Zapytaj astronautę. Wszystko, co powinieneś wiedzieć o podróżach i życiu w kosmosie

Okładka książki Zapytaj astronautę. Wszystko, co powinieneś wiedzieć o podróżach i życiu w kosmosie autorstwa Tim Peake
Okładka książki Zapytaj astronautę. Wszystko, co powinieneś wiedzieć o podróżach i życiu w kosmosie autorstwa Tim Peake
Tim Peake Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece popularnonaukowa
264 str. 4 godz. 24 min.
Kategoria:
popularnonaukowa
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Ask an Astronaut. My Guide to Life in Space
Data wydania:
2018-03-15
Data 1. wyd. pol.:
2018-03-15
Liczba stron:
264
Czas czytania
4 godz. 24 min.
Język:
polski
ISBN:
9788365442673
Tłumacz:
Zbigniew Kościuk
Czy w kosmosie jest szybki internet? Kiedy człowiek postawi stopę na Marsie? Jak pachnie przestrzeń kosmiczna? Czy w stanie nieważkości da się korzystać z iPada? Czy każdy z nas może zostać astronautą?

Czy zdarzyło ci się patrzeć w nocne niebo i zastanawiać się, jakie tajemnice może skrywać ogrom przestrzeni kosmicznej? Czy wyobrażałeś sobie kiedyś, jak to jest być astronautą i patrzeć na Ziemię z góry?

Wcale nie musisz aplikować o pracę w agencji kosmicznej, aby poznać odpowiedzi na te i setki innych pytań, na które w niniejszej książce odpowiada brytyjski astronauta, Tim Peake.

Dzięki tej wspaniałej książce poczujesz się jak prawdziwy badacz kosmosu: usłyszysz ryk silników startującej w kosmos rakiety, zerkniesz w nocne niebo, by zobaczyć okrążającą Ziemię Międzynarodową Stację Kosmiczną i przekonasz się, jakie to jest podziwiać wschody i zachody słońca… 16 razy na dobę.

Ten pełen pasji do nauki przewodnik po życiu w kosmosie zabierze cię w niezwykłą podróż w kosmos, pokaże tajniki pracy astronauty i odkryje cuda technologii kosmicznej stworzonej przez człowieka.

Nie pozwól nikomu, aby powiedział ci, że nie możesz czegoś osiągnąć. – Tim Peake
Średnia ocen
7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zapytaj astronautę. Wszystko, co powinieneś wiedzieć o podróżach i życiu w kosmosie w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Zapytaj astronautę. Wszystko, co powinieneś wiedzieć o podróżach i życiu w kosmosie



1791 739

Oceny książki Zapytaj astronautę. Wszystko, co powinieneś wiedzieć o podróżach i życiu w kosmosie

Średnia ocen
7,5 / 10
700 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinie i dyskusje o książce Zapytaj astronautę. Wszystko, co powinieneś wiedzieć o podróżach i życiu w kosmosie

avatar
221
80

Na półkach:

Głównie dla osób rozpoczynających swoje zainteresowanie kosmosem, jednak wiele szczegółów z działania i funkcjonowania załogi ISS zostaje tutaj prosto i przejrzyście wyjaśnionych. Pozycja zarówno dla nastolatków jak i dorosłych.

Głównie dla osób rozpoczynających swoje zainteresowanie kosmosem, jednak wiele szczegółów z działania i funkcjonowania załogi ISS zostaje tutaj prosto i przejrzyście wyjaśnionych. Pozycja zarówno dla nastolatków jak i dorosłych.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1334
488

Na półkach: ,

Bardzo interesująca lektura zawierająca wiele faktów, ciekawostek i dotąd mi nieznanych informacji. Świetnie napisana, prostym i głównie nienaukowym językiem. Dla starszych i młodszych.

Bardzo interesująca lektura zawierająca wiele faktów, ciekawostek i dotąd mi nieznanych informacji. Świetnie napisana, prostym i głównie nienaukowym językiem. Dla starszych i młodszych.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
959
827

Na półkach:

Po tę książkę sięgnąłem z ciekawości — lubię tematy kosmiczne, a nazwisko Peake’a znam z relacji z ISS. „Zapytaj astronautę” to pozycja napisana w formie wywiadu, gdzie autor odpowiada na najczęstsze pytania o życie na orbicie. Na pierwszy rzut oka: rzecz lekka, przyjemna i pełna ciekawostek. W sam raz dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z tematyką eksploracji kosmosu.

Przyznam jednak, że dla kogoś, kto od lat śledzi relacje astronautów, czytał książki Scotta Kelly'ego, Chrisa Hadfielda czy oglądał dziesiątki filmów dokumentalnych, ta lektura może okazać się mocno wtórna. Nie znalazłem tu niczego, co by mnie zaskoczyło. To bardziej popularnonaukowa przystawka niż pełnoprawny kosmiczny posiłek.

Na plus zasługuje przyjemna forma wydania — sporo zdjęć i grafik sprawia, że książkę nie tylko się czyta, ale też przegląda. Można ją potraktować jak album z komentarzem. Dobra propozycja na prezent dla młodszych czytelników albo osób, które dopiero łapią kosmicznego bakcyla.

Dla mnie — szybki przegląd, odświeżenie znanych faktów i przypomnienie, że życie na stacji kosmicznej to nie tylko badania i technologia, ale też bardzo ludzkie, codzienne historie.

Po tę książkę sięgnąłem z ciekawości — lubię tematy kosmiczne, a nazwisko Peake’a znam z relacji z ISS. „Zapytaj astronautę” to pozycja napisana w formie wywiadu, gdzie autor odpowiada na najczęstsze pytania o życie na orbicie. Na pierwszy rzut oka: rzecz lekka, przyjemna i pełna ciekawostek. W sam raz dla tych, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z tematyką eksploracji...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

1647 użytkowników ma tytuł Zapytaj astronautę. Wszystko, co powinieneś wiedzieć o podróżach i życiu w kosmosie na półkach głównych
  • 853
  • 755
  • 39
370 użytkowników ma tytuł Zapytaj astronautę. Wszystko, co powinieneś wiedzieć o podróżach i życiu w kosmosie na półkach dodatkowych
  • 245
  • 29
  • 27
  • 22
  • 20
  • 15
  • 12

Tagi i tematy do książki Zapytaj astronautę. Wszystko, co powinieneś wiedzieć o podróżach i życiu w kosmosie

Inne książki autora

Tim Peake
Tim Peake
Tim Peake – pilot i astronauta Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) pochodzący z Wielkiej Brytanii. W 2016 roku ukończył misję Principia, w trakcie której przez pół roku pracował na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej Ekspedycji 46/47. Od lat jest ambasadorem brytyjskiej nauki i kariery w przestrzeni kosmicznej. Bardzo chętnie udziela się w mediach społecznościowych i uczestniczy w spotkaniach, promując naukę i inżynierię wśród uczniów szkół.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy Zapytaj astronautę. Wszystko, co powinieneś wiedzieć o podróżach i życiu w kosmosie przeczytali również

Mózg. Granica życia i śmierci Adrian Owen
Mózg. Granica życia i śmierci
Adrian Owen
"Wszystko, co żyje, umiera bez wyjątku, Lecz może i wraca, zacząć od początku. (Bruce Springsteen)" Jak to jest dobra książka! Chociaż tutaj także opis jest moim zdaniem nie do końca zgodny z treścią książki... bo ten "genialnie obmyślony sposób komunikacji" niekiedy jednak też zawodzi, co się okazuje na przykładzie innego pacjenta :) Generalnie można powiedzieć: jeśli uda się uzyskać "odpowiedzi", to znaczy że pacjent jest świadomy, jeśli się nie uda, to nie znaczy że na pewno świadomy nie jest. Poza tym książka wcale nie odpowiada na wypisane w opisie pytania! Ale je stawia, rozwija, są ciekawe rozważania na te tematy i jest to bardzo dobre! Szczerze powiedziawszy to spodziewałem się po książce zupełnie czegoś innego, może nawet jakichś ezoteryczno-duchowych relacji z pogranicza śmierci :P a tu jest czysta nauka i jestem rozczarowany - bardzo pozytywnie! Początek był dla mnie troszkę ciężki do przebrnięcia (no i niektóre momenty potem też),bo autor wszystko dokładnie tłumaczy co jest momentami nużące (ale konieczne) i zdarzało się odpływać myślami, więc na pytanie czy to najbardziej pasjonująca książka jaką przeczytałem odpowiem: nie; czy zawsze lekka do czytania? Nie. Ale i tak WARTO! Jednym z ciekawych zagadnień jest, czy odżywianie pacjenta za pomocą sondy jest częścią terapii czy nie? W końcu to nie respirator... Pewnie każdy pamięta głośną sprawę Terri Schiavo, też wtedy byłem za "zaprzestaniem podtrzymywania przy życiu" ale właśnie no dziś nie jestem już taki pewien czy to można nazwać podtrzymywaniem przy życiu... I nie chodzi o to, że ona mogła wyzdrowieć, bo zapewne nie, ale to jednak tylko odżywianie było - już bardziej humanitarnie byłoby chyba zastosować eutanazję wprost... Książka stawia też inne ciekawe pytania, np.. w kwestii świadomości: "Mogą zwrócić uwagę na nową zabawkę, ale z chwilą gdy zabawka znika im z pola widzenia, przestaje istnieć w ich świecie. Czy zatem jednomiesięczne niemowlęta są świadome? Czy „wiedzą”, że istnieją jako osoby i że istnieje świat zewnętrzny, z którym mogą wchodzić w interakcje, na który mogą wywierać wpływ i który może wpływać na nie? Jeżeli tak, to jaką formę może przybierać ta „wiedza”? Krótko mówiąc, określenie, czy w pierwszym miesiącu życia świadomość występuje czy nie, wcale nie jest proste i, jak łatwo się domyślić, zdania są podzielone: niektórzy uważają, że tak, inni nie są tego pewni. W Brazylii w 2010 roku dyskutowałem na ten temat z Dalaj Lamą i otrzymałem taką samą odpowiedź, jaką słyszę od badaczy mózgu: „To zależy, co rozumiesz przez świadomość”. Otóż to! Które zdolności umysłowe zaświadczają o świadomości? Debbie była w stanie wykryć mowę, nie dowodziło to jednak w przekonujący sposób – przynajmniej według mnie – że była świadoma. Nie każdy zgadza się z takim rozumowaniem. Popytajcie wśród znajomych, a bez wątpienia szybko znajdziecie kogoś absolutnie przekonanego, że jednomiesięczne dziecko jest świadome (być może sam tak uważasz). Proponuję pójść o krok dalej i spytać o płód. Czy on jest świadomy? Nawet najbardziej zatwardziali obrońcy tezy o występowaniu u człowieka świadomości mogą zacząć się łamać. Idźmy jeszcze dalej – a zygota, pojedyncza komórka powstała z połączenia plemnika i jajeczka, z której za dziewięć miesięcy urodzi się dziecko? Czy jest świadoma? Większość ludzi zgodzi się, że nie – częściowo dlatego, że zygota nie przejawia żadnych zdolności charakteryzujących noworodka. Poza tym nie wydaje się prawdopodobne, by organizmy jednokomórkowe były obdarzone świadomością. Powstaje tutaj interesujące pytanie: kiedy w cyklu rozwojowym – od zygoty przez płód, noworodka, kilkulatka do dorosłego - pojawia się świadomość? Nie ma większego znaczenia, czy uważasz, że jednomiesięczne niemowlę (czy nawet płód) jest obdarzone świadomością. Jeżeli zgadzasz się, że zygota prawie na pewno jej nie posiada, natomiast zdrowy dorosły z pewnością tak, wówczas gdzieś między tymi dwoma skrajnymi etapami życia musi nastąpić moment osiągnięcia świadomości. Ale gdzie? Oczywistym i widowiskowym punktem zwrotnym byłby moment narodzin, ale jest wysoce nieprawdopodobne, aby noworodek kilka minut po przyjściu na świat był bardziej świadomy niż dziewięciomiesięczny płód na chwilę przed porodem." I jeszcze jeden, dłuuugi cytat, ale muszę ;) "Wydawałoby się, że jeśli osoba z ciężkim uszkodzeniem mózgu, uznawana za wegetatywną, nagle okazuje się zdolna zakomunikować swoją wolę odejścia z tego świata, to wolę tę należy uszanować, zezwalając jej na odejście. Czy człowiek znajdujący się w podobnej sytuacji nie ma ewidentnego prawa do zakończenia życia? Muszę jednak stwierdzić, że odpowiedź na to pytanie wcale nie jest tak oczywista. Gdyby podeszła do ciebie zdrowa pod innymi względami osoba i oznajmiła, że chce umrzeć, czy twoją pierwszą reakcją nie byłoby zakwestionowanie jej stanu psychicznego? Albo przynajmniej jej trzeźwego osądu w danej chwili? Być może cierpi na depresję i nie jest w stanie podjąć zdroworozsądkowej decyzji. Ale nawet gdybyś potwierdził, że jest w pełni władz umysłowych, czy nie miałbyś odruchu, by sprawdzić, co powie następnego dnia i następnego tygodnia – czy przypadkiem nie zmieni zdania? Może akurat przechodzi trudny okres. Być może po pewnym czasie ten grobowy nastrój minie. (…) Tak czy tak, jakim prawem mielibyśmy oczekiwać większego społecznego przyzwolenia na przerwanie życia tylko dlatego, że ktoś znajduje się w szarej strefie świadomości? Czy komukolwiek należy pozwolić podjąć decyzję o własnej śmierci, bo takie jest jego życzenie? Nasza odpowiedź jako społeczeństwa na tego rodzaju pytania jest na ogół przecząca. Teraz jednak dysponujemy techniką, która pozwala wypowiedzieć się na ten temat samym pacjentom z szarej strefy. Wiedząc, że wielu z nich nie jest tym, na co wyglądają, powinniśmy bardzo głęboko zastanowić się, zanim podejmiemy w ich imieniu podobną decyzję. Z badań przeprowadzonych przez Stevena Laureysa ze współpracownikami wynika, że życzenia, które dziś wydają nam się oczywiste („Nie pozwól, żeby utrzymywano mnie przy życiu w szarej strefie świadomości”),nie pokrywają się z tym, czego rzeczywiście sobie życzymy w razie spełnienia się czarnego scenariusza. Zespół Stevena przebadał 91 osób z zespołem zamknięcia – świadomych, ale zdolnych porozumiewać się jedynie za pomocą mrugania albo pionowych ruchów gałek ocznych. Poproszono je o udzielenie odpowiedzi na pytania dotyczące przebiegu ich choroby, aktualnego samopoczucia oraz postaw dotyczących życia i śmierci. Zmierzono też deklarowaną jakość życia na skali od +5 (odpowiednik najszczęśliwszych chwil sprzed choroby) do –5 (poziom najgorszych zaznanych doświadczeń). Wbrew temu, czego większość z nas mogłaby się spodziewać, pacjenci w większości (72 procent spośród tych, którzy udzielili odpowiedzi) oświadczyli, że są szczęśliwi. Co więcej, poziom szczęścia w tej grupie był wprost proporcjonalny do czasu, jaki upłynął od zapadnięcia na chorobę! Choć większość z nas deklaruje, że nie chciałoby kontynuować życia z zespołem zamknięcia po uszkodzeniu mózgu, tylko 7 procent wszystkich ankietowanych przez Laureysa wyraziło życzenie poddania się eutanazji, co sugeruje, że nasze przewidywania swoich przyszłych życzeń na wypadek najgorszego są błędne. Przeciwnie, większość pacjentów z syndromem zamknięcia jest stosunkowo zadowolona z jakości życia – śmierć bynajmniej nie jest najczęstszym wyborem osób, które faktycznie doświadczyły tych stanów. (…) Wyniki tych badań podważają zdolność kogokolwiek z nas do należytej oceny naszych przyszłych życzeń na wypadek ciężkiego uszkodzenia mózgu. Czy zatem sporządzanie testamentu życia nie jest ryzykowne? Wyobraźmy sobie grozę sytuacji, w której – ponieważ wydaliśmy dyspozycję o niestosowaniu terapii podtrzymującej życie – pozostajemy w pełni świadomi w momencie wykonywania tego polecenia wbrew naszej (aktualnej) woli…" - to jest właśnie powód, dla którego raczej nigdy nie wyrażę żadnej deklaracji co do siebie na taki wypadek :P Reasumując: książka nie zawsze najłatwiejsza w czytaniu ale bardzo dobra! [ https://intothegrayzone.com/mindreader/ - wideo autora z niektórymi przypadkami z książki ] (czytana/słuchana: 1-5.10.2024) 5/5 [9/10]
lex - awatar lex
ocenił na81 rok temu
Dziwne przypadki ludzkiego mózgu Sam Kean
Dziwne przypadki ludzkiego mózgu
Sam Kean
"Dziwne przypadki ludzkiego mózgu" Sama Keana to bardzo dobra książka popularnonaukowa, z którą można rozpocząć swoją przygodę z neurobiologią. Autor bardzo przystępnie opisuje ustalenia wielu pokoleń naukowców i stosuje do tego język prosty, pozbawiony hermetycznej terminologii. Dodatkową zaletą recenzowanej pozycji jest bardzo narracyjny sposób przedstawiania treści, ponieważ każdy rozdział zaczyna się od studium przypadku osoby, która cierpiała na konkretne neurologiczne schorzenie wynikające przeważnie z nabytego uszkodzenia mózgu. Sam Kean każdy taki przypadek osadza w historycznym kontekście, co jest bardzo cenne, ponieważ oprócz przyswajania sobie informacji dotyczących budowy i funkcjonowania mózgu dowiadujemy się o wielu ciekawych postaciach z przeszłych wieków i epok. Książkę czyta się trochę jak dobry kryminał, ponieważ: - mamy ofiary, których mózgi nie funkcjonują prawidłowo; - mamy detektywów, w tej roli głównie występują lekarze i/lub chirurdzy próbujący ustalić jaki konkretny obszar mózgu został uszkodzony (chociaż autor opisuje również wyjątkowo nieetycznych badaczy, którzy bardziej nadawaliby się do roli przestępców niż bohaterów); - mamy wreszcie winowajcę, czyli uraz, uszkodzenie, albo defekt konkretnej części danego mózgu. Taki sposób prowadzenia narracji jest niezwykle atrakcyjny i sprawia, że wiedzę przyswajamy mimowolnie i bez wysiłku. Sam Kean nie spieszy się z przekazaniem jak największej liczby informacji, które mogłyby nas przytłoczyć, za to stara się przede wszystkim ciekawie i zajmująco pisać i jak najbardziej ta niełatwa sztuka mu się udaje. Oprócz powieści detektywistycznej „Dziwne przypadki ludzkiego mózgu” sprawdzają się również bardzo dobrze w roli kroniki naukowo-historycznej, która opisuje stopniowy rozwój i kumulację wiedzy neurobiologicznej. Jest to cenne, ponieważ taka forma pozwala nam po kolei uporządkować sobie wszystkie informacje od tych najbardziej podstawowych po coraz bardziej wyspecjalizowane. Przykładowo pewien tragiczny wypadek Króla Francji Henryka II podczas Turnieju Rycerskiego pozwolił ustalić w XVI wieku (przynajmniej w pewnych kręgach),że mózg każdej osoby może zostać uszkodzony nawet wtedy, gdy czaszka pozostała nienaruszona. Dowiemy się także o konflikcie między uczonymi wyznającymi teorię retikularną (według której wszystkie neurony zawsze działają jednocześnie) a zwolennikami doktryny neuronalnej, w której neurony są od siebie oddzielone i potrafią funkcjonować autonomicznie. To tylko dwa przykłady, ale cała książka jest poświęcona wielu bardzo interesującym zagadnieniom dochodzenia do tego jak pewne mechanizmy neurobiologiczne rzeczywiście funkcjonują. Lektura „Dziwnych przypadków ludzkiego mózgu” to także wspaniała lekcja pokory. Większości z nas wydaje się, że jesteśmy Panami i Paniami własnego ciała, a nasza osobowość to coś więcej niż tylko działanie mózgu i dzięki sile woli albo mocnym przekonaniom potrafimy wpływać może nie na wszystkie, ale przynajmniej na wiele naszych cielesnych lub umysłowych mechanizmów. Opisane w tej książce uszkodzenia neuronalne potrafią jednak nieodwracalnie zniszczyć lub wyjątkowo utrudnić ludzkie życie. Czasami są nawet w stanie doprowadzić do zmiany osobowości. Najsłynniejszym takim przypadkiem był żyjący w XIX wieku Phineas Gage, którego metamorfoza charakteru wywołana była przez uszkodzenie metalowym prętem przedniej części płatów czołowych. Ciekawostką, którą się dowiedziałem z tej książki, była informacja, że przez jakiś czas po wypadku Gage występował w muzeum P.T. Barnuma w Nowym Jorku. Dla fanów i fanek musicali to nazwisko może wydawać się znajome, ponieważ Barnum jest głównym bohaterem filmu „Król Rozrywki” z 2017 roku, a zagrany został przez Hugh Jackmana. Natomiast jeżeli chodzi o przykłady takich uszkodzeń, przez które zwykłe funkcjonowanie jest już praktycznie niemożliwie, przy zachowaniu nienaruszonej osobowości, to wyjątkowo smutnym przypadkiem nieodwracalnej zmiany percepcji wzrokowej jest historia pewnej czterdziestoletniej kobiety ze Szwajcarii, która po przebytym udarze przestała rejestrować ruch z powodu częściowego zniszczenia płata ciemieniowego. Nagle jej postrzeganie świata zaczęło przypominać serię zdjęć wyświetlanych jeden po drugim lub oglądania animacji poklatkowej, w której pojedyncze klatki byłyby wyświetlane w tak wolnym tempie, że percepcja ruchu nie byłaby możliwa. Za to osoby cierpiące na zespół Capgrasa są przekonane, że ich bliscy zostali porwani i podmienieni przez sobowtóry lub klony. Chociaż takie uszkodzenie mózgu dla niektórych może początkowo wydawać się zabawne, zdecydowanie takie nie jest. Wręcz przeciwnie jest to wyjątkowo tragiczny los nie tylko dla ofiary, ale również dla jej bliskich. W tym momencie pragnę zaznaczyć, że w książce znajdziemy dużo więcej ciekawych przypadków tego typu, które podczas lektury autentycznie napawają grozą. Po przeczytaniu tej pozycji czułem wdzięczność do Losu, że przynajmniej na razie udało mi się w życiu uniknąć tych najstraszniejszych uszkodzeń mojego mózgu. "Dziwne przypadki ludzkiego mózgu" z czystym sumieniem mogę polecić wszystkim zainteresowanym, aczkolwiek według mnie najbardziej na lekturze skorzystają te osoby, które bardzo ciekawi jak działa mózg, ale jest to dla nich tematyka zupełnie obca i nieznana. Dla całej reszty też jest to świetna lektura, która wzbogaci wiedzę o nieznane do tej pory niuanse lub ciekawostki, albo pomoże przypomnieć sobie lub uporządkować posiadane informacje. Jestem przekonany, że każda jednostka, która po nią sięgnie znajdzie przynajmniej jeden opisany przez autora przypadek, który ją zainteresuje. Przede wszystkim uzyskamy z tej książki potwierdzoną naukowo wiedzę na temat budowy i funkcjonowania mózgu. Należy przy tym pamiętać, że neurobiologia jest dyscypliną naukową, która bada jeden z najbardziej skomplikowanych i złożonych struktur we Wszechświecie. Na odkrycie wszystkich tajemnic, jakie skrywa ten organ w naszych głowach musimy jeszcze poczekać. Być może pełni wiedzy dotyczącej jego budowy i funkcjonowania nigdy nie osiągniemy. Na pewno na ten moment nierozwiązane pozostaje następujące zagadnienie na ile my kontrolujemy nasz mózg, a na ile jest to jedynie złudzenie i to mózg narzuca nam nasze pragnienia, marzenia i zachowania.
Mahtias TheMightyLibrarian - awatar Mahtias TheMightyLibrarian
ocenił na83 miesiące temu
Spaceman. Jak zostać astronautą i uratować nasze okno na Wszechświat? Mike Massimino
Spaceman. Jak zostać astronautą i uratować nasze okno na Wszechświat?
Mike Massimino
"Spaceman: An Astronaut's Unlikely Journey to Unlock the Secrets of the Universe" Mike'a Massimino to książka, która, choć ma swoje mocne strony, może nie spełnić oczekiwań wszystkich czytelników, zwłaszcza tych, którzy mieli okazję przeczytać bardziej angażujące relacje astronautów, jak np. "Nieziemskie wyzwania" Scotta Kelly'ego. Massimino opisuje swoją drogę do zostania astronautą w sposób przystępny i osobisty, dzieląc się licznymi anegdotami z dzieciństwa, lat nauki oraz kariery w NASA. Jego styl pisania jest prosty i bezpośredni, co sprawia, że książka jest łatwa do czytania. Autor skupia się na trudnościach, z jakimi musiał się zmierzyć, podkreślając determinację i wytrwałość, które pomogły mu osiągnąć sukces. Jednakże, jeśli porównamy "Spaceman" do "Nieziemskich wyzwań" Kelly'ego, książka Massimino może wydawać się mniej dynamiczna i mniej głęboka. Kelly, mający doświadczenie z najdłuższym pobytem w przestrzeni kosmicznej, dostarcza czytelnikowi bardziej szczegółowych opisów życia na stacji kosmicznej oraz wyzwań związanych z długoterminowym przebywaniem w przestrzeni kosmicznej. Jego relacje są bogate w techniczne detale oraz emocjonalne przeżycia, co sprawia, że książka jest bardziej wciągająca. W "Spaceman" brak jest pewnej intensywności i głębi, które można znaleźć w książce Kelly'ego. Massimino skupia się na bardziej codziennych aspektach życia astronauty, co może nie dostarczać takiej samej dawki ekscytacji i nowości dla czytelników poszukujących bardziej intensywnych relacji z kosmosu. Ponadto, jego narracja momentami może wydawać się zbyt rozwlekła i skupiająca się na mniej istotnych szczegółach, co może wpływać na dynamikę książki. Podsumowując, "Spaceman" Mike'a Massimino to przyjemna i inspirująca lektura, ale może nie spełnić oczekiwań czytelników, którzy szukają bardziej angażujących i szczegółowych relacji z życia astronauty, takich jak te przedstawione w "Nieziemskich wyzwaniach" Scotta Kelly'ego. Jeśli fascynuje Cię kosmos i chcesz poznać historię jednego z astronautów, warto po nią sięgnąć, ale jeśli oczekujesz głębokich przemyśleń i szczegółowych opisów misji kosmicznych, lektura Kelly'ego może być bardziej satysfakcjonująca.
Lucyferus - awatar Lucyferus
ocenił na61 rok temu
Pi razy drzwi, czyli dziwne przypadki matematyki Mickaël Launay
Pi razy drzwi, czyli dziwne przypadki matematyki
Mickaël Launay
Nie wszyscy lubią matematykę. A jednak umiejętność liczenia okazuje się bardzo przydatna w codziennym życiu. I jedno, i drugie nie ulega wątpliwości. Czy można przekonać się do matematyki będąc humanistą albo nie mając do niej głowy? Myślę, że tak. A pomocna w tym może okazać się lektura książki "PI razy drzwi, czyli dziwne przypadki matematyki" autorstwa Mickaela Luanay'a. Wiem, że wiele osób może się skrzywić na sam jej tytuł. Bo niejednemu z nas matematyka kojarzy się z czymś nudnym i niemożliwym do ogarnięcia. I jeszcze te tytuły zawartych w niej rozdziałów, takie jak np.: "Nieuświadomiona matematyka", "Wstęp tylko dla geometrów", "Potęga trójkątów", czy też "Zmierzyć przyszłość". Sami przyznajcie, nie zachęca do wgłębiania się w ich treść. A jednak każdy z rozdziałów jest niesamowitą wycieczką w przeszłość, gdzie zapoznaje się z rozwojem matematyki nie za pomocą liczb, ale ciekawostek i "spotkań" z wybitnymi matematykami z różnych epok, a także w przyszłość, podczas której prognozowany jest dalszy rozwój tej dziedziny nauki. W rozdziałach znajdziemy też liczne graficzne przykłady przedstawianych treści, co jeszcze bardziej ułatwia jej odbiór. Długo zastanawiałam się, czy jest coś, co mogłabym zarzucić tej pozycji. I przyznam, że chyba nie ma nic. Wszystko zostało opisane łatwym, przejrzystym językiem i opatrzone prostymi, ale trafnymi ilustracjami. Logiczny układ rozdziałów, zastosowany według chronologii ustanowienia różnych matematycznych reguł, ułatwia w niej nawigację. W książce znalazłam też wiele powiązań z innymi dziedzinami nauki i wiedzy, w tym tak nieoczywiste, jak z teologią. Pytacie jak to możliwe? O Szymonie z Cyreny myślę, że każdy słyszał. A o Eratostenesie z Cyreny (tej samej, sprawdzałam w różnych źródłach),który jako pierwszy dokładne zmierzył obwód Ziemi? Nie sądzę. Zresztą w książce znajduje się wiele takich ciekawostek, które z dużym prawdopodobieństwem zaciekawią "typowego humanistę" pokazując, że matematyka, podobnie jak lingwistyka (albo filologia) są wszędzie. Może nie od razu sprawią, że pokocha się matematykę, ale pokażą w jak wielu codziennych sytuacjach mamy z nią styczność, to zaś może sprawić, że chociaż trochę ją polubimy i zaakceptujemy. Zresztą nawet podczas jej lektury tak sobie pomyślałam, że nie zaszkodziłoby, gdyby w podręcznikach obok masy ćwiczeń pojawiły się i tego typu przykłady. Może "oczarowałyby" one złe zdanie o Królowej Nauk?
Lolek90 - awatar Lolek90
ocenił na101 miesiąc temu
Człowiek i błędy ewolucji Nathan H. Lents
Człowiek i błędy ewolucji
Nathan H. Lents
Książkę czyta się błyskawicznie – to taka lekka przebieżka po wszystkich błędach konstrukcyjnych ludzkiego ciała, których kompetentny inżynier na pewno by nie popełnił. Najwięcej frajdy dają pierwsze rozdziały o anatomicznych dziwactwach. Oczywiście znałam klasyki, jak wiecznie psujące się kolana czy mało inteligentną budowę oka, ale te wszystkie niepotrzebnie pokawałkowane kostki w stopie szczerze mnie zaskoczyły. Ta część wypada najlepiej: budzi autentyczną ciekawość i sprawia, że człowiek zaczyna zupełnie inaczej patrzeć w lustro. Czuć jednak, że to pozycja bardzo „popularna”. Wyjaśnienia są uproszczone, momentami wręcz ślizgają się po temacie, co czasem ociera się o brak precyzji. Autor pozwala sobie też na drobne uszczypliwości pod adresem przeciwników ewolucji – nic agresywnego, ale jego stanowisko jest jasne (zresztą ewolucja sama w sobie nie jest zbyt łaskawa dla kreacjonizmu…) Niestety pod koniec tempo siada. Rozdział o psychologii jest dość powierzchowny, zwłaszcza jeśli zna się bardziej konkretne lektury, choćby wspomnianego tu Kahnemana. Finał o przyszłości ludzkości wypada jeszcze słabiej – to raczej luźne spekulacje, a wątek z kosmitami sprawia wrażenie pisanego na siłę, żeby tylko dobić do odpowiedniej liczby stron. Mimo to lektura jest bardzo przystępna. Poleciłabym ją komuś, kto nie siedzi głęboko w nauce, ale lubi ciekawostki o własnym ciele albo wciąż ma dystans do teorii ewolucji. Dla takich osób będzie to i pouczająca, i całkiem miła zabawa.
arie - awatar arie
ocenił na61 miesiąc temu
Mózg się myli Henning Beck
Mózg się myli
Henning Beck
Książkę pożyczyłem od współlokatora E., który kiedyś ją dostał na urodziny ale mu nie przypadła do gustu. Język książki jest specyficzny - często pada jakaś teza lub doświadczenie a potem cały rozdział, a czasem i kolejny - do niego powraca. Mi osobie czytającą to z paroma innymi książkami równolegle, mi nie przeszkadzała, a wręcz było przydatne takie wałkowania- właściciela książki z kolei to niemiłosiernie irytowało. Książka pisana przez pana Niemca, więc ciekawa odmiana - zawsze lepiej że te anegdoty i przykłady dotyczą bundesligi niż jakiś dziwnych zawodów koszykówki z 2005 czy innego superbowl z 2010 ale i tak czasem miałem tego trochę nadmiar. Książka w sumie ciekawa bo to co traktujemy jako słabość - autor przedstawia jako zysk - zapominanie, i manipulacja wspomnieniami w naszym mózgu - jako mechanizm jakkolwiek radzenia sobie z rejestracją otoczenia i bodźców. Trochę stawia się co jakiś czas dychotomię (a właściwie ja tak to odbieram),że jest albo rozumienie albo rejestrowanie - komputery czy kamery rejestrują/obliczają/przeliczają daną perspektywę, ale jej nie rozumieją - a my tego nie umiemy ale za to bardziej rozumiemy. Trochę książka pod znakiem zapytania w kontekście tego że chyba jest gdzieś z 2018 zanim chat gpt zaczął fazę dodawania AI do każdego projektu w korporacji, ale chyba mimo to aż tak to nie jest przeszłe. Bardzo miło poczytać - że potrzebujemy czas na trawienie informacji, przerwy są jednak związane z pracą nie powtarzalną - inaczej mało będzie przemyślna. Duży nacisk na tworzenie historii, skojarzeń etc. Sam to próbuje stosować przy słówkach - im głupsze skojarzenie tym lepiej - choć czasem jest słabe tłumaczenie tych skojarzeń innym ale nie o uniwersalność chodzi. Tak hołubione z jednej a z drugiej demonizowane sieci neuronowe są po prostu narzędziem - które ciężko do nas przyrównać - anegdota z dzieckiem strażaka które rozpoznało w domu autora czujnik dymu - nie dziwi nas - no chyba że to dziecko byłoby uczone niczym sieć neuronowa - a więc pokazywanie tysiące przedmiotów, pokazywanie "to jest czujnik dymu a to nie jest czujnik dymu" Zaskakująca dla mnie informacją było że im częściej dane wspomnienie opowiadamy, tym bardziej je zniekształcamy. Tak naprawdę na potrzeby zeznań, przesłuchań etc. lepiej jest byśmy dane wspomnienie nie omawiali przed policją czy sądem innym. Naszym częstym problemem gdy wychodzi coś na czym się staramy - jest to że ... za bardzo się staramy. Jedynym jakimś sposobem jest oswajanie się z stresującymi sytuacjami. Więcej przygotowań nie za bardzo może dać efekty. Podobały mi się konstruktywna krytyka wymysłów lat 90tych jak "pracownik miesiąca" czy pokazowe nagrody dla konkretnej osoby - to prowadzi jednak w większości do tego że zamiast człowiek być bardziej docenianym, staje się bardziej świadomy że jest do zastąpienia - i że dla niego jest lepiej się czasem skupić bardziej na sobie niż pokazywać coś w pracy - czy to ten co wygrał, czy to cała reszta zespołu. "Kurczenie się czasu" - w kontekście oceny ile dana czynność trwa też bardzo ciekawa - jako 40 latek przechodziliśmy przez ulicę tysiące razy, i przez to pomijamy szczegóły przy przechodzeniu przez ulicę które zjadają czas, a pamięta je uwzględnić 12 latek. A przynajmniej tak to zrozumiałem Z hazardem - w sumie ten wniosek że bardziej hazardujemy gdy mamy znajomych co też hazardujemy to też jakoś wydaje mi się sensowny patrząc z mikroskali. Rozdział o wyborze - no ciut dla mnie odkrywcze był złoty środek w wyborze - ani tylko jeden rodzaj musli nas nie zadowala ani 100 musli nas nie zadowoli bo za bardzo mamy odruchowe FOMO statystycznie. Pierwszy raz usłyszałem o sygnale N400 - który można w naszym mózgu usłyszeć gdy w zbiorze rzeczy znajdziemy coś co nam nie pasuje. Rozwiniecie badania o piankach marshmallow a sukcesie - że w sumie gdy się je powtarza na szerszym społeczeństwie a nie dzieciach ludzi z stanforda to możemy dojść do wniosku że dzieci biednych często chętniej jedzą - bo po prostu nie mają komfortu oczekiwania pojawienie się pojęcie prekrastynacji - nie znałem go wcześniej - chęć nawet kosztem większej pracy, odwalenia. Rozdział o kreatywności bardzo ciekawy - muszę przyznać, nigdy wcześniej nie słyszałem o testach tournera - i mierzącym w ten sposób kreatywności. I o ile wiem że testy IQ nie są tak dobrym barometrem inteligencji jak się czasem uznaje, tak z drugiej strony korelacja testów IQ (niby do inteligencji) i testów tournera (niby do kreatywności) mnie zdziwiła - mianowicie IQ rosną nam wyniki jako społeczeństwa a z kolei wyniki Tournera spadaja. Stres a kreatywność - ciekawa anegdota o strażakach-skoczkach i metodzie kontrognia by się ocalić. Podsumowując - miłe pokazania że dekoncentracja, nuda są tak samo potrzebne jak skupienie i koncentracja. Nie spodziewałem się dychotomii kreatywności i inteligencji - a teraz faktycznie widzę że ciężko "wymaksować" obie umiejętności jednocześnie.
Bomilkar Barkas - awatar Bomilkar Barkas
ocenił na91 rok temu

Cytaty z książki Zapytaj astronautę. Wszystko, co powinieneś wiedzieć o podróżach i życiu w kosmosie

Więcej

Najbardziej romantyczna teoria głosi, że zapach przestrzeni kosmicznej to woń gasnących gwiazd.

Najbardziej romantyczna teoria głosi, że zapach przestrzeni kosmicznej to woń gasnących gwiazd.

Tim Peake Zapytaj astronautę. Wszystko, co powinieneś wiedzieć o podróżach i życiu w kosmosie Zobacz więcej

A zatem jeśli coś pójdzie źle podczas ponownego wejścia w atmosferę jest wiele planów awaryjnych umożliwiających bezpieczny powrót na Ziemię. Czasami trzeba jednak trochę poczekać, aż ktoś nas znajdzie.

A zatem jeśli coś pójdzie źle podczas ponownego wejścia w atmosferę jest wiele planów awaryjnych umożliwiających bezpieczny powrót na Ziemię...

Rozwiń
Tim Peake Zapytaj astronautę. Wszystko, co powinieneś wiedzieć o podróżach i życiu w kosmosie Zobacz więcej

Astronauci przed przystąpieniem do egzaminu końcowego ćwiczą wypadnięcie ze stacji od dwudziestu do trzydziestu razy (także w nocy).

Astronauci przed przystąpieniem do egzaminu końcowego ćwiczą wypadnięcie ze stacji od dwudziestu do trzydziestu razy (także w nocy).

Tim Peake Zapytaj astronautę. Wszystko, co powinieneś wiedzieć o podróżach i życiu w kosmosie Zobacz więcej
Więcej

Ciekawostki historyczne