rozwińzwiń

Modzelewski – Werblan. Polska Ludowa

Okładka książki Modzelewski – Werblan. Polska Ludowa autorstwa Karol Modzelewski, Robert Walenciak, Andrzej Werblan
Okładka książki Modzelewski – Werblan. Polska Ludowa autorstwa Karol Modzelewski, Robert Walenciak, Andrzej Werblan
Karol ModzelewskiAndrzej Werblan Wydawnictwo: Wydawnictwo Iskry historia
530 str. 8 godz. 50 min.
Kategoria:
historia
Format:
papier
Data wydania:
2017-05-24
Data 1. wyd. pol.:
2017-05-24
Liczba stron:
530
Czas czytania
8 godz. 50 min.
Język:
polski
ISBN:
9788324404742
Zapis rozmów Karola Modzelewskiego i Andrzeja Werblana o Polsce Ludowej, najważniejszych wydarzeniach i postaciach tamtego czasu.

Niemal przez cały okres PRL obaj stali nie tylko po dwóch stronach barykady – jeden jako dygnitarz, drugi jako buntownik – ale też byli w swych środowiskach ważnymi postaciami. Werblan pisał przemówienia dla Gomułki i Gierka, jest autorem hasła „Aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej”. Modzelewski wymyślił nazwę „Solidarność”, a wcześniej, w roku 1968, hasła, które skandowali studenci w obronie Dziadów.

Rozmowy prowadził Robert Walenciak.
Średnia ocen
8,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Modzelewski – Werblan. Polska Ludowa w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Modzelewski – Werblan. Polska Ludowa

Średnia ocen
8,0 / 10
63 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Modzelewski – Werblan. Polska Ludowa

avatar
987
394

Na półkach: ,

Niezwykle ciekawy zapis rozmów dwóch osób, wyrosłych z ruchu komunistycznego, ale przez lata PRLu stojących po dwóch stronach barykady.

Co ciekawe, wiele ze sporów, o których mówią Andrzej Werblan i Karol Modzelewski nadal, mimo upływu lat, dzieli nasz kraj.

Niezwykle ciekawy zapis rozmów dwóch osób, wyrosłych z ruchu komunistycznego, ale przez lata PRLu stojących po dwóch stronach barykady.

Co ciekawe, wiele ze sporów, o których mówią Andrzej Werblan i Karol Modzelewski nadal, mimo upływu lat, dzieli nasz kraj.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
268
268

Na półkach: ,

..genialna "lekcja historii" - zarówno niedawnej jak i "jej" mechanizmów...więcej takich rozmów (i TAKICH rozmówców)....

..genialna "lekcja historii" - zarówno niedawnej jak i "jej" mechanizmów...więcej takich rozmów (i TAKICH rozmówców)....

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
976
737

Na półkach:

Zawsze to ciekawe poznać punkt widzenia obu stron konfliktu. Werblan i Modzelewski mają kilka cech wspólnych, obaj często pełnili rolę "doradców" i byli "etatowymi skrybami" swoich formacji. Obaj prawie zawsze byli w centrum wydarzeń przełomowych. W rozmowach dzielą się swoim peerelowskim doświadczeniem. Poziom całości jest nierówny. Część początkowa i zakończenie lepsze. Natomiast okres gierkowski opisany dość nudnawo, przerzucanie się nazwiskami, niewiele wnoszące. Generalnie rzecz jest warta polecenia. Świat PRL-u nie był czarno-biały (jak się to próbuje współcześnie przedstawiać) i złożoność przedstawianych wydarzeń może być dla wielu zaskoczeniem.

Zawsze to ciekawe poznać punkt widzenia obu stron konfliktu. Werblan i Modzelewski mają kilka cech wspólnych, obaj często pełnili rolę "doradców" i byli "etatowymi skrybami" swoich formacji. Obaj prawie zawsze byli w centrum wydarzeń przełomowych. W rozmowach dzielą się swoim peerelowskim doświadczeniem. Poziom całości jest nierówny. Część początkowa i zakończenie lepsze....

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

218 użytkowników ma tytuł Modzelewski – Werblan. Polska Ludowa na półkach głównych
  • 144
  • 72
  • 2
39 użytkowników ma tytuł Modzelewski – Werblan. Polska Ludowa na półkach dodatkowych
  • 20
  • 6
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 2

Tagi i tematy do książki Modzelewski – Werblan. Polska Ludowa

Inne książki autora

Okładka książki Świat średniowiecza. Studia ofiarowane Profesorowi Henrykowi Samsonowiczowi Anna Adamska, Krzysztof Baczkowski, Jacek Banaszkiewicz, Agnieszka Bartoszewicz, Nora Berend, Andrzej Buko, Stanisław Bylina, Michele Cassandro, Roman Czaja, Marek Derwich, Marek Dulinicz, Wojciech Fałkowski, Jerzy Gąssowski, Sławomir Gawlas, Mateusz Goliński, Piotr Górecki, Jarosław Jarzewicz, Tomasz Jurek, Feliks Kiryk, Gabor Klaniczay, Maria Koczerska, Gerard Labuda, Jacques Le Goff, Lech Leciejewicz, Jakub Lorenc, Roman Michałowski, Marta Młynarska-Kaletynowa, Karol Modzelewski, Marco Mostert, Grzegorz Myśliwski, Bronisław Nowak, Krzysztof Ożóg, Eric Palazzo, Marcin Rafał Pauk, Aneta Pieniądz, Andrzej Pleszczyński, Edward Potkowski, Jerzy Pysiak, Danuta Quirini-Popławska, Andrzej Radzimiński, Stanisław Rosik, Piotr Salwa, Piotr Skubiszewski, Krzysztof Skwierczyński, Rolf Sprandel, Jerzy Strzelczyk, Stanisław Suchodolski, Janusz Tandecki, Janusz Tazbir, Julia Tazbir, Michał Tymowski, Jan Tyszkiewicz, Lech A. Tyszkiewicz, Przemysław Urbańczyk, Immanuel Wallerstein, Piotr Węcowski, Jarosław Wenta, Mateusz Wilk, Małgorzata Wilska, Tomasz Wiślicz, Przemysław Wiszewski, Elżbieta Witkowska-Zaremba, Andrzej Wyrobisz, Paweł Żmudzki, Ewa Dorota Żółkiewska
Ocena 8,4
Świat średniowiecza. Studia ofiarowane Profesorowi Henrykowi Samsonowiczowi Anna Adamska, Krzysztof Baczkowski, Jacek Banaszkiewicz, Agnieszka Bartoszewicz, Nora Berend, Andrzej Buko, Stanisław Bylina, Michele Cassandro, Roman Czaja, Marek Derwich, Marek Dulinicz, Wojciech Fałkowski, Jerzy Gąssowski, Sławomir Gawlas, Mateusz Goliński, Piotr Górecki, Jarosław Jarzewicz, Tomasz Jurek, Feliks Kiryk, Gabor Klaniczay, Maria Koczerska, Gerard Labuda, Jacques Le Goff, Lech Leciejewicz, Jakub Lorenc, Roman Michałowski, Marta Młynarska-Kaletynowa, Karol Modzelewski, Marco Mostert, Grzegorz Myśliwski, Bronisław Nowak, Krzysztof Ożóg, Eric Palazzo, Marcin Rafał Pauk, Aneta Pieniądz, Andrzej Pleszczyński, Edward Potkowski, Jerzy Pysiak, Danuta Quirini-Popławska, Andrzej Radzimiński, Stanisław Rosik, Piotr Salwa, Piotr Skubiszewski, Krzysztof Skwierczyński, Rolf Sprandel, Jerzy Strzelczyk, Stanisław Suchodolski, Janusz Tandecki, Janusz Tazbir, Julia Tazbir, Michał Tymowski, Jan Tyszkiewicz, Lech A. Tyszkiewicz, Przemysław Urbańczyk, Immanuel Wallerstein, Piotr Węcowski, Jarosław Wenta, Mateusz Wilk, Małgorzata Wilska, Tomasz Wiślicz, Przemysław Wiszewski, Elżbieta Witkowska-Zaremba, Andrzej Wyrobisz, Paweł Żmudzki, Ewa Dorota Żółkiewska
Okładka książki Sacrum. Obraz i funkcja w społeczeństwie średniowiecznym Aleksandra Czapelska, Maja Gąssowska, Paweł Janiszewski, Jarosław Jarzewicz, Maria Koczerska, Jacek Kowalski, Łukasz Kozak, Anna Loba, Roman Michałowski, Marta Młynarska-Kaletynowa, Karol Modzelewski, Sławomir Moździoch, Marcin Rafał Pauk, Aneta Pieniądz, Jerzy Pysiak, Stanisław Rosik, Jerzy Rozpędowski, Monika Saczyńska-Kaliszuk, Dariusz Andrzej Sikorski, Leszek Paweł Słupecki, Maria Starnawska, Judyta Szaciłło, Mateusz Wilk, Robert Wiśniewski, Elżbieta Witkowska-Zaremba, Paweł Żmudzki, Ewa Dorota Żółkiewska
Ocena 6,8
Sacrum. Obraz i funkcja w społeczeństwie średniowiecznym Aleksandra Czapelska, Maja Gąssowska, Paweł Janiszewski, Jarosław Jarzewicz, Maria Koczerska, Jacek Kowalski, Łukasz Kozak, Anna Loba, Roman Michałowski, Marta Młynarska-Kaletynowa, Karol Modzelewski, Sławomir Moździoch, Marcin Rafał Pauk, Aneta Pieniądz, Jerzy Pysiak, Stanisław Rosik, Jerzy Rozpędowski, Monika Saczyńska-Kaliszuk, Dariusz Andrzej Sikorski, Leszek Paweł Słupecki, Maria Starnawska, Judyta Szaciłło, Mateusz Wilk, Robert Wiśniewski, Elżbieta Witkowska-Zaremba, Paweł Żmudzki, Ewa Dorota Żółkiewska
Karol Modzelewski
Karol Modzelewski
Polski historyk i polityk, mediewista.
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Gotowi na przemoc. Mord, antysemityzm i demokracja w międzywojennej Polsce Paweł Brykczyński
Gotowi na przemoc. Mord, antysemityzm i demokracja w międzywojennej Polsce
Paweł Brykczyński
Pierwsza ukończona książka 2025 roku (zaczęta w zeszłym, ale w większości przeczytana tym). Książka niedługa, ale za to bardzo ciekawa. Autor opisuje w niej sprawę zabójstwa pierwszego prezydenta Rzeczypospolitej, jednak ze szczególnym uwzględnieniem ówcześnie panującego klimatu społeczno-politycznego i długofalowych skutków tego morderstwa. Stawia on dwie główne tezy: 1) śmierć Narutowicza była efektem konfliktu między zwolennikami nacjonalizmu "etnicznego" i doktryny polskiej większości" (endecji),a nacjonalizmu "państwowego/obywatelskiego" (lewicy i zwolenników Piłsudskiego); 2) czyn Niewiadomskiego paradoksalne doprowadził do mniej lub bardziej świadomego przyjęcia antysemickiej "doktryny polskiej większości" przez większość sceny politycznej II RP. We Wprowadzeniu przedstawia skrótowo tło walki prawicy i lewicy w Polsce (w tym na tle ogólnoeuropejskim) oraz źródła antysemityzmu endecji, który odegrał kluczową rolę w wydarzeniach grudniowych 1922 (jednocześnie odrzuca obraz Polski jako kraju inherentnie antysemickiego z wcześniejszych zachodnich publikacji na rzecz bardziej zniuansowanego obrazu). Ten temat kontynuowany jest w I rozdziale ('"Precz z Żydami!"'). Na podstawie relacji prasowych, wspomnień i opracowań przedstawia klimat towarzyszący wyborom pierwszego Prezydenta RP, który kulminował w rozruchach po ogłoszeniu zwycięstwa Narutowicza bitwą na pl. Trzech Krzyży w Warszawie. Kolejny rozdział ('Od protestów do zabójstwa') pokazuje dalszą nagonkę antysemicką i protesty, a także pierwsze rozłamy wśród tych, którzy doprowadzili do wyboru Narutowicza (np. PSL-Piast). Rozdział kończy się opisem zabójstwa i pogrzebu prezydenta. W trzecim i czwartym ('Nienawiść a walka wyborcza' i '"Żydowski prezydent!"') autor pokazuje głębiej źródła i rozwój antysemityzmu Narodowej Demokracji, poczynając od rewolucji 1905 i przegranej Dmowskiego w wyborach do Dumy w 1912. Gdy się czyta fragmenty prasy prawicowej, sprawiają wrażenie jakby mogły pochodzić ze współczesnych szurskich tekstów głoszących, że Żydzi i masoni rządzą światem ("Judeo-Polonia", "zażydzenie" odmieniane przez wszystkie przypadki, itd.). W tym drugim szczególnie pokazane jest to jak Narutowicz, kandydat PSL-Wyzwolenie, zasłużony inżynier i z pochodzenia litewski ziemianin, stał się "Żydowskim prezydentem". Tutaj też autor wyjaśnia "doktrynę polskiej większości" w myśl której każdy głosujący razem z "Żydami" (czyt. Blokiem Mniejszości Narodowych) wyłączony zostaje z grupy "polskiej większości" - etnicznych Polaków, do których władza w Polsce musi należeć. Pokazuje też, że po początkowym szoku i próbie wyparcia powiązania z Niewiadomskim, morderca został skwapliwie przyjęty przez endecję jako bohater i męczennik. Jego czyn, choć straszny i zbrodniczy, był "moralnie konieczny" dla sprawy przetrwania Polski. Ostatni rozdział ('Klęska idei narodu państwowego') pokazuje, że nadzieje lewicy o porażce prawicy okazały się płonne - wyniesienie zabójcy na sztandary i jego antysemicka mowa skutecznie wpłynęły długofalowo na poglądy wśród polityków. Prawica utwierdziła się w swoim stanowisku, a "doktryna polskiej większości" znalazła oddźwięk nie tylko w PSL-Piast, który uznał za niebezpieczne sprzeciwianie się jej, ale także na lewicy, która ustąpiła z aktywnej walki o prawa mniejszości w obawie, że przyniesie to więcej szkody niż pożytku (a nawet sama przyjęła pewne subtelne antysemickie klisze). Trochę długo, ale naprawdę uważam książkę za wartą przeczytania. Pokazuje szczegółowo nie tylko kwestie polityczne, ale, może przede wszystkim, też wydźwięk i odbiór społeczny całej sprawy. Książka jest solidnie podbudowana bibliograficznie, zwłaszcza od strony źródeł prasowych. Jeśli chodzi o wady, to może za bardzo skupiła się na samej Warszawie kosztem reszty Polski, chociaż jest to trochę zrozumiałe biorąc pod uwagę, że większość akcji tamtych wydarzeń toczyła się w stolicy. Bardzo polecam i pewnie wkrótce wezmę się za "Zabójstwo Narutowicza" od Ośrodka Karta.
Szuwaks - awatar Szuwaks
ocenił na91 rok temu
Ludowa historia Stanów Zjednoczonych. Od roku 1492 do dziś Howard Zinn
Ludowa historia Stanów Zjednoczonych. Od roku 1492 do dziś
Howard Zinn
Przez wieki w historii dominowała tendencja do przedstawiania przeszłości jako chronologicznego zestawienia wielkich postaci królów, wodzów lub rodów, i związanych z nimi przełomowych wydarzeń, z którego następnie poszczególne narody budowały własne zbiory mitów tożsamościowych. Jednak, wraz z nowożytnym rozwojem warsztatu naukowego historyka oraz postępującej refleksji historiozoficznej, stopniowo zaczęto odchodzić od tak postrzeganej historii „elit”, aby ująć przeszłość w ramy bardziej egalitarne. Nie bez znaczenia była tutaj filozofia Marksa, którego teoria walki klasowej, mimo swoich doktrynalnych ograniczeń, wyprowadziła na scenę dziejów bohatera zbiorowego - klasę lub lud, jako element opozycyjny do dotychczasowej historii „heroicznej”. Proces ten doprowadził zatem do postawienia zasadniczej kwestii - czyja jest historia? Pytanie to jest oczywiście błędnie postawione, ale sama próba odpowiedzi na nie ukazała nierównomierność rozłożenia akcentów w dotychczasowej wiedzy historycznej. Rzesze badaczy, także tych poruszających się w idiologicznych ramach marksizmu naukowego, rozpoczęły badania, aby zmienić ten stan rzeczy, czego efektem jest trwający do dzisiaj trend do opisywania historii zbiorowej całych narodów, klas i konkretnych warstw lub grup społecznych. I właśnie taką próbą jest głośna swego czasu książka amerykańskiego historyka o wyraźnie lewicowych poglądach, Howarda Zinna. To bez wątpienia monumentalna w swoim zamiarach praca, w której autor postanowił odbrązowić historię własnego kraju, aby ukazać przeszłość z punktu widzenia tych, o których podręczniki szkolne z reguły nie mówią. „Ludowa historia Stanów Zjednoczonych. Od roku 1492 do dziś” po raz pierwszy została opublikowana w roku 1980. Natomiast w 2003 roku ukazało się jej zaktualizowane wydanie, w którym autor poszerzył narrację o szereg wątków wcześniej nie występujących oraz opisał wydarzenia polityczne, jakie miały miejsce w Stanach Zjednoczonych pod koniec XX wieku. Całość rozrosła się do dwudziestu pięciu rozdziałów, co przekłada się na słusznych rozmiarów książkę, którą raczej nie sposób pochłonąć w dzień lub dwa. Warto również na samym początku zwrócić uwagę, że Zinn napisał swoją pracę pod konkretne założenie, które można w wielkim uogólnieniu sprowadzić do następującego twierdzenia - oto najbogatszy 1% narodu amerykańskiego ekonomicznie kontroluje i indoktrynuje pozostałe 99%. O prawdziwości lub fałszywości tej tezy będzie jeszcze okazja powiedzieć. Tak czy inaczej, „Ludowa historia...” miała być znaczącym krokiem do tego, aby ukazać amerykańską historię właśnie z punktu widzenia tych wykluczonych, a więc potomków czarnoskórych niewolników, wyzutych z ziemi indiańskich indygenów, robotników walczących o prawa socjalne, kobiet zamkniętych w rygorach purytańskiego społeczeństwa, mniejszości wszelkiego rodzaju itp. Autor rozpoczyna swoją podróż przez dzieje Ameryki, podczas której posługuje się klasycznym kompasem walki klasowej, choć bez uciekania się do taniej propagandy. Z dzisiejszego punktu widzenia jest to istotna słabość tak rozumianej narracji, ale będzie o tym jeszcze czas wspomnieć. Jedno jest pewne - książka ta dostarcza naprawdę ogromną dawkę szczegółowej wiedzy o dziejach Stanów Zjednoczonych, których przeciętny odbiorca raczej nie miałby okazji poznać z innych źródeł. A jeśli czytelnik nie wie za wiele o funkcjonowaniu społeczeństwa jako takiego oraz stosunkach międzynarodowych, może dojść do przekonania, że ma oto w ręce pracę o szokującej wręcz treści. Zresztą udowadnia to opinia zamieszczona na okładce książki, jakoby „Ludowa historia...” była ulubioną książką Davida Bowiego i Matta Damona. Podkreślam zatem raz jeszcze, że dla osób patrzących na rzeczywistość społeczną przez „różowe okulary” informacji głównego nurtu, zawartość książki może być wręcz rodzajem wiedzy tajemnej. Ale jeśli ktoś jest uważnym obserwatorem życia społecznego, z całą jego złożonością i skomplikowaniem, ten rychło odkryje, że wraz z kolejnymi stronicami narracja Zinna ogranicza się coraz bardziej do głównie negatywnej oceny poczynań administracji kolejnych prezydentów USA. Widać to szczególnie, gdy wkroczymy razem z autorem w omawianie wieku XX. O ile bowiem wcześniej amerykański historyk zamieszcza wiele konkretnych informacji historycznych dotyczących położenia grup wywodzących się z ludu, o tyle później prym przejęła jego krytyka amerykańskiej polityki na szczeblu krajowym i międzynarodowym. Zastanawia mnie również, w jakim celu Zinn cofnął historię Stanów Zjednoczonych aż do roku 1492. Zakładam, że autor chciał w ten sposób ukazać kluczowy moment, w którym zachodnia cywilizacja „postawiła swoją stopę” w Nowym Świecie, ale zasadniczo od odkrycia Ameryki przez Kolumba do powstania Stanów Zjednoczonych daleka była jeszcze droga. Zresztą warto też zwrócić uwagę, że nawet pielgrzymów z „Mayflower” Zinn obarczył już „amerykańskimi grzechami” wobec autochtonów, choć sama umowa, spisana przez tychże osadników w momencie ich przybycia do Nowego Świata, wyraźnie zaznaczała, że chcą oni pozostać lojalnymi poddanymi angielskiego króla. O swojej późniejszej dziejowej roli założycieli narodu amerykańskiego zapewne nawet nie marzyli. I tu dochodzimy do podstawowego problemu, jaki dostrzegam w „Ludowej historii...”. Otóż tak naprawdę ciężko wytypować moment, w którym historia angielskich kolonii, z całym bagażem norm i naleciałości kulturowych Starego Świata, przeistacza się w historię państwa nazwanego później Stanami Zjednoczonymi. Ktoś może zwrócić uwagę, że takim momentem są przecież ramy czasowe wygranej wojny o niepodległość, ale historia, rozumiana jako proces, udowadnia, że tak naprawdę był to finał wcześniejszych przemian, których korzenie sięgały lata wstecz. Uchwycenie tego momentu, w którym historia angielska zmienia się w historię amerykańską, nie ma jednak w mojej ocenie aż tak istotnego znaczenia, gdyż Stany Zjednoczone powstały jako „przeszczep” europejskiej kultury do Nowego Świata. I jak każdy przeszczep, uległ on późniejszym modyfikacjom w oparciu o lokalne uwarunkowania, ale zasadniczo, pod względem najważniejszych paradygmatów, był on odbiciem warunków panujących w Europie. Jeśli zatem Zinn kreśli swoją historię Stanów Zjednoczonych z punktu widzenia klas wykluczonych, to dla odbiorców, znających europejską historię powszechną, nie tworzy jakiegoś wielkiego przełomu. Powiem więcej, jeśli przyjrzymy się historii innych regionów świata, bardzo szybko dojdziemy do wniosku, że każdy naród ma własną wersję „historii ludowej”. Trzeba tylko wrażliwości społecznej i chęci, aby ją dostrzec. Dobrze, idźmy dalej. Zinn tworząc swoją narrację próbuje nas przekonać do głównej tezy, jakby 1% amerykańskiego społeczeństwa kontroluje lub wyzyskuje pozostałą jego część. W umysłach czytelników może to rodzić podejrzenie jakiegoś dziejowego spisku, w którym coś, co nazwalibyśmy establishmentem amerykańskim, za pomocą tajemnych metod, sprawuje przez dziesięciolecia niepodzielną władzę nad państwem. Odrzućmy jednak to myślenie oparte trochę na spiskowej teorii dziejów, albowiem nie jest prawdą, że z dobrodziejstw państwa amerykańskiego korzysta tylko 1% jego obywateli. Zinn nie dostrzega tego, że ramy klasowe, którymi próbuje tłumaczyć nam złożoną rzeczywistość, są niewystarczające. Historia uczy nas, że podziały klasowe, jako jedyny wyznacznik interesów grupowych, nie są w stanie wytłumaczyć procesów zachodzących w społeczeństwach, gdyż pomijają wiele innych powiązań między rozmaitymi grupami funkcjonującymi w ramach tegoż społeczeństwa w oparciu o szereg czynników nie tylko ekonomicznych, ale także ideologicznych, religijnych, kulturowych itp. Nie oznacza to oczywiście, że różnice ekonomiczne są nieistotne. Przeciwnie, to jeden z najważniejszych wyznaczników przynależności społecznej, ale jednocześnie też element podlegający szybkim i nieraz diametralnym zmianom, o ile oczywiście nie podlega on konserwacji w wyniku barier i rozporządzeń rządu. Amerykański historyk myli się, gdy prezentuje wspomnianą dysproporcję, gdyż nie dostrzega powiązań, jakie rozchodzą się od owego mitycznego 1%, rzekomo kontrolującego bogactwo i władzę w Stanach Zjednoczonych. Gdyby bowiem rzeczywiście tak było, państwo amerykańskie byłoby nieustannie wstrząsane przez rewolucje i konflikty społeczne, co, mimo licznych udokumentowanych przypadków o raczej lokalnym zasięgu, jak na razie nie zagroziło jego funkcjonowaniu. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest to, że liczba beneficjentów amerykańskiego ustroju jest jednak wielokrotnie wyższa niż przedstawia nam to Zinn. Zresztą częściowo sam się do tego przyznaje, wskazując na rolę klasy urzędniczej (wojskowi, lekarze, urzędnicy średniego szczebla, służby mundurowe itp.),jako filarów podtrzymujących amerykański ustrój. Tym samym przyczyną, dla którego postulowana przez Zinna rewolucja w Stanach Zjednoczonych nadal nie miała miejsca, jest to, iż system bazuje na dostatecznie szerokiej bazie społecznej, do której dociera transfer bogactwa i władzy od owego mitycznego 1% najbogatszych. Inna natomiast sprawa, że w wolnościowym ustroju amerykańskim liczba tych, do których dociera niewiele lub zgoła nic, może rzeczywiście być wyższa i znacznie lepiej widoczna, niż w opiekuńczych systemach państw europejskich. Co do tego, nie ma chyba żadnych wątpliwości. Generalnie można długo polemizować z obrazem wykreowanym w książce przez jej autora, co zresztą miało miejsce w Ameryce po jej ukazaniu się. Można zarzucać, że jest napisana pod tezę, że pomija wiele pozytywnych aspektów amerykańskiego systemu politycznego, że sprzyja spiskowemu myśleniu o rzeczywistości, że wreszcie za bardzo wykrzywia w drugą, negatywną stronę obraz „amerykańskiego snu”. Wszystko to byłoby prawdą, tak samo jak prawdą jest, że wiele z opisanych przez Zinna faktów bywa przemilczanych w ramach programu edukacji w Stanach Zjednoczonych. Wszystko to sprowadza mnie do wniosku, że „Ludowa historia Stanów Zjednoczonych. Od roku 1492 do dziś” to książka, którą należy odbierać z pewnym dystansem, gdyż - poza przedstawieniem innej wizji dziejów Ameryki - Zinn nie prezentuje tak naprawdę żadnych cudownych rozwiązań na „pozytywną” zmianę. Przeciwnie, ogranicza się tutaj do typowych dla dwudziestowiecznego socjalizmu odwołań do działania poprzez kolektywne stawianie oporu w postaci strajków, manifestacji, a nawet, w sprzyjających okolicznościach, rewolucji społecznej. Tymczasem współczesna rzeczywistość społeczna w Ameryce zdaje się za nic mieć lewicowe marzenia autora. Trumpizm i ruch MAGA zdaje się bowiem być raczej kontynuatorem negatywnych procesów opisanych przez Zinna, co znowu sprowadza nas do dwóch możliwości - albo mamy do czynienia z dziejowym spiskiem, albo rzeczywistość społeczna jest jednak bardziej skomplikowana, niż byśmy tego chcieli. Zinn chciał wierzyć, że wystarczy ukazać ludowi społeczną „wierchuszkę”, aby wzbudzić w nich gniew i pragnienie diametralnej zmiany. Historia natomiast ukazała, iż nie jest problemem wymiany elit. Problemem jest to, jak zmusić nowe elity do tego, aby nie wchodziły w odziedziczone po poprzednikach „koleiny”. Wszak wielki, komunistyczny eksperyment udowodnił, że nie jest to wcale takie proste, skoro demokracje ludowe upadły wobec oporu niezadowolonych robotników (lub przerodziły się w zwykłą tyranię, jak ma to miejsce w Korei Północnej). To wskazywałoby, że prawdziwe źródło problemu leży jednak gdzieś indziej, ale to już temat na zupełnie inną, o wiele dłuższą analizę. Wracając do meritum, Howard Zinn był dopiero na etapie równoważenia przekazów, a więc na zmianie perspektyw. To niewdzięczna, ale ważna rola, dzięki której wielu odbiorców tej książki może doznać pewnego olśnienia. Inna sprawa, że to dopiero początek drogi ku zrozumieniu, dlaczego ludzkie społeczeństwa wyglądają tak, jak wyglądają.
PureLogos - awatar PureLogos
ocenił na68 miesięcy temu
Sanator. Kariera Stefana Starzyńskiego Grzegorz Piątek
Sanator. Kariera Stefana Starzyńskiego
Grzegorz Piątek
Mam mieszane odczucia po lekturze tej książki. To prawda, rzecz jest napisana z dużą swadą. Autor bardzo zręcznie porusza się w temacie i gładko, chwilami wręcz porywająco pisze. Jest w stanie lekko, łatwo i przyjemnie pisać nawet o gąszczu międzywojennej polityki, co już samo w sobie jest nie lada osiągnięciem. Bardzo dobrze też oddaje postać Starzyńskiego, uczłowiecza ją, osadzając w dość szerokim kontekście tamtych czasów. Jest to wyczyn całkiem przyzwoity zważywszy na to, że nasza wiedza o Starzyńskim opiera się wyłącznie na dokumentach, prasie i rzadkich wyimkach wspomnieniowych, z których praktycznie nie sposób odtworzyć jego życia prywatnego. Tu jednak plusy się kończą. Otóż - po pierwsze: książka wcale nie demitologizuje Starzyńskiego. Owszem, wrześniowe decyzje dotyczące trwania na posterunku Piątek przypisuje nie samodzielnym wyborom Starzyńskiego, a wydanym mu rozkazom bądź poleceniom. Nie zmienia to jednak ogólnej postawy prezydenta, i nie odejmuje tragizmu jego losowi. Pod tym względem publikacja nawet w najmniejszej mierze nie jest dziełem przełomowym, mimo że taką chciałby ją widzieć wydawca. Po drugie: autor ma denerwującą tendencję do skakania z kwiatka na kwiatek. W narracji nie ma linearności. Raz kawałek jest o tym, raz o czym innym, i życiorys Starzyńskiego trzeba sobie samemu ustawiać w szeregu i rozgryzać, co po czym następowało, i jakie daty wchodziły w grę. Przy mniej uważnej lekturze można łatwo się zgubić, a powtórne odszukanie jakiejś konkretnej daty jest w zasadzie sprawą beznadziejną. Po trzecie: niektóre dane zawarte w książce niezupełnie zgadzają się z innymi książkami czy wspomnieniami dotyczącymi działalności Starzyńskiego. Niekiedy autor wyjaśnia, czemu są różnice, niekiedy pewne rzeczy weryfikuje, a niekiedy przechodzi nad problemem bez zająknięcia. Jest to, przyznam, co najmniej dezorientujące. Po czwarte wreszcie: przypisy na końcu książki naprawdę są średnim pomysłem. Dobrze, że mają czytelne oznaczenie, do którego rozdziału się odnoszą, i że oznaczenia rozdziałów są na żywej paginie, ale nadal - skakanie od tekstu do przypisów powyżej tysiąca razy na lekturę jest co najmniej męczące. Naturalnie polecam książkę, jest bowiem znacznie przystępniej napisana niż liczące sobie już 40 lat opracowanie Mariana Marka Drozdowskiego, jest też bardziej aktualna (wiele źródeł pojawiło się dopiero w ostatnich latach, gdy archiwa zaczęły się szerzej chwalić swoimi skarbami),ale do ideału droga jeszcze daleka...
Jale - awatar Jale
ocenił na75 lat temu
Wyjście awaryjne. O zmianie wyobraźni politycznej Rafał Matyja
Wyjście awaryjne. O zmianie wyobraźni politycznej
Rafał Matyja
Książka dość nierówna: o ile w stawianiu diagnoz, opisie rzeczywistości – bardzo dobra, o tyle w proponowanych rozwiązaniach, czyli tytułowym wyjściu awaryjnym, nader ogólnikowa i nawet banalna. W opisie rzeczywistości z pewnymi tezami się nie zgadzam, ale nie zasługują one na lekceważące wzruszenie ramion. Na przykład, warte polemiki są jego wnioski na temat populizmu w polskiej polityce. Matyja słusznie opisuje zarówno naszą nędzną sytuację, jeśli chodzi o istnienie elity (a właściwie jej brak) oraz problem z istnieniem samego państwa – państwo „istniejące tylko teoretycznie” ma jak najbardziej praktyczne konsekwencje. Jak pisze autor: „czas po 1989 roku procesom elitotwórczym nie sprzyjał. Chodzi raczej o pewne grupy osób na wysokich stanowiskach lub posiadających spore fortuny, które jednak nie myślą w kategoriach jakiejkolwiek zbiorowości szerszej niż doraźna koalicja zawodowa lub korporacyjna.” Do najciekawszych części książki należy opis wielkiego zaniedbania, w części świadomego, a w części nie, czyli braku budowy państwowości. Matyja słusznie, moim zdaniem, zauważa, że PRL nie była państwem – była polem działania partii, PZPZ, która to partia była właściwym czynnikiem sprawczym. Książka jest bardzo krytyczna wobec głównych aktorów politycznych, ale jest to krytycyzm ciekawy, z którym można polemizować, niemający nic wspólnego z nienawiścią typową dla naszych "plemion". Proponowane wyjście z duopolu PO – PiS jest jednak tak nijakie, że w sumie nawet nie wiem, co autor proponuje. Szkoda, bo byłoby potrzebne…
Karola - awatar Karola
oceniła na62 lata temu
Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca Karol Modzelewski
Zajeździmy kobyłę historii. Wyznania poobijanego jeźdźca
Karol Modzelewski
Karol Modzelewski, nieżyjący i dziś trochę już zapomniany historyk oraz działacz Solidarności w autobiograficznej książce - jego życie to historia Polski XX wieku w pigułce. Rzadko bywał w pierwszym szeregu (chociaż pamiętam jego udział w programie "Herbatka u Tadka" pod koniec lat 90 :),ale wiele kluczowych wydarzeń widział na własne oczy. Najbardziej podobały mi się 3 fragmenty: opisy dzieciństwa spędzonego w Sowietach, historie więzienne (w szczególności zderzenie mentalności inteligenta z rzeczywistością zza krat) oraz końcowa mocna krytyka szokowej terapii Balcerowicza. Najciekawszy wątek tej książki to właśnie trudno uchwytna prawda dla kogoś, kto w 1989 dopiero przychodził na świat, czyli zdrada robotniczych ideałów przez Solidarność. Ruch, który od początku stał na barkach pracowników wielkich fabryk i zakładów, w 1989 roku odwrócił się od nich nagle uznając ich za kłopotliwy balast na drodze ku kapitalistycznej przyszłości. Do dzisiaj zresztą ci sami ludzie na swoje żale słyszą, że powinni "zmienić pracę i wziąć kredyt". Modzelewski w takim podejściu słusznie upatruje podglebia dla PiS-u i źródeł powstania partyjnego duopolu, który definiuje polską politykę od 20 lat. Słowem, ciekawa, choć długa książka, pouczająca lektura dla osób zainteresowanych XX-wieczną historią Polski, pokazująca zniuansowanie zarówno PRL-owskiego reżimu, jak i obozu Solidarności. Modzelewski (w przeciwieństwie np. do Roberta Krasowskiego, którego książki o tym okresie dziejów Polski również lubię) nie pozuje na nieomylny autorytet, któremu musimy uwierzyć "bo tak było i już" - dlatego zdecydowanie "kobyłę" polecam. :)
Bullshit_detector - awatar Bullshit_detector
ocenił na71 miesiąc temu
Prywatyzując Polskę. O bobofrutach, wielkim biznesie i restrukturyzacji pracy Elizabeth Dunn
Prywatyzując Polskę. O bobofrutach, wielkim biznesie i restrukturyzacji pracy
Elizabeth Dunn
Wbrew tytułowi Elizabeth Dunn zawęża polską prywatyzację do rzeszowskiego zakładu Alima, który we wczesnych latach dziewięćdziesiątych XX wieku zakupiło amerykańskie przedsiębiorstwo Gerber. Nabycie podkarpackiego podmiotu przez zagranicznego przedsiębiorcę przypomina małżeństwo socjalizmu z kapitalizmem bez większego rozeznania, co do skutków jego zawarcia. Spośród wielu płaszczyzn autorka najmocniej wyeksponowała socjologiczny aspekt przeobrażeń Alimy, czego upatrywać należałoby w okoliczności zatrudnienia w charakterze robotnicy polskiego przedsiębiorstwa. Uczestnictwo w wewnątrzzakładowej codzienności, jak również rozmowy z innymi pracownicami pozwoliły jej zebrać niezbędny materiał badawczy do omówienia transformacji firmy, dla której charakterystyczne pozostają ludzkie dylematy w zakresie uprzedmiotowienia robotników przez amerykańskiego inwestora, a co w kontekście raczkujących koncepcji marketingu niszowego oraz tworzenia zrębów hierarchii stanowisk z bezrefleksyjnie przypisywanymi im cechami, unaocznia złożoność i dogłębność przemian Alimy. Socjalistyczna wizja przedsiębiorstwa jako wspólnego dobra pracowników z poszanowaniem prawa do udziału w dystrybucji dóbr zderza się z kapitalistycznym podejściem o generowaniu zysków, czemu podporządkowano modyfikacje procesów przetwórczych oraz nową organizację wewnątrz zakładu. Rozdźwięk pomiędzy zatrudnionymi osobami, a kadrą kierowniczą nie pozostaje bez wpływu na Gerbera, którego oczekiwania w zakresie dynamicznego przejścia z fordowskiego na innowacyjny schemat zarządzania Alimą napotyka wiele przeszkód z powodu socjalistycznych naleciałości, jakie w mniejszym bądź większym stopniu utrzymywały się w firmie pod koniec ubiegłego stulecia. Elizabeth Dunn zwraca uwagę na zręczne wdrożenie nowego ładu produkcyjnego przez amerykańskiego inwestora oraz jego odbiór przez robotnice. Podobnie jak zakład pracy, przestrzeń książki zdominowały kobiety, co wykorzystano, aby przybliżyć fenomen postrzegania Alimy przez pryzmat wartości rodzinnych, a także przyczyn konkretnych wyobrażeń w tym zakresie. Jedyne zastrzeżenia budzić może objętość publikacji, która zyskałby na rozwinięciu niektórych zagadnień. Niemniej, tekst Elizabeth Dunn spełnia funkcję edukacyjną i zaostrza apetyt na dalsze penetrowanie przestrzeni literackiej w poszukiwaniu pozycji o tematyce polskich transformacji z lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia.
dyrektor_negacja - awatar dyrektor_negacja
oceniła na71 rok temu
Warto żyć. Lejb Fogelman. Michał Komar
Warto żyć. Lejb Fogelman.
Michał Komar
„Los osadził mnie w miejscu, przez które przechodzi Axis Mundi – Oś Świata”. Był „upalny wrześniowy dzień 1969 roku”, gdy autor tego swoistego podsumowania dotychczasowego życia, a zarazem bohater wywiadu z Michałem Komarem, wylądował na nowojorskim lotnisku. Witany i wyczekiwany przez brata matki, czyli wujka i jego żonę. Niechciany przez Polskę w 1968 roku Żyd. Miał dziewiętnaście lat, tekturową walizkę z imitacją skóry i przeszłość studenta Wydziału Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. W tym momencie diametralnych zmian zrozumiał jedno! Tą myślą podzielił się z prowadzącym wywiad – „Zrozumiałem, że ja, szary pisklak z Pułtuska i Legnicy, mogę tu rozwinąć skrzydła i być, kim tylko zechcę. Kolorowym ptakiem! Bo w końcu to ja jestem Fogelman, co w jidysz oznacza człowieka ptaka”. Rozwinął więc skrzydła i poleciał przed siebie w poszukiwaniu swojej nowej ścieżki. Nowej drogi, a właściwie autostrady życia pełnej niespodziewanych zdarzeń, nieplanowanych wydarzeń, szczęśliwych okoliczności, mnożących się możliwości i niezliczonej rzeszy przychylnych ludzi. Tych nieznanych i tych z pierwszych stron mediów jak: Jimi Hendrix, Mick Jagger, Jan-Paul Sartre, Jerzy Grotowski, Wiaczesław Mołotow, Wiktor Jerofiejew, Włodzimierz Wysocki i wiele, wiele innych. Spośród nich najbardziej nierealny – Włodzimierz Ilicz Lenin. A dokładniej jego mózg. Zakonserwowany w spirytusie, który pił z wybitnym neurologiem z Moskiewskiego Instytutu Badań Mózgu W. I. Lenina zakąszanym kiszoną kapustą... Życie, które rozmówca kreował, zaczynało brzmieć wręcz nieprawdopodobnie. Nic dziwnego, że z ust prowadzącego padło w końcu wymowne stwierdzenie świadczące o pojawieniu się nuty sceptycyzmu i niedowierzania skierowane pod adresem rozmówcy – „Drogi baronie Münchhausen...”, na które uzyskał szybką odpowiedź – „Mówię prawdę. Münchhausen zmyślał, żeby przetrwać. Ja nie muszę, bo przetrwałem”. I wtedy mnie olśniło! Historia o swoich losach opowiadana przez rozmówcę była wierzchnią, widoczną warstwą „high life” kolorowego ptaka prowadzonego w USA, Francji i ZSRR, wynikającą z jego osobowości – otwartej, głodnej wrażeń, kreatywnej, eksperymentującej, odważnej, ryzykownej i wystawiającej swoje słabości na próbę, by je pokonać. Spośród przytaczanych faktów, które świadczyły jednoznacznie o życiowym stylu lekkoducha i ekscentryka przebijały się od czasu do czasu informacje o sukcesach niemożliwych jednak do osiągnięcia bez równoważnych cech – odpowiedzialności, systematyczności, pracowitości, rozumnych wyborów, planowania i dalekosiężnego spoglądania w przyszłość. W tym pełnym kontekście zaczęłam rozpatrywać podejście rozmówcy do życia, by dobrze zrozumieć tytuł – warto żyć. Przekuwać problemy na możliwości. Z tych ostatnich korzystać na maksa, ciężko pracując, ale nie zapominając o radości życia. To dlatego cały wywiad był nie tylko przeciekawy, bo rozmówca okazał się nieprzeciętnym erudytą, ale emanował również radością, energią, optymizmem i pozytywnym nastawieniem do świata i ludzi. Prawnikiem o duszy artysty, czyli kolorowym ptakiem, o którym przeczytałam na okładkowym skrzydełku – „Można go czasem spotkać przemierzającego centrum Warszawy w nienagannie skrojonym garniturze i kapeluszu. I jeśli któryś z przechodniów go zainteresuje, w stylu Sokratesa zatrzymuje go rozmową”. Chciałabym być tą zatrzymaną osobą. naostrzuksiazki.pl
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na71 rok temu

Cytaty z książki Modzelewski – Werblan. Polska Ludowa

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Modzelewski – Werblan. Polska Ludowa


Ciekawostki historyczne