Wenanty Katarzyniec. Zwyczajne życie, niezwykły człowiek

Okładka książki Wenanty Katarzyniec. Zwyczajne życie, niezwykły człowiek autora Edward Staniukiewicz OFMConv, 9788374853095
Okładka książki Wenanty Katarzyniec. Zwyczajne życie, niezwykły człowiek
Edward Staniukiewicz OFMConv Wydawnictwo: Wydawnictwo Franciszkanów "Bratni Zew" biografia, autobiografia, pamiętnik
232 str. 3 godz. 52 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Data wydania:
2018-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2018-01-01
Liczba stron:
232
Czas czytania
3 godz. 52 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374853095
Średnia ocen

8,8 8,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Wenanty Katarzyniec. Zwyczajne życie, niezwykły człowiek w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Wenanty Katarzyniec. Zwyczajne życie, niezwykły człowiek

Średnia ocen
8,8 / 10
13 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Wenanty Katarzyniec. Zwyczajne życie, niezwykły człowiek

Sortuj:
avatar
679
222

Na półkach:

Zwykła biografia niezwykłego człowieka 🕊

✨️ „Będę starał się żyć tak, jakby ten dzień był ostatnim w moim życiu.” ✨️

Uwielbiam czytać o postaciach, których przeżycia nie tylko uczą ale i przekazują wiele wartości i inspiracji 🌿

Książka jest dokładnie opisuje życie Wenantego. Opisy przeplatane są zdjęciami miejsc z jego życia, dokumentami archiwalnymi - można zapoznać się nawet ze świadectwem dojrzałości czy świadectwem chrztu 📚

Zwykła biografia niezwykłego człowieka 🕊

✨️ „Będę starał się żyć tak, jakby ten dzień był ostatnim w moim życiu.” ✨️

Uwielbiam czytać o postaciach, których przeżycia nie tylko uczą ale i przekazują wiele wartości i inspiracji 🌿

Książka jest dokładnie opisuje życie Wenantego. Opisy przeplatane są zdjęciami miejsc z jego życia, dokumentami archiwalnymi - można zapoznać się...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1208
425

Na półkach: , ,

Spoglądając w historię Kościoła, wielokrotnie możemy zaobserwować, że tam gdzie pojawia się święty, zaraz obok niego staje kolejny, jak gdyby się przyciągali. Pojawił się
św. Franciszek z Asyżu, a za chwilę obok niego była już św. Klara. Jeszcze się św. Klara dobrze nie zadomowiła w klasztorze San Damiano, a obok miała już św. Agnieszkę. I tak można by długo wyliczać.

Podobną sytuację możemy zobaczyć w życiu św. Ojca Maksymiliana Kolbe. Męczennik z Niepokalanowa również żył wśród świętych braci, tych ogłoszonych błogosławionymi,
i tych, którzy jeszcze nie zostali wyniesieni na ołtarze. Wśród nich znajduje się Sługa Boży o. Wenanty Katarzyniec, o którym św. Ojciec Maksymilian mówił, że

„nie silił się na rzeczy nadzwyczajne, ale zwyczajne wykonywał w sposób nadzwyczajny”.

O ojcu Wenantym słyszałam w przeszłości, nawet z ciekawości jak to ja, kupiłam jego biografię. A niech będzie, kiedyś przeczytam, po czym wepchnęłam ją głęboko do półki. I tak by zostało, gdyby nie parę zdarzeń, które miały miejsce około dwóch tygodni temu
.
Mój syn ma pewne problemy życiowe. Bardzo to przeżywam ponieważ kocham go, a serce moje pękało widząc jego ból. Pewnego wieczoru poprosiłam Boga o znak, żeby mi pokazał, że wszystko dobrze się ułoży, po czym stwierdziłam, że jestem szalona, bo powinnam, wierzyć, a nie domagać się znaków. Na drugi dzień rano poszłam na zakupy i nagle czuję za plecami jak mnie ktoś woła. To była moja znajoma, której bardzo dawno nie widziałam. Ona dużo podróżuje ostatnio, zwiedza "święte miejsca". W trakcie rozmowy wyszło, że ja z racji swojej pracy nie mam możliwości podróżowania a z chęcią bym w takie podróże się wybrała. Ela stwierdziła, ze pomodli się za mnie, żeby znalazło się rozwiązanie i na pewno pojadę/polecę. Wtedy mnie olśniło i poprosiłam ją, że jeśli może się modlić, to ja poproszę nie o te moje podróże, ale za syna. A ona mi odpowiedziała, że oczywiście i że ma taka grupę swoją i one modlą się do Ojca Wenantego i cuda się dzieją...
Gęsia skórka mi na rękach wyszła i zrozumiałam, że to jest ten znak ! Powiedziałam to Eli, a ona tylko się uśmiechnęła, rzekła;
"Będzie dobrze, ja wierzę w cuda", po czym odwróciła się i poszła w swoją stronę...

Kilka dni temu robiłam porządki w książkach i zajrzałam do półki, tej właśnie półki, do której bardzo rzadko zaglądam, tak tam mam poupychane różne książki. Wzięłam pierwszą ruszyłam, a na moje ręce wypadła druga z kolei. Jaka ?? Właśnie ta o Ojcu Wenantym, ta, którą kilka lat temu upchnęłam tam głęboko.
Stąd w moim wyzwaniu czytelniczym w poprzednim tygodniu była powyższa pozycja. Ja w przypadki nie wierzę. Wierzę w znaki i cuda. :)

Wiem, że nie do wszystkich dotrę tą historią, wiele osób może spojrzeć na nią ironicznie...
Jednak ja zbyt wiele w życiu przeszłam i wiem ile zawdzięczam Bogu i Maryi. Nie wstydzę się swojej wiary.

Józef Katarzyniec (o. Wenanty) urodził się 7 X 1889 roku w Obydowie niedaleko Lwowa. Rodzice Józefa, Agnieszka i Jan byli bardzo bogobojnymi, skromnymi ludźmi. Chłopiec od najmłodszych lat we wszystkim był inny od swoich rówieśników. W wieku 7 lat już mówił, że chce zostać kapłanem. Studia, nowicjat, aż w końcu nadszedł czas, że 8 XII 1912 otrzymał święcenia kapłańskie w Zakonie OO. Franciszkanów

"Być sługą Boga jest największym zaszczytem człowieka"

Wszędzie, gdzie się pojawiał wzbudzał szacunek. Był niesamowicie radosny i uczynny. Wspaniały, pilny uczeń, a później wielce ceniony nauczyciel nowicjuszy. Wśród wiernych miał wielki autorytet, ogromne poważanie. Niesamowicie skromny i pokorny. Miał niezwykłą energię do wypełniania wszystkiego co postanowił. Na pierwszy rzut oko dla obcych był niepraktyczny, nieżyciowy, nierealny. Taki, którego współczesność i świat nie lubi.
Zmarł w wieku 32 lat ( 1921 roku)na gruźlicę. Kolejny święty człowiek, który umiera w tak młodym wieku.

Książka niewielki rozmiarów, przepięknie wydana, na końcu opatrzona kilkunastoma zdjęciami. Czyta się ją z wielką przyjemnością. Życie Józefa Katrzayńca wplecione jest w tło historyczne, dotyczy to głównie I wojny światowej.

Sława świętości O. Wenantego rosła i rośnie nie tylko w Zakonie franciszkańskim, ale i na zewnątrz, powiększana przez liczne łaski, wypraszane za jego wstawiennictwem. Niesamowita postać o. Wenantego przyciąga wielu pielgrzymów do Kalwarii Pacławskiej niedaleko Przemyśla. Istnieje również strona wenanty.pl , gdzie można złożyć ( za darmo !) intencje, w których za wstawiennictwem o. Wenantego modlą się każdego dnia franciszkanie. Modlą się i wypraszają łaski u Boga, i cuda się dzieją...

Spoglądając w historię Kościoła, wielokrotnie możemy zaobserwować, że tam gdzie pojawia się święty, zaraz obok niego staje kolejny, jak gdyby się przyciągali. Pojawił się
św. Franciszek z Asyżu, a za chwilę obok niego była już św. Klara. Jeszcze się św. Klara dobrze nie zadomowiła w klasztorze San Damiano, a obok miała już św. Agnieszkę. I tak można by długo...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
69
814

Na półkach: ,

Bardzo dobrze słuchało mi się audiobooka. Jestem wierząca, dlatego lubię książki religijne.

Bardzo dobrze słuchało mi się audiobooka. Jestem wierząca, dlatego lubię książki religijne.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

25 użytkowników ma tytuł Wenanty Katarzyniec. Zwyczajne życie, niezwykły człowiek na półkach głównych
  • 14
  • 11
10 użytkowników ma tytuł Wenanty Katarzyniec. Zwyczajne życie, niezwykły człowiek na półkach dodatkowych
  • 3
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Jerzy Popiełuszko. Prawda przeciw totalitaryzmowi Charles Wright
Jerzy Popiełuszko. Prawda przeciw totalitaryzmowi
Charles Wright Bernard Brien
Postać księdza Popiełuszki pojawiła się z moim życiu w momencie, kiedy byłam na dnie. Psychicznym, finansowym. Chyba każdym możliwym. To była taka jedna chwila, gdy przeglądałam internet i nagle postanowiłam poczytać coś więcej o tym duchownym. Nie spodziewałam się, że będzie to przełom na tyle duży, że ja - jako osoba antyklerykalna i niesympatyzująca z instytucją kościoła (nie z samą wiarą) - poczułam, iż zyskałam swego rodzaju anioła stróża moich myśli. Kogoś, kto mogłabym nazwać towarzyszem podróży.  Śmiało mogę powiedzieć, że nie był to jedyny przypadek, w którym przekonałam się, że ksiądz Popiełuszko chce być obecny w moim życiu. Wracając z tegorocznych wakacji nad morzem - zupełnym (nie)przypadkiem - zabłądziliśmy w miejscowości Górsk, dokładnie tam, gdzie 19 października 1984 roku został on porwany przez esbeków. W miejscu tym stoi teraz pomnik upadłego krzyża, przez który przewieszona jest czerwona szarfa. Wokół spokojnie rosną niebotyczne sosny i młode dęby, świadkowie tych wydarzeń. Mimo ruchliwej ulicy tuż obok, w samym tym miejscu panuje przejmująca cisza. Po kilku chwilach przebywania tam, mimo tego, iż stała się tutaj ogromna tragedia, poczułam spokój. Jakąś ulgę. Aż zaczęłam płakać, a były to błogie łzy. Miałam wrażenie, że nie jestem tam sama i to mnie ukoiło. Zupełnie nie rozumiałam swojej reakcji, ale nie potrafiłam przestać płakać. To było niezwykłe doświadczenie. Od tych lipcowych dni ksiądz Popiełuszko nie opuszcza moich myśli.W portfelu noszę obrazek z modlitwą do niego i wspominam go, czy dzieje się coś złego w moim życiu. Książka, o której chcę dziś napisać, pozwoliła mi bliżej poznać legendę walczącą miłością, dobrem i prawdą. Jej autorem jest francuski ksiądz, Bernard Brien, który może pochwalić się bardzo nietypową drogą do swojego kapłaństwa, i za pośrednictwem którego Jerzy Popiełuszko dokonał cudu uzdrawiając mężczyznę chorego na białaczkę, będącego już w stanie agonii. Ksiądz Popiełuszko jawi się w tych wspomnieniach jako bardzo wrażliwy i skromny mężczyzna, z ogromną charyzmą wiary, umiłowaniem Boga i prawdy. A prawdę kochał i bronił jej ponad wszystko. Za nią zresztą cierpiał niewyobrażalne rzeczy i oddał życie. O tym wszystkim możecie przeczytać właśnie tutaj. Zabrzmi to dziwnie i może niepoważnie, ale - zyskałam przyjaciela. Takiego niewidzialnego, ale któremu jestem w stanie wszystko powiedzieć. Wiem, że będę wysłuchana i że wskaże mi właściwą drogę. Aktualnie zmagam się z bardzo nieprzyjemną sytuacją w pracy. Walczę z plotkami o prawdę. I choć jest ciężko, wiem, że prawda zwycięży. I że warto "zło dobrem zwyciężać".  Zuzanna Bębnowicz czytelniaprzykwiatowej13.blogspot.com
zuzanna bębnowicz - awatar zuzanna bębnowicz
ocenił na73 lata temu
Wenanty Katarzyniec Polski Szarbel Tomasz P. Terlikowski
Wenanty Katarzyniec Polski Szarbel
Tomasz P. Terlikowski
Ebook w abonamencie legimi. Na tę nieznaną mi postać franciszkanina, mającego tytuł sługi bożego, trafiłam poprzez zachęcającą recenzję znajomej z lc Agnieszki Żelaznej. Polski Szarbel, rozwiązujący nasze codzienne problemy – jakże potrzebowalabym pomocy kogoś takiego, bo problemów mi ostatnio nie brakuje – pomyślałam sobie😊. Spodziewałam się po autorze bardziej wciągającego stylu, ale niestety – tej pozycji nie czyta się lekko, zwłaszcza na początku, bo Terlikowski bardzo szczegółowo przedstawia życie i pracę Wenantego Katarzyńca. Warto jednak doczytać do końca, bo im dalej, tym ciekawiej. Przypisy są obszerne, czasem z dokładnymi objaśnieniami, a bibliografia- imponująca. Widać, że autor nie szczędził czasu i wysiłku, żeby spłacić w tej formie dług u Wenantego za spełnienie prośby pisarza. O innych spełnionych prośbach jest w tej książce niewiele, ale kiedy weszłam na stronę internetową Wenantego, to znalazłam tam mnóstwo literatury na ten temat i innych materiałów. Są nawet apki w różnych językach z jego modlitwami. Wenanty był osobą bardzo pracowitą, niesamowicie pobożną (święty już za życia w oczach współczesnych),jako introwertyk musiał się przemóc, opiekując się klerykami. Podobało mi się, że bardziej niż wywody teologiczne lubił przytaczać słuchaczom konkretne opisy cudów. Zastanawiam się, czy przesadnym umartwianiem (siedzenie godzinami w zimnym konfesjonale, niedbanie o posiłki i ciepłą odzież) nie łamał 5-go przykazania „nie zabijaj”, czyli nie zabijaj i samego siebie przez brak dbałości o ciało, ale niech to Bóg rozstrzygnie. A skoro spełnia prośby składane za pośrednictwem Wenantego, to chyba to Bogu nie przeszkadzało? 😉. Polecam tę pozycje i osobę Wenantego, bo to postać ciekawa - sam nie miał lekko w życiu, a dowodów na to, że pomaga, jest sporo. Warto się nim zainteresować. Polecam też recenzję Agnieszki Żelaznej.
kuzo - awatar kuzo
ocenił na72 lata temu
Ufam. Śladami siostry Faustyny Grzegorz Górny
Ufam. Śladami siostry Faustyny
Grzegorz Górny
Książka Ufam autorstwa Grzegorza Górnego i Janusza Rosikonia opowiada o niełatwym życiu wtedy jeszcze Heleny Kowalskiej a później świętej siostry Faustyny, która urodziła się pod Łodzią w małej wsi, gdzie pomimo ciężkiej pracy swoich rodziców, w rodzinie  była straszna bieda. Dlatego Helena wraz ze  siostrami musiała udać się na służbę do miasta. Jednak od zawsze odczuwała powołanie do służby w kościele  to, co stanęło jej na przeszkodzie, to brak posagu, który wtedy musiała otrzymać każda  dziewczyna, która miała zamiar wstąpić do klasztoru. Rodzice a w szczególności jej ojciec był przeciwnym zamiarom córki, jednak głos Boga był silniejszy. Długo szukała zgromadzenia, w którym   mogłaby pełnić wole Najwyższego. Jednak siostry w zakonie  często jej dokuczały z tego powodu, że objawia się jej Jezus Miłosierny uznawaną ją za chorą psychicznie. Jednak trwała dzielnie przy swoich obowiązkach do tego doszła jej ciężka choroba, z którą musiała się zmagać gdzie, brakowało siły do pracy, lecz całe życie poświęciła bogu.  Dla mnie jako osobie z niepełnosprawnością ta publikacja ukazała, że pomimo przeciwności losu niezależnie od stanu zdrowia czy majątku można czynić wielkie rzeczy, muszą być one tylko zgodne, z wolą bożą a święta siostra Faustyna jest tego przykładem.  Tę publikację kieruje do wszystkich  osób, które zamierzają pogłębić kult bożego miłosierdzia, przeżywają różnego rodzaju rozterki, kryzysy, załamania niech ta książka stanie się dla nich  pewnego rodzaju lekarstwem antidotum na to co ich aktualnie otacza i doda im siły w codziennym życiu.
kris - awatar kris
ocenił na102 lata temu
Chiara Corbella Petrillo w opowieściach świadków. Droga małych kroków praca zbiorowa
Chiara Corbella Petrillo w opowieściach świadków. Droga małych kroków
praca zbiorowa
Urodziła się 9 stycznia 1984, zmarła w wieku 28 lat 13 czerwca 2012 roku. Była rzymianką, pełną miłości do Boga. Była wdzięczna Bogu za całe jej życie, mimo iż nie było ono łatwe. Kobieta zaraz po ślubie zaszła w ciąże, gdy dowiedziała się iż jej dziecko nie przeżyje, cierpi na bezmózgowie, nie ma czaszki i jej mózg się nie rozwinął, nie wiedziała jak to powiedzieć mężowi. Nie odzywała się ani słowem dwa dni. Gdy wyznała to swojemu partnerowi, razem płakali w swoich objęciach. jej córka Maria żyła jedynie pół godziny, a kolejny syn niewiele dłużej. Mimo to te doświadczenia nie pozbawiły jej wiary. Gdy kobieta po raz trzeci zaszła w ciąże, która miała szanse się utrzymać, okazało się iż Chiara ma nowotwór. Nie musiała się długo zastanawiać, od razu zdecydowała, iż z leczeniem poczeka dopiero do porodu, aby nie zaszkodziło ono dziecku. Nowotwór zabrał jej oko, a kobieta nadal nie traciła wiary w Boga. Przy porodzie syna nie zgodziła się na cesarskie cięcie, ponieważ wiedziała, że dziecko zaraz umrze, chciała dla niego cierpieć. Gdy zaszła w ciążę z Franceskiem. Niestety nowotwór coraz bardziej dawał o sobie znać. Zaraz po porodzie kobieta została uśpiona i intubowana. Chirurdzy przeprowadzili jej operację języka, a następnie usunęli węzły chłonne. Dlatego też Chiara nosiła wysokie golfy- aby zakryć blizny. Zaraz po badaniu wyciętych węzłów, następuje chemio i radioterapia. Bohaterka nie może jeść, cierpi na infekcje, nie może mówić przez co lato spędza z sondą karmiącą w brzuchu. Niestety nowotwór języka to nie jest jej największy problem. Zaczynają się przerzuty na płuca. Gdy Chiara przyjęła komunię świętą, powiedziała iż właśnie w tej chwili przyszedł do niej prawdziwy lekarz. Już wiedziała że umiera, zaczęła się żegnając z rodziną i mówić że ją kocha. "Wykorzystywała każdy najmniejszy mięsień w ciele, żeby oddychać, jak nasz Pan na krzyżu, i każdego się chwytała: wielu z nas z dumą nosiło ślady paznokci Chiary na swoich rękach. A potem wydała swoje trzecie tchnienie."
Dominika Rudzka - awatar Dominika Rudzka
oceniła na77 lat temu
Ojciec Pio Tom 1 Luigi Peroni
Ojciec Pio Tom 1
Luigi Peroni
Fantastycznie napisana książka, nie raz wzruszyłem się, czytając o Św. Ojcu Pio, jak już od najmłodszych lat głęboko wierzył w Boga, sklejając z gliny Feretron i robiąc wraz ze swoimi kolegami procesję, jako rodzaj dziecięcej zabawy religijnej, których to kolegów wcale ta zabawa, aż tak nie wciągała, jak młodego Ojca Pio.  Na kartach tej biografii niejednokrotnie można się uczyć najgłębszej postawy religijnej, co jest szczególnym atutem tej książki, patrząc na liczne udokumentowane prześladowania Ojca Pio płynące z samej instytucji kościelnej, które Ojciec Pio z pokorą pobożnością i ufnością w Bogu przyjmował na siebie. Dla przykładu gdy jeden z jego braci zakonnych zaoferował pomoc Ojcu Pio w sprawie przyjmowania barbituranów, w celu leczenia jego stygmatów Św. Ojciec Pio, spokojnie odpowiedział "Myśl nad tym jak być dobrym mnichem, a nie jak być dobrym lekarzem". Co pięknie pokazuje priorytety tego świętego. Obecnie stosowania barbituranów jest legalne tylko w Rosji, Barbiturany stały się przyczyną śmierci, Ojca Pio w biografii jest informacja, że w pośmiertnym teście krwi Św. Ojca Pio wykryto wysokie stężenie barbituranów, które było mocno powyżej dawki śmiertelnej. W media dość powszechne są liczne artykuły przypisujące liczne przepowiednie Ojca Pio, czy to o słynnych trzech dniach ciemności, czy też o przyszłym zepsuciu moralnym kościoła i wymierzeniu przyszłej kary za te grzechy przez Boga. Natomiast w książce nie ma o tego typu przepowiedniach ani słowa, owszem pojawiają się pewne przepowiednie Ojca Pio, ale dotyczą sytuacji geopolitycznej tamtych czasów, I i II Wojna światowa, natomiast nie ma informacji, by Ojciec Pio przepowiedział trzy dni ciemności, z racji na to, że książka jest oparta na dokumentach kanonizacyjnych Ojca Pio, można się zastanawiać czy pominięcie w tak skrupulatnej biografii tych przepowiedni jest zaprzeczeniem wiarygodności przesłanek medialnych o tych przepowiedniach przypisywanych Św. Ojcu Pio. Książkę polecam każdemu, kto chciałby poczuć i zrozumieć namacalną misję Boga na ziemi. Mnie ta biografia umożliwiła poradzenie sobie z różnymi dylematami i wątpliwościami religijnymi, naświetlając złożone problemy pod właściwą perspektywą.
HomoViator - awatar HomoViator
ocenił na91 rok temu
Wspomnienia z Kazachstanu Władysław Bukowiński
Wspomnienia z Kazachstanu
Władysław Bukowiński
Generalnie książka piękna. Nie tyle o życiu księdza, a o ewangelizacji. Jednak nie wszystko mi się w niej podobało. Kazachstan jest krajem, który chętnie bym odwiedził. Duży obszar, mało ludzi. Piękne krajobrazy i przyroda. Ksiądz miał to "za darmo" :). Dobrowolnie przyjął obywatelstwo sowieckie - po wyjściu z łagru w 1955 roku. Sceptycznie nastawiony do endecji i jej "płytkiego katolicyzmu". Zajął się apostołowaniem na Wschodzie, gdzie w azjatyckiej części ZSRR był jednym z kilkunastu kapłanów katolickich. Pasterzował bez kościołów i parafii jako kapłan-domokrążca. Z represjami, ale też półlegalnie, często za milczącą (jak sam mówił) zgodą władz sowieckich. Mając w posłudze około 50 tysięcy wiernych - głównie Polaków i Niemców w rejonie Karagandy. Plus dalsze wyprawy misyjne. Z pomocą świeckich - jak np. Gertruda Detzel. Czy rodzina Haagów, u której pomieszkiwał. Nie był tam oczywiście jedyny. Z innych duchownych warto wymienić np. Aleksego Żareckiego czy Serafina Kaszubę. Oczywiście jak po księdzu można się spodziewać nie ma tu żadnej zajadłej nienawiści do Rosjan. Bardzo ciekawe są uwagi na temat tamtejszych Polaków, Niemców, Ukraińców. Na przykład o zapatrzonych w Moskwę, zruszczonych Ukraińcach z Donbasu - zwanych Chochołami. Czy o stalinowskiej intrydze powrotu grekokatolików do prawosławia - której przewodził unicki ksiądz Gabriel Kostelnik. Ciekawe jest też porównanie jego życia, do życia jego brata - Zygmunta. Pokazuje to tylko jak trudne to były czasy. Spora czcionka.
Nagzymsie - awatar Nagzymsie
ocenił na97 lat temu
Brat Elia. Anioł ze stygmatami zatrzymał się w moim domu Fiorella Turolli
Brat Elia. Anioł ze stygmatami zatrzymał się w moim domu
Fiorella Turolli
Są książki, które zostają z nami do śmierci, które sprawiają, że poczujemy zachwyt, smutek, szczęście. "Anioł ze stygmatami zatrzymał się w moim domu" jest jedną z takich pozycji. Tytułowym aniołem jest brat Elia. Włoski stygmatyk, mistyk. Człowiek niezwykły, z bardzo ciekawą historią życia. Z tego, co przeczytałam w tej książce, brat Elia nie miał łatwego dzieciństwa. Zresztą i późniejsze jego życie nie należy do życia, które większość z nas by sobie wymarzyła. A jednak ten człowiek wydaje się szczęśliwy. Ba, sprawia wrażenie człowieka niesamowicie dobrego, którego pragnie się poznać. Zanim sięgnęłam po tą książkę, nie słyszałam o bracie Elia. Żałuję nieco tego. Szczególnie, że na youtubie można znaleźć mnóstwo materiałów o nim, Podobnie jak w sieci, artykułów na jego temat. Z drugiej strony, dzięki temu mogłam poznać brata Eli takim jakim go widziała autorka - Fiorella Turolli. Fiorella opisuje brata Eli ze swojej perspektywy. Przeczytamy więc o pierwszym spotkaniu brata Eli i autorki, o następnych spotkaniach, o uczuciach, którymi dążyła brata Eli. Poznamy taką historię życia brata Eli, jaką poznała Fiorella. Czytając, czułam, iż dla autorki ta książka jest bardzo osobista. Czułam więź autorki z bratem Eli i nawet nieco jej tego zazdrościłam. Ale też poczułam dobro płynącej z tej lektury. Czułam wiele, gdyż ta pozycja jest pełna emocji. Ją nie da się czytać, niczego nie czując. Zawsze myślałam, że niewielu było stygmatyków. Nigdy nie zastanawiałam się, czy współcześnie jakiś żyje. W ogóle nie zastanawiałam się za wiele nad współczesnymi świętymi (że to tak ujmę). Dla mnie jedynym, wielkim stygmatykiem (i człowiekiem) zawsze był ojciec Pio. O nim słyszałam, o nim wiedziałam i jakoś tak wierzyłam, że jego stygmaty są prawdziwe. W przypadku innych osób było różnie, choć bardziej sceptycznie. Poza o. Dolindo Ruotolo i właśnie bracie Eli. Nie wiem, czy to sprawka autorki, ale uwierzyłam w jego głęboką wiarę, dobro i stygmaty. Książkę tą polecam każdemu. Dobrze się ją czyta, nie zanudza, a raczej zaciekawia. Sprawi, że nieco inaczej spojrzymy na świat. Ja przynajmniej po tej książce inaczej spojrzałam na to, co mnie otacza. Nie wiem, czy ta książka zmieni coś realnie w moim życiu. Mam nadzieję, że tak. Przeważnie książki, które mnie zachwyciły, bądź poczułam coś przy nim, zostawały już przy mnie czy też we mnie na zawsze. Mam nadzieję, że z tą będzie podobnie. Na pewno zaś teraz poszukam jakiś filmików bądź artykułów o bracie Elim i pogrążę się w lekturze. Być może dowiem się o nim coś nowego. Bądź usłyszę czy tez przeczytam jego słowa, które jakoś wpłyną na moje życie.
Magdalena - awatar Magdalena
oceniła na86 lat temu

Cytaty z książki Wenanty Katarzyniec. Zwyczajne życie, niezwykły człowiek

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Wenanty Katarzyniec. Zwyczajne życie, niezwykły człowiek