rozwińzwiń

Szalone wakacje

Okładka książki Szalone wakacje autora Edith Alice Unnerstad,
Okładka książki Szalone wakacje
Edith Alice Unnerstad Wydawnictwo: Nasza Księgarnia literatura młodzieżowa
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Data wydania:
1993-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1993-01-01
Język:
polski
Średnia ocen

6,0 6,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Szalone wakacje w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Szalone wakacje

Średnia ocen
6,0 / 10
1 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Szalone wakacje

avatar
272
268

Na półkach:

Wspaniała książka, bardzo ciepła (RODZINNA); pełna wiary, że RAZEM uda się pokonać wszelkie trudności, a los dostarcza tak wielu niespodziewanych radości ... Sposób pisania przypomina książki z serii "8+2 ..." Anne-Catharina Vestly, wywołuje skojarzenia z "Dziećmi z Bullerbyn"Astrid Lindgren, czy też "Dzieci z ulicy Awanturników"... Tata obdarzony kreatywnością wynalazcy, aby zapewnić byt rodzinie sprzedaje ... drobnicę. Pomimo zaangażowana ojca rodzinie nie wiedzie się zbyt dobrze pod względem finansowym. I nagle ... zupełnie niespodziewanie Larssonowie otrzymują po zmarłym wujku ... spadek ... są to jednak ... tylko ... (albo aż:) ... dwa urocze ... konie.
W jaki sposób utrzymać jeszcze i konie? Co zrobić? I tu zaczyna się niezwykła przygoda z tytułowym rondlem w tle, pełna niesamowitych zwrotów akcji ... To co zdawało się być obciążeniem, przedmiotem do zmartwienia ... okazuje się szansą ... i to nie tylko na przygodę... ale i na nowe życie;)
Bardzo, bardzo dobra książka, pięknie wydana i zilustrowana (przez I. Wikland - znaną chociażby z ilustracji do "Dzieci z Bullerbyn" szwedzką ilustratorkę),napisana pięknym, barwnym i ciepłym językiem przez Edith Unnerstad. Wspaniała w lekturze! Miło spędzony czas gwarantowany! Gorąco polecam!

Wspaniała książka, bardzo ciepła (RODZINNA); pełna wiary, że RAZEM uda się pokonać wszelkie trudności, a los dostarcza tak wielu niespodziewanych radości ... Sposób pisania przypomina książki z serii "8+2 ..." Anne-Catharina Vestly, wywołuje skojarzenia z "Dziećmi z Bullerbyn"Astrid Lindgren, czy też "Dzieci z ulicy Awanturników"... Tata obdarzony kreatywnością wynalazcy,...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
674
382

Na półkach:

Kochacie książki w klimacie „Dzieci z Bullerbyn”? Szukacie powieści przygodowej w starym dobrym stylu? Pachnącej wolnością, podróżą, dziką naturą i dziecięcą radością?

Jeśli tak, to mam dla Was klasykę skandynawskiej literatury dziecięcej, w której za szatę graficzną odpowiada tu sama Ilon Wikland. To właśnie ta ilustratorka zasłynęła na świecie jako autorka pierwszych ilustracji do książek Astrid Lindgren, z którą współpracowała przez 40 lat!

Poznajcie zwariowaną rodzinkę Larssonów. Oto mama, tata i ich siedmioro dzieci, którzy pewnego dnia po prostu „wyrośli” z mikroskopijnego mieszkanka i postanowili wyruszyć w niezwykłą podróż! Zaprzęgli odziedziczone po wujku konie i dwoma wozami mieszkalnymi ruszyli ku przygodzie. W trasie planowali sprzedawać wynalazek taty - genialny rondel z gwizdkiem, w którym można gotować trzy potrawy na raz! Czyż to nie brzmi, jak współczesna, rodzinna podróż kamperem, podczas której wszystko może się zdarzyć? Zapewniam, że tak właśnie będzie i nie zabraknie tu ani wyobraźni, ani zaskakujących zwrotów akcji. A to tylko początek, bo w drugim tomie rodzinę Larssonów będzie czekał długi, samodzielny rejs łódką o wspaniałej nazwie „Rudolfina”.

W tej ciepłej, pełnej humoru serii, opowiedzianej z perspektywy jednego z rodzeństwa - Lassego, znajdziecie wszystko to, za co kochamy szwedzką literaturę. Bieganie po trawie, kąpiele w zimnej wodzie, dziecięcą beztroskę i śmiech. Będzie rodzina, piękno codzienności i szalone pomysły.

Gorąco ją Wam polecam! Od 7 roku życia.

Kochacie książki w klimacie „Dzieci z Bullerbyn”? Szukacie powieści przygodowej w starym dobrym stylu? Pachnącej wolnością, podróżą, dziką naturą i dziecięcą radością?

Jeśli tak, to mam dla Was klasykę skandynawskiej literatury dziecięcej, w której za szatę graficzną odpowiada tu sama Ilon Wikland. To właśnie ta ilustratorka zasłynęła na świecie jako autorka pierwszych...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
107
103

Na półkach:

Koniec lat 50tych XX w. Wielodzietna rodzina przestaje się mieścić w sztokholmskim mieszkaniu. Odziedziczywszy dwa konie pociągowe i dwa wozy wyruszają zatem na południe - przez lasy Kolmanden, nad zatokę Braviken by wakacyjną włòczęgę zakończyć w Norrkoping. Z jednej strony to wyprawa turystyczna. Z drugiej - pròba znalezienia nowego miejsca do życia. Dla naszych dzieci to już lektura raczej historyczno przygodowa - nie ma takich konnych wozòw. Nie ma już takich pylistych dròg i małych szwedzkich miasteczek.

Koniec lat 50tych XX w. Wielodzietna rodzina przestaje się mieścić w sztokholmskim mieszkaniu. Odziedziczywszy dwa konie pociągowe i dwa wozy wyruszają zatem na południe - przez lasy Kolmanden, nad zatokę Braviken by wakacyjną włòczęgę zakończyć w Norrkoping. Z jednej strony to wyprawa turystyczna. Z drugiej - pròba znalezienia nowego miejsca do życia. Dla naszych dzieci to...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

73 użytkowników ma tytuł Szalone wakacje na półkach głównych
  • 53
  • 20
22 użytkowników ma tytuł Szalone wakacje na półkach dodatkowych
  • 13
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Rejs z rondlem Edith Alice Unnerstad, Ilon Wikland
Ocena 8,3
Rejs z rondlem Edith Alice Unnerstad, Ilon Wikland
Okładka książki Podróż z rondlem Edith Alice Unnerstad, Ilon Wikland
Ocena 7,1
Podróż z rondlem Edith Alice Unnerstad, Ilon Wikland
Edith Alice Unnerstad
Edith Alice Unnerstad
Szwedzka pisarka najbardziej znana jako autorka książek dla dzieci.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Morderstwo w muzeum Alasdair Beckett-King
Morderstwo w muzeum
Alasdair Beckett-King
"Morderstwo w muzeum" rozgrywa się w muzeum Hornville’a, gdzie młoda bohaterka Bonnie staje przed zagadką: morderstwa i zniknięcia cennego eksponatu. 🕵️Bonnie ma detektywistyczne alter ego: kiedy zakłada płaszcz i dokleja wąsy przemienia się w Montgomery Bonbon: najlepszego detektywa na świecie (przynajmniej w jej wyobrażeniu). 💭Czytając tę książkę, poczułam się, jakbym cofnęła się do dzieciństwa. Myślę, że to zasługa dużej lekkości, wartkiej akcja, a także solidnej dawki humoru. Bonnie to postać, której szczerze kibicowałam: jej pomysłowość i upór w dążeniu do rozwiązania zagadki sprawiają, że można się w niej zakochać. Z kolei dziadek Banks, jako jej "back up”, dodaje ciepła i dorosłej perspektywy. Sceneria muzeum sprawia, że atmosfera śledztwa staje się mroczna, ale niezbyt przytłaczająca dla młodego czytelnika. Momentami miałam wrażenie, że sama chodzę i nasłuchuję szmerów, sprawdzając zakamarki muzealne. Autor świetnie balansuje: tworzy ciekawą zagadkę, a jednocześnie atmosfera pozostaje lekka, wręcz momentami swobodna. Również zakończenie mnie usatysfakcjonowało: odkrycie prawdy było sprytne, ale nie przesadzone, z przyjemnym detektywistycznym "aha!". ❗ CO MOGŁO BYĆ LEPIEJ? Momentami czułam, że tempo zwalnia, niektóre opisy wydawały się przydługie. Ale w kontekście grupy docelowej (dzieci) to pewnie bardziej zaleta niż wada.😉 🎁Książka będzie idealna dla osób, które chcą podarować młodemu czytelnikowi coś innego niż typową powieść przygodową — coś z nutą kryminału, ale bez przesadnego napięcia. Mnie książka rozbawiła, zaangażowała i przypomniała, jak fajnie być młodym detektywem w świecie pełnym zagadek.
codzisczytamy - awatar codzisczytamy
ocenił na84 miesiące temu
Wyprawa przez Atlantyk Nicki Greenberg
Wyprawa przez Atlantyk
Nicki Greenberg
Przez oceany słów, na wzburzonych falach ludzkich losów, przepłyniemy przez tą powieść zdecydowanie za szybko. Jej fabuła wciąga bowiem, jak Trójkąt Bermudzki w otchłań wyczekiwanej, ale z nieoczywistym rozwiązaniem zagadki. Nie wahaj się ani chwili i wsiądź na pokład przepięknego, urządzonego z rozmachem i przepychem transatlantyku RMS Aqutania, pod dowództwem legendarnego kapitana Starka i wyrusz w podróż u boku jego córki Pepper. Nastolatka marzyła o tej chwili przez długie lata. Trudne relacje z wiecznie nieobecnym ojcem i obawa o jedynaczkę trzymały dziewczynę na lądzie jak w pułapce, z której bardzo pragnęła się wyrwać ku światu, przygodzie i nowym doświadczeniom. Nie spodziewała się jak ta szansa, którą w końcu udało się uprosić u Kapitana, odmieni jej życie i wyzwoli żyłkę detektywistyczną. Podczas tej jednej podróży nawiąże przyjaźnie, uwolni się spod klosza nadopiekuńczej guwernantki, wykaże się odwagą, empatią i dobrym sercem. W świecie dorosłych spowitym tajemnicami, rządzami i konwenansami, utoruje sobie drogę ku prawdzie i miłość własnego ojca. I tak zupełnie przy okazji będzie podążać tropem pewnego Wielkiego Brylantu Szafranowego. Czy uda się jej go odnaleźć? Wykreowany przez autorkę świat, będący niejako wehikułem do lat 20-30 XX wieku, wciąga i hipnotyzuje. Dodatkowo lekkie pióro, barwne opisy i społeczna hierarchizacja z początków wieku, intrygują i nie pozwalają tak łatwo oderwać się od powieści. Mimo, że dedykowana dla młodzieży, sprawiła mi dużo przyjemności, a i starszy syn chętnie przysiadał ze mną do wspólnej lektury. ☺️ Nie wahajcie się ani chwili i sami wybierzcie się w tą literacką podróż 💛. Polecam!
mama_czyta_tuwima - awatar mama_czyta_tuwima
oceniła na82 miesiące temu
Gazda z Diabelnej Cezary Chlebowski
Gazda z Diabelnej
Cezary Chlebowski
42/2022 Kiedy patrzymy wstecz i sięgamy pamięcią do zamierzchłych książek, filmów czy muzyki – często mawiamy, że na tym czy owym się wychowaliśmy. Mogę więc przy tej okazji napisać, iż wychowałem się m. in. na serialu „Gazda z Diabelnej”. Pamiętam go jak przez mgłę, oglądałem go jeszcze na czarno-białym telewizorze, czuję raczej pewną jego aurę niż wspominam fabułę. Jako urodzony na Ziemiach Odzyskanych chłonąłem opowieści starszych osób o Werwolfie - to chyba najbardziej działało na wyobraźnię smyka penetrującego okoliczne lasy. Książki Chlebowskiego nigdy nie czytałem. Sięgnąłem po nią dopiero teraz, wiele lat po emisji zapomnianego serialu. A że akurat po raz jedenasty miałem przyjemność współtworzyć festiwal Czaty Zamkowe w Bolkowie – tym łacniej mi to przyszło, gdyż Bolków to ważna składowa „Gazdy z Diabelnej”. Powieść jest ewidentnie skierowana do młodzieży, dorastająca dzieciarnia to zbiorowy bohater tej książki. Rzecz rozgrywa się tuż po zakończeniu wojny i opowiada o zasiedlaniu wspomnianych Ziem Odzyskanych przez osadników ze wschodu. Tytułowy gazda przybywa z Zakopanego, by na fikcyjnej górze – Diabelnej właśnie – objąć posadę kierownika schroniska. Początki formowania się władzy, społeczne niepokoje, napięcia między osadnikami, działania grup Werwolfu – to tło historyczne fabuły. Sama opowieść skupia się na działaniach Jaśka – gazdy, który próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości i w obcym sobie środowisku, podnosi z ruiny schronisko na Diabelnej, a przede wszystkim – jednoczy i aktywizuje miejscową młodzież jako trener jazdy na nartach. Można by rzec, że książka Chlebowskiego garściami czerpie z niechlubnych tradycji socrealizmu. Mamy wszak władzę ludową, której przedstawiciele – wojskowi, milicjanci i urzędnicy – to sami porządni i prawilni obywatele. Mamy „wrogów klasowych” - szabrowników, którzy prywatne interesy przedkładają nad dobro ogółu. Mamy „wywrotowe elementy” wśród bohaterów, które przechodzą pewną przemianę i z tych nie do końca dobrych stają się jednak sprawiedliwi. Mamy walor edukacyjny: lokalne niesnaski łagodzone są dzięki wspólnemu wysiłkowi - budowy trasy narciarskiej, wyciągu na Diabelną oraz – a nawet przede wszystkim – treningom narciarskim grupy chłopców, którzy osiągają z czasem dobre wyniki i odnoszą sukcesy w zawodach krajowych. Mamy wreszcie lokalny patriotyzm – obce tereny stają się dla bohaterów ziemią obiecaną, której nie chcą już opuszczać. Można jednak przymknąć oko na te dziejowe wyznaczniki literackie. Wtedy lektura „Gazdy z Diabelnej” staje się całkiem przyjemna, a nawet ciekawa poznawczo: okres zasiedlania Dolnego Śląska po drugiej apokalipsie nie jest raczej nazbyt wykorzystywanym tematem w literaturze. W tym momencie przychodzi mi na myśl książka Józefa Szczypki pt. „Dwa tysiące z hakiem” opowiadająca o zasiedlaniu mojego rodzinnego Bożkowa, w której Autor wspomina moją Babcię – Eleonorę (cóż za piękne imię! Nigdy później już się w realnym życiu z nim nie zetknąłem). Ale to już inna historia. Chociaż jednak, w pewnych aspektach, podobna...
Simon Undervin - awatar Simon Undervin
ocenił na63 lata temu
Zrostek Pádraig Kenny
Zrostek
Pádraig Kenny
Jest pragnieniem, ucieleśnieniem ciekawości i naukowej wiedzy. Kim jest, skoro stworzono go z ciał innych ludzi? Po trosze każdym z nich, czy już zupełnie kimś innym? Może sobą? Autor zainspirowany powieścią Mary Shelley o Frankensteinie tworzy jej własną interpretację. Powołuje do życia za pomocą pióra i atramentu Zrostka. Postać tak odmienną od nas, a tak jednocześnie podobną. Miał być potworem, ale w tej historii nie ma potworów. Są ludzie, choć fakt nie wszyscy dobrzy. Zrostek żyje już 327 dni, które skrupulatnie odlicza od dnia, gdy po raz pierwszy ujrzał światło. Mieszka w zamku wraz z profesorem i jego jedynym przyjacielem Henrykiem, o którym mówi się, że jest prototypem. Żyją sobie na pozór spokojnie, aż pewnego dnia w drzwiach zamczyska pojawia się bratanek profesora i wywraca ich całą dotychczasową codzienność do góry nogami, prowokuje do buntu i niespodziewanej wyprawy przez świat, który nie jest gotowy by spojrzeć w oczy Zrostkowi. Nie jest? A może to spotkanie będzie tym, czego obie strony bardzo potrzebują. Gdzie jest granica między życiem a śmiercią? Co sprawia, że skłonni jesteśmy tą granicę przekroczyć? Co z ideą człowieczeństwa, ktedy odkrywamy go więcej w "potworze" niż w samym człowieku. Czy trzeba być ślepym, by dostrzec w drugiej osobie, to co w niej najbardziej wartościowe? Autor prowokuje, jak kiedyś Mary Shelley, do zadania sobie wielu trudnych pytań. Czy znajdziemy na nie jedną uniwersalną odpowiedź? Jedno jest pewne nie oceniajmy po pozorach. Patrzy sercem. Bądźmy otwarci na inność, bo to ona czyni świat ciekawym i pięknym. Poruszająca, napisana angażującym językiem i pobudzająca do refleksji. A do tego idealna do samodzielnego czytania przez starsze dzieci. Wcale nie straszna, ale za to strasznie potrzebna i ważna.
mama_czyta_tuwima - awatar mama_czyta_tuwima
oceniła na88 miesięcy temu
Bramkarka i morze. Lena i ja znowu w opałach Maria Parr
Bramkarka i morze. Lena i ja znowu w opałach
Maria Parr Heleen Brulot
w tej książce można się zakochać - nawet nie można, a TRZEBA. TRZEBA OBOWIĄZKOWO. a dlaczego? już wyjaśniam - porywające perypetie Leny i jej Kręciołka, najlepszejszego przyjaciela jakiego słonko i ziemia widziały, i który ciągle czeka, aż Lena, ta wspaniała jego przyjaciółka - powie to głośno. Bo Kręciołek od Leny nigdy nie usłyszał, że jest jej najlepszym... przyjacielem, choć nie jeden raz Lena mówiła coś, co było ważniejsze i co rozgrzewało jego serce i pewnie dlatego wybaczał jej to. bo ją lubił, zresztą nie tylko on - a cały dom Kręciołka uwielbiał Lenę. zwłaszcza ciocia-babcia, która już umarła i zostawiła po sobie gofrownicę, jak i dziadek Kręciołka, który - gdy tylko wielka głowa Leny pojawiała się w drzwiach domu i najpierw wchodził jej głos, potem ona cała - od razu szykował ciepłe kakao i wyciągał ciasteczka. tych nie wolno było jeść, ale przy Lenie - nie było mowy o czymś takiem. ona i ciasteczka i dziaduś - to był stały trójkąt jej każdego wejścia. tutaj Lena i Kręciołek dorastają. pojawia się też nowa dziewczynka, blondyneczka, która chodzi z nimi do jednej klasy i wszystko byłoby jeszcze lepsze i zabawniejsze, gdyby nie to, że Kręciołek się (chyba) zakochuje i Lena to czuje i kontakt się nieco... urywa. Lena jest, ale jest jej znacznie mniej niż wcześniej. wszystkiego jest mniej, a najwięcej jest tęsknoty jakiejś niewypowiedzianej. a pomiędzy tym poznawaniem się z nową koleżanką, a gorszym czasem są zadania domowe do zrobienia (w trójkę, a nawet z całym miasteczkiem, bo jak Lena i Kręciołek się za coś biorą to z pełną parę i tak wiarygodnie, że wiarygodniej nie można). są wesołe wpadki i śmiech chwilowy... jest i pożegnanie i jakaś cisza w sercu i smutek... i jest w Lenie i Kręciołku jakaś pustka, bo wszystko wokół się zmienia. oni też. i to wszystko razem zebrane w jedną całość ciąży im na sercach okropnie... wspaniała powieść. do wielokrotnego czytania i czytania i czytania bez końca od nowa do zaczytania do skończenia i do ponownego rozpoczęcia - dzień po dniu... niebywała po przeczytaniu, ZAKOCHASZ SIĘ w tej wariatuńci LENIE i w jej przyjacielu Kręciołku. to, co oni wyprawiają, na jakie pomysły wpadają i jak rozumują świat - to jest coś, co zmienia duszę czytającego. MNIE odmieniło strasznie. zespoiłam się z tymi słowami, jakie wyczytałam i zrosłam się z nimi na zawsze... teraz SZUKAM TAKICH KSIĄŻEK #agaKUSIczyta
Agnesto - awatar Agnesto
ocenił na104 miesiące temu

Cytaty z książki Szalone wakacje

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Szalone wakacje