Czy będziesz wiedział, co przeżyłeś

Okładka książki Czy będziesz wiedział, co przeżyłeś autorstwa Maria Janion
Okładka książki Czy będziesz wiedział, co przeżyłeś autorstwa Maria Janion
Maria Janion Wydawnictwo: Sic! Seria: Stanowiska - interpretacje publicystyka literacka, eseje
179 str. 2 godz. 59 min.
Kategoria:
publicystyka literacka, eseje
Format:
papier
Seria:
Stanowiska - interpretacje
Data wydania:
2018-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1996-01-01
Liczba stron:
179
Czas czytania
2 godz. 59 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365459183

Ta książka nie posiada jeszcze opisu.

Średnia ocen
7,6 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Czy będziesz wiedział, co przeżyłeś w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Czy będziesz wiedział, co przeżyłeś

Średnia ocen
7,6 / 10
47 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Czy będziesz wiedział, co przeżyłeś

avatar
266
243

Na półkach:

Pozwolę sobie opisać w kilku słowach tę niewielką pozycję, dlatego że brakuje tu jej opisu, a tytuł może zmylić. Zawiera kilka esejów i jeden wywiad, a tematyka opiera się głównie na kulturze wyższej i masowej, postępującej amerykanizacji i wpływie romantyzmu na Polskę w kolejnych wiekach. Całość napisana oczywiście wyższym, nieprzystępnym językiem, co stanowi dodatkowy wysiłek dla szarych komórek, tak samo jak odnajdywanie kontekstów. To, że odeszło już pokolenie posługujące się takim językiem na co dzień (widać to zwłaszcza w wywiadzie - zastanawiało mnie jak się nawzajem rozumieją) jest pewnym znakiem czasu.

Pozwolę sobie opisać w kilku słowach tę niewielką pozycję, dlatego że brakuje tu jej opisu, a tytuł może zmylić. Zawiera kilka esejów i jeden wywiad, a tematyka opiera się głównie na kulturze wyższej i masowej, postępującej amerykanizacji i wpływie romantyzmu na Polskę w kolejnych wiekach. Całość napisana oczywiście wyższym, nieprzystępnym językiem, co stanowi dodatkowy...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
189
144

Na półkach:

Eseje na temat kultury wysokiej i kultury masowej w czasach wolności, jak i czasach uciemiężenia. Garść ciekawych przemyśleń przeplatanych ciężkim do czytania tonem, w którym niestety przebija poczucie wyższości względem tych "innych", którzy z kulturą masową mają do czynienia i odnajdują w niej rozrywkę.

Eseje na temat kultury wysokiej i kultury masowej w czasach wolności, jak i czasach uciemiężenia. Garść ciekawych przemyśleń przeplatanych ciężkim do czytania tonem, w którym niestety przebija poczucie wyższości względem tych "innych", którzy z kulturą masową mają do czynienia i odnajdują w niej rozrywkę.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
640
549

Na półkach:

Lata mijają, a teksty Marii Janion z lat dziewięćdziesiątych nie tracą zaczepności oraz wyrazistości, mimo iż część z forsowanych przez nią prognoz zdezaktualizowała się w dobie teraźniejszości. Niewykluczone, że zdążą się jeszcze urzeczywistnić, choć w tym wypadku konieczny byłby gwałtowny obrót spraw, czemu dano wyraz w rozważaniach o polskiej kulturze literackiej. Niezależnie od tego, które z zapatrywań Marii Janion uznamy za nieprzystające do obecnych realiów życia, nie można im odmówić świeżości, albowiem stawiane przez nią tezy i wyciągane wnioski pobudzają w czytelniku procesy myślowe, a co traktuję jako największą zaletę załączonej pozycji. Maria Janion uprawia naukę o polskiej humanistyce z ogromnym zaangażowaniem, co wyczuwa się już w pierwszym tekście, w którym porusza kwestię zmierzchu paradygmatu romantycznego. „Czy będziesz wiedział, co przeżyłeś?” otwiera drzwi do problemu kultury masowej, jej wejścia na salony, zawłaszczania coraz większej przestrzeni i przyciągania rzeszy odbiorców za sprawą ogólnej dostępności oraz komercyjnego charakteru. Pojawia się wiele pytań o sens kultury wysokiej, jej pojmowanie, doświadczanie, jak również konieczność podtrzymywania kultu obcowania z czymś, co znajduje się dalej albo bywa trudniejsze w odbiorze. Myślę, że tekstów Marii Janion nie można oceniać jako udanych bądź nieudanych. Należy przyjąć do wiadomości jej punkt widzenia w kwestii polskiej humanistyki, z którym nie trzeba w pełni się zgadzać i nie ma w tym niczego niestosownego.

Lata mijają, a teksty Marii Janion z lat dziewięćdziesiątych nie tracą zaczepności oraz wyrazistości, mimo iż część z forsowanych przez nią prognoz zdezaktualizowała się w dobie teraźniejszości. Niewykluczone, że zdążą się jeszcze urzeczywistnić, choć w tym wypadku konieczny byłby gwałtowny obrót spraw, czemu dano wyraz w rozważaniach o polskiej kulturze literackiej....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

379 użytkowników ma tytuł Czy będziesz wiedział, co przeżyłeś na półkach głównych
  • 306
  • 71
  • 2
27 użytkowników ma tytuł Czy będziesz wiedział, co przeżyłeś na półkach dodatkowych
  • 12
  • 5
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2
  • 1

Tagi i tematy do książki Czy będziesz wiedział, co przeżyłeś

Inne książki autora

Maria Janion
Maria Janion
Polska historyczka i krytyczka literatury, eseistka, znawczyni polskiego oraz europejskiego romantyzmu, profesorka Instytutu Badań Literackich PAN, feministka. Wychowawczyni wielu pokoleń polskich humanistów: pisarzy, publicystów, naukowców, wykładowców akademickich, dziennikarzy, wydawców i nauczycieli. Do 1945 roku mieszkała w Wilnie, gdzie ukończyła szkołę powszechną i spędziła wojnę. Podczas okupacji radzieckiej uczyła się w szkole średniej, a kiedy do miasta wkroczyli Niemcy, zaczęła uczęszczać na tajne komplety gimnazjalne. Należała do działającego przy AK podziemnego ZHP i była łączniczką. Po wojnie w ramach tzw. akcji repatriacyjnej przyjechała wraz z rodziną do Bydgoszczy. W 1945 roku zdała eksternistycznie maturę w Toruniu. Jesienią rozpoczęła studia polonistyczne na Uniwersytecie Łódzkim. Od 1946 roku uczęszczała na prowadzone przez Stefana Żółkiewskiego studium krytycznoliterackie tygodnika "Kuźnica", a od 1947 zaczęła w piśmie tym publikować artykuły i recenzje. W 1947 roku zapisała się do Akademickiego Związku Walki Młodych "Życie", a w 1948 została członkiem zespołu redakcyjnego tygodnika "Wieś". W tym samym roku opublikowała w 2. numerze "Twórczości" pierwszą większą rozprawę naukową napisaną wspólnie z Tadeuszem Drewnowskim pt.: "Zagadnienie fikcji literackiej ze stanowiska socjologicznej teorii literatury". W 1948 roku została zatrudniona w Instytucie Badań Literackich PAN na stanowisku asystenta i pracowała w nim aż do przejścia da emeryturę w 1996 roku. W 1949 roku wstąpiła do PZPR, (z której została wykluczona w roku 1979). W tym samym roku przeniosła się do Warszawy. W 1951 roku uzyskała magisterium na Uniwersytecie Warszawskim, w roku akademickim 1951/1952 pracowała tam jako asystent. Tytuł zastępczyni profesora otrzymała w 1954 roku, a w 1955, w IBL – stopień kandydatki nauk filologicznych na podstawie pracy "Lucjan Siemieński, poeta romantyczny", której promotorem był Stefan Żółkiewski. W 1957 roku pełniła funkcje sekretarza naukowego w IBL, w 1957 uzyskała tytuł docentki i od tego czasu do dziś uczestniczy w pracach Rady Naukowej Instytutu. W 1957 roku zaczęła pracować w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Gdańsku. Od tego czasu zaczęło się jej wieloletnie kursowanie między Warszawą a Trójmiastem. W 1963 otrzymała tytuł profesorki nadzwyczajnej. W 1964 roku została kierowniczką Pracowni Dziejów Form Artystycznych w Literaturze Polskiej, a w 1968 – Zakładu Historii Literatury XIX wieku. Od 1966 roku uczestniczy w pracach Komitetu Nauk o Literaturze PAN (później Komitetu Nauk o Literaturze Polskiej PAN). Na fali represji marcowych w roku akademickim 1968/1969 została zwolniona z pracy w WSP – władze były szczególnie zaniepokojone jej rosnącym wpływem na młodzież akademicką. Jej wykłady, akcentujące rewolucyjny, wolnościowy aspekt romantyzmu, nieulegające oficjalnej wykładni a także kwestionujące tradycyjne odczytania literackiego kanonu zachęcały studentów do niepokornego, oryginalnego i odważnego myślenia o polskiej literaturze oraz kulturze, co nie mogło się podobać ówczesnym decydentom. Kiedy jednak sytuacja się nieco uspokoiła, po utworzeniu Uniwersytetu Gdańskiego podjęła pracę w tamtejszym Instytucie Filologii Polskiej. W 1973 roku uzyskała tytuł profesorki zwyczajnej. W 1974 zaczęła prowadzić seminaria na Studium Doktoranckim IBL. Od 1979 roku do jego rozwiązania w 1983 należała do Związku Literatów Polskich. W latach 70. Maria Janion zaangażowała się w działalność podziemną – była m.in. jednym z członków założycieli nielegalnego Towarzystwa Kursów Naukowych. Zaczęła krytyczniej podchodzić do narzucanych odgórnie interpretacji i wartościowania polskiej literatury dawnej oraz współczesnej a także do polskiego kultu wojny, żołnierza, bohaterstwa, militarnych zrywów, martyrologii. W 1976 roku opublikowała studium "Wojna i forma", poświęcone właśnie wydanemu "Pamiętnikowi z powstania warszawskiego" Mirona Białoszewskiego, interpretując go jako tekst pokazujący wojnę i powstanie z cywilnej, odmitologizowanej, nieheroicznej perspektywy, co spotkało się z silną krytyką. Oskarżano ją o to, że podobnie jak sam pisarz, szarga narodowe świętości. Jej niezależne sądy, wzrastający autorytet wśród studentów i pracowników naukowych oraz związek z opozycją polityczną sprawił, że stała się persona non grata dla ówczesnych władz. Gdy rozpoczął się solidarnościowy zryw, Janion podpisała list 64 intelektualistów z TKN-u, popierający strajki, apelujący wszakże o działania „bez rozlewu krwi”. W 1981 roku wystąpiła na Kongresie Kultury Polskiej, którego obrady przerwało wprowadzenie stanu wojennego. Apelowała, by ten wielki narodowy zryw, na razie kierujący się głównie emocjami, przekuć w wielką pracę intelektualną. Stan wojenny wstrząsnął nią głęboko. W latach 80. kontynuowała pracę naukową oraz dydaktyczną, ciągle zawieszona między Gdańskiem i Warszawą. Była twórczynią i współredaktorką serii "Transgresje" – siedem tomów antologii polskich i zagranicznych prac naukowych, tekstów literackich oraz zapisów dyskusji prowadzonych na gdańskich seminariach wyszło w latach 1981-1988. W 1981 podjęła wykłady na Uniwersytecie Warszawskim. W 1982 roku w ramach represji politycznych została zwolniona z Uniwersytetu Gdańskiego. Ponownie zatrudniono ją tam w roku akademickim 1983/1984. Seminaria w Gdańsku prowadziła do roku akademickiego 1989/1990, od tego czasu zajęcia odbywały się już tylko w Warszawie, w ramach Studium Doktoranckiego IBL i umowy z Uniwersytetem Warszawskim. Tuż przed przełomem 1989 roku związała się z nieformalnym stowarzyszeniem opozycyjnym "Reforma i Demokracja". W latach 90. została członkinią Stowarzyszenia na Rzecz Humanizmu i Etyki Niezależnej, należała też przez pewien czas do Solidarności Pracy i do Unii Pracy. Od 1989 roku należy do Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, a od 1991 do Polskiego PEN Clubu. W 1990 została członkinią czynną Polskiej Akademii Umiejętności, w 1991 członkinią korespondentką, a w 1998 – rzeczywistą Polskiej Akademii Nauk. W 1994 roku otrzymała doktorat honoris causa Uniwersytetu Gdańskiego. Od 1997 do 2004 roku uczestniczyła w pracach jury Nagrody Literackiej Nike, w latach 2000-2004 była jego przewodniczącą. Od 1992 do czerwca 2010 roku kontynuowała otwarte dla wszystkich seminaria, tym razem pod auspicjami Szkoły Nauk Społecznych przy Instytucie Socjologii i Filozofii PAN. Chociaż z regularnych wykładów zrezygnowała, dalej współpracuje z SNS-em i spotyka się ze studentami. W 1996 roku, na swoje siedemdziesięciolecie, otrzymała od uczniów tom "Romantyzm. Janion. Fantazmaty" pod redakcją Doroty Siwickiej oraz Marka Bieńczyka. W 2006 roku zarówno w Warszawie, jak i Krakowie przyjaciele, dawni i obecni uczniowie niezwykle hucznie obchodzili 80. urodziny Marii Janion. Z ofiarowanych jej z tej okazji tekstów powstała imponująca "Księga Janion" (Gdańsk, 2007) w opracowaniu Zbigniewa Majchrowskiego i Stanisława Rośka, zawierająca także szczegółową bibliografię jej prac przygotowaną przez Alicję Szałagan, listę doktoratów i prac magisterskich, których była promotorem, "Drzewo Janion", wkładkę z rysunkiem pokazującym wszystkich uczniów oraz uczniów tychże, a także tekst wygłoszony przez Jerzego Pilcha w trakcie obchodów jubileuszu zorganizowanych w Warszawie, w grudniu 2006 roku, w siedzibie "Gazety Wyborczej". Od 1989 roku Maria Janion aktywnie uczestniczyła w życiu społecznym i politycznym odrodzonej Polski. Była zaangażowana w odrodzenie polskiego feminizmu, zarówno w sensie ruchu intelektualnego, jak i aktywności społecznej. Walczyła z przejawami rasizmu, antysemityzmu, homofobii i mizoginii. Wspierała swoim nazwiskiem oraz autorytetem inicjatywy, które w jej opinii zmierzają do uczynienia z Polski państwa prawdziwie demokratycznego, obywatelskiego, otwartego na wielość poglądów i postaw.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Czy będziesz wiedział, co przeżyłeś przeczytali również

Światło obrazu. Uwagi o fotografii Roland Barthes
Światło obrazu. Uwagi o fotografii
Roland Barthes
studium - to, co w zdjęciu jest kulturowe, ogólne, „dla wszystkich”: temat, kompozycja, kontekst historyczny... --vs-- punctum — element, który „kłuje”, porusza indywidualnie, wywołuje emocję, często niezamierzony przez fotografa... *** "Fotografia pokazuje to, co godne uwagi, ale wkrótce, na zasadzie znanego odwrócenia, dekretuje, że godne uwagi jest to, co ona fotografuje." *** "Innym sposobem ugrzecznienia Fotografii jest spojrzenie na nią przez to, co ogólne, co stadne, sprowadzenie jej do banału, tak, żeby nie było już naprzeciw niej żadnego obrazu, wobec którego mogłaby zaznaczyć swą odrębność i szczególność, swój status skandalu i szaleństwa. To właśnie dzieje się w naszym społeczeństwie, gdzie Fotografia miażdży tyranicznie inne obrazy: nie ma więc już sztychów, malarstwa figuratywnego, poza zafascynowanymi (i pragnącymi fascynować) przez poddanie się fotograficznemu modelowi." *** "A jednak, jak mi się zdaje, to nie za pośrednictwem Malarstwa Fotografia styka się ze sztuką, ale poprzez Teatr. U narodzin zdjęcia umieszcza się zawsze Niepce'a i Daguerre'a (jeśli nawet przyjąć, że ten drugi trochę uzurpował sobie miejsce pierwszego). Otóż Daguerre, gdy zawładnął wynalazkiem Niepce'a, otworzył na placu du Château (przy République) teatr panoram, ożywionych za pomocą ruchu i gry świateł. W sumie więc camera obscura dała jednocześnie obraz z perspektywą, Fotografię i Dioramę; wszystkie trzy należą do sztuki scenicznej. Ale jeśli Zdjęcie zdaje mi się bliższe Teatru, to ze względu na szczególnego pośrednika (być może tylko ja to zauważyłem): Śmierć. Znamy pierwotny związek teatru i kultu Zmarłych: pierwsi aktorzy odróżniali się od zbiorowości, grając role Zmarłych. Ucharakteryzować się, pomalować znaczyło określić się jako ciało jednocześnie żywe i martwe. To właśnie oznacza pomalowany na biało tors ludzki teatru totemicznego, człowiek z pomalowaną twarzą w teatrze chińskim, makijaż sporządzany z papki ryżowej w indyjskim Katha Kali, maska japońskiego teatru No. I ten sam związek odnajduję w Zdjęciu. Zdjęcie, tak podobne, że usiłuje się je ożywić (zaciekłość, aby "uczynić żywym", może być tylko zaprzeczeniem mitycznym przerażenia śmiercią) - jest jak teatr pierwotny, jak Żywy Obraz, uosobieniem nieruchomej i pomalowanej twarzy, pod jaką kryją się dla nas umarli."
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na82 miesiące temu
Akacje kwitną. Montaże Debora Vogel
Akacje kwitną. Montaże
Debora Vogel
Spotkanie po latach, dluzszy czas czekala na polce, podobno w Polsce nie ma akacji i podobno kwitną poźniej niz teraz, ale chyba nawet pasowala na zamkniecie zimy, kiedy jeszcze łyso i jaskrawa siwość irytuje tym brakiem upuszenia, ktore mogło przyjsc ciut szybciej. Podejrzewam, ze polecialam na okladke; jakas taka japońska, cokolwiek azjatycka, ewidentny detal, nawet to mogla być moja pierwsza wizyta w synagodze xD, ale mogła tez nie xD. Też chyba tam zakochalam sie w ksiazce z wierszami polskimi po angielsku tlumaczonymi przez Milosza?, już mi trochę przeszlo, ale moze kiedys i do niej sie dobiore, droga byla, moze mają w bibliotekach gdzieś. Tak sie rozpisuję, bo miejsce, w ktorym kupowalam było szczególne, ciekawy klimat, chyba to byla Austeria, ale w innym miejscu niz poxniej, taka chyba sporo mniejsza i bardziej zaułkowa? Jesli chodzi o sama ksiazke, jako proza jest u mnie w topie topek, nawet nie wiem, czy by nie miala szans na zwycięstwo, ale ogolnie, nie prowadze rankingow, wiec trudno powiedziec. To byla moja druga lektura, obstawiam, ze z 7-9 lat minelo od poprzedniej, na pewno czytalo mi sie w pewnym sensie latwiej, mam "bardziej rozbudowana" wyobraxnię i bylo w tym "mniej chaosu", bo jednak przy pierwszej lekturze bylo to glownie cos niezwyklego, robiacego wrazenie w duzym stopniu odmiennoscią, ogolnie trudniej podązalo mi się za myślą autorki, chociaz teraz tez nie mam poczucia, że to juz "finito", bo zostal ten towar doszczetnie przetrawiony. Gdybym miała decydujący glos w sprawie rynku literackiego, "własnie takie" pozycje stanowilyby grubo ponad 50% wspolczesnej prozy, chodzi mi np. o swiadome poslugiwanie sie jezykiem, zwracanie uwagi na forme, swego rodzaju wrazliwosc na przekaz (powiedzialabym, że jest to w pewnym sensie bardzo taktowna, ogarnięta literatura, mimo, ze czysto zewnetrznie moze dawac wrazenie "banialuk"). Nie odejme w ocenie, ale ogolnie za mało.
olaleksandra - awatar olaleksandra
oceniła na101 rok temu
Żyjąc tracimy życie. Niepokojące tematy egzystencji Maria Janion
Żyjąc tracimy życie. Niepokojące tematy egzystencji
Maria Janion
To moja pierwsza książka Marii Janion, którą przeczytałem. W wyszukiwarce można znaleźć zdjęcie autorki dla Tygodnika Powszechnego z 2007 roku. Na zdjęciu tym Maria Janion otoczona jest przez książki. Są wszędzie. Zapełniły już wszystkie dostępne meble, więc spoczywają w stertach, coraz bardziej ograniczając dostępną w mieszkaniu przestrzeń. Nawet na przedpokoju dostrzec można kolejne regały i kolejne stosy. Jeśli książki miałyby swoje bóstwo opiekuńcze, zapewne wyglądałoby tak, jak pani Profesor na tym właśnie zdjęciu. Siwy włos, sędziwy wiek i właśnie takie spojrzenie. Można się zastanowić, ile czasu trzeba by poświęcić, aby przeczytać zgromadzone tam wolumeny? I jaki tytaniczny umysł mógłby to wszystko ogarnąć i przetworzyć z pożytkiem dla innych? Po przeczytaniu zbioru esejów Marii Janion, już wiem. To kategoria ludzi niepowtarzalnych, prawdziwych znawców literatury, którzy powinni być skarbem każdego społeczeństwa. Dla takich ludzi literatura to życie, a życie to literatura. Teksty zgromadzone w „Żyjąc tracimy życie. Niepokojące tematy egzystencji” są niepodważalnym przykładem niezwykłej erudycji autorki. Napisane przepięknym językiem, prowadzą czytelnika w poruszającą podróż po europejskiej spuściźnie literackiej. Maria Janion pokazuje nam świat literatury takim, jakim w stanie jest go ukazać tylko prawdziwy znawca. Każdy z zaprezentowanych tekstów porusza się w obrębie podstawowych dla każdego człowieka wartości – zagadnienia fenomenu życia i śmierci oraz skrywanej świadomości własnej osoby. Tutaj zaprezentowanych z wielu punktów widzenia. Egzystencjalny wymiar książki nie jest jednak ciężarem dla czytelnika, nie jest „kamieniem” przygniatającym nas i wpędzających z zły nastrój. Wręcz przeciwnie, teksty profesor Janion odsłaniają najróżniejsze sposoby przetwarzania tajemnicy ludzkiego przemijania przez twórców literatury na przestrzeni wieków, wzbogacone o komentarze i oryginalne przemyślenia autorki. Myślę, że każdy znajdzie w tym zbiorze coś dla siebie. „Żyjąc tracimy życie” porusza czytelnika na dwa sposoby – zmuszając go do głębszej refleksji nad własną egzystencją oraz inspirując do sięgnięcia, o ile wcześniej tego nie zrobił, po dzieła omawianych w książce autorów. Wystarczy wymienić takie nazwiska jak Słowacki, Gombrowicz, Różewicz, czy też Poe, Wilde, Kafka. Nie sądzę, aby potrzebne było dokładniejsze streszczanie poruszanych przez autorkę tematów. Lepiej po prostu dać się zaskoczyć. Naprawdę warto czytać takie książki i promować takie umysły – to, niestety, gasnące już pozostałości po kulturze przez wielkie K. A na koniec, nieco egzystencjalnie, smutno się jednak robi na duszy, gdyż uświadomimy sobie, że takie umysły „żyjąc tracą życie”, a razem z nim całą zgromadzoną wiedzę i mądrość. Dobrze zatem, że książka utrwala to, co jakimś niewytłumaczalny dla nas prawem musi przeminąć.
PureLogos - awatar PureLogos
ocenił na95 lat temu
W czerwieni Magdalena Tulli
W czerwieni
Magdalena Tulli
Gdyby to była realistyczna książka, można byłoby ją zaliczyć do literatury, powiedzmy z nurtu “radości z odzyskanego śmietnika”, bo tu m. in. tak ukazany ukazany świt Niepodległości w 1918 r. Ale to książka, w której fabuła ma najmniejsze znaczenie. W przeciwieństwie do języka, bo fraza znów niezwykle oryginalna, jak w niedawno czytanej “Skazie”, której jednak ta książka nieco jednak ustępuje. Oryginalna to rzecz, do czego Autorka ma wybitną skłonność i aczkolwiek tematycznie zupełnie inna niż tamta, to pokrewieństwo z nią zdradza m. in silnie zaakcentowana bezcelowość ludzkich starań… Język także na tym samym mistrzowskim poziomie. Jako wyborna stylistka, Tulli posługuje się zdaniami, jakich przeciętny Autor dziś już nie tworzy, a przeciętny czytelnik nie trawi. Dla mnie to oczywiście największa wartość, zaraz po oniryczności tej prozy. Na szczęście to nie żadne reality, zwłaszcza że w centrum narracji jest rozpad rzeczywistości, kres marzeń głównych bohaterów, szaleństwo czy śmierć ważnych mieszkańców fikcyjnych Ściegów, leżącego gdzieś nad morzem miasteczka z pruskiego zaboru. Autorka na szczęście nie przywiązuje wagi do topograficznych i nie tyko szczegółów, dzięki czemu wraz z nią dajemy się ponieść fali niezwyczajnych zdarzeń. Magdalenie Tulli bliżej tu do klimatów Schulza czy Marqueza niż do dokumentowania historii, która jest tylko pretekstem do ukazania oryginalnych bohaterów poszczególnych części Autorka nie byłaby sobą, gdyby obok braku tradycyjnej narracji wprowadziłaby tu jednego bohatera. W centrum są tu bowiem kolejno trzy osoby, będące główną osnową każdej z trzech części, poświęconych kolejno: cierpieniu, konsumpcjonizmowi a na koniec szaleństwu. To taki niezwyczajny świat, w którym np. pieniądze z czasem bledną a zdjęcia ciemnieją. “To zły znak, najgorszy jaki może być [to ich zdjęcia ciemnieją] – denerwowały się pokojówki. – Wy głupie, pod koniec oszczędzał odczynniki, ot i wszystko – śmiał się z nich chłopiec od aptekarza, który znał się na rzeczy”. I tak do końca ten nieskończony dialog między tym co nierzeczywiste, a tym, co realne…. Nieco cytatów dla zachęty: “Byli to bowiem weseli grenadierzy o twardych sercach, którym życie wydawało się wszystkim, czego tylko można zapragnąć i czym prawie nigdy nie bywa”. “W fabryce płyt gramofonowych Neumanna szlachetne tenory, butne barytony, budzące grozę lub wesołość basy i przejrzyste jak szkło soprany wtłaczano z pomocą niemelodyjnie hałasujących maszyn w czarną materię ebonitu, gdzie pozostawały niewidoczne, lecz słyszalne, na zawsze owinięte w bawełnę niezrozumiałych włoskich słów”. “Garnizon szwedzki lepszy jest od rosyjskich, pruskich i austriackich pod każdym względem, tak jak szwedzki zabór lepszy jest od wszelkich innych możliwych zaborów”. “Werble, rechocąc prostacko, podawały takt dufnym puzonom, trąbka trąbiła, że życie jest piękne, a skrzypce, ledwo nadążając, z pijackim łkaniem skarżyły się, że za szybko ucieka”. “Proklamację o utworzenie Królestwa Polskiego odczytał mieszkańcom Ściegów drugi z kolei niemiecki komendant miasta”. “Nie było już w Ściegach niczego, co odwróciłoby uwagę cudem ocalałych żołnierzy od kałuży piwa na stole, po której wozili palcami, otwierając kanały łączące odległe jeziora, przekształcając małe zatoczki w ogromne oceany, zatapiając ostatnie skrawki suchego lądu”. “Kiedy gotyckie litery kolejowych napisów stały się już prawie niewidoczne, gimnazjaliści pozrzucali tablice wespół z uczniami szewskimi i piekarczykami. Podeptali niemieckie napisy i odebrali broń żołnierzom z kolejowego patrolu”. “Trzecim i ostatni niemieckim komendantem Ściegów był pijanym feldfeblem, nawykłym do dźwigania papierów i wycierania rękawem krzeseł. Jego samozwańcze rządy utrzymały się od śniadania do obiadu”. “Nikt już nie płakał, nawet narzeczone zabitych szeregowców. Zabrakło bowiem soli, która jest – jak wiadomo – esencją łez”. “Zagłodzeni oberwańcy wypatrywali po kałużach jakiegoś kartofla, żeby go podnieść i zjeść, choćby na surowo. Ale nie było ani jednego, bo skąd miałby spaść?”. “Na straganach leżało wszystko oprócz żywności. Ta jakby zapadła się pod ziemię, kryjąc się przed niepewnymi koronami polskimi i niemieckimi markami”. “Znali się na wszystkim, mogli od ręki sprzedać fałszywe portugalskie paszporty oficerom Wrangla albo na zlecenie upłynnić pakiet bezwartościowych przedwojennych akcji kolei transsyberyjskiej”. “Tango nieustępliwym rytmem pulsowało w skroniach pod kropelkami potu, przez chwilę każdy brał jego brutalność za własną i ledwo utrzymywał ją w ryzach, z fordanserką w jaskrawym makijażu balansując na przeciągniętej strunie, na granicy światła i mroku, miłości i nienawiści, życia i śmierci”. “Wyruszył do Buenos Aires w trumnie obłożonej lodem, z kopią listu przewozowego przyklejoną na wieku, mając w plecach ranę od sprężynowego noża”. “– Czy ja żyję? – pytał właściciel hotelu niknącym głosem. – Sam pan wie, drogi panie Lapidus - odpowiadał doktor, odkładając słuchawkę. – Skoro pan zadał pytanie, zna pan i odpowiedź”. “– Życie – mówił – samo w sobie nie jest ani złe, ani dobre. Tak samo śmierć. Cała rzecz w proporcjach. Niestety, drogi panie, jak ze wszystkim, tak i z tym, najtrudniej utrafić w punkt”. “Chorzy na tyfus marudzili długo, nie mogli się zdecydować, czy chcą żyć, czy umrzeć. – Wyzdrowieć? Żeby znowu obnosić nicowane łachy? – za plecami śmiali się szorstko z doktora”. “Rozeszły się pogłoski o jakimś krawcu z gromadą dzieci, który po śmierci, tak jak za życia, spędzał dnie i noce nad robotą. O młodej matce, która nie chciała położyć się do trumny, zajęta kołysaniem niemowlęcia. O jedynaczce, której dla świętego spokoju pozwolono nacieszyć się nową lalką. Jakiś zazdrosny mąż rzekomo pragnął uniemożliwić wdowie ponowne zamążpójście, jakaś skąpa żona po śmierci codziennie przeglądała domowe rachunki, szukając dziury w całym”. “Nikt nie zapłakał. Ani nad kupcami, którzy spłonęli, zabarykadowani w swoich sklepach. Ani nad szwaczkami pogrążonymi w ciemnościach. Ani nad pijanymi marynarzami, którzy poszli na dno. Ani nad oszukanymi żołnierzami wielkiej wojny. Ani tym bardziej nad małpami”. “Kolejne wydarzenia zagubiły się w nadciągającym mroku, spowolniały w mroźnym powietrzu. Skąd brać nowe opowieści?”.
Łukasz Starzewski - awatar Łukasz Starzewski
ocenił na71 miesiąc temu
Melancholia. O tych, co nigdy nie odnajdą straty Marek Bieńczyk
Melancholia. O tych, co nigdy nie odnajdą straty
Marek Bieńczyk
Czy wędrowaliście kiedykolwiek poprzez meandry literackiego labiryntu, zbudowanego z mglistych metafor, niekończących się powtórzeń, wyliczeń, alegorii, cytatów po to tylko, by na samym końcu zatoczyć pełne koło i odkryć nic ponad bezkresną pustkę? W taki właśnie sposób wykreowana jest “Melancholia” Bieńczyka, który w mistrzowski sposób pisze o stracie, nieobecności organizującej istnienie. Autor poruszając wszelkie możliwe figury melancholii, wyliczając każdy jej przejaw, sposób, w jaki niewidzialny czarny duch rozpaczy atakuje nas, stara się oswoić problem, wyznaczyć granice. Dla Bieńczyka melaine koina staje się nie tylko stanem (chorobowym),lecz kulturowym uwarunkowaniem stwarzającym jednostkę nowoczesną. Dojmujące, obezwładniające ducha i ciało uczucie straty buduje zatem poczucie nietrwałości istnienia, przemijalności wszelkiego piękna, kruchej delikatności stworzenia. W tej pozornie luźno skomponowanej konstrukcji tkwi siła kreatorska, chęć eksploracji i empiryczność nastawienia. Równocześnie teksty kreślą wyjątkową sieć tkaną z delikatnych, ale i kanciastych, chropowatych słów. Są to maski przywdziewane przez Bieńczyka, cierpiętnika wykorzystującego wachlarz form odpowiednich, oksymoronicznych do wyrażenia słynnego „nic, które boli”, dojmująco odczuwanego całym ciałem i duchem. Melancholia w ujęciu autora zionie brakiem nadziei, czystą, niezgłębioną rozpaczą. Podmiot piszący jest uwięziony w fantasmagorycznej wizji rzeczywistości, w której czarna żółć sączy się spomiędzy wyrazów. Ucieczka między słowa jest jednak pozorna, akt pisania jest jedynie rondem, cieniem pochwyconej idei. Ponadto jest próbą uchronienia przed bezsensownością istnienia, to stwarzanie struktur świata przez narrację. Melancholia to także osobliwy filtr, przez który podmiot spogląda na otaczające realia – zaczernione, nieprzeniknione, zimne realia, nieprzyjazne i zobojętniałe. Rzeczywistość trwająca wokół to rodzaj pokoju, metaforycznej przestrzeni, zagraconej przez stosy piętrzących się przedmiotów; to świat zawalony rupieciami, w którym każdy z nich, w mniejszym lub większym stopniu, przypomina o niemożliwej do odzyskania utracie.
Paula Kulig - awatar Paula Kulig
ocenił na81 rok temu

Cytaty z książki Czy będziesz wiedział, co przeżyłeś

Więcej

Trzeba prowadzić życie według autorów, których się czyta

Trzeba prowadzić życie według autorów, których się czyta

Maria Janion Czy będziesz wiedział, co przeżyłeś Zobacz więcej
Więcej