A Series of Unfortunate Events 9: The Carnivorous Carnival

- Kategoria:
- literatura dziecięca
- Format:
- papier
- Cykl:
- Seria niefortunnych zdarzeń (tom 9)
- Data wydania:
- 2015-01-01
- Data 1. wydania:
- 2015-01-01
- Liczba stron:
- 286
- Czas czytania
- 4 godz. 46 min.
- Język:
- angielski
- ISBN:
- 9780603570933
Dear Reader,
The word "carnivorous" which appears in the title of this book, means "meat-eating," and once you have read such a bloodthirsty word, there is no reason to read any further. This carnivorous volume contains such a distressing story that consuming any of its contents would be far more stomach-turning than ever the most imbalanced meal.
To avoid causing discomfort, it would be best if I didn't mention any of the unnerving ingredients of this story, particularly a confusing map, an ambidextrous person, an unruly crowd, a wooden plank, and Chabo the Wolf Baby.
Sadly for me, my time is filled with researching and recording the displeasing and disenchanting lives of the Baudelaire orphans. But your time might be better filled with something more palatable, such as eating your vegetables, or feeding them to someone else.
With all due respect,
Lemony Snicket
Kup A Series of Unfortunate Events 9: The Carnivorous Carnival w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
A Series of Unfortunate Events 9: The Carnivorous Carnival
Tylko lwów szkoda... Rodzeństwo Baudelaire prosto z płonącego szpitala, trafia do cyrku. Tym razem nawet nie próbują szukać pomocy dorosłych, a od razu zdają się na swoje własne siły. Pod przebraniem, "zatrudniają się" jako dziwolągi do pokazu osobliwości. Lemony Snicket jedzie bez hamulców. Wygłodniałe lwy smagane batem, wyśmiewanie się z defektów ciała (mocno względnych),zdrada, plejada ludzkich przywar i słabości... Pod płaszczykiem lekkiej przygodówki dla dzieci kryje się całkiem zmyślny, satyryczny obraz świata dorosłych. Motto "Dać ludziom to czego chcą", jest tak naprawdę dość przerażające. I to nie tylko dla osoby, która się nim kieruje w życiu. Z drugiej strony mam wrażenie, że jakby książkę wydawać po raz pierwszy w obecnych czasach, to sporo zostało by wycięte przy edycji. Choćby ta przemoc wobec zwierząt, albo naśmiewanie się z nieszczęsnych "dziwolągów". Przy czym przewrotne było to, że ci którzy się za dziwolągów uważali, wyglądali i zachowywali się normalniej od niejednego widza ich spektaklu. Najwidoczniej to jak się o sobie myśli wpływa na to jak postrzegają cię inni. Całkiem interesujący wniosek z książki dla dzieci.
Oceny książki A Series of Unfortunate Events 9: The Carnivorous Carnival
Poznaj innych czytelników
4394 użytkowników ma tytuł A Series of Unfortunate Events 9: The Carnivorous Carnival na półkach głównych- Przeczytane 3 594
- Chcę przeczytać 784
- Teraz czytam 16
- Posiadam 595
- Ulubione 123
- Chcę w prezencie 38
- Dzieciństwo 29
- Seria niefortunnych zdarzeń 20
- 2024 16
- Literatura amerykańska 16


















































OPINIE i DYSKUSJE o książce A Series of Unfortunate Events 9: The Carnivorous Carnival
„Krwiożerczy karnawał”, podobnie jak pozostałe części SNZ, stanowi ironiczny komentarz w stosunku do rzeczywistości społecznej i mechanizmów, które nią kierują.
W tej części spotykamy się na przykład z cyrkiem, w którym „daje się ludziom, czego chcą”, nawet jeżeli ich zachcianki są równie absurdalne, co rzucanie pracowników cyrku na pożarcie lwom.
Co prawda „Krwiożerczy karnawał” (podobnie jak poprzednia część – „Szkodliwy szpital) w moim przekonaniu nie jest tak dobry jak poprzednie (np. „Gabinet gadów” czy „Wredna wioska”). Ale nie zmienia to faktu, że nadal to ten sam, bezpieczny (lub mniej) schemat, do którego chce się wrócić.
„Krwiożerczy karnawał”, podobnie jak pozostałe części SNZ, stanowi ironiczny komentarz w stosunku do rzeczywistości społecznej i mechanizmów, które nią kierują.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW tej części spotykamy się na przykład z cyrkiem, w którym „daje się ludziom, czego chcą”, nawet jeżeli ich zachcianki są równie absurdalne, co rzucanie pracowników cyrku na pożarcie lwom.
Co prawda „Krwiożerczy...
Dziewiąty tom przygód rodzeństwa Baudelaire przenosi dzieci z płonącego szpitala wprost na cyrkową scenę, jednakże, zgodnie z odwróconą narracją serii, bohaterowie nie czują się performerami, lecz więźniami spojrzenia, które redukuje ich do roli obiektów. Cyrk staje się metaforą życia pod ciągłym okiem dorosłego, który nie szuka prawdy, lecz spektaklu. To odsłania grozę bycia dzieckiem w świecie dorosłych - niezależnie od własnych potrzeb i cierpień, rodzeństwo staje się obiektem cudzej projekcji. W tym wyjątkowo gorzkim tomie Hrabia Olaf i jego trupa wcielają się w role artystów cyrkowych, co jeszcze silniej podkreśla motyw maskarady i tzw. powrotu wypartego - to, co nieświadome i traumatyczne, zawsze powraca, lecz w nowej, bardziej groteskowej formie. Cyrk staje się więc przestrzenią, w której trauma przybiera kształt widowiska - cierpienie bohaterów zamienia się w rozrywkę dla tłumu, a groza w przedstawienie (jest to szczególnie popularny motyw w literaturze, a tym samym w kulturze, który aktualnie ujawnia się chociażby w programach telewizyjnych). Motyw cyrkowej karuzeli odsłania nieustanny cykl, którego nie da się zatrzymać: zdradę dorosłych, powrót Olafa, niemożność znalezienia stabilnego schronienia. To opowieść o tym, jak kultura potrafi maskować przemoc i wystawiać ją jako rozrywkę – i jak dzieci, pozbawione ochrony, muszą wciąż konfrontować się z własnym statusem ofiar w świecie, który pragnie je oglądać, a nie ocalać.
Dziewiąty tom przygód rodzeństwa Baudelaire przenosi dzieci z płonącego szpitala wprost na cyrkową scenę, jednakże, zgodnie z odwróconą narracją serii, bohaterowie nie czują się performerami, lecz więźniami spojrzenia, które redukuje ich do roli obiektów. Cyrk staje się metaforą życia pod ciągłym okiem dorosłego, który nie szuka prawdy, lecz spektaklu. To odsłania grozę...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Krwiożerczy karnawał” to dla mnie zdecydowanie najlepsza część całej serii! Daję solidne 8/10, bo ta książka miała dokładnie to, czego brakowało mi w poprzednich tomach — więcej mroku, więcej napięcia i ogólnie większy klimat niepokoju.
Uwielbiam ten cały motyw wędrownego karnawału, gdzie nic nie jest takie, jakie się wydaje. Autor świetnie buduje atmosferę — cały czas czułem się, jakbym chodził po jakimś dziwacznym lunaparku pełnym pułapek.
Tutaj akcja naprawdę nabiera tempa, bohaterowie muszą kombinować, a napięcie rośnie z każdą stroną. W tej części najbardziej podobało mi się, że wszystko zaczyna robić się coraz bardziej poważne i brutalne, ale jednocześnie dalej mamy ten charakterystyczny czarny humor, który kocham w tej serii.
Nie powiem, były momenty, gdzie trochę mnie denerwowały niektóre naiwne decyzje bohaterów, dlatego nie daję 10/10, ale i tak uważam, że ta książka trzyma poziom i wciąga jak diabli.
Podsumowując — jeśli miałbym polecić komuś jedną część, to właśnie „Krwiożerczy karnawał”. Mistrzostwo w swoim gatunku i najlepszy rozdział tej dziwacznej, ale mega wciągającej historii.
„Krwiożerczy karnawał” to dla mnie zdecydowanie najlepsza część całej serii! Daję solidne 8/10, bo ta książka miała dokładnie to, czego brakowało mi w poprzednich tomach — więcej mroku, więcej napięcia i ogólnie większy klimat niepokoju.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam ten cały motyw wędrownego karnawału, gdzie nic nie jest takie, jakie się wydaje. Autor świetnie buduje atmosferę — cały czas...
I nareszcie doczekaliśmy się innego schematu! Wioletka, Klaus i Słoneczko biorą sprawy w swoje ręce i to oni próbują przechytrzyć Hrabiego Olafa. Choć w tej części tylko potwierdza się to co już wiemy o tajemniczym pożarze. Poznajemy jednak nowych członków WZS, szkoda tylko, że większość z nich niefortunnie ginie..
I nareszcie doczekaliśmy się innego schematu! Wioletka, Klaus i Słoneczko biorą sprawy w swoje ręce i to oni próbują przechytrzyć Hrabiego Olafa. Choć w tej części tylko potwierdza się to co już wiemy o tajemniczym pożarze. Poznajemy jednak nowych członków WZS, szkoda tylko, że większość z nich niefortunnie ginie..
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo dość dłuższej przerwie powracamy do ponurego świata rodzeństwa Baudelaire.
„Seria Niefortunnych Zdarzeń” to saga trzynastu książek, stworzona przez Daniela Handlera, przeznaczona w zasadzie dla czytelników każdego wieku. Autor prowadzi narrację jako Lemony Snicket, osoba o nieustannie ukrytej twarzy, owiana tajemnicą. Snicket obrał sobie za cel zbadanie i spisanie losów Wioletki, Klausa i Słoneczka Baudelaire, trójki dzieci z którymi łączy go jeszcze niewyjawiona czytelnikom więź. Niestety, życie rodzeństwa to jedno wielkie pasmo nieszczęść oraz przykrości, a Snicket po mistrzowsku przedstawia klimat smutku i pecha, poczucia żalu oraz beznadziei. Być może właśnie ze względu na specyficzną aurę tych powieści, „Seria…” podbiła serca czytelników na całym świecie, doczekała się mnóstwa przewodników, spin-off’ów, a nawet dwóch kompletnie różnych ekranizacji.
Choć cały cykl utrzymany jest w atmosferze mroku i nieszczęść, również i każdy pojedynczy tom wyróżnia się konkretną tematyką, w rezultacie czego jest wyjątkowy i zapada w pamięć. Jeden miał na przykład miejsce akcji w szkole z internatem, inny – w szpitalu, lub nad jeziorem pijawek. „Krwiożerczy karnawał”, jak sam tytuł sugeruje, składa się z motywów wesołego miasteczka, cyrku lub tzw. „dziwadeł”.
Na pierwszy rzut oka może nam się wydawać, że „Seria…” jest pozycją dla dzieci. Młodsi owszem, świetnie odnajdą się przy tym tytule, warto jednak pamiętać, że starsi już pasjonaci tej historii do dziś prowadzą w internecie niezliczone dyskusje na temat jej bohaterów, tajemnic oraz zagadek, przedstawiają swoje analizy, snują teorie oraz domysły. Handler wykreował świat zawiły, lecz wciągający. Entuzjazm czytelników w ogóle więc nie dziwi. Od słów lektury trudno się oderwać, a nawet w chwili przerwy towarzyszą nam one w rozmyśleniach. Zadajemy sobie pytanie, jakim cudem autor nie pogubił się we własnym geniuszu?
https://bezrozbezliscikow.blogspot.com/2024/09/seria-niefortunnych-zdarzen-krwiozerczy.html
Po dość dłuższej przerwie powracamy do ponurego świata rodzeństwa Baudelaire.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Seria Niefortunnych Zdarzeń” to saga trzynastu książek, stworzona przez Daniela Handlera, przeznaczona w zasadzie dla czytelników każdego wieku. Autor prowadzi narrację jako Lemony Snicket, osoba o nieustannie ukrytej twarzy, owiana tajemnicą. Snicket obrał sobie za cel zbadanie i spisanie losów...
Tylko lwów szkoda...
Rodzeństwo Baudelaire prosto z płonącego szpitala, trafia do cyrku. Tym razem nawet nie próbują szukać pomocy dorosłych, a od razu zdają się na swoje własne siły. Pod przebraniem, "zatrudniają się" jako dziwolągi do pokazu osobliwości.
Lemony Snicket jedzie bez hamulców. Wygłodniałe lwy smagane batem, wyśmiewanie się z defektów ciała (mocno względnych),zdrada, plejada ludzkich przywar i słabości... Pod płaszczykiem lekkiej przygodówki dla dzieci kryje się całkiem zmyślny, satyryczny obraz świata dorosłych. Motto "Dać ludziom to czego chcą", jest tak naprawdę dość przerażające. I to nie tylko dla osoby, która się nim kieruje w życiu.
Z drugiej strony mam wrażenie, że jakby książkę wydawać po raz pierwszy w obecnych czasach, to sporo zostało by wycięte przy edycji. Choćby ta przemoc wobec zwierząt, albo naśmiewanie się z nieszczęsnych "dziwolągów". Przy czym przewrotne było to, że ci którzy się za dziwolągów uważali, wyglądali i zachowywali się normalniej od niejednego widza ich spektaklu. Najwidoczniej to jak się o sobie myśli wpływa na to jak postrzegają cię inni. Całkiem interesujący wniosek z książki dla dzieci.
Tylko lwów szkoda...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRodzeństwo Baudelaire prosto z płonącego szpitala, trafia do cyrku. Tym razem nawet nie próbują szukać pomocy dorosłych, a od razu zdają się na swoje własne siły. Pod przebraniem, "zatrudniają się" jako dziwolągi do pokazu osobliwości.
Lemony Snicket jedzie bez hamulców. Wygłodniałe lwy smagane batem, wyśmiewanie się z defektów ciała (mocno...
„Jeśli szukacie opowieści ze szczęśliwym zakończeniem, poczytajcie sobie lepiej coś innego. Ta książka nie tylko nie kończy się szczęśliwie, ale nawet szczęśliwie się nie zaczyna, a w środku też nie układa się za wesoło”.
Zniechęcanie do lektury, specyficzna narracja i mroczny klimat to elementy za które uwielbiam „Serię niefortunnych zdarzeń”. Lemony Snicket w każdym tomie obnaża bolączki naszego świata, przerysowuje je. Dostajemy historię o różnorodnych typach dorosłych, społecznościach oraz stylach życia. Każde miejsce, do którego trafiają Baudelaire’owie jest zaskakujące, a z drugiej strony przypomina przerysowaną, ale znaną nam rzeczywistość. Pisarz sięga po znane powiedzenia, nawiązuje do popularnej literatury oraz innych dzieł kultury (od antycznych chwytów teatru masek po współczesne spojrzenie na wcielanie się w różne role),wprawnie żongluje skojarzeniami i wzorcami oraz uprzedzeniami, a także uwydatnia manipulacje i wykorzystywanie innych. Pokazuje jak skupienie na sobie pomaga w rozprzestrzenianiu się zła. Zachowania społeczne ubrane są w czarny humor i groteskę. Cała historia zaczyna się od poinformowania Wioletki, Klausa i Słoneczka o śmierci rodziców. Poznany w pierwszym tomie hrabia Olaf wyznaczony na pierwszego opiekuna sierot stanie się nieodłącznym elementem każdej przygody uświadamiającej nam jak bardzo nie ufamy dzieciom oraz dajemy się manipulować dorosłym. Autorytet wieku odgrywa tu niesamowicie ważną rolę. Jest to siła tak potężna, że nie wystarczają dowody. Wobec opowieści młodych bohaterów wszyscy są nieufni. Zainteresowany majątkiem Baudelaire’ów hrabia Olaf wciela się w różne role i zyskuje kolejnych wspólników gotowych razem z nim podążać za sierotami. Widzimy też jak bardzo opieka instytucji nad tymi, którzy potrzebują wsparcia jest niewystarczająca. Pan Poe staje się uosobieniem unikania obowiązków, spychania odpowiedzialności na innych. I może właśnie z tego powodu problem do niego wraca.
Dziewiąty tom zatytułowany „Krwiożerczy karnawał” to opowieść nawiązująca do słynnego freak shows, czyli cyrkowych pokazów ludzi z deformacjami ciała. Była to jedna z bardziej cieszących się rozrywek do połowy XX wieku. Wykluczane z życia społecznego osoby odbiegające od normy znajdowały schronienie i pracę w cyrkach. Odbierano im decyzyjność, pokazywano jako istoty dziwne, niezdolne do czegokolwiek. I tak też czują się pracownicy Gabinetu Osobliwości w cyrku madame Lulu.
Opowieść zaczyna się od poszukiwania pomysłu na przebranie się i wtopienie w tło. Sieroty Baudelaire wpadają na pomysł, że mogą przebrać się za postać dwugłową i wilkołaka i w ten sposób zdobyć pracę oraz zdobyć cenne dla nich informacje. Nowa rola pozwoli na uświadomienia jak bardzo przedmiotowo traktowane są osoby niepełnosprawne i z deformacjami ciała. Ocenianie ich przez pryzmat wyróżniającej cechy sprawia, że nie potrafią dostrzegać zalet swojej urody. W tle oczywiście mamy poczynania hrabiego Olafa pragnącego pochwycić sieroty i przejąć ich majątek. Do tego Słoneczko odkryje swój talent i nie będzie to wyłącznie gryzienie wszystkiego.
Dziesiąty tom zatytułowany „Zjezdne zbocze” naszpikowane będzie mają niebezpiecznych sytuacji. Po ucieczce ze śmiertelnego zagrożenia dzieci wpadają w kolejną pułapkę. Do tego już na początku dochodzi do rozdzielenia starszego rodzeństwa od młodszego. Jakby tego było mało Wioletka i Klaus pędzą wagonem w dół góry i wszystko wskazuje na to, że się rozbiją. Na szczęście młoda wynalazczyni znajdzie sposób na spowolnienie wagonu. To jednak nie oznacza końca niebezpieczeństw. Po drodze pojawią się komary polarne, kolejne zaszyfrowane informacje, troszkę nawiązań do znanych dzieł sztuki. Rodzeństwo z jednej strony musi się ukrywać, a z drugiej strony tropić siostrę, której rozwój ciągle ich zaskakuje.
Każdy tom zawiera sporą dawkę czarnego humoru oraz wplecionych dygresji opisującej proces powstawania historii, tropienie przygód bohaterów oraz stosunku narratora do wydarzeń. Często są one co jakiś czas powtarzane. Snicket przypomina, że losy sierot poznał z wycinków gazet, słownika rymów oraz odwiedzania miejsc, w których byli bohaterzy. Lata badań i obserwacji pozwoliły mu zgłębić smutne losy Baudelaire’ów. Kreowanie wydarzeń na prawdziwe (realizm iluzyjny) połączone z opowieściami o powstawaniu książki na podstawie znalezionych źródeł (metatekst),spora dawka intertekstualności i powracającymi przekonaniami, że nie należy dalej czytać historii tworzy ciekawy zabieg. Zwłaszcza, że sami bohaterzy są postaciami rozczytującymi się, szukającymi odpowiedzi na ważne pytania w bibliotekach. Autor wydaje się mrugać do czytelnika i zachęca do zabawy w poszukiwanie wątków zaczerpniętych z innych tekstów kultury. Wykreowany pozorny narrator, czyli Lemony Snicket to także postać ciekawa, wzdychająca od czasu do czasu do Beatrycze, nad losem nieszczęsnych sierot oraz swojego życia.
„Seria niefortunnych zderzeń” jest napisana fantastycznie. Przez tekst pięknie się płynie. Nawet kiedy tak jak ja trzeba czytać kolejne tomy na głos, bo moja córka uwielbia słuchać czytania i zawsze zaskakuje mnie, że ponownie chce słuchać, bo naprawdę rzadko wraca do książek. A tu robi to z zapałem i pilnuje, żeby niczego nie pominąć (zwłaszcza, kiedy jest to kolejne czytanie). Mnie w tych książkach uderza niesamowita trafność opisów paradoksów. Wszystkie te zderzenia z szybą biurokracji: po drugiej stronie widzisz rozwiązanie, ale biurokraci ci na nie nie pozwolą, chociaż prawo leży po Twojej stronie (czyli celnie wskazujesz zagrożenie w postaci hrabiego Olafa),bo ufają temu, co im się wydaje. To jest tak świetna parodia każdego aspektu naszego życia, że zdecydowanie każdy powinien ją przeczytać. Gdybym była polskimi politykami to bym Wam nakazała w ramach kompromisu czytelniczego. I właśnie z tego powodu opowiem Wam o całej serii, bo jest tego warta.
„Seria niefortunnych zdarzeń” Lemony’ego Snicketa to historia przerysowana. Nie ma w niej nic dobrego. Każde złe wydarzenie prowadzi do kolejnego złego i tylko cudem udaje się bohaterom przetrwać, przeżyć zaskakujące przygody, które przywodzą na myśl „Proces” Franza Kafki. Podobnie jak bohater czeskiej powieści tu dzieci wpadają w nurt wydarzeń, na które nie mają wielkiego wpływu. Dryfują ku zatraceniu, a towarzyszący im ludzie bezmyślnie wykonują polecenia, rozkazy, poddają się sile sugestii. Cała seria jest świetną satyrą na wszystko, z czym mamy do czynienia. Jest tu ogrom biurokracji, skupienie się na tym, co mają do powiedzenia dorośli, odebranie głosu dzieciom. Podoba mi się w niej to, że nawiązuje do różnorodnych powieści, w których są zarówno zamknięte społeczności religijne z absurdalnymi przepisami, podróże podwodne, poszukiwanie tajemniczego przedmiotu niczym świętego Grala. Nim jednak zawędrujemy z bohaterami tak daleko trzeba zacząć tę przykrą przygodę.
Muszę przyznać, że po "Serię niefortunnych zdarzeń" sięgnęłam przypadkowo i bez przekonania, bo tytuł zdecydowanie nie zachęca. Jednak po przeczytaniu pierwszych stron odkryłam, że rewelacyjnie czyta się je na głos, a dla mnie to niesamowicie ważne. Do tego zwroty do czytelnika polecające odłożenie lektury zdecydowanie zaintrygowały córkę. Po pierwszym tomie wiedziałyśmy, że będziemy wyglądać kolejnych. Po drugim niecierpliwiłyśmy się, kiedy pojawią się kolejne i niesamowicie bardzo się cieszę, że tym razem miałam dwa tomy od razu, jednego dnia, bo naprawdę czyta się bardzo przyjemnie także na głos. Przez tekst się płynie.
Daniel Handler, piszący pod pseudonimem Lemony Snicket, wykreował rewelacyjną opowieść, którą fantastycznie przetłumaczyła Jolanta Kozak. „Seria niefortunnych zdarzeń" to opowieść o rodzeństwie, któremu ciągle przytrafia się coś złego. Spotykamy się z lękami bohaterów, które są pokazane tak jak je dzieci przeżywają. Każde wyzwanie urasta do rangi zagrożenia i wielkiej próby, której początkiem jest strata rodziców. Seria zabiera nas w świat dziecięcych emocji i pozwala zrozumieć, a młodych czytelników zachęca do opowiadania o własnym punkcie widzenia, doświadczeń, które często nie są lekkie i przyjemne, bo dzieci doznają wielu przykrych rzeczy: od mierzenia się z przemocą rówieśniczą, przez tę, z którą mają do czynienia w domu po serwowaną im w szkole. Wielkim plusem jest to, że bohaterzy "Serii niefortunnych zdarzeń" nie są bierni. Wioletka, Klaus i Słoneczko, dzięki swoim zainteresowaniom, otwartości i wykorzystywaniu wiedzy stawiają czoło przeciwnościom losu.
Teoretycznie jest to książka dla młodych czytelników. Jednak sięgnąć może po nią każdy. Seria przyniesie wiele ciekawych spostrzeżeń, pouczających scen. Patrzymy na swoją codzienność w krzywym zwierciadle uwypuklającym wiele społecznych bolączek, podkreślających jakie aspekty naszego życia i otoczenia powinny być zmienione. Do tego napisana jest takim językiem, że przez tekst niemal się mknie.
Duże litery, ciekawe i często zabawne spostrzeżenia zaskakują, urozmaicają akcję, nadają specyficznego tempa historii i sprawiają, że książkę czyta się szybko, łatwo i z zainteresowaniem. Solidna oprawa i nieliczne szkice dopełniają całość. Serię pięknie wydano oraz wzbogacono mrocznymi i jednocześnie bardzo prostymi ilustracjami Breta Helquista. Przywodzące na myśl pospieszne szkice rysunki pozwalają na wyobrażenie sobie wyglądu bohaterów oraz miejsc, do których trafiają. Rysownik świetnie oddaje w nich napięcie towarzyszące wykreowanym postaciom. Bardzo zaskoczyło mnie zaangażowanie córki w tę historię. Jest nią zachwycona.
„Jeśli szukacie opowieści ze szczęśliwym zakończeniem, poczytajcie sobie lepiej coś innego. Ta książka nie tylko nie kończy się szczęśliwie, ale nawet szczęśliwie się nie zaczyna, a w środku też nie układa się za wesoło”.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZniechęcanie do lektury, specyficzna narracja i mroczny klimat to elementy za które uwielbiam „Serię niefortunnych zdarzeń”. Lemony Snicket w każdym tomie...
Wrażeniami z lektury, jak zawsze, dzielę się na moim blogu, na który was serdecznie zapraszam :)
https://magicznyswiatksiazki.pl/recenzja-seria-niefortunnych-zdarzen-krwiozerczy-karnawal-lemony-snicket/
Wrażeniami z lektury, jak zawsze, dzielę się na moim blogu, na który was serdecznie zapraszam :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttps://magicznyswiatksiazki.pl/recenzja-seria-niefortunnych-zdarzen-krwiozerczy-karnawal-lemony-snicket/
Szukacie serii dla dzieci,która rozbudzi w nich miłość do książek?
Proszę bardzo!
Wiem z własnego przykładu jak "Seria Niefortunnych Zdarzeń" potrafi zaangażować młodego czytelnika i dać mu ogrom frajdy z czytania. Znajdziecie tu humor,sarkazm,ironię, zagadkę kryminalną,trochę horroru i trochę dramatu,szybką akcję, radość i łzy.
I uwaga!
Dobro nie zawsze zwycięża...
Styl pisania Lemony Snicketta jest barwny i oryginalny. Wciąga od pierwszej strony,a autor na każdym kroku pogrywa sobie z czytelnikiem serwując mu spory emocjonalny roller coster. Seria jest wielowątkowa i wielowymiarowa, mnóstwo w niej gry słów i ironii,znaków i nieszablonowych bohaterów.
Aktualnie wznowiona została część 9."Krwiożerczy Karnawał" i 10."Zjezdne zbocze" i jednocześnie przebieram nóżkami na kolejne i smucę się,że niebawem koniec...
Jedyne na co zwróciłam uwagę jako dorosły czytelnik to przemoc. Nie jest jej może dużo,jednak niektóre sceny są dosyć mocne. I szczerze mówiąc nie wiem jak do tego podejść,bo jako 9- czy 10-letni czytelnik totalnie nie zwróciłam na to uwagi. Bardziej intrygowało mnie przez te wszystkie części co się faktycznie stało z rodzicami Baudelairów niż ten drastyczny aspekt,który chyba na tamten moment bardziej nadawał serii charakteru i dreszczyku emocji niż faktycznie przerażał i czynił coś złego. W takiej jednak sytuacji przesunęłabym trochę granicę wieku i dawała szkolniakom do czytania! Nie znam serii,która wciągnęłaby bardziej.
PS.dorosli też mogą być zachwyceni, jestem tego przykładem- wciąga tak samo jak za pierwszym razem 🩷
Wiek: 8+
Szukacie serii dla dzieci,która rozbudzi w nich miłość do książek?
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toProszę bardzo!
Wiem z własnego przykładu jak "Seria Niefortunnych Zdarzeń" potrafi zaangażować młodego czytelnika i dać mu ogrom frajdy z czytania. Znajdziecie tu humor,sarkazm,ironię, zagadkę kryminalną,trochę horroru i trochę dramatu,szybką akcję, radość i łzy.
I uwaga!
Dobro nie zawsze zwycięża...
Styl...
3 spalone namioty cyrkowe na 10
3 spalone namioty cyrkowe na 10
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to