Pod spojrzeniem ks. Tischnera
Prawie rok temu uczestniczyłam w spotkaniu-wykładzie poświęconym osobie ks. prof. Józefa Tischnera, a wygłoszonym przez Wojciecha Bonowicza. Nosił on znaczący tytuł: „Mądrość, która daje nadzieję”. Spotkanie opisałam na swoim blogu: https://www.facebook.com/notes/o-literaturze-otwarcie/odpowied%C5%BA-na-g%C5%82%C3%B3d-polak%C3%B3w/234718427337927/
Wspominam o nim teraz, bo jestem po lekturze książki „Mądrość człowieka gór” (Wydawnictwo ZNAK, Kraków 2019),która jest dla mnie jak przedłużenie, rozwinięcie tamtego wykładu. Składa się z 25 tekstów, w większości homilii ks. Tischnera. Jak pisze Autor ich wyboru i opracowania - Wojciech Bonowicz – „potraktować można [je] jako swoistą s u m m ę p o d h a la ń s k ą” [Tischnera]. W przeciwieństwie do wielu publikacji poświęconych ks. Tischnerowi, które wydał ZNAK w ostatnich latach, nie są to teksty nieznane. Jak podaje wydawca w nocie końcowej: „Zebrane w niniejszym tomie teksty w większości miały swoje pierwodruki, ale na ogół w publikacjach dziś już trudno dostępnych”. Trudny dostęp wydaje się być wystarczającym powodem do powołania tej książki. Ale po jej lekturze widzę inny równie ważny powód - aktualność podejmowanych w tych tekstach problemów. Należą do nich m.in.: kwestia rozumienia kategorii narodu i nacjonalizmu, pytania o wartość, znaczenie kultury (w tym kultury ludowej) oraz zawsze aktualne pytania dotyczące kondycji ludzkiej (jej zalet, godności i słabości).
Wiem, że określenie „zbiór kazań” może działać odstręczająco, szczególnie na tych, którzy nie poznali kaznodziei z prawdziwego zdarzenia. Napisanie i wygłoszenie wartościowego kazania jest trudną sztuką, zbyt często bagatelizowaną przez samych kaznodziejów, jak stwierdził autorytet w tej dziedzinie - ks. Adam Boniecki - podczas jednego ze spotkań też opisanych na moim blogu: https://www.facebook.com/notes/o-literaturze-otwarcie/g%C5%82os-w-sprawie-j%C4%99zyka/269838280492608/
Ale wierzę, że dla tych, którzy mają otwarte głowy i chcą zgłębiać tajniki – nie tylko wiary i kultury, o których najwięcej wspomina się w tej książce – ale również tajniki pisania, przemówień, lektura „Mądrości człowieka gór” może być bardzo pouczającą lekcją. Bez wątpienia ks. Tischner był mistrzem budowania interakcji z słuchaczami, dlatego warto uczyć się od najlepszych. Jednak tych, którzy nie czują potrzeby głoszenia żadnych mów przed nikim, zapewniam, że znajdą w tych tekstach bogactwo myśli, z którego będą mogli skorzystać tylko na własny prywatny użytek. Co istotne, bogactwo podane w formie bardzo przystępnej dla wszystkich.
Nie będę wiele rozprawiała na temat tej książki. Podzielę się tylko tym, co najbardziej mnie w niej ujęło. Zacznę od okładki, na której króluje jeden z symboli Podhala – kwiat dziewięćsiła. Jego też przywołuje ks. Tischner w jednym ze swoich kazań zamieszczonych w książce dla wytłumaczenia sensu piękna, sensu „niepożytecznej” sztuki. Zanim jednak rozwinę ten – najbardziej intrygujący mnie ze wszystkich poruszanych w książce – temat, wspomnę o pewnym drobiazgu, widniejącym na okładce właśnie, a który – w moim odczuciu – drobiazgiem jednak nie jest. Chodzi o wstawienie przed imieniem Autora skrótu „ks.”. Jest to zabieg wcale nieoczywisty i wielu autorów stanu duchownego rezygnuje z niego wydając swoje książki. Wciąż zadaję sobie pytanie, czy to dobrze, czy źle. Z punktu widzenia krytyka literackiego to jest raczej obojętne. Raczej, bo zależy od krytyka. Jeżeli jest nastawiony wrogo do kleru, to pewnie takie oznaczenie autora działa na niego jak płachta na byka. Jednak z punktu widzenia osoby wierzącej może to stanowić rodzaj świadectwa. Dla mnie osobiście to podkreślenie ważności powołania autora, nierozerwalności stanu duchownego z jego osobą. Dlatego cieszy mnie taka decyzja wydawcy, na którą (przypuszczam) miał wpływ Autor wyboru i opracowania – Wojciech Bonowicz. Podczas wspomnianego wykładu o ks. Tischnerze powiedział rzecz znamienną, że Tischner dla swojego otoczenia – poza różnymi rolami, które pełnił - zawsze pozostał księdzem (co zresztą w środowisku naukowym nie zawsze było obojętne, bywało też dyskredytujące). Zrobię tutaj dygresję, ale wiążącą się z powyższym tematem. Myślę, że mało kto podejmuje ten temat – o roli duchownego we współczesnym świecie. Czy ma być kumplem, czy niedostępnym mentorem? Ś.p. o. Jan Góra opowiadał, że po „zsyłce” do Poznania i powierzeniu mu pieczy nad duszpasterstwem akademickim był przerażony, jak się odnajdzie w tej nowej roli. No i mówiąc najoględniej wybrał drogę „spoufalania się” ze studentami, do czasu aż jedna z tych młodych osób nie powiedziała mu: „Ja potrzebuję ojca, nie kolejnego kumpla”. Myślę, że coś podobnego mogłabym powiedzieć autorom stanu duchownego – potrzebuję Waszego świadectwa, Waszego przyznania się do swojego powołania właśnie na okładkach Waszych książek, dużo mniej potrzebuję kolejnego świeckiego autora. Koniec dygresji.
A teraz o samych tekstach ks. Tischnera zawartych w tej książce. Są stosunkowo krótkie, właściwie to zadziwiająco krótkie jak na tak mądrego człowieka, który zapewne mógłby je rozbudować, ale jednak – z jakichś powodów – tego nie zrobił. Ich czytelność świadczy o jego niezwykłej skromności, niepopisywaniu się erudycją dla zaspokojenia swojej próżności, ale o przedkładaniu dobra człowieka, do którego zwracał się w taki sposób, żeby ten był w stanie zrozumieć sens przekazu. Sam Bonowicz w tekście będącym rodzajem posłowia zatytułowanego „Woda ze źródła” też zachwyca się tą skromnością profesora filozofii: „Jest coś niezwykle ujmującego w tym, że w wielu góralskich homiliach ten wybitny kaznodzieja pomniejszał własną rolę, czyniąc siebie jedynie komentatorem cudzych tekstów: opowiadań Tetmajera, wierszy podhalańskich poetek i poetów czy góralskich pieśni.”
Kazaniom na potrzeby książki nadano tytuły, co uważam za zabieg bardzo trafiony, właśnie idący w stronę, w którą szedł ks. Tischner w swoich kazaniach, czyli czytelności i przezroczystości. Poza tym całą książkę podzielono na 4 rozdziały zatytułowane porami roku. Nie był to zabieg czysto estetyczny, bo jak tłumaczy w posłowiu Bonowicz: „Czytając podhalańskie teksty Tischnera, warto pamiętać, że zrodziła je kultura ściśle spleciona z naturą – w górach i na terenach podgórskich wyjątkowo piękna, ale też szczególnie wobec człowieka surowa. Tischner nie mówił o tym wiele, niemniej jego podhalańską aktywność wyznaczały kolejne święta i uroczystości, zawsze w jakiś sposób zwieńczające dany okres roku.”
Książkę dodatkowo ubogacają piękne fotografie przedstawiające Podhale, które współgrają z kolejnymi rozdziałami. Zresztą w tej książce wszystko od początku do końca współgra ze sobą. I nawet jeśli w jakimś momencie czytelnik nie może zgodzić się z wygłoszoną przez księdza profesora prawdą (mnie zraziło tylko jedno stwierdzenie o tym, że w procesie budowania domu mężczyzna jest „od mądrości”, a kobieta od miłości),to jednak nie czuje się przez niego zdominowanym, umniejszonym, czy oskarżonym. A to są główne grzechy kaznodziejów (bywają i pisarzy).
Tak jak już wcześniej wspomniałam, najbardziej ujęły mnie fragmenty dotyczące rozumienia kultury i sztuki, wyłuszczające wartość, znaczenie piękna dla rozwoju (duszy) człowieka. Przywołam kilka z nich:
O KULTURZE
„Kultura ludzi gór. Co to jest ta kultura? To jest prawda. Prawda o górach, prawda o lasach, to jest prawda o potokach – i to jest prawda o ludziach. (…) Trzeba nam tę kulturę uszanować. Trzeba przed tą kulturą kolano zgiąć i trzeba ją pielęgnować. Ojcowski obyczaj, ojcowską pieśń, ojcowski ubiór, ojcowską prawdę. Bo jest w tym wszystkim p r a w d a. I jakby człek tę prawdę stracił, to jakbyś człeku duszę stracił. Bo jak człek nie wie, kim jest, to tak, jakby siebie stracił. Przypatrz się czasem na pijanego, co przy drodze leży. W czym jego bieda? Siebie stracił, nie wie, kim jest. Tak samo i z nami. Trzeba nam tej prawdy strzec, tej prawdy bronić, tę prawdę szanować.”
(z rozdz. „Boski młyn”)
O ARTYSTACH i PIĘKNIE
„Dzieło artysty jest jakby znakiem przy drodze, drogowskazem do miasta prowadzącym. Kto znalazł się w mieście [w Królestwie Bożym], ten nie potrzebuje drogowskazu. Drogowskazu potrzebują ci, co błądzą. (…)
Sabała był jakby tym mostem, po którym ludzie dochodzili prawdy gór. Są ludzie, co mają oczy ku widzeniu, a nie widzą, i mają uszy ku słyszeniu, a nie słyszą. Ludziom takim trzeba otworzyć oczy, otworzyć uszy. I to jest właśnie zadanie artysty: otwierać oczy i uszy! Artysta dokonuje jakby drugiego stworzenia świata. Bóg stworzył świat dla siebie, a artysta stwarza świat dla ludzi, dla nas. Artysta pokazuje prawdę świata, bez artysty ludzie chodziliby po świecie jak we śnie. Głodni – nic, tylko by chleba szukali. Spragnieni – wypatrywaliby wody. Zmęczeni - czekaliby, kiedy usną, kiedy odpoczną. I zawsze byliby tam, gdzie nie trzeba. Artysta każe ludziom przystanąć, zadziwić się światu, zadumać, zachwycić, zapłakać nad cudzym nieszczęściem, uradować się cudzym szczęściem – myśleć nie tylko o sobie. (…)
Artyści (…) to także wielcy czciciele piękna. Jeśli mówią o prawdzie, to zawsze w osnowie piękna. Artyści żyją przez piękno i umierają przez piękno. Z piękna bierze się siła tych znaków, które stawiają artyści. A czymże jest piękno? Na to pytanie nikt jeszcze nie odpowiedział. Ale wiadomo jedno: ono jest jak światło, które do nas przychodzi z drugiej strony świata. (…)
piękno jest wolne. (…) nie przywiązane do niczego, jest wiekuiste. I dlatego, kiedy człowiek pięknem się nakarmi, to mu skrzydła do duszy przyrastają. I czuje w duszy swojej wolność. Znaki, które buduje artysta, prowadzą na drugą stronę świata: tam, gdzie wszystko jest wolne.”
(z rozdz. „Drogowskazy”)
O FOTOGRAFIACH i ŚWIĄTKACH
- tekst pochodzi ze wstępu do albumu fotografii Stanisława Gadomskiego, przedstawiających kapliczki, krzyże i figury przydrożne Podbeskidzia i Podtatrza
„Zdjęcia uczą nas, jak mieć <oczy ku widzeniu i uszy ku słyszeniu>.
(…) oto o kilka kroków od nieszczęsnej cywilizacji nasza ziemia ukazuje nam zupełnie inną twarz – twarz przydrożnego Świątka. (…) Prawdę określa Świątek. Kiedy patrzy, to jakby ta ziemia patrzyła na ciebie.
Kiedyś Søren Kierkegaard napisał: <Widzi się tyle, na ile jest się widzianym>. Zazwyczaj nie pozwalamy na siebie patrzeć, nie pozwalamy się widzieć. Gdy czujemy, że ktoś na nas patrzy, natychmiast nakładamy zasłonę lub maskę. (…) Ze Świątkami Stanisława Gadomskiego jest inaczej. To one na nas patrzą. Zanim założymy maskę, już jesteśmy zauważeni i odkryci. Spojrzenia Świątków obnażają nas. Wydobywają z nas nieoczekiwane uczucia, nastroje, myśli. Kto się spieszy, pyta, gdzie się spieszy i po co. Kto się gniewa, staje naprzeciw swego gniewu i pyta: po co? Kto nie wierzy, zaczyna szeptać <Ojcze nasz… > . Kto wierzy, ten odkrywa, jak wielką niewiarą jest jego wiara. Pod spojrzeniem Świątka człowiek czuje się jak ziarno, które musi obumrzeć, by wydać jaki taki owoc.”
(z rozdz. „Oczy ku widzeniu”)
Po lekturze „Mądrości człowieka gór” chciałoby się sparafrazować ostatnie cytowane zdanie - pod spojrzeniem ks. Tischnera człowiek czuje się jak ziarno, które musi obumrzeć, by wydać jaki taki owoc. Polecam Wam tę książkę gorąco.
Agnieszka Sroczyńska
OPINIE i DYSKUSJE o książce Kot pilnujący myszy. Nieznane teksty
Moje pierwsze spotkanie z księdzem profesorem Józefem Tischnerem, nie licząc lektury pojedynczych artykułów w prasie. Książka pełna mądrych spostrzeżeń co do Polski i Polaków, wiele z nich ponadczasowych, mimo że to zbiór artykułów z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych zeszłego wieku. Mamy więc komentarze do różnych aspektów transformacji gospodarczej, politycznej i społecznej, ale też do pojedynczych zdarzeń czy zjawisk, jak osoba pułkownika Kuklińskiego, działalności Radia Maryja, postrzegania żołnierzy polskiej armii podziemnej po roku 1945, lustracji i dekomunizacji i wielu innych. Można polemizować ze stanowiskiem księdza profesora, tym bardziej że teksty są siłą rzeczy pokryte patyną czasu (25-30 lat temu). Jedno jest dla tych komentarzy wspólne, a mianowicie wymóg rozmowy z osobą o innych poglądach, innym spojrzeniu, z pełnym szacunkiem dla rozmówcy. Słuchamy i dyskutujemy a nie poniżamy i obrażamy adwersarza. To co przebija i spaja wypowiedzi księdza Tischnera, to wiara katolicka i oddanie Bogu, to jest poza dyskusją, od tego startujemy. W książce jest wiele rozważań natury filozoficznej i teologicznej, czego już nie jestem w stanie skomentować, gdyż po prostu nie mam wystarczającej wiedzy by się odnieść. Na sam koniec cytat: "... w ostatecznym rozrachunku lud jest odpowiedzialny za stan, w jakim się znalazł, za swą biedę, za swą niewolę i za swą głupotę - odpowiedzialność ponosi wyborca. Także parlament jest odbiciem ludu. Jeśli parlament jest brzydki, lud musi pomyśleć, jak zmienić ... siebie." To piękne podsumowanie sytuacji Polski po wyborach z 15.10.2023. Ze swej strony dodam kolokwialnie, widziały gały co brały.
Pozostaje mieć nadzieję w opiekę Matki Bożej, Matki i Królowej Polski od wieków, oraz że Duch Święty oświeci wielu Polaków, zwłaszcza tych okłamanych i oszukanych. To takie pozytywne przesłanie na Nowy 2026 Rok.
Z wyrazami szacunku
Moje pierwsze spotkanie z księdzem profesorem Józefem Tischnerem, nie licząc lektury pojedynczych artykułów w prasie. Książka pełna mądrych spostrzeżeń co do Polski i Polaków, wiele z nich ponadczasowych, mimo że to zbiór artykułów z przełomu lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych zeszłego wieku. Mamy więc komentarze do różnych aspektów transformacji gospodarczej,...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFenomenalne, ponadczasowe felietony na tematy polityczne, społeczne i religijne - niezwykła jest siła argumentów emanująca z tych tekstów, jak również otwartość na dialog i dyskusję. Jak bardzo brakuje mi takiego autorytetu w dzisiejszych czasach... :(
Fenomenalne, ponadczasowe felietony na tematy polityczne, społeczne i religijne - niezwykła jest siła argumentów emanująca z tych tekstów, jak również otwartość na dialog i dyskusję. Jak bardzo brakuje mi takiego autorytetu w dzisiejszych czasach... :(
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo raz pierwszy sięgnęłam po eseje Tischnera i muszę też przyznać, że długo się sama do tej lektury zbierałam. Po jej zakupie w 2019 roku musiała trochę poleżeć na półce, żebym odwróciła się w jej stronę. I choć rzeczywiście - teksty Tischnera nie są proste, wymagają czasu i skupienia, pełnej koncentracji to zdecydowanie dla mnie okazała się to lektura krzepiąca. Choć zebrane rozważania ks. Tischnera w większości koncentrują się na wydarzeniach lat 80. i 90., kiedy mnie jeszcze na świecie nie było (!) to wciąż są one aktualne. Ks. Tischner wszystko analizuje rozumowo, biorąc każdy argument pod uwagę. Dotyka spraw zarówno przemiany ustrojowej, ówczesnego sporu o Krzyż w Auschwitz a także aborcji. Jak widać temat wraca jak bumerang. Ks. Tischner filozofuje, używa ciekawych metafor, z chęcią odpowiada na zarzuty. Zdecydowanie chcę więcej i z pewnością sięgnę po kolejne jego rozważania.
Po raz pierwszy sięgnęłam po eseje Tischnera i muszę też przyznać, że długo się sama do tej lektury zbierałam. Po jej zakupie w 2019 roku musiała trochę poleżeć na półce, żebym odwróciła się w jej stronę. I choć rzeczywiście - teksty Tischnera nie są proste, wymagają czasu i skupienia, pełnej koncentracji to zdecydowanie dla mnie okazała się to lektura krzepiąca. Choć...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka składa się z różnych esejów i artykułów, ale zostały one ułożone w sposób przemyślany i spójny, choć oczywiście stanowią pewien zlepek myśli na różne tematy. Jest więc trochę o czasach zmian z lat 90-tych, trochę o byłym komunizmie, trochę o idei wolności, a trochę o aktualnych wtedy wydarzeniach. Trzeba jednak pamiętać, że to nie jest książka do przeczytania w jeden wieczór, bo jakby nie było Ksiądz był filozofem i to się czuje czytając :).
Książka składa się z różnych esejów i artykułów, ale zostały one ułożone w sposób przemyślany i spójny, choć oczywiście stanowią pewien zlepek myśli na różne tematy. Jest więc trochę o czasach zmian z lat 90-tych, trochę o byłym komunizmie, trochę o idei wolności, a trochę o aktualnych wtedy wydarzeniach. Trzeba jednak pamiętać, że to nie jest książka do przeczytania w...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest to łatwa i lekka lektura. Nad każdym rozdziałem trzeba się chwilę zastanowić. Wiele faktów z życia w latach 90 tych. Niektóre z opisywanych historii są dla mnie nowością i w sumie nigdy nie zastanawiałam się nad tematami które porusza ks. Tischner.
Nie jest to łatwa i lekka lektura. Nad każdym rozdziałem trzeba się chwilę zastanowić. Wiele faktów z życia w latach 90 tych. Niektóre z opisywanych historii są dla mnie nowością i w sumie nigdy nie zastanawiałam się nad tematami które porusza ks. Tischner.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toniesamowicie aktualne każde słowo..nie wiem czy to dobrze czy źle..ks.Tischner dobrze że wciąż jest.
niesamowicie aktualne każde słowo..nie wiem czy to dobrze czy źle..ks.Tischner dobrze że wciąż jest.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZachęcam do przeczytania recenzji:
https://historykon.pl/recenzje/kot-pilnujacy-myszy-│recenzja
Zachęcam do przeczytania recenzji:
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tohttps://historykon.pl/recenzje/kot-pilnujacy-myszy-│recenzja