rozwińzwiń

Żywot i śmierć Ryszarda Trzeciego

Okładka książki Żywot i śmierć Ryszarda Trzeciego autorstwa William Shakespeare
Okładka książki Żywot i śmierć Ryszarda Trzeciego autorstwa William Shakespeare
William Shakespeare Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie Seria: Dzieła w przekładzie Macieja Słomczyńskiego utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
224 str. 3 godz. 44 min.
Kategoria:
utwór dramatyczny (dramat, komedia, tragedia)
Format:
papier
Seria:
Dzieła w przekładzie Macieja Słomczyńskiego
Tytuł oryginału:
The Tragedy of King Richard the Third
Data wydania:
1984-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1984-01-01
Liczba stron:
224
Czas czytania
3 godz. 44 min.
Język:
polski
ISBN:
8308012426
Tłumacz:
Maciej Słomczyński
Posłowie: Juliusz Kydryński.
Średnia ocen
7,5 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Żywot i śmierć Ryszarda Trzeciego w ulubionej księgarniiPorównywarka z najlepszymi ofertami księgarń W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Opinia społeczności i

Żywot i śmierć Ryszarda Trzeciego



643 162

Oceny książki Żywot i śmierć Ryszarda Trzeciego

Średnia ocen
7,5 / 10
4 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE i DYSKUSJE o książce Żywot i śmierć Ryszarda Trzeciego

avatar
469
219

Na półkach: ,

!

!

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
232
95

Na półkach: ,

Bardzo dobrze się to czyta jeśli zna się bardzo dobrze epokę opisywaną w tym dramacie, jak również tą, w której on powstał. Gdybym nie była takim frakiem historycznym to w pewnym momencie pogubiłabym się w tytułach postaci tego dramatu. Mimo to lektura była bardzo przyjemna, chociaż widać, że sztuka powstała w czasach wnuczki Henryka VII - Ryszard III jest tu typowym szekspirowskim czarnym charakterem, zarzuca mu się wszystkie najgorsze zbrodnie i oczywiście w tym zlecenie zabójstwa Książąt z Tower (swoją drogą muszę kiedyś dotrzeć do jakiejś książki o nich, bo to bardzo ciekawa historia, jedna z zagadek, których rozwiązania prawdopodobnie nigdy już nie poznamy).

Bardzo dobrze się to czyta jeśli zna się bardzo dobrze epokę opisywaną w tym dramacie, jak również tą, w której on powstał. Gdybym nie była takim frakiem historycznym to w pewnym momencie pogubiłabym się w tytułach postaci tego dramatu. Mimo to lektura była bardzo przyjemna, chociaż widać, że sztuka powstała w czasach wnuczki Henryka VII - Ryszard III jest tu typowym...

więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
1084
807

Na półkach:

Kolejny świetny utwór Shakespeara. Jego jedynym problemem jest mnogość postaci i ich rodzinnych koligacji. W tej ilości królów, królowych, książąt i księżniczek, człowiek gubi się w poszczególnych intrygach tytułowego króla Ryszarda III.

Kolejny świetny utwór Shakespeara. Jego jedynym problemem jest mnogość postaci i ich rodzinnych koligacji. W tej ilości królów, królowych, książąt i księżniczek, człowiek gubi się w poszczególnych intrygach tytułowego króla Ryszarda III.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

757 użytkowników ma tytuł Żywot i śmierć Ryszarda Trzeciego na półkach głównych
  • 479
  • 270
  • 8
145 użytkowników ma tytuł Żywot i śmierć Ryszarda Trzeciego na półkach dodatkowych
  • 97
  • 19
  • 7
  • 6
  • 6
  • 5
  • 5

Tagi i tematy do książki Żywot i śmierć Ryszarda Trzeciego

Inne książki autora

William Shakespeare
William Shakespeare
Angielski poeta, dramaturg, aktor. Powszechnie uważany za jednego z najwybitniejszych pisarzy literatury angielskiej oraz reformatorów teatru. Uznaje się go za poetę narodowego Anglii. Sztuki Szekspira zostały przetłumaczone na wszystkie najważniejsze języki nowożytne. Prace tego autora miały ogromny wpływ zarówno na teatr w jego czasach, jak i ten współczesny. Dzieła Shakespeare’a stanowią nie tylko najwybitniejsze przykłady zachodniej literatury, dzięki nim rozwinął się także teatr elżbietański, poprzez zwiększenie wymagań co do tego, co można pokazać za pomocą postaci, scenariusza lub fabuły. Jego twórczość pozwoliła, żeby sztuki teatralne zostały docenione przez intelektualistów, zadowalając jednocześnie tych, którzy szukają zwykłej rozrywki. Teatr w okresie, w którym poeta przybył do Londynu, ulegał licznym zmianom. We wczesnych latach jego pobytu najpopularniejsze były sztuki moralizatorskie, wspierane przez Tudorów. Postaci tam występujące, które były personifikacją atrybutów moralnych, jak i sama fabuła były mało realistyczne; ukazywały wyższość dobra nad złem poprzez farsę i slapstick. Jednocześnie na uniwersytetach inscenizowano dramaty rzymskie, głównie po łacinie. Ich styl był bardzo formalny, przedkładano długie monologi i statyczność postaci nad dynamiczną akcję. Pod koniec XVI wieku pisarze tacy jak Christopher Marlowe zaczęli zmieniać teatr. Odeszli od tradycyjnych koncepcji na rzecz sekularyzacji przedstawień. Ich dzieła łączyły w sobie poetycki styl i filozoficzne odniesienia uniwersyteckich autorów z łatwą przyswajalnością, znaną z utworów moralizatorskich. Jednocześnie były mniej dwuznaczne, rzadziej wykorzystywano alegorię. Inspirowany tym stylem, Shakespeare wyniósł go na nowy poziom. Wiersz Dzieła Shakespeare’a są w przeważającej części napisane wierszem, choć stosował on również prozę. W swoich dramatach wykorzystywał przede wszystkim wiersz biały, czyli nierymowany pentametr jambiczny, to znaczy sylabotoniczny dziesięciozgłoskowiec, w którym akcenty padają na parzyste sylaby wersu. Natomiast poematy napisał Shakespeare przy użyciu kunsztownych strof, sekstyny, użytej w opowieści o Wenus i Adonisie, i strofy królewskiej, czyli rhyme royal, spożytkowanej w historii Lukrecji i w Skardze zakochanej. Sonety Shakespeare rymował abab cdcd efef gg. Ten układ współbrzmień do dziś nazywa się szekspirowskim. Shakespeare instrumentował swoje utwory nie tylko rymem, ale także aliteracją. Przykładu aliteracji dostarcza tytuł Love’s Labour’s Lost. Stosował też grę słów, czyli pun. Wpływ Szekspira na literaturę polską Dzieła Szekspira, zostały odkryte przez pisarzy epoki romantyzmu, miały duży wpływ także na Polaków. Juliusz Słowacki w swoich dziełach często odwołuje się do jego utworów. W Kordianie (1834) można odnaleźć odniesienia do kryzysu moralnego głównego bohatera (Hamlet),pojawiają się też siły nadprzyrodzone (Makbet). W Balladynie (1839) odnaleźć można wiele nawiązań do „Snu nocy letniej” – jak postaci Goplany i Tytanii czy Puka, na którym wzorowany jest Skierka. Inne dramaty, jak na przykład Maria Stuart (1832),także odnoszą się do dzieł Shakespeare’a. O swojej fascynacji pisał także w 1834 w liście do matki. Do jego twórczości odwołuje się także Adam Mickiewicz, który cytuje fragment tekstu jednego z jego utworów (Methinks, I see... where? – In my mind’s eyes) w balladzie Romantyczność (1822).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Henryk V William Shakespeare
Henryk V
William Shakespeare
"Od chwili tej aż do końca świata,w pamięci ludzkiej będziemy żyć: my, wybrańców garść, kompania braci. Kto dziś wespół ze mną krew przeleje, ten mi bratem" Utwór dotyczy wojny stuletniej, a konkretnie bitwy pod Azincourt (1415 r.),w związku z czym jest niewątpliwą gratką dla miłośników średniowiecza. No ale... Bardzo przeszkadzała mi kreacja angielskiego króla. Kreowany na idealnego króla, zgodnie z wzorcem parenetycznym chrześcijańskiego władcy, waleczny, bohaterski, prawy, nieustraszony, uczciwy itd. Litości, Szekspirze. Wiem, że byłeś Anglikiem i siłą rzeczy Twoja sympatia jest po stronie Henryka, ale wszystko ma swoje granice, a wyraźny podział na "złych" i "dobrych" bywa irytujący. Dobrze chociaż, że opisałeś fizyczne niedoskonałości króla; gdybyś tego nie zrobił, pozbawiając w ten sposób angielskiego króla wad, nigdy bym ci tego nie wybaczyła. Co i tak nie zmienia faktu, że kreacja Henryka nie jest zgodna z faktami. Jeśli chodzi o bohaterów, to oprócz Henryka V warto wspomnieć słynnego Falstaffa, tchórzliwego rycerza, którego nie sposób nie lubić. A gdy dodać do tego jego kompanię, to świetna rozrywka gwarantowana. Oprócz zatrzęsienia postaci mamy również Chór, niczym w antycznej tragedii. Jego obecność irytować, ale ogólnie nie jest źle. Mamy politykę, spiski, intrygi, sceny batalistyczne, aranżowanie małżeństwa Henryka z Katarzyną de Valois (swoją drogą - zaloty Henryka są bardzo zajmujące i nietypowe; ciekawe, czy naprawdę kochał Katarzynę; właściwie w to wątpię). Z ciekawszych scen warto wspomnieć tę, w której Kasia z pomocą swej służki uczy się języka. No cóż - pozostaje mi polecić lekturę "Henryka V", choć ostrzegam, że kreacja tytułowego bohatera jest zbyt cukierkowa i niezgodna z faktami (a przecież to kronika!),a i zbędny patos niestety się pojawia. Wygląda na to, że dla Szekspira kreowanie narodowej legendy okazało się ważniejsze od historycznej poprawności. No ale od tego mamy opracowania historyczne. Mimo wszystko polecam.
Cathy - awatar Cathy
ocenił na78 lat temu
Ryszard II William Shakespeare
Ryszard II
William Shakespeare
" Lepsze jest wrogiem dobrego " Wybrałem to polskie przysłowie, jako motto do opisania jednego z dzieł autora, aby, już na początku wykluczyć możliwość porównywanie jego utworów. Dzielenia na " lepsze " i "gorsze ". Gdyby napisał tylko jeden, ten " najgorszy " utwór to i tak byłoby to arcydzieło. Przeglądając teraz w pamięci dorobek światowej literatury i poezji, od początku jej istnienia ( wynalezienia pisma ),nie mogę się pozbyć wrażenia, że w naszej pamięci, a co za tym idzie, do naszej współczesności, pozostało jej bardzo niewiele, jeśli przyjąć okres kilku tysięcy lat. Czy przetrwały najlepsze ? Na pewno, nie. Wiele uległo zniszczeniu, zaginęło itp. Myślę, że było ich dużo więcej, ale nie wzbudzały takiego zainteresowania, żeby je przepisywać, drukować, wznawiać, uczyć się z nich, mówić o nich. Powstawały i znikały. Prawdopodobnie na krótko mogły zyskiwać jakąś sławę, rozsławić autora na tyle, że mógł się z pisania utrzymać, ale w końcu uległy zapomnieniu. Do czego zmierzam ? Do tego, że 99,9 % literatury to MAKULATURA. Autorowi i jego dziełom to nie grozi. Był, jest i będzie zawsze uznawany za największego dramatopisarza i poetę w historii. Czy można porównać autora do Leonarda da Vinci ? No, bo skąd w tym niezbyt wykształconym chłopcu z prowincji znalazło się tyle geniuszu ? Ilość napisanych utworów nie dziwi. W tamtych czasach zapotrzebowanie na coraz to nowe utwory było ogromne. W ówczesnych czasach teatry wystawiały po 15 sztuk miesięcznie, w tym dwie lub więcej nowych. Thomas Heywood twierdził, że napisał ich ponad 220... słyszałeś/aś o nim ? Spór o autentyczność utworów autora rozpoczął się juz w 1856 r. od roszczeń Miss Deli Bacon spadkobierczyni nazwiska słynnego filozofa F. Bacona, właśnie jemu przypisująca autorstwo wszystkich dzieł poety, który miał być jedynie miernym aktorzyną. Spór trwa do dzisiaj. Polecać, jestem tego pewny, nie muszę. Jeśli nie znasz, to tylko Twoja strata.
ando - awatar ando
ocenił na105 miesięcy temu
Bachantki Eurypides
Bachantki
Eurypides
Jedna z wersji mitu o Dionizosie, który po dołączeniu do grona Olimpijczyków rusza w drogę po Grecji, by szerzyć swój kult. W końcu dociera do swojego ojczystego miasta, Teb, gdzie wraz z tytułowymi bachantkami ma odprawiać rytuały przez taniec, radość i szaleństwo. Nie wszyscy są zadowoleni z takiego celebrowania religii, włącznie z królem Penteusem, który odmawia uznania swojego krewniaka za boga. Myślę, że jest to jedna z trudniejszych i dziwniejszych tragedii antycznych. Całość odnosi się do faktycznego wprowadzania kultu Dionizosa, który podobno spotykał się z dużymi kontrowersjami i sprzeciwem. Głównym wątkiem jest odrzucenie czci danego boga i kara za to, co dla współczesnego człowieka jest raczej czymś egzotycznym (szczególnie że jesteśmy otoczeni kulturą, gdzie Bóg ma być kochający i miłosierny oraz chcieć by ludzie uwierzyli w niego dla własnego szczęścia). Wprawdzie pobrzmiewają tu echa tego, że Dionizos nienawidzi swojej ciotki Aguae(Agawy),ponieważ ta doprowadziła do śmierci jego matki, ale potem ten motyw osobistej krzywdy nie jest tak rozwinięty jak w ,,Elektrze” czy ,,Medei”. Nie oznacza to jednak, że całość źle się zestarzała. Pod otoczką mitu i kultu mamy bowiem historię o dwoistości natury ludzkiej – z jednej strony statecznej i uporządkowanej, z drugiej szalonej, żywiołowej i przekraczającej granice. Penteus reprezentuje skostniałość i sztywność, z kolei kult Dionizosa obiecuje radość i spełnienie, ale między szczęściem i zabawą a szaleństwem i dzikością granice okazują się być bardzo cienkie. Zapewne najlepiej jest być pośrodku. Nie polecam tej pozycji dla osób, które chciałyby zacząć czytać literaturę tego typu, bo na pierwszy rzut oka tematyka wydaje się dziwaczna i dla nas obca. Ale dla mnie, kogoś, kto siedzi w tym temacie od lat, to była ciekawa przygoda. ,, Ktoś mądry dla głupiego zawsze będzie głupi.”
FannyBrawne - awatar FannyBrawne
ocenił na81 rok temu
Antologia tragedii greckiej Sofokles
Antologia tragedii greckiej
Sofokles Ajschylos
Z powyższego zbioru znałem wcześniej tylko „Króla Edypa” , jedną z najsłynniejszych w ogóle z greckich tragedii antycznych. Któż by nie słyszał o kompleksie Edypa? Mimo, iż to określenie na trwałe się zapisało w historii literatury i mowie potocznej to osobiście nie uważam, go za najtrafniej dobrane. Sam zwrot znaczący pociąg seksualny syna do matki z jednoczesną wrogością ku ojcu dość karkołomnie odpowiada literackiemu pierwowzorowi, gdyż u Sofoklesa nie mamy do czynienia z celowym działaniem, ale z POMYŁKĄ – Edyp jest nieświadomy zarówno co do małżeństwa z własną matką jak i tego iż osobą, którą pozbawia życia jest jego ojciec. Centralną siłą, która determinuje akcje jest przeznaczenie, przepowiednia, natomiast samo działanie, wola bohaterów ma marginalne znaczenie, gdyż tak czy inaczej musi być podporządkowane działaniu ponad naturalnej potęgi. Zdecydowanie największe wrażenie zrobiła na mnie „Antygona” z wszystkich utworów zawartych w antologii. O ile „Królowi Edypowi” zarzucam pewną schematyczność, ubezwłasnowolnienie bohaterów skrępowanych wyrokami opatrzności, o tyle właśnie w „Antygonie” mamy wybornie ukazane silne osobowości głównych bohaterów suwerennie podejmujących decyzje mające kolosalne znaczenie. Z jednej strony Kreon – kult państwa, praworządności, przestrzegania prawa, ale także małostkowość, brak elastyczności, nakazu rozsądku. Z drugiej dumna Antygona – poczucie honoru, religijność, więź rodzinna. Konflikt interesów państwa z prawem jednostki. „Prometeusz skowany” to przesiąknięta ideami humanitaryzmu tragedia antyczna oparta na micie o tytułowym bohaterze, który uszczęśliwiając ludzkość unieszczęśliwił siebie samego. Ostatni, najdłuższy utwór „Oresteja” to trylogia antyczna Ajschylosa. Pierwsza część (Agamemnon) opowiada o zemście żony na niewiernym mężu, który własne dziecko poświęcił dla dobra państwa. Druga część (Ofiarnice),to z kolei zemsta syna na matce, winnej zabójstwa ojca. Trzecia część (Eumenidy) to natomiast sąd nad matkobójcą. O sprawiedliwy wyrok możemy być spokojni, bo sędzią jest być może najmądrzejsza kobieta świata – boska Atena.
Grot - awatar Grot
ocenił na108 lat temu
Opowieści kanterberyjskie (Wybór) Geoffrey Chaucer
Opowieści kanterberyjskie (Wybór)
Geoffrey Chaucer
Średniowiecze kojarzy się Wam wyłącznie z religią i świętym trybem życia? Po lekturze tej książki będziecie musieli zmienić zdanie. Fakt, religia odgrywała wtedy ogromną rolę. Ta książka pokazuje jednak, że nawet podczas pielgrzymki myśli prostych ludzi mogą być zajęte o wiele bardziej przyziemnymi i niejednokrotnie grzesznymi sprawami. W ramach wakacyjnego nadrabiania lektur (a także sierpniowego wyzwania lubimy czytać) postanowiłam dokończyć ledwo tknięte tuż przed sesją Opowieści kanterberyjskie. Jestem miło zaskoczona, jak przyjemnie się to czyta! Z pewnością jest to zasługa doskonałego tłumaczenia Heleny Pręczkowskiej. W skrócie - Opowieści kanterberyjskie to piętnastowieczny zbiór opowiadań. Jak to zwykle w zbiorach bywa - czasem ciekawych, czasem mniej, a często zaskakujących (bo jak to - takie rzeczy w średniowieczu?) Główny zamysł fabularny jest dość prosty. Grupa pielgrzymów podąża do Canterbury. By umilić sobie drogę, postanawiają zorganizować konkurs na najciekawszą opowieść. Mamy tu przedstawicieli różnych stanów, i tak jak zróżnicowani są bohaterowie, tak różne są ich opowieści. Spisana ładnym wierszem, więc przyjemnie się czyta. Niektóre partie mają mocny wydźwięk moralizatorski - te mogą zniechęcać, bo są dla współczesnego czytelnika po prostu nudne i nieatrakcyjne. W średniowieczu jednak exempla cieszyły się dużą popularnością, więc autor wplata je w paru miejscach. Jeśli lubicie klasykę, historie pisane wierszem albo po prostu chcecie spróbować czegoś nowego - polecam. Mam jednak świadomość, że nie każdemu przypadnie do gustu.
andeś - awatar andeś
ocenił na65 lat temu
Wizyta starszej pani Friedrich Dürrenmatt
Wizyta starszej pani
Friedrich Dürrenmatt
chodzi tylko o sprawiedliwość, sprawiedliwość za miliard... satyra na drobnomieszczańskie społeczeństwo europejskie, głupie, chciwe, amoralne, dla zysku zdolne zracjonalizować każdą podłość i zło a nawet posunąć się do jego normalizacji... Do biednego, podupadłego miasteczka Güllen przyjeżdża Claire Zachanassian, miliarderka, która wychowała się w tym miejscu. Mieszkańcy liczą, że uratuje ich od katastrofy finansowej. Mieszkańcy Güllen najpierw potępiają propozycję Claire, potem zaczynają ją usprawiedliwiać, w końcu tworzą wspólną narrację, która sankcjonuje morderstwo. Klasyczny mechanizm przemocy zbiorowej. Claire Zachanassian to ikoniczna figura, groteskowej, okrutnej, ironicznej postaci, traktującej sprawiedliwość jak transakcję. Jest jednocześnie biedną ofiarą i bogatym katem. *** Friedrich Dürrenmatt o sztuce Wizyta starszej pani jest historią rozgrywającą się gdzieś w Europie środkowej, w jakimś małym mieście, a spisał ją ktoś, kto bynajmniej nie dystansuje się od ukazanych w niej ludzi i wcale nie czuje się taki pewny, czy postąpiłby inaczej. Tego zaś, co ta historia poza tym zawiera, nie ma potrzeby tutaj wyjaśniać ani inscenizować w teatrze. Odnosi się to również do zakończenia. Wprawdzie ludzie przemawiają w nim uroczyściej, niż faktycznie przemawialiby w rzeczywistości, nieco potrącają o to, co nazywamy poezją, piękną mową, ale dzieje się tak wyłącznie dlatego, że gülleńczycy wzbogacili się i jako dorobkiewicze używają języka bardziej wyszukanego. Przedstawiam ludzi, a nie marionetki, akcję, a nie alegorie, tworze odrębny świat, a nie system moralny, jak to mi niekiedy przypisują, ba, nie usiłuję nawet konfrontować mojej sztuki z rzeczywistością, bo do takiej konfrontacji naturalnym biegiem rzeczy będzie dochodzić samo przez się, dopóki w teatrze nie zabraknie publiczności. Dla mnie osobiście sztuka teatralna rozgrywa się zgodnie z możliwościami scenicznymi, nie zaś według konwencji jakiegoś stylu. Kiedy każę gülleńczykom występować w roli drzew, to nie płynie to z surrealistycznych założeń, lecz z dążenia, żeby trochę żenującą sytuację miłosną w lesie, a mianowicie próbę zbliżenia się starego mężczyzny do starej kobiety — umieścić w poetyckiej scenerii i w ten sposób uczynić bardziej znośną. Piszę w oparciu o właściwe mi zaufanie do teatru, do aktora. To główny motor mego pisarstwa! Neci mnie tworzywo. Aktorowi nie trzeba wiele, żeby przedstawić człowieka, wystarczy mu zewnętrzna skóra w postaci tekstu, który oczywiście musi być odpowiednio dostosowany. Mam na myśli, że tak jak organizm zamyka się w całość wytwarzając sobie skórę, powłokę, tak sztuka teatralna zamyka się w powłoce słów. I tylko ją daje dramatopisarz. Ona jest rezultatem jego pracy. Dlatego nie należy pracować nad samym językiem, lecz nad tym, co język tworzy, na przykład nad myślą, nad akcją; nad słowem czy stylem, pojętym jako wartość samoistna, pracują tylko dyletanci. Sądzę, że zadanie aktora polega na tym, żeby na nowo osiągnać ten rezultat; to, co jest sztuką, powinno ukazać się jako natura. Jeżeli tekst, który daje, zagra się w sposób właściwy, podtekst znajdzie się sam. Nie zaliczam siebie do dzisiejszej awangardy. I ja mam oczywiście własną teorie sztuki — jakież to przedziwne rzeczy człowieka bawią — ale ponieważ wyraża ona mój prywatny pogląd, zachowuję ją dla siebie (inaczej musiałbym się jej trzymać) i wolę uchodzić za pisarza trochę rozwichrzonego i prymitywnego, któremu brak poczucia formy. Moją sztukę należy inscenizować poniekąd na wzór sztuk ludowych, traktując mnie jako pewnego rodzaju świadomego Nestroya, tą drogą zajdzie się najdalej. Należy trzymać się moich pomysłów, nie troszcząc się o głębsze znaczenie, zmieniać dekoracje przy podniesionej kurtynie, bez robienia przerw, a scenę z samochodem również trzeba ująć możliwie prosto, najlepiej posługując się zwykłym wózkiem teatralnym, na którym zamontuje się tylko to, co konieczne do gry: siedzenia, kierownicę, zderzak. Wóz powinien być widoczny od przodu, tylne siedzenia należy podwyższyć, wszystko to razem zaś musi być oczywiście nowe, równie nowe, jak żółte buty itd. (Scena ta nie ma nic wspólnego z Wilderem — dlaczego? Dialektyczne ćwiczenie dla krytyków). Klara Zachanassian nie personifikuje ani sprawiedliwości, ani planu Marshalla, ani tym bardziej Apokalipsy, niech będzie wyłącznie tym, czym jest: najbogatszą kobietą świata, która dzięki swemu majątkowi może działać jak bohaterka greckiej tragedii, powiedzmy jak Medea — bezwzględnie i okrutnie. Stać ją na to. Starsza pani ma poczucie humoru, nie wolno tego przeoczyć, z dystansu patrzy na ludzi, jak na towar do nabycia, i z dystansu patrzy też na siebie samą, odznacza się osobliwym wdziękiem, groźnym urokiem. Ale ponieważ obraca się poza obrębem ludzkiego porządku, przestała się rozwijać, skostniała, straciła zdolność do jakiejkolwiek przemiany, wyjąwszy przemianę w kamienne bóstwo. Klara Zachanassian jest zjawiskiem poetyckim, podobnie jej świta, a nawet eunuchowie, których nie należy przedstawiać w sposób realistyczny, odrażający, z głosami kastratów, lecz trzeba ukazać ich jako nierzeczywiste, baśniowe widma, zamknięte w swej roślinnej, błogiej egzystencji, ciche ofiary totalnej zemsty, tak logicznej jak nieubłagane prawa pierwotnych czasów. (Dla ułatwienia tych ról eunuchowie mogą mówić na przemian, ale wtedy bez powtarzania kwestii). W przeciwieństwie do Klary Zachanassian, która od pierwszej chwili jest niezmienna, bohaterska, jej dawny kochanek dopiero staje się bohaterem. Nędzny sklepikarz początkowo jest jedynie nieświadomą ofiarą starszej pani, będąc winnym sądzi, że życie samo zmazało wszelkie jego winy. Potem jednak bezmyślny, prosty człowiek, któremu pod wpływem strachu, pod wpływem przerażenia zaczyna coś świtać, coś jak najbardziej osobistego, w sobie samym przeżywa działanie sprawiedliwości, uznaje własną winę i staje się wielki przez swoją śmierć, której nie brak pewnych znamion monumentalności. Śmierć ta jest sensowna i bezsensowna zarazem. Rzeczywisty sens miałaby jedynie w mitycznym świecie antycznej polis, ale rzecz dzieje się w Güllen, w naszych czasach. Obok bohaterów występują gülleńczycy, tacy sami ludzie jak my wszyscy. Nie powinno się ich przedstawiać jako złych ludzi, bynajmniej; początkowo są zdecydowani odrzucić propozycję, później zaś zaciągają wprawdzie długi, ale nie w zamiarze zabicia Illa, a jedynie z lekkomyślności, w złudnej nadziei, że sprawa jakoś da się załatwić. Tak należy inscenizować drugi akt. Również scenę na dworcu. Boi się w niej tylko Ill, który rozumie swoje położenie, choć jeszcze nie pada żadne niebezpieczne słowo; dopiero scena w Piotrowej Stodole przynosi zwrot. Katastrofa jest już nieunikniona. Od tej chwili gülleńczycy stopniowo przygotowują się do mordu, dają wyraz swemu oburzeniu z powodu dawnego przewinienia Illa itd. Jedynie rodzina do końca wmawia sobie, że wszystko weźmie jeszcze pomyślny obrót; ona także nie jest zła, tylko słaba, jak wszyscy. I tak gmina powoli ulega pokusie, podobnie jak nauczyciel, ale proces ten musi być dla widzów całkowicie zrozumiały. Pokusa jest zbyt wielka, bieda zbyt dokuczliwa. Wizyta starszej pani to sztuka okrutna, właśnie dlatego trzeba ją grać nie w sposób okrutny, lecz jak najbardziej ludzki, ze smutkiem, nie z gniewem, a także z humorem, bo nic nie może bardziej zaszkodzić tej tragicznie kończącej się komedii niż zwierzęca powaga.
MrOrinow - awatar MrOrinow
ocenił na91 miesiąc temu

Cytaty z książki Żywot i śmierć Ryszarda Trzeciego

Więcej

Tak ubarwiwszy nagą mą niecnotę,

Zbutwiałym pierzem z Biblii wyskubanem,

Świętym się wydam, gdym w gruncie szatanem.

(Akt I, scena III).

Tak ubarwiwszy nagą mą niecnotę,

Zbutwiałym pierzem z Biblii wyskubanem,

Świętym się wydam, gdym w gruncie szatane...

Rozwiń
William Shakespeare Ryszard III Zobacz więcej

Zły świat i złe go czekają następstwa,
Gdy milcząc, takie widzi się przestępstwa.

Zły świat i złe go czekają następstwa,
Gdy milcząc, takie widzi się przestępstwa.

William Shakespeare Król Ryszard III Zobacz więcej

Do naszej prośby niełatwo się przychyl;
Bądź jak dziewczyna, mów "nie", a bierz wszystko.

Do naszej prośby niełatwo się przychyl;
Bądź jak dziewczyna, mów "nie", a bierz wszystko.

William Shakespeare Król Ryszard III Zobacz więcej
Więcej