Nowy mąż dla mamy

Okładka książki Nowy mąż dla mamy
Christine Nöstlinger Wydawnictwo: Nasza Księgarnia literatura dziecięca
160 str. 2 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Ein Mann für Mama
Data wydania:
1989-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1989-01-01
Liczba stron:
160
Czas czytania
2 godz. 40 min.
Język:
polski
ISBN:
8310094116
Tłumacz:
Izabella Korsak
Średnia ocen

                6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Nowy mąż dla mamy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Nowy mąż dla mamy

Średnia ocen
6,4 / 10
40 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1444
1418

Na półkach: ,

Świetna książka dla młodzieży, z przymrużeniem oka opisująca perypetie życiowe pewnej rodziny - tak nieprawdopodobnej, że aż typowej.
Rodzice Su rozstają się, więc Su, jej mama i jej starsza siostra przenoszą się do domu babki Su i jej siostry.
Babka Su, zwana generałem, jest apodyktyczną staruszką nie znoszącą sprzeciwu. Jej siostra wypowiada się prawie wyłącznie poprzez wygłaszanie mądrych przysłów. Nietrudno zatem zrozumieć, że Su desperacko próbuje znaleźć dla swojej mamy nowego mężczyznę - byle tylko opuścić ten dom wariatów...
Zabawna, ciepła, prawdziwa. :)

Świetna książka dla młodzieży, z przymrużeniem oka opisująca perypetie życiowe pewnej rodziny - tak nieprawdopodobnej, że aż typowej.
Rodzice Su rozstają się, więc Su, jej mama i jej starsza siostra przenoszą się do domu babki Su i jej siostry.
Babka Su, zwana generałem, jest apodyktyczną staruszką nie znoszącą sprzeciwu. Jej siostra wypowiada się prawie wyłącznie poprzez...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

77 użytkowników ma tytuł Nowy mąż dla mamy na półkach głównych
  • 68
  • 9
15 użytkowników ma tytuł Nowy mąż dla mamy na półkach dodatkowych
  • 5
  • 4
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Nowy mąż dla mamy

Inne książki autora

Christine Nöstlinger
Christine Nöstlinger
Ikona literatury dla dzieci i młodzieży niemieckiego obszaru językowego. W 2003 roku uhonorowana prestiżową nagrodą Astrid Lindgren, przyznawaną za walory artystyczne książek oraz promowanie praw dziecka. Wydała kilkadziesiąt książek, które przetłumaczono na wiele języków. Jako jedna z nielicznych pisarzy na swoim koncie ma oprócz nagrody Astrid Lindgren drugą najważniejszą nagrodę w dziedzinie literatury dla dzieci – nagrodę im. Hansa Christiana Andersena, nazywaną „Małym Noblem”. Za „Gwiżdżemy na króla ogóra” otrzymała w 1973 roku Deutscher Jugendliteraturpreis.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Po prostu Lucynka P. Maria Krüger
Po prostu Lucynka P.
Maria Krüger
Mimo iż długo się nad tym zastanawiałam, nic mnie nie oświeciło i nadal nie mam pojęcia jaką książkę z dzieciństwa nie zdążyłam, a chciałabym przeczytać. Skąd zatem wybór pozycji Marii Kruger? Tak prozaicznie, czytając książki Autorki pamiętam, że zawsze lubiłam jej bohaterów, treść czytała się płynnie i z zainteresowaniem przedstawianych perypetii, a że nie wszystkie wówczas przeczytałam, więc można nadrobić. Czy z przyjemnością? Na pewno sięga się do książek Kruger z wielkim sentymentem, Karolcie czytywałam dzieciom na głos i wraz z nimi przeżywałam, już nie własne, a ich emocje. Lucynka, nastolatka żyjąca w latach 70-tych jako opiekunka podrzuconego dziecka do domu Prandotów. Perypetie jakie temu zdarzeniu towarzyszą, poszukiwanie ojca dziecka to dość zabawnie przedstawione zdarzenia. I pomimo przemyśleń bohaterki, które dla dorosłego nie są niczym odkrywczym, a momentami nieco nużące, to całość wypada dobrze i lekko. Ciekawe doświadczenie. To co innego czytać literaturę młodzieżową we właściwym dla niej czasie, a co innego z punktu dojrzałego człowieka. Treść może dla nas dorosłych już trącić banalnością, a ze względu na czas powstania utworu może odbiegać mocno od obecnych realiów, co nieco śmieszy. Powiedziałabym: inne czasy, inne technologie. Co przekłada się na wrażliwość dzisiejszej młodzieży, jej problemy i sposób podchodzenia do zdarzeń w ich życiu, a przy tym nieporadność. Gdyby ktoś chciał zderzyć dzisiejszą nastolatkę z literaturą dla młodych swoich czasów, to poleciłabym Marię Kruger, bo to są dobre lektury. Być może wydać się mogą młodym czytelnikom, że zbyt infantylne, staroświeckie (bo jak tu żyć bez telefonu!), ale za to pocieszające, bawiące, wzruszające i uczące dzielenia się emocjami, radami, wsparciem.
Aksamitt - awatar Aksamitt
ocenił na 6 2 miesiące temu
Szkoła narzeczonych Maria Krüger
Szkoła narzeczonych
Maria Krüger
"Na ulicach leżał gruz z rozwalonych pociskami domów. Przed sklepami stały beznadziejne, nie kończące się kolejki po chleb. Stali ludzie nieszczęśliwi i bezbronni. Środkiem ulic maszerowały oddziały żołnierzy w żelaznych hełmach. Tupiąc podkutymi butami śpiewali: Heili, heilo, heila!... Brzmiała niemiecka komenda, powiewały sztandary ze swastyką. Przejeżdżały ciężarówki pełne pobladłych ludzi schwytanych na ulicach lub wygarniętych z domów. Dokąd ich wieźli? Do obozów, na Pawiak, na rozstrzelanie? Chłopcy stawali się żołnierzami, włączali się w konspirację. A dziewczęta? Te, które dorastały i stawały się nastolatkami, do których powinno uśmiechać się życie. Co z nimi? Ale życie nie uśmiechało się. Nie dla nich była radość i beztroska. Wystraszone, zgaszone, niektóre włączone w walkę, przenosiły meldunki i broń dla chłopców, którzy byli wspaniali, odważni i którzy oddawali życie za "Tę, co nie zginęła". Zabrała tym nastolatkom wojna wszystko, co miało być dla nich. Ale czasem, czasem, kiedy słuchały rozmów i wspomnień w domowe wieczory, zaczynały marzyć. Marzyły te, które czekały na życie. Jakie miało być? Jak je sobie wyobrażały? No właśnie... Książka o tym była pisana w latach 1943-1944. Maszynopis ocalał pod gruzami i w roku 1945 ukazało się pierwsze wydanie "Szkoły Narzeczonych". Następne nie miały się już ukazywać. A teraz znów witajcie Drogie Czytelniczki - Wy, szesnastolatki i te z Was, którym wojna odmieniła los. Powraca do Was Marianna, która chciała przeżyć piękne, zwyczajne życie." - Maria Krüger " Parę słów od autorki".
JoannaDorota - awatar JoannaDorota
oceniła na 7 3 lata temu
Bułeczka Jadwiga Korczakowska
Bułeczka
Jadwiga Korczakowska
Ta niezwykła książka wpadła w moje ręce, kiedy byłam w bibliotece i szukałam kolejnych fajnych lektur do przeczytania. Moja przyjaciółka Ania dała mi "Bułeczkę". Uśmiechnęłam się widząc na okładce dwie dziewczynki w kokardach myśląc, że to może być wspaniała podróż w czasie, do lat, których już nie ma... Zachwyciła mnie Bułeczka, czyli główna bohaterka, mała Bronia mieszkająca na wsi w Brzezinach, sierota, która straciła rodziców, nie mająca nikogo, kto by się nią zaopiekował. Państwo Sitkowie, którzy dotąd sprawowali opiekę, a raczej babcia była zmuszona wyjechać za granicę do syna. Bronia pozostawiona w takiej sytuacji wyrusza w podróż pociągiem do wujostwa mieszkającego w topolowym domku w Jeleniej Górze. W samotnej podróży spotyka jednak bardzo życzliwych ludzi, między innymi starszego pana z siwą długą brodą, który jest weterynarzem, opowiada jej niezwykłe historie o zwierzętach. Nazwała go Mikołajem, bo rzeczywiście, tak bardzo przypominał świętego Mikołaja. Bułeczka jest cudowna, wspaniała, gadatliwa, ruchliwa, pełna optymizmu, uśmiechu, kiedy jest szczęśliwa, czuje ciepło w sercu i nie wstydzi się o tym mówić. Nie zrażają ją jakiekolwiek przeszkody, umie w każdej sytuacji odnaleźć coś pozytywnego, nie chowa urazy, umie wybaczać, jest pomocna, pracowita, usłużna, dobrze wychowana, pogodna. To taka polska wersja Pollyanny i Ani z Zielonego Wzgórza. Dosłownie buzia jej się nie zamyka, cały czas trajkocze, śpiewa, mówi, podziwia ptaki, kocha zwierzęta. Często poprzez roztargnienie popada w tarapaty, bo zdarzy jej się coś strącić, poplamić. I ot taka to dziewczynka zawitała w wysokie progi państwa Marczaków, gdzie tata Bohdan Marczak jest inżynierem i pracuje w Hucie, a ciocia Krysia jest taką postacią nieobecną, ponieważ przebywa w Koszalinie, jest reżyserem w teatrze. Bronia zapoznaje w nowym domu Wandzię, zwaną Dziunią krnąbrną, wiecznie znudzoną i niezadowoloną z niczego jedynaczkę. Wandzia jest tak skrajnie inna niż Bułeczka - rozpieszczona, rozkapryszona. Jest schorowana, wątła, bojąca się zarazków. Zakazuje Broni bawić się swoimi lalkami, zabawkami, nie chce Broni w swoim domu. Nie rozumie, jak jej papa mógł wprowadzić do ich domu to "dziwne stworzenie". Można śmiało rzec, że początki obu dziewczynek były bardzo burzliwe, Wandzia miała ogromny problem z przyjęciem Broni, choć po kryjomu podpatrywała koleżankę, podziwiała jej wieczny entuzjazm i że Bułeczka nigdy się nie nudzi, zawsze znajdzie sobie zajęcie i jest zawsze uśmiechnięta. Jest to na pewno zasługą skrywanej tajemnicy Broni, którą wyjawiła zaciekawionej Dziuni. Chodziło o niezwykłą lalkę Czaroduszkę. Bronia opowiedziała cudowną historię Czaroduszki, że ja płakałam, bardzo się wzruszyłam. Ogólnie ta książka poruszyła głęboko skrywane we mnie uczucia. Poczułam ciepło w sercu, tak samo jak Bułeczka. Dużo by pisać i mówić o tej książce, ja jestem pod ogromnym wrażeniem. Jest tak, jak zakładałam na początku, że to będzie podróż do przeszłości, do czasów, których już dawno nie ma. Autorka Jadwiga Korczakowska napisała tę opowieść w 1957 roku, zatem szkoła, miasto, obyczaje możecie sobie tylko wyobrazić, jak zostały opisane. Panienka Wandzia miała w swoim domu gosposię Małgorzatę, która zajmowała się całą posiadłością oraz miała pieczę nad niesforną Dziunią. Miło czyta się o wartościach takich jak przyjaźń, marzeniach o rodzicach. Każda strona dotycząca Broni napawała niezwykłą radością. Cieszyła się ze wspólnego zjedzenia ciastek, z podróży tramwajem, samochodem, ze spaceru po parku, z zabawy z psem Trezorem czy kotem Puszkiem. Książka pełna dobrych przekazów, płakałam przy niej czytając strona po stronie o przygodach dziewczynki Bułeczki, która swym dobrym sercem zmieniała wszystkim dookoła. Nie sposób jej nie kochać. Ogromne wzruszenie, nawet gdy teraz piszę tę recenzję, mam łzy w oczach. Ona tak wiele wycierpiała, marzyła o tym, żeby mieć mamę, cieszyło ją dosłownie wszystko, to że dostała nową sukienkę, że nie była głodna. Pragnęła przyjaźni, akceptacji, żeby była przygarnięta nie z litości. I tak zestawiam sobie to wszystko, co tu przeczytałam ze światem współczesnym pełnym pogardy i zła, w którym dziecka nie cieszy jakaś tam zwykła "zaczarowana lalka" czy liście na wietrze..... Teraz króluje internet, tablet, telefon komórkowy, gry, lajki i inne bzdury, które zmieniają dzieci w automaty bez serca. To ogromna refleksja, jak zmienia się świat, jak w ogóle zmieniła się literatura na przestrzeni dziesięcioleci. Dlatego tak chętnie sięgam po takie wyjątkowe powieści, gdzie przemknie plastusiowy pamiętnik, gałganek i zabawa w teatr, w którym dziecko jest po prostu dzieckiem, a rodzice są rodzicami, którzy nie krzywdzą, tylko opiekują się, kochają i wychowują dając dobry przykład. W moim świecie literatura ciągle odgrywa kluczową rolę w procesie wychowawczym, uważam że zawsze miała i ma ogromny wpływ na sposób myślenia, na wartościowanie, budowanie, kształtowanie człowieka. To, po jakie książki sięgamy od najmłodszych lat toruje nam ścieżki życia. Z głębi serca serdecznie polecam tę ciekawą książkę, warto poczytać też dziecku. Niesie dobro. Miłej lektury :)
PrzyczajonyPompon25 - awatar PrzyczajonyPompon25
ocenił na 10 9 miesięcy temu

Cytaty z książki Nowy mąż dla mamy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Nowy mąż dla mamy