rozwińzwiń

Yotsuba! #5

Okładka książki Yotsuba! #5 autora Kiyohiko Azuma, 9788365722973
Okładka książki Yotsuba! #5
Kiyohiko Azuma Wydawnictwo: Kotori Cykl: Yotsuba&! (tom 5) komiksy
208 str. 3 godz. 28 min.
Kategoria:
komiksy
Format:
papier
Cykl:
Yotsuba&! (tom 5)
Tytuł oryginału:
Yotsubato! (よつばと!)
Data wydania:
2019-02-19
Data 1. wyd. pol.:
2019-02-19
Data 1. wydania:
2009-09-15
Liczba stron:
208
Czas czytania
3 godz. 28 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365722973
Tłumacz:
Anna Piechowiak
Średnia ocen

8,4 8,4 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Yotsuba! #5 w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Yotsuba! #5

Średnia ocen
8,4 / 10
57 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Yotsuba! #5

avatar
131
129

Na półkach:

Opinia dotyczy tomów 4-5
Uważam, że ta manga jest jedną z lepszych które czytałam. Jest ona pełna humoru i akcji ,znajdziemy także dużo pełnych śmiech sytuacji. Gorąco polecam!

Opinia dotyczy tomów 4-5
Uważam, że ta manga jest jedną z lepszych które czytałam. Jest ona pełna humoru i akcji ,znajdziemy także dużo pełnych śmiech sytuacji. Gorąco polecam!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
864
41

Na półkach: ,

Spotkaknie z Yandą to esencja tej serii. Dzieci płaczą przy czytaniu i ja bawię się świetnie. Familijnie nasz numer 1. Liczę, że kiedyś powstanie animacja.

Spotkaknie z Yandą to esencja tej serii. Dzieci płaczą przy czytaniu i ja bawię się świetnie. Familijnie nasz numer 1. Liczę, że kiedyś powstanie animacja.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
105
20

Na półkach: ,

Naprawdę kto śledzi moje komentarze wie... Kocham to!!!!;

Naprawdę kto śledzi moje komentarze wie... Kocham to!!!!;

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

83 użytkowników ma tytuł Yotsuba! #5 na półkach głównych
  • 71
  • 12
54 użytkowników ma tytuł Yotsuba! #5 na półkach dodatkowych
  • 24
  • 14
  • 6
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Yotsuba! #5

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Ku twej wieczności #4 Yoshitoki Oima
Ku twej wieczności #4
Yoshitoki Oima
Niesio to abstrakcyjny byt, który może przybrać każdą możliwą postać. Najczęściej jest uroczym, blondwłosym chłopcem. Podróżuje po świecie i zgłębia istotę człowieczeństwa, w rezultacie przejawiając często więcej ludzkich zachowań niż ludzie, których spotyka. Jednocześnie poznaje też siłę uczuć, które pozornie są mu całkowicie obce. Powracam do Niesia po raz czwarty i byłam pewna, że wiem już czego się po nim spodziewać. A on po raz kolejny mnie zaskoczył. Jego nieporadność w ‘byciu człowiekiem’ i prostolinijność zachowań wzruszają i skłaniają do refleksji. Niesio znajduje szczęśliwą przystań w domu Bimbrowego Dziadka i staje się częścią niezwykłej rodziny, wraz z Gugu, chłopcem w masce, który stał się dla Niesia bratem. I właśnie o Gugu w dużym stopniu traktuje ten tomik. Jego smutna historia głęboko porusza. Natomiast Niesio, zaznając stabilizacji i spokoju, nie doznaje żadnych transformacji, dzięki czemu jego ludzka forma dojrzewa. Dorasta, na zewnątrz i w środku. Doskonale oddane jest to w kresce. Traci dziecięce rysy twarzy, na rzecz dojrzalszej wersji siebie. Ale dramatyczne wydarzenia kończą, niestety ten szczególny dla niego etap. Bardzo sobie cenię cały cykl. Abstrakcyjność postaci Niesia, pozwala w niezwykle oryginalny, a jednocześnie trafiający prosto w serce, sposób, opowiedzieć autorce o sile przyjaźni, miłości, a przede wszystkim o istocie człowieczeństwa. Połączenie subtelnej, delikatnej kreski i emocjonalnego scenariusza, sprawia, że każdy kolejny tom jest dla mnie ucztą, którą się delektuję.
Kasiag - awatar Kasiag
ocenił na101 rok temu
Seven Deadly Sins #02 Nakaba Suzuki
Seven Deadly Sins #02
Nakaba Suzuki
Można by dywagować o wpływie podgatunku czy też nurtu ,,łotrzykowskiej przygody” na sam rdzeń fantastyki i szerokiego rodzaju motywu baśniowo-mitycznych poszukiwań przygód w anime i mandze, ale koniec końców to dość specyficzne dla ich stylu odkrywanie niesamowitych krain przez określony tyb bohatera lub grupę postaci, również podbijanie pradawnych lądów, niesłychanych, niespotykanych dotąd enklaw, gdzie wszystko to okraszone jest polowaniem na liczne artefakty i tajemnicze, zaklęte przedmioty, a pojedynkowanie się z różnymi siłami zła/wrogami z rozmaitych Królestw i lądów jest zwieńczeniem ,,łotrzykowskiej natury poszukiwacza przygód”, jest konieczna do doświadczenia dla uważnego geeka, aby zrozumieć to jak dość obszerne, nazwijmy to krótko ,,fantasy” w japońskim komiksie i animacji potrafi być różnorodne, i dzięki owym poszukiwaniom przygody dość bogate w multum wymiarów, Światów do eksploracji, czy terytoriów do podbicia. Nie inaczej, to właśnie ,,łotrzykowski” dryg potrafi dać samą swoją specyfiką tak szerokiemu nurtowi fantasy, o którym mowa, dużo swobodnego, niewymuszonego humoru, związanego przeważnie z doświadczaniem przez główną grupę ,,przygodowych wykolejeńców losu” licznych ciekawych zdarzeń i momentów. A bez takiego ,,humorkowego” podejścia, cóż, fantasy w anime (czy w ,,masówce" w ogóle) skazało by się samo z siebie na popkulturową anty-dobroć twórczą, na samozagładę i możliwe… ostracyzm ze strony fanów pragnących od tego gatunku dużo, dużo więcej niż tylko barwnej, baśniowo-magicznej opowieści. To, co warto wiedzieć, to w tej ,,fantasy” kwestii jedno, choć jest to bardziej subiektywne spostrzeżenie i fanowska, polegająca na doświadczeniu z samą mangą i anime, rada: w rdzeniu japońskiej kultury popularnej istnieje sporo Uniwersów tematycznych, które niebezpośrednio, ale w sposób nieco głębszy i ukryty, jakby zadedykowany specjalnie dla uważnego, skoncentrowanego na jak najszerszym poznawaniu fantastyki czytelnika czy widza, który sam musi do tego dotrzeć: ukazują niesłychany dobrostan potencjału, który kryje się w omawianym gatunkowo ,,łotrzykowskim duchu przygody” zajmującym w fantasy miejsce o dość obszernym i istotnym znaczeniu. Jednym z takowych Światów jest Wymiar niedającego się nie kochać za ten styl, za tą luźną, lekką, ale nie odtrącającą powagi i dramatyzmu opowieść, za ,,kreskę” zarówno w komiksie z serii i animacji, słynnego na cały świat, obleganego przez fanów na ,,Zachodzie”: ,,Seven Deadly Sins”, Uniwersum znanego w Polsce pod nazwą ,,Siedem Grzechów Głównych”. Wiele, wiele miesięcy temu, nawet po doświadczeniu pierwszego tomu mangi ,,Hunter x Hunter”, który to Świat wprowadził mnie w wir eksploracyjnej przygody w klimacie uwzględnianego w tym opracowaniu tudzież recenzji pewnej mangi, której dedykowana jest w tej konwencji gatunku i tematu niniejsza deliberacja, fantasty, stety bądź nie i tak nie byłem do końca przekonany (dość często, tak samo mam w tychże swych ,,obawach” fana, gdy sięgam po rzadko ogarniany przeze mnie gatunek/nurt w treściach ,,anime-mangakowych”),czy sięganie po przygody urwipołciów i panów własnego Losu, członków ekipy ,,Siedmiu Grzechów Głównych” w pierwszym tomie mangi będzie dla mnie najlepszym rozwiązaniem, mimo iż samo anime tego Świata kapitalnie podeszło mi pod mój wąski i ścisły ,,gustomierz”. Obawy okazały się, cóż, kompletnie w tym przypadku niepotrzebne: ,,SDS”, w swym pilotowym rozdaniu linii komiksu, przed którym strasznie, jak w końcu się dowiadujecie, się wzbraniałem, by tego doświadczyć, wypadło naprawdę dużo, dużo więcej powyżej moich bardzo dobrych oczekiwań (tak, jestem wybredny): dostałem dość specyficznie, jak na mangę ogólnie przystało: wizualnie i fabularnie opowiadaną treść związaną ze specyfiką szerokiej eksploracyjnej mitologiczno-baśniowej, z ,,odciskiem” wpływu łotrzykowskiej werwy przygody... fantasy! Tak, i takie właśnie fantasy koniec końców okazało się dla mnie ,,kinderniespodziankowo” mega przystępne! A czy tak po raz drugi przystępna okazała się kontynuacja mangowego pilota ,,Siedmiu Grzechów…”? ,,Przystępne" to mało powiedziane. Dzięki tego rodzaju serii w tym gatunku mam coraz większą chęć na rozleglejszą ,,geekowską penetrację” już i tak szerokiej m.in. swymi Światami, mitologią, rodzajem budowanego Uniwersum fantastyki z motywami baśni, własnej skrzętnie tworzonej mitologii, magii i licznych tajemniczych elementów ocierających się o mrok, okultyzm. Lektura kolejnego, tym razem drugiego (a za niedługo, nie ma opcji, na warsztat zapewne wleci tom trzeci z serii – to jest tak intensywne, tak dynamiczne, tak pełne odpowiedniego tonowania emocji, że nie da się nie chcieć sięgać po kolejne i kolejne kontynuacje cyklu!) wydania medium komiksowego z kraju kwitnącej wiśni, z wymiaru żywych i barwnych kreacji ,,SDSa”, okazała się, o czym wspomniałem w akapicie lekko powyżej, na tyle przyjemnym i uspokajającym moje pragnienie połykania ,,przygodowo-akcji-fantasy” treści w popkulturze aktem geekowskiej przygody, że nie da się nie doceniać tego, jak samo sedno ,,łotrzykowości” potrafi być w sposób przyciągający czytelnika do siebie uwydatniane w tego rodzaju mandze – w komiksie teoretycznie ograniczonym przez swoje ,,wizualne czarno-biało-szare tony” oraz specyfikę pracy samych mangaków. To dzięki tomom 1 i 2, a w szczególności no. 2, doszedłem do wniosku, że każde godziny spędzone z tak przedstawianą fantasy w ,,SDS” są na tyle efektywnie spędzonymi chwilami, że nie mogę wyjść ze sporego podziwu wobec tego, jak sam komiks tego typu jak omawiana seria właśnie, może być oryginalna, twórcza, jak intensywnie może być rozwijany i nienachlanie przedstawiający nam dość szerokie objętościowo pole krain, enklaw, pole ich eksploracji w tej ,,typowej łotrzykowsko-zbójnickiej fantasy". I co ciekawe, w stosunku do swojej genialnej adaptacji, którą jest wielosezonowy serial ,,The Seven Deadly Sins”, obecnie dostępny na platformie streamingowej Netflixa, również i część 2 w komiksie broni się znakomicie, nie odstając w tyle z przedstawieniem analogicznie wszystkiego tego, co ogólnie przedstawia w tym Świecie zaadaptowana animacja, z którą cykl mang idzie w tango i zaczyna powoli dorównywać jej geniuszowi, a którego jakość w całym procesie produkcyjnym animacji. pracowało m.in. Stduio A-1 Pictures. Czyli co, poprzez wczytanie się w tom 2 ,,SDS” można dojść do lekkiego fan-wniosku: dostajemy w tych około 195 stronach solidny dowód na to, że da się opowiedzieć pięknie narysowaną graficznie, z tak samo pełnym klimatem w gatunku lekkiego i obszernego w przygodę ,,fantasy łotrzykowskiego” opowieść , tak jak robi to, jak wywiązuje się z tego zadania dla tego nurtu perfekcyjnie sama animacja, która, o czym wyżej napomknąłem, źródłem dla Uniwersum SDS nie jest. Czyż tak? Tak, jak najbardziej, bowiem w cz.2 tejże narracji graficznej… dorzucono do pieca wiele, oj dorzucono”. Fakt, dostaliśmy na talerzu, niczym podanie najlepszego z możliwych dla każdego z nas deseru po i tak pysznym obiedzie, specyficzny posiłek w postaci przedłużenia sytej, prawdziwej, niezbyt ciężkiej, zrównoważonej awanturniczej ,,hejże ho!" przygody, w którym duch prawdziwego ,,łotrzyka” zyskuje coś dużo, dużo większego niż wskazywałaby na to sama specyfika podgatunku Uniwersum SDS: owa akcja i łotrzykowość w stylu Świata Grzechów nabywa nieco głębszych emocji, scalających się jednak w dość sprytny sposób, za bardzo niewybiegających poza rdzeń przygody, z tempem akcji. Tak, konsekwencją tego jest jedna z istotnych cech ,,Seven Deadly Sins" w mandze właśnie: powoli ten Świat z komiksu na komiks, sądzę, będzie nabierał formy symbiozy: postaci wyglądają i tak działają jako na bardziej wyraziste, emocjonalnie ciekawsze, ich przygody są i zapewne takie będą dalej: bardziej wymiarowe, coś dla nich oznaczające, a odkrywanym krainom, pokonywanym wrogom, poznawanym istotom/postaciom nie brak jest (i nie brak będzie) w kolejnych tomach dodatkowej głębi. Tu wszystko idzie ze sobą w mającym swój intymny, prywatny styl, hipnotycznym tańcu współpracy; nie każdemu może spodobać się sposób opowiadania tego rodzaju gatunku, którym całym sobą jest ,,SDS”, ale jest to o tyle oryginalny koncept i odmiana fantasy, że mimo, mimo wszystko warto się nad nią pochylić, przynajmniej dla tej lekkiej, niezobowiązującej ,,łotrzykowości”, którą po całości w tak kreowanej linii mangi dostajemy. Bądźmy szczerzy i otwarcie na wymianę zdań: po przyjemnym czasie lektury z owym tomem komiksu ,,Grzechów", owe arracje obrazkowe ,,Seven Deadly Sins”, po ogarnięciu dwóch jej z naprawdę multum w cyklu części, stają się dla mnie jedną wielką ,,nietuzinkowością”. To coś chyba nawet… dużo lepszego niż manga i anime razem wzięte z cyklu ,,Hunter x Hunter” – drugi tom ,,SDS”, przykładowo, nie rozmywa swojej historii, jak robiło to odpowiednio ,,HxH” również w kontynuacja swojego pilota w mandze. Postaci wyglądają na bardziej skoncentrowane i scentralizowane na danym celu, przy czym zachowują naturalną pogodną aparycję, ale i uwagę zarazem. No bo jak tu jej ,,nie tracić!”, gdy na ogonie siedzi ci drużyna Świętych Rycerzy (,,Świętych”? Dobre sobie! To grupa tylko z nazwy),którzy zrobili w Królestwie Britannii swego rodzaju ,,zamach stanu”, oskarżając ,,Grzechy” o… zdradę stanu i zamach na życie Króla. Jako nie łotrzyki a grupa solidnych ,,Łotrów”, za co ich wprowadzenie twórcom w niniejszym tomie serdeczne Bóg zapłać, bo gdyby ich wątku tu nie zawarto… byłaby fabularnie straszna bida, a paliwa do ukazania swojej ,,łotrzykowości” i zewu przygoda samo ,,SDS” by niestety nie miało, ci tak zwani ,,Rycerze” dali się mocno we znaki w tym przyjaznym i wartkim w akcję tomiku. Paradoksalnie to ów Zakon sądzę stanowił solidną oś/rdzeń, wokół którego wyrastają solidne gałęzie i wici powiązań tworzące tło ,,co, gdzie, jak i dlaczego” w szerokim i jakże urozmaiconym Wymiarze Britannii się dzieje. Uwagę cały czas w mandze przykuwa Elizabeth i śmiechołkowy, jak zawsze zabawny i totalnie skradający serducha, prosiałek ,,Hawk”, kompan-dusza. Pierwsza z duetu postaci dalej wykonuje swoje prywatne zobowiązania i cele: towarzyszenie Grzechom w zebraniu się w całości i uratowanie Królestwa z rąk zdrajców, a Hawk jak to Hawk jest sobą, tworząc w ten sposób kontrapunkt do poważnej i tej stricte ,,fantasy-przygodowej” części rdzenia gatunkowej odsłony Uniwersum, czy w ogóle całej estetyki ,,SDS”. Tom 2 staje się kluczowy z jeszcze jednego względu. Poznajemy swego rodzaju zmodyfikowany, bo trochę krótki i nie aż tak obszerny charakterologicznie dla tejże postaci ,,Origin” jednego z Grzechów, Bana. To istotne około 190 stron treści: na scenach ,,powstania” i zemsty ,,Bana” sam tom się kończy: na tak wczesnym etapie mangi, gdzie multum tomów jeszcze przed nami, powracający do żywych ów Grzech to ważna wskazówka. Przed czytelnikami kolejne powroty ekipy ,,SDS”, kolejne poszukiwania i łotrzykowskie niespodzianki, które w ilościach na pewno ,,astronomicznych!", czekające wytrwale na naszą coraz prężniej się rozbudowującą ekipę.
karpatkadobra - awatar karpatkadobra
oceniła na89 miesięcy temu
Księga Przyjaciół Natsume #1 Yuki Midorikawa
Księga Przyjaciół Natsume #1
Yuki Midorikawa
Księga przyjaciół Natsume ᘛᐷ „Na pewno gdzieś są ludzie, którzy widzą to, co ja...którzy mnie zrozumieją”. Takashi Natsume posiada niezwykły dar - potrafi widzieć duchy i demony. Podczas ucieczki przed jednym z nich, przypadkowo zrywa pieczęć w leśnej kapliczce, uwalniając Madarę - potężnego demona uwięzionego w ciele kota. Od niego dowiaduje się o Księdze Imion, którą odziedziczył po babci, a zawarte w niej imiona dają mu władzę nad demonami. Choć Madara oferuje chłopakowi ochronę w zamian za księgę, Natsume postanawia zwrócić imiona ich prawowitym właścicielom. Nie będzie to jednak łatwe, ponieważ niektóre demony pragną zemsty, a najpotężniejszy Madara tylko czeka na dzień, gdy księga trafi w jego ręce... „Od dziecka zdarzało mi się widywać dziwne rzeczy. Inni ich nie dostrzegali. Myślę, że te istoty to tak zwane yokai”. Nietypowa, tajemnicza i pełna nuty melancholii - tymi kilkoma słowami określiłabym serię Yuki Midorikawy. „Księga przyjaciół Natsume” to opowieść, która w dość subtelny sposób porusza temat samotności, akceptacji i więzi z tym, co jest niemal niewidzialne dla ludzkiego oka. Płyniemy po refleksyjnej narracji, która zamiast nagłych zwrotów akcji oferuje czytelniczkom ciszę, spokój oraz przestrzeń na zrozumienie innych, jak i siebie samego. Naprawdę rzadko mi się zdarza sięgać po tego typu tytuły, a one są naprawdę warte uwagi - lektura przypominała mi momentami docenioną przeze mnie serię „Mushishi” autorstwa Yuki Urushibary, która pozostawiła po sobie niesamowity ślad na sercu. „Kocham tych, którzy żyją z całych sił i starają się dotrzeć do tego, co ich przyciąga”. Już od pierwszych stron „Księga przyjaciół Natsume” wyróżnia się wyjątkowo delikatną i subtelną kreską. Ilustracje emanują spokojem i lekkością doskonale oddając atmosferę opowieści, w której granica między światem ludzkim a imponującymi duchami jest cienka niczym najdelikatniejsza nić. Sceneria często wypełniona jest przez autorkę zjawiskową naturą - od gęstych lasów, przez stare świątynie, po zapomniane miejsca... Rysunki przynosiły mi dziwnego rodzaju spokój. Wszystkie postacie, zarówno najzwyklejsze osoby, jak i przerażające demony, wykreowano z dużą dbałością oraz wyczuciem - nic tam nie było przypadkowe. Madara w formie kota łączy w sobie zarówno urok, jak i grozę. Natomiast Natsume to młody chłopak obdarzony niesłychanie rzadkim darem i zamiast uciekać przed duchami, stara się z nimi nawiązać nić porozumienia. To naprawdę godne podziwu, bo mimo niełatwego losu i ciągłego życia w samotności, główny bohater pokazuje wyjątkową dojrzałość i dobroć, nawet wobec tych, którzy chcą go w jakiś sposób skrzywdzić. „Dlaczego inni ich nie dostrzegają? Trochę im zazdroszczę”. Pierwszy tomik podobał mi się, ale przeczuwam, że zbieranie kolejnych części może być dla mnie sporym wyzwaniem, dlatego na moment obecny wolę się wstrzymać. Manga jest naprawdę fajna, ale ponieważ kilka miesięcy temu oglądałam anime, to znałam już (stety niestety) większość wydarzeń, dlatego nic mnie nie zaskoczyło ^^' Jednak, jeśli lubicie spokojną atmosferę i nietypowe historie z elementami nadprzyrodzonymi, to myślę, że warto dać temu tytułowi szansę. „Co do yokai, dalej nie potrafię ich polubić, ale chyba jesteśmy podobni. One też chcą po prostu być blisko tych, których kochają”.
liv_melodi - awatar liv_melodi
ocenił na610 miesięcy temu
Perfect World #02 Rie Aruga
Perfect World #02
Rie Aruga
W końcu dorwałem kolejne tomy i teraz będę na bieżąco czytał. W drugim tomie na początku Itsuki myśli o tym , że po wypadku odgrodził się murem od wszystkich , ale pojawienie się Tsugumi to zmieniło i potem dowiadujemy się , że bohaterowie są razem , ale starają się to ukrywać. I widzimy jak Tsugumi obserwuję Itsukiego podczas meczu i gra tam również ten niepełnosprawny nastolatek(Haruto) , który widać , że jest szczęśliwy. A bohaterka spotyka też jego dziewczynę(Maika) , która go dopinguję. Potem wszyscy idą na imprezę ze znajomymi Itsukiego i Ci od razu wiedzą , że bohaterowie są parą i podczas imprezy główni bohaterowie oraz Haruto i Maika decydują się pojechać na wycieczkę. I następnie już są na wycieczce i widać , że cała czwórka jest szczęśliwa , a w pewnej chwili Itsuki daję Tsugumi naszyjnik i się całują. A później bohater leży w łóżku i myśli o tym , że musi dbać o swoją ukochaną. Następnie Tsugumi go odwiedza i sprząta mu w domu i myśli o tym , że gdyby mieszkali razem byłoby lepiej , ale nie mówi tego na głos. Potem oglądały zdjęcia z dzieciństwa Itsukiego. A następnie w nocy bohater się nagle budzi , a następnego dnia mówi bohaterce , że miewa sny w których chodzi i robią razem różne rzeczy i dodaję , że bardzo chciałby chodzić , a Tsugumi go przytuliła. Później Itsuki podwoził ją do domu i po drodze powiedział , że jest szczęściarzem , że ją ma. I rozmawiali też o jego pielęgniarce(Nagasawa) I widać , że bohaterka jest zazdrosna , ale Itsuki mówi , że pielęgniarka ma męża. A przed domem bohaterki spotykają jej ojca. Później w domu bohaterka nagle mówi o jej związku i przyznaję , że Itsuki nie chodzi , a ojciec jest wściekły i wyszedł , a matka zaczęła wypytywać o Itsukiego i zapytała czy ten może mieć dzieci , a bohaterka nie wiedziała co ma powiedzieć. Później po powrocie do domu bohaterowie razem wychodzą i spotykają mamę Itsukiego i Jego ojczyma i Itsuki mówi , że jego prawdziwy tata zmarł , gdy był mały. I mówi też , że następnym razem sam porozmawia z ojcem ukochanej , a Ona się zastanawia czy Itsuki domyślił się , że ojciec nie akceptuję ich związku , ale nic nie mówi. Nagle spotykają jakiegoś chłopaka(Koreeda) , który chodził z nimi do szkoły , a gdy po chwili bohaterowie odchodzą to dowiadujemy się , że Koreeda był w niej zakochany. Później Itsuki i Tsugumi przychodzą do Itsukiego i spotykają tam Nagasawę , a gdy kobiety na chwilę zostają same to pielęgniarka mówi , że Ona zna Itsukiego lepiej niż ona i , że Tsugumi sobie nie poradzi. Nagle bohater rani się w nogę , a Nagasawa od razu rusza do pomocy , a Tsugami stoi i czuję się niepotrzebna. A po wyjściu kobiety Tsugumi pyta ukochanego co go łączy z pielęgniarką , a ten jej opowiada , że po wypadku stracił chęć do życia , ale ona nie pozwoliła mu się poddać i nawet poznała go z architektem , który też jeździ na wózku i dzięki temu Itsuki się nie poddał. Jednak po wyjściu od Itsukiego bohaterka i tak czuję jakiś niepokój. Następnie widzimy Nagasawę i okazuję się , że wzięła rozwód i wraca wspomnieniami do przeszłości i okazuję się , że pocałowała Itsukiego , gdy ten był w szpitalu po wypadku. Następnie Tsugumi spotyka Koreedę i idą na kawę , a po spotkaniu ten myśli , że w szkolę zawsze się w nią wpatrywał , a ona wpatrywała się w Itsukiego. Następnie widzimy jak bohaterowie dostają nowy projekt domu dla mężczyzny na wózku i jego żony. A potem wychodzą razem z Maiką i w pewnej chwili Itsuki się przewraca , ale uspokaja bohaterkę. Jednak Tsugumi i tak się martwi i w nocy do niego dzwoni , ale ten ją uspokaja i mówi , że nic mu nie jest. A po jakimś czasie zapytała go czy radzi sobie jako dziewczyna , a bohater ją uspokaja i mówi też, że oficjalnie potwierdził w pracy , że są parą. I się przytulają. Później bohater ma problemy z komputerem i Tsugumi wzywa Koreedę i ten szybko przyjeżdża i bierze się za naprawę , a gdy Tsugumi na chwilę wychodzi to Koreeda mówi Itsukiemu , że przyjechał tylko dlatego , że Tsugumi go poprosiła i , że zawsze będzie przychodził na jej wezwanie. Później bohaterka wraca i spotyka pod blokiem Koreedę , który nagle ją przytula , a potem mówi , że żartował i odjeżdża. A w domu Itsuki myśli o słowach Koreedy i wie , że ten wypowiedział mu wojnę. A później bohaterka wraca do domu i nagle dostaję smsa od mamy i ta pyta czy nadal jest z Itsukim i , że ojciec chcę z nią porozmawiać , a dziewczyna zaczyna panikować i robi jej się słabo. Później bohaterowie jadą taksówką i Itsuki zauważa , że coś jest nie tak i nagle dzwoni Koreeda , ale Tsugumi szybko kończy rozmowę i widzimy Koreedę , który wspomina czasy szkoły i żałuję , że nie powiedział Tsugumi co do niej czuję. A następnie koleżanki z pracy Tsugumi zauważają , że jest blada , a po chwili bohaterka spotyka Nagasawę , która właśnie wraca od Itsukiego i pielęgniarka mówi jej , że jest singielką. I dzwoni też matka Tsugumi i mówi , że zmieniła się przez Itsukiego i nie daję jej dojść do słowa. A na koniec bohaterowie czekają na pociąg i nagle dziewczyna mówi , że chcę z nim zamieszkać , a zaraz po tych słowach traci przytomność i wpada na tory , a bohater nie zdążył jej złapać i krzyczy by ktoś jej pomógł , bo On nie daję rady jej dosięgnąć i w końcu ktoś ją ratuję i prosi Itsukiego by zadzwonił po kogoś kto zawiezie ją do szpitala i nagle dzwoni Koreeda i Itsuki wszystko mu mówi i potem cała trójka jest w szpitalu i okazuję się , że Tsugumi jest nieprzytomna i ma złamaną nogę i na samym końcu Itsuki siedzi przy niej i myśli o tym , że gdyby nie jeździł na wózku to by ją złapał i w tej samej chwili bohaterka myśli , że miała sen w którym Itsuki wyciąga rękę by ją złapać i gdyby mu się udało to spadliby oboje. I tak się kończy manga. Drugi tom jest jeszcze lepszy niż pierwszy. Fajnie było patrzeć na głównych bohaterów jak są parą. Choć oczywiście są problemy. Czyli pielęgniarka , która wzięła rozwód i widać , że jest zainteresowana Itsukim. Mamy też Koreedę , który kocha bohaterkę. A także rodziców Tsugumi , którzy są przeciwni ich związkowi. Powiem szczerze , że wkurzały mnie te osoby. Najbardziej ta pielęgniarka, która się wywyższa twierdząc , że zna Itsukiego lepiej. Nie cierpię takich osób. Rodzice bohaterki też mnie wkurzają. Mimo , że można zrozumieć , że woleliby by ich córka miała zdrowego chłopaka , bo nie chcą by cierpiała itp to i tak mnie wkurza , że tak ją męczą i nie rozumieją , że jest zakochana. Koreeda jest najmniej wkurzający , bo mimo , że kocha Tsugumi to nie knuję za jej plecami by rozbić jej związek. No i ta końcówka , gdy Tsugumi wpada pod pociąg i Itsuki nie potrafi jej pomóc. Mocna była ta scena. I pewnie w następnym tomie Itsuki będzie czuł się winny i niepotrzebny.
Marcin92 - awatar Marcin92
ocenił na104 lata temu

Cytaty z książki Yotsuba! #5

Więcej
Kiyohiko Azuma Yotsuba! #5 Zobacz więcej
Więcej