Wikingowie w Polsce? Zabytki skandynawskie na ziemiach polskich

Średnia ocen

7,8 7,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wikingowie w Polsce? Zabytki skandynawskie na ziemiach polskich w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wikingowie w Polsce? Zabytki skandynawskie na ziemiach polskich

Średnia ocen
7,8 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wikingowie w Polsce? Zabytki skandynawskie na ziemiach polskich

Sortuj:
avatar
754
288

Na półkach:

Książka zawiera ciekawy katalog zabytków skandynawskich/wikińskich pochodzących z różnych miejsc w Polsce, zwłaszcza, że nie widziałam wystawy przygotowanej przez Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie. Niestety niektóre teksty zamieszczone w publikacji przedstawiają "nacjonalistyczne" podejście do tematu, a znak zapytania zawarty w tytule przewija się w treści. Autorzy redefiniują pochodzenie niektórych artefaktów, np. miecz wcześniej uznany za skandynawski staje się "ekskluzywnym wyrobem lokalnym wykonanym na Pomorzu lub w innych częściach domeny pierwszych Piastów" - w tym duchu przedstawiono wiele tez. Dla mnie to męczący punkt widzenia.

Książka zawiera ciekawy katalog zabytków skandynawskich/wikińskich pochodzących z różnych miejsc w Polsce, zwłaszcza, że nie widziałam wystawy przygotowanej przez Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie. Niestety niektóre teksty zamieszczone w publikacji przedstawiają "nacjonalistyczne" podejście do tematu, a znak zapytania zawarty w tytule przewija się w treści....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
59
16

Na półkach:

Bardzo dobry zespół autorów tego naukowego wszak opracowania. Dużo konkretnej wiedzy. Cieszy zapoczątkowanie nowej serii wydawniczej rodem z Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie. Gratulacje.

Bardzo dobry zespół autorów tego naukowego wszak opracowania. Dużo konkretnej wiedzy. Cieszy zapoczątkowanie nowej serii wydawniczej rodem z Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie. Gratulacje.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

72 użytkowników ma tytuł Wikingowie w Polsce? Zabytki skandynawskie na ziemiach polskich na półkach głównych
  • 57
  • 15
11 użytkowników ma tytuł Wikingowie w Polsce? Zabytki skandynawskie na ziemiach polskich na półkach dodatkowych
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Hayden White w Polsce: Fakty, krytyka, recepcja Maciej Bugajewski, Ewa Domańska, Jerzy Kałążny, Bartłomiej Krupa, Henryk Markiewicz, Danuta Minta-Tworzowska, Jakub Muchowski, Iwan Peshkov, Jan Pomorski, Jörn Rüsen, Dariusz Andrzej Sikorski, Edward Skibiński, Paweł Stróżyk, Marek Wilczyński, Tomasz Wiśniewski
Ocena 7,0
Hayden White w Polsce: Fakty, krytyka, recepcja Maciej Bugajewski, Ewa Domańska, Jerzy Kałążny, Bartłomiej Krupa, Henryk Markiewicz, Danuta Minta-Tworzowska, Jakub Muchowski, Iwan Peshkov, Jan Pomorski, Jörn Rüsen, Dariusz Andrzej Sikorski, Edward Skibiński, Paweł Stróżyk, Marek Wilczyński, Tomasz Wiśniewski
Okładka książki Chrzest Mieszka I i chrystianizacja państwa Piastów Marek Cetwiński, Józef Dobosz, Darius von Güttner-Sporzyński, Jarosław Jarzewicz, Hanna Kóčka-Krenz, Marzena Matla, Maciej Michalski, Grzegorz Pac, Marcin Rafał Pauk, Krzysztof Polek, Maksymilian Sas, Dariusz Andrzej Sikorski, Leszek Paweł Słupecki, Jerzy Strzelczyk, László Tapolcai, Przemysław Urbańczyk, Vratislav Vaníček
Ocena 7,9
Chrzest Mieszka I i chrystianizacja państwa Piastów Marek Cetwiński, Józef Dobosz, Darius von Güttner-Sporzyński, Jarosław Jarzewicz, Hanna Kóčka-Krenz, Marzena Matla, Maciej Michalski, Grzegorz Pac, Marcin Rafał Pauk, Krzysztof Polek, Maksymilian Sas, Dariusz Andrzej Sikorski, Leszek Paweł Słupecki, Jerzy Strzelczyk, László Tapolcai, Przemysław Urbańczyk, Vratislav Vaníček
Okładka książki Spór o początki państwa polskiego. Historiografia, tradycja, mit, propaganda Andrzej Buko, Wojciech Chudziak, Wojciech Drelicharz, Michał Kara, Przemysław Nowak, Jacek Poleski, Dariusz Andrzej Sikorski, Henryk Marek Słoczyński, Błażej Stanisławski, Bartosz Tietz
Ocena 7,8
Spór o początki państwa polskiego. Historiografia, tradycja, mit, propaganda Andrzej Buko, Wojciech Chudziak, Wojciech Drelicharz, Michał Kara, Przemysław Nowak, Jacek Poleski, Dariusz Andrzej Sikorski, Henryk Marek Słoczyński, Błażej Stanisławski, Bartosz Tietz
Okładka książki Slavia Antiqua, Tom LVI, 2015 Artur Błażejewski, Zofia Brzozowska, Andrzej Janowski, Tomasz Kurasiński, Mirosław J. Leszka, Michał Łuczyński, Krystyna Łukasiewicz, Henryk Mamzer, Andrzej Michałowski, Joanna Sawicka, Dariusz Andrzej Sikorski, Milena Teska
Ocena 7,0
Slavia Antiqua, Tom LVI, 2015 Artur Błażejewski, Zofia Brzozowska, Andrzej Janowski, Tomasz Kurasiński, Mirosław J. Leszka, Michał Łuczyński, Krystyna Łukasiewicz, Henryk Mamzer, Andrzej Michałowski, Joanna Sawicka, Dariusz Andrzej Sikorski, Milena Teska
Okładka książki Chrzest – św. Wojciech – Polska. Dziedzictwo średniowiecznego Gniezna Jakub Adamski, Tomasz Janiak, Tomasz Sawicki, Dariusz Andrzej Sikorski, Miłosz Sosnowski, Jerzy Strzelczyk, Alicja Szulc
Ocena 6,0
Chrzest – św. Wojciech – Polska. Dziedzictwo średniowiecznego Gniezna Jakub Adamski, Tomasz Janiak, Tomasz Sawicki, Dariusz Andrzej Sikorski, Miłosz Sosnowski, Jerzy Strzelczyk, Alicja Szulc
Okładka książki Chrystianizacja Europy. Kościół na przełomie I i II tysiąclecia Marek Cetwiński, Józef Dobosz, Maria Dzielska, Kazimierz Ilski, Adam Krawiec, Jan Prostko-Prostyński, Stanisław Rosik, Maciej Salamon, Maksymilian Sas, Dariusz Andrzej Sikorski, Leszek Paweł Słupecki, Jerzy Strzelczyk
Ocena 6,9
Chrystianizacja Europy. Kościół na przełomie I i II tysiąclecia Marek Cetwiński, Józef Dobosz, Maria Dzielska, Kazimierz Ilski, Adam Krawiec, Jan Prostko-Prostyński, Stanisław Rosik, Maciej Salamon, Maksymilian Sas, Dariusz Andrzej Sikorski, Leszek Paweł Słupecki, Jerzy Strzelczyk

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Magia, kobiety i śmierć w świecie wikingów Leszek Gardeła
Magia, kobiety i śmierć w świecie wikingów
Leszek Gardeła
INFO Autor książki na podstawie analizy grobów kobiecych, tekstów (m.in. edda poetycka, sagi wojowników) i znalezisk archeologicznych autor książki przygląda się kim były kobiety w czasach wikingów. W pozycji przeczytamy też o rytuałach, przedmiotach powiązanych z magią, bądź walką. Dokładnie przeanalizowano tu również groby skandynawskich niewiast, ⚔️MOJA OPINIA Mimo, że książka ma charakter historyczny, dla mnie skrywała ona wiele magii. Przede wszystkim, autor, Leszek Gardeła, bardzo dużo uwagi poświęca nawiązywaniu do mitów, tekstów poematów i sag. W pozycji rozbudowany został też wątek magii seidr i symboliki włóczni, amuletów, czy sposobu pochówku. Sporo tu też Odyna, który był mocno związany z magia i bardzo się cieszę, że jego postać została tu podkreślona. W kontekście zaświatów wspomniane zostały oczywiście Walkirie i Valhalla, ale nie pominięto też Helheim (krainy zmarłych Hel),oraz Folkvangr (miejsca podróży kobiet po śmierci, o które dbała sama Freja). Mitologia została też zestawioba ze znaleziskami archeologicznymi: grobami i artefaktami, które towarzyszyły zmarłym w ich podróże w zaświaty. W moim odczuciu historyczna atmosfera bardzo płynnie przechodzi tu w magię i wierzenia wikingów. Myśle, że książka przypadnie do gustu zarówno osobom interesujących się odkryciami archeologicznymi, ale też nordycką duchowością, seidr czy mitologią. #współpracarecenzencka
kartomaniaczka - awatar kartomaniaczka
oceniła na81 rok temu
O broni Słowian. Na wojnie i w kulturze Igor D. Górewicz
O broni Słowian. Na wojnie i w kulturze
Igor D. Górewicz
Książka "O broni Słowian" ukazała się drukiem w 2020 roku. Tym razem wydawniczo Triglav wsparło Wydawnictwo Wielkopolskie, być może dla tego, że nie dość, że jest to zdecydowanie najgrubsza książka jaką do tej pory zaproponowali, to jeszcze pierwsza (nie licząc poprzedniej pozycji z serii pt. "O wojownikach Słowian") w twardej oprawie. Jak już przy druku jesteśmy, tutaj również widać znaczną poprawę w jakości papieru. Wątpliwości natomiast dostarcza okładka, szczególnie sposób jej klenia. Mój egzemplarz uległ rozkładowi, niemniej przyznam się bez bicia, że trochę ją wymęczyłam i odwiedziła ze mna kilka miejsc w Polsce i często podróżowała. Jednak do tej pory żadna inna mi się nie podarła! Co do grafiki na froncie, nie jest ona zbytnio przemyślana i estetyczna z powodu "ucięcia" zdjęcia z lewej strony. Wygląda na to, że nie zostało to chyba dogadane z drukarnią i wyszło jak wyszło. Czym książka różni się od innych publikacji? Przede wszystkim językiem, który momentami jest wręcz prostacki. Czasem też w dość irytujący sposób czyni dygresje i odnosi się do pozycji poprzedniej i mimo tego, że nie jest to wyraźny cykl, to swoją wymową zmusza wręcz czytelnika do przeczytania jej (wspomniana już "O wojownikach Słowian) i to w pierwszej kolejności, inaczej zostawi pewne luki w wiedzy. Gęsto wręcz zdaje się, że autor celowo utrudnia odbiór zamieszczając masowo odsyłacze nie podając kontekstu wypowiedzi. Nie powinno więc się jej rozważać jako autonomiczną pozycję, a kontynuację. Szczęściem to główne i nie tak wielkie zarzuty, z którymi można żyć, a książce nie sposób odmówić rzetelności. Wiedza zawarta na jej kartach poparta jest nie tylko bibliografią, ale również doświadczeniem i praktyką w zakresie użycia szeroko rozumianych militariów, co (choć odrobinę na wyrost) można podciągnąć pod znamiona archeologii doświadczalnej. Treść zadanego tematu jest dość pełna i szczegółowa. Analizowany jest nie tylko materiał archeologiczny, ale również epokowe źródła pisane i ikonograficzne, a nawet doświadczenie własne, szczególnie w walce replikami omawianej broni. Przywołuje również doświadczenia i wypowiedzi sprawnych rzemieślników odtwarzających broń w warunkach i technologiach dostępnych dla omawianego okresu czasu. Dzięki tym składowym dostajemy dość pełen obraz uzupełniony przez szczegółowe analizy i typologię czerpiącą z badaczy naukowych i specjalistów, włączając w to wytwarzanie broni, jej użytkowanie aż po symbolikę dla ówczesnego społeczeństwa, co sprawia, że książka ma wiele walorów patrząc z różnych perspektyw, bez wątpienia jest specjalistyczna i aspiruje do bycia monografią archeologiczną. Znajdziecie tu więc informacje na temat wszelkiego wyposażenia zbrojnych, od samej broni rozumianej w klasyczny sposób, a więc mieczy, toporów, włóczni, łuków, przez tarcze i odzież ochronną, po wyposażenie jeździeckie. Wszystko okraszone oczywiście bardzo wartościowymi rycinami, głównie pochodzącymi z wykopalisk. Jest tu jednak wręcz aż za dużo odniesień do odtwórstwa historycznego będącego relatywnie luźno związanego z nauką, nawet jeśli w dużym stopniu na niej bazuje. Książkę przepełnieniają bowiem anegdoty i luźne wskazówki dla odtwórców. Nie jest to jednak "poradnik małego odtwórcy", a pozycja o charakterze historycznym. Wymienione nic nie wnoszą do treści. Czytając publikację o tytule "O broni Słowian na wojnie i w kulturze" gówno mnie interesuje, że polscy rekonstruktorzy za często używają pancerzy lamelkowych. W części schyłkowej absolutnie rozbroiło mnie to, że autor porównuje Słowian do... diabła. Co prawda stawia ich sobie przeciwstawnie lecz... czart wychodzi w tym porównaniu bardziej sympatycznie. Potwierdza to tylko fakt, że autor literatem raczej nie zostanie. Książkę wieńczy niezbyt dobrze napisana, lecz bez wątpienia imponująca bibliografia. Dodatkowym atutem jest jej wielojęzyczność. Kolejnym plusem jest fakt, że na końcu znajduje się dodatek z kolorowymi zdjęciami i grafikami (te w treści są czarno-białe). Są tu zdjęcia broni, rekonstruktorów w pełnym rynsztunku bojowym bazującym oczywiście ścisło na wykopaliskach archeologicznych i obecnym stanie wiedzy, jak również absolutnie nic nie wnoszące do treści ilustracje z innych książek autora, których nie zdołał wcisnąć w bibliografię, a bez tego zapewne w poważny sposób jego ego narażone byłoby na uszczerbek, szczególnie że wyjątkowo nie ma jego wizerunku na okładce. Można było je wybrać lepiej.
Moria - awatar Moria
oceniła na64 lata temu
Sacrum pogańskie - sacrum chrześcijańskie. Kontynuacja miejsc kultu we wczesnośredniowiecznej Europie Środkowej Jerzy Strzelczyk
Sacrum pogańskie - sacrum chrześcijańskie. Kontynuacja miejsc kultu we wczesnośredniowiecznej Europie Środkowej
Jerzy Strzelczyk Dariusz Andrzej Sikorski Stanisław Rosik Stanisław Bylina Wojciech Chudziak Andrzej Buko Waldemar Gliński Jerzy Gąssowski Marek Derwich Leszek Paweł Słupecki Krzysztof Bracha Czesław Hadamik Janusz Cieślik Szymon Orzechowski Eligia Gąssowska Andrzej Przychodni Daniel Czernek Volodymyr Ryczka Martin Nodl Marcin Moeglich Jerzy Sikora Zbigniew Lechowicz
Smutna konstatacja naszła mnie w trakcie lektury. Nie dlatego, że naukowy spór M. Derwicha z Gąssowskimi toczony od lat o to, czy wał kamienny na Łyścu powstał w celach kultowych czy refugialnych wbrew przypuszczeniom nie wysunął się na pierwszy plan. Właściwie byłem nim już nieco zmęczony. Wszyscy uczestnicy tego sporu wyprztykali się z argumentów już w latach 90-ych i tym razem (tj. na konferencji, z której materiały zawiera książka) nie mieli sił ani ochoty powtarzać wszystkiego od nowa. Zaznaczyli zwięźle i ogólnikowo, że trwają na swych stanowiskach i tyle.<br /> <br /> Sensacja kryła się gdzie indziej. Nadeszła ze strony, której nikt się nie spodziewał (a przynajmniej nie wszyscy). Być może niektórzy znają prace G. Domańskiego. Archeolog ten prowadził badania na Ślęży i jakąś dekadę temu opublikował wyniki swych badań a wynikało z nich, że wał na szczycie Ślęży nie był tworem Słowian we wczesnym średniowieczu a o wiele starszej kultury łużyckiej, której etniczność jest trudna do określenia. Podobnie z nią się wiążą zapewne wały na sąsiednich Raduni i Górze Kościuszki. Akurat o tym w „Sacrum pogańskie…” nie ma, jest za to artykuł Sz. Orzechowskiego, który całkiem przekonująco dowodzi, że takiż wał na Łyścu to również nie jest słowiański dorobek wczesnego średniowiecza a zabytek kultury przeworskiej związany ze słynnym starożytnym zagłębiem hutniczym koło Nowej Słupi (polecam pielęgnujące rokrocznie tę tradycję odbywające się tam Dymarki Świętokrzyskie). Mało tego, Cz. Hadamik wał na Górze Grodowej w Tumlinie takoż zaleca traktować nie jako kultowy słowiański a jako pozostałość późniejszego grodu kasztelańskiego. W tej sytuacji tekst J. Cieślika można byłoby już tylko uznać za kopanie leżącego – dowodzi on, że badania archeologiczne miejsc kultu w Polsce przeprowadzane były niedokładnie, datowania były niepewne, własne interpretacje przeważały nad faktami a co za tym idzie pozostawiają one wiele do życzenia (poza badaniem ośrodka kultowego na Górze św. Wawrzyńca w Kałdusie, za które autor docenia W. Chudziaka). Się porobiło? No właśnie. Wygląda na to, że kultowe wały kamienne budowane przez Słowian na szczytach gór w średniowieczu należy odesłać do lamusa pomyłek archeologicznych.<br /> <br /> Należy podkreślić, że książka „Sacrum pogańskie…” będąca pokłosiem konferencji na Łyścu zawiera nie tylko materiały na temat Łyśca i okolic, ale całego obszaru Polski (ba, mamy nawet pojedyncze artykuły na temat Czech, Rosji i Skandynawii). Szczególnie wiele nowości przynoszą badania Chudziaka na Pomorzu. Szczególnie sprawa wciąż odkrywanych świętych wysp Słowian wydaje się być dobrze rokująca – archeolodzy odnotowują kolejne przypadki, czasem nawet wydające się być kultowym centrum ponadlokalnym z własną świątynią.<br /> <br /> Nie zabrakło w tomie łyżki dziegciu – jest nią tekst D. Sikorskiego podważający tezę budowania chrześcijańskich kościołów w miejscach wcześniejszych kultów pogańskich. W przeciwieństwie do badań nad wałami kamiennymi, sceptycyzm Sikorskiego (widoczny również w pozostałych jego pismach o religii pogańskiej) robi wrażenie raczej ideologicznego niż dogłębnie naukowo przemyślanego.<br /> <br /> Książka nie tylko jest objętościowo solidna, ale przy swej objętości zawiera również sporo artykułów bardzo istotnych dla sprawy badań nad religią Słowian, jeśli nie wręcz przełomowych. Podobne konferencje nie rzadko prezentują zbiór referatów od Sasa do Lasa, w większości luźno związanych z głównym tematem i mało odkrywczych. Tutaj mamy wybór prawie wszystkich najlepszych badaczy tematu i próbki ich pracy dające przekrój stanu najnowszych badań i pozwalające wyrobić sobie opinię o obecnie rozwijanych trendach badawczych. Jestem pewien, że do tych artykułów będzie z pewnością odwoływać wiele kolejnych publikacji.
welesxxi - awatar welesxxi
ocenił na914 lat temu
Wierzchowce Bogów. Motyw konia w wierzeniach i sztuce Słowian i Skandynawów Agnieszka Łukaszyk
Wierzchowce Bogów. Motyw konia w wierzeniach i sztuce Słowian i Skandynawów
Agnieszka Łukaszyk
Publikacja jest kolejną ze stajni wydawnictwa Triglav. Niby jakość papieru w środku poprawili, ale... no właśnie, zawsze musi być ale. Udało mi się ją rozkleić, co niby mogłabym tłumaczyć zbyt agresywną aksploatacją, ale folia pokrywająca wierzchnią stronę okładki brzydko się odkleiła i zrolowała, co jest już ewidentną wydawcy. Także jedną rzecz naprawili, dwie popsuli. Książka "Wierzchowce Bogów" posiada strukturę pracy naukowej. Lektura nie sprawia jednak takiej przyjemności jak inne tego typu publikacje (np. ostatnie publikacje Pana Łuczyńskiego czy Kajkowskiego. Piękno w najczystszej postaci),niemniej dzięki temu jest choć minimalnie klarowna. Zdarzają się jednak wielokrotne powtórzenia, co przy tak krótkim materiale, o dużym stopniu specjalistycznym jest głupie i nie można tego uznać za zamierzone. W pewnym momencie książka staje się paskudnie chaotyczna, mimo tego że to powielenie pracy. Informacje są porozrzucane bez sensu i bywa, że powtarzają się nawet na przestrzeni kilku stron! Zdarzają się też fragmenty co najmniej dziwne. Chociażby przy opisie konia, na którym według Słowian jeździł na nocne eskapady Świętowit jest dopisek autorki 'czy jednak dosiadał go (rumaka świątynnego) właściciel (czyli Bóg)? Czy może pod osłoną nocy robił to kapłan?" Zadawanie tego pytania jest tak potrzebne jak mi nowa turbosprężarka. Książce nie pomagają również literówki, nawet tak absurdalne jak w datach. Marne jest także to, że część rycin to odpisy z innych publikacji i nie mają one legend, przez co w sumie są w pewnym stopniu bezcelowe. Są niejasne strukturalnie lub też są one opisane, nie mają odniesienia na planach sytuacyjnych. Jak już wspomniałam, jest to druga, poprawiona, jak zapewnia wstęp, odsłona książki, lecz jak widać nie jest ona dopracowana. Wiele rzeczy można było jeszcze poprawić. Pewnym walorem publikacji są szkice samej autorki o wysokim walorze estetycznym, przynajmniej w kwestii studium konia. Ludzie są koślawi. Niestety część ma również zaburzone proporcje, czy perspektywę, lecz nie przeszkadza to w zrozumieniu sytuacji, które są na nich ukazane. Jedna jest jednak wybitnie skopana przez to, że pani Łukaszczyk nie przemyślała tematu i widocznie nie posiada wyobraźni technicznej. Indeks zabytków owszem jest, niestety na końcu. Niby to nie jest jakieś niedopuszczalne uniedogodnienie, niemniej dziwne rozwiązanie. Lepiej mieć odniesienie bezpośrednio w treści. To co jest również bez sensu, to wrzucenie do katalogu współczesnych zabawek. Kilka tez wydaje mi się tutaj nieudana. Książka zakłada, że raczej wszystkie z opisanych zabytków - figurek koni - była wykonana przez profesjonalnych rzemieślników, a relatywnie duży nakład pracy włożony w przedmioty miałby je wykluczyć z grona zabawek dziecięcych. Nie wzięto jednak pod uwagę, że dla niektórych oczekiwanie na potomka, szczególnie pierworodnego, może być czasem wyjątkowym, a zabawki może wykonywać samodzielnie rodzic, wkładając w nią niewspółmierne celowi czas oraz staranność. To co książka robi dobrze, to ogromna ilość cytatów, zarówno z kronik dotyczących Słowian jak i sag. Autorka często podaje własne tłumaczenia, ale również zamieszcza teksty oryginalne do ewentualnej weryfikacji. Z pewnością zainteresuje pasjonatów, szczególnie kultury nordyckiej fakt, że mamy tu zatrzęsienie oryginalnych opisów, które wręcz "żywcem" zostały zobrazowane w serialu "Wikingowie". Najbardziej zapadający w pamięć jest opis święta w Upsali, gdzie składano również ofiary z ludzi, oraz opis pochówku "wodza Rusinów" zapisany przez naocznego świadka - ibn Fadlana, według którego zobrazowano serialowy pogrzeb jarla z pierwszego sezonu. Zabrakło tylko na koniec zwierząt ofiarnych. Co ciekawe, w serialu widać nawet więcej naleciałości słowiańskich takich jak na przykład uskutecznianie zapasów podczas uroczystości. Co ciekawe podróżnikowi przyznano tłumacza, który nakreślał mu symbolikę tego co widzi, aby mógł pełniej brać udział w fecie, a w serialu młody Björn tłumaczy wszystko katolickiemu mnichowi. To, co jak najbardziej godne pochwały to fakt, że autorka postanowiła odtworzyć część zabytków. Nazywamy to archeologią eksperymentalną, a przedmioty są wykonywane w oryginalnych technologiach. Niestety badania własne są troszkę za mało uwydatnione, powinny być chyba lepiej opisane i udokumentowane. Są to badania własne, które pomagają innym naukowcom w wielu dziedzinach, a więc warto je eksponować. To czego mi również zabrakło to wyraźne posumowanie i zestawienie znaczenia konia dla obu opisywanych kultur. Jest to bardziej dość losowe zebranie materiałów w jednym miejscu.
Moria - awatar Moria
oceniła na64 lata temu
Słowianie Połabscy Łukasz Kaczmarek
Słowianie Połabscy
Łukasz Kaczmarek Felix Biermann Paweł Szczepanik Fred Ruchhóft Normen Posselt Philipp Roskoschinski Uwe Michas
To co pierwsze rzuca się w oczy to nietypowy format książki. Jest ona wielka, na oko to A4. Kilku wydawców wpłynęło również na jakość wydania. Jest to przepiękna kolekcja, drukowana na papierze kredowym o doskonałej gramaturze. Teksty okraszone są dużymi, kolorowymi grafikami oraz zdjęciami o pięknych kolorach. Oprawa graficzna ogółem robi ogromne wrażenie ( z pominięciem zdjęć wstępnych. Widać, że robili je totalni amatorzy, są straszne pod kątem kompozycyjnym) i jest to dość nietypowe rozwiązanie dla książek o tak niszowym temacie. Szczególnie, że wpłynęło to również na dość wysoką cenę publikacji, niemniej już na tym etapie mogę napisać, że warto się rzucić. Chyba głównym, choć niejednoznacznym minusem publikacji jest fakt, że korzysta praktycznie wyłącznie z zagranicznej literatury. Jest to oczywiście jak najbardziej zrozumiałe, gdyż polskiej zwyczajnie za bardzo nie ma. Niemniej wpłynie to na odbiór niektórych osób. Pięć z siedmiu artykułów napisane jest też przez naukowców zagranicznych. To akurat też zrozumiałe. Wstęp oraz podsumowania są w języku angielskim, co nie każdemu się spodoba. Niektóre opisy grafik są w języku niemieckim. Jeśli ktoś nie zna podstaw, nimi też się nie nacieszy. To, że proponowana literatura jest głównie w językach obcych też może stanowić pewien problem dla osób, które ich nie znają. Nie będą mieli możliwości poszerzenia wiedzy o podane pozycje, ani sprawdzenia informacji zawartych w książce z oryginałami. Oczywiście jest to taka sama wada jak i zaleta, bo będą mieli możliwość skorzystania dzięki książce z części wiedzy w nich zawartych. Niemniej do pełnej delektacji treścią przyda się niewątpliwie znajomość angielskiego oraz niemieckiego. W moim odczuciu najlepsze artykuły wyszły spod ręki Biermanna (piękne nazwisko),Ruchhöfta ,oraz jednego z redaktorów, Kaczmarka. Pierwszy z nich napisał "Osady otwarte, miejsca handlowe i grody - osadnictwo Słowian w północno - wschodnich Niemczech". Otwiera on książkę i jest arcyciekawy. Traktuje głównie o sposobach budowania i rozwiązaniach architektonicznych. Wymienia zaskakujące, genialne wręcz rozwiązania myśli technicznej Słowian. Szczegółowe badania, rekonstrukcje oraz zdjęcia z wykopalisk pomagają głęboko wejść w temat. Artykuł okraszony jest również smaczkami i wręcz ciekawostkami. Zapewniam, że każdy nawet zagorzały słowianofil czymś się zaskoczy. Pan Kaczmarek napisał z kolei "Połabszczyzna a Wielkopolska. Relacje pomiędzy Słowianami połabskimi a grupami zamieszkującymi obszar Wielkopolski we wczesnym średniowieczu". Tutaj przeczytacie głównie o materialnej wymianie kulturowej, pomiędzy Połabiem a Wielkopolską. Artykuł oparty jest więc głównie o wiedzę archeologiczną i poszukuje artefaktów charakterystycznych dla danej kultury na terenie sąsiadów. Fred Ruchhöft zamyka publikację swoim "Arkona - święte miejsce Słowian zachodnich." To, co wyróżnia Autora na tle innych, to nie tylko rozległa wiedza z zakresu historii i archeologii, ale także szeroko pojętej popkultury. Mamy tu nawiązania do kronik, piękne zdjęcia Arkony wykonane przez Autora oraz zestaw Jego grafik. Tu niektórym mogą przeszkadzać w odbiorze niemieckie opisy. W każdym razie relacja jest bardzo szczegółowa, a materiały zebrane przez Pana Ruchhöfta arcyciekawe. Myślę, że nawet osoby którym wydaje się, że spiłowały na temacie zęby będą zaskoczone świeżym podejściem badacza. Pan Szczepanik, drugi z redaktorów książki wziął na swoje barki temat religii Słowian Połabskich. tutaj jednak bez rewelacji. To, że wymienione artykuły znalazły się tu imiennie, nie znaczy, że reszta jest gorsza lub mniej godna uwagi. Te mi osobiście zapadły najlepiej w pamięć. Ciekawym zabiegiem publikacji jest dodanie jako zdjęć poglądowych fotografii rekonstruktorów. Jest to relatywnie nowy sposób przedstawienie życia i wyglądu ludzi w omawianych czasach. Moim zdaniem tak zwana archeologia eksperymentalna, oraz odtwarzanie na podstawie wykopalisk i analiz czynności, zachowań, sposobu życia Słowian jest przyszłością archeologii i nauki ogółem. Mamy już publikacje odtwórców z zakresu gotowania, budownictwa, tkania, farbowania tkanin i wielu innych. Cieszą mnie coraz to nowe publikacje tego typu i potwierdza trend "wychodzącego" naukowca, nie zamykającego się w gabinecie na uczelni. Oczywiście każda publikacja naukowa jest bezcenna, ale wydaje mi się, że sposób odtwórczy będzie nam towarzyszył coraz częściej w XXI wieku. Jeśli chodzi o minusy oprawy graficznej, trzeba nadmienić jest to, że nie opracowano jednolitego zestawu grafik na podstawie tych wysłanych przez autorów. Poskutkowało to nie tylko chaosem graficznym, ale również upierdliwym dla niektórych faktem, że grafiki mają opisy wewnętrzne w kilku językach i nie mają jednolitego trendu legend. Można było to zrobić lepiej, szczególnie że widać, iż sporo hajsu wpompowano w publikację. Po części właściwej książki mamy katalog zabytków. Jest to coś wspaniałego. Gigantyczne zdjęcia z bardzo szczegółowym opisem, od wymiarów, przez miejsce pozyskania, po miejsce w którym możemy je obecnie zobaczyć. Dzięki niemu po raz pierwszy mogłam bardzo dokładnie i z bliska zobaczyć sławne brązowe okucie X-wiecznej pochewki noża z Oldenburga. Sławny zabytek zawiera mitologiczny motyw. Wspomniana kilkukrotnie bibliografia rozległa, ale praktycznie wyłącznie dla ludzi z kilkoma językami, choć oczywiście jest kilka polskich pozycji.
Moria - awatar Moria
oceniła na95 lat temu
Wróżby i wyrocznie pogańskich Skandynawów Leszek Paweł Słupecki
Wróżby i wyrocznie pogańskich Skandynawów
Leszek Paweł Słupecki
Wróżby i wyrocznie pogańskich Lisiołów . U Skandynawów dar jasnolisienia, czyli widzenia przyszłości był bardzo ceniony. Takich ludzi uznawano za niesamowicie mądrych, nic więc dziwnego, że i Lisioł takim darem się legitymował, przewidując uwielbienie dla swojego puchatego ogonka. A teraz całkiem na poważnie. Przewidywanie przyszłości często obejmowało też powiedzenie komuś jak umrze. Mało przyjemna sprawa, zwłaszcza, że w tym kręgu kulturowym, podobnie jak w greckim, przeznaczenia uniknąć się nie da – nawet gdy jest nam znane. . Swoją przyszłość (oraz śmierć),a także wiedzę o rzeczach, które będą, można było też wyśnić. Nie wszyscy jednak miewali prorocze sny, tutaj też trzeba było mieć trochę szczęścia. Jak już się taki sen miało, to ktoś musiał go zinterpretować, czyli człowiek legitymizujący się odpowiednim darem tłumaczenia snów. Jeśli nie dopisało Wam szczęście, zawsze można było sięgnąć łapą po plan B – nekromancję. Na poziomie łatwym wystarczy tylko znaleźć człowieka umierającego (lub takiego stworzyć za pomocą ostrego narzędzia) i zadać mu pytania odnośnie swojej przyszłości. Będąc jedną nogą na tamtym świecie, taka osoba ma ponoć wgląd do spraw ziemskich, w tym także tych, które dopiero się wydarzą. Jednak zamiast udzielić Wam odpowiedzi, może też Was przekląć, a słowa umierającego mają wielką moc, będąc niczym prawdziwa klątwa. Level hard zakłada ożywienie wcześniej przygotowanych zmarłych i rozmawianie z nimi, niekoniecznie po dobroci. . Jeśli przedstawione powyżej metody Wam nie odpowiadają, to zawsze możecie skorzystać z kleromancji (wróżb losowych np. rzucanie losami),hippomancji (wróżenie z zwierząt np. świętego konia),usług wieszczki lub ornitomancji (wróżby z głosów, zachowania i kierunków pojawiania się ptaków). Jeśli nie macie pojęcia o czym Lisioł do Was teraz piszczy, to lektura książki Leszka P. Słupeckiego "Wróżby i wyrocznie pogańskich Skandynawów" wszystko Wam dogłębnie wyjaśni i to całkiem przystępnym językiem. Możecie też skorzystać z lisich usług wieszczenia, ceny podane są w truskawkach i sake.
Lisiołczyta - awatar Lisiołczyta
oceniła na86 dni temu

Cytaty z książki Wikingowie w Polsce? Zabytki skandynawskie na ziemiach polskich

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wikingowie w Polsce? Zabytki skandynawskie na ziemiach polskich


Ciekawostki historyczne