Zagrożeniologia. Uwaga, zły piesek!

Okładka książki Zagrożeniologia. Uwaga, zły piesek! autora David O’Doherty, 9788310131928
Okładka książki Zagrożeniologia. Uwaga, zły piesek!
David O’Doherty Wydawnictwo: Nasza Księgarnia Seria: Zagrożeniologia literatura dziecięca
224 str. 3 godz. 44 min.
Kategoria:
literatura dziecięca
Format:
papier
Seria:
Zagrożeniologia
Tytuł oryginału:
Beware of the Dog
Data wydania:
2017-05-17
Data 1. wyd. pol.:
2017-05-17
Liczba stron:
224
Czas czytania
3 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
9788310131928
Tłumacz:
Joanna Wajs
Średnia ocen

8,0 8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Zagrożeniologia. Uwaga, zły piesek! w ulubionej księgarnii

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Zagrożeniologia. Uwaga, zły piesek!

Średnia ocen
8,0 / 10
8 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Zagrożeniologia. Uwaga, zły piesek!

Sortuj:
avatar
1243
618

Na półkach: ,

Kiedy wchodzę do księgarni, zawsze odwiedzam dział dziecięcy. I nie chodzi wcale o to, że mam dzięciołki w wieku 8 i 13 lat, które idealnie nadają się na odbiorców książkowych prezentów. Pomimo matkowania dwóm pociechom, zakupy w dziale dziecięcym dokonywane są dość rzadko. Moje dzieci uwielbiają biblioteki i - w odróżnieniu od matki - nie mają potrzeby gromadzenia książkowej makulatury. Po co więc nachodzę działy dziecięce? Proste. Podziwiam. Podziwiam piękno okładek, pomysłowość autorów i wielość wyjątkowych szczegółów przyciągających potencjalnego odbiorcę. Pamiętam jak zachwyciła mnie seria o coraz - więcej - piętrowym domku na drzewie. To właśnie empikowy dział dziecięcy pomógł mi poznać tę świetną pozycję. Tak samo wyłowiłam "Zagrożeniologię". Pomysłowość i absurdalność tej książki jest pozytywnie powalająca.
Doktor Noel Strefa, który przedstawia się jako autor tej książki (i jest jednocześnie jej głównym bohaterem) to największy zagrożeniolog wszechczasów. Uczy nas, jak w tym okropnym i niebezpiecznym świecie uniknąć niebezpieczeństw. A jest ich wkoło nas po prostu całe mnóstwo! Zaczynamy od jednego z największych niebezpieczeństw, jakim jest czytanie książki. Poza tym podróżowanie, zabawa na placu zabaw, ćwiczenia gimnastyczne, jedzenie obiadu, czekanie na autobus... to wszystko jest potwornie niebezpieczne. Rodzajom niebezpieczeństw w tej książce nie ma końca. Warto jednak zauważyć, że humor i absurd książeczki nie wynika z wymyślania często głupawych niebezpieczeństw. Cały pic polega na tym, żeby się tym niebezpieczeństwom przeciwstawić. I tu zaczyna się rewelacyjna część książki. Autor wymyśla kask zagrożeniologa, kombinezon, gogle, zagrożeniobuty i wiele, wiele innych gadżetów pomagających nam przetrwać w tym strasznym świecie. No i do tego ten skorpion....
Oczywiście oprócz niespotykanych zagrożeń i jeszcze bardziej absurdalnych pomysłów na uniknięcie ich, książka posiada treść. Otóż nasz Doktor Noel ma przyjaciela. Nie jest to człowiek, ani też zwierz, ponieważ wiązałoby się to ze śmiertelnym niebezpieczeństwem. Jego przyjacielem jest kamień. Kamień jest kochany, wyprowadzany na spacer i ma własne miejsce w mieszkaniu. Ma nawet imię - Dennis. Pewnego dnia dr. Noel otrzymuje od ciotki przesyłkę zawierającą szczeniaczka o imieniu Pieluszka. Opisywać zagrożeń z tym związanych - wybaczcie - nie będę. Warto jednak podkreślić, że Pieluszka jest dość zdolnym pieskiem, więc nasz bohater postanawia pochwalić się nim na wystawie zdolnych zwierzaków. Wystawa owszem - odbyła się, ale pierwsze miejsce zajął nie szczeniak Pieluszka, a ... kamień Dennis ! Jak do tego doszło, nie sposób opisać. Warto natomiast przeczytać, zapewniając sobie dużą dawkę humoru. I ten skorpion....
Książka jest bardzo dobrą lekturą dla dzieci, które rozpoczynają przygodę z czytaniem. Tekstu nie jest tu za wiele, a przeczytanie 210 stron książki zajęło mi niecałe 40 minut. Oczywiście dzięciołki moje czytały dłużej, bo każde zagrożenie i metoda na jego zwalczenie spotykały się z salwą śmiechu, głupimi komentarzami i wymyślaniem równie absurdalnych, alternatywnych sposobów na zwalczenie niebezpieczeństw. Do tego autor zamieścił w książce kilka niespodzianek jak np. Skorpion... dobra, wyjaśnię o co chodzi z tym skorpionem. Skorpion ze strony 9 przedstawiony jest jako straszny stwór. Dlatego też w książce, po stronie 8 jest od razu strona 10, a strona 9 jest na samym końcu. Taki zabieg ma uniemożliwić skorpionowi jej znalezienie. Podobnych niespodzianek w książce jest bardzo wiele, ale zdradzać ich nie będę. Powiem tylko, że powodują ciągłe wertowanie kartek i kolejne salwy śmiechu.
Tekst tekstem, ale "Zagrożeniologia" ilustracją stoi. Tu tekst jest drugorzędnym elementem, a pierwsze skrzypce gra obrazek. Każda kreska czy grafika, która wyszła spod ręki Pana Chrisa Judge przyciąga wzrok swoja groteskowością. Każdy obrazek jest po prostu śmieszny. Nawet napisy - których jest dość sporo - mają takie zacięcie rodem z kabaretu.
Idealna lektura na wakacje. Wyobraźcie sobie, że moje dzieci przeczytały tę książkę razem, polegując to na dywanie, to na tarasie, innym razem na piasku. Takiego porozumienia dawno nie było. Polecam.

Kiedy wchodzę do księgarni, zawsze odwiedzam dział dziecięcy. I nie chodzi wcale o to, że mam dzięciołki w wieku 8 i 13 lat, które idealnie nadają się na odbiorców książkowych prezentów. Pomimo matkowania dwóm pociechom, zakupy w dziale dziecięcym dokonywane są dość rzadko. Moje dzieci uwielbiają biblioteki i - w odróżnieniu od matki - nie mają potrzeby gromadzenia...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
898
253

Na półkach:

„Zagrożeniologia. Uwaga, zły piesek!” to drugi tom serii „Zagrożeniologia”. David O’Doherty oraz Chris Judge stworzyli coś, co przyciąga wzrok dorosłego, a co dopiero dziecka. Wystarczyło, że przekartkowałam książkę, a oczy same otworzyły się szeroko z zachwytu. Mało tego! Nie wytrzymywałam i zaczęłam czytać niemalże od razu. Przepadłam jak dziecko, które zwietrzy jakąś okazję do rozrabiania.

Głównym bohaterem i jednocześnie narratorem jest Doktorr Noel Strefa, a książka to tak naprawdę podręcznik unikania zagrożeń i innych okropieństw – tak przynajmniej twierdzi Noel. A ponieważ to moje pierwsze spotkanie z tym zagrożeniologiem, od razu śpieszę z pierwszym słowem, które według mnie określa go idealnie – ekscentryk. Bo jak można nazwać kogoś, kto śpi w wannie i kto uważa, że niektóre książki są „eksplodującymi machinami zagłady”, a najlepszym przyjacielem człowieka jest kamień? Oczywiście Noel ma taki kamień i nazwał go Dennis. Chodzą na spacery i takie tam. A to tylko kropla w morzu absurdów!

Z pewnością inaczej podchodziłabym do lektury, gdybym na swym koncie miała wiele lat mniej, ponieważ książka przeznaczona jest dla bardzo młodego czytelnika i to na tym należy się skupić. Z takiej perspektywy rażące – dla mnie – absurdy mogą wydać się ciekawe, ale przede wszystkim śmieszne – w jakiś sposób niektóre porady rzeczywiście mogą okazać się przydatne, ale w większości przypadków chodzi o wywołanie u młodego czytelnika szerokiego uśmiechu. Pobudzenia jego wyobraźni.

Na uwagę zasługują przyjemne dla oka ilustracje. Mniejsze, większe, a nawet na całą stronę. Łapałam się na tym, że w niektórych przypadkach chciałam złapać za kredki i je pokolorować. Bo w sumie dlaczego by nie? Jest to jak najbardziej do zrobienia. Poza tym tych ilustracji jest naprawdę multum, co z pewnością jest dla młodego czytelnika bardzo atrakcyjne. Do tego przeróżna czcionka, która również jest różnych rozmiarów, zwracając tym samym na siebie uwagę. Sama z ciekawością czytałam, cóż to za nowe tajniki zdradzi mi ekscentryczny zagrożeniolog.

Nie mogę nie pominąć też faktu, którym był nieustająco bezpośredni zwrot do czytelnika. Doktorr traktował mnie jak ucznia, a zatem prowadził niejakie wykłady. Myślę, że to ciekawa sprawa – mieć świadomość, jakby książka do mnie mówiła. Sami przyznajcie, ile takich książek mieliście okazję mieć w łapkach? Poza tym język jest prosty, choć chwilami byłam zmęczona coraz to nowymi słówkami głównego bohatera. Wymyślał jakieś nowe gatunki zwierząt i wiele więcej, czego nie każcie mi tłumaczyć. Miejcie litość.

Choć dla mnie Doktorr Noel Strefa to ogarnięty fobiami mężczyzna, to dla dziecka będzie on powodem do wielu przemyśleń i uśmiechów. Mało tego! Na końcu książki znajduje się krótki test składający się z 10 pytań, mający za zadanie sprawdzić, jak uważnie czytało się książkę. Nie omieszkam się pochwalić, iż zdałam! Dzieci na pewno będą miały radość ze sprawdzenia swej wiedzy.

Spokojnie poleciłabym tę książkę na prezent dla dziecka, ponieważ pełno w niej rysunków, śmiesznych (irracjonalnych) sytuacji, i atrakcyjnego rozmieszczenia tego wszystkiego na stronach książki. Przyciąga wzrok i nie wymaga poświęcania zbyt wiele czasu dla jednej konkretnej rzeczy. Z pewnością zainteresuje ciekawego świata młodego człowieka.

Moja recenzja znajduje się również na https://naszerecenzje.wordpress.com/

„Zagrożeniologia. Uwaga, zły piesek!” to drugi tom serii „Zagrożeniologia”. David O’Doherty oraz Chris Judge stworzyli coś, co przyciąga wzrok dorosłego, a co dopiero dziecka. Wystarczyło, że przekartkowałam książkę, a oczy same otworzyły się szeroko z zachwytu. Mało tego! Nie wytrzymywałam i zaczęłam czytać niemalże od razu. Przepadłam jak dziecko, które zwietrzy jakąś...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

17 użytkowników ma tytuł Zagrożeniologia. Uwaga, zły piesek! na półkach głównych
  • 9
  • 8
9 użytkowników ma tytuł Zagrożeniologia. Uwaga, zły piesek! na półkach dodatkowych
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Zagrożeniologia. Uwaga, zły piesek!

Inne książki autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Pamiętnik Zuzy Łobuzy. Zaklęte robale Alice Pantermüller
Pamiętnik Zuzy Łobuzy. Zaklęte robale
Alice Pantermüller
Tom „Zaklęte robale” rozpoczynają urodziny Kuby i Szymka, młodszych braci Zuzy. Bliźniacy od rana są wyjątkowo rozbrykani, ponieważ oczekują świętowania urodzin. Jakby hałasów i harców było mało dostają bardzo głośne prezenty: Szymon perkusję, a Kuba trąbkę. Dar od dziadków bardzo przypadł chłopakom do gustu. Od ręki zabrali się za ćwiczenie gry, co nie uszczęśliwia nikogo z pozostałych członków rodziny. Najmniej jest zadowolony tata, któremu odgłosy grania przeszkadzają w pracy. Jakby tych niezwykłości było mało mama przygotowała naleśnikowy tort urodzinowy. Urodzinowy poranek skłonił tatę i Zuzę do szybszego wyjścia do szkoły, gdzie mogli nacieszyć się ciszą i spokojem, ponieważ do początku lekcji było jeszcze sporo czasu. Popołudnie to czas dziwnych urodzin dziadków. Gorsza od tego jest tylko wizja urlopu na podkarpackiej wsi zamiast w domu lub nad ciepłym Morzem Śródziemnym. Po drodze nie zabraknie zakupów w sklepie indyjskim, w którym wizyta zachęca Zuzę do ćwiczenia gry na flecie. Zaklinanie węży staje się jej celem. Nim jednak będzie mogła wypróbować swoje umiejętności na prawdziwym wężu ma okazję poćwiczyć na różnego rodzaju zwierzętach: od robaków po kozy i owce. Świąteczny wyjazd obfituje w wiele niespodzianek: od nieudanego pakowania się, zepsucia się auta, po ucieczki przez eko-kozą, spacery po górach. W ogólnym rozrachunku pechowy wyjazd wypada bardzo pozytywie: bracia stają się spokojniejsi i znajdują sobie poważne zajęcie, Zuza jeździ na nartach, na koniu, ściska młodziutkie owieczki i zaklina różnorodne zwierzęta. Niedługi urlop okazał się dla wszystkich bardzo męczący, ale i pouczający. Niedługie rozdziały będące kolejnymi dniami, spora ilość ilustracji i niewielka ilość tekstu obfitującego w prosty humor sprawiają, że książkę czyta się szybko i przyjemnie. Kumulacja dziwnych wydarzeń, żarty sytuacyjne, stada owiec, nerwowa eko-koza, wyrabianie sera, próby opanowania różnorodnych umiejętności i ujarzmianie zwierząt przez dzielną Lenkę niebojącą się niczego, co znajduje się w zagrodzie zestawione z ludźmi ganiającymi za zwierzętami lub uciekającymi przed nimi. Sporą zasługę w dostosowaniu książki do polskich realiów ma tu tłumaczka Ewa Spirydowicz, która przygody młodej bohaterki przenosi do Polski, nadaje im swojskość przez użycie odpowiednich zwrotów językowych. Ilustracje Danieli Kohl są doskonałym uzupełnieniem całości. Prosta kreska, spora ilość szkiców i komiksów sprawiają, że tekst nie jest nudny i jednolity. Do tego odpowiednie rozmieszczenie tekstu, zróżnicowana, średniej wielkości czcionka sprawiają, że lekturę czyta się szybko i przyjemnie. Interesujące przygody i ciekawa szata graficzna przyciągają uwagę młodych czytelników. Pamiętniki 9-letniej Zuzy to bardzo dobra lektura dla uczennic nauczania początkowego borykających się ze szkołą, rodzeństwem oraz całą masą różnorodnych wydarzeń, z którymi dziewczynki mogą mieć do czynienia. W książce widzimy sporo stereotypowego spojrzenia na świat, ale i jednocześnie ciągłe dziwienie się podziałami ról w rodzinie. Mama jest tu od gotowania, ale nie jest najlepszą kucharką. Jej eksperymenty z kuchnią indyjską pomagają rodzinie w utrzymaniu linii. Zdecydowanie polecam nieszablonowo myślącym dziewczynkom. Książka zdecydowanie zachęci do samodzielnego czytania.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na108 lat temu
Zapiski luzaka. Odlot! Lincoln Peirce
Zapiski luzaka. Odlot!
Lincoln Peirce
Odlot! To kolejna książka Lincolna Pierce z serii Zapiski Luzaka. W tej części Natan Wright – dostaje wyraźne polecenia od dyrektora szkoły – ma zakolegować się z nowym uczniem. Breckendrige Puffington III – bo tak nazywa się jego nowy kumpel – zupełnie różni się od reszty uczniów. Zamiast grać w futbol, woli przypatrywać się… kwiatom. W dodatku Natan ma przeczucie, że kiedyś go już spotkał. Czy Breckendrige okaże się równym gościem? Odlot! to siódma część Zapisków Luzaka. Każda z nich opowiada o Natanie – chłopcu, który wierzy, że jest skazany na sukces. Większość swojego życia spędza rysując komiksy i spotykając się ze swoimi dwoma najlepszymi przyjaciółmi, Francisem i Teddym. Tym razem jednak musi poświęcać swój czas nowemu koledze. Jego zamiłowanie do botaniki sprawia, że zamiast grać w futbol, słucha przez cały czas historii, w której rolę główną odgrywają drzewa, mchy i porosty. Nie może jednak nic na to poradzić, bo dyrektor ma na niego czujne oko. Każda książka z serii Zapiski Luzaka zbudowana jest bardzo podobnie. Zawiera wiele obrazków i komiksów, zaryzykowałbym nawet stwierdzając, że jest ich więcej niż samego tekstu. Tak więc czytelnik może przeczytać ją w półtorej godziny, mimo że książka ma ponad dwieście stron. Czytając Zapiski Luzaka dzieci nie będą mogły przestać się śmiać, a i dorośli w wielu momentach się uśmiechną. Każda postać w książce ma lekko wyolbrzymione cechy charakteru. Zabieg ten ma umilić młodym czytelnikom odbiór książki. Niestety Odlot! pod względem treści wypada zdecydowanie najsłabiej z całej serii. Nie można rzec, że książka jest mierna, ale akcja jest zbyt przewidywalna. W pierwszych tomach poznawaliśmy dopiero bohaterów, przez co perypetie Natana i przyjaciół bardzo nas intrygowały. Jednak w części siódmej oprócz pojawienia się nowego ucznia w szkole nie dzieje się nic co wykracza poza ,,normy” tej nieco zwariowanej szkoły podstawowej nr 38. Recenzje książki Lincolna Pierce można podsumować w jednym zdaniu. Książka dla dzieci, miłośnicy serii trochę się na niej zawiodą, ale osobie, która chce od razu przejść do Odlotu!, na pewno przypadnie do gustu. Recenzja pochodzi ze strony ksiazkadoplecaka.pl
Marcin Szkodziński - awatar Marcin Szkodziński
ocenił na79 lat temu
Po prostu ja Jean Ure
Po prostu ja
Jean Ure
Polski tytuł książki Jean Ure pt. "Po prostu ja" nie oddaje emocji bohaterki i narratorki, o której rodzina mówi "to tylko Peachy"*. Jedenastoletnia Peaches jest środkowym dzieckiem wielodzietnej barwnej i bogatej rodziny. Duży dom, tata - radiowy celebryta, genialne starsze rodzeństwo, młodsze bliźniaki i matka próbująca ogarnąć piątkę dzieci. Ależ to męcząca rodzina... Czułam się przygnieciona opisami ich hałaśliwego stylu bycia. "Zawsze jestem zdumiona, że nikt się nie wścieka i nie zwraca nam uwagi, żebyśmy byli cicho. Podejrzewam, że to może mieć coś wspólnego z tym, że tata pracuje w radiu i czasem występuje w telewizji, co sprawia że jest tak jakby odrobine celebrytą. A celebrytom wszystko uchodzi na sucho. Założę się, że gdyby zwykli ludzie zaczęli śpiewać, krzyczeć, ogólnie hałasować, Raj na pewno szybko by coś powiedział, ale on tylko uśmiechał się radośnie, kiedy przynosił szampana. Oczywiście tata zawsze zostawia w jego restauracji dużo pieniędzy. Jak sądzę, to ma znaczenie." Peaches różni się od swej rodziny bardzo. Podporządkowuje się im, mówi po cichutku, nie ma w domu "przebicia", nie odnosi sukcesów. Stoi na bocznym torze i czuje się nieważna. Ale bardzo chce wiedzieć, kim jest i co chce robić. Nie chce być oceniana przez pryzmat rodziny, nie chce być z nikim porównywana. Dlatego postanawia iść do innej szkoły, niż starsze rodzeństwo. Dlatego nie chce opowiadać o swojej "sławnej" rodzinie. W nowej szkole dla bogatych dziewcząt zaprzyjaźnia się ze stypendystką Millie - pewną siebie córką kierowcy autobusu. I tu zaczyna się nowy rozdział w jej życiu, o którym przeczytajcie już sami :-) * Oryginalny tytuł brzmi "Just Peachy". https://bajdocja.blogspot.com/2021/05/po-prostu-ja.html
Buba Bajdocja - awatar Buba Bajdocja
oceniła na74 lata temu
Zagrożeniologia. Jak unikać zagrożeń David O’Doherty
Zagrożeniologia. Jak unikać zagrożeń
David O’Doherty
Doktorr Noel Strefa to najznakomitszy i jedyny zagrożeniolog na świecie. Sam wymyślił dziedzinę nauki i przyjął na pierwsze imię Doktorr. „W ten sposób mogę się skupić wyłącznie na byciu ZAGROŻENIOLOGIEM. Zaoszczędziłem masę czasu, a i tak nikt nie dostrzega różnicy”. O swoim skomplikowanym zajęciu mówi: „Zagrożeniolog to osoba, która specjalizuje się w zagrożeniologii”. O dziale nauki dowiemy się: „Zagrożeniologia to nauka, w której specjalizuje się zagreżoniolog”. Czym dokładnie zajmuje się Doktorr Noel Strefa? Na wyszukiwaniu niebezpieczeństw. Zwykłe wyjście na spacer w jego oczach to nic przyjemnego, ponieważ jesteśmy narażeni na wiele niebezpieczeństw i kosztownych przygód, utratę wolności, wiele zmarnowanych dni. Dla zagrożeniologia niebezpieczeństwa czają się na każdym kroku i tylko czekają na dogodny moment, aby złapać nas w swoje szpony. Nawet czytanie książki może być śmiertelnie niebezpieczne, ponieważ może nas zaatakować skorpion, a jeśli nie zapomnimy o uśmierceniu go to możemy mieć krzywy kręgosłup, co jest niesamowitym zagrożeniem dla naszego życia. W świecie Doktorra Noela Strefy nie ma czynności, którą można wykonywać spokojnie. Jako specjalista pragnie przybliżyć swoim czytelnikom wszystkie możliwe zagrożenia i ich konsekwencje. Na świecie nie ma ani jednego bezpiecznego miejsca, jedzenia, sposobu pracy i spędzania czasu. Każda czynność fizyczna i intelektualna naraża nas na wielkie zagrożenia. Pozornie niewinne zajęcia mogą okazać się naszymi ostatnimi! Kierowanie się unikaniem zagrożeń wcale nie poprawia sytuacji człowieka, bo z jednego niebezpieczeństwa możemy wpakować się w kolejne, jeszcze groźniejsze. „Zagorżeniologia” to lektura pełna informacji o przykładowych niebezpieczeństwach. Dzięki temu stanie się doskonałym poradnikiem dla wszystkich, którzy chcą doskonale zabezpieczyć się przed wszelkimi zagrożeniami. Dowiedzą się, że siedzenie, czytanie książek, posiadanie zwierząt, spacerowanie, włączanie urządzeń i wiele, wiele innych czynności jest bardzo niebezpiecznych. Wymyślona przez autora dziedzina bogata jest w niesamowitą ilość pojęć typowych tylko dla tej nauki. Prosty sposób tłumaczenia przybliży małym czytelnikom, w jaki sposób tworzone są języki poszczególnych dyscyplin nauki wymagające przyswojenia w celu minimalizacji treści. Zabawna i spójna całość uzupełniona ilustracjami Chrisa Judge’a jest idealną lekturą dla dzieci i młodzieży. Książka napisana jest w konwencji zabawy pozwalającej pokazać fobie w otoczce absurdu, który odziera poczucie zagrożenia z sensowności, a dzięki temu pozwoli oswoić wiele dziecięcych lęków, które – razem z dzieckiem – możemy ubrać w taki zabawny kostium kolejnego niebezpieczeństwa, które mógłby zaprezentować Doktorr Noel Strefa. Myślę, że będzie to interesująca lektura dla dzieci i młodzieży. Starszych czytelników może znużyć, ale jednocześnie może być interesującym wstępem do własnego uporania się z lękami. Dzięki niesamowicie lekkiemu językowi, wielu ilustracją lekturę z powodzeniem można zabrać na spacer, w podróż. Prosta fabuła tocząca się wokół czających się zagrożeń przerysowanych przez spojrzenie specjalisty, będzie doskonałym materiałem relaksującym, pomagającym zapominać nam o własnych troskach, na które możemy popatrzeć z dystansu. Książka jest tez idealnym wyśmianiem różnorodnych konwencji naukowców używających tautologii, jako sposobu wyjaśniania badanych przez nich zjawisk.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na79 lat temu
Dziennik Tośki Marzec Annie Kelsey
Dziennik Tośki Marzec
Annie Kelsey
Dla rodziców i dzieci, którzy jednak zwracają uwagę na to czy treść bardziej pasuje do płci żeńskiej, czy męskiej, spieszę z wyjaśnieniami, że "Dziennik Tośki Marzec" to typowo dziewczyńska lektura. Córka to ten typ mola książkowego, który raczej nie wraca do przeczytanych wcześniej publikacji. Jednak jeśli już tak zrobi, może to oznaczać tylko jedno: książka jest tego warta. Co nie znaczy, że pozostałe czytane tylko raz są do kitu, bynajmniej. Po prostu lubi szybko sięgać po kolejne tytuły. Czasem zdarza się, tak jak w tym przypadku, że chce sama przeczytać książkę uprzednio przeczytaną jej przeze mnie. "Dziennik" jest książką o dziewczynach i dla dziewczyn. To przezabawna historia o przyjaźni, kłamstwie, naprawianiu błędów. Jest tak napisana, że naprawdę ma się wrażenie iż czytamy dziennik małej dziewczynki. Tytułowa dziesięcioletnia Tośka tęskni za swoją najlepszą przyjaciółką, która wyprowadziła się do innego kraju. Martwi się, że już nie znajdzie takiej przyjaciółki i za wszelką cenę próbuje zdobyć nową. Ponadto jest zafascynowana pewną piosenkarką gdyż kiedyś chciałaby być taką samą gwiazdą. Splot różnych dziwnych wydarzeń powoduje, że nasza bohaterka zapętla się w kłamstwie, a to wiadomo nie prowadzi nigdy do niczego dobrego. Jak skończy się ta historia? Czy Tosia zdobędzie nowych przyjaciół o których zabiega? Więcej na blogu http://www.zwyklamatka.pl/2016/08/szalone-pomysy-i-piekna-przyjazn.html
ZwykłaPoKokardę - awatar ZwykłaPoKokardę
ocenił na79 lat temu
Sekretne spotkanie Jean Ure
Sekretne spotkanie
Jean Ure
Wchodzenie w nastoletni wiek wiąże się z wieloma ograniczeniami stawianymi przez dorosłych, którzy zawsze wiedzą lepiej. Trudno przestrzegać wszystkie zasady. Zwłaszcza, kiedy ma się taka przyjaciółkę jak Annie (Annabel Watson): dziewczynę pełną zwariowanych i czasami niebezpiecznych pomysłów. Jej nieprzewidywalność i impulsywność wprowadzają w życie Megan (będącej jedynaczką) troszkę pikanterii, którą zwykle zapewnia rodzeństwo ze swoimi psikusami. Pod jej wpływem główna bohaterka-narratorka (pierwszoosobowa narracja) robi wiele dziwnych rzeczy: chowa się w szafie z materiałami piśmiennymi, przykleja sobie sztuczne rzęsy, zakłada ptasie gniazdo na głowę i wiele, wiele innych rzeczy, o których jej mama dowiaduje się na wywiadówkach. Mimo całego tego mnóstwa kłopotów dziewczyny się uwielbiają. Są całkowicie różne, mają odmienne zainteresowania, ale ten kontrast sprawia, że nie nudzą się w swoim towarzystwie. Czasami jednak chciałyby urozmaicić spędzany ze sobą czas czatowaniem w Internecie. Niestety nadopiekuńcza mama Megan zabrania i zamiast tego muszą znajdować inne zajęcia. Czytając „Sekretne spotkanie” mamy wrażenie, że jedyną rozrywką Annie jest pokazywanie Megan jak wspaniale jest móc korzystać z sieci bez rodzicielskich ograniczeń. Grająca dobrą i grzeczną córeczkę nastolatka cieszy się dużym zaufaniem matki i nawet kiedy ojciec sugeruje, że mama Megan może mieć rację dyskusja zostaje zakończona tym, że przecież dzieci muszą uczyć się samodzielności, a jak mają to robić skoro wszystkiego im się zabroni. Mimo takiej postawy i krytycznego spojrzenia może się okazać, że zbyt duża swoboda to nie to samo, co pozwolenie na stopniowe uczenie się samodzielności oraz odpowiedzialności. „Sekretne spotkanie” Jean Ure to interesująca i pouczająca lektura zabierająca czytelników we współczesne realia. Mamy Internet, czaty, a na czatach interesujące pogaduszki. Tylko, że jedna z przyjaciółek może rozmawiać z wirtualnymi znajomymi, a druga nie, ponieważ mama jej zabrania. Pisarka wprawnie kreśli codzienność nastolatek, ich problemy, przemyślenia, pragnienia i zazdrość, bo wiadomo, że kiedy Annie może rozmawiać z córką ulubionej pisarki Megan to pojawią się też i takie emocje obok poczucia skrzywdzenia przez stawiającą zakazy mamę. „Sekretne spotkanie” to opowieść o nastolatkach i dla nastolatków oraz ich rodziców. Nudnej codzienności nastolatek pikanterii dodaje możliwość spotkania się z pisarką. Jednak czy na pewno będzie to pisarka? Czy takie spotkanie dobrze się dla nich skończy? Musicie się przekonać. Jedno jest pewne: mieszkające w hrabstwie Wiltshire dziewczyny nie zapomną tej przygody do końca życia. Książka zawiera proste ilustracje oraz estetyczną, półtwardą okładkę. Prosty język, szybka akcja i niedługie rozdziały sprawiają, że czytelnik szybko mknie przez tekst. Myślę, że to interesująca propozycja czytelnicza dla wszystkich, którzy zaczynają swoją przygodę z Internetem.
AnnaSikorska - awatar AnnaSikorska
oceniła na77 lat temu

Cytaty z książki Zagrożeniologia. Uwaga, zły piesek!

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Zagrożeniologia. Uwaga, zły piesek!