ArtykułyMilion euro dla pisarki i burza w branży. Nagroda „Aena de Narrativa“ rozpala emocje
LubimyCzytać5
Artykuły„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać10
Artykuły"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać2
ArtykułyCzytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać446
No Game No Life light novel: tom 6

- Kategoria:
- fantasy, science fiction
- Format:
- papier
- Cykl:
- No Game No Life (light novel) (tom 6)
- Seria:
- No Game No Life (light novel)
- Tytuł oryginału:
- ノーゲーム・ノーライフ (Nōgēmu Nōraifu)
- Data wydania:
- 2017-05-29
- Data 1. wyd. pol.:
- 2017-05-29
- Liczba stron:
- 280
- Czas czytania
- 4 godz. 40 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788380960626
- Tłumacz:
- Aleksandra Kulińska
Disboard. Twórca świata, w którym o wszystkim decydują gry – Najwyższy Bóg Tet – umiera z głodu, leżąc w jednej z bocznych uliczek Elkii. Ocalony dzięki hojności Izuny, postanawia opowiedzieć jej liczącą ponad sześć tysięcy lat historię o mężczyźnie, który rzucił wyzwanie światu i doprowadził do zakończenia wyniszczającej „Wielkiej Wojny”, oraz towarzyszącej mu młodej dziewczynie.
„To co, zagramy jeszcze raz…. Tym razem z pewnością wygram!”
Tom szósty No Game No Life ponownie przeniesie Was do alternatywnego świata fantasy. Poznacie „Najstarszy Mit” – historię, która nie zachowała się ani w księgach, ani w ludzkiej pamięci, a której „ja” nigdy nie zapomnę.
Kup No Game No Life light novel: tom 6 w ulubionej księgarnii
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Polecane przez redakcję
Oceny książki No Game No Life light novel: tom 6
Poznaj innych czytelników
122 użytkowników ma tytuł No Game No Life light novel: tom 6 na półkach głównych- Przeczytane 79
- Chcę przeczytać 41
- Teraz czytam 2
- Posiadam 50
- Light Novel 7
- Light novel 4
- Ulubione 3
- Chcę w prezencie 2
- Do kupienia 2
- Manga 2
Tagi i tematy do książki No Game No Life light novel: tom 6
Inne książki autora
Czytelnicy tej książki przeczytali również
Cytaty z książki No Game No Life light novel: tom 6
To naturalne, że najsłabszy zabije najsilniejszego, prawda?
To naturalne, że najsłabszy zabije najsilniejszego, prawda?











































OPINIE i DYSKUSJE o książce No Game No Life light novel: tom 6
Ten tom różni się znacząco od pozostałych. Nie za wiele poczytamy o Shiro, Sorze i Steph, a zamiast tego główne role zagrają analogiczne postacie: Shivu, Riku i Corone. Opowieść toczy się wokół wydarzeń z wojny trwającej sześć tysięcy lat wcześniej. Historia ludzi, stłamszonych jak zwięrzeta przez silniejszych oponentów, jest tragiczna i nie wydaje się możliwe wyjście z ich beznadziejnej sytuacji. Podoba mi się, że autor nie waha się nad mordowaniem postaci i trzyma w napięciu czytelnika do ostatniej strony. Shivu i jej Cluster, nie-osoby i narzędzia, przypominają współczesne dylematy AI i jej rozumowaniu miłości. Wątek ex-machiny i jej rozkmin przypadł mi niezmiernie do gustu. Sama akcja toczyła się wartko i również doceniam dramatyzm sytuacji. Podobają mi się bohaterowie: w przeciwieństwie do Shiro i Sory są sympatyczni, walczą do ostatniego momentu i przede wszystkim to postacie, z którymi czytelnik może się identyfikować. Nie półboska para graczy, która nigdy nie przegrywa. W grze bogów ludzie mogą co najwyżej osiągnąć remis. Poświęcenie Shivo i Riku oraz wysiłki ex-machin robią na mnie wrażenie. Ta literatura jest dużo dojrzalsza i mroczniejsza niż poprzednie tomy. Naprawdę się wciągnęłam w tę przygodę i ostatnie strony przemknęły mi błyskawicznie. Chętnie dałabym ocenę 8, ale...
Tu niestety powracamy do głównego problemu tej serii (i nie tylko tej w japońskiej kulturze). Aż mnie zagotowało ze złości, że aby Shivu była atrakcyjna, musiała przyjąć ciało 10-latki. To jest po prostu obrzydliwe i pedofilskie. Jestem zniesmaczona, że można taki dobry pomysł i tak ciekawą historię spieprzyć fetyszami autora. Czemu nikt nie zareagował podczas wydawania tej książki: hej, to jest zły pomysł, niech dziewczyna ma przynajmniej te 15 lat? Kto normalny uważa ciało dziecka za pociągające?!! I ten sam problem dotyczy młodych nagich flugelek. Czemu na żadnym etapie od redakcji po polskiego wydawcę nie zareagował i nie powiedział, że to jest złe i nie należy tego tak zostawić? Jestem strasznie wkurzona, bo naprawdę ten tom zasługiwał na wyższą ocenę. I wkurza mnie autor, jego fetysze i dziecinada w posłowiach. Jestem na niego zła, że tak zepsuł tak dobry materiał. Mam ochotę go teraz spotkać osobiście i mu wygarnąć wszystko.
PS Wkurza mnie też to, że aby czytelnik mógł dalej identyfikować się z głównym bohaterem, Riku może zostać mężem, ale broń Boże nie może przestać być prawiczkiem.
PS2 Zwycięstwo Teta zostało zaprojektowane tak trochę "z dupy", ale no już się nie czepiam, bo i tak logika nie jest mocną stroną tej serii, a ta część wyjątkowo nieźle się autorowi udała.
Ten tom różni się znacząco od pozostałych. Nie za wiele poczytamy o Shiro, Sorze i Steph, a zamiast tego główne role zagrają analogiczne postacie: Shivu, Riku i Corone. Opowieść toczy się wokół wydarzeń z wojny trwającej sześć tysięcy lat wcześniej. Historia ludzi, stłamszonych jak zwięrzeta przez silniejszych oponentów, jest tragiczna i nie wydaje się możliwe wyjście z ich...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzósty tomik znacząco odbiega od dotychczasowej fabuły i rzuca czytelnika w odległą przeszłość. Odbiorca nie ma się co tutaj spodziewać dotychczasowej prostej i przyjemnej fabuły z pewnymi drobnymi erotycznymi podtekstami. Autor przygotował bowiem solidną dawkę emocjonalnej treści, gdzie nie braknie bólu, cierpienia i wszechobecnej śmierci. W scenariuszu nie będzie również miejsca dla dotychczasowych bohaterów. Rodzeństwo ustępuje pola „małżeństwu” graczy, którzy rzucili wyzwanie światu i doprowadzi do jego przemiany. Fani serii będą mogli się tutaj dowiedzieć, między innymi jak zakończyła się Wielka Wojna, jak Tet został wielkim bogiem czy co podczas międzyrasowego konflikty wyczyniała Jibril. Pojawia się więc w treści sporo odpowiedzi na wiele pytań, które nurtowały czytelników od samego początku. Twórca jednocześnie stara się pokazać, że wprowadzenie „zasady gier” do tego świata, znacząco polepszyło byt wszystkich istnień. Obok bardziej wymagającej i mocno dramatycznej treści, nie braknie tutaj również dozy widowiskowości, gdzie główni bohaterowie rzucają wyzwanie całemu światu, stawiają na szali wszystko, co dla nich najważniejsze. Treść potrafi być tutaj naprawdę mocno fascynująca i wciągająca, jednocześnie uzupełnia ona wiele luk fabularnych, stając się świetnym uzupełnieniem całej historii.
Cała recenzja na:
https://gameplay.pl/news.asp?ID=127093
Szósty tomik znacząco odbiega od dotychczasowej fabuły i rzuca czytelnika w odległą przeszłość. Odbiorca nie ma się co tutaj spodziewać dotychczasowej prostej i przyjemnej fabuły z pewnymi drobnymi erotycznymi podtekstami. Autor przygotował bowiem solidną dawkę emocjonalnej treści, gdzie nie braknie bólu, cierpienia i wszechobecnej śmierci. W scenariuszu nie będzie również...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejny tom z serii, wydawało by się, że znów będzie zdominowany przez nasze rodzeństwo. Ale tu nadchodzi zmiana, wytrwały czytelnik dostaje perełkę z historii krainy. Historię opowiadającą o tym jak było zanim powstały zasady. Czasy w których ludzie nieustannie walczyli o przetrwanie, kiedy każdy dzień był walką o życie. Gdybym miał pomyśleć, że w takich czasach powstanie uczucie silniejsze od wszystkiego, nie uwierzył bym. Lecz oprócz tego wszystkiego dostajemy mnóstwo humoru oraz nie jednoznacznych sytuacji. Szczerze ten tom mnie w końcu zaskoczył czymś nowym. :D
Kolejny tom z serii, wydawało by się, że znów będzie zdominowany przez nasze rodzeństwo. Ale tu nadchodzi zmiana, wytrwały czytelnik dostaje perełkę z historii krainy. Historię opowiadającą o tym jak było zanim powstały zasady. Czasy w których ludzie nieustannie walczyli o przetrwanie, kiedy każdy dzień był walką o życie. Gdybym miał pomyśleć, że w takich czasach powstanie...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA oto przed państwem recenzja szóstego tomu No game no life. Gdzie tym razem historia nie skupia się na rodzeństwu Sorze i Shiro, a jak głosi napis z obwoluty, małżeństwu, które rzuciło wyzwanie światu. Wreszcie dowiemy się, jak doszło do zakończenia tej strasznej Wielkiej Wojny i jakim cudem nieznaczący drobny chłopiec będący Bogiem Gier, zyskał tytuł Najwyższego Boga. A także obowiązkowo na sam koniec zostaniemy uraczeni przedsmakiem tego, co ma być w następnym tomie, czyli kolejnego kroku genialnego rodzeństwa, rzucającego znów wyzwanie.
Ale do rzeczy. Nowelka zaczyna się spokojnie, od komicznego incydentu, kiedy to Izuna znajduje Teta leżącego w bocznej uliczce Elkii, który o zgrozo umiera z głodu. W podzięce za nakarmienie oferuje grę, podczas której opowiada jej pewien mit, który tak naprawdę zna tylko on, a który opisuje, jak doszło do zakończenia Wielkiej Wojny. I w tym momencie następuje koniec sielanki oraz tego, co, poniekąd reprezentowało styl Kamiyi. Do tej pory jego nowelki były spokojne, luźne z dawką humoru, napięcia oraz zabawy. Nawet jak poruszały trudniejsze, czy smutniejsze zagadnienia to przedstawione były w taki sposób, że nie przytłaczały. Oczywiście rozumiało się trudy bohatera, jego problemy, ale one nie posiadały w sobie elementu depresyjnego. Teraz jest inaczej. Otrzymujemy dużą dawkę bólu, rozpaczy, beznadziejności oraz… śmierci. Dowiadujemy się, jak potworne było życie ludzi przed ustanowieniem dziesięciu zasad. Bo jakie inne może wieść życie niewielka osada zwykłych ludzi, którzy muszą ukrywać się przed wszechobecnym popiołem wywołującym skażenie oraz śmierć, a wokół trwa wojna flugieli ze smokami, elfów z krasnoludami, którzy równają szczyty gór do poziomu morza. Nic nie znaczysz, nawet najsłabsza rasa jest w stanie cię jednym ruchem rozszarpać na strzępy. I jak w takim otoczeniu nie czuć beznadziejności, kiedy twoi towarzysze giną, abyś ty mógł uciec.
Tak prezentuje się rzeczywistość, w której żyją ludzie i nasz główny bohater, Riku. Wszystko zdaje się bezcelowe, a nadzieja na przetrwanie do końca wojny ulatuje z każdym kolejnym dniem. Jednak jak to mówią, nadzieja mieszka na dnie puszki Pandory. Chłopak pewnego razu spotyka ex-machine, która została uznana za popsutą. Maszyna upiera się, że chce pozostać u boku Riku, aby móc go poddać analizie i zrozumieć czym jest „serce”. Chłopak nie ma wyboru, zgadza się, aby ex-machina o wyglądzie dziewczynki towarzyszyła mu w jego obowiązkach. Z czasem ich relacja się rozwija, zaczynają lepiej się rozumieć, aż Shuvi, zdradza mu powód, dla którego Przedwieczni Bogowie toczą wojnę. Riku dowiedziawszy się o przyczynie koszmaru, w jakim tkwią, postanawia zakończyć ten idiotyczny konflikt. Doprowadzając do ostatecznego momentu, w którym narodzi się Najwyższy Bóg.
Jak już wspomniałam, historia jest smutna, pełna cierpienia i beznadziejności, na tyle dużej, że aż wylewa się z kart książki. Mimo iż nie czyta się jej z uśmiechem na ustach, to i tak połyka się ją w całości. Jest to idealne uzupełnienie do fabuły, dzięki czemu wreszcie pojmujemy, dlaczego to Tet jest Najwyższym Bogiem, oraz że przechwałki Jibril o jej wyczynach podczas wojny nie są wcale przekoloryzowane. A czymże by było No game no life bez gier? Brak dziesięciu zasad nie przeszkadza Riku w grach, czy wręcz pogrywaniu, nawet miejscami na tle politycznym. Tu trzeba dodać, że pomysły ma na podobnym poziomie co Sora, więc fani jego działań nie powinni być zawiedzeni.
To, co mi się najbardziej podobało w całej nowelce to relacje pomiędzy Riku i Shuvi. Rozwijają się powoli bez zbędnego nacisku, ale też nie wloką się niemiłosiernie długo. Nie są w żadnym momencie przesłodzone, przekoloryzowane, ani też nie czuć, że coś zostało niedopowiedziane. A najbardziej podoba mi się to, jak pod wpływem drugiej osoby się zmieniają. Poszerzają się poglądy, odmieniają nastawienia i wreszcie rozumieją, że dadzą radę tylko razem.
Wracając do rzeczy. Pochwały pochwałami, ale jakieś minusy muszą być. W tym wypadku są dwa.
Chciałabym zaznaczyć, że Kamiya mimo tak dużej zmiany (przejście ze spokojnych historii do pełnym bólu) nie usunął stałego elementu, czyli wciskania (niestety często w nieodpowiednich momentach) podtekstów seksualnych, a w przypadku tego tomu wręcz po prostu wzmianek o współżyciu. To z pewnością miały być fragmenty komizmu, ale niestety coś nie wyszło. Naprawdę to nie w każdych okolicznościach brzmi dobrze i często sprawiało wrażenie nienaturalności, czegoś wymuszonego, wciśniętego, aby było, a pasowało jak pięść do nosa. O ile w poprzednich tomach to jeszcze się zlewało gdzieś z atmosferą otoczenia i wyglądało na zwykłe wzmianki z kategorii ecchi lekko sfrustrowanego seksualnie nastolatka. Tak tutaj to było niemalże w całości nieodpowiednie. Jednak ta drobna wada nie jest na tyle duża, aby w sposób znaczący wpływała na ocenę nowelki.
Druga sprawa to pomysł Riku na zakończenie wojny. Był genialny, do pewnego momentu. Ostatni ruch, jaki miał wykonać, osobiście wydawał mi się dość absurdalny i trochę niedorzeczny. Rozumiem konieczność jego wykonania, ale w mojej opinii to było głupie posunięcie. Takie 50/50 albo wygrasz i wszystko się uda, albo przegrasz, obracając wszystko w ruinę. No okej rozumiem to, ale jednak wydaje mi się to dziwne, taka osoba jak Riku z jego inteligencją nie wzięła żadnej poprawki na to, że jednak coś może pójść nie tak, co by spowodowało po prostu koniec wszystkiego? Aczkolwiek to była opowieść o przeszłości, także wiedzieliśmy z góry, że udać się musi. Chociaż tak po prawdzie w ostatecznym rozrachunku to ciężko nazwać zakończenie wojny happy endem. Fakt walki zostały zatrzymane, Tet przejął władzę i powstało dziesięć zasad, ale te rzekomo szczęśliwe zakończenie miało gorzki smak goryczy. Nie było rozczarowujące, czy denerwujące, jak to potrafi czasami z zakończeniami być, ale jednak nuta smutku cicho pobrzmiewała.
Od strony technicznej Waneko, jak zawsze się popisało. W sprawie błędów oprócz jednego zgubionego wyrazu nic nie wyłapałam. A okładka, obwoluta i kolorowe strony zachwycają, przy każdym tomie. Zresztą tak samo, jak cudowne ilustracje, do których chce się wracać. Chociaż te dwie z półnagimi dziewczynkami można było sobie darować, zastępując czymś lepszym.
Podsumowując. Pozycja obowiązkowa dla fanów tytułu i choć jest pełna cierpienia to równocześnie piękna. Bo mimo beznadziejności sytuacji prawdopodobieństwo nigdy nie będzie zero i cytując pewien fragment „cały ten rachunek prawdopodobieństwa jest do kitu”. Poza tym czytając ten tom, ma się świadomość tego, że przecież po tej całej wojnie nastał pokój, teraz wszelkie konflikt rozwiązywane są za pomocą gier, nikt nie może zostać zabity, a rodzeństwo wprowadza nowe świetlane rządy. I uważam, że Kamiya dobrze postąpił, nie dając tej historii, jako tomu zerowego, gdyż po jej lekturze niektórzy mogliby poczuć się rozczarowani kolejnym tomem, którego klimat by znacząco odbiegał od poprzedniego, a również znaleźliby się tacy, którzy przytłoczeni opowieścią o Wielkiej Wojnie nie skusiliby się na kontynuację.
Także zwolennicy historii zawartej w serii nowelek No game no life, śmiało możecie sięgać po kolejny tom, nie zawiedziecie się.
A oto przed państwem recenzja szóstego tomu No game no life. Gdzie tym razem historia nie skupia się na rodzeństwu Sorze i Shiro, a jak głosi napis z obwoluty, małżeństwu, które rzuciło wyzwanie światu. Wreszcie dowiemy się, jak doszło do zakończenia tej strasznej Wielkiej Wojny i jakim cudem nieznaczący drobny chłopiec będący Bogiem Gier, zyskał tytuł Najwyższego Boga. A...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to