Wojny Marlborougha (1702-1709) Tom I

340 str. 5 godz. 40 min.
- Kategoria:
- historia
- Format:
- papier
- Data wydania:
- 2016-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 2016-01-01
- Liczba stron:
- 340
- Czas czytania
- 5 godz. 40 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788365495396
Ta książka nie posiada jeszcze opisu.
Dodaj do biblioteczki
Reklama
Szukamy ofert...
Kup Wojny Marlborougha (1702-1709) Tom I w ulubionej księgarni
Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Oceny książki Wojny Marlborougha (1702-1709) Tom I
Poznaj innych czytelników
12 użytkowników ma tytuł Wojny Marlborougha (1702-1709) Tom I na półkach głównych- Chcę przeczytać 9
- Przeczytane 2
- Teraz czytam 1
- Posiadam 2
- Niderlandy 1
- Anglia, Wyspy 1
- Francja 1
- 13 Historia: XVIII w. 1
- Historia/Popularnonaukowe 1
- XVIII wiek 1













































OPINIE i DYSKUSJE o książce Wojny Marlborougha (1702-1709) Tom I
Wiele jest utyskiwań, jak to na Zachodzie mało znana jest historia Polski. Niestety mam wrażenie, że podobnie wygląda nasza znajomość historii Europy Zachodniej. Zwłaszcza czasy "upudrowanych perukarzy" pozostają raczej poza zainteresowaniem polskich czytelników. Dość powiedzieć, że wojna o sukcesję hiszpańską - kilkunastoletni konflikt, który objął pół Europy i w którym zginęło grubo ponad milion ludzi - doczekała się w naszym języku publikacji, które można policzyć na palcach dwóch rąk. To dwa tomiki Historycznych Bitew, beletryzowana biografia pary książęcej Marlborough autorstwa Bidwella, fragmenty kilku rozmaitych biografii Ludwika XIV i jednej Eugeniusza Sabaudzkiego, część "Wojen Ludwika XIV" Lynna, jeden rozdział "Wpływu potęgi morskiej na historię" Mahana oraz właśnie dwa tomy "Wojen Marlborougha" - czyli głównie pozycje wydane dawno temu albo jeszcze dawniej (nie liczę wzmianek w podręcznikach i przekrojówkach, a jeśli jest coś więcej, to chętnie się dowiem bo nie jestem historykiem).
"Wojny Marlborougha" to praca napisana jeszcze przed I wojną światową, z powodu przedwczesnej śmierci autora wydana pierwszy raz w niedokończonej formie w 1921 roku (rękopis do druku przygotowała jego siostra). Miała to być wielotomowa biografia księcia Marlborough, ale z racji zainteresowań autora w pierwszej kolejności powstał właśnie opis zmagań o sukcesję hiszpańską. Niestety książka urywa się jesienią 1709 roku, po bitwie pod Malplaquet, kampanie ks. Marlborough z lat 1710-1711 zostały opisane tylko w formie skrótowych notatek. Podobnie jest z młodością księcia i latami poprzedzającymi wojnę, zachowały się jedynie szkice rozdziałów, które umieszczono w II tomie jako załączniki. Skan oryginalnego wydania można znaleźć za darmo w internecie, polskie tłumaczenie wydał Napoleon V.
Autor wykonał iście mrówczą pracę studiując źródła i literaturę, nie tylko anglojęzyczną. Koncentruje się na losach Marlborough i Anglików, ale uwzględnia też perspektywę holenderską, austriacką czy francuską, nawet jeśli ostatecznie wyciąga zawsze proangielskie wnioski. Daje się wyczuć, że żył tematem i być może dzięki temu w znakomitym, przejrzystym i wciągającym stylu opisał nie tylko działania militarne, ale również negocjacje dyplomatyczne i odsłonił maszynerię wielkiej koalicji w wojnie o sukcesję hiszpańską. Nie da się ukryć, że generalnie jest to bardzo bogato ornamentowana i wykonana z wielkim kunsztem laurka na cześć Johna Churchilla i wojennej chwały Anglików. Każde posunięcie księcia Marlborough, w tym zdradzanie Jakuba II i Wilhelma III, jest przedstawiane jako przemyślane szachy 5D. Jeżeli na wojnie coś nie wychodzi, to jest to tylko i wyłącznie wina holenderskich delegatów polowych z prawem weta, ewentualnie cesarskich kwatermistrzów, w najlepszym razie pogody, za to przenigdy angielskiego wodza. Dodatkowo autor miał serce mocno po prawej stronie, co daje się odczuć nie tylko przy okazjonalnych odniesieniach do czasów mu współczesnych, ale na szczęście tych dygresji jest w sumie niewiele. Nie poglądy autora i jego interpretacje są jednak siłą tej książki, a zebrana faktografia i celne bonmoty, jak np. "niezgoda i apatia są dziećmi pomyślności" (dotyczy sytuacji po bitwie pod Ramillies). Szczegółowe opisy każdego kolejnego roku wojny, również tych lat "bez bitew" (jak np. forsowanie linii Brabancji w 1705) świetnie pokazują, jak wyglądały ówczesne ograniczenia w prowadzeniu działań wojennych.
Oczywiście jest to książka do czytania z atlasem obok i telefonem z odpalonym Google Maps w drugiej ręce. Na pewno nie jest to tytuł do czytania w pociągu lub do poduszki, chyba że dokładnie znacie położenie małych wsi w Belgii, Francji i Niemczech. Pierwszy tom zawiera kilka całkiem niezłych map, choć i tak nie wystarczają do dokładnego śledzenia ruchów przeciwników. Na szczęście nie ma tu jałowych dywagacji, który regiment miał ilu żołnierzy i jaki kolor guzików. Konflikt jest opisany na poziomie strategicznym. Oprócz kampanii we Flandrii i nad Renem są tu skrótowo opisane również działania we Włoszech i w Hiszpanii, a także wzmianki o walkach w Ameryce i na oceanach. W trakcie leży zimowych autor przybliża wewnętrzne rozgrywki polityczne w Anglii i niestety opisuje wiele spraw jako oczywiste dla brytyjskiego czytelnika (dla mnie nie były).
Dlaczego uważam, że warto przestudiować ten konflikt? Dogłębna lektura książki pozwala zrozumieć realia wieloletnich wojen na wyczerpanie (a taka się teraz toczy za naszą wschodnią granicą). Wojnę o sukcesję hiszpańską opisuje się zwykle jako rząd dat wielkich bitew, a w rzeczywistości duże starcia były raczej rzadkimi wydarzeniami niż codziennością i niekoniecznie miały charakter decydujący. Marlborough niewątpliwie był genialnym dowódcą i być może wyprzedził swoją epokę - przerzut armii z Flandrii nad Dunaj był niemal napoleoński. Jednak choć odniósł szereg wielkich zwycięstw i nigdy nie dał się pokonać, to żadna z jego bitew nie była rozstrzygającym triumfem kończącym z automatu wojnę (jakim były np. Austerlitz czy dla odmiany Waterloo). Nawet Blenheim nie miało tak dalekosiężnych skutków, bo mimo okupacji Bawarii przez koalicję, elektor na czele swojej armii walczył w kolejnych latach we Flandrii po stronie Ludwika XIV. Mimo ogromnych wysiłków koalicjantów, konflikt dłużył się niemiłosiernie - działał efekt "za krótkiej kołdry". Francuzi tracąc kolejne twierdze i oddając teren grali na czas, a ten jak się okazało był po ich stronie. Jednocześnie opozycja w Anglii sugerowała, że takie triumfy jak Blenheim stanowią "zagrożenie dla wolności poddanych", a ambicja wodza zagraża monarchii.
Ogromny wpływ na przebieg konfliktu miało właśnie rosnące zmęczenie wojną i gabinetowe rozgrywki. Być może gdyby nie przewrót polityczny w Anglii, Marlborough miałby jeszcze kilka lat na realizację swoich planów marszu na Paryż, ale nigdy go nie zrealizował. Bardzo ciekawie zaprezentowane są tu spory wśród koalicjantów i trudności z ustaleniem wspólnych planów działań, koordynacją wielonarodowych armii (Duńczycy, Prusacy, Sasi, Hesi, Hanowerczycy, Szwajcarzy, Austriacy, Holendrzy, Anglicy, Szkoci, Szwedzi, Walonowie i hugenoci itd.) walczących od Portugalii po Belgię i od Morza Północnego do południowych Włoch. Taylor świetnie pokazuje, że pod hasłem walki o prawowity spadek po hiszpańskim królu każdy z koalicjantów pragnął tak naprawdę czegoś innego - Holendrom zależało głównie na barierze twierdz w dzisiejszej Belgii, Austrii na zdominowaniu Włoch, Brytyjczykom o kolonie i przejęcie handlu. Hasło "no peace without Spain" było wydmuszką, bo w samej Hiszpanii zwolennicy Habsburgów byli w mniejszości. Ten rozjazd celów koalicjantów miał też wymiar finansowy - Holendrzy mimo krwawych walk z Francją pokątnie z nią handlowali i pożyczali pieniądze Ludwikowi XIV. Z kolei Austria nie zawsze chętnie znajdowała rekrutów i środki na wojnę na zachodzie, bo miała na głowie powstanie Rakoczego na Węgrzech. Bardzo ważną rolę zajmuje tu logistyka i finansowanie wojny, dobrze oddany jest klimat epoki. Nie brakuje zaskakujących epizodów, jak udany rajd kilku tysięcy Francuzów udających armię koalicjantów w celu dostarczenia zapasów do oblężonego Lille. Są też wątki mniej lub bardziej związane z Polską - na audiencji u Karola XII w Altranstadt Marlborough spotyka Stanisława Leszczyńskiego, August II oddaje saskie bataliony na służbę koalicji, a jednym ze skrzydeł aliantów pod Malplaquet dowodzi Schulenburg, pokonany 3 lata wcześniej przez Szwedów pod Wschową. Oczywiście przez cały czas wojny Marlborough pisze rzewne (i często cytowane) listy do swojej żony, w czym trochę przypominał mi Sobieskiego.
Wiele jest utyskiwań, jak to na Zachodzie mało znana jest historia Polski. Niestety mam wrażenie, że podobnie wygląda nasza znajomość historii Europy Zachodniej. Zwłaszcza czasy "upudrowanych perukarzy" pozostają raczej poza zainteresowaniem polskich czytelników. Dość powiedzieć, że wojna o sukcesję hiszpańską - kilkunastoletni konflikt, który objął pół Europy i w którym...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ciekawa opisująca mało znany w Polsce aspekt historii Europy. Doskonałe uzupełnienie (a może nawet podstawa, której tak brakowało?) ostatnich publikacji Pana Rafała Radziwonki traktujących o tej wojnie.
Razi oczywiście standardowy dla XX-wiecznych angielskich historyków wydźwięk książki, który jest anglocentryczny i "Marlbocentryczny". Czytając tą książkę miałem momentami wrażenie, że Marlborough to dziewica czystsza niż łza, bez skazy ni zmazy, gombrowiczowskie "Marlborough wielkim dowódcą był" i już, bez jakiejś szerszej charakteryzacji jakości francuskich generałów z tego okresu.
Pod kątem warsztatowym, widać, że autor zgłębiał temat na ile mógł najlepiej, sporo cytatów bezpośrednio z korespondencji wojennej czy też korespondencji między Johnem a Sarą, ukazującej nie tylko skomplikowaną układankę polityczną Europy, ale również zawiłości angielskiego parlamentaryzmu.
Książka ciekawa opisująca mało znany w Polsce aspekt historii Europy. Doskonałe uzupełnienie (a może nawet podstawa, której tak brakowało?) ostatnich publikacji Pana Rafała Radziwonki traktujących o tej wojnie.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRazi oczywiście standardowy dla XX-wiecznych angielskich historyków wydźwięk książki, który jest anglocentryczny i "Marlbocentryczny". Czytając tą książkę miałem...