Kiedy wieloryby miały nogi. I inne niesamowite ścieżki ewolucji

Okładka książki Kiedy wieloryby miały nogi. I inne niesamowite ścieżki ewolucji autora Hannah Bailey, Dougal Dixon, 9788381542746
Okładka książki Kiedy wieloryby miały nogi. I inne niesamowite ścieżki ewolucji
Dougal DixonHannah Bailey Wydawnictwo: Zielona Sowa popularnonaukowa dziecięca
64 str. 1 godz. 4 min.
Kategoria:
popularnonaukowa dziecięca
Format:
papier
Tytuł oryginału:
When the Whales Walked: And Other Incredible Evolutionary Journeys
Data wydania:
2019-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2019-01-01
Liczba stron:
64
Czas czytania
1 godz. 4 min.
Język:
polski
ISBN:
9788381542746
Tłumacz:
Joanna Ganszyniec
Średnia ocen

7,3 7,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Kiedy wieloryby miały nogi. I inne niesamowite ścieżki ewolucji w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Kiedy wieloryby miały nogi. I inne niesamowite ścieżki ewolucji

Średnia ocen
7,3 / 10
10 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Kiedy wieloryby miały nogi. I inne niesamowite ścieżki ewolucji

Sortuj:
avatar
1802
611

Na półkach: , , , , ,

Dobra książka popularnonaukowa dla dzieci powinna spełniać dwa podstawowe kryteria. Po pierwsze być rzetelnym źródłem wiedzy, dzięki któremu dzieciaki mogą dowiedzieć się czegoś nowego lub poszerzyć już posiadaną wiedzę. Po drugie musi być napisana w taki sposób, by pozostać atrakcyjną i zrozumiałą dla młodego czytelnika. Opowieść o ewolucji Dougala Dixona spełnia obydwa te warunki. Intrygujący tytuł „Kiedy wieloryby miały nogi” oraz przepiękne ilustracje Hannahy Bailey od razu skupiają uwagę czytelnika a podana w przystępny i rzetelny sposób wiedza sprawia, że jest to naprawdę wartościowa pozycja.

Książka składa się z kilkunastu rozdziałów, które można z grubsza podzielić na trzy części. W pierwszej z nich młody odbiorca dowie się czym jest ewolucja oraz na czym polega jej podstawowy mechanizm, którym jest dobór naturalny. To również wstęp do tego, na podstawie czego można wysnuć wnioski o ewolucji w świecie zwierząt. Następnie znajduje się zasadnicza część publikacji, czyli poparte ilustracjami i konkretnymi faktami historie kilku grup zwierząt. Po krótkiej wzmiance o bezkręgowcach i rybach, kolejne gromady przedstawione zostały znacznie bardziej szczegółowo. Znajdziemy tu wgląd w sytuację na ziemi miliony lat temu, gdy w kolejnych erach ziemią rządziły gady, ptaki i ssaki. W zakończeniu książki pada niezmiernie ważny wniosek, że ewolucja wciąż trwa i ma miejsce.

„Kiedy wieloryby miały nogi” czyta się bardzo dobrze. To nie za długie wzmianki o konkretnych niezwykłych zwierzętach, których istnienie potwierdza teorię ewolucji. Są napisane przystępnym językiem, który nie sprawi młodemu czytelnikowi żadnych problemów. Pojawiają się tu również specjalistyczne terminy, jednak zostały dobrze wyjaśnione, dzięki czemu dziecko jest w stanie je zrozumieć.

Jest to również bardzo ładna książka. Ilustrację, których autorką jest Hannah Bailey są kolorowe ale utrzymane w stonowanych barwach. Nadają kształty niezwykłym stworzeniom, o jakich pisze Dougal Dixon. Przedstawione zwierzęta zostały pokazane w realistyczny sposób, dzięki czemu młody czytelnik nie musi wyobrażać sobie walenia z nogami, gdyż znajdzie tu właściwą ilustrację.

Największym mankamentem książki jest chyba jej dość wybiórczy charakter. Jest to skądinąd zrozumiałe, gdyż gdyby potraktować temat szczegółowo publikacja rozrosłaby się do sporych rozmiarów. Niemniej jednak odczułam pewne braki, nie wspomniano ani słowem o potężnych fororakach, które terroryzowały amerykańskie prerie, ewolucja ssaków, poza kilkoma grupami również ujęta została dość ogólnikowo. Zabrakło jakichkolwiek informacji o rybach poza tą, czym różniły się od ichtiozaurów. Tak czy inaczej nie jest to książka stricte naukowa, a pozycja mająca uświadomić czytelnikowi, że ewolucja w ogromny sposób wpłynęła i nadal wpływa na życie na ziemi oraz zaszczepić w nim głód wiedzy i chęć dogłębnego poznania tematu.

Kiedy wieloryby miały nogi to bardzo dobra książka edukacyjna. Piękna i przystępnie napisana przybliża czytelnikom niełatwy temat tego jak zmieniało się życie na ziemi. Pozbawiona rzeczowych błędów, zawierająca w sobie mnóstwo nazw własnych przedziwnych stworzeń jakie przewinęły się przez naszą planetę z pewnością spodoba się dociekliwym dzieciakom. To w końcu książka, której lektura sprawi przyjemność również dorosłemu czytelnikowi.

Dobra książka popularnonaukowa dla dzieci powinna spełniać dwa podstawowe kryteria. Po pierwsze być rzetelnym źródłem wiedzy, dzięki któremu dzieciaki mogą dowiedzieć się czegoś nowego lub poszerzyć już posiadaną wiedzę. Po drugie musi być napisana w taki sposób, by pozostać atrakcyjną i zrozumiałą dla młodego czytelnika. Opowieść o ewolucji Dougala Dixona spełnia obydwa te...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1479
966

Na półkach: , ,

"Kiedy wieloryby miały nogi i inne niesamowite ścieżki ewolucji" to wspaniała książka dla każdego miłośnika przyrody. Jeśli wasze dziecko jest zafascynowane dinozaurami i innymi zwierzętami, które kiedyś żyły na Ziemi ta książka to wasze must have tej jesieni. Jej studiowanie na pewno umili każdy długi wieczór. Moja A. po pierwszym jej przeczytaniu przepadłą bez reszty ;-) Od dawna uwielbia wszystko, co związane jest ze światem zwierząt i roślin, ale nie przypuszczałam, że aż tak pochłonie ją temat ewolucji. "Od chwili, gdy życie wypełza z oceanów na ląd, do czasów, gdy nasi prymitywni przodkowie zeszli z drzew, historii Ziemi pełna jest niezwykłych wydarzeń. EWOLUCJA: TO NIESAMOWITE!" Jeśli chcecie wiedzieć czy ptaki to trochę dinozaury, krokodyle były kiedyś ciepłokrwiste, a węże miały kiedyś nogi ta książka będzie dla was wspaniałą lekturą :-) Zatem cofnijmy się w czasie i odkryjmy świat, którego już nie ma. Mnóstwo ciekawostek, duży format i wspaniałe ilustracje to na pewno duże plusy tej książki. Mam nadzieję, że spodoba się wam równie mocno jak nam :-) Polecam :-)
https://mufloneks.blogspot.com/2019/09/kiedy-wieloryby-miay-nogi.html

"Kiedy wieloryby miały nogi i inne niesamowite ścieżki ewolucji" to wspaniała książka dla każdego miłośnika przyrody. Jeśli wasze dziecko jest zafascynowane dinozaurami i innymi zwierzętami, które kiedyś żyły na Ziemi ta książka to wasze must have tej jesieni. Jej studiowanie na pewno umili każdy długi wieczór. Moja A. po pierwszym jej przeczytaniu przepadłą bez reszty ;-)...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

41 użytkowników ma tytuł Kiedy wieloryby miały nogi. I inne niesamowite ścieżki ewolucji na półkach głównych
  • 29
  • 10
  • 2
14 użytkowników ma tytuł Kiedy wieloryby miały nogi. I inne niesamowite ścieżki ewolucji na półkach dodatkowych
  • 6
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Kiedy wieloryby miały nogi. I inne niesamowite ścieżki ewolucji

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Daj gryza. Smakowite historie o jedzeniu Daniel Mizieliński
Daj gryza. Smakowite historie o jedzeniu
Daniel Mizieliński Aleksandra Mizielińska Natalia Baranowska
Gotowanie to dla wielu czysta przyjemność i rozkosz, ale dla innych, do których zaliczam się ja, niestety, ale jest to pewnego rodzaju katorga czy przykry obowiązek. Nigdy specjalnie akurat ta czynność, nie sprawiała mi większej satysfakcji, chociaż przyznam, że pozytywne opinie na temat moich potraw zawsze gdzieś tam przyjemnie podbudowywały moje ego. Wychowałam się na tradycyjnej polskiej kuchni, moja mama była pasjonatką gotowania i wymyślania dla naszej rodziny przeróżnych nietypowych dań, podziwiałam ją zawsze za to, że z niczego potrafiła stworzyć fantastyczne jedzenie i za to, że nic nie marnowała, nie wyrzucała nigdy żywności do śmieci, jak to niestety robi wiele osób, choć nie przyznaje się do tego. Nie przywiązuję większej wagi do tego co jem, aczkolwiek staram się odżywiać w miarę zdrowo i regularnie, ale sami zapewne wiecie, jak to jest. Czasem zdarzy się jakieś danie na szybko, czy fast food, mówiąc wprost. Posiadając dwoje dzieci, w tym jedno z dosyć poważnymi problemami żywieniowymi, byłam zmuszona do tego, żeby wziąć się w garść i zająć tą niezbyt lubianą przeze mnie dziedziną życia i wydaje mi się, że nawet nie wyszło mi to tak źle, ale o to musicie już Moi Drodzy Czytelnicy zapytać moich bliskich:))) Książka "Daj gryza..." według mnie jest w miarę dobrym przewodnikiem po jedzeniu nie tylko dla dzieci, do których głównie jest skierowana, ale tak samo do osób w każdym wieku. To takie kompendium wiedzy, nietypowych historii i intrygujących ciekawostek, o których często nie wiemy, czy mamy tylko bardzo ogólne pojęcie. Rozumiem, że autorzy musieli mocno się spiąć w wyborze najważniejszych według nich informacji i w zasadzie nie można się tutaj do czego przyczepić, ale w czasach permanentnego niemalże atakowania nas czy właśnie bardzo młodych ludzi kolorowymi czy krzykliwymi obrazami, trochę jak dla mnie tu tego za dużo, ciężko skupić się na konkrecie , a to chyba też ma znaczenie, żeby przekazać jakąś tam wiedzę. Za dużo tych soczystych, kwiecistych, zbyt intensywnych, efekciarskich bodźców, które niekoniecznie takiego małoletniego czytelnika zachęcą do poznawania historii związanej z jedzeniem. Już nie wspominając o niektórych przepisach kulinarnych, do których składniki raczej ciężko byłoby zdobyć, nie mówiąc o ich wykonaniu. Brak jakiejś konsekwencji, z jednej strony książka skierowana do młodego czytelnika, a z drugiej za dużo tu momentami tzw. dorosłych treści. Mimo to uważam, że można po nią sięgnąć, żeby czegoś tam się jednak dowiedzieć:)
kasiaman55 - awatar kasiaman55
ocenił na63 lata temu
Dinozaury. Skamieliny i pióra M.K. Reed
Dinozaury. Skamieliny i pióra
M.K. Reed Joe Flood
Na początku dzieje paleontologii jako nauki są tu przekazywane troszkę drętwo, ale szybko płynność narracji się rozkręca i potem już ciężko odłożyć ten komiks przed doczytaniem go do końca. Bardzo przyjemne ilustracje, chociaż spodziewałam się jednak nieco większej ilości szczegółów (puste oczy dinozaurów mi się nie podobały) oraz większej konsekwencji w sposobie rysowania upierzonych gatunków. Welociraptory są tu bowiem mocno podobne do stricte jaszczurowatych raptorów z Parku Jurajskiego, tyle tylko że mają pióra, zamiast m.in. mieć także sporo delikatniejszą budowę szczęk. Plus z jakiegoś dziwnego powodu wszystkie pierzaste dinozaury mają nadal dość "łysawe" głowy, co jak dla mnie wyglądało nienaturalnie i wytrącało nieco z lektury. Tak jakby ilustrator stał w rozkroku między starą szkołą a nowymi rekonstrukcjami, co wydaje się dziwne dla komiksu z ewidentnie edukacyjnymi celami, i to takimi naprawdę ambitnymi jak na pozycję dla dzieci. Tak samo zdziwił mnie brak grzebienia na głowie spinozaura, skoro cała reszta jego anatomii była bardzo dobrym odwzorowaniem rekonstrukcji z 2014 roku (która to rekonstrukcja jest już zupełnie nieaktualna, swoją drogą, ale oczywiście w roku wydania nikt nie mógł tego przewidzieć - co w sumie pięknie pasuje do głównego przesłania komiksu o nieustannych zmianach w naszej wiedzy o naturze). Aha, tłumaczenie jest miejscami drewniane, na szczęście nie za często. Ale jednak na tyle, że chciałam sprawdzić, kto był jego autorem, i tu niespodzianka - nie ma informacji o tłumaczu. Aż sprawdzałam parę razy, no ale nie ma. Ponarzekałam, ale to w sumie drobiazgi, komiks i tak mi się podobał. Interesujący nawet dla dorosłych, jeśli nie czytali wcześniej o historii paleontologii. Ps. Jedna gwiazdka mniej za kompletny brak terizinozaura. :P
Żółw-w-filiżance - awatar Żółw-w-filiżance
ocenił na71 rok temu
Cholera i inne choroby Łukasz Kaniewski
Cholera i inne choroby
Łukasz Kaniewski
Będę czytać dzieciom książkę! Od czasu do czasu ktoś mnie zauważa i prosi o przyjście do placówki opiekuńczej, wychowawczej lub kulturalnej i poczytanie dzieciom. Wybierałam już baśnie i były powieści przygodowe. Pomyślałam, że tym razem przyniosę ze sobą książkę popularnonaukową, ale napisaną z myślą o najmłodszym czytelniku. Wykorzystam dominującą cechę wieku dziecięcego – ciekawość i poczytam im o chorobach. Brzmi poważnie! Można nawet zacząć się zastanawiać, czy nie nazbyt poważnie? Zapewniam, że ani trochę! Książka jest napisana i narysowana z myślą właśnie o dzieciach w serii specjalnie dla nich przeznaczonej „Latawiec”. Duży format A4, w twardej oprawie i szytym trzonem książki dodatkowo gwarantuje długowieczność w dziecięcych łapkach. Teksty niewielkie objętościowo, zawierające najważniejsze informacje podane z lekkim humorem i odniesieniami do znanych dziecku sytuacji z otoczenia – nie znużą. Duże litery zachęcą te, które mają problemy z procesem czytania. Czytających im dorosłych z wadami wzroku ucieszą! Treść nie straszy, pomimo rzetelności i nieodpartego odruchu drapania się przy czytaniu o wszawicy. Raczej wskazuje na zachowania profilaktyczne, jak choroby się ustrzec czy zapobiec i co robić, gdy już się przydarzy. Autor pomyślał o tych najczęściej przytrafiających się dzieciom i młodzieży, jak próchnica, trądzik młodzieńczy, pasożyty czy alergia. Nie zapomniał jednak i o tych pojawiających się w wieku dorosłym obserwowanych w rodzinie, jak nowotwór, zawał czy nadciśnienie. Zastanawiałam się, czy zasadnym było umieszczenie dżumy i cholery, bo współcześnie to raczej ciekawostki medyczne. W to miejsce koniecznie umieściłabym świerzb i świnkę. Ta ostatnia to typowa choroba wieku dziecięcego. Nie ma malucha, który by jej nie przeszedł. Sam układ zawartości i oprawa graficzna aż prosi się o wspólne czytanie! Każdy rozdzialik wielkimi literami zapowiada swoją główną bohaterkę-chorobę. Każdy rozpoczyna się krótkim, zabawnym, czasami motywującym do walki, tematycznie nawiązującym wierszykiem. I każdy ilustrowany jest grafiką zainspirowaną treścią, ale i zachęcającą do nawiązań, rozszerzeń i uzupełnień – dla dorosłego i dalszych poszukiwań – dla dziecka. Dodatkową zaletą są dwa, osobne rozdziały mówiące już nie o chorobach, ale o ich przyczynach – bakteriach i wirusach. Ostatni, profilaktyczny, tłumaczy bardzo żywo dyskutowane w mediach i w społeczeństwie zagadnienie szczepionek. To dobra okazja, by wytłumaczyć dzieciom ten spór. Podczas czytania ostatnich rozdziałów wpadłam na pomysł, aby przynieść ze sobą mikroskop i pokazać dzieciom preparaty z bakteriami. Może obudzę w kimś ducha badacza lub lekarza? Autor nie zapomniał również o bardzo, bardzo ważnej rzeczy, a którą ujął w dwóch zdaniach – „Choroby nie są sprawiedliwe. Nie patrzą, czy człowiek jest dobry, czy zły, wszystkich gnębią równie chętnie”. Warto to podkreślać przy każdym rozdziale, ponieważ nadal istnieją w świadomości społecznej „choroby wstydliwe”. Wszawica czy owsica nie wywołuje współczucia wśród dzieci, lecz chęć wyśmiania i poniżenia. Dorośli również mogą się czegoś nowego przy okazji dowiedzieć. Dla mnie szokiem była informacja, że przy leczeniu ciężkich przypadków depresji nadal stosuje się elektrowstrząsy. Byłam przekonana, że tę metodę, tak krytykowaną, dawno zarzucono. A tu niespodzianka! Do wykorzystania tej książki przekonała mnie również rekomendacja fachowca, mimo merytorycznego przygotowania autora, który specjalizuje się w tematyce naukowej, umieszczona na tylnej okładce. Mam tylko jedną uwagę. Przy następnym wydaniu tej książeczki, warto poprawić błąd pojęciowy nierozróżniający określeń – „nastolatki” i „nastolatkowie”, który zakradł się do tekstu o trądziku młodzieńczym. Tyle moich wrażeń. Przede mną najbardziej wymagający czytelnik – dzieci! http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na86 lat temu
Z tatą na dinozaury Tomasz Samojlik
Z tatą na dinozaury
Tomasz Samojlik Wojciech Mikołuszko
Wojciech Mikołuszko w swoich książkach dla dzieci stawia na przygodę i wiedzę. To połączenie przyjemnego z pożytecznym. Tym razem tata wprowadza dzieci w świat dinozaurów. Jego ekipa poznawcza liczy 6 osób: tato Wojtek, Irena i czwórka dzieciaków w różnym wieku. Przewodnikami po tym świecie są naukowcy, pasjonaci, którzy na dinozaurach „zęby zjedli”. Zadziwia przede wszystkim bardzo wielka rodzina wszystkich dinozaurów. Bo ja osobiście przyznaję, że znałam tylko kilku przedstawicieli gatunku. Tymczasem okazuje się, było mnóstwo dinozaurów na lądzie, w wodzie i w powietrzu. To prawdziwe kompendium wiedzy na ten temat, to odpowiedzi na wiele pytań, to w końcu zachęcenie do poszukiwań Bo wydawać by się mogło, że same dinozaury żyły przed milionami lat, ale gdy się postaracie, znajdziecie ślady ich bytowania na Ziemi – i to tu, w Polsce. Dodam tylko, że dzięki opisom rodzinnych i przyjacielskich wypraw można dowiedzieć się, jak takie poszukiwania wyglądają, na co zwracać uwagę, jak być bardzo spostrzegawczy i uważnym. Kiedy żyły dinozaury, w jakich erach, co jadły, jak były zbudowane, dlaczego niektóre były niebezpieczne a niektóre całkiem przyjazne, które z nich miały troskliwych rodziców. Dużym atutem tej książki jest to, że przy każdym rozdziale, kolejnej wycieczce, jest podane miejsce wyprawy. Dzieciaki i tytułowy tata spotykają się z różnymi ludźmi, prowadzą rozmowy, zadają pytania. Z jednej strony to fajna książka o poszerzaniu horyzontów w temacie „dinozaury”. Z drugiej – to doskonały przepis na wspólne spędzenie czasu – z dziećmi, z przyjaciółmi. W czasie, gdy wiele rzeczy jest na wyciągnięcie ręki, dzieci i dorośli często zamykają się w swoich światach, taka książka to miód na serce. Wprawdzie pierwsze wydanie ukazało się w 2017 roku, ale ówczesna rzeczywistość niewiele różniła się od tej teraz. Tak więc to książka bardzo społeczna, pokazująca też zagadnienia z innych dziedzin. Jest tu trochę geografii, biologii, psychologii, metod badawczych. Dzieciom spodobają się charakterystyczne ilustracje Tomasza Samojlika.
beel - awatar beel
ocenił na84 lata temu
Elegantki, trucicielki i inne ziółka. Zwariowany atlas roślin Adrienne Barman
Elegantki, trucicielki i inne ziółka. Zwariowany atlas roślin
Adrienne Barman
"Elegantki, trucicielki i inne ziółka. Zwariowany atlas roślin” to wydana dosyć niedawno książka nakładem wydawnictwa @dwiesiostry. Do nas dotarła jako niespodzianka, z której ucieszyłyśmy się ogromnie. Było to dla nas nie lada zaskoczenie. Ale do rzeczy, co to jest i o czym? „Elegantki, trucicielki i inne ziółka” autorstwa Adrienne Barman to ilustrowany atlas roślin. Niemały, ale poręczny, z pokaźną ilością stron, fantastycznie wydany, rewelacyjnie zilustrowany, niezwykle zabawny, kolorowy i pełen wiedzy. Jest to cudowna encyklopedia roślin dla dzieci, w której znajdziemy ponad 700 gatunków roślin podzielonych na najrozmaitsze grupy – niektóre na serio, inne nieco żartobliwie, dwuznacznie, sugerujące, ze mamy do czynienia z jakimiś nietypowymi kobietami. Kiedy tylko książka do nas dotarła, natychmiast oczarowała Nikolę, a nie ma ona jeszcze skończonych dwóch lat. Zaczęła pokazywać kolorowe rośliny, interesować się, a ja koniecznie musiałam jej opowiadać, nazywać je. Nikola nie mówi jeszcze za dużo, ale nie zdziwię się, jak zacznie i będzie znać wszystkie roślinki na pamięć. Dzięki temu cudownego atlasowi poznajemy rośliny obiadowe, trujące, cytrusowe, zrzucajace liście na zimę (striptizerki)😄 przy tej książce można się wiele nauczyć, konkretnie pośmiać i zadziwić, ile roślin znamy, a ile jeszcze zostało do poznania. Można odkryć lecznicze właściwości niektórych, bądź dowiedzieć się, jakie warzywo służyło jako zapłata dla budowniczych piramid. Ponadto jest to pochłaniacz czasu dla dzieci. Starszaki, które umieją samodzielnie czytać, na pewno na długo zostaną pochłonięte przez ten atlas! Polecam Wam, rodzicom i Waszym dzieciom!
Ze-bookiempodrękę - awatar Ze-bookiempodrękę
ocenił na95 lat temu

Cytaty z książki Kiedy wieloryby miały nogi. I inne niesamowite ścieżki ewolucji

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Kiedy wieloryby miały nogi. I inne niesamowite ścieżki ewolucji