-Marxuach, Scott Kolins, Andy Lanning, Ariel Olivetti, Gregory Titus, Kev Walker
Okładka książki Punisher: Najwyższy wymiar kary Dan Abnett, Doug Braithwaite, Hugh Haynes, Andy Lanning, Larry Stroman
Ocena 6,4
Punisher: Najwyższy wymiar kary Dan Abnett, Doug Braithwaite, Hugh Haynes, Andy Lanning, Larry Stroman
Okładka książki Władca Zniszczenia Dan Abnett, Mike Lee
Ocena 7,3
Władca Zniszczenia Dan Abnett, Mike Lee
Dan Abnett
Dan Abnett
Dan Abnett (ur. 12 października 1965) – brytyjski autor komiksów i powieści. Pracował dla Marvel Comics. Pisze opowiadania w świecie Warhammer i Warhammer 40,000 dla Games Workshop, które do maja 2008 sprzedały się w nakładzie 1.150.000 egzemplarzy. Jako jeden z bardziej płodnych pisarzy 2000AD, Abnett był odpowiedzialny za stworzenie jednego z komiksów do znanego z ostatniej dekady, Sinister Dexter. Inne oryginalne historie obejmują Black Light, Badlands, Atavar, Tales Downlode, Sancho Panzer , Roadkill i Wardog, na podstawie gry pod tym samym tytułem. W 1994 roku napisał promocyjny komiks na otwarcie Nemesis kolejki górskiej w Alton Towers.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Krucjata nieskończoności Tom Raney
Krucjata nieskończoności
Tom Raney Tom Grindberg Angel Medina Jim Starlin Ron Lim
Krucjata dla mnie jest najsłabszym z tomów składających się w Sagę Nieskończoności. Sama historia i zamysł głównego antagonisty są moim zdaniem lepsze niż w Wojnie Nieskończoności, jednakże jest w tym komiksie parę rzeczy irytujących, które nie pozwalają ocenić mi go wyżej. Sam zamysł Bogini i jej motywacje są świetne, dużo lepsze niż Magusa - to przyznaje. Również idea kontroli umysłów czy walki bohaterów przeciwko sobie przypadła mi do gustu dużo bardziej niż wojna sobowtórów. Ogólnie jest to jak najbardziej dobry komiks i warto go przeczytać, jak i całą sagę, która przybliża nam "kosmos Marvela". Co jednak mnie irytowało? Po 1 monologi Bogini są fatalne. Praktycznie cały czas gada to samo, ile można tych jej pseudo religijnych bzdetów słuchać? Czułem się trochę, jakby Starlin przeniósł się do naszych czasów i wpisał w chatgpt jedno zdanie, a AI mu je napisało na 123 różne sposoby. Po 2 rysunki są bardzo nierówne w poszczególnych seriach. W Krucjacie są fajne, klasyczne, w Warlock Cronicles mają swój nieco mroczniejszy klimat, wpadają w mój gust, ale w Infinity Watch są zbyt dziecięce, wyrzucają mnie z immersji w historię... Po 3 jakoś po prostu historia ta, mimo potencjału, możliwe, że przez irytacje monologami Bogini, nie wciągnęła mnie jak pozostałe części. Lekturę musiałem dawkować, a wcześniejsze części pochłonąłem w 3 dni.
Aless - awatar Aless
ocenił na72 lata temu
New X-Men: Piekło na Ziemi Grant Morrison
New X-Men: Piekło na Ziemi
Grant Morrison Frank Quitely
New X-Men #2: Piekło na Ziemi zbiera rozdziały, które pierwotnie pojawiły się w zeszytach od 122 do 133 numeru. Fabuła skupia się tutaj głównie na dwóch bardzo ważnych dla sagi Morrisona wątkach. Jednym z nich jest dalsze rozwinięcie konfliktu mutantów i Cassandry Nova (siostry bliźniaczki Xaviera). Całość tej historii z każdą kolejną stroną jest coraz bardziej zaskakująca i zmierzająca do naprawdę mocnego finału. Drugim z kolei jest skupienie się autora na korporacji X i pokazaniu jej ogromnych wpływów, które będą miały znaczenie zarówno dla samych mutantów, jak i całego świata. Wątek ten jest również doskonałym wprowadzeniem do świata komiksu nowej ciekawej postaci (Fantomexa). Początek drugiego zbiorczego tomu serii New X-Men jest kontynuacją wydarzeń ukazanych w części pierwszej. Nie powinno się więc sięgać po tytuł bez znajomości jego poprzedniej odsłony. Biorąc pod uwagę dwa wspomniane powyżej wątki, tom ten stanowi również bardzo ważny element dla całej historii napisanej przez Morrisona. Twórca w naprawdę dobrym stylu łączy tutaj bowiem zakończenie jednej historii i rozpoczęcie innej, tworząc tym samym pośredni album spajający cały scenariusz. Nie jest to oczywiście wszystko, co ma do zaoferowania czytelnikowi G.M. Stworzona przez niego opowieść łączy tutaj głębszą filozofię, odrobinę komiksowej poetyckości i całą masę widowiskowej superbohaterskiej akcji. Cała recenzja na: https://popkulturowykociolek.pl/recenzja-komiksu-new-x-men-2-pieklo-na-ziemi/
PopKulturowy - awatar PopKulturowy
ocenił na84 lata temu
X-Men. Era Apocalypse'a: Świt (tom 1) Jeph Loeb
X-Men. Era Apocalypse'a: Świt (tom 1)
Jeph Loeb Andy Kubert Mark Waid Tony Daniel Chris Bachalo Fabian Nicieza Larry Hama Scott Lobdell Ron Garney Steve Epting Joe Madureira Ian Churchill Digital Chameleon Roger Cruz Marie Javins Steve Buccellato Kevin Somers Mike Thomas Electric Crayons
Musiało minąć 25 lat, żeby ktoś w Polsce zdecydował się wydać opowieść, ktora jest bezpośrednią kontynuacją serii X-men wydawanej swego czasu przez TM-Semic. Wychodziły przez ten czas różne pozycje z X-Men ale Age of Apocalypse było tym brakującym ogniwem, od którego chciałem zacząć powrót do świata mutantów. I gdy już miałem sięgnąć po wydanie zagraniczne tej historii, ukazała się w końcu wersja polska, za którą się właśnie zabieram. Księga dzieli się na dwie części. Pierwsza część opowiada o tym jak doszło do zamachu na Xaviera i jest to bardzo dobra wiadomość, bo obawiałem się że to preludium zostanie pominięte i przedstawiona zostanie tylko główna historia. Ta natomiast zaczyna się mniej więcej w połowie zeszytu. I cóż, muszę przyznać że historia ta jest naprawdę bardzo dobrze napisana. Najbardziej mnie urzekło to, jak przedstawiają się relacje międzyludzkie w zmienionej linii czasu. Jeśli ktoś czytał stare X-meny z lat 90-tych znajdzie tutaj wiele ciekawych analogii. To wszystko sprawia, że jest to taka powieść z serii "co by było gdyby". Dla kogoś kto nie czytał TM-Semic'owych wydań pewne smaczki mogą być nie do uchwycenia. Historia sama w sobie jest ciekawa i sensownie ułożona. Strona graficzna również wypada bardzo dobrze, choć z uwagi na to że na crossover składa się kilka wydawnictw, mamy tutaj do czynienia z różnymi artystami. Najbardziej spodobały mi się rysunki Rogera Cruza i Tony Daniel'a, które przypominają mi bardzo prace Jima Lee. I nie wiem, czy przypadkiem uczniowie nie przerośli tutaj mistrza. Wiem że niektórym osobom nie podobają się szczegółowe, pełne seksapilu i czasem przerysowane, wyidealizowane postacie w ilustracjach z lat 90-tych, ale jeśli komuś podoba się ten styl to będzie w pełni usatysfakcjonowany. Jeśli wśród artystów wymienimy jeszcze braci Kubert, to o stronę graficzną powinniśmy byś spokojni. Najsłabiej natomiast wypadły tutaj ilustracje Chrisa Bachallo ilustrującego przygody młodych mutantów Generation Next. Ale wciąż jest to poziom przyzwoity. Tom 1. uznałbym za bardzo dobry.. wróć.., ...uznać należy za bardzo dobry, pomimo trochę słabszej końcówki. Ale to nie wina końcówki, lecz ostatecznego wrażenia jakie zostaje po świetnych wcześniejszych częściach tej powieści.
mika_el - awatar mika_el
ocenił na83 lata temu
Inhumans kontra X-Men Jeff Lemire
Inhumans kontra X-Men
Jeff Lemire Kenneth Rocafort Javier Garrón Charles Soule Leinil Francis Yu
Konflikt Inhumans z X-men był podbudowywany już od pierwszych numerów z obiema grupami po „Tajnych Wojnach”. Chmury Terrigenu zabijają mutantów, a Inhumans uważają je za dobrodziejstwo. Pomysł na to starcie jest rzeczywiście obiecujący, ale czy udało się to przekuć w dobrą historię? Beast, który bada chmurę Terrigenu dokonuje szokującego odkrycia – niedługo chmura rozszerzy się na całą Ziemię czyniąc planetę niezdatną do życia dla mutantów. X-men postanawiają wymusić na Inhumans zniszczenie chmury. Jednakże Inhumans stawiają opór. Podobnie jak w przypadku pierwszej miniserii „Wojna domowa”, można to zrozumieć argumenty obu stron. X-men starają się uratować mutantów. Z kolei Inhumans bronią się przed agresorem, który usiłuje im narzucić swoją wolę. Przy tym też nie wszyscy przedstawiciele obu stron zgadzają się ze swoimi przywódcami i starają się trochę działać na obu frontach. Udało się też uniknąć częstego problemu historii o walkach między superbohaterami czyli braku próby nawiązania dialogu. Tutaj faktycznie obie strony usiłują się ze sobą dogadać, ale nie mogą osiągnąć kompromisu. Niestety sam finał komiksu wszystko bardzo upraszcza i trochę spłyca konflikt. Całkiem dobrze wypadają walki między herosami. Bohaterowie dobrani są tak do siebie, żeby ich starcia wypadały jak najefektowniej. Szczególnie w pamięć zapada starcia Karnaka z młodą Jean Grey i staruszka Logana z Inferno. Ze względu na paru rysowników w tym tomie, warstwa graficzna jest dosyć nierówna. Otwierający tom Kenneth Rocafort przywodzi na myśl stereotypowy komiks superbohaterski z lat 90., kiedy to kobiety wyglądały jak supermodelki, a mężczyźni byli przesadnie umięśnieni. Z kolei Leinil Francis Yu rysuje mało starannie jak na komiks superbohaterski. W spokojnych scenach dialogu to nie przeszkadza, ale sceny akcji są u niego nieczytelne. O wiele lepiej wypada na tym tle Javier Garron, którego kreska jest bardziej szczegółowa i łatwiej można śledzić akcję. Ogólnie jest to całkiem dobrze przemyślana miniseria, która jest satysfakcjonującym podsumowaniem ostatnich perypetii Inhumans i X-men. Nie wszystkie rozwiązania fabularne mi się podobały, ale domyślam się, że część z nich wymusili redaktorzy. Szkoda też, że Javier Garron nie rysował całości.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na73 lata temu
Conan – Miecz barbarzyńcy: Kult Kogi Thuna Ron Garney
Conan – Miecz barbarzyńcy: Kult Kogi Thuna
Ron Garney Gerry Duggan
Conan wydaje się być postacią raczej nieskomplikowaną. Bo kimże jest ten waleczny barbarzyńca? To mężczyzna, który nikomu się nie kłania, drogę do tego, czego chce, wyrąbuje sobie mieczem, swoje życie prowadzi zaś z honorem, jakiego brakuje niejednemu szlachetnie urodzonemu. Czy o człowieku o takiej charakterystyce można napisać oraz powiedzieć dużo i nie wyczerpać szybko tematu? Jak najbardziej! Świadczy o tym kilkadziesiąt książek z tzw. „czarnej serii” oraz kolejne komiksy. Co więcej teraz, gdy czarnowłosy bohater powrócił pod skrzydła Marvela, opowieści o nim zyskały na częstotliwości. Jednym z nowych tytułów jest pierwszy tom serii „Conan. Miecz barbarzyńcy”. Załoga statku niewolniczego wyławia z morza półprzytomnego mężczyznę. Rozbitkiem okazuje się być młody barbarzyńca, którego ostatnim pragnieniem jest dać się sprzedać na targu niewolników. Szybka rozprawa z handlarzami żywym towarem ma jednak konsekwencje. Conan, bo tak brzmi imię wojownika, wchodzi w posiadanie tajemniczej mapy, która może doprowadzić go do wielkiego skarbu. Problem w tym, że chce go zdobyć także okrutny mag, żelazną ręką władający okolicznym miastem. Konfrontacja zbliża się wielkimi krokami. Wszyscy wiemy, czego można się spodziewać po serii traktującej o barbarzyńcy, który nader skwapliwie częstuje swych wrogów żelazem. To akcja, walka i nieustanne zagrożenie czyhające na naszego protagonistę. To wszystko znajdziemy właśnie w pierwszej odsłonie „Miecza barbarzyńcy”. Czy ta (było nie było) przewidywalność może być jednak rozpatrywana jako wada? Absolutnie nie! Gerry Duggan naprawdę dobrze czuje ducha fantasy spod znaku miecza i magii. Nie stara się wprowadzić zbytecznych innowacji, tylko daje czytelnikowi dokładnie to, na co liczył, a jest to intensywna przygoda w starym, dobrym stylu. Możliwe co prawda, że trochę inaczej bym śpiewał, gdyby „Kult Kogi Thuna” nie okazał się być komiksem angażującym i bardzo miłym do czytania (zwłaszcza dla kogoś lubiącego klasyczną odmianę fantasy),jednak nie da się ukryć, że ten album zwyczajnie angażuje. Jasne, fabuła jest dość prosta i nie zaskakuje zbyt wieloma odgałęzieniami, ale też nie o to w niej chodzi. Na pierwszym planie stoi bowiem pełna przemocy rozrywka, której podstawową zaletą jest właśnie ta prostota (ale nie prostackość!) przekazu, dająca nam lekturę płynną, pozwalającą na zdrowy relaks, bez rozpatrywania skomplikowanych moralnych dylematów męczących bohaterów. Taka rozrywka też jest czasem potrzebna, bo nie samymi ambitnymi powieściami graficznymi żyje komiksiarz. Przyznaję, że nieco zabrakło mi w omawianym albumie motywów, nazwijmy je, romantycznych. Chodzi, rzecz jasna, o romantyzm w stylu Conana, polegający na emanowaniu pierwotną męską siłą, jakiej nie może oprzeć się żadna niewiasta, w której to relacji nie ma miejsca na wyrafinowanie, a na pierwszym planie stoi zwierzęca żądza. Ten swoisty seksizm (bo tak to jednak trzeba nazwać) to cecha charakterystyczna dla podejścia protagonisty do świata i głupotą jest obrażanie się na taki stan rzeczy – mam jedynie nadzieję, że rak politycznej poprawności nie zacznie toczyć „Conana” i w kolejnych tomach uświadczymy kilka ciekawych relacji damsko-męskich. Rysunki nie są w „Kulcie Kogi Thuna” szczególnie wyrafinowane. Jednak czy to jakiś problem, skoro doskonale pasują do konwencji heroic fantasy? Jasne, że nie! Grubo ciosane postacie, bardzo wyraźne kontury, czasami też niezbyt dokładne ilustracje – to wszystko jest zaskakująco miłe dla oka i różni się od sterylnych komputerowych kadrów, sprawiając, że na warstwę graficzną tego albumu po prostu dobrze się patrzy. Ron Garney nie jest nowatorski – swoje prace prezentuje zazwyczaj w obrębie różnej wielkości kwadratów i ten tradycjonalizm okazuje się naprawdę dobrym wyborem. Po powrocie do Marvela „Savage Sword of Conan” notuje naprawdę bardzo udany start. „Kult Kogi Thuna” nie jest co prawda komiksem wiekopomnym, o którym będziemy doskonale pamiętali za kilka lat, nie zmienia to jednak faktu, że na jego kartach dostajemy bardzo dużo przedniej, nieskomplikowanej rozrywki, która potrafi zaangażować. O to właśnie w tej serii, przynajmniej moim zdaniem, chodzi, dlatego też jestem ukontentowany lekturą i liczę, że kolejne tomy będą stały na podobnym poziomie. Brakowało w Polsce dobrej, nowej serii fantasy, ale chyba w końcu ją dostaliśmy. Potwierdzenia tego stanu rzeczy będę wypatrywał w kolejnych albumach. Recenzja do przeczytania także na moim blogu - https://zlapany.blogspot.com/2020/07/conan-miecz-barbarzyncy-tom-1-kult-kogi.html oraz na facebookowym profilu serwisu Szortal (wpis z 24. 06. 2020) - https://www.facebook.com/Szortal/posts/3401510436538326?__tn__=K-R
Marek Adamkiewicz - awatar Marek Adamkiewicz
ocenił na75 lat temu
Doktor Strange, tom 2 Chris Bachalo
Doktor Strange, tom 2
Chris Bachalo Jason Aaron
Drugi album o przygodach Doktora Strange'a (z serii wydawniczej Marvel NOW2,0),to bardzo dobra pozycja. Zresztą określeniem „bardzo dobra”, można opisać całą serię, o przygodach doktora od dziwactw. Właśnie dziwaczny charakter przygód Doktora Strange'a to najmocniejszy atut opowieści o tej postaci. W omawianej dzielę Mistrz Magii mierzy się z konsekwencjami, starcia z empirikulami, a dokładnie rzecz ujmując ze stratą swojej dotychczasowej mocy. Niniejsza pozycja, to bez wątpienia świetny atlas po przeciwnikach Doktora Streng'a. W omawianej pozycji możemy bowiem, zobaczyć wszystkich najważniejszych wrogów Mistrza Sztuk Mistycznych, czyli: Barona Mordo, Nightmare'a czy Dormammu i paru innych złoczyńców. W omawianym tomie, mamy do czynienia z 3 historiami. Jedną opowieść można uznać za główna, a dwie pozostałe za dodatki. Ostatnia historia z w albumu, jest bez wątpienia najsłabsza, trudno nawet powiedzieć, o czym ona właściwie jest. Osobiście uważam, że te kilka ostatnich stron to taka promocja innej opowieści/albumu niekoniecznie nawet związanego ze światem Marvela, no ale mogę się mylić. Omawiany album jest dziwny, mroczny czasem i obleśny, i nie są to wady… Omawiany tom, jak i cała seria polecę osobom, które lubią kwestie magiczne i różne dziwactwa. Miłośnikom wątków sci-fiction, czy zawiłych intryg niniejszego dzieła nie polecę. Historie w albumie są bowiem proste i skupiają się głównie na tym, jak trudnym zadaniem jest bycie Mistrzem Sztuk Mistycznych oraz jak wszystko ma swoją cenę (w tym magią). Jeśli chodzi o kwestie tzw. kreski, to cóż, każdy ma swoje prewencje. Ja zwyczaj nie mam żadnych problemów z tą kwestią, do niektórych stylów graficznych muszę co najwyżej się przyzwyczaić i naprawdę rzadko piszę, że jakiś mi się nie podobał. Jak już coś takiego pisze, to znaczy że naprawdę nie podpasował pod moje gusta. W przypadku omawianego albumu, jest jak zwyczaj, czyli nie mam większych zastrzeżeń.
VanGreg95 - awatar VanGreg95
ocenił na82 lata temu
Astonishing X-Men. Tom 3 Warren Ellis
Astonishing X-Men. Tom 3
Warren Ellis Adi Granov Kaare Andrews Clayton Crain Alan Davis Phil Jimenez Simone Bianchi
Początek serii „Astonishing X-men” pisany przez Jossa Whedona okazał się sporym sukcesem. Dzięki świetnie napisanym postaciom i fabule udało mu się stworzyć historię, od której trudno się oderwać. Następnie pałeczkę scenarzysty przejął Warren Ellis, twórca takich serii jak „Transmetropolitan” czy „Planetary”. Czy tak znane nazwisko poradzi sobie z mutantami Marvela? W pierwszej historii zespół X-men zostaje wezwany do wyjaśnienia zagadkowego morderstwa superistoty. Szybko okazuje się, że denat nie był zwykłym mutantem. Bohaterowie będą musieli stanąć przed nowym zagrożeniem. Scenarzysta ma tu wiele ciekawych pomysłów. Wykorzystane są tu bardzo oryginalne wynalazki rodem z utworów science-fiction. Dzięki wykładom Beasta można dowiedzieć się więcej jak działa genetyka mutantów i jak wszystko zmieniło się po wydarzeniach z historii „Ród M”. Sięga się tu też po motywy ze starszych komiksów i powracają pewne dawno niewidziane postacie. Tutaj jest mały zgrzyt, bo autorowi nie dostarczono wszystkich komiksów z pewnym bohaterem i przez to nieświadomie zignorował ostatni rozwój tego bohatera, więc postać zachowuje się trochę niezgodnie ze swoim obecnym charakterem. Również relacje między postaciami są całkiem dobrze napisane. Czuć, że nie są to kukły, ale żywe istoty z bagażem doświadczeniem i swoimi uprzedzeniami. W dialogach często sobie dogryzają i wspominają dawne czasy. Niestety nie jest jednak tak dramatycznie, jak u Whedona, a bohaterom brakuje trochę ikry. Storm, która zastępuje Collossusa, okazuje się zdecydowanie mniej ciekawą postacią. Fabuła też trochę rozczarowuje. Podobały mi się kolejne etapy śledztwa, które kojarzy się z dobrym kryminałem. Niestety akcja jest strasznie powolna i wydaje się strasznie rozciągnięta na siłę. Z kolei sceny akcji mające rozładować ciężką atmosferę są bardzo chaotyczne i ciężko je śledzić. W tej części tomu za rysunki odpowiada Simone Bianchi, którego prace w Polsce można było widzieć w komiksie „Thanos powstaje”. Nie jest to łatwa do oglądania kreska. Wszystko wydaje się brudne i zniszczone. Świetnie pokazane są tu cmentarzyska statków kosmicznych czy wnętrze laboratorium. Niestety postacie w jego wykonaniu wyglądają często niezamierzenie strasznie. Na dodatek sceny akcji są dosyć statyczne. Moim zdaniem artysta ta nie pasuje do głównonurtowego komiksu superbohaterskiego i lepiej sprawdziłby się w komiksie niezależnym. W drugiej historii bohaterowie stają do walki ze swoim dosyć już klasycznym przeciwnikiem czyli krwiożerczymi kosmitami Brood. Jednakże w czasie starcia na Ziemi bohaterowie zostają zaatakowani przez robota Sentinela. Tym razem jednak sentinel składa się z ciała i kości i kiedyś był mutantem… Po dosyć przegadanej poprzedniej historii, w tej już jest więcej akcji. Tutaj dobrze wyważoną ją ze spokojniejszymi momentami, więc nie ma uczucia znużenia. Jednakże z kolei zabrakło ciekawego pomysłu na fabułę. Jest to motyw wałkowany po raz kolejny w serii, chociaż tutaj całkiem dobrze zrealizowany. Podobało mi się jednak, że przeciwnik dosyć celnie krytykuje tu klisze związane z X-men, które już jednak przed wydaniem tego komiksu były stopniowo porzucane. Rysujący tu Phil Jimenez reprezentuje bardziej typowe podejście do rysowania komiksu superbohaterskiego. Rysunki są bardzo dynamiczne i czytelne. Wiele jest tu spektakularnych scen, które dzięki odpowiedniemu kadrowaniu są właściwie podkreślone. W tomie jest też dwuzeszytowa miniseria „Astonishing X-men- Ghost Boxes”. Zawiera ona zamknięte historie dotyczące alternatywnych światów. Pierwsza z nich opowiada o jednej z misji przeciwnika z głównej serii. Jest to dosyć ponura wizja zdarzeń, która jednak nie oferuje nic specjalnie ciekawego czy pomysłowego. Plus za rysunki Alana Daviesa, który jednak mógłby dodać trochę więcej szczegółów w swoich pracach. Druga opowieść przedstawia alternatywną wersję X-men z początku XX w. Jest to bardzo klimatyczna i pomysłowa opowieść. Przywodzi na myśl skojarzenia ze steampunkiem. Wielka szkoda, że nie rozwinięto w dłuższą formę. Za rysunki odpowiada tu znany z komiksu „Iron Man – Extremis” Adi Granov. Jego kreska wydaje się dosyć statyczna, ale jednocześnie bardzo dobrze oddaje ludzką anatomię. W trzeciej historii narratorem jest tu Cyclops z alternatywnego świata, który prowadzi tutaj podsumowanie ostatnich zdarzeń. Bardzo smutna opowieść, która kojarzyła mi się trochę z komiksem „Koniec – Hulk”. Ciężko nie współczuć głównemu bohaterowi, chociaż moim zdaniem nie poddałby się on tak łatwo, jak sugeruje to komiks. Rysownikiem jest tu Clayton Crain znany w Polsce z komiksu „Ghost Rider – Droga ku potępieniu”. Jego rysunki robią wrażenie rysowanych komputerowo i potrafią wyglądać bardzo spektakularnie. Szkoda więc, że w tej spokojnej opowieści nie może specjalnie się wykazać. Ostania historia przedstawia losy trójki X-men przemierzających zrujnowaną Ziemię w poszukiwaniu miejsca, skąd można uciec w kosmos. Jest to kolejna przygnębiająca opowieść w stylu powieści „Droga” Cormaca McCarthy’ego. Nie ma tutaj epickich walk czy wynalazków rodem z science-fiction. Jest za to bardzo przyziemne zagrożenie śmiercią z głodu i poczucie beznadziei, które ogarnia bohaterów. Szczególnie finał jest bardzo mocny. Całość podkreślają jeszcze rysunki Kaare Andrewsa, współautora miniserii „Spider-man – Władza”. Szarobure barwy idealnie oddają pustkowia, jakie bohaterowie przemierzają. Podsumowując, historie zawarte w tomie przedstawiają wiele ciekawych pomysłów. Niestety fabuła jest bardzo rozwlekła i pewne dialogi są niepotrzebnie przedłużane. Również nie wszystkie rysunki dają radę w moich oczach. W porównaniu z dokonaniami Whedona w tej serii jest to spadek formy.
Grzegorz_S - awatar Grzegorz_S
ocenił na66 lat temu

Cytaty z książki Wojna królów. Preludium

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wojna królów. Preludium