rozwiń zwiń

Powrócę jako piorun. Krótka historia Dzikiego Zachodu

Okładka książki Powrócę jako piorun. Krótka historia Dzikiego Zachodu
Maciej Jarkowiec Wydawnictwo: Agora reportaż
380 str. 6 godz. 20 min.
Kategoria:
reportaż
Wydawnictwo:
Agora
Data wydania:
2018-02-15
Data 1. wyd. pol.:
2018-02-15
Liczba stron:
380
Czas czytania
6 godz. 20 min.
Język:
polski
ISBN:
9788326826122
Tagi:
Dziki Zachód historia historia powszechna Indianie indianistyka kolonizacja odwaga okrucieństwo rasizm reportaż USA terror trauma walka o przetrwanie walka o wolność wojna
Dodaj do pakietu
Dodaj do pakietu

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki

Porównaj ceny

i
Porównywarka z zawsze aktualnymi cenami
W naszej porównywarce znajdziesz książki, audiobooki i e-booki, ze wszystkich najpopularniejszych księgarni internetowych i stacjonarnych, zawsze w najlepszej cenie. Wszystkie pozycje zawierają aktualne ceny sprzedaży. Nasze księgarnie partnerskie oferują wygodne formy dostawy takie jak: dostawę do paczkomatu, przesyłkę kurierską lub odebranie przesyłki w wybranym punkcie odbioru. Darmowa dostawa jest możliwa po przekroczeniu odpowiedniej kwoty za zamówienie lub dla stałych klientów i beneficjentów usług premium zgodnie z regulaminem wybranej księgarni.
Za zamówienie u naszych partnerów zapłacisz w najwygodniejszej dla Ciebie formie:
• online
• przelewem
• kartą płatniczą
• Blikiem
• podczas odbioru
W zależności od wybranej księgarni możliwa jest także wysyłka za granicę. Ceny widoczne na liście uwzględniają rabaty i promocje dotyczące danego tytułu, dzięki czemu zawsze możesz szybko porównać najkorzystniejszą ofertę.
Poczekaj, szukamy dla Ciebie najlepszych ofert

Pozostałe księgarnie

Informacja

Reklama
Reklama

Książki autora

Podobne książki

Reklama

Oceny

Średnia ocen
7,4 / 10
260 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE

Sortuj:
avatar
1693
761

Na półkach: ,

Ciekawa, bolesna i warta przeczytania książka. Myślę, że w Polsce mało kto ma o Indianach inne wyobrażenie niż zabawy dziecięce i westerny. A jednak ich historia jest bardzo realna i pełna krzywdy. O której mało kto wie i mało kto się przejmuje.
Dlatego polecam, mimo że jest chaotyczna i opowiada zaledwie o wycinku tej historii, skupiając się na plemieniu Lakotów i konkretnie dwóch przywódcach z różnych okresów historii. Bardziej haczyk niż opus magnum, ale może to i dobrze.

Ciekawa, bolesna i warta przeczytania książka. Myślę, że w Polsce mało kto ma o Indianach inne wyobrażenie niż zabawy dziecięce i westerny. A jednak ich historia jest bardzo realna i pełna krzywdy. O której mało kto wie i mało kto się przejmuje.
Dlatego polecam, mimo że jest chaotyczna i opowiada zaledwie o wycinku tej historii, skupiając się na plemieniu Lakotów i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

5
avatar
359
319

Na półkach:

(2018)

Reporterska książka o smutnym losie północnoamerykańskich Indian, opowiedziana poprzez historię Russella Meansa (1939-2012), lakockiego awanturnika i aktywisty.

„Russell Means [...] to był [...] jeden z najważniejszych przywódców takiej rebelii Indian północnoamerykańskich, z czasów drugiej połowy XX wieku. Lata 60., końcówka lat 60., 70. [...]. [...] był [...] jednym z trzech najważniejszych [...] postaci tego ruchu. [...] to nie jest taka klasyczna biografia [...]. To jest trochę opowieść o tym człowieku, przez którą staram się przyjrzeć relacji, właśnie, Indian w USA z rządem amerykańskim i [...] z resztą społeczeństwa amerykańskiego na przestrzeni dziejów. Poczynając od Kolumba i na współczesności rezerwatów kończąc. A przez to spojrzenie również próbuje powiedzieć coś szerszego o Stanach jako takich [...]” (nagranie ze spotkania autorskiego z 29.06.2021, https://www.youtube.com/watch?v=kEaM8W-cxzA).

Pod koniec XV wieku na terenie dzisiejszych Stanów i Kanady żyje 7-18 milionów Indian (str. 127). Z powodu nieznanych wcześniej chorób, zawłaszczania terenów łowieckich, niesprzyjających warunków, głodu i walk z osadnikami, kawalerią, międzyplemiennych waśni rozwiązywanych przy użyciu świeżo pozyskanej broni palnej – liczba rdzennych Amerykanów będzie drastycznie spadać. Dzieła zniszczenia dopełnią uzależnienia, depresja i dyskryminacja. Dziś**, „Milion spośród dwuipółmilionowej populacji amerykańskich Indian mieszka w 326 rezerwatach” (str. 25). Całkowita populacja USA to przeszło 330 milionów, Indianie stanowią 0,7 % społeczeństwa (str. 281).

Są nieliczni, a ich głos słabo słyszalny. Obecnie nie ma już możliwości by żyli jak przed wiekami, świat za którym tęsknią nie istnieje, i nie ma już do niego powrotu. Ogromne przestrzenie dzielą szerokie autostrady, prowadzące do miast i miasteczek, wielkich farm, obszarów przemysłowych, odwiertów i kopalni; nie ma już wielotysięcznych stad bizonów, nie wszystkie rzeki są czyste, a każdy skrawek ziemi ma właściciela lub należy do państwa. Wszystko reguluje prawo, federalne i stanowe. Zachodnie Stany wciąż oferują dzikie, niezamieszkałe obszary, ale i tam obowiązują podatki, prawa własności i władza szeryfa.

Indianie nie czują się częścią amerykańskiego społeczeństwa. W przeciwieństwie do emigrantów, na ogół nie dążą do integracji***, a jeżeli ta zachodzi, to niejako wbrew woli: wobec konieczności funkcjonowania pośród anglojęzycznej większości, w wyniku zerwania więzów rodzinnych lub na skutek dawnej polityki, której ofiarą padali masowo najmłodsi (poddawani dodatkowo religijnej indoktrynacji). Potomkowie pierwszych na kontynencie deklarują tęsknotę za życiem w zgodzie z naturą, na łonie dzikiej, nieujarzmionej przyrody, pośród gór i prerii. Tęsknią za wyobrażoną, wyidealizowaną przeszłością. Pielęgnują pamięć o krzywdach, i przekonanie o tym, że w Stanach zawsze będą obywatelami drugiej kategorii. Wielu żyje w rozdarciu, między tym co oferuje współczesność, zdobyczami cywilizacji a własnym, niekiedy zapomnianym dziedzictwem. Brną w uzależnienia i żyją z dnia na dzień.

„Powrócę jako piorun” jest zbyt krótka by w pełni realizować założenia autora (1977), ale jako wprowadzenie do problematyki stosunków indiańsko-amerykańskich jest pozycją co najmniej dobrą. Z założenia obiektywną, choć nie bez sympatii dla Indian, i jak się zdaje rzetelną, powstającą w oparciu o wiele źródeł, rozmów, refleksji. Pod kątem warsztatowym napisana jest sprawnie, w oparciu o typowo reporterskie chwyty i standardy, miejscami jakby brakło przecinków, ale kiedy czyta się to na głos, brzmi dobrze. Są pewne wpadki, ale niewielkie. Jak na książkowy debiut to pozycja przemyślana, sensownie skomponowana i atrakcyjna. (Czyta się bardzo lekko).

_________________
* „[...] w Amerykach przed czasami Kolumba żyło około 60,5 miliona ludzi. Po stu latach populacja ta zmniejszyła się o 90 proc. Oznacza to, że ponad 50 milionów rdzennych mieszkańców obu Ameryk zginęło w wyniku wojen i chorób takich jak ospa, odra i grypa. Liczba ofiar stanowiła około 10 proc. populacji ludzi na całej ziemi” (https://dzienniknaukowy.pl/czlowiek/kolonizacja-ameryki-przez-europejczykow-mogla-przyczynic-sie-do-ochlodzenia-klimatu).
** +/- lata 2016-2018. Autor podróżował po Midweście w roku 2016.
*** Nie jest to do końca prawdą, bo jednak Czikasawowie, Czoktawowie, Czirokezi, Krikowie, Seminole ze Wschodniego Wybrzeża postanowili żyć po białemu i tworzyli tzw. Pięć Cywilizowanych Narodów: „Plemiona nazwano »cywilizowanymi«, ponieważ – dążąc do pokojowej koegzystencji ze swoimi białymi sąsiadami z Południowego Wschodu – przejęły one wiele europejskich zwyczajów i norm, w tym sposoby gospodarowania (rolnictwo, hodowla, rzemiosło, handel), sprawowania rządów i sądów, szkoły i druk (w tym własne pismo, opracowane przez Sekwoję, religię i obyczaje). Adaptacja ta była tak skuteczna, iż gospodarka indiańskich sąsiadów stała się uciążliwą konkurencją dla rosnącej liczby białych mieszkańców południowego wschodu USA, coraz intensywniej poszukujących nowych terenów pod osadnictwo i rynków zbytu dla swoich produktów.
Amerykańska ustawa o przesiedleniu Indian z 1830 roku zmusiła te plemiona (mimo sprzeciwu Sądu Najwyższego USA) do porzucenia prosperujących osiedli we wschodnich stanach USA i przesiedlenia się na tereny na zachód od rzeki Missisipi, na tzw. Terytorium Indiańskie (obecnie stan Oklahoma). Najbardziej znanym i tragicznym epizodem tego przesiedlenia był tzw. »Szlak Łez Czirokezów«, ciężki marsz niemal całego plemienia z Georgii na Zachód, podczas którego zmarło około 4 tys. (czyli blisko 1/4) jego uczestników” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Pi%C4%99%C4%87_Cywilizowanych_Narod%C3%B3w). O tym w książce nie ma ani słowa, ale podtytuł zastrzega, że autor ogranicza się do Dzikiego Zachodu, więc nie można mieć pretensji. Należy jednak zaznaczyć, że w historii USA nie brakowało Metysów, i jednak część krwi indiańskiej została przekazana dalej. Przykładowo, Elvis Presley miał częściowo indiańskie pochodzenie (po prababce) [inny przykład John Ross: https://en.wikipedia.org/wiki/John_Ross_(Cherokee_chief)].



„Powrócę jako piorun” – fragment dedykacji Russa Meansa, skreślony kiedy był już chory na raka (str. 294).



Indianie nie byli „szlachetnymi dzikusami” wolnymi od przemocy i waśni międzyplemiennych. Nie stronili od przemocy. Ich życie było brutalne, a nierzadko bardzo krótkie. Głupie zapalenie wyrostka robaczkowego mogło zakończyć się śmiercią.

Miliony biedaków z Europy Południowej i Wschodniej, w tym Żydów i Polaków, przybyło do Stanów w XIX stuleciu, zwykle nie znając nawet języka, praktycznie z niczym. I dali radę. O ile pierwsza generacja imigrantów miała problemy z adaptacją, i żyła po staremu, w swoich kwartałach, o tyle ich dzieci w pełni identyfikowały się z zastaną rzeczywistością. Minęło prawie dwa i pół wieku od podpisania deklaracji niepodległości (1776 r.), a Indianie nadal wegetują, na własne życzenie*. Rozleniwiają ich zapomogi, specjalny status i brak sensownej wizji przyszłości. Nie wierzą w państwo, które do tej pory głównie ich rolowało, a swego czasu chciało ich po prostu ukatrupić lub wymazać (co prawie się udało). Oczywiście świadectwa dyskryminacji są faktem, ale to wygodna wymówka. Kiedyś to był realny problem, ale dzisiaj bycie Indianinem nie jest barierą uniemożliwiającą awans społeczny, a już na pewno nie w dużym mieście, gdzie funkcjonują ludzie wywodzący się z całego świata, odmiennych kultur i wyznań. Biorąc pod uwagę powiązanie z lokalną historią, takie pochodzenie może być wręcz atutem. Oczywiście problem jest szeroki, i nie sposób ująć go w kilku, kilkunastu zdaniach, ale jeśli ktoś jest pragmatyczny, umie ocenić sytuację i wie czego chce, powinien sobie poradzić.

Nazwy wielu stanów i miejscowości pochodzą od lokalnych plemion. Podobnie z rzekami i jeziorami, niektóre zaczerpnięto wprost z indiańskich narzeczy (Mississippi). Indianie są w logach drużyn sportowych (Clevlenads Indians, Washington Redskins), firm (Indian Motorcycle) i popkulturze (Winnetou, Oumpah-Pah/Umpa-Pa). Także typy niektórych maszyn wojskowych, np. dobrze znanego śmigłowca apache (AH-64 Apache) czy comanche (RAH-66 Comanche) zapożyczono od tubylczych plemion. Jest też cywliny jeep cherokee. Biali Amerykanie nie nienawidzą Indian. Ich odczucia nie są jednoznaczne, ale nigdy takie nie były. Wielu fascynuje kultura rdzennych mieszkańców, jest w tym i podziw, i respekt. Do dziś pisze się o nich książki, nagrywa filmy, rejestruje się utwory oparte o tradycyjne instrumentarium oraz techniki śpiewu. Mieszkańcy szeroko rozumianego Zachodu, spoza Ameryki, także w Polsce – rekonstruują tamtejszą kulturę, szyją ubrania, tańczą, palą fajki i stawiają tipi.
Ludzie odpowiedzialni za najjaskrawsze konfrontacje od dawna nie żyją. Ich już nie ma. Nie ma pionierów, nie ma wojowników. Skalpujących, i skalpowanych. Strzelających, i postrzeliwanych. Kluczem do rozwiązania problemu jest edukacja, świadomość procesów historycznych i perspektyw jakie oferuje to i kolejne stulecia. Obsesyjne patrzenie wstecz nie ma sensu.

_________________
* Ktoś powie że oni nie znali innego życia, że nikt go sobie nie życzył – jednak nie znali również whiskey, cukru, koni ani dobrodziejstw europejskiej farmakologii, a mimo to przyjęli je z entuzjazmem.



Maciej Jarkowiec "Powrócę jako piorun" [2018]
https://www.youtube.com/watch?v=hwhGLe5O_LE

Maciej Jarkowiec - W co wierzy Ameryka? [początek nagrania, 2021]
https://www.youtube.com/watch?v=kEaM8W-cxzA

1491. Ameryka przed Kolumbem [1491: New Revelations of the Americas] (2005) – Charles C. Mann



UWAGI MERYTORYCZNE (wyd. z 2018):
Str. 26/299 – „Pine Ridge wyłonił się z Wielkiego Rezerwatu Siuksów [...] który powstał w 1868 roku mocą traktatu z Laramie. [...] zajmował całą zachodnią część dzisiejszej Dakoty Południowej z Górami Czarnymi, wschodnie Wyoming i północną Nebraskę” – opis nie zgadza się z dołączoną do tekstu mapką, prawie identyczną z tą z Wikipedii (https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/7/75/Siouxreservationmap.png). Wedle obu, rezerwat zajmował południowo-zachodnią część ówczesnego Terytorium Dakota i skrawek północnej Nebraski. BEZ WSCHODNICH ZIEM WYOMING – granica idzie po styku dwóch terytoriów lub tuż przy granicy (w zależności od mapki z której korzystamy).

Str. 26 – żyli po staremu... hodując bydło? Bydło pojawiło się tam wraz z białymi (podobnie jak konie); str. 39 – krokodyli (aligatorów); str. 59 – francuska Luizjana obejmowała prawie całą Dakota Południową, bez północno-wschodniego rogu, w przeliczaniu procentowym byłoby to zapewne jakieś 97-98% powierzchni, dlatego mowa o tym, że stanowiła fragment dzisiejszego stanu – mija się z faktami; str. 92 – w Dakocie Południowej znajduje się tylko część rezerwatu Standing Rock; str. 135 – w XIII stuleciu nie było jeszcze Rumunii; str. 145 i dalej – określenie holokaust (gr. ὁλόκαυστος [holokaustos] – „całopalenie, ofiara całopalna”) nie bardzo pasuje do tragedii północnoamerykańskich Indian; str. 216 – „ciężkie od płaczu wierzby” w naturalnym krajobrazie, nie w parku? – wierzba płacząca nie występuje w naturze; str. 260 – autor wspomina o raperach z Południa, wśród nich wymienia Puff Daddy’ego z NYC.

UWAGI TECHNICZNE:
Str. 65 – drugie „centów” do skasowania; str. 102 – dwudziestu lat pięciu (dwudziestu pięciu lat); str. 210 – po drzwiach przydałby się przecinek; str. 213 – piorun i błyskawica to jedno i to samo (może chodziło o grzmot?); str. 215 – dób (doby); str. 226 – „Kilka następnych […]” – zdanie koszmarek do przekonstruowania; str. 236 – zebrać?; str. 268 – całych (całym) x2; str. 297 – kupują (kupuje); str. 141 – warto wspomnieć, że w oryginalnej wersji Pocahontas wódz Powhatan mówi głosem Russella Meansa (autor pisze o tym dopiero pod koniec książki, na str. 273).

(2018)

Reporterska książka o smutnym losie północnoamerykańskich Indian, opowiedziana poprzez historię Russella Meansa (1939-2012), lakockiego awanturnika i aktywisty.

„Russell Means [...] to był [...] jeden z najważniejszych przywódców takiej rebelii Indian północnoamerykańskich, z czasów drugiej połowy XX wieku. Lata 60., końcówka lat 60., 70. [...]. [...] był [...]...

więcej Pokaż mimo to

11
avatar
439
36

Na półkach: ,

Złodzieje najeżdżają na dom , grabią i wyrzucają z niego właścicieli. Powodowani nieograniczoną zachłannością prześladują ich przez dziesięciolecia budując swój dobrobyt. W ogólnie przyjętej narracji nazywamy ich europejskimi osadnikami, a to co zbudowali Stanami Zjednoczonymi- rzekomo synonim prawa i demokracji. Pasjonująco opowiedziana historia Zagłady Indian Ameryki Pn.

Złodzieje najeżdżają na dom , grabią i wyrzucają z niego właścicieli. Powodowani nieograniczoną zachłannością prześladują ich przez dziesięciolecia budując swój dobrobyt. W ogólnie przyjętej narracji nazywamy ich europejskimi osadnikami, a to co zbudowali Stanami Zjednoczonymi- rzekomo synonim prawa i demokracji. Pasjonująco opowiedziana historia Zagłady Indian Ameryki Pn.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

1
Reklama
avatar
36
30

Na półkach: ,

Książka dobra, dobrze napisana. Ukazuje hipokryzję rządu amerykańskiego w stosunku do indian, tak jak by to było w tym drugim kraju Rosji. Polecam tutaj "Lustro o północy" dużo podobnych wątków i historii.

Książka dobra, dobrze napisana. Ukazuje hipokryzję rządu amerykańskiego w stosunku do indian, tak jak by to było w tym drugim kraju Rosji. Polecam tutaj "Lustro o północy" dużo podobnych wątków i historii.

Pokaż mimo to

4
avatar
152
21

Na półkach: ,

Jest to moja pierwsza książka związana z rdzenną ludnością Ameryki. Autor w bardzo przystępny dla czytelnika sposób przybliża historię kolonizacji amerykańskiego kontynentu, przy okazji przedstawia to jak kultura indiańska przetrwała wieki i jak wygląda życie w rezerwacie. Dodatkowo można z tej pozycji dużo dowiedzieć o: rasistowskiej polityce, górze Rushmore, rebelii Indian przeciwko białym oraz skutkach chrześcijańskiej indoktrynacji dzikiego ludu.
Zdecydowanie polecam.

Jest to moja pierwsza książka związana z rdzenną ludnością Ameryki. Autor w bardzo przystępny dla czytelnika sposób przybliża historię kolonizacji amerykańskiego kontynentu, przy okazji przedstawia to jak kultura indiańska przetrwała wieki i jak wygląda życie w rezerwacie. Dodatkowo można z tej pozycji dużo dowiedzieć o: rasistowskiej polityce, górze Rushmore, rebelii...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

3
avatar
295
118

Na półkach:

Świetna publikacja, przedstawiająca mniej znany, a chyba najistotniejszy element Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej: jako cywilizacji ufundowanej na holokauście Indian. Po tej książce zmniejszyła się moja (i tak niewielka) sympatia dla tego kraju. Napisana wyśmienitym stylem, który przypominał mi prozę Andrzeja Stasiuka. Bardzo ważna pozycja o Stanach. O książce dowiedziałem się z audycji w radiowej Dwójce, latem 2018. Autor opowiadał w niej o wizerunku Indian w prozie Sata-Okha. W książce tego brak, ale i tak jest doskonałą pozycją.

Świetna publikacja, przedstawiająca mniej znany, a chyba najistotniejszy element Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej: jako cywilizacji ufundowanej na holokauście Indian. Po tej książce zmniejszyła się moja (i tak niewielka) sympatia dla tego kraju. Napisana wyśmienitym stylem, który przypominał mi prozę Andrzeja Stasiuka. Bardzo ważna pozycja o Stanach. O książce...

więcej Pokaż mimo to

3
avatar
106
27

Na półkach:

Zapewne wielu nie tak sobie wyobrażało historię Dzikiego Zachodu, ponieważ historia przedstawiona w hollywoodzkich produkcjach wygląda trochę inaczej. Jedni dalej zostaną przy hollywoodzkich bajeczkach, drudzy niekoniecznie. Drudzy tzn, Ci, którzy sięgną po prawdziwą historię, i raczej nie będą mieli wątpliwości po której stornie stanąć, czy po stronie Lakotów, Siedzącego Byka, Szalonego Konia i Russella Means'a, czy po stronie najeźdźców.

„Zanim został prezydentem (Thomas Jefferson, przyp. cyt.), był zagorzałym promotorem usuwania indiańskich plemion opierających asymilacji z ich rodowych i wypychania ich coraz dalej na zachód. «Przynośmy wojnę do serca ich ziemi i gnajmy ich, aż ostatni z tych nieszczęśników zniknie za drugim brzegiem Missisipi»- pisał”- str.58-59.

„Zdjęcie: kopiec z bizonich czaszek wysoko na trzy piętra. Biały człowiek siedzi u jego podnóża jak faraon pod piramidą, jedna ręka szerokim gestem spoczywa na czaszkach, druga na kolanie. Jego kompan stoi wysoko na szczycie piramidy.
Zdjęcie: wysokie na 2 metry kopce bizonich szkieletów usypane wzdłuż torów kolejowych ciągną się przez prerię po horyzont.” - str 146

„Pułkownik Richard Irving Dodge, rok 1867: «Każdy zabity bizon oznacza jednego Indianina mniej.» '' - str. 147

„Przez kilkanaście lat, niemal w dzień w dzień, na Równinach trwa rzeź niemająca precedensu w dziejach świata. Strzela się nawet z okien pociągów”-str. 148

„W samym roku na Równinach pada od trzech do czterech milionów bizonów” - str. 148

„To koniec cywilizacji wędrownych wojowników. Jeden z wodzów plemienia Wron wspomniał: «Kiedy zniknął bizon, serca naszych ludzi upadły. Nie było już nic. Na prerii ustał śpiew».” - str. 149

„Latem 1980 roku na międzynarodowej konferencji ekologicznej u podnóży Gór Czarnych Russel Means wygłosił przemówienie:

-Bycie jest stanem ducha, a pozyskiwanie jest aktem materialnym-mówił.-Tutaj zawiera się konflikt między nami a białymi. Firma pozyskuje działkę, na której są góra i jezioro. Otwiera żwirownię. Przy użyciu żwiru powstaje droga, kraj się rozwija. Biały człowiek nie odczuwa straty związanej z tym, że nastąpiło nieodwracalne zniszczenie kawałka planety - zniknęły góra i jezioro. Patrzenie na ich piękno jest satysfakcją duchową, byciem, nie wynika z niego żaden zysk, żaden rozwój. Logika stawiająca człowieka ponad naturą lub obok niej, wyjmująca go z naturalnych relacji, jakie rządzą wszechświatem, manifestuje się nie tylko w kapitalizmie, lecz także w chrześcijaństwie czy w marksizmie, definiuje całą relacje Europejczyków z otoczeniem i – w ostateczności – jest ewidentnym szaleństwem. Natura zawsze powróci do równowagi, a elementy, które ją zaburzają, zostaną usunięte.” - str.266

„Jak niemal wszyscy uchodźcy świata przez wszystkie wieki historii uciekają przed nędzą, głodem, wyzyskiem, przemocą, śmiercią, złem. Teraz pielgrzymują na dziurawych wozach przed chłód i niedostatek, przez piekielne ziemi dzikich – czerwonoskórych mordujących i skalpujących bez litości – ziemie im, pielgrzymom, obiecane przez Boga. Przez piekielne krainy, które oni, pielgrzymi, zamienić mają w raj. Tak mówi im rząd, tak mówi propaganda, Jedźcie i bierzcie z tego wszyscy. To wszystko należy do nas, białych ludzi.” - str. 219-220

„Wśród nich są ci wszyscy, którzy za chwilę zjadą w te góry, żeby kopać, przesiewać piasek z dna strumieni, żeby budować miasta – Custer, Deadwood, Keystone. Żeby walczyć z dzikusami.
Tak jak dwadzieścia lat wcześniej w Kalifornii, dokąd w czasie gorączki złota zjechało 300 tysięcy białych i – w wyniku masowych mordów, przesiedleń i głodu – w klika lat zginęło 100 tysięcy czerwonych.” - str. 220

„W 2000 roku w przemówieniu z okazji 175 rocznicy powstania Biura do spraw Indian powiedział (Kevin Gover, przyp. cyt.): «W czasie ekspansji Stanów Zjednoczonych na zachód biuro brało czynny udział w czystkach etnicznych dokonywanych na indiańskich narodach. Wojna zawsze niesie ze sobą ludzkie tragedie, ale celowe rozsiewanie chorób, wytrzebienie bizonich stad, używanie alkoholu jak narzędzia do wyniszczania społeczności, a także tchórzliwe mordowanie kobiet i dzieci konstytuują tragedię na tak przerażająca skalę, że nie można brać jej na karb nieuchronnego zderzenia odmiennych modeli cywilizacyjnych.» '' - str. 145-146


„Lakoci prowadzeni przez Siedzącego Byka i Szalonego Konia przegrali wojnę o Góry Czarne. Jej ostatnim akordem była masarka lakockich kobiet i dzieci nad potokiem Wounded Knee w 1890 roku.
Prawie sto lat później, po dekadach prawnych batalii, Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych orzekł, że Góry Czarne zostały im odebrane nielegalnie. Zasądził 120 milinów dolarów odszkodowania.
- Nie chcemy waszych pieniędzy. Paha Sapa nie są na sprzedaż – odpowiedzieli wodzowie Lakotów.” - str. 69

Zapewne wielu nie tak sobie wyobrażało historię Dzikiego Zachodu, ponieważ historia przedstawiona w hollywoodzkich produkcjach wygląda trochę inaczej. Jedni dalej zostaną przy hollywoodzkich bajeczkach, drudzy niekoniecznie. Drudzy tzn, Ci, którzy sięgną po prawdziwą historię, i raczej nie będą mieli wątpliwości po której stornie stanąć, czy po stronie Lakotów, Siedzącego...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

5
avatar
233
44

Na półkach:

Na pewno sporo dowiedziałam się z tej książki o Indianach i o rezerwatach w Dakocie Południowej i o tyk kim był Russel Means. I ta książka stworzyła mi taki obraz Indian żyjących w USA. Nie wydaje mi się żeby była to dobra książka na sam początek, jako zupełny laik czułam się trochę zagubiona.

Na pewno sporo dowiedziałam się z tej książki o Indianach i o rezerwatach w Dakocie Południowej i o tyk kim był Russel Means. I ta książka stworzyła mi taki obraz Indian żyjących w USA. Nie wydaje mi się żeby była to dobra książka na sam początek, jako zupełny laik czułam się trochę zagubiona.

Pokaż mimo to

3
avatar
161
3

Na półkach: , ,

Autor nieźle żongluje różnymi wydarzeniami, tworząc reportaż o bardzo wartkiej akcji. Ale to przede wszystkim bardzo poruszająca opowieść o rdzennych mieszkańcach Ameryki oraz o imperium ,,wolności", które wybudowano na zgliszczach milionów ludzi,

Autor nieźle żongluje różnymi wydarzeniami, tworząc reportaż o bardzo wartkiej akcji. Ale to przede wszystkim bardzo poruszająca opowieść o rdzennych mieszkańcach Ameryki oraz o imperium ,,wolności", które wybudowano na zgliszczach milionów ludzi,

Pokaż mimo to

3
avatar
89
8

Na półkach:

Reportaże to książki, które uwielbiam. Ta przeniosła mnie w świat dotąd mi nie znany, który ciekawił mnie od dawna.
Książka ukazuje determinację, gehennę i to jak bardzo nie ma w ludziach empatii i umiejętności myślenia z perspektywy innego.
Jestem socjologiem, antropologiem ta książka pozwoliła mi przenieść się w rolę Indianki i w jakiś sposób wczuć się w to co przeżywają Indianie.

Polecam przeczytać ją wszystkim tym co lubią reportaże, a także dziki zachód. To naprawdę dobra książka.

Reportaże to książki, które uwielbiam. Ta przeniosła mnie w świat dotąd mi nie znany, który ciekawił mnie od dawna.
Książka ukazuje determinację, gehennę i to jak bardzo nie ma w ludziach empatii i umiejętności myślenia z perspektywy innego.
Jestem socjologiem, antropologiem ta książka pozwoliła mi przenieść się w rolę Indianki i w jakiś sposób wczuć się w to co przeżywają...

więcej Pokaż mimo to

2

Cytaty

Więcej
Maciej Jarkowiec Powrócę jako piorun. Krótka historia Dzikiego Zachodu Zobacz więcej
Maciej Jarkowiec Powrócę jako piorun. Krótka historia Dzikiego Zachodu Zobacz więcej
Maciej Jarkowiec Powrócę jako piorun. Krótka historia Dzikiego Zachodu Zobacz więcej
Więcej
Reklama
zgłoś błąd