Szafirowa róża. Tom 1

Okładka książki Szafirowa róża. Tom 1 autorstwa David Eddings
Okładka książki Szafirowa róża. Tom 1 autorstwa David Eddings
David Eddings Wydawnictwo: Amber Cykl: Elenium (tom 3) Seria: Fantasy fantasy, science fiction
301 str. 5 godz. 1 min.
Kategoria:
fantasy, science fiction
Format:
papier
Cykl:
Elenium (tom 3)
Seria:
Fantasy
Tytuł oryginału:
The Sapphire Rose
Data wydania:
1994-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1994-01-01
Liczba stron:
301
Czas czytania
5 godz. 1 min.
Język:
polski
ISBN:
8370822673
Tłumacz:
Maria Duch

Ta książka nie posiada jeszcze opisu.

Średnia ocen
7,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Szafirowa róża. Tom 1 w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Szafirowa róża. Tom 1



299 286

Oceny książki Szafirowa róża. Tom 1

Średnia ocen
7,0 / 10
8 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Szafirowa róża. Tom 1

avatar
69
62

Na półkach:

W ostatnim tomie autor pokazał, iż potrafi prowadzić akcję inaczej niż styl GTA, który zdominował dwa pierwsze tomy. Oprócz ciągłego gonienia z miejsca na miejsce, jest więc wojna, polityka i jeszcze więcej spiskowania. Niestety żaden z tych zabiegów nie pomógł. Im dłużej trwa ta seria, tym bardziej na jaw wychodzi banalność fabuły i dwuwymiarowość bohaterów.

Każdy problem i kryzys rozwiązywany jest niemal bez wysiłku, odzierając powieść z jakiegokolwiek napięcia. Nawet śmierć jednego z bohaterów w finałowej walce jest dodana niemal na siłę, jakby autor czuł, iż ktoś musi zginąć, bo inaczej zwycięstwo będzie wyglądało na zbyt proste. Zabieg ten także nie pomógł; w moim odczuciu zwycięstwo zostało osiągnięte niemal bez wysiłku i przy symbolicznym oporze antagonistów.

Jakikolwiek entuzjazm i poczucie świeżości, który odczuwałem czytając tom pierwszy, zniknęły całkowicie. Czytając ostatni tom, chciałem po prostu skończyć to, co zacząłem, a bohaterowie i ich losy przestały mnie obchodzić gdzieś w połowie książki.

Być może w epoce, w której ta seria została napisana, czytało się ją inaczej, ale w 2025 wypada niezwykle blado.

W ostatnim tomie autor pokazał, iż potrafi prowadzić akcję inaczej niż styl GTA, który zdominował dwa pierwsze tomy. Oprócz ciągłego gonienia z miejsca na miejsce, jest więc wojna, polityka i jeszcze więcej spiskowania. Niestety żaden z tych zabiegów nie pomógł. Im dłużej trwa ta seria, tym bardziej na jaw wychodzi banalność fabuły i dwuwymiarowość bohaterów.

Każdy problem...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
13
4

Na półkach:

Ciężko mi ocenić tą książkę/serię obiektywnie.
Mam świadomość, że patrzę na nią przez różowe okulary.
Błędy logiczne, niespójności fabularne, czasami nawet niespójni bohaterowie.
A jednak...
Jest to piękna baśń która potrafi dać radość z czytania. U bardziej wrażliwych wywoła nawet dreszczyk przygody.
Ma wartość moralizatorską - dobra pozycja dla starszej młodzieży, tym bardziej że książka starzeje się godnie.
Koniec końców, czytałem tą serię już trzy razy. Jestem pewien, że w wolnej, leniwej chwili jeszcze do niej wrócę.

Ciężko mi ocenić tą książkę/serię obiektywnie.
Mam świadomość, że patrzę na nią przez różowe okulary.
Błędy logiczne, niespójności fabularne, czasami nawet niespójni bohaterowie.
A jednak...
Jest to piękna baśń która potrafi dać radość z czytania. U bardziej wrażliwych wywoła nawet dreszczyk przygody.
Ma wartość moralizatorską - dobra pozycja dla starszej młodzieży, tym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
33
1

Na półkach:

niestety po tym jak ehlana i sparhawk zaczęli być razem porzuciłam tą książkę. seria ogólnie całkiem niezła ale ten element zupełnie nie przypadł mi do gustu.

niestety po tym jak ehlana i sparhawk zaczęli być razem porzuciłam tą książkę. seria ogólnie całkiem niezła ale ten element zupełnie nie przypadł mi do gustu.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

790 użytkowników ma tytuł Szafirowa róża. Tom 1 na półkach głównych
  • 641
  • 142
  • 7
287 użytkowników ma tytuł Szafirowa róża. Tom 1 na półkach dodatkowych
  • 186
  • 36
  • 30
  • 25
  • 4
  • 3
  • 3

Inne książki autora

Okładka książki Młodsi bogowie David Eddings, Leigh Eddings
Ocena 5,4
Młodsi bogowie David Eddings, Leigh Eddings
Okładka książki Kryształowa gardziel David Eddings, Leigh Eddings
Ocena 5,5
Kryształowa gardziel David Eddings, Leigh Eddings
Okładka książki Najdroższa David Eddings, Leigh Eddings
Ocena 5,6
Najdroższa David Eddings, Leigh Eddings
David Eddings
David Eddings
David Eddings (ur. 7 lipca 1931, zm. 2 czerwca 2009) – amerykański pisarz fantasy, najbardziej znany jako autor cykli Belgariada i Malloreon. Urodził się w Spokane w stanie Waszyngton, dorastał w Seattle. Studiował literaturę angielską w Reed College, potem na University of Washington. Między studiami w college'u a magisterskimi odbył służbę wojskową w jednostce piechoty amerykańskiej stacjonującej w Niemczech. Pracował w firmie Boeing oraz wykładał w college'u literaturę angielską. 27 października 1962 ożenił się z Judith Leigh Shell, która (jako Leigh Eddings) jest współautorką wielu jego książek, choć dopiero w jego ostatnich książkach jest to wspomniane na okładkach. Jako pisarz debiutował głównonurtową powieścią High hunt w 1973, jednak sławę przyniósł mu dopiero cykl fantasy Belgariada. Przez ostatnie lata życia mieszkał w Carson City w stanie Nevada.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Szafirowa róża. Tom 1 przeczytali również

W hołdzie królowi Terry Pratchett
W hołdzie królowi
Terry Pratchett Robert Silverberg Andre Norton Emma Bull Patricia A. McKillip Mike Resnick Dennis L. McKiernan Stephen R. Donaldson Martin H. Greenberg Poul Anderson John Brunner Harry Turtledove Gregory Benford Peter S. Beagle Karen Anderson Charles de Lint Karen Haber Barry N. Malzberg Elizabeth Ann Scarborough Judith Tarr Jane Yolen
T. Pratchett, Trollowy most, [w: ] Praca zbiorowa, pod red. M. H. Greenberg, W hołdzie królowi Ciekawa książką jest ten zbiór opowiadań poświęcony Tolkienowi, zatytułowana jest "W hołdzie królowi". Opowiadań jest 20, wypowiadają się różni znani autorzy fantastyki, nie tylko fantasy. Jednym z nich jest Terry Pratchett i z tego co kojarzę twórczość tego autora to opowiadanie jest raczej wyjątkowe. Bo klimatem rzeczywiście jakoś tam pasuje do klimatu Tolkiena, bo tam są między innymi trolle. Pasuje też, może nawet bardziej do klimatu twórczości Sapkowskiego, bo jak wiemy trolli i całej armii dziwnych stworów w twórczości polskiego mistrza fantasy nie brakuje. Pod względem samych trolli gry Wiedźmin 2 i Wiedźmin 3 są niesamowite. W dwójce w parze trollowej była drama, bo facet troll znalazł czarodziejkę Triss, jak wyleciała z portalu, a jego samica, była okropnie zazdrosna. A trójka to już w ogóle cała masa genialnych questów z tymi sympatycznymi i wielkimi stworami, bywa, że groźnymi. Na porządku dziennym były teksty typu "takie duże bum i nie ma torfuna" są świetne. Albo jak Talar uczy trzy trolle Oga, Poga i Roga przeklinać, a te go przetrzymują, bo "my być wielkie pany i chcemy mieć buty jak człowieki", wzięło się to stąd, że przykrywką szpiegowską Talara był wóz z warsztatem szewskim i trafił na trollowe towarzystwo. Był też troll patriota, który służył w redańskim wojsku, wysyłał Geralta po farby, żeby namalować białoczerwonego redańskiego orła, który przypomina naszego, ale tego gracz/widz bez problemu się domyśla. To tak tytułem specyficznego, półżartobliwego wprowadzenia, bo o to też chodzi, żeby czasem wesoło było, przy okazji tego wirtualnego dyskursu o książkach. No ale zacznijmy, co tu się dzieje w tym opowiadaniu, które wybrałem do recenzji. Głównym bohaterem jest Cohen Barbarzyńca, właściwie nie ma konkretów kim on jest. Wiemy tylko, że jest awanturnikiem, charakternikiem, i jak napatoczą się jakieś potwory, to podobnie jak robią to wiedźmini w innym uniwersum, zabija je. Zapewne często bierze wynagrodzenie w jakiejś wartościowej walucie, za tego typu przysługi. Aż pewnego dnia w trakcie peregrynacji przez liczne fantastyczne krainy trafił na tytułowy trollowy most. Troll pilnujący mostu, był zachwycony, że taka wybitna osobistość się pojawiła, żeby go zgładzić. Kazał ściągnąć całą troll'ową rodzinę, żeby obejrzała tą batalię, której wynik był oczywisty do przewidzenia. No ale wydarzył się cud, troll otrzymał coś w rodzaju prawa łaski. Przeżył. No tutaj ten spojler jest konieczny, żeby wyjaśnić, co pojawiło się w głowie bohatera. Wynikło to w rozmowie z koniem, i tu mamy coś podobnego w Wiedźminie 3, a konkretnie w dodatku "Krew i wino". W polskim dubbingu Płotką był Wojciech Mann, znany dziennikarz radiowy i to zrobiło wrażenie jak się to oglądało. Nie ma wyjaśnienia jak to było z koniem Cohena, ale tak czy siak ten koń gadał ile wlezie. No ale wróćmy do tej pogaduszki z wiernym towarzyszem podróży Cohena, koniem. Obaj rozmawiali o tym, że świat się zmienia i duża w tym robota samego Cohena, że trolle, gobliny, z nim łatwego życia, nie miały, do tego stopnia że prawie wszystkie zostały uśmiercone. Cohen, mimo, że sam się do tego przyczynił, stwierdził, że ten świat się zmienił, stał się jakiś taki byle jaki. Pojawił się też motyw ekologiczny, bowiem było nie było potwory jako element ekosystemu świata fantastycznego broniły przyrodę przed nadmierną ekspansją ludzi, i co za tym idzie wyniszczenia przyrody. W prozie Sapkowskiego też było coś podobnego. Największy rwetes był o las Brokilon, bowiem driady nie dopuszczały okolicznych królów do tego, żeby zajmowali ich ziemie, a ludzie, którzy tam trafiali byli zabijani strzałami z łuku, bo driady były dobrze w tym wyszkolone. Upiekło się Geraltowi, został z poselstwem wpuszczony do lasu. Jak wiemy wiedźmin poznał tam Ciri i zaczęło się to całe zamieszenia z przeznaczeniem. Potwory, zarówno u Sapkowskiego, jak i Pratchetta były pożyteczne jak się okazuje, bo chroniły przyrodę przed niekorzystnymi zmianami klimatu. Szkoda, że tutaj w sensie dosłownym nie było mowy o jakiejś Ithlinie, no ale opowiadanie raczej jest krótkie i koncept autor miał cholernie intrygujący. No i dałem dowód na to, że jest ono cholernie treściwe. Czyta się je bardzo fajnie, daje do myślenia. Zaraz pojawiają się analogie do Tolkiena i Sapkowskiego. Bo przecież u Tolkiena też mamy drzewa entowe, z którymi czarodziej Saruman ma na pieńku. Czytelnik rozumiejąc te analogie literackie z pewnością docenia kunszt Pratchetta i innych twórców, którzy wzięli udział w projekcie jakim jest książka zatytułowana". W hołdzie królowi". Opowiadania są świetne, warto je przeczytać. Książka jest świetna.
Krzysztof Baliński - awatar Krzysztof Baliński
ocenił na73 lata temu
Wieża Zielonego Anioła: Płonąca wieża Tad Williams
Wieża Zielonego Anioła: Płonąca wieża
Tad Williams
To finał i dlatego oceniam przede wszystkim jako część cyklu, a nie tylko pojedynczą książkę. Pod wieloma względami to idealny finał – przede wszystkim autor doskonale gra czytelnikowi na nosie. Czegoś się spodziewamy, opierając się na konwencjach gatunkowych i całym dotychczasowym rozwoju fabuły, a dostajemy coś zupełnie innego, a jednak perfekcyjnie logicznego. Autor pozostaje w schematach fantasy posttolkienowskiego, ale jednocześnie je wygina i kreatywnie wykorzystuje. A zatem musimy oglądać bitwę, ale prawdziwe rozstrzygnięcie następuje w bardziej kameralnej przestrzeni (jeśli można walącą się Wieżę Zielonego Anioła nazwać kameralną) i bardziej na płaszczyźnie duchowej niż materialnej. Jednak sama bitwa, mimo że ma rozmach, miejscami bardzo zgrzyta. Zdarzają się momenty komiczne tam, gdzie powinno być wzniośle i heroicznie – chociażby gdy ojciec Strangeyard chodzi wokół Isgrimnura „jak piesek obszczekujący byka” (a to moment dramatycznego wysiłku i rozpaczy). W ogóle cała ta bitwa wydaje się nieważna i mała, a jeśli to miał być odpowiednik bitwy u Czarnej Bramy Mordoru, to wypadło blado. I jeszcze kilka uwag o całym cyklu. Światotwórstwo jest tu raczej proste, a nawiązania bardzo transparentne, nawet na płaszczyźnie imion. Erkynlad to Anglia czasów heptarchii, Rimmersgard to kraje wikingów, Hyanestir kraje celtyckie, a Nabban to jak sądzę Bizancjum. To bywa irytujące, bo autor pozostaje w rozkroku między „prawdziwą” fantastyką, a powieścią historyczną stylizowaną na fantasy w stylu Kaya. Dzięki temu jednak czytelnik nie czuje się zagubiony – nie trzeba szerokich wyjaśnień, od razu wiemy, czego się spodziewać w kwestii zwyczajów, religii czy kultury materialnej. Rasy fantastycznie nie są może wyjątkowo kreatywne, ale koncept jasnych i ciemnych elfów (czyli Sithów i Nornów),bezpośrednio zapożyczony z mitologii celtyckiej, został dobrze wyzyskany. Niby mamy klasyczny konflikt światła i ciemności, ale jest w tym kilka ciekawych zmian – chociażby to, że demoniczny antagonista był księciem jasnych elfów i tak naprawdę miał słuszność. Gdy pogrzebać w ogólnej filozofii, to okazuje się, że idzie w poprzek dziedzictwa Tolkiena (takiej analizy, choć powierzchownie, dokonał Majkowski w „W cieniu białego drzewa”). Ogólnie dobra rozrywka z kilkoma bardzo dobrymi momentami i kilkoma słabymi, przede wszystkim dłużyznami.
Silmarien - awatar Silmarien
ocenił na63 lata temu
Herold zmierzchu Tom Lloyd
Herold zmierzchu
Tom Lloyd
Drugi tom „Królestwa Zmierzchu” pióra T. Lloyda zapowiada się nad wyraz ciekawie. Isak kontynuuje swoją drogę do Tirahu, aby przyjąć oczekiwaną pozycję księcia Farlan. Towarzyszy mu lojalny Vesna, Tila, Minh oraz raniony Carel. Co spotkają na swojej drodze? Czy wszyscy suzereni przyjmą władzę Isaka? Lord Styrax planuje podbój stolicy Chetse, a jego syn co raz bardziej ulega wpływowi dziwnej zbroi. Jak skończy się ta sytuacja dla dziedzica Lorda Styraxa? Jakie dalsze ruchy planuje Wybrany? Tymczasem w Scree Biały Krąg planuje utwardzić swoją władzę. Zhia (Ostia) powraca z Narkangu i zajmuje swoje miejsce w koterii. Żadna z członkiń Kręgu jeszcze nie zdaje sobie sprawy, że Scree stało się miejscem kulminacyjnym, które ściągnie do siebie największe osobistości i indywidua Krain. Czy Azaerowi uda się doprowadzić swój niecny plan do końca? Drugi tom na tle pierwszego wypada bardzo dobrze. Autor nie uchyla rąbka tajemnicy aż do końca powieści, budując napięcie. Opisy odwiedzanych miejsc, miast, ludzi, relacji między nimi wyszły pisarzowi niesamowicie. Ot chociażby wampirzyca, która zadurzyła się w członku Bractwa, którzy pomimo strachu, przeciwności losu i różnic między nimi starają się coś między sobą zbudować. Lloyd bardzo sprawnie oddaje nastroje panujące w Scree. Napięcie w mieście rośnie, podkreśla to dodatkowa duchota i żar słoneczny, brak wiatru, wszechobecny smród, brak snu wśród mieszkańców – doznania tak intensywne, że można je kroić nożem. Droga Isaka jaką pokonuje, żeby zostać dobrym władcą jest przedstawiona w świetny sposób. Nie jest on herosem, któremu wszystko się udaje i wszystko dostaje podane na tacy. Jest przedstawiany w odcieniach szarości i potrzeba mu wiele potknięć, albo wypomnień ze strony przyjaciół i lojalnych poddanych, żeby czasami sobie coś uzmysłowił. Jego droga ku lepszemu życiu Krain jest wręcz fenomenalna, a odkrywanie co raz to większych pokładów własnej magii intensyfikuje jego przemianę. Reasumując: Wydarzenia zaczynają się rozkręcać. Do gry wchodzi co raz więcej aktorów (stąd dramatis personae na kilka ładnych stron :) ) i każdy reprezentuje sobą co innego. Jest tu wiele wątków, wszystkie mistrzowsko prowadzone, a ich splot zadziwi wielu. Świetna książka, nie czekając biorę się za trzeci tom.
Maciej Walasik - awatar Maciej Walasik
ocenił na94 lata temu
Polgara Czarodziejka David Eddings
Polgara Czarodziejka
David Eddings Leigh Eddings
To ostatnia z książek uzupełniających najsłynniejszy cykl Davida Eddingsa: „Belgariadę”. Obok pięciotomowej serii „Malloreon” i powieści „Belgarath czarodziej”, wydanej w Polsce w trzech częściach historię przedstawionego uniwersum dopełnia opowieść snuta przez Polgarę, córkę najstarszego człowieka w stworzonym przez autora świecie. Polgara wraz ze swą bliźniaczą siostrą urodziły się w momencie, gdy Belgarath wykradł Klejnot Aldura z Mallorei. Rozpoczął się czas proroctw, okres, w którym każda z przeciwstawnych Konieczności zamiast wprost przekazywać wskazówki odnośnie dalszego postępowania, jak miało to miejsce wcześniej, zaczęła przemawiać za pomocą obłąkanych szaleńców. Wszelkie zebrane przez obie strony konfliktu proroctwa wróżą kilka ważnych dla dziejów świata wydarzeń. Zgodnie z nimi, Torak nieraz spotka się z uczniami Aldura, a każda z konfrontacji przyniesie długotrwałe skutki. Ogólny zarys tego, co działo się przez siedem tysiącleci od stworzenia świata został bardzo dobrze przedstawiony w opowieści Belgaratha. Historia, jaką prezentuje nam Polgara jest uzupełnieniem wspomnień ojca. Poznajemy kulisy wydarzeń, w których bezpośrednio uczestniczyła umiłowana uczennica Aldura, jednocześnie znacznie lepiej zgłębiając jej charakter oraz motywy postępowania. Mamy okazję przyjrzeć się ogromnej roli, jaką odegrała w Arendii, dzięki której mianowano ją na księżną Erat. Swoje księstwo czarodziejka przez wieki przekształciła w Sendarię, jaką znamy z „Belgariady”. Jednak rola Polgary nie ograniczała się do Arednii i księstwa Erat, uczennica Aldura niejednokrotnie interweniowała również w innych rejonach świata, by w końcu, po wymordowaniu prawie całej królewskiej linii Rivy, skupić się na ochronie jego potomków. Podobnie jak opowieść snuta przez ojca, historia przedstawiona w książce kończy się wraz z przyjściem na świat Gariona, więc do samego końca wypełnia lukę w opowieści o losach Pogromcy Boga. Ta powieść to przede wszystkim pamiętnik Polgary, jej sposób prowadzenia narracji jest nieco bardziej frywolny od bardzo kronikarskiego stylu, w jakim przedstawiona jest historia Belgaratha. Często natrafimy na bezpośrednie zwroty do czytelników opowieści- jacy towarzyszyli Polgarze w jej wyprawach, a których zdążyliśmy poznać na kartach „Belgariady” i „Malloreonu”. Czarodziejka niejednokrotnie ujawnia motywy, jakie nią kierowały, mogliśmy się ich jedynie domyślać podczas lektury pozostałych powieści osadzonych w tym samym uniwersum. Dzięki temu księżna Erat przybiera nieco bardziej sympatyczne oblicze, choć nadal jej protekcjonalność oraz pewna doza arogancji może irytować. Jest to nie tyle kronika wydarzeń, co bardziej pamiętnik, czym znacząco różni się od tego, co Eddingsowie zaproponowali w książce „Belgarath czarodziej”, znajdziemy tu również znacznie więcej emocji, uczuć oraz prywatnych, niekiedy nawet bardzo, spraw narratorki. Polgara przez kolejne stulecia dojrzewa, by w końcu stać się tym, kogo mieliśmy okazję poznać na kartach „Pionka proroctwa”- powieści otwierającej Belgariadę. Była to dość przyjemna lektura, jednak zdecydowanie przeznaczona dla tych, którzy mają za sobą już wszystkie wcześniejsze opowieści dotyczące świata stworzonego przez Eddingsa za sobą. Powieść stanowi dobre uzupełnienie obu pięciotomowych cykli i powinna przypaść do gustu fanom autora. Nie polecam natomiast sięgania po tę książkę tym, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z pisarzem, będzie dla nich zbyt niejasna i ogólnikowa, a co więcej w znacznej mierze zdradzi najciekawsze wątki, z jakimi spotkać się można na kartach „Belgariady”, „Malloreonu” oraz „Belgaratha czarodzieja”.
Bacha85 - awatar Bacha85
ocenił na610 lat temu
Odkupienie Althalusa David Eddings
Odkupienie Althalusa
David Eddings Leigh Eddings
Kolejna z przeczytanych ostatnio książek, w których czułem się, jakbym wrócił do dawno niewidzianego, znajomego, przyjaznego miejsca. Myślę o „Belgariadzie” (i „Malloreonie”),w których zaczytywałem się w późnej podstawówce i wczesnym liceum, a zwłaszcza o charakterystycznym humorze przewijającym się przez te cykle: sarkastycznym, a jednocześnie prostym i dobrodusznym. „Odkupienie Althalusa” to opowieść z zupełnie innego świata, z innymi krainami, religiami i postaciami, ale humor jest tu ten sam. Podobnie jak potoczystość języka i „lubialność” bohaterów. Wydawałoby się więc, że to książka do pochłonięcia w kilka wieczorów, prawda? Zwłaszcza że cała historia – rzecz niebywała u Eddingsów! – zamyka się w jednym, acz opasłym tomie. A jednak nie. Zaskakująco się męczyłem. I po przeczytaniu nie do końca wiem, czym. Możliwe, że stężeniem humoru (w „Belgariadzie” on był jednak trochę bardziej zróżnicowany i mniej nachalnie dawkowany, tu zaś prawie wszyscy rozmawiają ze sobą ze swadą i zgryźliwością charakterystyczną dla Silka/Kheldara). A może dlatego, że tak jak tam poszczególne krainy i nacje zarysowane były mocną, charakterną kreską, tak tu zlewały mi się ze sobą i stanowiły niezbyt wciągającą, jednorodną masę. Nieszczególnie zżyłem się z geografią, historią czy socjologią tego świata. A jednak jest w nim dużo fajnych fabularnych pomysłów i krzepkich postaci, jak bohater tytułowy albo bogini Dweia, przez co nie miałem wrażenia, że czytam odgrzewanego kotleta opakowanego w nową okładkę. Mimo wszystko polecam, jeśli ktoś lubi Eddingsów. Mocne 6/10.
Daniel Janus - awatar Daniel Janus
ocenił na65 lat temu
Diamentowy Tron David Eddings
Diamentowy Tron
David Eddings
Nieco mniej znany cykl/seria autora "Belariady" Davida Eddingsa, jednego z moich ulubionych autorów fantasy z dawnych lat. Zaczytywałem się obydwoma będąc nastolatkiem. Wróciłem po latach z ciekawości jak odbiorę go, jako dorosły, w dodatku o wiele bardziej oczytany czlowiek. Źle nie jest... Ciekawa historia, pomysły, zakony rycerskie, różnego rodzaju bogowie, starsi i młodsi, intrygi kościelno/polityczne, magia, trolle i przed wszystkim – jak to u niego – zróznicowane i barwne postaci, bohaterowie. Poczynając od drobnego złodziejaszka, poprzez samych rycerzy w tym głównego bohatera, na różnego rodzaju spotykanych przez nichprzyjaciół. Nie ma zbyt wiele przemocy, czy różnego rodzaju wątpliwych scen (jak chociażby u Ziemiańskiego) - typowe można by powiedzieć, ale przyjemnie napisane High Fantasy, mające w dodatku , podobnie jak "Belgariada", kontynuuacje. Teoretycznie dla ludzi w każdym wieku, ale praktycznie raczej dla młodszych czytelników (nastolatków i tzw young adult). Ewentualnie dla ludzi mniej obeznanych z gatunkiem, lub też właśnie szukających takiej właśnie, lżejszej nieco, łatwiejszej i przyjemniejszej lektury. Starszego, względnie bardziej doświadczonego czytelnika, aczkolwiek czyta się przyjemnie, może razić nieco język, względnie momentami "naiwność" typowa dla tego podgatunku. (high fantasy) Bohaterom niezależnie od różnych przeciwności, wszystko się udaję, mało kto ginie, a jeśli już to przeważnie ci źli. Czarne jest czarne, a białe, białe. I wszystko jasne. Sentyment pozostał, nadal szybko i z przyjemnością się czyta, pomimo, że któryś tam raz, ale widać różnicę w porównaniu z bardziej "dorosłymi" pozycjami z tego gatunku (Rothfus, Sanderson, Erikson, Sapkowski itp) Dam 7/10 jeśli idzie o ten podgatunek, rodzaj fantasy.
Maciek - awatar Maciek
ocenił na75 miesięcy temu

Cytaty z książki Szafirowa róża. Tom 1

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Szafirowa róża. Tom 1