Biegnąca po falach

Okładka książki Biegnąca po falach autora Aleksander Grin,
Okładka książki Biegnąca po falach
Aleksander Grin Wydawnictwo: Progress literatura młodzieżowa
220 str. 3 godz. 40 min.
Kategoria:
literatura młodzieżowa
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Begušaâ po volnam
Data wydania:
1981-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1971-01-01
Liczba stron:
220
Czas czytania
3 godz. 40 min.
Język:
polski
Tłumacz:
Irena Piotrowska
Średnia ocen

6,4 6,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Biegnąca po falach w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Biegnąca po falach

Średnia ocen
6,4 / 10
45 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Biegnąca po falach

Sortuj:
avatar
107
103

Na półkach:

Książka której powstanie wymyka się logice. Klasyczne dzieło rosyjskiej literatury napisane przez Polaka. Optymistyczna bajka napisana u progu nocy stalinizmu, dzieło kpiące sobie z socrealistycznego zadęcia pozostałej literatury. Powieść z niezwykłym wątkiem paranornalnym i metafizycznym napisana przez komunistę i ateistę. W Zsrr i rosji powstały dwie ekranizacje które weszły do kanonu ich kinematografii. U nas? Pozycja mocno zapomniana... Niesłusznie!

Książka której powstanie wymyka się logice. Klasyczne dzieło rosyjskiej literatury napisane przez Polaka. Optymistyczna bajka napisana u progu nocy stalinizmu, dzieło kpiące sobie z socrealistycznego zadęcia pozostałej literatury. Powieść z niezwykłym wątkiem paranornalnym i metafizycznym napisana przez komunistę i ateistę. W Zsrr i rosji powstały dwie ekranizacje które...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
598
276

Na półkach: , ,

O 'Biegnącej...' przeczytałam u dwóch różnych autorów (Pilipiuk i Sapkowski) w przeciągu dwóch dni co uznałam za znak, aby jak najszybciej przeczytać powieść. Z drugiej strony uwielbiam żeglarstwo oraz klimaty marynistyczne, dlatego czułam, że to książka w sam raz dla mnie. No i ten tytuł 'Biegnąca po falach' najpiękniejsza możliwa nazwa dla statku, dlatego nie miałam wyboru i zabrałam się do czytania.

Na początku trudno przyzwyczaić się do chropowatej narracji, jednak wraz z upływem stron, coraz mniejszą uwagę poświęca się stylowi, bo historia wciąga. Nie jest to typowa powieść fantasy, a raczej opowieść z wątkiem fantastycznym, bardzo subtelna, efemeryczna. Trochę czuć w sposobie narracji, że powieść została napisana w latach 20tych XX wieku, przez co stanowi podwaliny fantastyki, jednak to dodaje jej tylko uroku. Historia ma w sobie coś magicznego, nieuchwytnego i marzycielskiego. I chyba właśnie marzyciele najbardziej docenią tę historię o jednym z nich, który nie bał się i podążył za swym marzeniem, przez co znalazł to, co najważniejsze, odnalazł siebie i wygrał życie.

O 'Biegnącej...' przeczytałam u dwóch różnych autorów (Pilipiuk i Sapkowski) w przeciągu dwóch dni co uznałam za znak, aby jak najszybciej przeczytać powieść. Z drugiej strony uwielbiam żeglarstwo oraz klimaty marynistyczne, dlatego czułam, że to książka w sam raz dla mnie. No i ten tytuł 'Biegnąca po falach' najpiękniejsza możliwa nazwa dla statku, dlatego nie miałam...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2461
2360

Na półkach: ,

Morskie przygody dla młodych ludzi. Czy teraz mogłaby mnie taka książka zainteresować ? Raczej nie.

Morskie przygody dla młodych ludzi. Czy teraz mogłaby mnie taka książka zainteresować ? Raczej nie.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

137 użytkowników ma tytuł Biegnąca po falach na półkach głównych
  • 70
  • 65
  • 2
36 użytkowników ma tytuł Biegnąca po falach na półkach dodatkowych
  • 28
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Opowieści niepokojące. Od Gogola do Bułgakowa Aleksander Amfiteatrow, Michał Arcybaszew, Michaił Bułhakow, Anton Czechow, Fiodor Dostojewski, Mikołaj Gogol, Aleksander Grin, Aleksander Kuprin, Nikołaj Leskow, Władimir Odojewski, Fiodor Sołogub, Aleksy Konstantynowicz Tołstoj, Iwan Turgieniew
Ocena 7,8
Opowieści niepokojące. Od Gogola do Bułgakowa Aleksander Amfiteatrow, Michał Arcybaszew, Michaił Bułhakow, Anton Czechow, Fiodor Dostojewski, Mikołaj Gogol, Aleksander Grin, Aleksander Kuprin, Nikołaj Leskow, Władimir Odojewski, Fiodor Sołogub, Aleksy Konstantynowicz Tołstoj, Iwan Turgieniew
Okładka książki W kosmosie Gleb Anfiłow, Sewer Gansowski, Aleksander Grin, Władimir Sawczenko, Aleksander Szalimow, Albert Walentinow, Ilja Warszawski, Walentyna Żurawlowa
Ocena 6,0
W kosmosie Gleb Anfiłow, Sewer Gansowski, Aleksander Grin, Władimir Sawczenko, Aleksander Szalimow, Albert Walentinow, Ilja Warszawski, Walentyna Żurawlowa
Okładka książki Potomkowie Słońca Aleksander Bielajew, Walery Briusow, Aleksander Grin, Wieniamin Kawierin, Wilhelm Kuchelbecker, Aleksander Kuprin, Wasyl Lewszyn, M. M. Morozow, Władimir Odojewski, Andriej Płatonow, Włodzimierz Sołłogub
Ocena 6,1
Potomkowie Słońca Aleksander Bielajew, Walery Briusow, Aleksander Grin, Wieniamin Kawierin, Wilhelm Kuchelbecker, Aleksander Kuprin, Wasyl Lewszyn, M. M. Morozow, Władimir Odojewski, Andriej Płatonow, Włodzimierz Sołłogub
Aleksander Grin
Aleksander Grin
Aleksander Grin, ros. Александр Грин właśc. Aleksander Hryniewski (ur. 23 sierpnia 1880 w Wiatce, zm. 8 lipca 1932) – rosyjski pisarz pochodzenia polskiego, syn Rosjanki i Stefana Hryniewskiego, polskiego powstańca z 1863 roku, zesłanego w głąb Rosji; autor głównie opowiadań i powieści o tematyce fantastyczno-przygodowej. Uznanie zyskał dopiero po śmierci. Ciężkie przeżycia i wiele niespełnionych marzeń pisarza, stają się w jego opowiadaniach tworzywem fabularnym urojonego świata, pełnego egzotyki i symbolicznej metaforyki; fantastycznej utopii i surrealnego konkretu. Fantazja autora powołuje niekiedy do życia bohaterów samotnie zmagających się z przeciwnościami losu i żywiolem natury, przypominających postacie kreowane przez Josepha Conrada.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Burzliwe życie Lejzorka Rojtszwańca Ilja Erenburg
Burzliwe życie Lejzorka Rojtszwańca
Ilja Erenburg
Czytane wiele lat temu z zachwytem nad nową wersją figury „Żyda wiecznego tułacza”, patrzącego na świat, który wypadł z ram - bez dziwienia się niczemu, a jednocześnie dziwiąc się wszystkiemu. Ot, jeden ze sposobów na przetrwanie w diasporze, opisany z niebywałym dowcipem, choć już w dużej mierze nieczytelnym dla dzisiejszego czytelnika, bo i tej diaspory już nie ma. Kto pojmie dziś w pełni np. tekst, gdy podczas rewolucji do mieszkania wpada typ, który zaczyna od: „Żydzi! Wydali Chrystusa, zdradzili Rosję”, po czym już konkretnie: ”Ta papierośnica jest srebrna?”. Tej diaspory już nie ma. Za to Wieczna Polskość trwa i ma się bardzo dobrze, a nawet z każdym dniem lepiej. Teraz zajrzałem bowiem do tej klasyki, by z oczywistych powodów przypomnieć sobie los Lejzorka, gdy zostaje złapany na nielegalnym przekroczeniu polskiej granicy z sowieckiej Białorusi (brzmi aktualnie?). Co słyszy od przesłuchującego? „Jak ty gadasz do polskiego oficera? To nie twoja Azja. Tu jest Paryż. Mamy Ligę Narodów. Mamy w Wilnie elegancki uniwersytet. Zrodziliśmy Kopernika. W cukierniach mamy wykwintne kokotki. Ja ci rozwalę pysk! (…) Skąd jesteś? Z Homla? Ach tak, czyli żeś Polak. Homelszczyzna to przecież nasze kresy. (…) Jesteś parszywym Żydziakiem, ale i Polakiem wyznania mojżeszowego, ponieważ już niebawem odbierzemy wam tę waszą Homelszczyznę. Wszyscy z Homla w rzeczywistości są Polakami. (…) Wstań i śpiewaj nasz bohaterski hymn….” Inny oficer - bardziej kulturalny, a przede wszystkim bardziej trzeźwy, no i nie leje Lejzorka w twarz – tłumaczy mu, dlaczego Homel jest polski: „Byliśmy tam i z prawa nam się należy. – Pan rotmistrz był w Homlu, To miasto pierwsza klasa, nieprawda? – Pan mnie nie zrozumiał. W Homlu osobiście nigdy nie byłem, ale my Polacy byliśmy, stąd wniosek że moralnie Homel jest nasz”. (…) Niestety, wypuścić pana nie mogę. Pan jest sowieckim szpiegiem i można pana dołączyć do którejkolwiek bądź sprawy: dajmy na to do spisku we Lwowie, do bomb w Wilnie, do sfałszowanych pieczęci w Łodzi, do zamachu na Marszałka w Krakowie, do składu broni w Lublinie….” W końcu dwunasty rotmistrz zawiadomił go uprzejmie: "Wkrótce wyślemy pana z Polski. Lejzorek odetchnął z ulgą. – Chwała Bogu. A jednak nie na próżno zrodziliście Kopernika. (…) Jaką wy macie zdumiewającą wolność. Jak się u was oddycha najpełniejszą piersią. Wystarczy, żeby ostatnie bydlę użyło nie dość dokładnego słówka, to już się je poprawia na koszt państwa. A jakie macie wspaniałe kresy! A w Homlu to sobie macie samych Polaków, którzy wszyscy śpiewają, żeby nie zginąć. Ja rozumiem, że się opłaciło – jak mi mówił siódmy pan rotmistrz – umierać przez 200 lat, żeby uzyskać wreszcie taką niebywałą wolność”. Gdy Lejzorek cieszy się z wydalenia, słyszy w odpowiedzi: „Szalony! O jakiej radości wspominasz. Gdybym miał oschłe serce, mógłbym się cieszyć, że oto jeszcze jeden Azjata opuszcza naszą świętą ziemię! Że oto otrząsamy z siebie jeszcze jednego bolszewika, Tatarzyna, Moskala, gwałciciela, kata, barbarzyńcę. Nie zapominaj, żeście się jeszcze smarkali w dwa palce, kiedy mu już mieliśmy Sienkiewicza”. Tak nas widzieli. Tak nas widzą. Takimi będą nas widzieć
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na74 lata temu
Mąż z Nazaretu Szalom Asz
Mąż z Nazaretu
Szalom Asz
Czytana kilka lat temu. Wrażenia pozytywne. Mniej więcej w tym samym czasie literowane "Listy Nikodema" w rywalizacji z "Mężem z Nazaretu" raczej przegrały. Nie wnikając w prawdę historyczną o tamtych wydarzeniach (zresztą powieści nie są od tego),nie siląc się też na kurtuazję wobec osoby autora muszę napisać, że Żyd Asz napisał dobrą powieść o życiu Jezusa Chrystusa ( jak dla mnie materiał na niezły scenariusz filmowy, ale niekoniecznie amerykański),ale też o tamtej epoce. A były to bardzo pogmatwane czasy. Z tego co wiem, książka wzbudziła w momencie wydania protesty chrześcijan, ale też i Żydów, czyli zarzut stronniczości wysuwany wobec autora raczej jest bezzasadny. Coś na co zwróciłem szczególną uwagę? Przede wszystkim bardzo zmysłowa poetyka opisu osoby Marii Magdaleny. Asz zamiennie nazywa ją (spotkałem się tym po raz pierwszy) Marią z Magdali. Rozdziały zatytułowane: "Ogród wonności Marii z Magdali" i "Olejki Marii Magdaleny" to mistrzostwo. Druga rzecz to opis postaci Judasza. Nie stanowi tajemnicy, że osoba nie ma ogólnie dobrego pijaru, ale Asz z jednowymiarowej postaci, uczynił naprawdę bardzo ciekawą, aczkolwiek nieco "nawiedzoną" ( ale raczej w dobrym tego słowa znaczeniu) osobę, w której znana historia z wydaniem Chrystusa nabiera dramatycznego, ale i ludzkiego wymiaru. Ja przynajmniej wersję Asza jeżeli nie bezwarunkowo zaakceptowałem to przynajmniej uznałem za sensowną. Ogólnie książkę polecam. Nawet wyznawcom Buddy.
werblista - awatar werblista
oceniła na72 lata temu
Biała gwardia Michaił Bułhakow
Biała gwardia
Michaił Bułhakow
"Biała gwardia" była mocno związana z przeszłością Michała (Michaiła) Bułhakowa – z jego bardzo prywatnym życiem. Autor w tej powieści ukazał rozgardiasz rewolucyjny w Rosji na podstawie losów najmłodszego pokolenia inteligenckiej rodziny (rodzeństwa o nazwisku: Turbin) w jednym z dużych miast. To miasto nazywał po prostu Miastem, ale jak wynikało z treści chodziło o Kijów (w którym urodził się i wychowywał autor). Powieść zawierała krótki okres czasu – kilkunastu tygodni. Oficjalnie wojna światowa skończyła się, ale w Rosji wojna domowa nadal trwała. Ścierały się dwie główne siły (bo były również mniejsze zorganizowane grupy zbrojne): "biali" (konserwatywna szlachta, zamożni i przeważnie wykształceni ludzie – broniący "status quo" systemu społecznego) i "czerwoni" (robotnicy wraz z walecznymi podjudzaczami). Niemieckie wojska wycofywały się powoli i w sposób zorganizowany, czyli spokojnie (bez popłochu). Potem nastąpił chaos. Pojawił się ukraiński wataszka Semen (taka forma imienia występowała w tekście, ale właściwe to: Symon) Petlura, obwołany hetmanem, który dążył do powstania niepodległej Ukrainy. Pojawiły się wzmianki o Leonie (w języku rosyjskim: Lwie) Trockim działającym w Moskwie. Natomiast powieść narysowała obraz niezdarności młodziutkich żołnierzy, ich nieprzygotowanie do walki. Tak wyglądały plutony "białej" gwardii rozpaczliwie tworzone w trakcie wojny domowej. Autor zastosował motyw – według mnie niezbyt dobrze dobrany – wybijania godzin przez zegar, chcąc wyraźnie zaznaczyć upływ czasu. Jednak taki motyw bardzo dobrze pasował w powieści pod tytułem "Pani Dalloway" autorstwa Wirginii (Virginii) Woolf. "Biała gwardia" i "Pani Dalloway" zostały wydane w tym samym roku – 1925, jednak nie w tym samym kraju, lecz daleko od siebie. Czyżby ktoś się na kimś wzorował? Czy była taka możliwość? Czy oboje pisarze wpadli na ten sam pomysł zupełnie oddzielnie, samodzielnie? W moim mniemaniu u Michała (Michaiła) Bułkahowa ten zabieg pisarski wyszedł trochę sztucznie.
Miłośnik-Książek - awatar Miłośnik-Książek
ocenił na63 miesiące temu
Pan Piłsudski i inne opowiadania Michaił Bułhakow
Pan Piłsudski i inne opowiadania
Michaił Bułhakow
Ze zdziwieniem dowiedziałam się, że wokół spuścizny po Michaile Bułhakowie toczą się jakieś zażarte spory, dotyczące kanonicznych tekstów: która wersja jest na pewno autorska, a na którą miały wpływ obce czynniki. Zważywszy, że pisarz tworzył bardzo szybko, a większość do szuflady, i Bóg jeden wie, kto zawiadywał tą szufladą po jego śmierci – sprawa nadaje się do agencji detektywistycznej. Absolutnie nie mam zamiaru zabierać głosu w sprawie, nie mając żadnych kompetencji. Czekam może na jakieś badania, które te kwestie rozstrzygną – i może się nie doczekam. Przecież w Rosji/ZSRR/Rosji pisarz to sprawa polityczna, albo się go da wykorzystać do bieżącej propagandy, albo pogrąży się w zapomnieniu. A rękopisy i notatki też można zaaresztować. Zbiór opowiadań pod tak intrygującym tytułem okazał się być bardzo nierówny. Są w nim świetnie skomponowane teksty najwyraźniej z czasu, gdy pisarz mieszkał w Moskwie i przymierzsl sie do pisania "Mistrza i Malgorzaty", np. „Redakcja, którą wymyśliłem” czy „Czerwony gwizdek”, ale przeważają wyimki z jakichś większych całości, niedokończone i tylko z trudem mieszczące się w kategorii opowiadania. Do takich należy tytułowy „Pan Piłsudski”, fragment niedokończonej powieści „Ałyj mach”, mającej być kontynuacja „Białej gwardii”. Podobno tekst znany i lubiany w Polsce przedwrześniowej, popularyzujący osobę pisarza, wszak objętego zakazem druku. Czy to prawda? Wątpię. Trzy opowiadania dotyczące sytuacji w Kijowie w latach po I wojnie światowej, w latach zamętu, krwawej walki o władzę między rosyjskimi białogwardzistami, Niemcami, powstańcami Petlury, Armią Czerwoną i dodatkowym czynnikiem w postaci żołnierzy polskich w wyprawie na Kijów, są, że tak powiem, poznawczo mało obiektywne. Napisane w poetyce teatru absurdu i groteski, z widoczną pod podszewką autentyczną zgrozą i przerażeniem. Grupa kijowskich inteligentów i okolicznych ziemian, przycupnięta w kijowskim mieszkaniu, obserwuje to, co się dzieje za oknem, widząc wyraźnie, że ich świat rozpadł się w gruzy, a przyszłość jest całkowicie nieprzewidywalna. Toteż Bułhakow, który przeżył to na własnej skórze, broni się przed rzeczywistością złośliwym, prześmiewczym i całkowicie absurdalnym humorem. Czerwonych się boi, Polaków i petlurowców raczej nienawidzi i pogardza nimi, a sympatie, z powodów oczywistych, ulokował w białogwardzistach, przedstawicielach dawnego, ustabilizowanego świata. „Pan oszalał! Budionny nas broni, Petlura nas broni i pan Piłsudski nas broni. A wynika z tego jeszcze większe zamieszanie. Ale czego tu bronić? Wszystko rozbite w proch i pył! Nic nie ma! Niiic! Tylko wojna. To się nigdy nie skończy!” – wykrzykuje Nikołaj, i jest to cytat, który tym razem wprost i dosłownie opisuje stan ducha pisarza. Należy pamiętać, że rzecz dotyczy roku 1918, po czterech latach I wojny światowej, po rewolucji październikowej, w trakcie wojny domowej w Rosji, walk narodowo-wyzwoleńczych Ukraińców, ogólnego rozprzężenia, kiedy nie wiadomo, kto właściwie rządzi i stosuje przemoc, przeciw komu ta przemoc, a kto będzie rządzić i zabijać jutro. Większość opowiadań nie ma datowania i to jest największy problem. Wszystkie zawierają obszerne przypisy opracowane przez tłumaczkę, których celem jest zwłaszcza rozszyfrowanie nazwisk osób występujących czy przywoływanych w tekście. Ponadto mamy wstęp i posłowie. Odnoszę jednak wrażenie, że te posłowia i przypisy również są w duchu bułhakowowskie, tak jakby ich autorka poddała się charakterystycznej poetyce pisarza. I to jest bardzo zabawne. Inne dziwne wrażenie: Jestem po lekturze biografii pisarza, a przed lekturą jeszcze innej jego biografii. Odnoszę wrażenie, że wiedza na temat jego kolejnych wydarzeń życiowych pochodzi wprost z lektury jego utworów. Które przecież unurzane są w poetyce groteski i absurdu. To tak, jakby biografię Witkacego pisać na podstawie jego „Szewców” czy „622 upadków Bunga”. No, jest to raczej ryzykowny zabieg. Nawiasem mówiąc, obaj pisarze, Bułhakow i Witkacy, prawie rówieśnicy, mieli ze sobą dużo więcej wspólnego, zarówno w poetyce, jak i w groteskowej konstrukcji świata przedstawionego i w podejściu do rzeczywistości. Polecam!
Ewa Szulc - awatar Ewa Szulc
ocenił na61 miesiąc temu
Dżamila Czingiz Ajtmatow
Dżamila
Czingiz Ajtmatow
Lubię akcje czytelnicze za to, że zachęcają mnie do sięgnięcia do literatury z rejonów, na które inaczej pewnie nie zwróciłabym uwagi. Tym razem w literacką podróż udałam się do Kirgistanu. "Dżamila" to nowelka rozgrywająca się na stepach na granicy Kirgisko-Kazchskiej, wśród pracujących w kołchozie potomkach nomadów. Wydarzenia poznajemy przy pomocy pierwszoosobowej relacji artysty. Punktem wyjścia opowieści jest namalowany przez niego obraz, przedstawiający widok z dzieciństwa. Nowelka ma mocno nostalgiczny klimat. Mężczyzna wspomina bowiem dzieciństwo, a konkretnie jednej krótki okres związany ze swoją bratową — tytułową Dżamilą. Nie chcę zdradzać fabuły, bo utwór jest krótki. Powiem więc jedynie, że opowieść kręci się wokół wspomnianej kobiety i mężczyzny, który przybywa do wioski. Trzeba przyznać, że jest to książka mocno retro. Fragmenty o pracy w kołchozie, gdzie każdy pracuje z zapałem, z dzisiejszej perspektywy są trochę koślawe. "Dżamila" broni się jednak ciekawym przedstawieniem dziecięcej psychiki. Opisy życia na stepie mają sporo uroku i uczą o tym, jak wygląda(ło) życie w aule. Sam wątek uczuciowy mnie nie porwał, ale chyba nie ma w tym nic dziwnego. Rzecz w końcu ma około 90 stron i wszystko dzieje się bardzo szybko. Nie jest to literatura wybitna, ale z powodzeniem przybliża nieznany większości z nas świat. https://www.instagram.com/kiczcock/
PaniKiczcock - awatar PaniKiczcock
ocenił na61 rok temu
Punkt widzenia. Opowiadania i opowieści Michaił Zoszczenko
Punkt widzenia. Opowiadania i opowieści
Michaił Zoszczenko
Powróciłem po latach do zbioru opowiadań pisarza rosyjskiego pisanych głównie w latach 20. ubiegłego wieku i muszę powiedzieć, że te utwory wcale się nie zestarzały. Nadal można się pośmiać przy lekturze, rozkoszować się stylem Zoszczenki, znakomicie oddanym przez tłumaczy: Eugenię Siemaszkiewicz i Seweryna Pollaka. Poza tym przedstawia autor wspaniały i wcale realistyczny obraz Rosji Sowieckiej z lat dwudziestych, gdy zniszczono stare, przyszło nowe i wszystko było inaczej niż przedtem: lud wszedł na salony, radykalnie zmieniły się obyczaje, zaczęto budować nowe życie. Mamy tu opisy jak się lokatorzy komunałki leją ze sobą, mamy pokazane jak to wszyscy i wszystko kradną, jaką przygodą może być wizyta w łaźni, pobyt w szpitalu, czy podróż pociągiem, dostajemy masę innych śmiesznych i strasznych historii. Mogę ten zbiór otworzyć na każdej stronie, i od razu zaczynam się śmiać, służy mi jako niezawodny katalizator dobrego humoru. Fakt, że krótkie opowiadania satyryczne, pisane na doraźne zamówienie, prawie w ogóle się nie zestarzały, świadczy o geniuszu tego człowieka, bo satyra to w większości literatura ulotna, która bardzo szybko traci blask i splendor. Paradoksalnie, o wielkości Zoszczenki świadczy też fakt, że w 1948 r. został zaatakowany przez władze partyjne, które nazwały go pisarzem antyradzieckim, od tego czasu miał zakaz druku i do końca życia klepał biedę. Aby dać próbkę stylu Zoszczenki, zacytuję fragment opowiadania „Narzeczony”, jednego z moich ulubionych. Zaczyna się tak „W tych dniach ożenił się Jegorka Basow. Wziął sobie babę zdrową, mordastą, tak coś około pięciu pudów żywej wagi. W ogólności udało się człowiekowi.” Potem Jegorka opowiada, jak to poszedł w swaty do pewnej kobiety: „Przychodzę. Patrzę – siedzi baba na skrzyni i drapie się w nogę. – Witajcie – powiadam. - Przestańcie – powiadam – drapać się w nogę, bo mam tu pewną sprawę. – A to – odpowiada – jedno drugiemu nie przeszkadza. – No – powiadam – czas jest gorący, sprzeczać się z wami długo nie mogę – wy i ja – nas dwoje, trzeciego nie trzeba, ochajtniemy się, powiadam, i jutro wychodźcie do roboty snopy wiązać. – Można – powiada – jeśli mnie sobie przyuważycie Popatrzałem na nią. Widzę, że baba niczego sobie, wszystko tak jak trzeba, tęga i nadaje się do roboty.” I tak dalej, i tym podobne Bardzo polecam lekturę tego kompletnie zapomnianego u nas a wspaniałego pisarza, można go śmiało postawić w jednym szeregu z Czechowem. Niestety, książka jest trudno dostępna, niewznawiana od lat 80. a szkoda, ten wybitny pisarz z pewnością zasługuje na to, aby go ponownie wydać. Czytałem książkę, ale głównie słuchałem audiobooka we wspaniałej interpretacji Ireny Kwiatkowskiej, Mieczysława Czechowicza i Jerzego Kamasa.
almos - awatar almos
ocenił na91 rok temu
Przygody barona Münchhausena Gottfried August Bürger
Przygody barona Münchhausena
Gottfried August Bürger
Książka napisana przez R.E. Raspego i wydana anonimowo w języku angielskim w 1794 r. W latach 1786/88 G. A. Burger dokonał jej przekładu na język niemiecki rozszerzając tekst oryginału. Odtąd jest też uważany za autora książki. Tytułowy bohater dorobił się naukowego określenia zaburzenia psychicznego tzw. zespołu Munchausena. To kompleksowa choroba, polega na kłamaniu na właściwie każdy temat: swojego życia, przeszłości, wykształcenia. Osoby chore wiedzą, że zmyślają, nie czerpiąc z tego żadnych korzyści manipulują otoczeniem wymyślając i zmyślając różne historie, często posługują się wieloma fałszywymi tożsamościami ( naturalnie nie jest to całkowita definicja schorzenia ). Książka to zbiór luźno powiązanych opowieści o nieprawdopodobnych i absurdalnych przygodach tytułowego bohatera. O jego podróżach, wyczynach wojennych, polowaniach i... czego tam jeszcze nie ma ? To utwór satyryczny, który ma bawić czytelnika, a absurd goniący absurd, to reguła. Historie Barona stały się bardzo popularne, doczekały się wielu adaptacji teatralnych i filmowych. Uprzejmie proszę o nie sugerowanie mi, że opisywana książka ma cokolwiek wspólnego z autorem opisywanego wcześniej "Cesarza " ( cha, cha, cha ). Uważam, że najważniejsze jest aby historia była interesująca i ciekawie opowiedziana !!! Chcesz się pośmiać ? TO POLECAM !!!
ando - awatar ando
ocenił na88 miesięcy temu
Los człowieka Michaił Szołochow
Los człowieka
Michaił Szołochow
Przypadkowe spotkanie dwojga ludzi w trakcie podróży przez bezkresną Rosję staje się okazją do opowiedzenia losu rosyjskiego człowieka na przełomie dwóch wojen światowych. Opowieść o losie człowieka, któremu nie dane było cieszyć się życiem, rodzina, przyjaciółmi. Przejmujący opis przypadkowości wypadków w trakcie wojny, przed którymi stawiany jest główny bohater. Przez chaotyczność działań wojennych, mimowolne uwięzienia, wzajemna nieufność towarzyszy niedoli , niepewności każdej chwili życia, po wzloty i upadki nadziei, autor ukazał człowieka w szponach bezgranicznej machiny wojny pozbawionej emocji i empatii. Obnażył kruchość ludzkiej egzystencji w konfrontacji z rzeczywistością wojenną, gdzie los pojedynczej jednostki, skazanej na walkę o przetrwanie w odmętach barbarzyństwa wojny, gdzie zatracają się granice ludzkiej godności, wydaje się skazany na klęskę. W pożodze wojennej, gdzie nie ma miejsca na czułość, po utracie wszystkiego co najcenniejsze, całej rodziny i dóbr materialnych, gdzie zdeptano współobywateli i własny kraj , ten sam bohater, właśnie jako przedstawiciel jedynie słusznego narodu, niesie w sobie organicznie nieusuwalną cząstkę człowieczeństwa, która zachowuje w nim element ludzki, przejawiający się atencja i chęcią opieki nad bezdomnym dzieckiem. Krótkie, przejmujące opowiadanie wojenne, bezbłędnie przejrzyście opisujące bezsens i tragizm wojny, z podkreśleniem niezachwianej godności , integralności charakteru i właściwie ugruntowanej postawie moralnej człowieka radzieckiego. Kto czyta nie błądzi. Kto przeżył wojnę zapłacze. Kto przeżył PRL ten zrozumie.
Ablazja - awatar Ablazja
oceniła na65 miesięcy temu
Golgota Czingiz Ajtmatow
Golgota
Czingiz Ajtmatow
Opus magnum kirgiskiego pisarza Czingiza Ajtmatowa. Powieść łącząca w sobie moralitet, po części nawet religijny, krytykę realnego socjalizmu w radzieckim wydaniu, rozwój patologii takich jak alkoholizm i narkomania, oficjalnie przecież obcych przodującemu ustrojowi, niszczenie środowiska (zarówno fauny jak i flory) i wreszcie nostalgię za odchodzącym w niebyt lub popadającym w degenerację tradycyjnym życiem kirgiskich czabanów. W czasie gdy powstawała (okres pieriestrojki) musiała szokować zarówno poprzez opisane powyższych zjawisk, jak i pokazanie postaci nieobecnych w oficjalnej radzieckiej literaturze jak współcześni duchowni prawosławni, handlarze narkotyków, bezdennie głupi i zły sekretarz partii a nawet jeden homoseksualista. Czyli opóźnienie w stosunku do polskiej twórczości o co najmniej 30 lat. O dziwo, mimo upadku ZSRR i powstania Kirgistanu powieść nie zdezaktualizowała się, a wręcz przeciwnie. Jej wymowa jest bowiem uniwersalna i zrozumiała pod każdą szerokością geograficzną. Jeśli chodzi o akcję, to kanwą łączącą wszystkie nurty fabularne są losy pary wilków – Akbary i Taszczajnara, będących świadkami i wbrew swej woli czynnymi uczestnikami głównych zdarzeń dotyczących ludzkich bohaterów. W pewnym momencie, w związku z losami jednego z nich – Abdiasza Kallistratowa – cofamy się nawet o 1950 lat do Jerozolimy, do rozmowy Chrystusa z Piłatem, co zdaje się być ukłonem w stronę Michaiła Bułhakowa. Ale u Kirgiza Ajtmatowa wizja chrześcijaństwa ma zdecydowanie bardziej wschodni, „mistyczny” charakter. Odrzucony przez współczesnych, podobnie jak życie pracowitego i uczciwego czabana Bostona Urkunczijewa. Bo jemu z kolei się powiodło, więc jest sknerą, kułakiem i wrogiem ludu. Brak powszechnie uznawanych wartości, przy odrzuceniu starych, pogoń za szybkim zyskiem, bezpowrotne wyniszczanie środowiska, brak perspektyw i ucieczka w nałóg oraz inne patologie, czyli Związek Radziecki w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. A może nie tylko?
Aguirre - awatar Aguirre
ocenił na85 lat temu
Nocowała ongi chmurka złota Anatolij Pristawkin
Nocowała ongi chmurka złota
Anatolij Pristawkin
Wykopaliska archeologiczne: "Nocowała ongi chmurka złota" - Anatolij Pristawkin, PIW, seria Współczesna Proza Światowa, tłumaczenie Eugeniusz Piotr Melech Historia rozgrywa się w 1944 roku. W podmoskiewskim domu dziecka poznajemy parę bliźniaków: Kolkę i Saszkę Kuźmionyszów. Dwie pary rąk, cztery oczy, ale jedna dusza, są nierozłączni. W domu dziecka panują fatalne warunki, bieda i głód. Największym marzeniem podopiecznych jest dostać się do krajalni chleba, żeby w końcu najeść się do syta. Trzeba kraść, inaczej się nie da przeżyć, "co ukradniemy to nasze" to dewiza życiowa bliźniaków. Na szczęście z pomocą przychodzi genialny Dobry Wujaszek Stalin. W czasie Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, gdy Niemcy zajęli Kaukaz, niektóre grupy Czeczenów i Inguszów poszły na współpracę z nimi, upatrując w tym szansę na odzyskanie niepodległości. W odwecie Stalin nakazał likwidację Czeczeńsko-Inguskiej ASRR i zastosował zbiorową odpowiedzialność wobec ludności cywilnej, wysiedlając (prawie) wszystkich do Kazachstanu i na Syberię. Na ich miejsce wysyłano rosyjskich osadników, w tym również sieroty, których pełno było w rosyjskich domach dziecka. To jednym z takich transportów bracia Kuźmionysze dotarli na Kaukaz. W ten sposób dostają się w tryby wielkiej historii. Czeczeni, którzy nie zostali zabici lub wywiezieni uciekają w góry, mszczą się na nowo przybyłych mieszkańcach ich ziemi i ich domów. W takim świecie przyszło im żyć... Nie chcę zdradzać za dużo, ale bardzo poruszyła mnie ta historia. Tym bardziej, że przeszłość na Kaukazie jest cały czas obecna, genialne plany Stalina nadal owocują tym, że cierpią i giną niewinni, w tym dzieci (np. szkoła w Biesłanie). Książka po części autobiograficzna, napisana w 1981 roku, za którą autor dostał w 1988 roku Nagrodę Państwową ZSRR.
Pavvvel - awatar Pavvvel
ocenił na86 lat temu
Coś w człowieku Mika Waltari
Coś w człowieku
Mika Waltari
Co robi fan wszystkich tych słynnych powieści historycznych Waltariego po przeczytaniu każdej z nich? Pewnie czyta je po kilka razy. Ja wolę jednak póki co odkrywać te mało znane dzieła mojego literackiego idola. W ten sposób wciąż odkrywam nowe, raz na jakiś czas trafiam w antykwariatach na bardzo stare mikro-powieści i opowiadania, których nie wymienia się nigdy w przypadku skróconej biografii fińskiego mistrza pióra. Moim najnowszym "odkryciem" jest zbiór trzech opowiadań pt. "Coś w człowieku". Tytuł zaczerpnięto z pierwszego z trzech opowiadań, czy też mikro-powieści – ja nie odróżniam ich jednej od drugiej, choć stawiam, że pierwsza jest mikro-powieść, a co do innych to nie mam pewności. Tytułowe opowiadanie skojarzyło mi się z innym mało znanym dziełem Waltariego pt. "Obcy przyszedł na farmę". Data powstania to 1939, ale czas akcji to wojna domowa w Finlandii podczas czerwonej rewolucji. Surowość i pesymizm, tragizm i poczucie bezsensowności towarzyszą czytaniu kolejnych kartek. Czas biedy, konfliktów i napięć. Powieści historyczne tego samego autora charakteryzują podobne klimaty, ale bardzo często okraszone niezwykłym humorem, który pozwala czytelnikowi na moment zapomnieć o wszechobecnym niebezpieczeństwie. Te starsze opowiadania takie nie są. Ale to nic złego. Nietrudno było mi znaleźć podobieństwa do najlepszych dzieł tegoż autora. Dokładnie to samo spojrzenie na ludzkość, dobro i zło, ale po prostu napisane bez krzty humoru, z którego Mika Waltari jest dziś znany, że nawet mroczne momenty historii potrafił okrasić czymś zabawnym. Nie wiem, czy faktycznie warto kierować te opowiadania do tej samej grupy docelowej, która kocha "Egipcjanina Sinuhe", "Trylogię rzymską" i inne słynne powieści. Nie ryzykowałbym. Moje uwielbienie dla dzieł tego autora przekracza jednak to, z czego jest on dziś najbardziej znany na całym świecie. Sądzę, że poznając te trudniejsze w odbierze opowiadania, lepiej rozumiem samego autora. Tutaj w każdym dramatycznym elemencie mogę dostrzec pewną analogię z powieściami, które wszyscy fani tak uwielbiają. Autor najpewniej zostawił cząstkę siebie w każdej z nich. Czytanie tytułowego opowiadania "Coś w człowieku" powoduje dyskomfort. Od samego początku nie wiedziałem, do czego zmierza ta historia i czy nadal mam "kibicować" głównemu bohaterowi, który jednocześnie jest jej narratorem. Jak i wszyscy ci najbardziej znani protagoniści z książek Waltariego, popełnia od błędy, ale dosyć szybko ich ilość oraz waga wydają się zbyt duże, aby utrzymać do niego sympatię. Bardzo zacząłem go nienawidzić i życzyłem mu jak najgorzej, bo o ile jako dziecko mógł współuczestniczyć jako gwałciciel albo przyglądać się koledze, który bezkarnie obdzierał z godności ich koleżankę, o tyle miał resztę życia na to, aby te błędy próbować naprawić. Ta mikro-powieść jest torturą dla wrażliwych czytelników, którzy łatwo wczuwają się w historię, odbierają kartki papieru niczym ci nieszczęśni widzowie telenoweli opłakujący ekranową śmierć swojej ukochanej postaci. Jeśli szukają tu dobra, raczej go nie znajdą. Natomiast łatwo odnajdą te wszystkie podłe cechy ludzkie i pecha, które znają z powieści Waltariego. Na koniec jeszcze zrozumieją w sposób drastyczny, skąd ten tytuł i o czym dokładnie w człowieku pisał autor, czego szukał, bowiem zachowanie jednej z postaci na końcowych kartach daje pole do długich przemyśleń. "Nie doczekać jutra" z 1937 roku napisane jest w podobnych klimatach, z tą małą różnicą, że zło wyrządzone na samym początku opowiadania jest przypadkowe. Gdyby nie śmiertelna powaga "Nie doczekać jutra", może porównałbym to do opowiadań detektywistycznych autora o komisarzu Palmu, jednak chyba nawet wtedy byłoby to porównanie nietrafne, bo poza tym, że mamy do czynienia ze zbrodnią / wypadkiem, bliżej temu opowiadaniu do tragedii albo dołujących klimatów rodem ze "Zbrodni i kary". Sprawiedliwość i wyrzuty sumienia, powolne popadanie w szaleństwo osób czujących wagę swoich czynów.... Nie są to rzeczy, które lubię czytać, ale dla swojego ulubionego autora przebrnąłbym przez wszystko, co ten kiedykolwiek napisał. Z innej beczki, Finlandia opisana na kartach tego opowiadania jest tak inna od tej z poprzedniego, że dla samych opisów warto przeczytać "Nie doczekać jutra". O ile poprzedni rozdział charakteryzował się nietypową dla tego pisarza postacią kobiety, o tyle w tym opowiadaniu możemy niemal dotknąć złożoności kobiet, o których Waltari tak często pisał w swoich najsłynniejszych dziełach. Jakże trudno było mi czasami zrozumieć, czego chce jedna z głównych bohaterek "Nie doczekać jutra", a jednocześnie tak trudno było mi rozgryźć jej sposób patrzenia na świat. Kiedy już wydawało mi się, że określiłbym ja jako próżną, zadziwiała mnie swoimi przemyśleniami. Kiedy chciałem przypisać jej jakąś cechę pozytywną, zniechęcała jakąś histerią albo inną irytującą cechą. Tak wyraźnie widać, że kobiety były dla Waltariego muzami, pragnieniem i zatraceniem. Trzecie i ostatnie opowiadanie "Cztery zmierzchy" to ogromne zaskoczenie, szczególnie jeśli dwa pierwsze wprowadziły czytelnika w jeden odpowiednio dołujący nastrój, bowiem tutaj wszystko jest tak bardzo inne, jednocześnie mocno podobne do stylu, z którego znane są wszystkie największe powieści Waltariego. Jest to coś w stylu autobiografii z okresu zdaje się sprzed 1945 roku, a wnioskuję to po tym, że "Cztery zmierzchy" jest w dużej części czymś na kształt pamiętnika z czasów pisania legendarnego "Egipcjanina Sinuhe". Ale jak to jest napisane! Odnajdziemy w nim nie tylko ten wyjątkowy dla autora humor sąsiadujący przez bardzo cienką ścianę z powagą, refleksją nad życiem, ścieżkami losu, starzeniem się, zaprzepaszczonymi szansami, docenianiem prostych szczegółów w codzienności, ale co najciekawsze jest tu wielka dawka oniryzmu, którego jak sądzę, nie tylko ja w ogóle nie mogłem się spodziewać. Staram się sobie przypomnieć, w których powieściach występowała owa oniryczność, no i na razie nie mogę sobie przypomnieć niczego na granicy jawy i snu poza "Chińskim kotem". "Cztery zmierzchy" z 1949 roku warto polecić każdemu, kto przeczytał wszystkie wielkie powieści fińskiego mistrza pióra – szczególnie temu, kto wielokrotnie je przekartkował – aby miał on tę dodatkową przyjemność znajdowania cech wspólnych oraz prawdopodobnie inspiracji autora podczas ich pisania. Jest to też najtrudniejsza do opisania rzecz, którą do tej pory czytałem od Waltariego, bo z jednej strony jest to jakby podsumowanie jego życia, ale napisane w sposób tak tajemniczy, abyśmy nie czuli, że jest to typowa autobiografia. Po tym wiedziałem już, że chcę znowu przeczytać wszystkie te słynne powieści historyczne raz jeszcze, tym razem mądrzejszy o swoje lata i doświadczenia.
Michał Krzycki - awatar Michał Krzycki
ocenił na81 rok temu

Cytaty z książki Biegnąca po falach

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Biegnąca po falach