Alchemia słowa

Okładka książki Alchemia słowa autorstwa Jan Parandowski
Okładka książki Alchemia słowa autorstwa Jan Parandowski
Jan Parandowski Wydawnictwo: Dowody Seria: Esy-floresy publicystyka literacka, eseje
344 str. 5 godz. 44 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Seria:
Esy-floresy
Data wydania:
2020-03-12
Data 1. wyd. pol.:
1956-01-01
Liczba stron:
344
Czas czytania
5 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365970374
Sławny esej pisarza i humanisty, znanego z przybliżenia polskim czytelnikom mitów greckich. Jan Parandowski zaczął pisać Alchemię słowa przed drugą wojną światową, ale książka wyszła po raz pierwszy dopiero w 1951 roku. Szybko stała się bestsellerem. Była wielokrotnie wznawiana. Na kartach tego traktatu o pisaniu występuje ponad pięciuset twórczyń i twórców słowa. Parandowski daje nam syntezę ich warsztatu, idei, stylu życia i pracy, marzeń, lęków, obsesji. W jakich okolicznościach powstawała najwspanialsza literatura? Jaki wpływ na dzieła literackie miały używki, a jaki – żony pisarzy? Czy większe powieści zostały napisane przy biurkach czy w podróży?

To opowieść o Twórcy – od Ajschylosa i Homera po Przybyszewskiego i Tuwima.

Alchemia słowa składa się na vademecum wiedzy dla czytelników, którzy kochają literaturę ponad wszystko, bo – jak pisze autor – „każdy postęp w rozwoju umysłu ludzkiego, wszystkie jego zdobycze narodziły się kiedyś wśród tych wątłych badylków, wschodzących na karcie papieru”, ponieważ „krople atramentu płyną w żyłach kultury”.

„To książka pełna najpiękniejszych zdań na temat literatury, jakie kiedykolwiek zostały spisane po polsku. Alchemia słowa jest moją literacką biblią” – Mariusz Szczygieł.

Wydanie poprawione i uzupełnione. Dodatkowo wzbogacone o dwa teksty krytyczne napisane przez Jacka Dehnela i profesora Krzysztofa Zajasa.
Średnia ocen
7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Alchemia słowa w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Alchemia słowa



2403 733

Oceny książki Alchemia słowa

Średnia ocen
7,8 / 10
221 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Alchemia słowa

avatar
2364
2364

Na półkach:

„To książka pełna najpiękniejszych zdań na temat literatury, jakie kiedykolwiek zostały spisane po polsku. ”
Mariusz Szczygieł

Książka stała się bestsellerem, była wielokrotnie wznawiana i jest uważana za biblię i lekturę obowiązkową dla miłośników literatury i warsztatu pisarskiego !!!

Pisarz był dwukrotnie nominowany w latach 1957 i 1959 do Nagrody Nobla.
Niestety, nie był komunistą, jak chociażby Szymborska, czy działaczkom, jak ta druga "gwiazda" antychrześcijańsko - tęczowo - lewackiego odchylenia i d.... zbita, jak to się mówi.

O tym, że autor był świetnym historykiem i obserwatorem niech świadczy fakt, że w 1947 r. w " Odrodzeniu " napisał:

" Niebawem rozpoczną Niemcy wielką ofensywę moralną przeciw tym, których wczoraj zabijali i tępili z zamiarem całkowitej zagłady. W coraz już śmielszej propagandzie ludność polska, nawet księża polscy są przedstawiani jako nieludzcy oprawcy na Ziemiach Odzyskanych, Można być pewnym, że w niedalekiej przyszłości znajdą się pióra dość nikczemne, by, najpierw zohydzić męczeńskie narody, następnie zaryzykować rehabilitację katów Europy. Nie wystarczy protestować, karcić, oburzać się, trzeba zmusić do myślenia, trzeba także pióra złamać wstydem. Może to zaś uczynić tylko ciągła naoczność faktów "

No tak, wszystko przewidział, tylko jednego... nie.
Nie połączył faktów związanych z rozbiorami Polski i z tym, że należy do Wielkiego Narodu IDIOTÓW.
Powinien przewidzieć, że kilka dekad później, Polską będzie rządził niemiecki namiestnik !!!

Książkę POLECAM !!!

„To książka pełna najpiękniejszych zdań na temat literatury, jakie kiedykolwiek zostały spisane po polsku. ”
Mariusz Szczygieł

Książka stała się bestsellerem, była wielokrotnie wznawiana i jest uważana za biblię i lekturę obowiązkową dla miłośników literatury i warsztatu pisarskiego !!!

Pisarz był dwukrotnie nominowany w latach 1957 i 1959 do Nagrody Nobla.
Niestety,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
641
587

Na półkach:

Moja "Alchemia słowa" to wydanie ubiegłowieczne, czyli bez rekomendacji Mariusza Szczygła. Fakt ten niewątpliwie ujemnie zaciążył na pokonywaniu kolejnych stron książki, ale się udało. Ofiar w ludziach nie dostrzeżono, czyli można czytać bez podpórek znanych i lubianych osób.
O książce napisano już wiele, ale moich kilka zdań nie zaszkodzi.
Po pierwsze lektura książki powinna uzmysłowić czytelnikowi że literatura to kiedyś była poważna sprawa, bo tylko o poważnych rzeczach mogły powstać te wszystkie historie, które pomieścił w swojej książce Jan Parandowski. Oczywiście niektóre rzeczy mogą dzisiaj śmieszyć, czy wydawać się anachroniczne, ale niektóre mogą wywołać komentarz: "To było dobre. Szkoda, że dzisiaj tego nie ma."
Niby dzisiaj są różne Noble, Nike, ale kiedy autor przytacza zdanie "że historię może "robić" byle głupiec, ale aby ją opisać trzeba być wielkim człowiekiem" to może to być w pewnym sensie miód na serce wielu pisarzy( i pisarek) którym nie wręczono nigdy kwotowych dowodów uznania, czy innych słusznych medali i orderów.
Ogólnie niezła książka, ale w momencie kiedy na jej stronach ujrzałem nazwę wsi w której urodziła się moja babcia...oraz jakiś Henryk Sienkiewicz to postanowiłem napisać, że jest to książka dobra i szkoda, że autor już więcej takich lub lepszych nie napisze.

Moja "Alchemia słowa" to wydanie ubiegłowieczne, czyli bez rekomendacji Mariusza Szczygła. Fakt ten niewątpliwie ujemnie zaciążył na pokonywaniu kolejnych stron książki, ale się udało. Ofiar w ludziach nie dostrzeżono, czyli można czytać bez podpórek znanych i lubianych osób.
O książce napisano już wiele, ale moich kilka zdań nie zaszkodzi.
Po pierwsze lektura książki...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1611
1485

Na półkach:

Najcenniejszą dla mnie i najbardziej inspirującą częścią książki było posłowie czyli dwa głosy - za i przeciw Alchemii słowa. Kapitalne zetknięcie dwóch krańcowych opinii - brawo dla Mariusza Szczygła, pomysłodawcy. I taki rozrzut krytycznej oceny książki bardzo do niej pasuje. Parandowski zawarł w niej bowiem wszystko: od przygniatającej erudycji, kultury słowa i wyrobionego smaku literackiego do miałkości refleksji, chaotyczności i bezcelowości kompozycji oraz wybiórczości.Ponieważ książka Parandowskiego nie zmierza w określonym kierunku można ją sobie podczytywać jako zbiór ciekawostek, dygresji i piękna klasycznego stylu pisania.

Najcenniejszą dla mnie i najbardziej inspirującą częścią książki było posłowie czyli dwa głosy - za i przeciw Alchemii słowa. Kapitalne zetknięcie dwóch krańcowych opinii - brawo dla Mariusza Szczygła, pomysłodawcy. I taki rozrzut krytycznej oceny książki bardzo do niej pasuje. Parandowski zawarł w niej bowiem wszystko: od przygniatającej erudycji, kultury słowa i...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1116 użytkowników ma tytuł Alchemia słowa na półkach głównych
  • 777
  • 318
  • 21
170 użytkowników ma tytuł Alchemia słowa na półkach dodatkowych
  • 114
  • 21
  • 13
  • 7
  • 6
  • 5
  • 4

Inne książki autora

Okładka książki Mitologia z opracowaniem Jan Parandowski, Lidia Rupik
Ocena 0,0
Mitologia z opracowaniem Jan Parandowski, Lidia Rupik
Okładka książki Stefan Grabiński: Wokół twórczości. Eseje - wywiady - recenzje Rajmund Bergel, Maksymilian Bienenstock, Józef Birkenmajer, Tadeusz Boy-Żeleński, Emil Breiter, Janina Brzostowska, Kazimierz Czachowski, Stanisław Czosnowski, Zdzisław Dębicki, Henryk Drzewiecki, Wilhelm Feldman, Stefan Grabiński, Michalina Grekowicz, Krzysztof Grudnik, Wilam Horzyca, Emil Igel, Zbigniew Irzyk, Karol Irzykowski, Józef Jedlicz, Zygmunt Kisielewski, Stefan Kołaczkowski, Edward Kozikowski, Kazimierz Krobicki, Stefan Krzywoszewski, Jan Lechoń, Stanisław Maykowski, Jan Nepomucen Miller, Tadeusz Michał Nittman, Jan Parandowski, Stanisław Pieńkowski, Leon Piwiński, Jerzy Eugeniusz Płomieński, Władysław Pniewski, Władysław Rabski, Zygmunt Sarnecki, Tadeusz Sinko, Tymon Terlecki, Kazimierz Wierzyński, Jan Zahradnik, Henryk Zbierzchowski, Zdzisław Żygulski
Ocena 8,3
Stefan Grabiński: Wokół twórczości. Eseje - wywiady - recenzje Rajmund Bergel, Maksymilian Bienenstock, Józef Birkenmajer, Tadeusz Boy-Żeleński, Emil Breiter, Janina Brzostowska, Kazimierz Czachowski, Stanisław Czosnowski, Zdzisław Dębicki, Henryk Drzewiecki, Wilhelm Feldman, Stefan Grabiński, Michalina Grekowicz, Krzysztof Grudnik, Wilam Horzyca, Emil Igel, Zbigniew Irzyk, Karol Irzykowski, Józef Jedlicz, Zygmunt Kisielewski, Stefan Kołaczkowski, Edward Kozikowski, Kazimierz Krobicki, Stefan Krzywoszewski, Jan Lechoń, Stanisław Maykowski, Jan Nepomucen Miller, Tadeusz Michał Nittman, Jan Parandowski, Stanisław Pieńkowski, Leon Piwiński, Jerzy Eugeniusz Płomieński, Władysław Pniewski, Władysław Rabski, Zygmunt Sarnecki, Tadeusz Sinko, Tymon Terlecki, Kazimierz Wierzyński, Jan Zahradnik, Henryk Zbierzchowski, Zdzisław Żygulski
Jan Parandowski
Jan Parandowski
Polski pisarz, eseista i tłumacz literatury, autor Mitologii; dwukrotnie nominowany do Nagrody Nobla w dziedzinie literatury. Znany przede wszystkim ze swojej twórczości związanej z kulturą antyczną. Jako literat debiutował już w 1913 szkicem literacko-filozoficznym Rousseau. Był znawcą i popularyzatorem kultury i literatury starożytnej. Wielką popularność przyniosła mu wielokrotnie wznawiana Mitologia (1924). Pozycja ta była znacząca w popularyzacji podstaw kultury antycznej w Polsce ze względu na różne ważne cechy: piękno i prostotę stylistyczną. Takie ujęcie Mitologii pozwoliło na korzystanie z niej w edukacji szkolnej. Był synem ks. Jana Bartoszewskiego, duchownego greckokatolickiego i Julii Parandowskiej. Studiował na Uniwersytecie Lwowskim, najpierw filozofię, filologię klasyczną, archeologię, historię sztuki, literaturę polską, które zostały przerwane wybuchem I wojny światowej. Od 1920 kontynuował studia i w 1923 uzyskał magisterium z filologii klasycznej i archeologii. Był delegatem na zjazd Związku Zawodowego Literatów Polskich 4 lutego 1922 w Warszawie. W latach 1922–1924 był kierownikiem literackim w wydawnictwie Alfreda Altenberga. W wydawnictwie zorganizował serię przekładów z literatur klasycznych oraz serię Wielcy pisarze. W tym okresie stale współpracował z czasopismami: „Gazetą Poranną”, „Tygodnikiem Ilustrowanym”, „Wiadomościami Literackimi” i tygodnikiem „Tęcza”. W latach 1924–1926 podróżował do Grecji, Francji i Włoch. W 1929 przeniósł się do Warszawy i zamieszkał przy ul. Bema 70. Początkowo redagował miesięcznik „Pamiętnik Warszawski”. W 1930 został członkiem polskiego PEN Clubu, w latach 1933–1978 (z przerwą w czasie II wojny światowej) był jego prezesem. Za książkę Dysk olimpijski otrzymał brązowy medal w Olimpijskim Konkursie Sztuki i Literatury w czasie Letnich Igrzysk Olimpijskich w Berlinie w 1936, a w 1937 także Złoty Wawrzyn Akademicki Polskiej Akademii Literatury za wybitną twórczość literacką. W latach 1937–1938 w Państwowym Wydawnictwie Książek Szkolnych redagował serię Wielcy ludzie. Po wybuchu II wojny światowej uczestniczył w konspiracyjnym życiu kulturalnym. Podczas powstania warszawskiego stracił w płomieniach swoje archiwum literackie i całą niewydaną twórczość. W latach 1945–1950 objął katedrę kultury antycznej, a następnie literatury porównawczej na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim (KUL). Został członkiem zwyczajnym Warszawskiego Towarzystwa Naukowego, współpracował z „Tygodnikiem Powszechnym”, „Meandrem”, „Twórczością”, wznowił działalność jako prezes polskiego PEN Clubu. W 1948 przygotowywał Światowy Kongres Intelektualistów we Wrocławiu, wtedy też ponownie zamieszkał w Warszawie. W 1949 roku jako członek Polskiego Komitetu Obrońców Pokoju był delegatem Krajowej Rady Obrońców Pokoju na Kongres Obrońców Pokoju w Paryżu.. Był członkiem Stowarzyszenia Kultury Europejskiej (SEC). W 1958 współorganizował Międzynarodowy Zjazd Tłumaczy w Warszawie, w 1962 został wiceprezesem międzynarodowego PEN-Clubu. W 1964 otrzymał Nagrodę Państwową I stopnia i w tymże roku był sygnatariuszem „Listu 34” uczonych i pisarzy w obronie wolności słowa. Jan Parandowski został uhonorowany w 1975 za całokształt twórczości przez Radio Wolna Europa. W 1975 otrzymał tytuł doktora honoris causa Wydziału Filozofii Chrześcijańskiej KUL.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Alchemia słowa przeczytali również

Martwa natura z wędzidłem Zbigniew Herbert
Martwa natura z wędzidłem
Zbigniew Herbert
Ostatni tom wybitnego tryptyku Herberta o "złotych wiekach" sztuki i cywilizacji europejskiej. Z recenzji Andrzeja Franaszka: Można byłoby powiedzieć, że głównym bohaterem "Martwej natury… " jest XVII-wieczne malarstwo holenderskie, poeta zaś wybiera dla siebie malarzy mniej znanych, mniej oczywistych – takich jak Gerard Terborch albo autor tytułowego obrazu, tajemniczy, niezrozumiały do końca Torrentius, jak pisze Herbert: „Orfeusz martwej natury”. Jednak podobnie jak w "Barbarzyńcy w ogrodzie" także i tutaj historia sztuki, osobiste doświadczenie i interpretacja przykuwającego uwagę płótna nie pozostają w pustce, lecz łączą się z obserwacją krajobrazu, wiedzą historyczną, próbą zrozumienia mentalności społeczeństwa. Herbert nie chce być jedynie bywalcem sal muzealnych i choć w swoje szkice nie wplata już np. opisów przeżyć kulinarnych, jak czynił to wędrując po Włoszech czy Grecji, to w otwierającym książkę eseju Delta wyraźnie zaznacza: „moje dotychczasowe podróżowanie po Holandii odbywało się zawsze ruchem wahadłowym, wzdłuż wybrzeża – czyli, mówiąc obrazowo, od "Syna marnotrawnego" Boscha w Rotterdamie do "Straży nocnej" w amsterdamskim Muzeum Królewskim (…). Zdawałem sobie jednocześnie sprawę z mego ograniczenia, bowiem wiadomo, że idealny podróżnik to ten, kto potrafi wejść w kontakt z przyrodą, ludźmi, ich historią – a także sztuką, i dopiero poznanie tych trzech elementów przenikających się wzajemnie jest początkiem wiedzy o badanym kraju”. Stąd zmiana wcześniej wyznaczonej marszruty, wędrówka po holenderskiej prowincji, by odnaleźć pejzaż znany z obrazów, na przykład Jana van Goyena, ale też by doznać czegoś więcej, uczucia nieledwie mistycznego: „miałem uczucie, że wystarczy byle jaki pagórek, aby objąć wzrokiem cały kraj (…). Nie było to wcale uczucie dostępne pięknoduchom, a więc czysto estetyczne, ale jakby cząstka wszechmocy zastrzeżona istotom najwyższym – ogarniania nieobjętych obszarów z całym bogactwem szczegółów, traw, ludzi, wód, drzew i domów – to, co mieści się tylko w oku Boga – ogrom świata i serce rzeczy”. Stąd także chęć zrozumienia specyfiki holenderskiego społeczeństwa, odrębności jego etosu na tle Europy XVII stulecia. Herberta najwyraźniej fascynują mieszczańskie wartości Holendrów, ich trzeźwość, zdrowy rozsądek, praktycyzm. Zauważa właściwie nieobecność tematyki militarnej wśród płócien niderlandzkich mistrzów, podkreśla pokojowy duch społeczeństwa, a zarazem niechęć do epatowania abstrakcyjnymi wartościami: „wolność, o której napisano tyle traktatów, że stała się pojęciem bladym i abstrakcyjnym, była dla Holendrów czymś tak prostym jak oddychanie, patrzenie, dotykanie przedmiotów. Nie trzeba jej było definiować ani upiększać. Dlatego w ich sztuce nie ma podziału na to, co wielkie i małe, ważne i nieistotne, podniosłe i pospolite. Malowali jabłka, portrety kupców bławatnych, cynowe talerze, tulipany z taką cierpliwą miłością, że gasną przy nich obrazy zaświatów i hałaśliwe opowieści o ziemskich tryumfach” (Andrzej Franaszek, Dawni mistrzowie, fundacjaherberta.com).
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na71 rok temu
Listy do brata Vincent Van Gogh
Listy do brata
Vincent Van Gogh
Siedem wniosków z lektury "Listów do brata": 1) Tekst jest przejmującym zapisem niespełnienia artysty, który ma świadomość wyjątkowości swoich dzieł, mimo kolejnych zawodowych porażek (nieudolne próby sprzedania choćby jednego obrazu, fiaska nielicznych wystaw). Zakrawa na ponury absurd, okrutną ironię losu, że geniusz van Gogha został rozpoznany i doceniony przez świat, kiedy jemu samemu do niczego już to nie było potrzebne. 2) Vincent był tułaczem: wyruszywszy za młodu z rodzinnej Brabancji (do której później powracał) ciągle zmieniał miejsca pobytu. Najpierw w poszukiwaniu pracy, potem już tylko lepszych warunków do tworzenia. W różnych okresach życia zamieszkiwał m.in. Londyn, Amsterdam, Antwerpię, Borinage (osadę górniczą w Belgii),Brukselę, Hagę, Paryż, prowansalskie Arles i Saint-Rémy, wreszcie Auvers-sur-Oise w regionie Île-de-France (gdzie w niewyjaśnionych okolicznościach zmarł na skutek postrzału). 3) Van Gogh zmagał się z chronicznym brakiem pieniędzy. Często był na skraju ubóstwa, żywiąc się jedynie chlebem i kawą. Pijał podłej jakości wina i absynt. Najbardziej zależało mu na materiałach do malowania. Niemal wszędzie, gdzie się wprowadzał, starał się urządzić pracownię. Opłacał również modelki. Wszystko finansował Theo, ale Vincent wciąż łudził się nadzieją, że jego malarstwo przyniesie komercyjny zysk i wtedy odwdzięczy się bratu. 4) Samotność i alienacja to główne aspekty jego egzystencji. Ukazane są w listach w sposób sugestywny, głęboko poruszający. Odrzucony w "londyńskiej" młodości przez niejaką Ursulę (już zaręczoną z kimś innym),a potem przez owdowiałą kuzynkę Kee, szukał pocieszenia w ramionach prostytutki Sien (swojej modelki w Hadze). W Prowansji wdał się w związek z inną córą Koryntu, Gabi (wysłał jej kawałek odciętego ucha). Pragnął kobiety, rodziny, prawdziwego życia, ale los mu nie sprzyjał. Próbował znaleźć przyjaciół wśród malarzy. W Paryżu poznał Gaugina, Lautreca, Signaca. Gaugina sprowadził nawet do Arles, ale ten niedługo z nim wytrzymał (van Gogh gonił go z brzytwą, którą potem odciął sobie ucho). Jedynym bliskim człowiekiem pozostawał dla Vincenta Theo. Rodzice, choć kochali i wspierali syna, nie akceptowali jego drogi życiowej. Jako mieszczanie (ojciec był pastorem) praktycznie i trzeźwo oceniali rzeczywistość. Theo, będąc marszandem, miał więcej zrozumienia dla potrzeb i gorączki twórczej brata. 5) Ważnym rysem osobowości van Gogha jest jego szaleństwo. Był porywczy, nadwrażliwy, płomienny w uczuciach i działaniach. Incydent z uchem, pobyt w zakładzie psychiatrycznym w St. Remy, wreszcie domniemane samobójstwo to zewnętrzne przejawy poważnych zaburzeń. Przez większość życia doświadczał huśtawek emocjonalnych: od entuzjastycznej nadziei po głęboką melancholię. Miewał fobie, obsesje, urojenia. Zdiagnozowano u niego epilepsję. 6) Van Gogh malował tylko przez dekadę. Pięć lat prób i pięć lat dojrzałej twórczości. Wcześniej sposobił się do roli kaznodziei, lecz rozczarował się nieczułym dogmatyzmem, który zaobserwował u niektórych pastorów. Nie utracił wiary, ale zrozumiał, że może służyć ludziom w inny sposób, utrwalając w sztuce ich codzienność. Malował wiejską biedotę (obraz "Jedzący kartofle"),miasteczka, martwe natury, rozświetlone pejzaże i słoneczniki w Arles (gdzie jego talent eksplodował). Zostawił szereg autoportretów. Żył 37 lat (1853-1890). 7) Twórczość van Gogha uchodzi za wizjonerską, nowatorską. Cechują ją zjawiskowa gra świateł, sugestywna kolorystyka i ekspresja we wszystkich odcieniach żółci ("Żółty Dom", "Słoneczniki"). Obrazy malował techniką impasto. Formalnie jest przedstawicielem postimpresjonizmu, który jako kierunek nawiązywał do impresjonizmu, ale odrzucał większość jego założeń (m.in. optyczną ostrość i naturalizm).
Wojtek Kusiński - awatar Wojtek Kusiński
ocenił na71 rok temu
Niebo w płomieniach Jan Parandowski
Niebo w płomieniach
Jan Parandowski
Książka znanego głównie z "Mitologii" i prac o antyku Jana Parandowskiego bardzo zaskakuje tematem, ale znacznie mniej formą. To historia o kryzysie wiary gimnazjalisty, dziejąca się w latach bezpośrednio poprzedzających I wojnę światową. Teofil, syn robiącego karierę w austriackiej administracji Lwowa urzędnika, przypadkiem trafia na lektury, które burzą jego wiarę - prace pozytywistów, filozofów, myślicieli i naukowców, od Spencera po Darwina i Boltzmana pokazują zupełnie inną niż zapisana w Biblii wizję rozwoju, zasad rządzących światem i jego przyszłości. Autor do pewnego stopnia wykorzystuje bohatera i jego protagonistów - szkolnego księdza, konserwatywnego ojca i innych dyskutantów jak "ludzkie naczynia", które wypełnia poglądami i opiniami modnymi w dyskusji wokół religii w końcówce Bell Epoque. Do tego często wprowadza długie prezentacje poglądów i przemyśleń poszczególnych profesorów gimnazjalnych - nauczycieli Teofila, przez co książka jest przesycona teoriami, erudycyjnymi przykładami i żargonem naukowym tych czasów, często - co akurat u tego autora nie dziwi - dotyczącymi antyku. Na szczęście Paradowski ożywia ten nieco sztuczny, wykreowany, erudycyjny świat wiernym oddaniem realiów codziennego życia klasy urzędniczej habsburskiego wówczas Lwowa - zna doskonale topografię miasta, jego specyfikę, klimat i typy ludzkie, gdyż sam wychował się w tym pięknym mieście. Czytana dziś książka jest dosyć archaiczna - owszem, potężny kryzys wiary wśród młodych ludzi właśnie dziś ma miejsce, ale jego źródłami są zmieniający się styl życia i trendy związane z indywidualizacją postaw i potrzeb, a także kryzys wizerunkowy instytucji religijnych, a nie ścieranie się potężnych myśli i naukowych teorii, podważających dogmatykę i teologię głównych kościołów. Także język autora, choć bardzo piękny, barwny, pełen przenośni jest już bardzo niedzisiejszy. Ale jako portret miasta zatrzymany w czasie, a także portret intelektualny epoki widzianej oczyma dorastającego nastolatka, książka może okazać się interesująca dla wielu czytelników.
Bartosz - awatar Bartosz
ocenił na66 dni temu
Dom i świat Rabindranath Tagore
Dom i świat
Rabindranath Tagore
Dom i świat Rabindranatha Tagore’a to jedna z najważniejszych powieści literatury indyjskiej XX wieku – dzieło subtelne, wielowarstwowe, ukazujące napięcia między jednostką a zbiorowością, między rozumem a emocją, między miłością a polityką. Tagore, jako myśliciel i poeta, konstruuje historię rozpiętą między intymnością a historią, budując dramat trojga bohaterów w cieniu narastającego nacjonalizmu w Bengalu początku XX wieku. Akcja rozgrywa się na tle realnych wydarzeń: decyzji brytyjskiego rządu o podziale Bengalu i narodzin ruchu Swadeshi – protestu przeciwko importowi brytyjskich towarów. W centrum opowieści znajdują się: Nikhil – wykształcony, liberalny właściciel ziemski, jego żona Bimala, dotąd żyjąca w domowym zaciszu, oraz Sandip – charyzmatyczny nacjonalista i agitator. Konflikt nie jest jedynie ideologiczny; to głęboko osobisty dramat moralny, uczuciowy i duchowy. Nikhil pragnie, by jego żona odkryła świat zewnętrzny i sama odnalazła prawdę. Sandip z kolei wykorzystuje jej naiwność i pociąga ją ku radykalizmowi. Bimala staje się nieświadomym narzędziem w rękach ideologii, co prowadzi do tragedii. Tagore ukazuje niebezpieczeństwa fanatyzmu. Sandip, choć mówi w imię wolności, w istocie dąży do dominacji i przemocy. Nikhil zaś reprezentuje głos sumienia – wiarę w rozwój duchowy, tolerancję i odpowiedzialność. Powieść nie tylko przestrzega przed nacjonalizmem pozbawionym refleksji, ale też pyta o miejsce kobiet w społeczeństwie, o prawo do samodzielności i wolności myślenia. Bimala – początkowo bierna – przechodzi bolesną drogę, uczy się widzieć nie tylko to, co nęcące, ale i to, co destrukcyjne. Jej przemiana – choć tragiczna – niesie w sobie ważne przesłanie: wolność to nie tylko wyjście z zamknięcia, ale też zdolność do krytycznej refleksji. Tagore nie daje prostych odpowiedzi – zostawia czytelnika w moralnym niepokoju. Powieść stawia pytania: czy cel zawsze uświęca środki? Czy w imię narodu można zrezygnować z prawdy, miłości, sumienia? Dom i świat to nie tylko opowieść o Indiach, ale uniwersalna przypowieść o ludziach, którzy w starciu z ideologią muszą odnaleźć siebie. Jej aktualność dziś – w świecie podziałów i radykalizacji – pozostaje niepodważalna.
Bratyslawski - awatar Bratyslawski
ocenił na109 miesięcy temu
Walden, czyli życie w lesie Henry David Thoreau
Walden, czyli życie w lesie
Henry David Thoreau
W 1845 r. Henry David Thoreau postanowił spędzić dwa lata w samodzielnie zbudowanym domu w lesie nad stawem z dala od ludzi, a bliżej swoich myśli. Utrzymywał się z pracy własnych rąk prowadząc w odosobnieniu i ciszy dziennik, który stał się rozprawą filozoficzną w formie 18 esejów. Thoreau był wielbicielem natury, którą uznawał za główne źródło poznania. Twierdził, że człowiek nie musi wysoko sięgać, aby zaspokoić swoje potrzeby, bo wszystko jest w stanie otrzymać od natury, ale musi ją szanować i poddać się jej rytmowi. Dzięki temu uprości a jednocześnie ubogaci duchowo swoją egzystencję. Jest to tekst nad wyraz aktualny, biorąc pod uwagę dzisiejszy rozwój cywilizacyjny, zagrożenia ekologiczne i „spalanie” się człowieka w konsumpcyjnym świecie, przez co staliśmy się wymagający, wygodni i uzależnieni od przeróżnych technologii. Wg mnie założenia płynące z esejów Thoreau są odpowiednikiem dzisiejszej filozofii minimalizmu, który opiera się na poszanowaniu natury, praktykowaniu zasad ekologii i posiadania tylko tego, co wnosi w życie człowieka wartość. To także rozwój osobisty, spokój i dbałość o relacje. Thoreau w swej filozofii wyraża troskę o drugiego człowieka i próbuje wskazać mu drogę do natury, która wg niego jest początkiem i końcem wszystkiego. Jego tekst to pochwała przyrody i zaprzeczenie istnienia wszelkich złudnych dogodności wymyślonych dla ludzi, z których codziennie korzystamy łudząc się, że służą nam i ułatwiają nasz żywot. Zachęcam do wczytania się w eseje Thoreau. Dzięki nim znajdziecie się w małym domku nad stawem w stanie Massachusetts i być może zainspirujecie się poglądami XIX w. filozofa.
annaczyta - awatar annaczyta
oceniła na75 miesięcy temu
Król życia Jan Parandowski
Król życia
Jan Parandowski
Kiedy Oscar Wilde spotkał żebraka w zdeformowanym kapeluszu i postrzępionym garniturze, zaprowadził go do najlepszego krawca w Londynie, aby ten uszył mu… strój żebraczy z prawdziwego zdarzenia, biorąc za wzór przedstawienia z dawnych malowideł rodzajowych. Nie wiem, czy ta anegdota przytoczona przez Jana Parandowskiego jest prawdziwa, ale jeśli nawet nie, to należało ją wymyślić, aby zademonstrować się, czym był estetyzm w późnowiktoriańskiej Anglii. Myliłby się jednak ten, kto by sądził, że estetyzm Wilde’a w podejściu do ludzkiej nędzy był wyłącznie pochodną jego dandysowskiej osobowości. Krył się bowiem za nim całkiem pokaźny korpus poglądów społeczno-politycznych, wywodzących się mniej lub bardziej pośrednio od księcia anarchistów, Piotra Kropotkina, według których każda działalność charytatywna służy wyłącznie utrwalaniu systemu kapitalistycznego. Ten wymiar aktywności Wilde’a został całkowicie pominięty w biografii Parandowskiego, z czego jednak nie sposób czynić jej zarzutu, wszak mamy do czynienia z powieścią, a ta korzysta w sposób uprawniony z pełni wolności, jaką zapewnia licentia poetica. I chyba wolność indywidualna jest jej głównym tematem: wolność ekspresji w sztuce i w życiu. Można nawet przyjść, że Oscar Wilde był męczennikiem tak rozumianej wolności (przebiegowi procesu Wilde’a, pobytowi w więzieniu i poniewierce powięziennej poświęcona jest większa część powieści). Była to wolność pojmowana na sposób lewicowo-liberalny, a więc należy się dziwić, że „Dusza człowieka w socjalizmie”, autorstwa Wilde’a właśnie, wciąż nie doczekała się wysokonakładowych wznowień. Może się jeszcze doczeka, poczekajmy… Chyba się trochę zagalopowałem. Piszę to w pierwszej osobie liczby mnogiej, choć mnie akurat model kultury liberalno-lewicowej nie za bardzo odpowiada. Oczywiście, nie wpływa to na moją ocenę „Portretu Doriana Graya” czy „Ballady o więzieniu w Reading”. No i bardzo sobie cenię bon moty Lorda Paradoksa. Jednym z nich zakończę ten krótki komentarz do „Króla życia”: Kiedy rozlegną się trąby na sąd ostateczny, udajmy, że ich nie słyszymy.
diaz - awatar diaz
ocenił na74 lata temu

Cytaty z książki Alchemia słowa

Więcej

Pióra jest w istocie wspaniałym berłem i kto ma być pisarzem, nieraz już we wczesnej młodości nosi w sobie świadome lub jawne poczucie królestwa słowa.

Pióra jest w istocie wspaniałym berłem i kto ma być pisarzem, nieraz już we wczesnej młodości nosi w sobie świadome lub jawne poczucie króle...

Rozwiń
Jan Parandowski Alchemia słowa Zobacz więcej

Lecz co najwięcej rozdrażnia twórcę, to niewspółmierność między jego pracą a wysiłkiem czytelnika, jakim miałby być krytyk. Któż nie odczuje bolesnego skurczu, słysząc o swoim dziele: “Przeczytałem jednym tchem, w parę godzin!”. Powiedziane w dobrej wierze, obliczone na pochwałę te słowa mieszczą w sobie okrutną ironię. W parę godzin! To jakby się widziało prędki płomień trawiący setki, tysiące godzin twórczych. Nawet w dymach kadzideł pisarz nie może się oprzeć goryczy, widząc, jak krytyk przecwałował na przełaj jego książki. “Żądam tylko jednej łaski - pisał Monteskiusz we wstępie do Ducha praw - i obawiam się, że jej nie dostąpię: oto by nikt nie osądzał na podstawie krótkiej lektury pracy dwudziestu lat".

Lecz co najwięcej rozdrażnia twórcę, to niewspółmierność między jego pracą a wysiłkiem czytelnika, jakim miałby być krytyk. Któż nie odczuje...

Rozwiń
Jan Parandowski Alchemia słowa Zobacz więcej

Nikt nie widzi wszystkiego, każdy przechodzi obok mnóstwa rzeczy, których nigdy nie zauważy, ponieważ umysł od razu je odpiera, zdążając ku temu, co go zajmuje".

Nikt nie widzi wszystkiego, każdy przechodzi obok mnóstwa rzeczy, których nigdy nie zauważy, ponieważ umysł od razu je odpiera, zdążając ku ...

Rozwiń
Jan Parandowski Alchemia słowa Zobacz więcej
Więcej