
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać435
ArtykułyNadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8
ArtykułyWiosna z książką – kwietniowe premiery, które warto poznać
LubimyCzytać16
Artykuły"Dom bestii" - jak ofiara zamienia się w kata. Akcja recenzencka do nowej książki Katarzyny Bondy!
LubimyCzytać13
Zielony Dom

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Seria:
- Nike
- Tytuł oryginału:
- La Casa Verde
- Data wydania:
- 1975-01-01
- Data 1. wyd. pol.:
- 1975-01-01
- Liczba stron:
- 629
- Czas czytania
- 10 godz. 29 min.
- Język:
- polski
- Tłumacz:
- Carlos Marrodán Casas
„Zielony Dom”, którego niemal sensacyjna akcja prowadzona jest w rozległej scenerii, przede wszystkim w mieście Piura na zachodnim wybrzeżu Peru i w lasach dorzecza Amazonki, przedstawia na różnych płaszczyznach czasu i rzeczywistości skomplikowane losy bohaterów; każda historia tworzy odrębną linię tematyczną i reprezentuje odrębny styl narracji, ale linie te krzyżują się ze sobą i tworzą całość o wielkiej wartości artystycznej i poznawczej.
Powieść „Zielony Dom” otrzymała jedno z najwyższych odznaczeń literackich Ameryki Łacińskiej, nagrodę im. Romulo Gallegosa, oraz hiszpańską nagrodę „Critica”.
Kup Zielony Dom w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Opinia społeczności i
Zielony Dom
Przez tą książkę moja miłość do Llosy została wystawiona na ciężką próbę.Wiem,nie ma miłości bez takich prób,a ich pokonywanie tylko tę miłość umacnia.No i na szczęście tak było z tą książką.Po pierwszym nieudanym do niej podejściu nastąpiło drugie,potem trzecie a w nim krótkie zwątpienie,i po kilkudziesięciu stronach czekała mnie nagroda,bo książka wciągnęła mnie bez reszty.Nie ukrywam,nie dawało się jej czytać zawsze i wszędzie,jak innych książek Llosy.Na spotkania z nią trzeba było przeznaczyć specjalny czas i miejsce.Wykluczało to czytanie w autobusie,w trakcie mieszania łyżką w garnkach,czy w krótkich przerwach rozmaitych zajęć,bo narracja książki jest arcytrudna w czytaniu i wymaga ogromnego skupienia.Już w niektórych książkach Llosy spotykałam ten osobliwy,trudny sposób narracji,polegający na nieustannym mieszaniu czasów,kolejności zdarzeń i miejsc akcji,ale w tej to pisarz zdecydowanie go nadużył.Ale nic to, wobec ogromu bogactwa treści książki.Jest tu i brutalne „cywilizowanie” Indian peruwiańskich i rabunkowe eksploatowanie zamieszkiwanej przez nich dżungli,jest malowniczy obraz mieszkańców głębokiej peruwiańskiej prowincji sprzed kilkudziesięciu lat,ich życia i obyczajów.Jest zatem wóda,seks,zdrady,zabójstwa i oczywiście miłość.Jest też pięknie opisany akt miłosny,jeden z piękniejszych opisów jakie spotkałam w literaturze.Wszystko to dzieje się w egzotycznej,jak dla nas,peruwiańskiej scenerii,czyli ciągle zasypywanej piaskiem Piury i dusznej,zielonej dżungli.Na pewno nie polecam książki każdemu.Polecam ją tylko wielbicielom Llosy,bo od niej nie powinno się zaczytać spotkania z jego twórczością.Ale jak ktoś lubi wyzwania,to da radę i będzie bardzo usatysfakcjonowany.
Oceny książki Zielony Dom
Poznaj innych czytelników
1163 użytkowników ma tytuł Zielony Dom na półkach głównych- Chcę przeczytać 641
- Przeczytane 504
- Teraz czytam 18
- Posiadam 167
- Chcę w prezencie 31
- Mario Vargas Llosa 16
- Ulubione 12
- Nobliści 8
- Literatura iberoamerykańska 7
- 2011 5
Tagi i tematy do książki Zielony Dom
Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również
Inne materiały dotyczące książki Zielony Dom

Cytaty z książki Zielony Dom
Choćby się chciało wyjechać, to zawsze robi się trochę smutno- powiedział Sierżant.Tak właśnie jest teraz że mną, chłopcy, po raz pierwszy w życiu. Przyzwyczaja się człowiek do miejsca, nawet jeśli jest niewiele warte.
Choćby się chciało wyjechać, to zawsze robi się trochę smutno- powiedział Sierżant.Tak właśnie jest teraz że mną, chłopcy, po raz pierwszy w...
Rozwiń ZwińLepiej zresztą być samemu niż w złym towarzystwie.
Lepiej zresztą być samemu niż w złym towarzystwie.
To są sprawy miłości, a miłość nie rozumie powodów. Również nie lubi pytań i nie udziela odpowiedzi, jak to mówił pewien poeta.
To są sprawy miłości, a miłość nie rozumie powodów. Również nie lubi pytań i nie udziela odpowiedzi, jak to mówił pewien poeta.















































OPINIE i DYSKUSJE o książce Zielony Dom
„Zielony dom” to druga powieść w bogatym dorobku pisarskim Mario Vargasa Llosy. Rok publikacji to 1966, a więc trzy lata po debiucie („Miasto i psy”) oraz kolejne trzy przed wydaniem monumentalnej „Rozmowy w Katedrze”. W mojej ocenie ta chronologia jest tutaj niezwykle istotna, aby właściwie ocenić recenzowaną powieść, gdyż jest to utwór mocno eksperymentalny, swoisty poligon doświadczalny pisarza, który pozwolił mu nie tylko potwierdzić literackie możliwości, ale także zaprezentować zupełnie nowy - jak na ówczesne czasy - sposób snucia narracji. Efekt końcowy jest bardzo ciekawy, choć nie wszystko jeszcze wyszło tutaj idealnie, o czym będzie okazja wspomnieć. Zapraszam do recenzji.
Akcja powieść rozciąga się na przestrzeni około czterdziestu lat, o czym wnioskujemy na podstawie rozmaitych wtrętów pisarza, i obejmuje okres od lat 20. do lat 60. XX wieku. Miejsce rozgrywania się wydarzeń to oczywiście ojczyzna pisarza, czyli Peru, ale w tym wypadku zostało ono podzielone na dwa odległe od siebie i zupełnie odmienne klimatem obszary. Pierwszym jest półpustynne miasto Piura, ulokowane w północno-zachodniej części kraju, nieopodal wybrzeża Pacyfiku. Właśnie tutaj, na obrzeżach tegoż miasta, tajemniczy przybysz „nie wiadomo skąd” zbudował dom o zielonych ścianach, za którymi to skrył się ekskluzywny burdel. Jego obecność naturalnie wywołała ostre protesty, szczególnie pośród konserwatywnej i religijnej część małomiasteczkowej społeczności (ojciec Garcia),co bynajmniej nie zaszkodziło rosnącej popularności tego przybytku uciech cielesnych - dopóki nie doszło do pewnego skandalicznego i gorszącego incydentu, który przesądził o jego losie. Przynajmniej na jakiś czas.
Natomiast drugim obszarem, znacznie rozleglejszym, na który rozgrywa się fabuła powieści, jest dorzecze rzeki Maranon w peruwiańskiej części Amazonii oraz miasteczko Santa Maria de Nieva. Ta skryta pośród dżungli zapadła mieścina skrywa pewne mroczne tajemnice, które ogniskują się wokół tamtejszego żeńskiego klasztoru oraz lokalnych autochtonów z indiańskiego plemienia Aguaruna. Wciąż dzika dżungla przyciąga także różnego rodzaju typy spod ciemnej gwiazdy, które pragną szybkiego zarobku na będącym wciąż w cenie na światowych rynkach kauczuku. Pod zielonym dachem dżungli rozgrywają się zatem kolejne dramaty, w które będą zaangażowani bohaterowie powieści. Warto przy okazji zwrócić uwagę, iż tytułowy „zielony dom” może odnosić się zarówno do budynku burdelu w Piurze, jak i do będącej mieszkaniem dla wielu ludzi wiecznie zielonej dżungli amazońskiej.
Skoro omówiłem czas i miejsce rozgrywania się powieści, przejdę teraz do bohaterów. Zapewne dość szybko zwrócimy uwagę, że w zasadzie brak tutaj kreacji, którą moglibyśmy określić mianem głównego bohatera. Natomiast postaci istotnych dla przebiegu fabuły jest kilka, a poza nim cała plejada postaci pobocznych o mniejszym lub większym znaczeniu. Można wyróżnić trzy takie najważniejsze wątki opowieści, które ogniskują się wokół postaci don Anselma w Piurze, Bonifacji i sierżanta Litumy (postać znana z późniejszych utworów peruwiańskiego pisarza, np. „Lituma w Andach”, „Kto zabił Palomina Molero?”) w Piurze/Amazonii oraz Fushia w Amazonii. Historie te nie są jakoś przesadnie skomplikowane, choć zostały przeprowadzone na tyle sprawnie, że w pewnym momencie czytelnik zaczyna się nimi rzeczywiście interesować. Natomiast wydaje mi się, że te kilka punktów stycznych, w których poszczególne wątki się ze sobą przecinają, to jednak nieco za mało na naprawdę pasjonującą intrygę, do czego jeszcze wrócę. Inna wreszcie sprawa, że historie niektórych postaci nie zostały przez pisarza maksymalnie wykorzystane. Na przykład postać don Anselma, tajemniczego założyciela piurańskiego burdelu, miała potencjał, aby „wycisnąć” z niej zdecydowanie więcej, gdyż cała jego przeszłość, przed przybyciem do Piury, nie została tak naprawdę odkryta.
Przyznaję, że jak na wielbiciela twórczości Llosy, dość długo trwało, zanim wciągnąłem się w opowiadaną historię. Początkowo czytałem książkę z doskoku, ale szybko okazało się, że jednak nie była to najlepsza metoda. I dopiero gdy wygospodarowałem nieco więcej wolnego czasu, w końcu lektura „zaskoczyła” i resztę powieści pochłonąłem już błyskawicznie. Główny powód, dlaczego tak się stało, jest dla mnie oczywisty - w przypadku „Zielonego domu” charakterystyczna dla Llosy narracyjna „przeplatanka” czasu, miejsca i bohaterów opisywanych wydarzeń jest przez pisarza spleciona bardzo gęsto. W mojej ocenie - może nieco zbyt gęsto. I właśnie to sprawia, że raczej nie sposób czytać tej powieść w dłuższych odstępach czasowych, gdyż łatwo zapominamy szczątkowe informację, które wyłuskaliśmy już z przeczytanych fragmentów. A zatem, powracając po przerwie do czytania, trudno odnaleźć moment fabuły, w którym ją zwiesiliśmy. To dość irytujące uczucie, szczególnie jeśli jest to nasze pierwsze zetknięcie z Llosą lub tego typu narracją. A w „Zielonym domu” peruwiański noblista nie daje czytelnikowi praktycznie żadnej taryfy ulgowej.
Inna sprawa, że przecież właśnie na tym polega cały urok (lub przekleństwo) tej książki, w której Llosa swobodnie bawi się konwencją powieściowej narracji. Zamiast klasycznej liniowej fabuły, chronologicznego przedstawienia zdarzeń oraz wyrazistych bohaterów głównych, tworzy coś wręcz przeciwnego. Czas i miejsce opowieści oraz bohaterowie zmieniają się niczym w kalejdoskopie. Raz jesteśmy w Piurze, by kilka zdań potem zagłębić się w tropikalną Amazonkę. Teraz towarzyszymy postaci X, aby za chwilę czytać już o Y, który zna Z, będący jakoś związany z X. Jakby tego było mało, Llosa dodatkowo utrudnia i gmatwa nam sprawę, gdy na przykład stosuje nieprecyzyjne określenia typu „sierżant” lub samo imię Aquilino, choć przez powieść przewijają się dwie postacie o takim imieniu. Tak samo jest z chronologią wydarzeń, która jest przemieszana, a wydarzenia z różnych okresów następują po sobie bez wyraźnego wyodrębnienia. Oto zatem ów eksperymentalny styl snucia opowieści - żywy potok nieuporządkowanych fragmentów wydarzeń, które mają zgrabnie połączyć się w całość w wielkim finale.
Rzeczą dostrzeżoną raczej przez koneserów literatury i znawców twórczości Llosy jest natomiast struktura powieści, a więc jej podział na rozdziały i umowne podrozdziały, który nie jest rzeczą przypadkową. Przeciwnie, Llosa stworzył strukturę swojej powieści w sposób zaplanowany, tzn. korzystając z wcześniej przygotowanego schematu, który ma za zadanie uporządkować chaotyczną narrację. Wątki powieści są bowiem tak podzielone, aby powtarzać zastosowany schemat, w którym każdy z czterech rozdziałów książki posiada podział na pięć lub cztery części, rozdzielone od siebie jedynie niezadrukowanym fragmentem strony. Wyjątkiem jest tutaj epilog, który ma odmienny układ od wcześniejszych rozdziałów i stanowi domknięcie poszczególnych historii. Tym samym teoretycznie istnieje możliwość wydzielenia stosownych fragmentów i podjęcia próby przeczytania poszczególnych wątków osobno, bez powiązania z pozostałymi. Osobiście tego nie próbowałem, ale może kiedyś będzie okazja wrócić do tej powieści i to sprawdzić. Tak czy inaczej, układ powieści to kolejny element wielkiego pisarskiego eksperymentu, jakim bez wątpienia była w swoim czasie powieść „Zielony dom”.
W całej tej literackiej zabawie, do której autor chce nas zaprosić, zasadniczo dostrzegam dwa mankamenty, o których już częściowo napomknąłem. Oba zresztą zostały poprawione w późniejszej jakże genialnej „Rozmowie w Katedrze”, gdzie Llosa zastosował w zasadzie tę samą technikę narracji, co tutaj, ale znacznie lepiej dopracowaną pod względem tempa i zaplanowanej intrygi. Pierwszym problemem jest zbyt wysoka częstotliwość przeskoków między bohaterami, miejscami i czasem wydarzeń. Sam miałem z tym problem, gdy próbowałem czytać powieść „na raty”, a z pewnością wielu mniej upartych czytelników na tym etapie poległo. Nie jest to oczywiście rzecz, która uniemożliwiałaby ukończenie lektury, ale utrudnia ją na tyle, że powieść ta zazwyczaj nie jest wymieniana wśród największych dzieł peruwiańskiego pisarza. Llosa podszedł tutaj do sprawy naprawdę ambitnie, jakby zakładając z góry, że czytelnik da radę. To chyba typowy błąd wczesnego etapu twórczości, w której pragnienie zaimponowania własnymi możliwościami może nieco przeszacować zdolności odbiorców.
Natomiast drugi problem, jaki dostrzegam w tej powieści, to brak tej fabularnej iskry, czegoś, co zdecydowanie oczarowałoby na końcu czytelnika. Chociaż może to ja stałem się trochę zbyt wybredny, mając za sobą już inne powieści peruwiańskiego pisarza? Nadmieniłem już, że Llosa nie do końca wykorzystał potencjał swoich bohaterów, których losy biegną obok siebie i pewnymi fragmentami się wzajemnie przecinają, ale w połączeniu tym brakuje czegoś, co mocniej spinałoby oś fabularną powieści. Również brak głównego bohatera sprawia, że opowiadane historie kilku postaci rozgrywają się niejako poza emocjonalnym zaangażowaniem czytelnika, który nie nadąża za przeskokami pisarza. Dlatego właśnie, gdy docieramy do epilogu, może nam towarzyszyć uczucie lekkiego rozczarowania, że to już ten wielki finał, który rozgrywa się w jakiejś zabiedzonej restauracji donny Mercedes w ubogiej części Piury (choć moim zdaniem ma on swój specyficzny urok). Dlatego warto tę powieść potraktować jako generalną wprawkę Llosy do napisania „Rozmowy w katedrze”, gdzie wszystko zgrało się już niemal perfekcyjnie, oraz strukturalny eksperyment, na którego potrzeby konieczne było pewne poświęcenie aspektu fabularnego.
Wreszcie na koniec warto zwrócić uwagę na społeczną stronę opowieści, której nie mogło przecież zabraknąć u Mario Vargasa Llosy. Obraz dynamicznie rozwijającej się Piury, z jej Szmaciarnią, tj. dzielnicą nędzy, machismo paczki Nieustraszonych, czy burzliwa historia burdelu o zielonych ścianach, a także wstrząsająca dola autochtonicznej ludności Amazonii oraz brutalne historie z dziejów „kauczukowej gorączki” - to wszystko nadaje książce tak przyjemnej dla europejskiego odbiorcy dawki egzotyki. I chyba właściwie ten południowoamerykański ryt był elementem, który polubiłem w tej powieści najbardziej. Także podsumowując: zdecydowanie, ta wczesna powieść Llosy z pewnością nie jest najłatwiejszą i najlepszą pozycją na rozpoczęcie przygody z jego twórczością, ale, z drugiej strony, doskonale prezentuje unikalny styl pisarski peruwiańskiego noblisty i jego „totalne” podejście do literatury.
„Zielony dom” to druga powieść w bogatym dorobku pisarskim Mario Vargasa Llosy. Rok publikacji to 1966, a więc trzy lata po debiucie („Miasto i psy”) oraz kolejne trzy przed wydaniem monumentalnej „Rozmowy w Katedrze”. W mojej ocenie ta chronologia jest tutaj niezwykle istotna, aby właściwie ocenić recenzowaną powieść, gdyż jest to utwór mocno eksperymentalny, swoisty...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to pierwsza książka Llosy, która mnie rozczarowała. Po przeczytaniu paru recenzji spodziewalam się hardkorowego eksperymentu literackiego. Tymczasem choć jest to powieść wielowątkowa to fabuła jest dość prosta. Jedynym urozmaiceniem są niechronologiczna narracja oraz zabiegi tak charakteryczne dla Llosy jak przeplatające się opisy dwóch różnych scen w tym samym momencie. Gdyby jednak usunąć oba te elementy to pozostałaby następujące, proste historie: interesy przemytników kauczuku z ludnością rdzenną, historia małżeństwa pewnego wojskowego z wychowanką zakonnic oraz opowieść o burdel-tacie, ktory musiał zacząć wszystko od nowa.
Podczas lektury często wspominałam "Rozmowę w Katedrze". W przypadku "Rozmowy" niechronologiczna i nielinearna narracja stanowiła tylko i aż oprawę dla pasjonującej historii.
W "Zielonym domu" natomiast cała zabawa zaczyna się i kończy na połączeniu wątków i odkryciu paru luźno związanych historii, z których żadna nie porywa.
Dla przykładu: facet żeni się z miłości, ale z czasem staje się agresywny wobec żony, po incydencie w barze trafia do więzienia, a żona zaczyna trudnić się prostytucją. Cała historia opowiedziana linearnie byłaby przewidywalna i smętno - nudna. W "Zielonym domu" opowieść broni się wyłącznie tym, że została opowiedziana wyrywkowo i nie po kolei.
Bohaterowie są jednowymiarowi i mimo upływu lat, cały czas tacy sami. Próżno szukać u nich jakiegoś rozwoju, czy zmiany.
Dużo więcej głębi miała książka "Pantaleon i wizytantki", czyli de facto powieść satyryczna.
Jest to pierwsza książka Llosy, która mnie rozczarowała. Po przeczytaniu paru recenzji spodziewalam się hardkorowego eksperymentu literackiego. Tymczasem choć jest to powieść wielowątkowa to fabuła jest dość prosta. Jedynym urozmaiceniem są niechronologiczna narracja oraz zabiegi tak charakteryczne dla Llosy jak przeplatające się opisy dwóch różnych scen w tym samym...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNawet, nawet
Nawet, nawet
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLabirynt. Wątki, czas, akcja i bohaterowie są wymieszani na kartach powieści, a od czytelnika zależy czy ułoży te puzze w kolorowy i drapieżny świat dżungli i pewnego małego miasteczka, czy też zdezerteruje umęczony. Dla mnie to była przygoda i wyzwanie. Llosa stosuje zabiegi, które stanowią wymyślną grę z czytelnikiem, zmuszającą go do maksymalnej koncentracji. Inaczej nastąpi kapitulacja i treść zaczenie się sypać. Szczególnie wymagające są dialogi napisane niczym strumienie, bez znaków przestankowych, a czasem nawet wskazówek co do osób, które rozmawiają. Miejsca i czas splątane są jak roślinność dżungli, w której ważą się losy bohaterów. To lektura trudna, lecz satysfakcjonująca.
Labirynt. Wątki, czas, akcja i bohaterowie są wymieszani na kartach powieści, a od czytelnika zależy czy ułoży te puzze w kolorowy i drapieżny świat dżungli i pewnego małego miasteczka, czy też zdezerteruje umęczony. Dla mnie to była przygoda i wyzwanie. Llosa stosuje zabiegi, które stanowią wymyślną grę z czytelnikiem, zmuszającą go do maksymalnej koncentracji. Inaczej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie mogłem pogodzić tych kilku światów, więc poddałem się. Bliżsi mi Coltazar, Marquez, Fuentes.
Nie mogłem pogodzić tych kilku światów, więc poddałem się. Bliżsi mi Coltazar, Marquez, Fuentes.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tojesli nie skupiać się na niemożliwości załapania wszystkich wątków nadal po 200 stronach ale rozkoszować się zmiennością akcji z nadzieją że na końcu fabuła troche się wyjaśni to można przeczytać z dużą przyjemnością ale podejrzewam że dla wielu ten sposób prowadzenia narracji będzie nie do zaakceptowania no ale kolorowa książka dużo się dzieje ciagle i napewno warto obczaić.
jesli nie skupiać się na niemożliwości załapania wszystkich wątków nadal po 200 stronach ale rozkoszować się zmiennością akcji z nadzieją że na końcu fabuła troche się wyjaśni to można przeczytać z dużą przyjemnością ale podejrzewam że dla wielu ten sposób prowadzenia narracji będzie nie do zaakceptowania no ale kolorowa książka dużo się dzieje ciagle i napewno warto obczaić.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli miałabym jednym zdaniem określić "Zielony dom" to użyłabym stwierdzenia "przerost formy nad treścią". Zawiły sposób prowadzenia fabuły nie jest w żaden sposób uargumentowany zawartością książki. Myślę, że doskonale maskuje ubogie portrety psychologiczne bohaterów, kiepsko opisane tło wydarzeń czy miejscami tandetne nagromadzenie zwrotów akcji i dotykanych problemów. Uważam, że powieść jest zbyt powierzchowna by uznać ją za studium chrystianizacji terenów Amazonii/prostytucji/innych problemów, co sugerują komentarze niektórych czytelników.
Jedyne co muszę przyznać książce to fakt, że jest jakąś formą treningu uważności i pamięci. Forma powieści wymaga od czytelnika dobrej znajomości bohaterów, bo przeplatane dialogi często nie pozwalają na przypomnienie sobie ich tożsamości z kontekstu. Pomimo tego, że fabuła pozostawia wiele do życzenia i nie skłania ku głębszym refleksjom, to sama książka jest czymś oczyszczającym dla głowy i nie oceniam jej jako straconego czasu, ale jako wprawkę do bardziej skomplikowanych, bogatszych w treść dzieł.
Jeśli miałabym jednym zdaniem określić "Zielony dom" to użyłabym stwierdzenia "przerost formy nad treścią". Zawiły sposób prowadzenia fabuły nie jest w żaden sposób uargumentowany zawartością książki. Myślę, że doskonale maskuje ubogie portrety psychologiczne bohaterów, kiepsko opisane tło wydarzeń czy miejscami tandetne nagromadzenie zwrotów akcji i dotykanych problemów....
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJestem wielbicielką niemal wszystkich książek Llosy, tę również polecam, z tym że wytrwałym czytelnikom. Brak chronologii i wielowątkowa narracja są trudne w odbiorze, ale ten pozorny chaos znakomicie odzwierciedla mroczny i duszny klimat peruwiańskiej dżungli i dramatyczne losy bohaterów powieści.
Jestem wielbicielką niemal wszystkich książek Llosy, tę również polecam, z tym że wytrwałym czytelnikom. Brak chronologii i wielowątkowa narracja są trudne w odbiorze, ale ten pozorny chaos znakomicie odzwierciedla mroczny i duszny klimat peruwiańskiej dżungli i dramatyczne losy bohaterów powieści.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyjemna w odbiorze.
Przyjemna w odbiorze.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMożna się pogubić w mnogości wątków i bohaterów. I w braku chronologii. Llosa jednak tak potoczyście prowadzi narrację, że ignoruje się pogubienie i pozwala się słowom zapadać w głowę, gdzie zostają, by po przeczytaniu, na spokojnie poukładać się w całość (liczba mnoga) historii.
Można się pogubić w mnogości wątków i bohaterów. I w braku chronologii. Llosa jednak tak potoczyście prowadzi narrację, że ignoruje się pogubienie i pozwala się słowom zapadać w głowę, gdzie zostają, by po przeczytaniu, na spokojnie poukładać się w całość (liczba mnoga) historii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to