Osobliwe szczęście Arthura Peppera

- Kategoria:
- literatura piękna
- Format:
- papier
- Tytuł oryginału:
- The Curious Charms of Arthur Pepper
- Data wydania:
- 2016-06-24
- Data 1. wyd. pol.:
- 2016-06-24
- Liczba stron:
- 352
- Czas czytania
- 5 godz. 52 min.
- Język:
- polski
- ISBN:
- 9788379857579
- Tłumacz:
- Anna Esden-Tempska
Artur Pepper wiedzie proste i ustabilizowane życie. Każdego dnia wstaje o 7:30 rano, dokładnie tak, jak za życia swojej żony, Miriam. Zakłada te same szare spodnie i musztardowy podkoszulek. Podlewa paprotkę o imieniu Frederica i wychodzi do ogrodu.
Jednak w pierwszą rocznicę śmierci Miriam, coś się zmienia. Przeglądając rzeczy żony, Artur trafia na złotą bransoletkę z przywieszkami, której nigdy wcześniej nie widział. Podążając jej tropem wyrusza w niezwykłą podróż - z Londynu, przez Paryż, aż do Indii - odkrywając historie ukryte za każdym z wisiorków i nieznane fakty z życia Miriam. Odyseja Artura Peppera niespodziewanie przynosi mu ukojenie po stracie ukochanej towarzyszki życia, daje mu nadzieję i siły na przyszłość.
Kup Osobliwe szczęście Arthura Peppera w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów),„Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Opinia społeczności
Osobliwe szczęście Arthura Peppera
Arthur miał potencjał, by zająć zaszczytne miejsce w loży moich ulubieńców, tuż obok Ovego i Harolda Fry. No właśnie, miał. Z bólem wystawiam ocenę niższą niż zwyczajowe 8 gwiazdek (#faworyt). Otrzymałam wszystko to, czego tak bardzo oczekiwałam – ujmującą swą prostotą czułość, emocjonalne rozterki i sielankowy, otulający klimat. Ogromnie żałuję, że każdy z powyższych aspektów podlegał zupełnie niepotrzebnym uproszczeniom. Do zestawu sygnowanego hasłem „rozczarowanie” dochodzi ponadto dziwaczne tempo, które autorka narzuciła wędrówce głównego bohatera. Wiecie wyłącznie kogo cieszy pośpiech (mnie na pewno nie). No i największa bolączka tego tytułu. Rozumiem, że życie nie zawsze chce odkryć przed nami wszystkie karty – a już na pewno nie na indywidualnie wybranym etapie rozgrywki. Bardzo frustrujące jest jednak, gdy małżonek łaknący wiedzy o dawnym życiu ukochanej zadowala się poczęstokroć okruchami informacji (wyobraźcie sobie bardzo czerstwe okruchy),które przeciętnego czytelnika pozostawiają z uczuciem głębokiego niedosytu. Początkowo, podobnie jak nasz drogi Arthur, pokornie przyjmowałam każdą wystrzępioną wskazówkę, by wreszcie zorientować się, że tak naprawdę nie wiem zbyt wiele. Refleksji z gatunku „to przecież zaledwie czubek góry lodowej” nie uświadczymy ze strony starszego podróżnika – wielka szkoda. Staram się doceniać morał oraz wypływającą z niego zachętę, by przeszłość pozostawić tam, gdzie jej miejsce (uwaga, może być to dla niektórych szokiem – ponownie chodzi o przeszłość). Niemniej, nazbyt ochocza akceptacja zastanego przez głównego bohatera stanu rzeczy nasuwa pewne wątpliwości. Zwłaszcza, gdy w mojej pamięci wciąż tli się wspomnienie jego początkowego zaangażowania w boju o prawdę, jakakolwiek by ona nie była. Kojarzycie te wszystkie kulturowe przemiany, w które ciężko uwierzyć nawet najbardziej skorym odbiorcom? Być może nieco zbyt pochopnie, jednak chciałabym uzupełnić ową listę o nazwisko A. Peppera. Powiedzieć o tej metamorfozie „diametralna”, to jak nic nie powiedzieć (czytając o paryskich eskapadach miałam ochotę wykrzyczeć na cały powiat „ARTHUR NIGDY BY CZEGOŚ TAKIEGO NIE ZROBIŁ”). Dobijając do brzegu – było dobrze, było miło, ale zdecydowanie zbyt daleko od ideału.
Oceny książki Osobliwe szczęście Arthura Peppera
Poznaj innych czytelników
471 użytkowników ma tytuł Osobliwe szczęście Arthura Peppera na półkach głównych- Przeczytane 244
- Chcę przeczytać 221
- Teraz czytam 6
- Posiadam 93
- 2018 11
- Ulubione 9
- 2019 5
- E-book 4
- 2020 3
- 2016 3










































OPINIE i DYSKUSJE o książce Osobliwe szczęście Arthura Peppera
"Arthur Pepper ma 69 lat i wiedzie proste życie. Każdego dnia wstaje dokładnie o 7:30, ubiera się w przygotowane wcześniej rzeczy – koniecznie w musztardową kamizelkę – tak jak robił to za życia swojej żony, Miriam. I idzie podlać paprotkę, Fredericę, z którą zaczął rozmawiać po tym, jak Miriam umarła. Czyli rok temu." Tyle jeśli chodzi o skrót fabuły, przynajmniej w jej pierwszym akcie. Pod wpływem nalegań syna i delikatnych sugestii córki, Arthur zaczyna robić porządki w rzeczach Miriam podczas których znajduje ciekawą, a nawet można by rzec tajemniczą bransoletkę z przywieszkami, której nie widział u żony przez 40 lat trwania ich małżeństwa. To znalezisko uruchamia szereg zdarzeń, które będą zaskakujące przede wszystkim dla głównego bohatera. Osiadłe, spokojne, rutynowe życie wywraca, jak na siebie, do góry nogami, i rozpoczyna podróż śladami swojej żony kiedy jeszcze nie byli małżeństwem, a które było dla niego nieznane, choćby dlatego, że żona o nim nie opowiadała, a on nie pytał.
To jest przyjemna opowiastka o miłości, stracie i tęsknocie. Być może nieco naiwny obrazek przemiany introwertycznego mężczyzny na emeryturze w odkrywcę i ekstrawertyka otwartego na różnorodność świata i ludzi. To opis przemiany relacji w rodzinie pod wpływem zmiany, która zaszła w ojcu. To też zabawne, może czasem niezbyt wiarygodne historie i wydarzenia, może nawet zbyt idealistyczne zachowania niektórych uczestników tej historii. Raczej nie była to dla mnie "ważna" książka, bo właśnie wydała mi się trochę naiwna w swoim przesłaniu, z powtórzeniami, czy rozmyślaniami, które niepotrzebnie przedłużały niektóre akapity. Niemniej z drugiej strony była to lektura przyjemna zwłaszcza na czas świąteczny, łagodna, na swój sposób nostalgiczna, refleksyjna i pozytywna w swoim przesłaniu. Czyta się ją chwilę, bo wciąga w wir rozmyślań i zwariowanych przygód Arthura, pobudziła moją wyobraźnię i pozwoliła przenieść się w miejsca, w których już dawno nie byłam. Niesie też pozytywną energię i pozwala na reset pomiędzy poważniejszymi lekturami. Można o niej powiedzieć, że jest ciepła, przytulna i dobra na poprawę humoru:)
"Arthur Pepper ma 69 lat i wiedzie proste życie. Każdego dnia wstaje dokładnie o 7:30, ubiera się w przygotowane wcześniej rzeczy – koniecznie w musztardową kamizelkę – tak jak robił to za życia swojej żony, Miriam. I idzie podlać paprotkę, Fredericę, z którą zaczął rozmawiać po tym, jak Miriam umarła. Czyli rok temu." Tyle jeśli chodzi o skrót fabuły, przynajmniej w jej...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toArthur, 70-letni wdowiec, rok po śmierci żony porzuca samotną, uporządkowaną do bólu, nieciekawą egzystencję w mieście York w Anglii. Impulsem do zmiany staje się znalezienie bransoletki małżonki z przywieszkami i zorientowanie się, że nic nie wie o barwnym życiu Miriam przed ich poznaniem. Mimo 40 lat małżeństwa i dochowania się dwójki dorosłych już dzieci.
Inspirowany kolejnymi przywieszkami, w poszukiwaniu informacji, zaczyna podróżować i poznawać nie tylko przeszłość ukochanej żony, ale także wiele nowych miejsc i ludzi, w tym dawnych znajomych Miriam. Odwiedza posiadłość z tygrysami lorda Greystocka w Bath, Scarborough, Londyn, a także razem z córką wybiera się do Paryża. Ta ostatnia wycieczka pomaga naprawić stosunki z Lucy, poznać jej bolesne, dotąd ukrywane przed ojcem, problemy. W finale Arthur trafia po śladach Miriam nawet do stanu Goa w Indiach.
Przeszkadzało mi mało prawdopodobne wieloletnie ukrywania przez Miriam jej bogatej przeszłości. Rozumiem ból i tęsknotę bohatera za zmarła żoną, ale ciągłe powtarzanie tego było rodzajem użalania się, które nie wnosiło nic nowego do fabuły, tylko dodawało książce objętości.
Początkowo zastanawiałam się, czy jej nie porzucić, wydawała mi się nudnawa, bez tempa, ale była moją odskocznią od innych ciężkich lektur. Ale od połowy nawet okazała się wciągająca, ciekawiło mnie co będzie dalej. Aby czerpać przyjemność z przygód Arthura, trzeba zaakceptować pewną umowność historii oraz, trudną do uwierzenia, przemianę bohatera i jego nagłe otwarcie się na świat. Również tym co mnie skłoniło do przeczytania do końca był sam bohater: sympatyczny, dobry, życzliwy człowiek. A także odważny, mimo, że momentami dość nieporadny (skok z wysokiego parkanu, chodzenie w haremowych spodniach, spanie w wieloosobowym pokoju w hostelu, pozowanie nago studentom, włamanie do mieszkania złodzieja).
Koniec zupełnie nie przypadł mi do gustu, był pełnym lukru rozwiązaniem wszystkich problemów Arthura, z pomocą rodziny, przyjaciół i sąsiadów. Tylko Miriam nie ożyła. Można pozazdrościć bohaterowi tylu otaczających go życzliwych ludzi.
Wielu osobom powieść się bardzo podoba, sądząc po opiniach i ocenach. Daję tylko 5 pkt., po prostu to nie jest książka dla mnie.
Arthur, 70-letni wdowiec, rok po śmierci żony porzuca samotną, uporządkowaną do bólu, nieciekawą egzystencję w mieście York w Anglii. Impulsem do zmiany staje się znalezienie bransoletki małżonki z przywieszkami i zorientowanie się, że nic nie wie o barwnym życiu Miriam przed ich poznaniem. Mimo 40 lat małżeństwa i dochowania się dwójki dorosłych już dzieci.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toInspirowany...
Zabierałem się do niej chyba ze trzy lata, ale zawsze było coś ważniejszego i ciekawszego. Aż w końcu długa podróż nad morze zachęciła do przeczytania czegoś z domowych zapasów. Wybór padł na "Pana Peppera".
Początkowo ciężko i mozolnie, bo będąc stosunkowo młodym (przynajmniej młodym nadal się poczuwam😃),ciężko wczuć się w narrację prowadzoną oczami 69-cio letniego mężczyzny. Jednak z każdą kolejną stroną, powoli i systematycznie wchodzi się w tą opowieść.
Opowieść, która zmusza do refleksji nad własnym życiem, zachęcając by więcej czuć, więcej robić i cieszyć się każdym kolejnym dniem, robiąc rzeczy które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się bez znaczenia.
8/10.
Zabierałem się do niej chyba ze trzy lata, ale zawsze było coś ważniejszego i ciekawszego. Aż w końcu długa podróż nad morze zachęciła do przeczytania czegoś z domowych zapasów. Wybór padł na "Pana Peppera".
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPoczątkowo ciężko i mozolnie, bo będąc stosunkowo młodym (przynajmniej młodym nadal się poczuwam😃),ciężko wczuć się w narrację prowadzoną oczami 69-cio letniego...
Bardzo mocno widać, że to debiut literacki
Bardzo mocno widać, że to debiut literacki
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Osobliwe szczęście Arthura Peppera” to powieść... urocza (nie wiem czy to odpowiednie słowo, ale właśnie to kojarzy mi się z nią najbardziej). W piękny, delikatny sposób przypomina o tym, co powinno być dla nas najważniejsze. I o prostych, codziennych radościach. Nie mogłam się od niej oderwać, śmiałam się i płakałam. Dla mnie to taka bajka dla dorosłych ❤️
„Osobliwe szczęście Arthura Peppera” to powieść... urocza (nie wiem czy to odpowiednie słowo, ale właśnie to kojarzy mi się z nią najbardziej). W piękny, delikatny sposób przypomina o tym, co powinno być dla nas najważniejsze. I o prostych, codziennych radościach. Nie mogłam się od niej oderwać, śmiałam się i płakałam. Dla mnie to taka bajka dla dorosłych ❤️
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toArthur miał potencjał, by zająć zaszczytne miejsce w loży moich ulubieńców, tuż obok Ovego i Harolda Fry. No właśnie, miał.
Z bólem wystawiam ocenę niższą niż zwyczajowe 8 gwiazdek (#faworyt). Otrzymałam wszystko to, czego tak bardzo oczekiwałam – ujmującą swą prostotą czułość, emocjonalne rozterki i sielankowy, otulający klimat. Ogromnie żałuję, że każdy z powyższych aspektów podlegał zupełnie niepotrzebnym uproszczeniom. Do zestawu sygnowanego hasłem „rozczarowanie” dochodzi ponadto dziwaczne tempo, które autorka narzuciła wędrówce głównego bohatera. Wiecie wyłącznie kogo cieszy pośpiech (mnie na pewno nie). No i największa bolączka tego tytułu. Rozumiem, że życie nie zawsze chce odkryć przed nami wszystkie karty – a już na pewno nie na indywidualnie wybranym etapie rozgrywki. Bardzo frustrujące jest jednak, gdy małżonek łaknący wiedzy o dawnym życiu ukochanej zadowala się poczęstokroć okruchami informacji (wyobraźcie sobie bardzo czerstwe okruchy),które przeciętnego czytelnika pozostawiają z uczuciem głębokiego niedosytu. Początkowo, podobnie jak nasz drogi Arthur, pokornie przyjmowałam każdą wystrzępioną wskazówkę, by wreszcie zorientować się, że tak naprawdę nie wiem zbyt wiele. Refleksji z gatunku „to przecież zaledwie czubek góry lodowej” nie uświadczymy ze strony starszego podróżnika – wielka szkoda.
Staram się doceniać morał oraz wypływającą z niego zachętę, by przeszłość pozostawić tam, gdzie jej miejsce (uwaga, może być to dla niektórych szokiem – ponownie chodzi o przeszłość). Niemniej, nazbyt ochocza akceptacja zastanego przez głównego bohatera stanu rzeczy nasuwa pewne wątpliwości. Zwłaszcza, gdy w mojej pamięci wciąż tli się wspomnienie jego początkowego zaangażowania w boju o prawdę, jakakolwiek by ona nie była. Kojarzycie te wszystkie kulturowe przemiany, w które ciężko uwierzyć nawet najbardziej skorym odbiorcom? Być może nieco zbyt pochopnie, jednak chciałabym uzupełnić ową listę o nazwisko A. Peppera. Powiedzieć o tej metamorfozie „diametralna”, to jak nic nie powiedzieć (czytając o paryskich eskapadach miałam ochotę wykrzyczeć na cały powiat „ARTHUR NIGDY BY CZEGOŚ TAKIEGO NIE ZROBIŁ”). Dobijając do brzegu – było dobrze, było miło, ale zdecydowanie zbyt daleko od ideału.
Arthur miał potencjał, by zająć zaszczytne miejsce w loży moich ulubieńców, tuż obok Ovego i Harolda Fry. No właśnie, miał.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ bólem wystawiam ocenę niższą niż zwyczajowe 8 gwiazdek (#faworyt). Otrzymałam wszystko to, czego tak bardzo oczekiwałam – ujmującą swą prostotą czułość, emocjonalne rozterki i sielankowy, otulający klimat. Ogromnie żałuję, że każdy z powyższych...
Od czasu do czasu potrzebuję przeczytać książkę w rodzaju „Osobliwego szczęścia Arthura Peppera”. To taki typ powieści, który działa jak okład na skołatane nerwy i przywraca właściwe proporcje rzeczom, którymi się za bardzo przejmuję. Po lekturze czuję się jak po seansie jogi i mogę powrócić do szarpania się ze światem.
Autorka przedstawia swojego bohatera w trudnym momencie życia. To 69- letni Arthur, który od roku jest wdowcem. Śmierć ukochanej żony wywróciła jego świat do góry nogami, dlatego Arthur codziennie robi to samo. Wstaje, ubiera się, podlewa paprotkę, pije kawę. Unika ludzi. Jednak znaleziona w rzeczach Miriam bransoletka spowoduje, że bohater postanowi odkryć tajemnicę kolejnych przywieszek, a co za tym idzie- dowiedzieć się wielu rzeczy o przeszłości swojej żony z czasów, kiedy się jeszcze nie znali. Starszy pan zrywa więc z rutyną i wyrusza w podróż śladami kobiety, o której myślał, że wie wszystko.
Każda zawieszka odkrywa przed Arthurem nowy zaskakujący fakt o Miriam i prowadzi go do wniosku, że prawie nie znał osoby, z którą spędził 40 lat. Jednocześnie jednak bohater coraz lepiej poznaje samego siebie. Kolejne wędrówki stawiają go w nieznanych dla niego sytuacjach i zmuszają do powolnego wychodzenia ze skorupy, w której się zamknął na znak żałoby. Próbuje nowych smaków, poznaje ludzi, przełamuje wstyd przed nagością, musi zdobyć się na spontaniczność. Okazuje się, że początkowy żal, jaki czuje z powodu tego, że Miriam nie opowiedziała mu niczego o sobie sprzed czasów, gdy się poznali, uzdrowi zamkniętego w sobie i zgorzkniałego mężczyznę i otworzy na nowe doznania.
Oczywiście, że nie sposób nie zauważyć pewnej naiwności w tej opowieści, ale mnie ona nie przeszkadzała. Autorka świadomie i konsekwentnie używa tu konwencji nieco baśniowej, czyniąc samą książkę niezobowiązującą i relaksującą lekturą. To prawda, że klimatem i kreacją głównego bohatera przypomina „Mężczyznę imieniem Ove”, ale sukces powieści Backmana świadczy o tym, że niektórzy potrzebują takich historii. Ja bawiłam się dobrze i teraz z chęcią wrócę do poważniejszych tematów.
Od czasu do czasu potrzebuję przeczytać książkę w rodzaju „Osobliwego szczęścia Arthura Peppera”. To taki typ powieści, który działa jak okład na skołatane nerwy i przywraca właściwe proporcje rzeczom, którymi się za bardzo przejmuję. Po lekturze czuję się jak po seansie jogi i mogę powrócić do szarpania się ze światem.
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka przedstawia swojego bohatera w trudnym...
Bardzo pozytywna książka. Historia mimo, że bardzo naciągana, wciąga i zapewnia przyjemność. Przerwanie smutnej rutyny, w sposób którego zupełnie się nie spodziewamy. Zdecydowanie polecam.
Bardzo pozytywna książka. Historia mimo, że bardzo naciągana, wciąga i zapewnia przyjemność. Przerwanie smutnej rutyny, w sposób którego zupełnie się nie spodziewamy. Zdecydowanie polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSympatyczna, ciepła, ale nie ckliwa opowieść. Raczej dla ludzi dojrzałych, mających za sobą stratę kogoś bliskiego. Bohater (podobnie jak jego paprotka) żyje sobie spokojnie, rutynowo wykonuje codzienne czynności, niepogodzony, tak naprawdę, ze śmiercią żony, albo raczej ze swoją samotnością. Podróż, którą podejmuje, za sprawą odnalezionej bransoletki, to przede wszystkim taka wewnętrzna podróż, odkłamywanie życia, które minęło, próba spojrzenia na przeszłość, na siebie z przeszłości, inaczej, odważniej, szczerzej. Dla człowieka w szarych spodniach i musztardowym podkoszulku to wyprawa wymagająca wielkiej odwagi. Ale warto było ją podjąć, bo odkrycia jakich dokonuje uwalniają go, otwierają, zmieniają ogląd samego siebie.
Phaedra Patrick pisze z dużą sympatią do swoich bohaterów i z tym delikatnym poczuciem humoru, które sprawia, że nie ma w książce przerysowań, egzaltacji i łzawych morałów. Szczerze polecam. I na długie zimowe wieczory i jako lekturę wakacyjną.
Sympatyczna, ciepła, ale nie ckliwa opowieść. Raczej dla ludzi dojrzałych, mających za sobą stratę kogoś bliskiego. Bohater (podobnie jak jego paprotka) żyje sobie spokojnie, rutynowo wykonuje codzienne czynności, niepogodzony, tak naprawdę, ze śmiercią żony, albo raczej ze swoją samotnością. Podróż, którą podejmuje, za sprawą odnalezionej bransoletki, to przede wszystkim...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWydawało Wam się kiedyś, że kogoś znacie, a wcale tak nie było? W dokładnie takiej sytuacji znalazł się Arthur Pepper. Po śmierci ukochanej żony znajduje w jej rzeczach tajemniczą bransoletkę z przywieszkami. Postanawia odkryć skąd się wzięły i jaka stoi za nimi historia. W ten sposób mimo prawie 70 lat rozpoczyna swoją podróż, która doprowadzi go aż na inny kontynent🌍
„Osobliwe szczęście Arthura Peppera” kupiłam trochę przypadkiem, bo kosztowała niedużo, a opis brzmiał dość ciekawie. Okazało się, że była to bardzo dobra decyzja, bo książka okazała się jednocześnie zabawna, wciągająca i poruszająca. Przygody starszego pana skłaniają do refleksji na temat przemijalności życia i zdobywania nowych doświadczeń. Uświadamiają nam też wartość rodziny i przyjaciół.
Jeśli macie ochotę na przeczytanie czegoś, co będzie stanowiło odskocznię od książek Young Adult/New Adult i wybrać się w podróż z uroczym 70-letnim towarzyszem, to zachęcam do sięgnięcia po „Osobliwe szczęście Arthura Peppera”👴
Wydawało Wam się kiedyś, że kogoś znacie, a wcale tak nie było? W dokładnie takiej sytuacji znalazł się Arthur Pepper. Po śmierci ukochanej żony znajduje w jej rzeczach tajemniczą bransoletkę z przywieszkami. Postanawia odkryć skąd się wzięły i jaka stoi za nimi historia. W ten sposób mimo prawie 70 lat rozpoczyna swoją podróż, która doprowadzi go aż na inny...
więcejOznaczone jako spoiler Pokaż mimo to